Dodaj do ulubionych

Oczywiście problem z facetem...

19.08.08, 09:40
Hej,

Nie mogę w żaden sposób zebrać myśli, nie wiem czy dobrze robię, ogromnie się
boję... i jakoś nie ma nikogo, kto mógłby i chciał mi pomóc, więc
postanowiłam, że napiszę. Może usłyszę jakieś miłe słowo, może ktoś mi
dokopie, cokolwiek to będzie, będę wdzięczna za odpowiedź na posta i jakieś
rozjaśnienie myśli.

Przechodząc do tematu...

Oczywiście był sobie pewien pan - na początku znajomy, potem przyjaciel, a
potem, po wielu zawirowaniach w jego i moim życiu osobistym, stał się kimś
więcej. Były piękne chwile, piękne słowa, ale teraz już nie ma. Miało być na
zawsze, nie jest, było przez 3 miesiące, pewnie już nie będzie. Rozstanie -
jego decyzja, dużo problemów, poważnych, w domu, ze sobą. Lepiej wrócić do
przyjaźni, bo on nie potrafi z nikim być. Przyjęłam do wiadomości. Może się
wydawać - standard, bo i pewnie to jest standard.
Minęło kilka tygodni, rozmawiamy, czasem się spotkamy. Ale rozmowy już nie
takie same, spotkania - dla mnie - z jednej strony radość, z drugiej
męczarnia. O nas nie rozmawiamy, było minęło. A dla mnie to wszystko to jakiś
koszmar. Pierwszy facet, któremu zaufałam w 100%, pierwszy, którego
pokochałam, pierwszy, z którym mogłabym być na zawsze. Za bardzo wierzyłam w
słowa? Możliwe, ale wiedziałam, że wtedy były szczere. Tylko, że dla mnie,
pewnie słowa, pewne rzeczy zobowiązują. Nie mam 15 lat, a 25, było kilku
facetów ale że kocham powiedziałam tylko raz w życiu, właśnie jemu.
No i po tych kilku tygodniach nie mam siły na tę przyjaźń. Dzisiaj mamy się
spotkać, za godzinę, może dwie. Chcę mu to powiedzieć. Błagać o to żeby wrócił
nie będę, nie o to mi chodzi. On też chce coś mi powiedzieć, nie wiem tylko
co. Jakiś czas temu poprosiłam żeby mi powiedział jeśli ktoś pojawi się w jego
życiu, obiecał, że to zrobi, więc jak niczego innego boję się, że chodzi o to.
A wtedy to nie wiem co... Druga możliwość, cudowna i optymistyczna, wydaje mi
się mało prawdopodobna.

I tak siedzę, przerażona, boję się spotkania, boję się jego, tego co powie.
Nie wiem już co myśleć i co robić.

Pozdrawiam,

e_penso_a_te
Obserwuj wątek
    • rosa_de_vratislavia Re: Oczywiście problem z facetem... 19.08.08, 09:47
      e_penso_a_te napisała:
      > No i po tych kilku tygodniach nie mam siły na tę przyjaźń. Dzisiaj
      mamy się
      > spotkać, za godzinę, może dwie. Chcę mu to powiedzieć. Błagać o to
      żeby wrócił
      > nie będę, nie o to mi chodzi.


      Nic mu nie mów! Twoje uczucia, odczucia i wspomnienia go NIE
      OBCHODZĄ. Tylko się upokorzysz faktem,ze tak się otwierasz,a on
      jest już obojętny.

      On też chce coś mi powiedzieć, nie wiem tylko
      > co. Jakiś czas temu poprosiłam żeby mi powiedział jeśli ktoś
      pojawi się w jego
      > życiu, obiecał, że to zrobi, więc jak niczego innego boję się, że
      chodzi o to.

      Więc łyknij nervosol, pogratuluj i skróc spotkanie do jednej herbaty
      mówiąc,że jesteś umówiona z przyjaciółmi. Nie daj po sobie poznać,że
      cierpisz. Litośc nigdy nie jest spoiwem związku.
      > A wtedy to nie wiem co... Druga możliwość, cudowna i
      optymistyczna, wydaje mi
      > się mało prawdopodobna.
      >
      > I tak siedzę, przerażona, boję się spotkania, boję się jego, tego
      co powie.
      > Nie wiem już co myśleć i co robić.
      >
      > Pozdrawiam,
      >
      > e_penso_a_te
      • e_penso_a_te Re: Oczywiście problem z facetem... 19.08.08, 09:51
        O uczuciach nie mam zamiaru mówić. Powiem tylko, że nie wyobrażam sobie
        przyjaźni z nim i tyle. Litości nie chcę, jego życie, jego wybory, nie rozumiem,
        ale przyjmuje do wiadomości
    • krainaczaruff Re: Oczywiście problem z facetem... 19.08.08, 10:37
      Rosa ma rację. Nie daj po sobie nic poznac. Najpierw go wysłuchaj a
      potem zdecyduj co odpowiesz. Może wcale nie chodzi o jakąs nową
      dziewczynę. Głowa do góry. Trzymam kciuki. Opowiedz jak juz bedziesz
      po.
      • e_penso_a_te Re: Oczywiście problem z facetem... 19.08.08, 10:41
        Dziękuję...
        Trudno będzie nie dać po sobie poznać, ale jakoś spróbuję. Jak na razie czekam
        jeszcze, bo ma się odezwać jakoś.
        Jak przeżyję rozmowę, dam znać
    • 1.xxx12345 Re: Oczywiście problem z facetem... 19.08.08, 10:54
      następna naiwna, która chciałaby mieć tego jedynego ukochanego faceta na całe
      życie. faceta, który kocha bezgranicznie, nie widzi żadnej innej i tak ma być do
      grobowej deski.

      powiedz mi dlaczego taka naiwna jesteś? nie dociera do ciebie, że facet jest
      zainteresowany maksymalnie 4-5 lat. często nie przekracza to 4-5 wizyt w łóżku.
      jeżeli same nie chcecie zaakceptować faktów z zakresu zachowania facetów, tylko
      żyjecie w kręgu własnych marzeń to jesteście same sobie winne. ja już to
      boleśnie przeszłam mając swoje 25 lat. zmieniłam swoje poglądy na temat "miłości
      i wierności". teraz .... mogę powiedzieć, że mam to co chcę i wtedy kiedy chcę.
      widzę, że coś się zmienia - do widzenia.
      • e_penso_a_te Re: Oczywiście problem z facetem... 19.08.08, 11:10
        Może pewnych rzeczy nie chcę zaakceptować, odrzucam pewne myśli, jestem
        naiwna... nawet na pewno. Może i ja zmienię kiedyś podejście.
        • carla.bruni Re: Oczywiście problem z facetem... 19.08.08, 11:17
          e_penso_a_te napisała:

          > Może pewnych rzeczy nie chcę zaakceptować, odrzucam pewne myśli, jestem
          > naiwna... nawet na pewno. Może i ja zmienię kiedyś podejście.
          napisz jak po spotkaniu, ale dziwne jest to, ze zerwal tak nagle. zastanowila bym sie czy nie mial innej dziewczyny, albo czy np nie chcial wrocic do bylej. nie udalo mu sie, wiec chce pogadac z Toba. uwazaj, bo faceci sa podstepni. pozdrawiam serdecznie.
          • e_penso_a_te Re: Oczywiście problem z facetem... 19.08.08, 11:37
            Właśnie dla mnie też dziwne, że to tak nagle od niego wyszło, bo rozumiem, że
            miał poważne problemy, starałam się być przy nim, pomóc na tyle ile byłam w
            stanie, a tu pewnego dnia, że on nie wie czego chce, że ta przyjaźń... Też
            myślałam, że może chodzi o kogoś innego, ale sama nie wiem. Zobaczę co mi powie.
            • carla.bruni Re: Oczywiście problem z facetem... 19.08.08, 11:40
              e_penso_a_te napisała:

              > Właśnie dla mnie też dziwne, że to tak nagle od niego wyszło, bo rozumiem, że
              > miał poważne problemy, starałam się być przy nim, pomóc na tyle ile byłam w
              > stanie, a tu pewnego dnia, że on nie wie czego chce, że ta przyjaźń... Też
              > myślałam, że może chodzi o kogoś innego, ale sama nie wiem. Zobaczę co mi powie
              > .
              przygotuj sie lepiej psychicznie i na Twoim miejscu wcale bym go tak od razu nie przyjela jak by chcial wrocic. pozdrawiam serdecznie.
              • e_penso_a_te Re: Oczywiście problem z facetem... 19.08.08, 11:50
                Przygotowuje sie psychicznie od piątku i już tysiąc razy powtórzyłam sobie co
                chcę mu powiedzieć i wszystkie możliwe scenariusze przeanalizowałam, ale i tak
                pewnie nie wytrzymam i pęknę w pewnym momencie. A jeśli chodzi i powrót... to mi
                się wydaje najmniej prawdopodobną rzeczą jaką chciałby powiedzieć.
                Pozdrawiam :)
                • 1.xxx12345 Re: Oczywiście problem z facetem... 19.08.08, 11:54
                  e_penso_a_te napisała:

                  > A jeśli chodzi i powrót... to mi
                  > się wydaje najmniej prawdopodobną rzeczą jaką chciałby powiedzieć.
                  > Pozdrawiam :)


                  no nie wykluczaj tej możliwości, na drobny seksik zawsze może wrócić. :DD
                  • e_penso_a_te Re: Oczywiście problem z facetem... 19.08.08, 11:57
                    Wydaje mi się (a może wydawało), że on nie z tych... ale kto tam wie :)
                    • 1.xxx12345 Re: Oczywiście problem z facetem... 19.08.08, 12:00
                      e_penso_a_te napisała:

                      > Wydaje mi się (a może wydawało), że on nie z tych... ale kto tam wie :)

                      niedoceniasz facetów. :))
                      • e_penso_a_te Re: Oczywiście problem z facetem... 19.08.08, 12:04
                        Widać jeszcze trochę muszę się o życiu nauczyć :)
                        • 1.xxx12345 Re: Oczywiście problem z facetem... 19.08.08, 12:08
                          e_penso_a_te napisała:

                          > Widać jeszcze trochę muszę się o życiu nauczyć :)


                          to nie nauka, to sama przyjemność życia. :))
                          • e_penso_a_te Re: Oczywiście problem z facetem... 19.08.08, 12:16
                            :)))

                            No cóż, zobaczę co tam... póki co czekam ciągle, do popołudnia jak się okazuje,
                            bo on ma coś do załatwienia, a wiem, że sprawa ważna.
                            • carla.bruni Re: Oczywiście problem z facetem... 19.08.08, 14:24
                              heh oni zawsze maja cos waznego. no i jak z tym spotkaniem? bylo juz? pozdrawiam serdecznie.
                              • e_penso_a_te Re: Oczywiście problem z facetem... 19.08.08, 14:50
                                Spotkanie dopiero za godzinę, bo on ciągle był zajęty.

                                Czarno to wszystko widzę... Staram się jak mogę, ale tak się denerwuję, że chyba
                                padnę tam. Najgorsze przeczucia.

                                Za 40 minut wychodzę, bo umówiliśmy się w centrum. Jak wrócę, napiszę co i jak...

                                Pozdrawiam i dziękuję za wsparcie :)
                                • madai Re: Oczywiście problem z facetem... 19.08.08, 22:42
                                  ja nigdy nie utrzymuje kontaktu z bylymi, a o przyjazni nie moze byc
                                  mowy. ktos kogos zranil, wiec spotykanie sie i udawanie kumpli nie
                                  ma sensu. TZW. koniec tematu, zamykamy rozdzial, cierpimy w ukryciu,
                                  nie dajemy po sobie znac.
    • only-kakao Re: Oczywiście problem z facetem... 20.08.08, 01:31
      mialas napisac!! czekam
    • e_penso_a_te Re: Oczywiście problem z facetem... 20.08.08, 09:04
      Przepraszam, że wczoraj się nie odezwałam, nie miałam siły.

      Spotkanie bardzo szybkie, on z telefonem w ręce, spieszyło mu się, bo miał
      jechać do domu i czekał na swoją mamę, więc powiedziałam krótko, że nie potrafię
      się z nim spotykać i udawać, że jest ok. On zapytał czy może się czasem odezwać
      na gg czy zadzwonić. Ja na to, że ok. On, że musi iść. Jak zapytałam co chciał
      mi powiedzieć, to odpowiedział, że nic, był ciekawy co ja mam do powiedzenia i
      dlatego chciał się spotkać. Jakiś mój mały sukces, bo nie rozpłakałam się,
      zachowałam spokój. Niecałą godzinę potem zobaczyłam go znowu w mieście, z jakąś
      dziewczyną. Bał się chyba przyznać, że jest ktoś inny. Na jego gg opisy w stylu
      "rozjaśniłaś mrok", jakieś całuski, "śpimy", "kibicujemy". Prosiłam, żeby
      powiedział jak ktoś się pojawi w jego życiu. Pytałam jakiś czas temu o to,
      powiedział, że nikogo nie ma. Wykasowałam jego numer. Po co mam się bardziej
      denerwować...
      Wniosek: Kłamał i kłamie dalej, nie ma odwagi się przyznać, a jego wszystkie
      teksty o szczerości, odpowiedzialności i te w stylu "Chcę mieć z Tobą dzieci",
      "Nie pozwolę ci nigdy odejść", "Kocham" itp. itd. to jedna wielka bzdura.
      Co teraz? Chce ze mną pogadać, napisał, że zadzwoni po południu. Ok, ma moje
      książki, płyty, chcę to odzyskać.
      Co mnie najbardziej rozbawiło, to fakt, że jakiś czas temu wygłosił kazanie
      chłopakowi, który w pewien sposób mnie zawiódł, choć tak naprawdę nic nie było,
      a sam postąpił w dokładnie taki sam sposób, a do tego jeszcze dużo naobiecywał...
      Morał: Taką wielką miłość to tylko o dupę potłuc... ale przynajmniej seks był
      fenomenalny.
      • szanelka5 Re: Oczywiście problem z facetem... 20.08.08, 11:42
        Eh,jak zawsze poczytam to forum,to mi jakos tak smutno sie robi:(
        naprawde Ci wspołczuje.Szkoda,że on nie ma odwagi Ci powiedziec
        wprost,że kogos ma.Wtedy wiedziałabys na czym stoisz i moze wszytko
        lepiej zaczęłoby się układac.I dziwne jest to,że chce jeszcze sie z
        Tobą kontaktowac przez gg,telefon.Po co?Chyba w rezerwie chce Cie
        miec.Znam takich facetow,co mają kogos,a na boczku mają kogos z kim
        byli kiedys-że jak miałby gorsze dni,to zawsze bedzie miał do kogo
        zadzwomnic.Faceci to istne cudaki,klowny jedne! Zyczę nowej
        miłości,a z nim daj sobie spokoj.
      • jsolt Re: Oczywiście problem z facetem... 20.08.08, 13:30
        szczerze, to ja nie bardzo rozumiem w czym dokładnie jest problem -
        facet nie chce związku, więc po co w ogóle się spotykacie, i
        dlaczego dopiero teraz powiedziałaś, że więcej spotykać się nie
        chcesz??

        więc powiedziałam krótko, że nie potrafię się z nim spotykać i
        udawać, że jest ok.

        wreszcie

        On zapytał czy może się czasem odezwać na gg czy zadzwonić. Ja na
        to, że ok.

        zupełnie nie ok, on zapytał raczej z uprzejmości, trzeba było równie
        uprzejmie poprosić, żeby jednak dał spokój.

        Niecałą godzinę potem zobaczyłam go znowu w mieście, z jakąś
        > dziewczyną. Bał się chyba przyznać, że jest ktoś inny.

        on nie musi ci się już do niczego przyznawać, nie jesteście razem

        Prosiłam, żeby powiedział jak ktoś się pojawi w jego życiu.

        bez sensu

        Pytałam jakiś czas temu o to, powiedział, że nikogo nie ma.
        wykasowałam jego numer. Po co mam się bardziej
        > denerwować...

        prawidłowo

        > Wniosek: Kłamał i kłamie dalej, nie ma odwagi się przyznać, a jego
        wszystkie teksty o szczerości, odpowiedzialności i te w stylu "Chcę
        mieć z Tobą dzieci", "Nie pozwolę ci nigdy odejść", "Kocham" itp.
        itd. to jedna wielka bzdura.

        niekoniecznie kłamie, po prostu nie jesteście parą i nie musi mówić
        ci, że się w kimś zakochał.
        a'propos tesktów - mając 25 lat już nie powinnaś się na to łapać:)))
        powiedzieć można wszystko, niestety...

        > Co teraz? Chce ze mną pogadać, napisał, że zadzwoni po południu.
        Ok, ma moje książki, płyty, chcę to odzyskać.

        > Co mnie najbardziej rozbawiło, to fakt, że jakiś czas temu
        wygłosił kazanie chłopakowi, który w pewien sposób mnie zawiódł,
        choć tak naprawdę nic nie było, a sam postąpił w dokładnie taki sam
        sposób, a do tego jeszcze dużo naobiecywał.

        co ci obiecał, oświadczył się czy cuś?


        > Morał: Taką wielką miłość to tylko o dupę potłuc... ale
        przynajmniej seks był fenomenalny.

        dla ciebie to była miłość, dla niego wyłącznie fenomenalny seks.
        przynajmniej w tym się zgadzacie, i niech tak zostanie.
        nie rób z tego historii jak w harlequinie, ciesz się że chociaż seks
        był fajny:))

      • mag0808 Re: Oczywiście problem z facetem... 20.08.08, 14:28
        jesli chodzi o to, że nie chce się przyznać, że kogos ma - to
        wredne, ale sama kiedyś zrobiłam podobnie i rozumiem mechanizm, choć
        jest mało logiczny. bałam się przyznać, że chcę byc z kimś innym, bo
        nie chciałam mu robic jeszcze większej przykrości niz samo
        zerwanie.sądziłam, że powiem mu za jakis czas albo sam sie dowie,
        ale żeby nie było tak, że zostawiłam go dla kogoś, tylko że po
        jakims czasie kogoś poznałam. wiem, mętne tłumaczenie
        ale tak jak powiedział juz ktoś tu wcześniej - zabierz od niego
        wszystkie swoje rzeczy i nie zgadzaj sie żaden kontakt w stylu -
        zadzwoni czasem zapytać co dalej. po co Ci to? Ty na pewno masz z
        kim pogadać o tym co u Ciebie, a jego niech to juz nie interesuje,
        tym bardziej, że ma nową pannę
      • carla.bruni dooopek z niego i tyle! 20.08.08, 15:06
        szkoda tylko tej jego nowej dziewczyny. ja pewnie tez pobzyka tylko a potem w trabe zrobi. pozdrawiam. ps. daruj sobie te ksiazki itd. nie ma co zawracac sobie glowy doopkiem. na oczy bym go widziec nie chciala.
    • e_penso_a_te Re: Oczywiście problem z facetem... 20.08.08, 15:52
      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.

      Może i nie powinnam się już nabierać w tym wieku na różne teksty, niestety ufam
      ludziom, wierzę... A to był właściwie pierwszy facet w moim życiu o którym
      pomyślałam poważnie. A co naobiecywał? Dużo, za dużo.
      O tym czy jest z kimś obiecał mi powiedzieć żebym nie dowiedziała się
      przypadkiem... więc trochę jestem rozczarowana, bo on zawsze mówił dużo o
      szczerości, odpowiedzialności itp. itd. a poza tym obietnica to obietnica.
      Dzisiaj z nim pogadam ostatni raz, poproszę żeby moje rzeczy wysłał pocztą i
      koniec. Muszę, bo bez tych książek nie mogę pracować, a za drogie były żebym
      drugi raz kupiła. Przemyślałam sobie wszystko i nie chcę mieć z nim już do
      czynienia, co również mu przekażę.
      Nie wiem czy jego pytania o rozmowy to zwykła grzeczność, bo wczoraj pomimo
      tego, że było ekspresowo to wydawało się, że zależy mu na kontakcie, ale to już
      nieważne.
      Tak w ogóle mam ochotę mu nawrzucać, ale po co?

      Dziękuję jeszcze raz za wszystkie słowa :)
      Pozdrawiam :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka