Dodaj do ulubionych

Kobieta pracująca

05.05.08, 10:28
"(...)Bo mogłabym przecież iść do pracy, żeby nam starczyło jeszcze na tamto i
owamto. Ale jak kobieta pracuje, to nie ma w ogóle kontaktu ze swoimi dziećmi.
Takie smutasy potem rosną(...)"

"(...)Takie życie, jak teraz jest promowane, na kocią łapę, nie daje kobiecie
poczucia bezpieczeństwa. Nie wiem czy gdybyśmy nie byli małżeństwem, to mąż by
się zgodził, żebym nie pracowała. Wcześniej każde z nas pracowało i miało
własne konto(...)

Matka sześciorga dzieci.

źródło: dzisiejsze METRO

Oba cytaty dotyczą może nieco innych kwestii ale nie było sensu rozbijać na
dwa wątki.
Zgodnie z cytatem nr1 powinnam być mega smutasem.
A jakbym była facetem i przeczytała cytat nr 2 to pewnie na ślub nigdy bym się
nie zdecydowała:)

Co sądzicie o słowach tej Pani?
Obserwuj wątek
    • prom_do_szwecji Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 10:30
      nie wiedziałam, ze życie na kocią łape jest promowane. A niby gdzie?
    • 2szarozielone Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 10:32
      1/ ja tak nie uważam, ale jak ktoś tak myśli - to OK. Zresztą przy sześciorgu
      dzieci to tym bardziej prawda, chyba...

      2/ Małżeństwo na pewno daje większe poczucie bezpieczeństwa. Nie 100%, ale
      większe. I niepracująca żona przy rozpadzie małżeństwa z winy męża może chyba
      liczyć na alimenty. Jak coś mu sie stanie - chyba na rentę. Prawo dba o nią
      bardziej niż o konkubinę...
      • taki_s_obie Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 10:54
        2szarozielone napisała:

        > 2/ Małżeństwo na pewno daje większe poczucie bezpieczeństwa. Nie 100%, ale
        > większe. I niepracująca żona przy rozpadzie małżeństwa z winy męża może chyba
        > liczyć na alimenty. Jak coś mu sie stanie - chyba na rentę. Prawo dba o nią
        > bardziej niż o konkubinę...

        komu daje malzenstwo to poczucie bezpieczenstwa? kobiecie? moze, ale kosztem
        partnera!!
        malzenstwo napewno zmniejsza, jezeli wrecz nie zagraza poczuciu bezpieczenstwa u
        faceta. jego dotychczasowa swoboda wyboru, zabezpieczenie finansowe, swoboda
        kontaktu z plcia przeciwna itd znikaja w sinej dali.

        nastepuje rozwod, to niezaleznie od wydumanej czy prawdziwej winy musi placic
        kobiecie alimenty. za co??? za to, ze ona do tej pory uchylala sie od wziecia
        odpowiedzialnosci za wlasne zycie??

        nie chce dorzucac jeszcze tutaj tematu wymuszonych przez kobiety malzenstw
        (przewaznie powod - ciaza), w zimny i wyrachowany sposob planowany zamach na
        wolnosc osobista drugiego czlowieka.
        • 2szarozielone Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:03
          nie chcesz brać ślubu, to nie bierz. biedny osiołku niewolony przez te okropne
          baby.

          pisze tylko, ze rozumiem punkt widzenia. chociaż sama uważam, ze pełne poczucie
          bezpieczeństwa mogę zapewniać tylko sama sobie.

          Aaaa, alimenty moga być zasądzone kiedy rozwód jest z orzeczeniem o winie -
          rzeczywistej, a nie wydumanej ;) I tez nie jest z tym łatwo, zdaje się.
          • taki_s_obie Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:11
            2szarozielone napisała:

            > nie chcesz brać ślubu, to nie bierz. biedny osiołku niewolony przez te okropne
            > baby.
            >


            dwa razy bylem zonaty i za kazdym razem bylo to samo. poczuly sie pewniej w siodle, zaraz zaczely sie pretensje do zycia, ze nie jest wlasciwie dowartosciowana i ja powinienem to zmienic - czytaj sfinansowac.


            > pisze tylko, ze rozumiem punkt widzenia. chociaż sama uważam, ze pełne poczucie
            > bezpieczeństwa mogę zapewniać tylko sama sobie.
            >

            cieszy mnie, ze rozumiesz. a jak z realizacja??


            > Aaaa, alimenty moga być zasądzone kiedy rozwód jest z orzeczeniem o winie -
            > rzeczywistej, a nie wydumanej ;) I tez nie jest z tym łatwo, zdaje się.


            wydumana - moze zbyt ladnie to napisalem - po prostu klamia panie jak najete oskarzajac expartnerow np. o inne panny, o przemoc fizyczna itd. i sad daje zazwyczaj racje "pokrzywdzonym i slabym".
            a latwo to jest jezeli tylko np. byla ex. bedzie bezrobotna, nastepny partner jest ale bez slubu, a ona biedactwo nie ma z czego zyc w zwiazku z tym byly ex ma ja utrzymywac az bedzie mogla zadbac o siebie (co wlasnie juz zrobila).

            • 2szarozielone Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:17
              Raz można popełnić błąd, jak ktoś sie dwa razy pakuje w to samo, to nie
              najlepiej to już o nim świadczy.

              Ja znam z kolei milion dwieście przykładów sytuacji odwrotnych - mężów do
              niczego i obrotnych bab, bez których panowie by zginęli. Jak patrze na takie
              dupy w korach to mi się w ogóle małżeństwa odechciewa. Od poprzedniego faceta
              uciekłam jak za bardzo zaczął w stronę ślubu cisnąć.

              Co oczywiście może też oznaczać problemy emocjonalne. I tłumaczyć dlaczego teraz
              wybrałam sobie obiekt, który mi niczym podobnym nie zagrozi :/
              • taki_s_obie Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:25
                2szarozielone napisała:

                > Raz można popełnić błąd, jak ktoś sie dwa razy pakuje w to samo, to nie
                > najlepiej to już o nim świadczy.
                >

                masz racje, bylem glupio naiwny i wierzylem wowczas jeszcze ludziom. po
                pierwszym przypadku uwazalem nierozsadnie, ze "no coz, zle trafilem, sa inne
                normalne". gwarantuje ci, ze trzeciego przypadku nie bedzie. nie zalzy mnie na
                walce z regula zachowan.



                > Ja znam z kolei milion dwieście przykładów sytuacji odwrotnych - mężów do
                > niczego i obrotnych bab, bez których panowie by zginęli. Jak patrze na takie
                > dupy w korach to mi się w ogóle małżeństwa odechciewa. Od poprzedniego faceta
                > uciekłam jak za bardzo zaczął w stronę ślubu cisnąć.
                >

                znaczy rozumiem - jak ja czegos nie umiem to potrzebuje faceta aby zabezpieczyl
                mnie zycie, byl ta ochrona, jak umiem sobie dac rady samy to po cholere mnie
                obciazenie w postaci upierdliwego meza, ktorego musialabym utrzymywac. a gdzie
                to tak glosno okrzykiwane UCZUCIE??


                > Co oczywiście może też oznaczać problemy emocjonalne. I tłumaczyć dlaczego tera
                > z
                > wybrałam sobie obiekt, który mi niczym podobnym nie zagrozi :/

                patrz poprzednio. gratuluje szczescia.

                • 2szarozielone Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:31
                  Bo generalnie powinno być tak, ze związek tworzą dwie dojrzałe, odpowiedzialne
                  jednostki, dające sobie radę z własnym życiem, mające swój świat i stojące mocno
                  na obu swoich nogach. Wtedy jest szansa na układ partnerski i szczęśliwe uczucie
                  między nimi - bez problemów z partnerem-bluszczem, scen zazdrości, zaborczości,
                  fochów i takich tam. w takich warunkach uczucie może kwitnąć i jest głównym
                  spoiwem relacji.

                  Ja sobie znajdę albo takiego, albo żadnego. Odechciało mi sie półśrodków.
                  • taki_s_obie Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:37
                    2szarozielone napisała:

                    > Bo generalnie powinno być tak, ze związek tworzą dwie dojrzałe, odpowiedzialne
                    > jednostki, dające sobie radę z własnym życiem, mające swój świat i stojące mocn
                    > o
                    > na obu swoich nogach. Wtedy jest szansa na układ partnerski i szczęśliwe uczuci
                    > e
                    > między nimi - bez problemów z partnerem-bluszczem, scen zazdrości, zaborczości,
                    > fochów i takich tam. w takich warunkach uczucie może kwitnąć i jest głównym
                    > spoiwem relacji.
                    >
                    > Ja sobie znajdę albo takiego, albo żadnego. Odechciało mi sie półśrodków.



                    rozsadna wypowiedz. ale takich jak ty, ktore chca wziasc zycie we wlasne rece, jest niestety niewiele a jeszcze mniej jest tych, obojga plci, ktorych by mozna bylo nazwac dojrzalymi partnerami. :((((
        • kedrok1 Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 15:42
          DOKŁADNIE
    • eluch_a Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 10:32
      Patrzę na moją ciocię, która jest żoną radcy prawnego i w życiu nie
      przepracowała ani dnia. Żal mi jej, autentycznie. Gdyby miała w domu
      psa, ogródek, cokolwiek... A ona nawet do sprzątania i gotowania ma
      panią do pomocy. Nie wiem, co porabia całe dni w domu.
      Sama po sobie widzę jak mam wolne: przez pierwsze 2 - 3 dni jest
      fajnie, potem szału jakiegoś dostaję :)
    • rosa_de_vratislavia Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 10:36
      Zajmowanie się domem i sześciorgiem dzieci to są dwa etaty...bo
      pranie, gotowanie...samo rozłożenie suchego prania do szaf zajmuje
      pewnie 2 godziny.
      Z jednym trzeba odrabiać lekcje, trzecie ma porę spania, drugie
      odwieźć na zajęcia lepienia z gliny...
      Ta kobieta z pewnością pracuje.
      Smutne,ze w naszym kraju to mąż będzie miał godną emerytureędzie
      żyła z łaski dzieci. Smutne, bo nie wyobrazam sobie, by mogła
      wychowanie dzieci pogodzić z dodatkową pracą zarobkową.
      • trypel Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 10:41
        rosa_de_vratislavia napisała:


        > Smutne,ze w naszym kraju to mąż będzie miał godną emerytureędzie
        > żyła z łaski dzieci. Smutne, bo nie wyobrazam sobie, by mogła
        > wychowanie dzieci pogodzić z dodatkową pracą zarobkową.

        a jakie jest inne rozwiazanie? skąd ma miec emeryture skoro nie pracuje zarobkowo?
        • rosa_de_vratislavia Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 10:49
          trypel napisał:

          > rosa_de_vratislavia napisała:
          >
          >
          > > Smutne,ze w naszym kraju to mąż będzie miał godną emerytureędzie
          > > żyła z łaski dzieci.

          > a jakie jest inne rozwiazanie? skąd ma miec emeryture skoro nie
          pracuje zarobkowo.

          W Niemczech np. jeśli para małżeńska zdecyduje się na to,żeby któreś
          z rodziców zostało w domu, zajmując się dziećmi i pracami domowymi,
          składka emerytalna dzielona jest po połowie...dom jest jakby
          przedsiębiorstwem, gdzie wkładem jednego z małżonków jest praca na
          rzecz domu,a drugiego "praca na zewnątrz".
          W ten sposób oboeje są zabezpieczeni na starość.

          >
          • trypel Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 10:53
            OK - to jest jakies rozwiazanie chociaż zapewne kuszace dla niektórych osób
            które nie chca pracować wcale. W kazdym razie o niebo lepsze niż odgórna jakas
            emerytura z naszych podatków.
            • rosa_de_vratislavia Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:00
              trypel napisał:

              > OK - to jest jakies rozwiazanie chociaż zapewne kuszace dla
              niektórych osób
              > które nie chca pracować wcale.

              No nie - decyzja musi być WSPÓLNA.

              > W kazdym razie o niebo lepsze niż odgórna jakas emerytura z
              naszych podatków.

              Jaka emerytura?
              W Polsce (przypominam o fatalnym przyroście naturalnym i strukturze
              demograficznej, gdzie zaraz będą przeważać emeryci)kobieta, która
              decyduje się przysporzyć gromadki dzieci swojej ojczyźnie jest
              karana BRAKIEM EMERYTURY.
              Znam taką jedną panią. Rewelacyjna mama, mądra kobieta...teraz
              utrzymują ją wyłącznie dzieci.
              • trypel Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:06
                No własnie bałem sie że taki jest Twoj pomysł.
                Teraz nie jest KARANA brakiem emerutury - jak można karac czyms co sie nie
                należy? To ja jestem karany brakiem jachtu pełnomorskiego w takim razie
                • rosa_de_vratislavia Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:11
                  trypel napisał:

                  > No własnie bałem sie że taki jest Twoj pomysł.
                  > Teraz nie jest KARANA brakiem emerutury - jak można karac czyms co
                  sie nie
                  > należy?

                  Z punktu widzenia dobra państwa taka kobieta w domu jest bardzo
                  opłacalna - produkuje potrzebnych młodych obywateli, odciąża
                  państwow ich opiece (każde przedszkole,żłobek jest przecież
                  dofinansowywane!)
                  W sumie praca jak każda inna.
                  Żeby nie było - pracuję. Jednak byłam 4 lata na urlopie wychowawczym
                  (dwoje dzieci) i za karę będę mieć mniejszą emeryturę.
                  • trypel Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:17
                    Nie za karę. Mogłas wrócić do pracy wczesniej a wybrałas inaczej. Twój wybór nie
                    moze być karą.
                    Karą by było jakbyś nie mogła wrócić wczesniej do pracy i miałabyś niższą emeryturę.
                    Dlatego jestem tez przeciwny dofinansowywaniu żłobków i przedszkoli. Dlaczego
                    bezdzietni mają utrzymywać przedszkola?
                    • rosa_de_vratislavia Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:47
                      trypel napisał:


                      > Karą by było jakbyś nie mogła wrócić wczesniej do pracy i miałabyś
                      niższą emeryturę.

                      Nie mogłam. Jednoz dzieci urodziło się chore i wymagało
                      rehabiliatcji oraz specjalnej troski.

                      > Dlatego jestem tez przeciwny dofinansowywaniu żłobków i
                      przedszkoli. Dlaczego
                      > bezdzietni mają utrzymywać przedszkola?

                      Wszystkim krajom utrzymywanie przedszkoli się opłaca, bo generuje
                      przyrost naturalny (widac, jak wzrósł np.w Szwecji i Francji i nie
                      za sparawą emigrantów tylko rodowitych
                      Szwedek/Francuzek)...pamiętaj,że choć teoretycznie sam pracujesz na
                      swoją emeryturę, to jednak kraj potrzebuje obywateli - ktoś musi
                      pracować,żeby wszystko funkcjonowało.
                      Jeśli 80% obywateli w pewnym momencie miałoby pobierać emeryturę, to
                      państwo nie dałoby rady. Przykre ale prawdziwe.
                      Dlatego państwo powinno zachęcać obywateli do rozmnażania (ale nie
                      becikowym ani zakazem aborcji) tylko np. ułatwianiem poworotu do
                      pracy kobietom po wychowawczym, współfinansowaniem
                      przedszkoli,żłobków etc.
                      • trypel Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:53
                        Myslę że do posiadania dzieci bardziej by zachęciły niższe podatki niż
                        dofinansowane przedszkole w którym i tak nie ma miejsca.
                        Nie uważam zeby państwo lepiej ode mnie wiedziało na co potrzebuje wydac moje
                        pieniadze. Zauważ - ten i zeszły rok - poprawa sytuacji gospodarczej dała
                        natychmiastową zwyżkę urodzin, nie przedszkola, wychowawcze, becikowe itd tylko
                        proste - mam kasę i stać mnie na dziecko. Faktem jest że socjalne przywileje
                        zachecają do posiadania dzieci głównie osoby biedne i niewykształcone.
                        • rosa_de_vratislavia Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 12:05
                          trypel napisał:

                          >Zauważ - ten i zeszły rok - poprawa sytuacji gospodarczej dała
                          > natychmiastową zwyżkę urodzin, nie przedszkola, wychowawcze,
                          becikowe itd tylko
                          > proste - mam kasę i stać mnie na dziecko.

                          Zważ,że ponoć 50% ciąż w Pl nie jest palnowanych. a przyrost
                          skoczył, bo w wiek rozrodczy weszło pokolenie wyżu 81-84.

                          Faktem jest że socjalne przywileje zachecają do posiadania dzieci
                          głównie osoby biedne i niewykształcone.

                          Nie jest to cała prawda, na co wskazuje wysoki przyrost
                          naturalny...klasy średniej Szwecji, Francji. Tam włąsnie
                          skoncentrowano się na tym, by zabezpieczyć socjalnie kobietę, któa
                          decyduje się na dziecko - najpierw porządnie płatnym wychowawczym
                          (choć niezbyt długim),a potem ułatwieniem powrotu do pracy (w ten
                          sposób nie staje się ona obiciążeniem dla budżetu).
                          • trypel Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 14:31
                            w tych własnie krajach przybysze z innych regionów swiata rozmnażaja sie jeszcze
                            chętniej, po prostu zyjąc z zasiłku (Francja jest tu najlepszym przykładem).
                            Pokolenie wyżu pokoleniem wyżu ale jednak sporo osób w różnym wieku decyduje sie
                            własnie teraz na dziecko bo widza ze ich na to stac.
                            • lupus76 Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 15:10
                              trypel napisał:

                              > w tych własnie krajach przybysze z innych regionów swiata rozmnażaja sie jeszcz
                              > e
                              > chętniej, po prostu zyjąc z zasiłku (Francja jest tu najlepszym przykładem).
                              > Pokolenie wyżu pokoleniem wyżu ale jednak sporo osób w różnym wieku decyduje si
                              > e
                              > własnie teraz na dziecko bo widza ze ich na to stac.

                              Na marginesie można dodać, ze w GB i Irlandii urodziło się więcej polskich
                              dzieci, niż w RP. Też daje do myślenia. Można spokojnie postawić tezę, że
                              polskie społeczeństwo ma sporą dziurę demograficzną, bo te rodziny, które tam
                              zdecydowały się na dziecko raczej nie wrócą.
                              I nikt nie chciał żłobków, ani przedszkoli dla pracujących mam (choć faktycznie
                              w firmach pomagają się tam aktywizować kobietom - w firmach nierzadko bywają
                              właśnie pomieszczenia dla maluchów). Ale to kwestia mentalności, a nie rozwiązań
                              systemowych.
                          • kedrok1 Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 15:48
                            dobrze mówi, wina jej
                  • silic Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:33
                    > Żeby nie było - pracuję. Jednak byłam 4 lata na urlopie wychowawczym
                    > (dwoje dzieci) i za karę będę mieć mniejszą emeryturę.

                    Pamiętaj o tym , że "wypracowałaś" sobie dzieci. To część twojej emerytury.
                    zabezpieczenie na przyszłość. To na nie będziesz mogła liczyć, to one pomogą ci
                    w problemach. To nie jest tak, że dzieci są "dla kraju". Osoba bez dzieci za
                    taką pomoc musiałaby płacić.
                    • rosa_de_vratislavia Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:42
                      silic napisał:

                      > > Żeby nie było - pracuję. Jednak byłam 4 lata na urlopie
                      wychowawczym
                      > > (dwoje dzieci) i za karę będę mieć mniejszą emeryturę.
                      >
                      > Pamiętaj o tym , że "wypracowałaś" sobie dzieci. To część twojej
                      emerytury.

                      To rzeczowy argument.
                      > zabezpieczenie na przyszłość. To na nie będziesz mogła liczyć, to
                      one pomogą ci
                      > w problemach. To nie jest tak, że dzieci są "dla kraju". Osoba bez
                      dzieci za
                      > taką pomoc musiałaby płacić.
                      >
          • lupus76 Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 10:57
            W takim układzie pracujący małżonek staje się niejako szefem tego, co wykonuje
            pracę w domu. Czy wobec powyższego może udzielić pracownikowi nagany, a w
            skrajnych przypadkach zwolnić dyscyplinarnie za rażące naruszenie dyscypliny pracy?
      • izabellaz1 Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 10:44
        rosa_de_vratislavia napisała:

        > Zajmowanie się domem i sześciorgiem dzieci to są dwa etaty...bo
        > pranie, gotowanie...samo rozłożenie suchego prania do szaf zajmuje
        > pewnie 2 godziny.
        > Z jednym trzeba odrabiać lekcje, trzecie ma porę spania, drugie
        > odwieźć na zajęcia lepienia z gliny...

        Dzieci są w wieku 5,4,3 i trojaczki po 1,5 roku. Żadne nie chodzi do szkoły za
        to pełnoetatowym zajęciem staje się (w tym przypadku) rodzenie dzieci.
        Generalnie nic mi do tego tylko dlaczego zanim urodziła dzieci mogła pracować i
        mieć swoje konto i swoje pieniądze i pomagać facetowi?
        Może jestem po prostu przeczulona bo wokół mnie jest sporo koleżanek (te
        dzieciate), które myślą tylko żeby zajść w drugą ciążę i nie pracować przez
        jakiś czas albo wcale - serio. To nieuczciwe wobec mężczyzny.
        • rosa_de_vratislavia Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 10:55
          izabellaz1 napisała:

          >wokół mnie jest sporo koleżanek (te dzieciate), które myślą tylko
          >żeby zajść w drugą ciążę i nie pracować przez
          > jakiś czas albo wcale - serio. To nieuczciwe wobec mężczyzny.


          Rozumiem,że koleżanki chcą mieć dzieci wbrew męzom, by podstępem
          wymusić na mężczyźnie wikt?
          Że to nie są wspólne decyzje,że dana para chce mieć po prostu
          dzieci?

          Wśród moich znajomych pary wspólnie tworzą "strategię rozrodczą"
          (ile dzieci, kiedy, jak i kto się nimi zaopiekuje).
          • izabellaz1 Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:03
            rosa_de_vratislavia napisała:

            > Rozumiem,że koleżanki chcą mieć dzieci wbrew męzom, by podstępem
            > wymusić na mężczyźnie wikt?
            > Że to nie są wspólne decyzje,że dana para chce mieć po prostu
            > dzieci?

            1. Myślę, że w społeczeństwie nie wszyscy rozmnażają się w sposób planowany.
            2. "Nieplanowaniu" też można pomóc.
            3. Kobiety potrafią skutecznie "truć" 24h/dobę o kolejnym dziecku:)

            Nie bierz moich słów tak jakby odnosiły się do 100% społeczeństwa znanych i
            nieznanych mi osób (bo nie wszyscy tak postępują). To tylko moje spostrzeżenia
            odnośnie pewnej ich liczby dlatego podejmuję dyskusję żeby poszerzyć horyzonty:)
            • lupus76 Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:04
              izabellaz1 napisała:

              >
              > 3. Kobiety potrafią skutecznie "truć" 24h/dobę o kolejnym dziecku:)
              >
              O właśnie!
              Kilku moich kolegów zostało tatusiami "dla świętego spokoju".
            • trypel Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:05
              > 2. "Nieplanowaniu" też można pomóc.
              > 3. Kobiety potrafią skutecznie "truć" 24h/dobę o kolejnym dziecku:)


              i tutaj rozumiem w 100% mojego kolege po wazektomii który zrobił to w tajemnicy
              przed kobietą i w ten sposób od 2 lat "starają sie" o drugie dziecko... on tez
              sie "stara"
              • lupus76 Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:10
                trypel napisał:


                >
                >
                > i tutaj rozumiem w 100% mojego kolege po wazektomii który zrobił to w tajemnicy
                > przed kobietą i w ten sposób od 2 lat "starają sie" o drugie dziecko... on tez
                > sie "stara"
                >
                Ten facet zaraz zostanie tu okrzyknięty "zimnym sukinsynem"
                Kobieta dziurawiąca prezerwatywę, czy "zapominająca" pigułki po prostu chce
                domowego ogniska i tak na prawdę dać facetowi szczęście. A facet nie chcacy
                dziecka po prostu nie wie czego chce i pewni popapraniec jakiś...
                • izabellaz1 Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:13
                  lupus76 napisał:

                  > trypel napisał:
                  >
                  >
                  > >
                  > >
                  > > i tutaj rozumiem w 100% mojego kolege po wazektomii który zrobił to w taj
                  > emnicy
                  > > przed kobietą i w ten sposób od 2 lat "starają sie" o drugie dziecko... o
                  > n tez
                  > > sie "stara"
                  > >
                  > Ten facet zaraz zostanie tu okrzyknięty "zimnym sukinsynem"
                  > Kobieta dziurawiąca prezerwatywę, czy "zapominająca" pigułki po prostu chce
                  > domowego ogniska i tak na prawdę dać facetowi szczęście. A facet nie chcacy
                  > dziecka po prostu nie wie czego chce i pewni popapraniec jakiś...

                  Skąd wiedziałeś?! ;P
            • rosa_de_vratislavia Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:06
              izabellaz1 napisała:

              > rosa_de_vratislavia napisała:
              >
              > > Rozumiem,że koleżanki chcą mieć dzieci wbrew męzom, by podstępem
              > > wymusić na mężczyźnie wikt?

              > 1. Myślę, że w społeczeństwie nie wszyscy rozmnażają się w sposób
              planowany.
              > 2. "Nieplanowaniu" też można pomóc.
              > 3. Kobiety potrafią skutecznie "truć" 24h/dobę o kolejnym dziecku:)

              Czyli generalnie uważasz,że dzieci to narzędzie w rękach kobieta,a
              faceci są zmuszani do ich posiadania jękiem/prośbą/groźbą/planowaną
              wpadką.
              Tak jednak nie jest większość mężczyzn pragnie mieć dzieci i nie
              uważa,że decyzja o ich posiadaniu jest wkopywaniem ich w koszty.
              >
              • izabellaz1 Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:31
                rosa_de_vratislavia napisała:

                > Czyli generalnie uważasz,że dzieci to narzędzie w rękach kobieta,a
                > faceci są zmuszani do ich posiadania jękiem/prośbą/groźbą/planowaną
                > wpadką.

                Niestety znam kilku mężczyzn, którzy dla tzw. świętego spokoju decydują się na
                dzieci. Jak widać powyżej nie ja jedna.

                Poza tym nie oszukujmy się. Kobiecie zdecydowanie łatwiej orientować się we
                własnej fizjologii:)
                Zgadzam się, że jest równie dużo jak nie więcej mężczyzn, którzy CHCĄ mieć
                dzieci i je mają co nie zmienia faktu, że istnieją też tacy, którzy "zrobią" je
                lubej bo tamta wierci dziurę w brzuchu.
                • rosa_de_vratislavia Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:50
                  izabellaz1 napisała:

                  > rosa_de_vratislavia napisała:
                  >
                  > > Czyli generalnie uważasz,że dzieci to narzędzie w rękach
                  kobieta,a
                  > > faceci są zmuszani do ich posiadania .
                  >
                  > Niestety znam kilku mężczyzn, którzy dla tzw. świętego spokoju
                  decydują się na dzieci.

                  To dalej jest świadomie podjęta decyzja. Skoro się decyduje, to
                  wie,że kobieta nie będzie jakiś czas przynosić kasy do domu.

                  Robisz z facetów bezradne zajączki, wykorzystywane przez okrutne
                  harpie...czyżby mężczyźni byli bez mózgów?
                  Bezwolne/bezmózgie maszynki do produkcji spermy i przynoszenia
                  pieniędzy, kierowane przez wyrachowane babska?
                  • izabellaz1 Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 12:03
                    rosa_de_vratislavia napisała:

                    > To dalej jest świadomie podjęta decyzja. Skoro się decyduje, to
                    > wie,że kobieta nie będzie jakiś czas przynosić kasy do domu.

                    Rosa ale Ty nie czytasz chyba. To normalne, że przez jakiś czas nie będzie
                    przynosiła kasy do domu. Ale ja mówię o pomyśle na życie, że dzieci które
                    urodzisz (a im więcej tym lepiej) będą doskonałą wymówką od podjęcia pracy.
                    Co powiesz o dziewczynie, która zachowała się w następujący sposób: Umawiali się
                    przed ślubem, że dzieci, że praca itd. W trakcie "posiadówy" z pierwszym
                    dzieckiem w domu po porodzie kobiecie odechciało się pracować. Mało tego ma już
                    zaplanowaną czwórkę dzieci i to, że nie podejmie pracy. Mąż jeszcze o tym nie
                    wie...
              • kedrok1 Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 15:52
                przecież ona mówi o jakimś procencie takich przypadków a nie o ogóle...
      • eluch_a Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 10:45
        Ma dostawać emeryturę za to, że siedzi w domu z dziećmi? To co
        robimy z kobietami, które pracują zawodowo i mają dzieci? Dwie
        emerytury?
        • rosa_de_vratislavia Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:03
          eluch_a napisała:

          > Ma dostawać emeryturę za to, że siedzi w domu z dziećmi?

          "Siedzenie" przy kilkorgu dzieciach to hmmm...semantyczne nadużycie.
          Tak, taki model jest Niemczech. To nie idzie z kasy państwa, po
          prostu emeryturę dzieli się na połowę, skoro małżonkowie zdecydowali
          się podzielić obowiązki na zasadzie dom-kobieta, praca "na
          zewnątrz" - facet.

          • eluch_a Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:05
            A co z kobietą, która pracuje zawodowo i zajmuje się domem? Bo
            wyjdzie, że taka to najdurniejsza jest ze wszystkich.
            • rosa_de_vratislavia Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:08
              eluch_a napisała:

              > A co z kobietą, która pracuje zawodowo i zajmuje się domem? Bo
              > wyjdzie, że taka to najdurniejsza jest ze wszystkich.

              Czemu? Jej emerytura pewnie będzie wyższa od tej "połówkowej".
              Wszystko kwestia kalkulacji i planowania. Można sobie wybrać, co
              obojgu bardziej odpowiada.
      • kedrok1 Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 15:44

        Niestety, ale umówmy się. Dzieci trzeba oddawać do przedszkola i iść do pracy.
    • dorisja Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 10:46
      Jak ktos nie chce pracować to i swiety boze nie pomoze. A smutasem mozna byc bez
      wzgledu na to czy sie pracuje czy nie.
      Ja wróciłam do pracy nie dla pieniedzy, tylko dla własnego zdrowia psychicznego,
      ale zeby był wilk syty i owca cała to tylko na 3 dni w tygodniu.
    • minasz Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 10:49
      moja zona tez by najchetniej nie pracowała tak jak jejk mamunia
      chrzanic małzenstwo - to taki wniosek po długim weekendzie w ciechocinku
      • dzikoozka Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 14:52
        Musisz być bardzo rozczarowany i sfrustrowany...
        Pocieszę cie, Twoja żona też jest pewnie rozczarowana i
        sfrustrowana. lepiej Ci?
        • minasz Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 15:42
          fakt jestem sfrustrowany i rozczarowany zona pewnie tez no coz bywa
    • lupus76 Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 10:50
      1. Z tego wniosek, ze większość naszego społeczeństwa, to smutasy. W mojej
      opinii - teza nie do udowodnienia. Chyba, że przyjąć jakąś "alternatywną"
      definicję smutasa.
      2. Niezależnie od tego, co twierdzi owa dama - mój pogląd na instytucję
      małżeństwa jest zdaje się stałym bywalcom tego forum znany. Pogląd kształtował
      się między innymi przez takie panie...
      • izabellaz1 Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 10:54
        lupus76 napisał:

        > 2. Niezależnie od tego, co twierdzi owa dama - mój pogląd na instytucję
        > małżeństwa jest zdaje się stałym bywalcom tego forum znany. Pogląd kształtował
        > się między innymi przez takie panie...

        I przez kilka moich znajomych, które kolejną ciążę traktują jak ucieczkę od
        pracy w ogóle lub jej przerywnik.
      • minasz Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 10:56
        z tego co pamietam to pracuje w polsce tylko 40% kobiet
        resztya pielegnuje swoje grube dupska
        • justysialek Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 15:52
          "Współczynnik aktywności zawodowej mężczyzn wynosi 61,9 proc., a
          kobiet — tylko 46,2 procent. Osoby pracujące to wśród mężczyzn 53,6
          proc., a wśród kobiet 39,3 procent."

          www.gazetapodatnika.pl/artykuly/jak_wyglada_polski_rynek_pracy-a_470.htm
          • minasz Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 15:58
            rozpisz to bo troche mieszasz
    • avital84 Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 10:56
      Brak poczucia bezpieczeństwa to dla mnie sytuacja, w której kobieta nie pracuje
      i powierza całkowicie swój los mężczyźnie.
      • taki_s_obie Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 10:57
        avital84 napisała:

        > Brak poczucia bezpieczeństwa to dla mnie sytuacja, w której kobieta nie pracuje
        > i powierza całkowicie swój los mężczyźnie.

        to dlaczego tak czesto nie chce, chociazby dla samego instynktu
        samozachowawczego, podjac odpowiedzialnosci za siebie?
        • avital84 Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 10:59
          Nie do mnie to pytanie.
        • eluch_a Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 10:59
          Bo wygodniej być bezwolnym cielakiem dryfującym przez życie.
          • taki_s_obie Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:13
            eluch_a napisała:

            > Bo wygodniej być bezwolnym cielakiem dryfującym przez życie.


            zgadzam sie, ze jest wygodniej dryfowac przez zycie ale na pewno nie sa
            cielakami tylko wyrachowanymi pasozytami spolecznymi.
            • eluch_a Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:19
              Pewnie bywa i tak, i tak.
    • kora3 coz tu sądzić ... 05.05.08, 11:22
      ma co chce :)

      dziwię się kobietom nie chcącym pracować, ale przy 6 dzieci moze to
      byc faktycznie trudne...

      A skoro dla niej takei ważne, ze ma wspólne konto zmezem - to niech
      ma :)
      • taki_s_obie Re: coz tu sądzić ... 05.05.08, 11:40
        kora3 napisała:

        > ma co chce :)
        >
        > dziwię się kobietom nie chcącym pracować, ale przy 6 dzieci moze to
        > byc faktycznie trudne...
        >
        > A skoro dla niej takei ważne, ze ma wspólne konto zmezem - to niech
        > ma :)


        pytanie - kto jej kazal rodzic te szescioro dzieci. byla zamknieta 24 lata w piwnicy? nie ma wlasnej woli? podobno dziecko ma byc decyzja OBYDWOJGA partnerow a jezeli tak jest to jedno i drugie musi sie liczyc z "niedogonosciami" wynikajacymi z wyboru.
        • kora3 Re: coz tu sądzić ... 05.05.08, 11:46
          taki_s_obie napisał:

          >>
          >
          > pytanie - kto jej kazal rodzic te szescioro dzieci.

          a ja wiem?

          byla zamknieta 24 lata w pi
          > wnicy? nie ma wlasnej woli?

          Oj atki sobie - nie mam pojecia :)

          podobno dziecko ma byc decyzja OBYDWOJGA partnerow
          > a jezeli tak jest to jedno i drugie musi sie liczyc
          z "niedogonosciami" wynikaj
          > acymi z wyboru.

          to oczywiste - ale ta pani chyba brak pracy poza domem nie uwaza za
          niedogodnosc, mam wrazenie, ze wrecz przeciwnie:)
    • eluch_a Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:24
      Historia z życia wzięta.
      Dom naprzeciwko domu mojej babci. Rodzinka: co rok to prorok.
      Ośmioro dzieci. Ojciec pracuje w zakładzie stolarskim na pół etatu,
      bo nie ma zapotrzebowania na cały etat, matka bez pracy, zajmuje się
      dziećmi. Facet z opieki społecznej przychodzi i mówi, że znalazł
      kobiecinie robotę. Ona jest krawcową. Podrzucaliby jej do domu
      jakieś tam rzeczy ze szwalni, a ona by coś tam doszywała, odszywała,
      czort wie... Na co babka pokazujac łapą na dzieciaki: "To jest moje
      narzędzie zarabiania pieniędzy" :) Lubię wielodzietne rodziny :)
      • trypel Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:29
        po raz kolejny sami sobie udowodniliśmy że idea obowiazkowej składki
        ubezpieczeniowo-emerytalnej to porypany pomysł.
        Zlikwidowac obowiazkowe składki. Pensje wzrosną drastycznie. Kazdy sam
        zadecyduje co z tym zrobi. Jeden zainwestuje w dzieci liczac że na starość
        pomogą, drugi w nieruchomosci, trzeci w akcje itd...
        a jak ktoś przepulta wszystko i nie bedzie miał dzieci to zdechnie pod płotem -
        prosta jasna i klarowna zasada
        • izabellaz1 Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:34
          trypel napisał:

          > po raz kolejny sami sobie udowodniliśmy że idea obowiazkowej składki
          > ubezpieczeniowo-emerytalnej to porypany pomysł.
          > Zlikwidowac obowiazkowe składki. Pensje wzrosną drastycznie. Kazdy sam
          > zadecyduje co z tym zrobi. Jeden zainwestuje w dzieci liczac że na starość
          > pomogą, drugi w nieruchomosci, trzeci w akcje itd...
          > a jak ktoś przepulta wszystko i nie bedzie miał dzieci to zdechnie pod płotem -
          > prosta jasna i klarowna zasada

          Pozostająca tylko w sferach marzeń garstki osób;)
          Ale jest jeden problem. Renta - zdarza się, że człowiek przepracuje ileś tam i
          choroba, wypadek, kalectwo etc. Co wtedy? Przecież niemożność wykonywania zadań
          pracowniczych nie jest równoznaczna z niechceniem.
          • eluch_a Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:38
            Ano :) Życie niestety nie do końca mieści się w prawnych kruczkach.
          • trypel Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:43
            Ubezpieczenie. DOBROWOLNE. Jestes rozsądny to je masz i spisz spokojnie. Nie
            chcesz - nie masz. Wtedy jakby to nie było obowiazkowe to nagle by sie okazało
            że z uwagi na wolny rynek i konkurencje za 2x mniejszą kwotę dostalibysmy 3 x
            wiecej swiadczeń niz w ZUSie
            • izabellaz1 Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:50
              trypel napisał:

              > Ubezpieczenie. DOBROWOLNE. Jestes rozsądny to je masz i spisz spokojnie. Nie
              > chcesz - nie masz. Wtedy jakby to nie było obowiazkowe to nagle by sie okazało
              > że z uwagi na wolny rynek i konkurencje za 2x mniejszą kwotę dostalibysmy 3 x
              > wiecej swiadczeń niz w ZUSie

              No właściwie pewnie masz rację. Ciekawe tylko czy człowiek miałby prawo do
              dożywotniego pobierania świadczeń (gdyby było to niewyleczalne kalectwo na
              przykład) po 5 latach wpłacania na ubezpieczenie jak w przypadku renty (w
              przypadku osób powyżej 30r.ż.).
              • trypel Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:55
                Kwestia ubezpieczenia. Tylko i wyłącznie. Patrz - jak sie ubezpieczysz prywatnie
                choćby teraz na milion $ w razie śmierci to ten milion należy sie spadkobiercom
                Twoim niezależnie czy placilas składke 2 miesiace czy 25 lat. I tu tak samo.
                • izabellaz1 Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:59
                  trypel napisał:

                  > Kwestia ubezpieczenia. Tylko i wyłącznie. Patrz - jak sie ubezpieczysz prywatni
                  > e
                  > choćby teraz na milion $ w razie śmierci to ten milion należy sie spadkobiercom
                  > Twoim niezależnie czy placilas składke 2 miesiace czy 25 lat. I tu tak samo.

                  Nie no masz rację. Nie pomyślałam o tym choć tak właśnie jest:)
                  Ja już od dawna jestem na przykład za sprywatyzowaniem służby zdrowia. Żeby nie
                  zabierali kasy na NFZ bo tyle co odciągają to starczy na złoty pakiet w
                  Enel-medzie:/
                  • silic Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 12:16
                    Tak się wtrącę.
                    Macie rację z i ubezpieczeniem na milion $ i złotym pakietem. Tylko , że takiego
                    czegoś nie da się zdaje się wprowadzić powszechnie. Takie ubezpieczenia działają
                    bo nie obejmują wszystkich a część osób (ze względu na stan zdrowia) nie
                    dostanie prywatnego ubezpieczenia za kwotę na jaką jest w stanie sobie pozwolić.
                    • trypel Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 14:25
                      a dlaczego mają obejmowac wszystkich?
                      • silic Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 21:09
                        Czemu ubezpieczenia zdrowotne mają obejmować wszystkich ? Dlatego, że prawie
                        nikt nie jest w stanie zapłacić z własnej kieszeni za wysokospecjalizowane
                        zabiegi/terapie ratujące życie bądź zdrowie. Są to często kwoty idące w setki
                        tysięcy złotych. Takie wydatki są możliwe gdy płacą wszyscy. Oczywiście, że
                        prywatne ubezpieczenie jest w stanie takie koszty refundować ale nie dla
                        wszystkich. Działoby się to kosztem tych, którzy z racji małej opłacalności dla
                        ubezpieczyciela (który działa dla zysku a nie z altruizmu) nie dostaliby takiej
                        polisy lub kwota ubezpieczenia byłaby dla nich za wysoka do zapłacenia.
                • lupus76 Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 15:14
                  trypel napisał:

                  > Kwestia ubezpieczenia. Tylko i wyłącznie. Patrz - jak sie ubezpieczysz prywatni
                  > e
                  > choćby teraz na milion $ w razie śmierci to ten milion należy sie spadkobiercom
                  > Twoim niezależnie czy placilas składke 2 miesiace czy 25 lat. I tu tak samo.

                  Nie jest to takie proste. W USA ponad połowa ludzi w wieku powyżej 50 roku życia
                  nie ma ubezpieczenia zdrowotnego. Bo ich nie stać.
                  W przypadku tak liberalnego podejścia ja bym poszedł jeszcze dalej i zastanowił
                  się - po co na przykład policja. Ja mam niewiele, więc mnie nie okradną. Niech
                  sobie ci, co mają utrzymują prywatną armię ochroniarzy...
                  • lupus76 Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 15:32
                    I jeszcze:
                    Po stażu i praktykach w MOPSie nie mam ochoty pracować jako pracownik socjalny.
                    Pomoc powinna być tylko rzeczowa (żadnej kasy do łapki). Niestety - nasz system
                    pomocy wzorowany jest na nieefektywnym modelu francuskim, a ustawę o pomocy
                    społecznej pisali bodaj Duńczycy.
                    A można po prostu było popatrzeć, jak to wygląda w UK...
                  • silic Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 21:12
                    Przyłączam się do Twojego zdania.
                    W Polsce prywatni ubezpieczyciele zdrowotni często bazują na szpitalnej
                    infrastrukturze państwowej. To działa dobrze, kiedy obejmuje to tylko wybrane
                    osoby i o określonej ilości. Przy rozwiązaniach dla całej populacji to już nie
                    jest takie proste.
      • kora3 Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:44
        eluch_a napisała:

        Na co babka pokazujac łapą na dzieciaki: "To jest moje
        > narzędzie zarabiania pieniędzy" :)

        no:) bo narzedzie do robienia narzedzia juz pewnie samo w sobie się
        nie nadaje do zarabiania kasy, wiec ...

        Lubię wielodzietne rodziny :)

        WIesz, ja mam sporo stycznosci z nimi, dzieci mi zal, bo mają
        nieodpowiedzialnych rodziców,ale niestety - jak pokazuje praktyka,
        bardzo czesto z tych dzieci nie wyrastają co prawda "Smutasy", jak
        mówiła ta pani, ale za to takie same lenie i roszczoniowe osoby, jak
        rodzice. Ostatnio znajoma urzedniczka z MOPS-u mi mówiła o "fajnej"
        rodzince - babka miała 12 dzieci - korzystała z dawnej "opieki
        spolecznej", 10 z tych dzieci też była beneficjenatami, teraz z tej
        rodzinki z pomocy MOPS-u korzytsta uwaga 42 (słownie: czterdzieści
        dwie) osoby, w tym juz jest prawnuczek owej babci - ma 22 lata i
        dwoje zdici, nigdzie nie pracuje :(
        • eluch_a Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:46
          Mnie też dzieci szkoda. A patologia rodzi patologię.
          Dzieci tej babki starsze chodzą do szkoły, w której moja mama
          pracuje. Mama swego czasu kupowała bochenek chleba, pasztet i robiła
          im kanapki i mówi, że nie nadążała smarować, tak jadły. A teraz jak
          dostają obiady z MOPSu, to pchają się jako pierwsze do kolejki, bo
          IM SIĘ NALEŻY.
          • kora3 Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:47
            dokładnie
    • iberia.pl Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 11:44
      sadze, ze pani bredzi, bo:
      *Czasy sie zmieniaja i niestety malzenstwo traci na wartosci,dlatego
      zycie na kocia lape nie jest niczym dziwnym.

      *Nie rozumiem jak facet moze kobiecie ZAKAZAC pracowac???
      *Nie zauwazylam, zeby dzieci , ktorych matka pracuje byly
      smutasami.Jestem wdzieczna mojej mamie, ze 6 lat w sumie siedziala w
      domu najpierw ze mna a potem moja siostra.Ja nie bylabym w stanie na
      takie poswiecenie.
      • rolecra Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 15:47
        mam 26 lat , naprawdę fajną, dobrze płatną pracę, za 4 miesiące
        wychodzę za mąż, mieszkanko się buduje... nic tylko postarać się
        jeszcze o dziecko za jakiś czas
        a ja sie poprostu nie czuję gotowa na to by zrezygnowac z pracy
        chocby na poł roku.
        czy jestem w tym pragnienu spełnienia zawodowego samolubna?
        nie wiem co mam myśleć. czasem wydaje mi się, że to niesprawiedliwe,
        że wszyscy tyle na około mówią o związkach partnerskich a jak
        przychodzi co do czego to i tak kobieta bierze urlop macierzyński i
        zostaje w domu. nawet nie spotkałam się z czymś takim jak tata
        na "tacierzyńskim" w praktyce.
        a poźniej... czy nie powiedzą że samolubna ze mnie mama skoro
        dziecko zostawię z babcią bądz niania i wroce do pracy?
        nie umiem i niechcę liczyć bądz zdawać się na łaskę badź nie łaskę
        mojego mężczyzny. choć cudowny i kochany z niego facet, to ze mnie
        marna "kobieta bluszcz" choć też żadna amazonka :-)
        ot taka zwyczajna, która chyba za dużo czasem mysli, a życie i tak
        pokaże na co nas stać
    • vandikia Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 12:54
      Co do 1. to chyba praca wyjazdowa skoro ma nie miec w ogole kontaktu
      z dzieckiem. Generalizujaca i mocno przejaskrawiona wypowiedz.
      Co do 2. O bezpieczenstwo finansowe chodzi jak mniemam?
      Niezly zwiazek, skoro malzenstwo dla tej babki jest rownoznaczne z
      tym, ze wszystko wolno za wszelką cenę (tak to rozumiem, ze ona moze
      sobie pozwolic na wszystko, chce to pracuje, nie chce to nie i tyle,
      ma prawo bo jest zoną i jakiej decyzji by nie podjela, to maz musi
      to zaakceptowac),
      podsumuje to moze tak: przy takim mysleniu (zlapalem zone, zlapalam
      meza i nie staram sie juz i mam wszystko w du.pie) chyba najczesciej
      dochodzi do rozwodow. No chyba, ze druga strona jest podporzadkowana
      i łyka to wszystko - trzeba jednak wziac pod uwage, ze cierpliwosc
      kazdego czlowieka moze sie kiedys skonczyc.
    • bertrada Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 13:23
      Zgorzkniała frustratka, która ma poczucie zmarnowanego życia.
      Wplątała się w sytuacje, z której nie umie się wyplątać. Zatruwa
      życie sobie, mężowi i 6 dzieciom a potem wmawia sbie i innym, że
      gdyby wreszcie uwolniła ich od siebie, to byłoby gorzej.
      • avital84 Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 13:25
        Ale nie można też zakładać, że naprawdę nie ma ludzi, którzy spełniają się w
        takich układach.
        • bertrada Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 15:17
          Może i są. Yeti też podobno ktoś widział. ;P
          A z tej wypowiedzi naprawdę wynika, że ta kobieta nie jest do końca
          usatysfakcjonowana ze swojego życia.
      • dzikoozka Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 14:43
        nadinterpretujesz.
    • dzikoozka Re: Kobieta pracująca 05.05.08, 14:42
      Jak sie ma 6 dzieci to NIE DA SIE pracowac.
      No chyba ze sie zarabia ze 12 kawałków i płaci gosposi i opiekunce.
    • kedrok1 macie po 25-35 lat i juz o emeryturze?? 05.05.08, 15:56
      Dziewczyny, przecież ten system padnie nie za 100 a za 15 lat.
      Nie liczcie na żadne emerytury. Samemu trzeba zarobić i odłożyć....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka