Dodaj do ulubionych

Pozwól mi widzieć w Tobie kobietę...

    • dottka_wrocek Re: Pozwól mi widzieć w Tobie kobietę... 22.10.08, 10:56
      Dziwię się a zarazem podziwiam, że nie zostawiłeś jej lub nie zdradziłeś do tej
      pory.

      Miałam podobną ale inną sytuacje z moim byłym. Ja lubię ubierać się elegancko i
      kobieco. Osobiście nie lubię spódnic, ale noszę. Takie właśnie do kolan, czasem
      krótsze. Butów na obcasie mam kilka par i to o różnej wielkości obcasów. Wyjście
      z domu bez makijażu, choćby delikatnego?? Nigdy w życiu!
      Uwielbiam wprost kupować elegancka i seksowną bieliznę.
      I ogólnie wszystko ze mną ok :)
      A jaki problem miał mój były?? Mimo to uważał, że jestem za mało kobieca!! Wg.
      niego powinnam chodzić w mini i bluzkach z dekoltem aż po pas! Bo właśnie za
      takimi oglądał się na ulicy. W pewne wakacje, uległam jego namową i kupiłam
      mini. On był szczęśliwy i mówił, że teraz wyglądam jak kobieta! A ja się czułam
      jak dziw.ka. Było mi niewygodnie i ciągle czułam wzrok facetów na sobie i wcale
      nie było mi z tym fajnie :( Dla niego nawet specjalnie zrobiłam sobie balejaż i
      stałam się praktycznie blondynką (poprosiłam fryzjerkę by pasemka były bardzo
      cienkie ale za to by ich było dużo)
      Starałam się jak mogłam by mu dogadzać. I co?? Po 4latach związku zostawił mnie
      właśnie dla tlenionej blondynki, spalonej na solarce, chodzącej w mini i z
      dekoltem po pas :)

      Naprawdę dziwię się, Twojej kobiecie. Każda przecież chce podobać się swojemu
      mężczyźnie i jest gotowa na różne poświęcenia.
      Ty od niej nie wymagasz zbyt wiele.
      Jeśli nie chce nosić spódnic, to może eleganckie spodnie? z materiału, nie jeansy.

      Możesz spróbować wzbudzać w niej zazdrość, oglądając się na ulicy za innymi
      kobietami, możesz też mówić: popatrz jaki elegancji strój, wyglądałabyś w nim
      ślicznie.
      Być może, to przyniosło by też negatywny skutek.

      Kiedyś ta czara goryczy naprawdę się przeleje. Wtedy ona być może zrozumie.
      Tylko, że wtedy będzie już za późno.


      A co do perfum, to muszę zgodzić się z Twoją kobietą, niektóre kobiety wylewają
      na siebie chyba od razu całą buteleczkę i zamiast 'pachnieć' po prostu
      'śmierdzą'... Jak to mówi mój kolega "Idzie taka perfumeria i z kilometr dalej
      nawet ją czuć"
      A co dopiero w zamkniętym pomieszczaniu, w skupisku tylu 'perfumerii' to
      naprawdę, chce się bełtać ;)
    • lady68 Re: chłopczyca 22.10.08, 13:36
      wydaje mi się że to typ chłopczycy i nic z tym nie zrobisz, taki ma
      styl. Wyobrażasz ją sobie jak zacznie siwieć i nawet farby nie kupi
      bo ona lubi naturalnie? koszmarne sa takie kobiety jak zacznie im
      latek przybywać. W cale nie chodzi o to żeby zaczęła sie mocno
      malować czy ostro utleniać włosy, ale żeby po prostu troszeczke o
      siebie zadbała. Sa takie niechlujne kobiety i nic na to nie
      poradzisz. Dokąd jest młoda i świeża cera to jeszcze ujdzie ale w
      miarę lat będziesz po prostu się za nią wstydził i żeby nie wiadomo
      jaka była matka i żoną to nie bedziesz w stanie na nią patrzeć.
      Bez względu na to co będą tu pisać młode dziewuszki na temat wnętrza
      kobiety itp to jednak wygląd kobiety i oczywiście mężczyzny też, ma
      duże znaczenie:.
      Wydaje mi sie że jeśli się w tym względzie nie dogadacie, to co
      teraz jest błachym problemem to za pare lat będzie po prostu cegłą w
      waszym związku i nie rokuje na przyszłość.
      • kochanica-francuza Re: chłopczyca 22.10.08, 21:44
        lady68 napisała:

        > wydaje mi się że to typ chłopczycy i nic z tym nie zrobisz, taki ma
        > styl. Wyobrażasz ją sobie jak zacznie siwieć i nawet farby nie kupi
        > bo ona lubi naturalnie?

        No strasznie po prostu! Zupełnie jak by nie można było mieć zgrabnej, siwej
        fryzurki - nie mówię o miotle a la późna Osiecka (z szacunkiem dla Osieckiej).
        • lady68 Re: chłopczyca 23.10.08, 08:03
          dla mnie straszne. Zeby nie wiem jaka to była fryzurka zawsze to
          będzie siwa fryzura i nic jej nie pomoże.
          dzisiaj rano jechałam w windzie z matka i córką. Chyba coś w tym
          jest że córki czasami upodabniają sie do matek również wyglądem. Nie
          dało się na nią patrzeć obszerny płaszcz identyczny jak matka i te
          siwiejące włosy zawiniete w supełek, zresztą tak jak matka.
          Wygladała jak jej troszke młodsza siostra.
          Siwieje już jak skończyłam 30-stke i niewyobrażam sobie nie farbować
          włosów. Przecież tu nie chodzi o tipsy czy o doczepianie włosów, ale
          zwykłe dbanie o siebie. To smutne mieć chłopaczka w domu zamiast
          kobiety.
    • galia29 fuzzy 22.10.08, 13:38
      Aż trudno mi uwierzyć,że są takie kobiety- myślałam ,że wszystkie jesteśmy
      zwyczajnie próżne i lubimy kokietować;) Ale tak poważnie jako kobieta uważam ,że
      Twoje obiekcje są jak najbardziej uzasadnione, pielęgnowanie związku polega
      również na tym by starać się podobać partnerowi. To jak dla mnie również jest
      sposób na wyrażenie tego,że nam zależy. Zachowanie Twojej dziewczyny nie jest
      typowe więc może rzeczywiście kryje się za tym coś więcej niż lenistwo. Nie
      doczytałam wszystkiego i może o tym już było- ale jak z grubsza wygląda Twoja
      dziewczyna? Ma problemy z nadwagą, czy tak obiektywnie jest atrakcyjna czy nie
      bardzo? Może rzeczywiście ma jakieś potężne kompleksy i tymi bluzami się po
      prostu maskuje? Tak niestety u kobiet czasem bywa ,że jeśli mimo stroju i
      makijażu wciąż nie potrafią uzyskać zadowalającego efektu przestają się starać w
      ogóle i zaczynają wmawiać otoczeniu a przede wszystkim sobie,że wygląd nie ma
      dla nich znaczenia? Czy możliwie obiektywnie potrafisz ocenić czy ona ma powody
      do jakichś kompleksów?
    • enith Re: Pozwól mi widzieć w Tobie kobietę... 23.10.08, 08:30
      Nie rozumiem, po kiego grzyba facet, którego ewidentnie pociąga w kobietach ich "kobiecość", ładuje się w związek z, jak to tu ładnie ujęto, "chłopczycą". Dziewczyna nie lubi spódnic, eleganckiej bielizny, farbowania włosów, makijażu i MA DO TEGO ŚWIĘTE PRAWO. Tak, jak każda inna kobieta do swobodnego wyrażania swojego stylu, bez narażania się na krytykę i próby zmiany na siłę ze strony kochającego partnera! Nie wierzę, że na początku związku autor wątku nie widział, ze nie ma do czynienia z, powiedzmy, typową dziewczyną, która lubi ładne łaszki i "pacykowanie się". Widział, że nie nosi spódnic, ze nie ma grama makijażu, a włosy nosi saute. Nie rozumiem więc czemu w ogóle w to wszedł, a już kompletnie nie rozumiem, czemu teraz z "chłopczycy" próbuje robić kogoś zupełnie innego. Nie noszę spódnic, bo ich nienawidzę, mam fatalne nogi, i choć wiem, ze mąż chciałby mnie w spódnicy zobaczyć, nie naciska mnie na noszenie czegoś, w czym nie czuję się dobrze. On zresztą jest w stanie to zrozumieć, bo sam, choć chciałabym go kiedyś zobaczyć w obcisłych dżinsach, nie nosi ich, bo twierdzi, że nie ma doń figury. I ja to szanuję, nawet, jeśli się z tym nie zgadzam. Autorowi wątku proponuję poważnie zastanowić się nad związkiem, bo z pierwszego posta wynika, ze związał się z kompletnie nieodpowiednią pod względem wyglądu, zainteresowań i kultury osobistej kobietą. Dla znakomitej większości byłby to wystarczający powód, by pójść w swoją stronę.
      • nawrocona5 Re: Pozwól mi widzieć w Tobie kobietę... 23.10.08, 08:44
        Bo widocznie na pierwszym miejscu stawiał zalety umysłu i charakteru.
        To go fascynowało i za to ją pokochał. I chwała mu:))
        Ale to nie wyklucza istnienia równiez innych potrzeb.
        A przebywanie na co dzień z kobieta, która uważa wszelkie upiększanie za ujmę na
        honorze musi byc zwyczajnie mało komfortowe.
        I nieważne czy ktos nosi spódnicę czy spodnie ale JAK WYGLĄDA.
        I w spódnicy można wyglądać kompletnie aseksualnie jeśli ktos do tego własnie
        dąży. Ale nie nalezy mieć pretensji do mężczyzny o to, że mu to nie odpowiada.


        • enith Re: Pozwól mi widzieć w Tobie kobietę... 23.10.08, 08:54
          > I w spódnicy można wyglądać kompletnie aseksualnie jeśli ktos do tego własnie
          > dąży. Ale nie nalezy mieć pretensji do mężczyzny o to, że mu to nie odpowiada.
          >
          Nie, ale można mieć pretensje do mężczyzny za to, że związał się z kobietą, której wygląd mu NIE ODPOWIADA, prawda? Czy ty, nawrócona5, umawiasz się z facetami, którzy ci się kompletnie nie podobają? Bo ja nie. Nie jestem masochistką. Czego nie można powiedzieć o autorze wątku.
          • hermina5 Re: Pozwól mi widzieć w Tobie kobietę... 23.10.08, 09:40
            Sadze, ze wygląd mu moze i odpowiadał, ale on by chciał się nią móc
            pochwalić i nie odpowiada mu anturaż. chciałby, zeby oprawa obrazu
            dodawała piekna obrazowi, a tu oprawy nie ma:) Prywatnie uwazam, ze
            jesli chce się z kogoś wydobyć piękno przez oprawę to tzreba być
            wyjątkowo taktownym i absolutnie nie mozna proponować kobieie
            lubiącej dzinsy i sportowe buty - garsonki i szpilki. Bedzie sie w
            tym zle czuła , a więc - zle wyglądała. TV jest pełna programów o
            kobietach , do których ktoś dopasowuje wizerunek kompletnie wbrew
            nim - szare myszki w rudych pazurkach na głowie i czerwonych
            kozakach, przebojowe laski w szarych kiecach - do kitu w ogóle.
            Ja mysle, ze dziewczynie o wiele łatwiej przejsc ze spodni i bluzek
            na tuniki i legginsy, albo spodnie z innego materiału niż dzins ,
            niż na jakieś garsony - no ludzie, przecież to oczywiste.
        • kr_ka_11 Re: Pozwól mi widzieć w Tobie kobietę... 23.10.08, 10:14
          > Bo widocznie na pierwszym miejscu stawiał zalety umysłu i charakteru.
          > To go fascynowało i za to ją pokochał. I chwała mu:))
          > Ale to nie wyklucza istnienia równiez innych potrzeb.
          > A przebywanie na co dzień z kobieta, która uważa wszelkie upiększanie za ujmę n
          > a
          > honorze musi byc zwyczajnie mało komfortowe.
          > I nieważne czy ktos nosi spódnicę czy spodnie ale JAK WYGLĄDA.
          > I w spódnicy można wyglądać kompletnie aseksualnie jeśli ktos do tego własnie
          > dąży. Ale nie nalezy mieć pretensji do mężczyzny o to, że mu to nie odpowiada.

          podpisuje sie pod ta opinia obiema rekami.. jedno nie wyklucza drugiego. on ja
          kocha i to widac, jestem pod wrazeniem tego listu i mysle, ze jak ta wspomniana
          przez niego czara goryczy faktycznie w ktoryms momencie sie przeleje to warto by
          jej to wyslac, moze w koncu cos do niej dotrze.

          jestesmy ludzmi, i pomimo, ze kochamy kogos po prostu za to jaki jest wzgledy
          estetyczne tez sie licza, nie oszukujmy sie. ja osobiscie nie spotkalam kobiety
          o jakiej mowa, a jezeli juz byly takie przypadki to pod wplywem zwiazku/milosci
          zmienialy sie z brzydkiego kaczatka w labedzia. lubimy sie podobac i dla mnie
          takie podejscie do swojej osoby i wlasnego wygladu jest zwyczajnie nie zrozumiale.
    • doti0708 Re: Pozwól mi widzieć w Tobie kobietę... 23.10.08, 09:54
      fuzzy06 przeczytałam Twój post z zapartym tchem.Zawarłeś w nim tyle
      cennych wskazówek dla nas-kobiet i jest mi wstyd za co niektóre
      panie które za punkt honoru postawiły sobie dokopać facetowi, ale na
      ten temat szkoda gadać.Nie znam ani Twojej partnerki ani Ciebie i
      daleka jestem od oceniania kogokolwiek z Was.Widać natomiast, że
      bardzo się starasz i wierze że tak jest w rzeczywistości.Napisze Ci
      coś z własnego życia, może wyciągniesz z tego jakieś korzyści dla
      siebie.Jestem dojrzałą kobietą, od kilku lat po rozwodzie.Moje
      małżeństwo trwało 18 lat i prawie do końca towarzyszyła jemu miłość,
      ale zabrakło tego czegoś.Wtedy jeszcze nie widziałam czego,poprostu
      było nam ze sobą coraz gorzej.Zawsze byłam atrakcyjną,zadbaną i
      mającą dobrze poukładane w głowie kobietą.Zawsze nienagannie ubrana,
      umalowana i pełna zmysłowości,nawet po urodzeniu pierwszego dziecka
      a potem kolejnego.W łóżku wciąż doskonaliłam techniki żeby coś
      urozmaicić.Trwało to wiele lat, ale jakoś od męża nie słyszałam
      żadnej pochwały mimo, że wszyscy dookoła mówili mu jaką to ma
      wspaniałą żone.No i pewnego dnia przestało mi się chcieć, coraz
      bardziej i bardziej......a tuż przed rozwodem mój mąż stwierdził, że
      jak to możliwe żeby taka wielka miłość tak się skończyła.Wtedy nie
      wiedziałam, teraz już wiem.Popełniałam same możliwe błędy,wciąż
      udoskonalałam siebie myśląc żę tym sprawiam mu radośc, a nie
      wymagałam niczego od niego, nie mówiłam mu o tym czego ja chce, nie
      dałam szansy wykazać sie jemu, nie dawałam mu powodów do zazdrości i
      tak oto przestał się wogóle starać o mnie nie miał powodów by o mnie
      zabiegać.Wszystko miał gotowe podane na tacy i na każde
      zawołanie.Teraz jestem w drugim związku,na zupełnie
      innych ,,warunkach''niegdy nie czułam się bardziej spełniona i
      szczęsliwa.Każdego dnia widze swoje odbicie w oczach mojego
      partnera, widze jak bardzo mnie kocha, potrafi docenić to co dla
      niego robie bo wie jak bardzo jego uznanie jest dla mnie
      ważne.Kiedyś powiedział mi,że w spodniach i bluzeczce wyglądam
      bardzo interesująco, ale on marzy o tym żeby zobaczyć mnie w sukience
      (nie nosiłam ich od kilku lat)Co zrobiłam? Kupiłam
      sukienki.Dlaczego?-bo go kocham, bo zależy mi na nim i chce się z
      nim zestarzeć.Dlaczego nie dać mu tego co mogę dać, przecież nie
      chce by szukał tego czegoś u innej kobiety.fuzzy06 zmierzam do tego
      żebyś zastanowił się nad tym czy Wasz związek ma racje bytu.Może
      warto spróbować jeszcze wzbudzić w swojej partnerce
      zazdrość.Mówisz ,że u niej wszystko jest przewidywalne, a czy
      podobnie nie jest przypadkiem z Tobą, wciąż sie starasz i ona juz
      sie chyba do tego przyzwyczaiła.Zacznij robić coś innego.Kiedy ona
      myśli ,że pójdziesz w prawo Ty idz w lewo hihi.Jeśli to nie pomoże
      to rozstanie będzie nie uniknione.Tego oczywiście Ci nie życze, bo
      to boli,ale i kolejny związek naprawde może być wspaniały,przecież
      już wiesz czego oczekujesz od kobiety i jak jej o tym mówić...Życze
      powodzenia:)
      • nawrocona5 Re: Pozwól mi widzieć w Tobie kobietę... 23.10.08, 12:59
        enith napisała:
        >Nie, ale można mieć pretensje do mężczyzny za to, że związał się z kobietą,
        której wygląd mu NIE ODPOWIADA, prawda? Czy ty, nawrócona5, umawiasz się z
        facetami, którzy ci się kompletnie nie podobają? Bo ja nie. Nie jestem
        masochistką. Czego nie można powiedzieć o autorze wątku.<

        Przeczytaj jeszcze raz na spkojnie pierwszy post, bo ja to własnie zrobiłam
        Autor pisze
        "nie pamiętam kiedy widziałem cię nagą"

        Czy jesteś pewna, że twoje argumenty i zarzuty pod jego adresem maja sens?
        W dzień - babochłop
        W nocy - po ciemku i pod kołdrą

        W tym wypadku mężczyzna wie, że miłość trzeba pielęgnować, żeby nie wygasła.
        Pożądanie również.
        Dziewczyna tego nie rozumie. I pewnie happy endu nie będzie.
    • wrozka6 Re: Pozwól mi widzieć w Tobie kobietę... 24.10.08, 11:31
      Może lepiej powiedz o tym kobiecie a nie piszesz na forum
    • ukwiecona_en Re: Pozwól mi widzieć w Tobie kobietę... 24.10.08, 13:00
      Przed Tobą trudne zadanie... musisz jej pomóc zwalczyć kompleksy, odzyskać
      kobiecość... kiedyś coś musiałeś przeoczyć, zrobić jakiś błąd... bo wiesz, ja
      tez kiedyś chciałam założyć na siebie tylko worek i najchętniej zniknąć. Ale mój
      Męzczyzna pokazał mi, że można inaczej. Jak? Po prostu wciąż mi mówił że jestem
      ładna, piękna, śliczna, a jak coś założyłam bardziej kobiecego to wciąż
      powtarzał jak mi w tym ładnie... powolutku, spokojnie doszliśmy razem do tego
      stanu, w którym jestem teraz - akceptacji siebie. Nie było rozmów "ubierz się
      inaczej", były tylko komplementy w odpowiednich momentach, albo sugestie -
      zobacz jaka ładna sukienka, na pewno byś w niej bosko wyglądała... Nie naciskaj,
      wtedy kobieta jeszcze bardziej się zmyka. Może już ją zamknąłeś...
      Mam nadzieję, że o Tobie się uda pomóc swojej kobiecie. Może o tym nie wiesz,
      ale w sercu pewnie cierpi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka