Dodaj do ulubionych

Co czujecie gdy,,,,,,,,,,,,,,,

22.06.08, 12:38
Co czujecie gdy jestescie z kims wiele lat, znaczy sie z facetem
wiec to pytanie do kobiet - zyjecie razem, kochacie go, wspieracie,
nie opuszczacie w trudnym momencie, macie plany malzenskie, plany co
do dzieci, jestescie pewne ze macie ulozone zycie.
Pracujecie razem, zjawia sie tam tez ONA, pewna kobieta, ladna,
fajna. No i zauwazacie ze wasz facet przejawia nia zainteresowanie,
rozmawia z nia czesto, spedza z nia czas,np na przerwie, na
papierosie itp.
Ale nadal wszystko ok, po czym cos sie psuje, on robi sie chlodny,
dziwny, obojetny, robicie sceny zazdrosci, pytacie, prosicie NIC

Potem on oznajmia ze odchodzi, pakuje sie i znika. Szok, placz,
rozpacz.Plany legly w gruzach.Wszyscy pytaja co sie stalo, przeciez
taka idealna para.
Rozliczacie sie z wszystkiego, spokojnie, w zgodzi, pytacie
dlaczego – on mowi ze zmienil planyna zycie. Pytacie o NIA, nie,
ponoc to nie ma nic wspolnego z nia. Ale po paru miesiacach okazuje
sie ze ma. Sa razem, mieszkaja razem, wzieli slub. Widujecie ich
razem i boli, wiadomo. Czy mial obowiazek powiedziec ze chodzilo o
nia? Czy jak sie para rozchodzi to juz nie powinno nic ta druga
osobe obchodzic?

Co czujecie gdy facet tak robi? Ile czasu jeszcze bedzie trwal ten
bol? Juz ROK minal, a ja nadal sama............................. Nie
ma prawa? Czy ma prawo tak odejsc?Czy mozna przestac kochac tak po
prostu? Czy on ma prawo miec swoje racje? Czy zachowal sie jak
swinia?
Czymial obowiazek przyznac sie ze zakochal sie w innej?
Czy to w ogole mozliwe tak sie zakochac w innej????????
Czy ona jest winna?
Prosze odpowiedzcie mi.
Obserwuj wątek
    • kitek_maly Re: Co czujecie gdy,,,,,,,,,,,,,,, 22.06.08, 12:44

      > Co czujecie gdy jestescie z kims wiele lat, znaczy sie z facetem
      > wiec to pytanie do kobiet - zyjecie razem, kochacie go,
      wspieracie,
      > nie opuszczacie w trudnym momencie, macie plany malzenskie, plany
      co
      > do dzieci, jestescie pewne ze macie ulozone zycie.
      > Pracujecie razem, zjawia sie tam tez ONA,

      Kurczę, nie wiemy, bo nie byliśmy w takiej sytuacji.
    • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: Co czujecie gdy,,,,,,,,,,,,,,, 22.06.08, 12:46
      nic nie czujemy - wypad na drzewo i tyle. szkoda czasu na palanta, który nie
      jest nas wart.
      myśl o sobie, kochaj siebie, bądź dla siebie dobra.
      • 18_lipcowa1 dlaczego palant? 22.06.08, 12:51
        nie rozumiem,,,
        ten kto odchodzi zawsze jest palant/ dran/ zly/ skur,,,, i w ogole?
        czyli nikt nie ma prawa od nikogo odejsc? odkochac sie? znalezc
        kogos innego?

        Ja tez odeszlam od faceta bo mi bylo zle i co ? I jestem suka?
        Wredna, okrutna bo zostawilam?
        To przepraszam bycie z kims zobowiazuje do trwania z nim po grob?
        Akt wlasnosci sie na kogos dostaje?????????


        Dlaczego od razu palant? A moze mial swoje powody?
        • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: dlaczego palant? 22.06.08, 12:54
          owszem, myślę, że facet odchodzący jest palątem. dlaczego? już spieszę z
          odpowiedzią - otóż dojrzały nie-palant poważnie traktujący związek w razie
          wystąpienia zauroczenia bzyka panienkę na boku, ale od kobiety, którą kocha, nie
          odchodzi. dojrzały nie=palant potrafi odróżnić zauroczenie i seks od miłości.
          palant - odchodzi
          • menk.a Re: dlaczego palant? 22.06.08, 12:55
            ksieni_smutnego_pierdofonu napisała:

            > owszem, myślę, że facet odchodzący jest palątem. dlaczego? już spieszę z
            > odpowiedzią - otóż dojrzały nie-palant poważnie traktujący związek w razie
            > wystąpienia zauroczenia bzyka panienkę na boku, ale od kobiety, którą kocha, ni
            > e
            > odchodzi. dojrzały nie=palant potrafi odróżnić zauroczenie i seks od miłości.
            > palant - odchodzi

            A kiedy już nie ma tej miłości? ;)
            • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: dlaczego palant? 22.06.08, 13:09
              aaaa, to tzw. insza inszość. jednakowoż w przypadku małżeństwa-instytucji pięc
              razy zastanowiłabym się na miejscu takiego palanta
              • ponent Re: dlaczego palant? 22.06.08, 13:19
                ksieni_smutnego_pierdofonu napisała:

                > aaaa, to tzw. insza inszość. jednakowoż w przypadku małżeństwa-
                instytucji pięc
                > razy zastanowiłabym się na miejscu takiego palanta

                może 10 razy i 5 lat zastanawiał się :D
                • menk.a Re: dlaczego palant? 22.06.08, 14:48
                  ponent napisał:

                  > ksieni_smutnego_pierdofonu napisała:
                  >
                  > > aaaa, to tzw. insza inszość. jednakowoż w przypadku małżeństwa-
                  > instytucji pięc
                  > > razy zastanowiłabym się na miejscu takiego palanta
                  >
                  > może 10 razy i 5 lat zastanawiał się :D

                  Zatem palantem jest każdy czy każda, kto odchodzi niezależnie od okoliczności?;)
          • pianazludzen Re: dlaczego palant? 22.06.08, 12:56
            no wlasnie, a jak potrafi rozroznic zauroczenie od milosci i stwierdzi, ze z ta
            nowa dziewczyna to jednak milosc, a z ta pierwsza juz tej milosci nie ma?
            • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: dlaczego palant? 22.06.08, 13:10
              to proste - dwa lata bzykania, romątycznych kolacyjek, rozmów (jeśli jeszcze
              będą) - jeśli "motyle w brzuchu" nie miną - to je laska!
          • 18_lipcowa1 Re: dlaczego palant? 22.06.08, 12:57
            ksieni_smutnego_pierdofonu napisała:

            > owszem, myślę, że facet odchodzący jest palątem. dlaczego? już
            spieszę z
            > odpowiedzią - otóż dojrzały nie-palant poważnie traktujący związek
            w razie
            > wystąpienia zauroczenia bzyka panienkę na boku, ale od kobiety,
            którą kocha, ni
            > e
            > odchodzi. dojrzały nie=palant potrafi odróżnić zauroczenie i seks
            od miłości.
            > palant - odchodzi


            No ale on odszedl, nie wiadomo nam nic czy bzykal panne czy nie.
            Odszedl, a dopiero potem byl z tamta?

            Ja bedac z kims, zakochalam sie w innym. To ja tez jestem palant?
          • sheep2 Re: dlaczego palant? 22.06.08, 15:29
            przepraszam , a skad wiesz, z enie kocha tej drugiej kbiety i tylko
            ja "bzyka"? wedlug ciebei mozna kochac tylko jedna osobe w zyciu ??
            hehe za duzo romansow sie naczytalas/naczytales.. mozna kochac wiele
            osob w zyciu i rownie wiel mozna przestac kochac.a twierdzenei, ze
            dojrzalosc to bycie tylko i wylacznie z jedna osoba przez cale zycie
            i ewntualnei miec kochani na boku rzeczywiscie jest
            baaardzo "dojrzale" heheh . Brawo!
            • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: dlaczego palant? 22.06.08, 16:59
              dżizas - w którym miejscu ja napisałam, że oznaką dojrzłości jest bycie na siłę
              z tylko jedną osobą??? czytaj ze zrozumieniem, a potem łaskawie się wypowiadaj.
              albo się nie wypowiadaj wcale, skoro masz wyciągać tego typu wnioski
    • laska.waniliowa Re: Co czujecie gdy,,,,,,,,,,,,,,, 22.06.08, 13:04
      z Twojej strony tego się nie da zrozumieć, więc poczucie końca świata jest w
      pełni uzasadnione.
      a on mógł powiedzieć że chodziło o nią, ale co by to zmieniło, byłoby Ci łatwiej?

      > Czy ma prawo tak odejsc?Czy mozna przestac kochac tak po
      > prostu? Czy on ma prawo miec swoje racje? Czy zachowal sie jak
      > swinia?

      każdy ma prawo odejść, i on pewnie miał swoje powody, coś co go przekonało że
      woli spędzić życie z tamtą drugą. ale Ty też masz prawo go winić za
      przekreślenie waszych planów, za to jak się teraz czujesz
      • hegemona Re: Co czujecie gdy,,,,,,,,,,,,,,, 22.06.08, 13:05
        laska.waniliowa napisała:

        > z Twojej strony tego się nie da zrozumieć, więc poczucie końca
        świata jest w
        > pełni uzasadnione.
        > a on mógł powiedzieć że chodziło o nią, ale co by to zmieniło,
        byłoby Ci łatwie
        > j?
        >
        > > Czy ma prawo tak odejsc?Czy mozna przestac kochac tak po
        > > prostu? Czy on ma prawo miec swoje racje? Czy zachowal sie jak
        > > swinia?
        >
        > każdy ma prawo odejść, i on pewnie miał swoje powody, coś co go
        przekonało że
        > woli spędzić życie z tamtą drugą. ale Ty też masz prawo go winić za
        > przekreślenie waszych planów, za to jak się teraz czujesz

        Przede wszystkim wiń siebie, że wybrał inną :)
    • iberia.pl Re: Co czujecie gdy,,,,,,,,,,,,,,, 22.06.08, 13:07
      bol, zal, rozpacz, poczucie niesprawiedliwosci, zagubienie.
      Czas leczy rany....widocznie tak musialo byc i stalo sie to po cos.
    • goraczka.zlota ale dlaczego? 22.06.08, 13:20
      dlaczego? dlaczego?
      wciaz sie pytam dlaczego?

      tak, jak odchodzil zarzucil mi kilka rzeczy, fakt- ja bez winy nie
      jestem bo ignorowalam kilka jego marzen, planow, ale czy to jest
      powod by odchodzic?

      Myslicie ze on kocha tamta?????
      nienawidze jej, a on tyle dla niej zrobil -zmienil swoje zycie,
      zaryzykowal wszystko i oni sa szczesliwi a ja nie???????

      mam juz 30 lat i bardzo chce miec dziecko.
      • iberia.pl Re: ale dlaczego? 22.06.08, 13:24
        goraczka.zlota napisała:

        > dlaczego? dlaczego?
        > wciaz sie pytam dlaczego?

        obawiam sie, ze nikt na to pytanie nie zna odpowiedzi....widocznie
        tak musialo byc.

        >
        > tak, jak odchodzil zarzucil mi kilka rzeczy, fakt- ja bez winy nie
        > jestem bo ignorowalam kilka jego marzen, planow, ale czy to jest
        > powod by odchodzic?


        jak widac moze byc.Uwazam, ze to byla kropla w morzu innych
        niedociagniec?
        >
        > Myslicie ze on kocha tamta?????

        skoro sie z nia ozenil to chyba kocha.

        > nienawidze jej, a on tyle dla niej zrobil -zmienil swoje zycie,
        > zaryzykowal wszystko i oni sa szczesliwi a ja nie???????

        juz predzej rozumialabym nienawisc do niego, ale czemu jej
        nienawidzisz?

        >
        > mam juz 30 lat i bardzo chce miec dziecko.

        no i ? I tu cie boli, potrzebujesz reproduktora a nie konkretnie
        JEGO. No sa banki s.permy, zawsze mozesz sie z kims bzyknac i zajsc
        w ciaze, tylko czy samotne macierzynstwo z premedytacja i
        rownoczesne pozbawienie dziecka ojca jest tym najlepszym wyjsciem?
        • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: ale dlaczego? 22.06.08, 13:25
          co to znaczy "widocznie tak musiało być"? co to za idiotyczne stwierdzenie?
          • iberia.pl Re: ale dlaczego? 22.06.08, 13:30
            ksieni_smutnego_pierdofonu napisała:

            > co to znaczy "widocznie tak musiało być"? co to za idiotyczne
            stwierdzenie?

            jesli potrafisz w 200% miec wplyw na kazdy aspekt swojego zycia to
            gratuluje....hipokryzji.
            • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: ale dlaczego? 22.06.08, 14:00
              nie myl pojęć. ja nie napisałam, że mam i-loc. ja zapytałam, co to znaczy
              "widocznie tak musiało być". nie myl e-loc z determinizmem - kto zadecydował, że
              coś być musi? dlaczego akurat to być musi? i dlaczego musi?
              • 18_lipcowa1 Re: ale dlaczego? 22.06.08, 14:06
                to akurat BYC MUSI bo inaczej nie da rady
                pani na sile pana nie zatrzyma, nie ma wplywu na to - wiec tak byc
                musi
              • iberia.pl Re: ale dlaczego? 22.06.08, 15:16
                ksieni_smutnego_pierdofonu napisała:

                > nie myl pojęć. ja nie napisałam, że mam i-loc. ja zapytałam, co to
                znaczy "widocznie tak musiało być". nie myl e-loc z determinizmem -
                kto zadecydował, że coś być musi? dlaczego akurat to być musi? i
                dlaczego musi?

                wybacz, ale ciezko skomentowac ten belkot.
              • simon_r Re: ale dlaczego? 23.06.08, 11:43
                A dlaczego pada deszcz?
                Jesteś robotem zaprogramowanym na życie w taki a nie inny sposób??.. nic nigdy
                sie w Tobie nie zmienia??.. nie masz w sobie nic nieodkrytego??.. znasz się
                całkowicie i wszystkiego jesteś pewna??

                Nic dzienego, że tylko smutny pierdofon Ci się ostał...
    • liisa.valo Re: Co czujecie gdy,,,,,,,,,,,,,,, 22.06.08, 14:12
      To się nie nadaje na mój mały rozumek. Nigdy nie byłam w takiej
      sytuacji, nigdy nie byłam z nikim wiele lat.
    • kora3 hmmmm 22.06.08, 14:21
      rozumiem, ze cI ci cięzko, ale zcas serio leczy rany. Tylko, jakże
      ma twoje leczyć, skoro ty je z namietnoscią rozdrapujesz. BYŁO,
      MINEŁO, ODSZEDŁ. Trzeba się z tym pogodzić. Czy miał prawo? Tak,
      kazdy człowiek ma prawo zmienić plany na życie, zakochać się itepe.
      Pytanie w jakim stylu odchodzi, czasem też - w jakiej sytuacjio
      zostawia te druga osobę.
      JAsne, ze mógł się zakochać, ale mógł też np. uświadomić sobie, ze
      moze to nie to jeszcze?
      Daj sobie spokój z dochodzeniem dlaczego tak sie stało, to juz się
      stało i trzeba ten rozdział zamknąć, inaczej bedziesz dalej drapać
      swoje rany, one sie bedą goić coraz trudniej i zostaną Ci blizny ...
      Dość rozpamiętywania!
    • aberra Re: Co czujecie gdy,,,,,,,,,,,,,,, 22.06.08, 14:36

      > Pracujecie razem, zjawia sie tam tez ONA, pewna kobieta, ladna,
      > fajna. No i zauwazacie ze wasz facet przejawia nia zainteresowanie,
      > rozmawia z nia czesto, spedza z nia czas,np na przerwie, na
      > papierosie itp.
      > Ale nadal wszystko ok,

      Jak może być wszystko OK jeśli pracujecie razem a on spędza czas z nią?. Coś jak
      widać wcześniej się waliło niż się zorientowałaś..


    • fotofirma technicznie-poczekalnia 22.06.08, 15:12
      powicmy sobie szczerze: byłaś poczekalnią akceptowałaś to i o co Ci
      chodzi? Tyle tu jest wpisów o tym jak to fajnie latami mieszkać
      razem bez ślubu bo papiery są niepotzrebne, bo liczy się tylko chęć
      bycia razem. A jak chęć sie kończy to płacz i pytanie dlaczego? A
      dlatego!
      • kora3 Re: technicznie-poczekalnia 22.06.08, 15:23
        nie masz racji...
        Gdyby było jak mówisz na forum ( i w życiu) nie było by
        rozwiedzionych ludzi, ani zdradzanych żon, czy męzów:)
        Myślisz, ze jak ktoś ma ślub z kimś to go nie zdradzi, nie opuści?
        Gdybym wyszła za mojego eksa, z którym mieszkałam, ale nie latami :)
        jak mnie o to prosił, to oddkrywszy co wyprawia musiałąbym sie z nim
        rozwodzić - fakt posiadania ślubu nie skłonilby mnie do bycia z
        gosciem, który nie zdradzał, tak samo, jak jego od zdrady nie
        powstrzymalby. To zudzenia, ze małzeństwo "gwarantuje" stabilny
        zwiazek.
        • fotofirma mam 22.06.08, 15:32
          niestety mam na podstawie statystyki - czyli szanse na udany związek
          maleją proporcjonalnie do długości wspólnego mieszkania - statycznie

          Nie widzisz tego dookoła?
          Właśnie te "papierki" - ślub eliminują część "niebezpieczeństw" np
          są (naprawdę są) porządne kobiety co nie zadają się z żonatymi itp.

          Głownie chodzi mi o to że dumnie godzimy się na układ z
          natychmiastową opcją zerawnia - a kiedy to następuje to buczymy
          • kora3 Re: mam 22.06.08, 15:39
            fotofirma napisała:

            > niestety mam na podstawie statystyki - czyli szanse na udany
            związek
            > maleją proporcjonalnie do długości wspólnego mieszkania -
            statycznie

            nie posiadam stoswnej statystyki :)

            >
            > Nie widzisz tego dookoła?

            prawdę mówiąc - nie, ale też nie prowadze takich statystyk wsród
            znajomych.
            > Właśnie te "papierki" - ślub eliminują część "niebezpieczeństw" np
            > są (naprawdę są) porządne kobiety co nie zadają się z żonatymi itp.

            wiesz, w moim piojęciu, dla mnie - nie ma znaczenia czy facet jest
            zonaty, czy zyje w konkubinacie - jest zajęty i już.
            Z moim eksfacetem mieszkałam rok i 2 miesiące, zdradzał mnie z
            mezatką z ponad 10 letnim stażem :) i dzieiatą. Widać jednak to
            porządna kobita, żonaty on nie był :)

            >
            > Głownie chodzi mi o to że dumnie godzimy się na układ z
            > natychmiastową opcją zerawnia - a kiedy to następuje to buczymy

            ależ ja nie buczę wcale:) ba, nawet sie cieszę,z e tak wyszło -
            ogólnie u mnie na duuuży plus.

            I nie godze się na nic - wyszłam raz za mąż, choc wcale nie
            potrzebowałam ślubu do niczego, chciał go mój były mąż, a ja sie
            durna zgodziłam. Musiałam sie potem z nim rozwodzic.
            Powiedziałam sobie - nigdty wiecej łamania mojej zasady i trzymam
            się tego. Jak się przekonałam - bardzo słusznie, bo eksfacet
            postąpił, jak wyzej opisałam. Chcial sie żenić, a jakże - jakbym za
            niego wyszła musiałabym sie drugi raz rozwodzić - jaka tu logika,
            powiedz sama?
            A tak to z nim własnie zrwałam po zdradzie i finito - same korzysci.
            Aha, tylko niech Ci się nie wydaje, ze mnie zdradził, bo szukał
            żony - kobita już nie jest mezatka, a on ani mysli się z nią
            zenić :)
            • fotofirma Re: mam 22.06.08, 16:00
              - nie no "zdradził bo szukał zony:))
              zalecam jakąś lekture o naturze samców:)

              A SWOJA DROGĄ TO YU NA FORUM (STSYSTYCNIE:) to co drugie słowo
              Zdrada:))
              • kora3 Re: mam 23.06.08, 09:42
                fotofirma napisała:

                > - nie no "zdradził bo szukał zony:))
                > zalecam jakąś lekture o naturze samców:)

                kobito, a po co mnie to - ja ich znam :)
                10 lat życia spedziłam w zasadzie prawie wyłacznie w meskim
                towarzystwie, poradniki to mi mogą :)

                >
                > A SWOJA DROGĄ TO YU NA FORUM (STSYSTYCNIE:) to co drugie słowo
                > Zdrada:))

                Ano, ale co z tego? co to ma do rzeczy w naszej dyskusji
                o "przechowalni" ?
    • sheep2 Re: Co czujecie gdy,,,,,,,,,,,,,,, 22.06.08, 15:25
      ma prawo odejsc. nie jestesmy monogamiczni po prostu. mozna kochac
      kogos, ale mozna go tez przestac kochac jak sie spotka inna osobe ,
      w ktorej sie zakochamy. nie jest to swinstwo z jego strony, ze
      odszedl do innej. czy lepiej by bylo gdyby zostal z Toba z litosci,
      a znia i tak czy siak by sie spotykal. facet zachowal sie uczciwie -
      przestal Ciebie kochac i odszedl. oczywiscie, ze takei cos boli, ale
      przejdzie, ajak dlugo bedzie trwalo lizanie ran zalezy tylko od
      Ciebie. powodzenia!
      pozdrawiam
    • 18_lipcowa1 Re: dlaczego palant? 22.06.08, 19:10
      ksieni_smutnego_pierdofonu napisała:

      > palantem wg mnie jest ten, kto działa zbyt pochopnie, komu obce
      jest racjonalne
      > myślenie i przewidywanie konsekwencji swoich działań. bo nie ma
      pewności, że z
      > tą nową pannicą będzie miał lepiej.
      >

      ale nigdy nie ma sie pewnosci jak z kims bedzie dopoki sie z nim nie
      jest
      z reszta widac musial miec dobrze jej dosc skoro tyle zaryzykowal?
      a moze i tak zwiazek by sie rozpadl?
      moze facet znalazl milosc zycia?
    • menk.a Re: dlaczego palant? 22.06.08, 19:14
      Rozstaje się z żoną, nie z dziećmi, a co do majątku, to zabiera się tylko swoją
      część, a nie oddaje połowę.
      Ksieni, nie wiem na ile co piszesz jest prowokacją. Tak czy inaczej w mojej
      bardzo ograniczonych horyzontach, palantami okazałyby się obie strony: i ten
      rżnący na boku panienki mąż-zdrajca, i ta pozwalająca na takie praktyki
      "wyrozumiała" żona.;)
      • menk.a Re: dlaczego palant? 22.06.08, 19:17
        Jakby się kto pytał, to pisałam po polskiemu.:D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka