oi_polloi moim zdaniem OBOJE 29.10.08, 16:55 OBOJE musicie pojsc na terapie i nauczyc sie opanowywania gniewu, rozwiazywania konfliktu a przede wszystkim szacunku do siebie na wzajem. ty zachowujesz sie karygodnie, powinien odejsc i nigdy nie wracac. ale uderzyc nie mial prawa. jesli zalezy wam na sobie na wzajem koniecznie poszukajcie pomocy Odpowiedz Link Zgłoś
iberia.pl jestescie oboje siebie warci... 29.10.08, 17:11 Agersja rodzi agresje :ty rzucilas kuflem on wyzyl sie na tobie.Czarno widze wasza dalsza przyszlosc... Odpowiedz Link Zgłoś
elizja Re: jestescie oboje siebie warci... 29.10.08, 17:32 żyć z piekielnicą.... Brr! Odpowiedz Link Zgłoś
delayla Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 29.10.08, 17:49 o rany, jaka przedziwna sytuacja... Tak sobie myslę i myśle.. I doszlam do wniosku, że jedynym sensownym wyjściem jest przełożenie ślubu na przyszłą, niekoniecznie konkretna datę... Ale nie zrywanie, bo to jednak 6 lat i wybuch gniewu... Mam nadzieje,ze sie ulozy, informuj nas co i jak! PS. Mój były podniósł na mnie rekę gdy byliśmy razem... jednak jak już zerwaliśmy to się nie krępował i uderzył dość konkretnie przy innych ludziach.. Odpowiedz Link Zgłoś
sabriel Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 29.10.08, 17:54 Zdecydowanie zostać,dobrana z was para.On zachował się źle,ale ty nie lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
enith Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 29.10.08, 18:24 Nie sądziłam, że kiedykolwiek napiszę innej kobiecie te słowa, ale dziś nadszedł ten dzień, więc piszę ci, autorko wątku: NALEŻAŁO CI SIĘ. Od sześciu lat, co sama przyznajesz, gnoisz swojego faceta, wszczynasz kłótnie o pierdoły i ZAWSZE musisz postawić na swoim. Przepraszasz narzeczonego po fakcie, ale wiesz co? Wsadź sobie gdzieś te niewczesne przeprosiny. One nie znaczą kompletnie nic, bo jutro czy za tydzień sytuacja się powtórzy, znowu zrobisz awanturę, znowu postawisz na swoim, choćby się paliło i waliło, znowu wykrzyczysz narzeczonemu coś okropnego w twarz. Myślisz, ze parszywe słowa usłyszane od osoby, która rzekomo kocha, da się zapomnieć, bo przeprosiłaś? Facet dał ci w papę, bo gdybyś tym kuflem nie trafiła w ścianę, a w jego głowę, to byś teraz, pieprznięta, nie panująca nad sobą wariatko, szykowała się na pogrzeb, a nie do ślubu. Zrób swojemu narzeczonemu przysługę, odwołaj ślub i wybierz się na terapię radzenia sobie z gniewem. I zwróć uwagę: nawet twoja własna rodzina uważa, że masz paskudny charakter i chore wymysły. Niech ci to da do myślenia. Odpowiedz Link Zgłoś
nawrocona5 Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 29.10.08, 20:31 Enith - brawo za post Przyłączam się do ciebie. Ja tez jeszcze nigdy w zyciu nie poparłam agresji wobec kobiety. Pierszy raz w życiu muszę przyznać, że istnieje sytuacja kiedy facet może usprawiedliwiać się słowami "bo ty mnie do tego doprowadziłaś" Do autorki wątku - jesteś osobą wyjątkowo toksyczną i twoj facet powinien pójść po rozum do głowy i spieprzac od ciebie jak najdalej Odpowiedz Link Zgłoś
tygrysio_misio Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 29.10.08, 23:54 ja czuje cos podobengo w stosunku do swojego faceta...jestem przeciw przemocy wobec dzieci..uwazam,ze wielu rzeczy musza nauczyc sie na swojej osobie..ze dochodzac do nich logicznymi argumantami/po kilku probach sprawdzenia rodzice wkoncu zyskaja autorytret i beda sluchac sie... ze bicie w tej sytuacji jest bledem wychowawczym... ale kiedy widze mojiego faceta..uwazam,ze rodzice powinni go tłuc!!! Odpowiedz Link Zgłoś
masher Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 29.10.08, 23:14 jesli myslisz ze jej to cos da do myslenia i ze cos w sobie zmieni to... watpie czy mimo tego ze tak gremialnie pokazalismy ze jest osoba lekko mowiac swirnieta w kliniczny sposob to i tak nic to jej nie powie. dla niej wszystko jest w porzadku, facet to swinia a ona biedna ksiezniczka zostala wyprowadzona z rownowagi. mnie sie noz w kieszeni otwiera jak widze takie kretynki w akcji. jeszcze raz na koniec dodam, tego faceta nalezaloby ozlocic i wystawic jako wzor cnot i cierpliwosci mimo ze w koncu niezdzierzyl baby. Odpowiedz Link Zgłoś
ryko Ale lala... masakra !!! 29.10.08, 18:43 Masakra co za lala. Rzeczy raz wypowiedzianych/zrobionych NIGDY nie da się cofnąć. NIGDY. Dlatego NIGDY nie wolno przekroczyć pewnej granicy bo potem tak naprawdę nie ma powrotu. Z opisanej sytuacji po akcji lali typu "że powiedziałam mu coś okropnego... Odwrócił się i chciał wyjść, a ja chwyciłam za kufel z piwem i rzuciłam nim o ścianę" nie ma kwestii czy zostać i zapomnieć !! Trzeba jak najszybciej i jak najdalej od niej sp....ć. Bo w związku najważniejszy jest charakter drugiej osoby i w takich sytuacjach ujawnia się on w całej krasie. Po takiej akcji prawdopodobnie ode mnie też dostałaby w policzek i więcej bym jej nie chciał widzieć. I nie mów tylko, że w tym kontekście to była przemoc fizyczna, pobicie etc. I Twojemu ew. partnerowi bardzo współczuję, bo z postu widać Twój egoizm i skoncentrowanie na sobie. I na koniec zastanów się nad znaczeniem i praktyczną realizacją takich pojęć jak: - ognisko/zacisze/przystań domowa - dobra żona Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 29.10.08, 18:53 chyba nie jestescie gotowi na slub. Ty- jak ama przyznajesz jestes dziecinnie czepialska, on usteoujac dla swietego sposkoju tlumil w sobie zlosc, ktora w koncu znalazla swoje ujscie w rekoczynach. po cholere pchac sie w cos, co nie ma sensu? pozabijacie sie po rojku, jak romantyzm uleci a w zlewie beda staly brudne gary do zmywania a na biurku kupka rachunkow do zaplacenia. Odpowiedz Link Zgłoś
kalina.tt Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 29.10.08, 19:04 To on powinien cię kopnąć w zadek. Odpowiedz Link Zgłoś
farukh2 Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 29.10.08, 19:04 ODEJŚĆ!!! Odpowiedz Link Zgłoś
an-gel2 Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 29.10.08, 19:48 To zależy od WAS obojga.Wiedz że takie sytuacje będą sie powtarzać.Niema recepty na udany związek.Zależy też co czujesz do swojej drugiej połowy...ale może to stres przed ślubem???Porozmawiajcie szczerze bo szkoda, to co stracisz pużniej ciężko będzie odbudować.Jak będziecie się wyzywać, sprawiać przykrości to będzie jeszcze gorzej.Decyzje podejmiesz sama...powodzenia=) Odpowiedz Link Zgłoś
vandikia Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 29.10.08, 20:19 Sorry, ale z opisu wynika, że to Ty jesteś furiatką, a każdy ma swoje granice wytrzymałości. Nie wolno bić, za nic - ale zastanów się czy sobie nie zasłużyłaś. Na pytanie możesz odpowiedzieć, ale raczej biorąc pod uwagę swoje zachowanie, a nie jego. Odpowiedz Link Zgłoś
agresywny_i_niefajny Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 29.10.08, 20:30 twój facet popełnił jeden błąd - mianowicie niepotrzebnie zaczął przepraszać za to że tłumił w sobie tak silne uczucia przez cały czas trwania waszego związku. Idź i bucz dziewczyno - za własną głupotę trzeba płacić. Zachowuj sie dalej jak idiotka a z facetem na pewno długo nie będziesz. Przemyśl swoje własne zachowanie. Z tego co widze to twój przyszły mąż jest nieźle owinięty wokół twojego palca a powinno być odwrotnie. Odpowiedz Link Zgłoś
magnusg Odejdz 29.10.08, 20:31 I nigdy wiecej nie zadawaj sie z zadnym innym.6 lat wytrzymal-to jakis bardzo dzielny chlop.Powinien juz dawno dac sobie z toba spokoj. Kiedys mu sie musialy bezpieczniki przepalic.Jeden by cie werbalnie zrownal z ziemia, a on wybral ten gorszy wariant, ktorego napewno nie popieram.Ale gdyby byl brutalem, to bys dostala po 6 dniach, a nie 6 latach.Doprowadzilas nieagresywnego faceta do ostatecznosci.Gratuluje. Odpowiedz Link Zgłoś
smoczyca1002 Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 29.10.08, 20:46 O matko! Co za patologia! Czy to co piszesz nie jest jakas prowokacja?? Nie wierze, że ludzie moga sie tak zachowywac chwile przed slubem! Nie jestescie razem 6 miesiecy tylko 6 lat (!), powinniscie byli sie juz dotrzec i nie zachowywac sie jak dzieci! To jak to widzisz, ty mozesz go wyzwac, sprowokowac, rzucic ciezkim przedmiotem w jego strone, a on powinien ogon podkulic pod dupe i cie jeszcze przeprosic za to, ze cie z rownowagi wyprowadził?? Ja pierdykam, opanuj sie dziewczyno, bo niszczysz chłopaka! Serdecznie mu wspolczuje. A ty udaj sie na leczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
artemisia_gentileschi Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 29.10.08, 21:37 Spieprzac od niego jak najdalej, i to juz. Mniejsza o to, ze Ty tez jestes zdrowo stuknieta. Anyway, nic dobrego z tego nie wyjdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
samaprawda2121 Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 29.10.08, 21:59 No zostać raczej...facet zachował się źle ale z tego co piszesz to twoja wina jest bezsporna. Rzucać kuflem, drzeć się... eh Odpowiedz Link Zgłoś
paniodmatematyki Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 29.10.08, 23:45 chyba was pogielo babska. mogla go skrzyczec zwyzywac i ciskac w sciane stolikiem, napisala przeciez ze w sciane rzucila a nie w niego, nie zaatakowala go wiec fizycznie takze jakikolwiek odwet z jego strony oparty na przemocy fizycznej byl nieuzasadniony. rzucac w sciane se mozna przedmiotami ile sie chce, krzycze tez, atakowac fizycznie ludzi juz nie. widzicie teraz roznice? ok, niefajnie ze wasz zwiazek tak wyglada, i faktycznie tez musisz sie nauczyc kontroli emocji, no ale zawsze jest ten pierwszy raz kiedy ktos uzywa przemocy fizycznej. najlepsze wyjscie? spisac kontrakt przedslubny ze jak kiedykolwiek cie uderzy to musi ci wyplacic ogromne odszkodowanie. plus intercyza o ile wiecej zarabiasz, jak mniej zarabiasz to bez intercyzy. i jak kiedykolwiek podniesie reke po raz drugi odejdziesz od razu i zaczniesz nowe zycie a jego zostawisz splukanego. idz do dobrego prawnika, chlopak gnany wyrzutamni sumienia na pewno podpisze wszytko by slub sie odbyl - no przeciez nie planuje cie uderzyc ponownie co nie? wesolego wesela za miesiac zycze! :) Odpowiedz Link Zgłoś
tygrysio_misio Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 00:00 no wiec rzycze Ci zeby Twoi sasiedzi demolowali dom w czasie klotki kiedy ogladasz seriala..w srodku nocy najlepiej...a Ty potem oczywiscie powiesz spokojnie.,ze moga robic co chca <hahaha> i ciekawe co powiedzialabys, gdyby to on robil klotnie o byle co...i rozpiernicla kulfe z piwem o sciany;] ciekawe co bys powiedziala... gdyby to ona go walnela... Odpowiedz Link Zgłoś
paniodmatematyki Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 09:00 nie rzycz ale zycz raczej, i odrozniaj przemoc fizyczna od zaklocania porzadku, na halasy u sasiadow tez sa paragrafy ale troche inne od uzycia przemocy. krzyki nie sa rowne biciu, bicie jest o wiele gorsze, on mogl odkrzyknac, walnac talerzem o sciane i wyjsc a nie z lapami leciec. tak, on ja uderzyl,super ekstra,przeciz ona krzyczala i rzucala wiec sama sie o to prosila tak? chyba wam klepek brakuje i dlatego tak wiele kobie tjest bitych bo spoleczenstwo uwaza ze ona go jakos sprowokowac musiala, bo to dobry koles przeciez, lagodny i spokojny, ale to ona go ZMUSILA DO TEGO SWOIM ZACHOWANIEM. hehe, dobre jestescie. i powiem tyle - jakby sytuacja byla odwrotna, to znaczy ona go uderzyla, moja odpowiedz dla kolesia bylaby ta sama, albo uciekaj gdzie pieprz rosnie albo zabezpiecz sie na przyszlosc. zreszta, dawajcie sie bic skoro uwazacie ze na to zaslugujecie, widac WY na to zaslugujecie skoro sie z tym zgadzacie heh Odpowiedz Link Zgłoś
kali_login Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 00:56 > fizycznej. najlepsze wyjscie? spisac kontrakt przedslubny ze jak kiedykolwiek > cie uderzy to musi ci wyplacic ogromne odszkodowanie. plus intercyza o ile > wiecej zarabiasz, jak mniej zarabiasz to bez intercyzy. i jak kiedykolwiek > podniesie reke po raz drugi odejdziesz od razu i zaczniesz nowe zycie a jego > zostawisz splukanego. idz do dobrego prawnika, chlopak gnany wyrzutamni sumieni > a > na pewno podpisze wszytko by slub sie odbyl - no przeciez nie planuje cie > uderzyc ponownie co nie? LOL. Swietne! :D Do tego dodaj, ze jak baba rzuci kuflem to wyplaca facetowi tez odszkodowanie, a jesli zacznie klotnie w glupiego powodu i doprowadzi do ustapienia ze strony faceta to wyplaca mezowi odszkodowanie z twojego postu pomnozone przez ilosc klotni wzietych z dupy w ich 6 letnim zwiazku LOL. Swoja droga czasami przegladam to forum i jestem pozytywnie zaskoczony. Myslalem, ze wieszkosc glosow bedzie jezdzila po facecie jak po burej suce, a tutaj proporcje sa odwrotne. Tak trzymac :] Odpowiedz Link Zgłoś
tlustakrowa Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 00:58 koniecznie zostań zobaczymy co będzie dalej Odpowiedz Link Zgłoś
kali_login Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 13:35 Na razie nie jest zle ;) Odpowiedz Link Zgłoś
paniodmatematyki Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 09:04 nie kali, faktycznie najlepiej jset zaryzykowac regularne tluczenie, potem regularne przepraszanie, chwile zgody i znowu tluczenie. jako mezczyzna bronisz kolesia ktory uderzyl laske bo ta go przezwala i przedmotem o sciane rzucila? kiedys uwazali ze mozna bic kobiete jak np obiad neismaczny zrobi, przesuwa se tolerancja na to co mozna a czego kobiet anei moze, ale na bicie jest przyzwolenie jak ona nie spelni jakis warunkow? powiem tyle, jakby mnie moj zwyzywal i rzucil przedmiotem w sciane, to na pewno nie oddalabym z piesci, a ty bys oddal? uwazasz ze to norma'? winszuje w takim razie wychowania i MESKOSCI heh Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 09:41 > faktycznie najlepiej jset zaryzykowac regularne tluczenie, potem > regularne przepraszanie A co, lepiej jest zaryzykować regularne rozbijanie po ścianach sprzętu domowego i draki z wyzwiskami o byle głupstwo? Facet tej dziewczyny nie tłucze za niedobrą zupę - on ją RAZ spoliczkował, kiedy jej zachowanie przekroczyło wszelkie normy. I jestem w stanie zrozumieć, że go poniosło. Zwłaszcza że policzek to w literaturze dość powszechna ludzka reakcja na histerię. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_login Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 13:31 Moj tekst o odszkodowaniu byl zartem, ale nie pozbawionym sensu w odniesieniu to twojego. Zauwaz, ze jak babka trzymalaby sie warunkow goscia, on nie mialby szansy zlamac jej warunkow. Wszyscy byliby hepi, no ale doskonale wiesz, ze goscinka by sie nie hamowala :) > nie kali, faktycznie najlepiej jset zaryzykowac regularne tluczenie, potem Rownie dobrze mozna napisac, ze babka regularnie bedzie wyrzucala telewizor przez okno. Chyba takie pisanie jest glupie, prawda? > regularne przepraszanie, chwile zgody i znowu tluczenie. jako mezczyzna bronisz > kolesia ktory uderzyl laske bo ta go przezwala i przedmotem o sciane rzucila? Ja goscia nie bronie. Zwyczajnie moge zrozumiec jego reakcje. I goscinka nie dostala z liscia za wyzwisko i rzucenie przedmiotem. To byla tylko kropla, ktora przelala czare. Czytalas w ogole pierwszy post? > kiedys uwazali ze mozna bic kobiete jak np obiad neismaczny zrobi, przesuwa se > tolerancja na to co mozna a czego kobiet anei moze, ale na bicie jest > przyzwolenie jak ona nie spelni jakis warunkow? powiem tyle, jakby mnie moj Nie ma przyzwolenia. Ale twoja pierwsza reakcja wskazuje, ze przyzwalasz na nekanie psychiczne. > zwyzywal i rzucil przedmiotem w sciane, to na pewno nie oddalabym z piesci, a t > y > bys oddal? uwazasz ze to norma'? winszuje w takim razie wychowania i MESKOSCI h > eh Fantazja cie ponosi. Odpowiedz Link Zgłoś
paniodmatematyki Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 15:00 nie odpowiedziales na pytanie - czy uderzylbys kobiete bedac na miejscu tego kolesia? Odpowiedz Link Zgłoś
kali_login Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 15:40 Nie wiem. Jesli ktos ci odpowie 'nie' to po prostu klamie. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 15:43 Dlaczego kłamie? Uwazasz, ze dla kazdego jedyną opcją dania wyrazu emocjom i złości jest uderzenie? Phi, w zyciu nikogo nie uderzyłam tylko dlatego, ze mnie wnerwił. Nawet osoby które mnie wpienia i to skutecznie, dłuzej niz 6 lat^^ Odpowiedz Link Zgłoś
kali_login Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 15:51 > Dlaczego kłamie? Uwazasz, ze dla kazdego jedyną opcją dania wyrazu emocjom i > złości jest uderzenie? Nie. Nie o to chodzi. Myslisz, ze dzien wczesniej od zdarzenia koles tej panny odpowiedzialby ci na pytanie 'tak'? Bo sadze, ze sam jest w szoku, ze mogl oderzyc kobiete. > Phi, w zyciu nikogo nie uderzyłam tylko dlatego, ze mnie wnerwił. Nawet osoby > które mnie wpienia i to skutecznie, dłuzej niz 6 lat^^ To, ze nie uderzylas nie znaczy, ze nie uderzysz. Jesli uwazasz, ze znasz swoja psychike na wylot to sadze, ze ci sie tylko wydaje. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 16:01 Nie uderzę - mam swoje szklanki. I spacery. Oraz pewne wypracowane metody rozwiazywania sporow z ludźmi, z ktorymi wchodzę w konflikty na tyle powazne, ze sie denerwuje. Bo spory o pierdoły z obcymi to inna bajka, tam łatwiej zapanować nad sobą, ja to traktuje olewczo. Nie twierdze, ze nie mam czasem ochoty zrobić krzywdy, uderzyć - ale świadomie wybieram inne sposoby rozładowania własnej złości. Nad emocjami da sie panować - chociaz wymaga to treningu, jeśli sie jest typem impulsywnego choleryka, jak ja. Odpowiedz Link Zgłoś
paniodmatematyki Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 17:26 zgadzam sie z raohszana, przykre ze nie jestes pewny czy nie uderzysz kiedys kobiety, bo znaczy ze dopuszczasz cos takeigo. ja wiem ze nie uderzylabym slabszego fizycznie od siebie nigdy, tak jak wiem ze nie zmolestowalabym seksualnie dziecka. wiele razy mialam ochote kogos zdzielic bo naprawde posunal sie do ostatecznosci, ale predzej kopne cos lub rzuce czyms niz podniose reke. no sorry, nietykalnosc fizyczna jest swieta, i mimo ze slowa czasem bola to lepiej kontrolowac swoje emocje rozwalajac kufle niz bic. ja was ludzie nie kumam zupelnie - to ze rzucila kuflem i zwyzywala kolesia to ma to go usprawiedliwic z uderzenia jej? w glowach wam sie chyba poprzestawialo ogladajac m jak milosc. NIE MA NA TO USPRAWIEDLIWIENIA, BYLOBY JEDYNIE WTEDY GDYBY SIE BRONIL PRZED JEJ ATAKIEM FIZYCZNYM, ale nie psychicznym. was wszystkie babska ktore piszecie ze dobrze zrobil ze ja spoliczykowal - jedna nawet napisala ze policzkowac trzeba jak ktos jest w histerii i ze wtedy jest ok! - bym po prostu do normalnych ludzi nie puszczala, bo wstyd. uderzyl bo ona go prowokolwala! zgwalcil ja bo chodzila w miniowce i prowokowala i sama chciala prostytutka i biednego chlopa po sadach ciaga. to ta sama logika bab z poradnika domowego Odpowiedz Link Zgłoś
kali_login Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 31.10.08, 17:36 > zgadzam sie z raohszana, przykre ze nie jestes pewny czy nie uderzysz kiedys > kobiety, bo znaczy ze dopuszczasz cos takeigo. ja wiem ze nie uderzylabym Tak sobie tlumacz. Dopuszczam, bo jestem swiadomy, ze czasami robimy cos nawet wbrew sobie. I nie powiedzialbym, ze to jest przykre. > slabszego fizycznie od siebie nigdy, tak jak wiem ze nie zmolestowalabym > seksualnie dziecka. Porownujesz calkowicie rozne sytuacje. > wiele razy mialam ochote kogos zdzielic bo naprawde posunal > sie do ostatecznosci, ale predzej kopne cos lub rzuce czyms niz podniose reke. > no sorry, nietykalnosc fizyczna jest swieta, i mimo ze slowa czasem bola to > lepiej kontrolowac swoje emocje rozwalajac kufle niz bic. No zgadza sie. Choc dla mnie nawet rzucanie talerzami jest glupie. > ja was ludzie nie kumam zupelnie - to ze rzucila kuflem i zwyzywala kolesia to > ma to go usprawiedliwic z uderzenia jej? w glowach wam sie chyba poprzestawialo Ty ciagle swoje. Nie kumaj sobie. Nie usprawiedliwia sie tutaj goscia, tylko go rozumie. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_login Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 31.10.08, 17:36 To, ze nie uderzylas nie znaczy, ze nie uderzysz. Jesli uwazasz, ze znasz swoja psychike na wylot to sadze, ze ci sie tylko wydaje. Odpowiedz Link Zgłoś
portobello_belle Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 31.10.08, 17:52 egzakli... strasznie mnie smiesza ludzie, ktorzy siedzac sobie w cieplelku przed kompem twierdza z cala stanowczoscia, ze "nigdy by czegos nie zrobili". Gó...! NIKT nie wie, jak sie zachowa w sytuacji kryzysowej/podbramkowej/niespodziewanej, gdy bedzie w szoku/stresie/strachu i tak dalej. NIKT nie jest w stanie tego przewidziec. Czasem sie dziala mimowolnie i irracjonalnie - bo tego czlowiek NIE KALKULUJE. Ja dziwie sie narzeczonemu autorki, ze tyle wytrzymal... nie rozumiem, dlaczego wszyscy uwazaja jedynie ten policzek za taka potwornosc - a obelgi, a dzikie awantury z tluczeniem kufli? Na boga, gdybym ja sama sie tak zachowywala, to mialabym nadzieje, ze mnie ktos w koncu zdzieli w leb, bo inaczej przeciez nie dotrze!! Wspolczuje temu facetowi, na pewno znacznie bardziej to przezywa niz ona - bo jej najwyrazniej chodzi o konwenanse. Sama mogla go obrazac i poniewierac nim ile wlezie - ale to bylo ok, bo nie nosilo znamion przemocy fizycznej. Z tym, ze przemoc psychiczna wyrzadza nierzadko jeszcze wieksze szkody. Autorko - zobacz, do czego doprowadzilas swoim paskudnym zachowaniem... Odpowiedz Link Zgłoś
ma_dre Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 04.11.08, 12:23 z wiekiem i doswiadczeniem czlowiek poznaje siebie... Odpowiedz Link Zgłoś
ma_dre Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 04.11.08, 12:22 ja bym jej chyba nie uderzyla, ale pewnie nie bylabym z nia bitych 6 lat... Odpowiedz Link Zgłoś
qw994 Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 06:32 Zastanów się najpierw nad swoim zachowaniem. Walenie kuflem z piwem o ścianę nie jest standardową reakcją na kłótnię. Może trzeba było się tym kuflem w czoło walnąć. Odpowiedz Link Zgłoś
mamusia_karina Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 08:45 odejdz, bedzie ciężko ale facet który podniósł raz ręke nie zmieni się,wtedy i ty bedziesz panować nad sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
ma_dre Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 04.11.08, 12:17 myslisz ze jak on odejdzie cudem ona sie odmieni? nie wierze, by z wariatki stac sie zrownowazona, rozsadna, szanujaca otoczenie kobieta trzeba troche wiecej... Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 13:37 Zła kobieta, jak ona mogła w złości własny kufel potłuc, no za to jej się należało! Ludzie, czy mi też się należy w pysk z tegoż powodu, że jak dostanę białej gorączki to potłukę sobie kilka własnych, osobistych, prywatnych szklanek? Mam ochote to tłuke i nikomu nic do tego, a już na pewno nie z argumentem siłowym. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 13:41 Normalni ludzie nie dostają z byle powodu białej gorączki i nie rozbijają bez powodu szkła po ścianach. Ja na miejscu gościa faktycznie nie dałabym jej w twarz, tylko zwiewała od takiej jednostki. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 13:49 A co robią "normalni" ludzie? Uwielbiam słowo "normalnośc" to pojęcie tak nieostre, że aż miło. A ja na ten przykład nie zamierzam tłuc własnego chłopa jak po raz enty nie chce zrozumieć co do niego mowie i jescze mu się coś nie podoba, wolę wytłuc paskudne szklanki - wyrzucić z siebie emocje i iśc na spokojnie pogadac. Ot, mam paskudny charakter - ale widzisz, dzięki temu, to żaden człek mi na łeb nie włazi, a i o ile lepiej się rozmawia jak już szklanka w koszu i emocje opadły. Jeden znerwowany pojdzie pokopać worek treningowy, a inny potłucze sobie własna szklanke. Znaczy, że wobec tego, wedle Ciebie są nienormalni, bo normalny człowiek jak dostanie furii - to rąbnie innego człowieka? To ja już wolę moje tłuczenie szklanek niż lecieć z łapami do kogokolwiek, nawet wnerwiającego mnie latami. A życie składa się z pierdół. Odpowiedz Link Zgłoś
mruff Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 13:56 Spoliczkowałam kiedyś eksa bo powiedział coś chamskiego żałowałam drugi eks też dostał w papę - w żywe oczy wyparł się wieczoru spędzonego u kobiety z neta (najpierw do niej zadzwoniłam i zapytałam), po czym zapytałam jego-dałam mu szansę przyznać się no i też dostał w papę-wtedy żałowałam, dziś-NIE, powinien dla równowagi dostać z drugiej strony:) Odpowiedz Link Zgłoś
ursz-ulka Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 05.11.08, 08:16 No tak! Idąc logiką niektórch postów, jesteś straszna furiatka i kolejny raz uderzysz. A powinnaś nad sobą panować i nie dać sie sprowokować. Przecież tylko zataił prawdę, a ty od razu z pięścią na biednego zagubionego chłopca ;) Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 15:00 > A co robią "normalni" ludzie? Dobra, nie "normalni". Dorośli. Otóż dorosli ludzie nabyli w drodze socjalizacji umiejętność radzenia sobie z emocjami w taki sposób, by nie bić szklanek, kufli ni ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 15:40 A dlaczego, skoro zbiera mi sie duzo energii i jestem typem impulsywnego choleryka to nie wolno mi stłuc szklanki, skoro mi to pomaga? Moja szklanka, nie? Poza tym - nie wierze, ze tu wszyscy wypisujacy to takie ideały co na spokojnie i miło zawsze i emocje na wodzy trzymają i nijak im sie nie zdarza krzyczec, złościć widocznie czy skanalizowac emocji [ wiesz, moje szklanki to takie samo ujsce dla emocji jak krzyki afganek czy intensywny spacer - dzieki temu uchodzi wzburzenie ]. Poza tym - mylisz panowanie nad emocjami z hamowaniem ich. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 15:42 Inna sprawa, ze lubię dźwięk tłuczonego, cienkiego szkła z paskudnych szklanek, ktore same z siebie nie chca sie przy myciu potłuc :) Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 15:43 I tym mnie rozbroiłaś :) Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 15:49 Jestem miszczynią szklankowego rozbrajania :D Odpowiedz Link Zgłoś
ursz-ulka Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 05.11.08, 08:18 Takie od teściowej się najlepiej tłucze ;) Odpowiedz Link Zgłoś
paniodmatematyki do autorki posta 04.11.08, 12:16 i jak sie cala sprawa zakonczyla? na czym stanelo? Odpowiedz Link Zgłoś
marzenka1001 Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 08:54 Dziewczyno jesteś szalona! Wiesz..., może to głupie ale jestem bardzo podobna i mam podobnie zachowującego sie faceta. Ja zawsze mialam swoje zdanie, a on na nie przystawał- oczywiście tłumiąc wszystko w swoim wnętrzu, aż...5 m-cy przed ślubem (tyle zostało) zmienił się. Ponoć ktoś mu "przetarł oczy"- tak twierdzi i powiedział kim on jest przy mnie. Teraz on jest inny niż miesiąc temu gdy mnie zarczał. To nie to samo. A winna jestem ja i mój poroniony charakterek i wszczynanie awantur. Chce go takiego jak wcześniej, ale to trudne bo to teraz on ma swoje zdanie a ja jak szara myszka, bo go kocham... Może wrócą tamte dni, ale ja już wiem, że tamta ja to na samo zło tylko nam wyszło. Także kochana zastanów się zanim wypowiesz kolejne przykre słowo w jego stronę... Powodzenia i zmień się radzę Ci póki jeszcze masz czas i dla kogo... Odpowiedz Link Zgłoś
ygawa Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 08:59 każdy jest tyko człowiekiem, jego reakcja była odpowiedzią na twoje zachowanie. A kto wie ile On tam w sobie trzyma żalów do Ciebie. Może ma Cie dość, czasami trzeba ustąpić aby druga osoba odpoczeła. Sama napisałas, że nie masz łatwego charakteru. Sama wiem po sobie, że uperdliwosci dania codziennego i wszczynanie kłutni o nic potrafią być bardzo męczące i zabijają uczucie powoli ale skutecznie. Po takim zajści nie będzie tak samo, fakt nie miał prawa Cie uderzyć ale zawsze jest przyczyna i skutek. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
ursz-ulka Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 05.11.08, 08:20 > każdy jest tyko człowiekiem, jego reakcja była odpowiedzią na twoje > zachowanie. Myślę, że on też nie jest bez winy, że musiało się coś wcześniej dziać, że ona też kumulowała w sobie jakieś negatywne uczucia. Odpowiedz Link Zgłoś
goska_wroclaw mezczyzni TO DRANIE !! 30.10.08, 12:39 kobieta.zmeczona napisała: Z własnego doświadczenia powiem Ci, że sama kiedyś nie miałam siły odejść. Żałuję. Przeżyłam całe lata wstydu, bólu, upokorzenia. Depresja, totalna złość na wszystko i wszystkich, co wieczór płacz w poduszkę, w końcu wizyty u psychologa i psychiatry. Siniaki maskowane do pracy tonami pudru, podkrążone oczy, dziwne spojrzenia znajomych. Bóle głowy, które musiałam leczyć, nie wyłączając rezonansu, bo w końcu żadne proszki nie pomagały, dopiero po refastinie przechodziło. I ta okropna nadzieja, że się zmieni. Nigdy się nie zmienił. masz zupelna racje!! kobiety sa slabsze od mezczyzn i czesto oni wykorzystuja to, bo wiedza ze ona i tak nei odejdzie! a potem dziwic sie, ze trafaija do szpitala pobite, posiniaczone, ze zlamanym zebrem!!! moja siostra tak miala i mimo ze szyscy ja odciagalismy od meza dopiero jak pobil ja tak ze stracila przytomnosc i lekarz prawie sila namowil ja do zzlozenia zeznan, to bajka sie skończyła !! z facetami trzeba ostro, bo inaczej si nigdy nie naucza! Odpowiedz Link Zgłoś
kadfael Re: mezczyzni TO DRANIE !! 30.10.08, 12:53 Czy Ty na pewno przeczytałas tekst załozycielski? Bo to, co opisujesz to owszem prawda, ale w tym wątku pasuje średnio. To raczej inna bajka. Odpowiedz Link Zgłoś
taszita6 Wariatka 30.10.08, 12:54 to z Tobą jest coś nie tak !! żeby rzucać kuflem w ściane ??!! i to z powodu jakiejś "pierdoły" ????? idz do psychiatry!! ja mu się nie dziwie!! też bym przywaliła kumpeli w pysk jakby wpadła w furie bez powodu!! Odpowiedz Link Zgłoś
cccykoria Re:Konfliktu nie rozwiazuje sie agresja 30.10.08, 13:59 Masz problem z tym ,nie umiesz panowac nad wlasnymi rozhustanymi emocjami.Twoje motto- " Mam racje -a nie Wy Glupole " ,niestety nie prowadzi do niczego dobrego tylko zaostrza. Sama napisalas -myslalas ,ze wszyscy przyznaja Tobie racje? - niestety nie I znow jestes zla ,bo to Ty nie masz racji?- wizyta u psychologa wskazana Odpowiedz Link Zgłoś
phrazes Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 13:30 Byłam pewna, że większość osób tutaj wesprze mnie, powie, żebym odwołała ślub, bo jak uderzył to może uderzyć znów... Jestem zszokowana. Nigdy nie spojrzałam na to wszystko z takiej strony. Nie powiem, żebym zgadzała się z tym wszystkim, chociaż ta "subtelna krytyka" dała mi naprawdę sporo do myślenia. Na pewno nie jestem "pieprzniętą wariatką", a mój narzeczony "chodzącym aniołem" – oboje mamy wady i zalety. Do tej pory uważałam, że dobrze układa się w naszym związku. Wystraszył mnie tylko ten incydent... Więc o co wam wszystkim chodzi? Czy rzeczywiście uważacie, że jestem chodzącą wiedźmą? Myślałam, że znajdę pomoc, a teraz już nawet nie potrafię zebrać myśli... Zmieszaliście mnie z błotem, choć wcale mnie nie znacie. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 13:43 Nie przejmuj się nimi. Ja tłukę własne szklanki czasem na potęgę i w gębę za to nie dostałam i nie sądzę, żebym dostała. Dlaczemu? Bo akuratnie moj rozumie, że tak jak on czasem sie wścieknie, tak i ja - ale zadne sie na drugim fizycznie nie wyzywa. Nawet jak się pokłocimy o pierdołe - bo zycie składa sie własnie z tych pierdół i to drobiazgi najczesciej sa przyczyną spięć, a nie 'wielkie i powazne i słusznie nadajace sie do wszczęcia kłotni powody' Chcesz pogadać to skrobnij na gazetowego :) Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 13:43 Hm, naprawdę do tej pory uważałaś, że robienie drak z byle powodu, zasada, że tylko jedna strona zawsze ma rację i rzucenie kuflem o ścianę w kłótni to są oznaki dobrego związku? To wyjaśnię: nie są. Nikt tak się nie zachowuje, tzn. nikt dorosły. Zasada "jak uderzył raz, to może uderzyć znów" jest słuszna. Ale to nie ten przypadek. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 13:51 Nikomu nikogo tłuc nie wolno - jak facetowi sie nie podobało, ze ona musi miec racje to wiedział, gdzie są drzwi. Bosh, skad tu tyle młotków usprawiedliwiajacych bicie? W ogole, co to za argumenty - tłuczenie kogoś, nawet we wzburzeniu? Maniacy afektu chyba... Odpowiedz Link Zgłoś
mruff Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 13:58 raohszana napisała: > Nikomu nikogo tłuc nie wolno - > Maniacy afektu chyba... Przesadzasz. Policzek w twarz to nie to co obić panienkę. Fakt, mógł ją potrząsnąć jak szmacianą lalkę, to by nie było całej afery o BICIU którego tu nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 14:53 A dla mnie i policzek i szarpnięcie i co tam - jedno i to samo. Chcecie, to pozwalajcie innym, zeby naruszali waszą przestrzeń osobista i ciało, ale ja sobie na to nie pozwole i to dla mnie PRZEMOC FIZYCZNA, do której rownież uciekł się ten pan. Jak mowie - szarpcie sie, tluczcie po pyskach i racjonalizujcie jak chcecie, ale dajcie spokoj ludziom dla których cos takiego nie jest ani dopuszczalne ani zracjonalizowane ani normalne. Odpowiedz Link Zgłoś
masher Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 17:19 swietnie, pieeeeeeeeeeeeeeeeeeknie. tylko zauwaz jedno, to stworzenie zneca sie psychicznie od dluzszego czasu nad tym facetem. przez 6 lat robi mu awantury, poniza nie dajac mu odczuc ze ma racje kiedy ja ma. przeprasza 'pol roku' po zdarzeniu... dzis ciska kuflem o sciane. nie wiemy czy tylko przypadkiem nie trafila w jego gowe chcac odeslac go na tamten swiat. jutro czyms innym rzuci z czasem celnosc sie jej poprawi i grabarze napewno zarobia! i rzecz najwazniejsza- jak facet raz sie odwinie bo nie zdzierzy to jest najgorszym katem, tak? ale jak kobieta tlucze faceta, zneca sie psychicznie multum razy to jest wszystko ok? zapytam jak zwykly chlop- CZY CIE POSR_ALO? a teraz musze przeprosic za to wyrazenie ale inaczej chyba nie moge tego napisac aby dotarlo. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 18:14 Prędzej Ciebie. Nie wiesz, jaki jest ten facet - zreszta, skoro mu sie nie podobało, ze ona stawia na swoim, to wiedział, gdzie są drzwi. Biedny chłopczyk, widać, jaki biedny, skoro inaczej zareagowac niz uderzeniem nie potrafi. Wiedział co brał, jaka kobiete - skoro mu odpowiada takie traktowanie i nie zrobił nic, zeby to zmienic - chociazby isc na terapie razem. Ona jako narzucajaca zdanie, on jako potulny, nieasertywny kisiel. Nie zrobił nic - wiec chyba lubi, jak ona taka jest. Dziewczyna nie napisała, ze rzuciła w niego, tylko w sciane - jej prawo rzucac swoim kuflem w swoją scianę. I nikt nigdy nikogo nie ma prawa uderzyc - i tłumaczenie 'bo nie zdzierzył' nie jest dobre. To ja juz wole kobiete, ktora rzuca sobie kuflem w sciane, niz faceta co uderzy kobietę. Odpowiedz Link Zgłoś
marouder.eu Czy dlatego raohszano jestes z kobieta? 30.10.08, 18:17 raohszana napisała: To ja juz wole kobiete, ktora rzuca sobie kuflem w sciane Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Czy dlatego raohszano jestes z kobieta? 30.10.08, 18:23 Nie, bo akuratnie trafił mi się facet, co nie bije[ i ma pare innych istotnych zalet ], więc na kobietę go zamieniać nie ma potrzeby. Odpowiedz Link Zgłoś
masher Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 20:47 jak nic nie zrobil. z samego tekstu wynika ze nie chcial prowokowac dalszych scesji i to on zawsze konczyl. przeszukaj teraz slownik jezyka polskiego i znajdz sobie okreslenie tej cechy i zastanow sie nad nia. pozniej przyjdz i napisz to jeszcze raz... wtedy cie wysmieje bez najmiejszego skrepowania. mial ja wolami zaciagnac gdzies? ona do dzis dnia nie zdaje sobie sprawy z tego ze cos z nia jest nie tak. rodzina jej to mowi, znajomi mowia... facet dzielnie znosil to wszystko przez 6 lat liczac ze sie najpewniej zmieni, ze doceni to ze taki jest, ze ustepuje, ze nie szuka konfliktu itd. a ty faceta chcesz kamienowac? zlituj sie. jego trzeba ozlocic zata cierpliwosc jaka wykazywal przez 6 lat. i nie mowie ze dobrze ze ja trzasnal, choc sie jej nalezalo. zrobil zle, powienien ja za fraki wystawic z domu i pozegnac. choleryczke z takimi zachowaniami pozegnalbym szybciej niz sie mowi abrakadabra. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 21:07 Dobra, boś jak widzę najmundrzejszy w całej wsi jak wszyscy w pole robić pójdą... A wyśmiewaj sobie co chcesz i jak chcesz - nie chciał prowokować, gębe na kołek zawarł, nie probował nic zmienić [ bo wiesz, jak sie nie mowi nic, nie probuje zmieniac - to własnie oznacza, ze sie nic nie robi ] nie odszedł - podobało mu się znaczy. Widać mało asertywny misio co to na koniec umie tylko rąbnąc w pysk. Kończę tę dyskusję, nie dogadamy się, bośmy są z dwóch różnych światów. Odpowiedz Link Zgłoś
masher Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 21:33 odpowiedzialem juz w innym poscie, dodam tylko ze zupelnie nie potrafisz spojrzec na to obiektywnie. gratuluje klapek na oczach i zegnam. w jednym masz racje- nie dogadamy sie, nie bardzo mam z kim bo ze solidarnoscia jajnikow i klapkami na oczach dyskutowac nie ma jak i o czym Odpowiedz Link Zgłoś
jamesonwhiskey Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 04.11.08, 18:01 > Dziewczyna nie napisała, ze rzuciła w niego, tylko w sciane - jej prawo rzucac > swoim kuflem w swoją scianę. raohszana debilko juz skoncz swoje chore wymysly moze se rzucac czymkolwiek chce ale gdy jest sama a nie w czyjejs obecnosci gdyby jakas porabana panienka rzucala mi przedmiot niebezpieczny zza plecow to by dostala tak w morde ze sama by sie na tej scianie rozbila Odpowiedz Link Zgłoś
dotyk_wiatru Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 04.11.08, 18:15 jamesonwhiskey napisał: > > Dziewczyna nie napisała, ze rzuciła w niego, tylko w sciane - jej > prawo rzucac > > swoim kuflem w swoją scianę. > > raohszana debilko juz skoncz swoje chore wymysly > moze se rzucac czymkolwiek chce ale gdy jest sama a nie w czyjejs > obecnosci > > gdyby jakas porabana panienka rzucala mi przedmiot niebezpieczny zza > plecow to by dostala tak w morde ze sama by sie na tej scianie > rozbila Spokojnie Jamesonwhiskey...Po co te inwektywy i ten tekst? PS. Sorki, ze sie wcielam... Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 04.11.08, 19:01 Bo widzisz - jak się nie umie rozmawiać i nie ma argumentów to zaczynają sie inwektywy i uderzenia, bo przeciez ja tego tam wyzej pana sprowokowałam swoja gadaniną, miał prawo mnie tak nazwać, o. Odpowiedz Link Zgłoś
vandikia Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 04.11.08, 19:14 Moim zdaniem raohszana nie masz racji. Przemoc fizyczna jak nazywasz jeden policzek kontra ileś lat przemocy psychicznej. Możesz to sobie wyobrazić i porównać na chłodno? Jeżeli nada uważasz, że ludzie niepochwalający zachowania autorki to ludzie popierający bicie i działanie w afekcie, to się dziewczyno grubo mylisz. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 04.11.08, 19:18 Słuchaj, kurde, a co on, uwiązany do niej? Siedział sześć lat - znaczy mu się podobało i odpowiadało jaka ona jest. Za głupotę się płaci. Chciał, to miał - jakby mi nie pasowało, że moj jest taki, a nie inny i doszłabym do wniosku, ze stosuje wobec mnie przemoc psychiczna to: a) rozmawiam i proponuje rozwiazanie b) w momencie gdy powyzsze nie skutkuje - odchodzę Chłop z nią siedział, miał na włąsne zyczenie - wiec za co ja rąbnał? za to, ze taka wział? Biedny chłopczyk, oj tak Odpowiedz Link Zgłoś
jamesonwhiskey Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 04.11.08, 20:05 > Słuchaj, kurde, a co on, uwiązany do niej? Siedział sześć lat - znaczy mu się > podobało i odpowiadało jaka ona jest. Za głupotę się płaci. poprzednie wrzuty tempa strzalo to za to ze spokojnego czlowieka ktory sie nie piekli o byle pie... i ustepuje glupszemu , nazywasz glupkiem >Chciał, to miał - chcialo by sie napisac chciala to miala tylko dlaczego sprzedal jej jednego liscia widocznie gentelmen Odpowiedz Link Zgłoś
dotyk_wiatru Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 04.11.08, 20:47 jamesonwhiskey napisał: > > Słuchaj, kurde, a co on, uwiązany do niej? Siedział sześć lat - znaczy mu > się > > podobało i odpowiadało jaka ona jest. Za głupotę się płaci. > > poprzednie wrzuty tempa strzalo to za to ze spokojnego czlowieka ktory sie nie > piekli o byle pie... i ustepuje glupszemu , nazywasz glupkiem > > > >Chciał, to miał - > > chcialo by sie napisac chciala to miala > tylko dlaczego sprzedal jej jednego liscia > widocznie gentelmen Widocznie nie wytrzymal...cos peklo...przesadzila...:/ Odpowiedz Link Zgłoś
vandikia Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 05.11.08, 21:16 Nie rozumiem czemu tak czarno-biało to widzisz. No może i biedny chłopczyk, skąd wiesz, że nie? Nawet nie wiesz jakie emocje targają ludźmi, którzy chcą odejść, a nie potrafią - mężczyźni również. Poza tym osoba psychicznie zmanipulowana i stłamszona jest niesamodzielna, po iluś latach ma zniekształcony obraz rzeczywistości. Nie nazwałabym policzka rąbnięciem. Proste rady typu rozmowa i jak cos nie skutkuje, to odchodzę są świetne w necie, trochę cięzej je zastosować w życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 05.11.08, 21:29 Wszystko mozna tłumaczyc i we wszystkim tkwic, ile wlezie. Nie wiem, czy sie innym sprawdzaja - mnie owszem. Nie wyłączam rozumu tylko dlatego, ze jakis facet sie pojawił i chce z nim byc. Ba, tak samo nie wyłaczam i w innych relacjach, nie lubię jak mi ktoś koło piora robi i znosic roznych dziwnych sytuacji nie zamierzam. I nie znosze. A reszta, jak juz napisałamm - moze robic co chce, tłuc sie i usprawiedliwiac, policzkowac, bo histeria - tylko po co uznawac takie wzorce za słuszne i szukac usprawiedliwienia? Ja mowie wprost - jezeli włazisz w kaku z premedytacja i nie zwracasz uwagi na to, jaki jest Twoj partner, usprawiedliwiasz jego wybuchy złosci i awanturowanie sie o pierdoły i chcesz to ciagnac, mimo braku zmian z jego strony - to jest głupie, nie licz na cuda. Wchodzisz w toksyczny układ - Twoja wola, nie zrzucaj winy na kogos innego. Ale chyba tutaj nie ma zwolennikow uzywania rozumu, wiec sie nie zrozumiemy. Odpowiedz Link Zgłoś
vandikia Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 05.11.08, 21:35 Po pierwsze - chyba nikt nie uznaje tych zachowań za słuszne wzorce, wmawiasz coś o co w tym wątku nie chodzi. Po drugie, piszesz że gdy brakuje argumentów, to zaczynają się inwektywy. Przyjrzyj się więc swojemu ostatniemu zdaniu i jak to się ma do Twojej teorii :) Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 05.11.08, 21:57 Skoro to nie słuszny wzorzec - to czemu go bronią? To nie inwektywa, a stwierdzenie faktu - skoro ludzie uwazaja, ze zwyczajnym w zwiazku jest wyłaczenie rozumu, godzenie sie na rozne dziwne rzeczy i usprawiedliwianie tego - no to jak inaczej ich nazwac jak tymi, ktorzy nie sa zwolennikami uwzywania rozumu? I usprawiedliwiaja takiez własnie włazenie w kaku czym sie da? Miłosciami i takimi tam? Odpowiedz Link Zgłoś
dotyk_wiatru Raohszana 04.11.08, 20:49 raohszana napisała: > Bo widzisz - jak się nie umie rozmawiać i nie ma argumentów to zaczynają sie > inwektywy i uderzenia, bo przeciez ja tego tam wyzej pana sprowokowałam swoja > gadaniną, miał prawo mnie tak nazwać, o. Skoro tak to ok... Co do braku argumentow itd. - sorry, ale nie wiem...nie sledzilam dokladnie :/ ale jak nie patrzec na moj gust James zbyt brutalnie napisal...jakos... Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Raohszana 05.11.08, 06:54 Ironizowałam :) Jak się wyniosło z domu manierę wyzywania wszystkich to sie tak ' 'rozmawia' i na forum i w zyciu realnym - masz inne zdanie niz ja to Cię wyzwę. Ot, i tacy bywają. Odpowiedz Link Zgłoś
dotyk_wiatru Re: Raohszana 05.11.08, 20:45 No fakt...Masz dużo racji...;) Nie chcę tu grać anioła bo i mnie zdarza się powiedziec coś pod wpływem emocji, ale...można spróbować powstrzymać się czy coś ;) Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Raohszana 05.11.08, 21:03 Ja się mogę i wściec na zielono - rypnę sobie szklaneczką paskudą czy pokopię piłkę, żeby pies miał za czym biegać - ale żeby kląc na tego swojego czy tam kto mnie wpieni? E tam, ani przyjemne ani pozyteczne :) Odpowiedz Link Zgłoś
kali_login Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 05.11.08, 17:06 > Spokojnie Jamesonwhiskey...Po co te inwektywy i ten tekst? W niektorych przypadkach kurtuazje mozna spokojnie odlozyc na bok, bo inaczej nie dociera. Odpowiedz Link Zgłoś
dotyk_wiatru Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 05.11.08, 20:43 Ok Kali, ale...można dopiec inteligentnie tak, że trafi, a nie nabluzgać... Odpowiedz Link Zgłoś
kadfael Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 15:05 A kto tu mówi o biciu? Facet dał jej w twarz po 6 latach histerii. Raz. Oczywiście, że nie pochwalam czegos takiego. Ale niestety jestem w stanie zrozumiec. Ps. Znam podobna historię z zycia. Tyle, że byli i sa małżeństwem. dziewczyna w podobnym typie. facet flegmatyk. Uderzył ja jeden jedyny raz w życiu w twarz tez przy jamiks rzucaniu sprzętem. Nigdy więcej. Ale dziewczynie dało to do myslenia, nigdy więcej tak sie nie zachowała. A potrafila go wyzywac od najgorszych przy osobach trzecich, zupełny brak hamulców. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 15:46 Aha, no skoro nie tłucze jej regularnie to przecie co za problem? A ja NIE zrozumiem nigdy rabniecia kogos, nawet płasko w twarz - co to ma byc w ogole, zrozumienie dla naruszania czyjegos ciała. Na to to nawet paragraf jest i nie ma w nim nic o tym, ze to sie musi powtorzyc zeby pod niego podlegało. A na ten przykłąd na rzucanie własnym sprzetem domowym we własnym mieszkaniu paragrafu nie ma - własnosc, kodeks cywilny - o ile ustawa nie ogranicza, to własciciel moze robic ze swoim kuflem wsio, nawet rzucic we własna sciane i nikomu nic do tego. A juz tym bardziej niewspołmiernym srodkiem jest uderzenie w twarz. Odpowiedz Link Zgłoś
kadfael Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 16:38 Na 6-letnie znęcanie sie psychiczne tez by się znalazł paragraf :) Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 18:15 Znalazłby - ale czy ktoś mu bronił odejsc? Wiedział gdzie sa drzwi - skoro został i nic nie robił - znaczy, pasowało mu jaka ona jest i taka wział, a to, ze ktos lubi miec racje - coz, jesli pan nie miał argumentow i ona stawiała na swoim to nie moj problem :) Odpowiedz Link Zgłoś
masher Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 20:49 a moze to sa jego drzwi a nie jej? nie przyszlo ci do glowy ze to moze byc jego mieszkanie? moze ze swojego ma sie wyprowadzic bo mial przypadlosc chora kobiete na swojej drodze spotkac i tego pecha ze dobrze ulozonym facetem jest. mogl ja pozegnac i wystawic wszystko za drzwi... dla wlasnego dobra powinien to zrobic bo ona na tym nie skonczy. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 21:11 To była ściana, coś czytasz i nie wiesz, co czytasz :) Wiesz, ja z załozenia jak mnie ktoś wnerwia, kto ze mna nie mieszka, to nie ychodze i nie zostawiam tego kogoś w mojej chałupce, ot jakoś. Zakładam, ze skoro chciał sobie isc to był u niej. Ta jest, zniszczy biednego idiotę, który nie jest dobrze ułozony, a durny, bo o swoje nie zadba. Phi, dawał po sobie jeździć jak po łysej kobyle - to czyja wina, ze on nieasertywny i własnego zdania nie umie wyrazić? Jej? Nie umie powiedziec jej, ze mu nie pasuje i zeby rozwiazywali problemy inaczej? Ano, nie umie, umie tylko zaciskac zeby, a potem rabnac. Ot, wielka mi filozofia. Odpowiedz Link Zgłoś
masher Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 21:30 widze ze sie nie dogadamy. czytasz jedno, drugie myslisz, trzecie piszesz. dlatego pozwol ze napisze krotko- nie masz racji z z normalnego faceta robisz kretyna a na dodatek kata. z takimi pogladami wybacz, ze mna nie masz o czym rozmawiac Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 21:32 Cóż za wnikliwa analiza Fakt, nie mamy o czym rozmawiac - dla mnie pewnych zachowań nic nie usprawiedliwia. A z faceta robić idioty nie trzeba - sam sie postarał, siedzac cicho przez 6 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
masher Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 21:36 ciesze sie ze takie cechy jak dobroc, cierpliwosc, ustepliwosc itd swiadcza o byciu idiota. przyjmij wiec moje szczere wyrazy wspolczucia Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 21:39 No i co mu z nich przyszło? Nic dobrego - skoro zawsze ustępował i nic innego od niego nie wychodziło, to co, liczył, ze ona sie zmieni od jego ustępowania? No, to zupełnie jak z kobietami co biora sobie facetow, ktorzy zawsze musza miec racje i ustepuja, bo liczą, ze on sie zmieni po ślubie. Otoz czekanie, ze własnym podkulaniem ogona cos sie zmieni, bo druga osoba zobaczy ;jak ja się poświecam' to troche idioctyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
masher Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 21:44 to ze nic mu z tego dobrego nie przyszlo otrzymac w zamian to jeszcze chyba nie znaczy ze jest idiota. idiota bedzie dopiero wtedy gdy wiedzac do czego jest zdolna przy zerowym zdawaniu sobie sprawy z wlasnego zachowania i braku jakiejkolwiek skruchy ozeni sie z nia... i skonczy w kilka lat max na cmentarzu. juz wide scenke jak tanczy na jego grobie i jeszcze mu wygraza lol Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 21:49 Słuchaj, ale on tak 6 lat. Aż taki ciemny, żeby się połapać, ze to nic nie daje? Wstęp do idiotyzmu poczynił. A jak sie ożeni to moze nawet do kwadratu. Bo wiedział w co włazi i co z tego wynika. Odpowiedz Link Zgłoś
masher Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 22:00 Miłość cierpliwa jest... ...nie pamięta złego... ...Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. chyba wystarczajace wytlumaczenie dlaczego to cierpliwie znosil przez 6 lat ;) Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 22:08 Ja stawiam na głupote, mimo wszystko, lepsze to niż miłość czynić odpowiedzialną ;) Odpowiedz Link Zgłoś
masher Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 22:19 stan zaslepienia miloscia moze przypominac glupote. ograniczona postrzegalnosc rzeczywistosci nie jest niczym niezwyklym w tym stanie ale trudno nazywac taka osobe niepelnosprytna ;) Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 22:21 Ja tam tak nie mam, nie wysiada mi rozum - wobec tutaj opisanej sytuacji muszę stwierdzić, ze lepiej go nie wyłaczać, bo a nuż skonczy się jak ta parka? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
ursz-ulka Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 05.11.08, 08:37 > No i co mu z nich przyszło? Nic dobrego - skoro zawsze ustępował i nic innego o > d > niego nie wychodziło, to co, liczył, ze ona sie zmieni od jego ustępowania? Może i tak było? że ona o coś prosiła, że w kółko mówiła,by coś poprawił i jak grochem o ściane nic nie docierało, to kuflem rzuciła dla większego efektu? Autorko wątku - dopisz więcej o przeszłości bo zbyt wiele osób pochopnie cię ocenia. Odpowiedz Link Zgłoś
hitherto Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 06.11.08, 19:03 Czyli naruszenie czyjegos ciala jest be, ale naruszanie godnosci, psychiki, zaufania jest ok, "bo sam chcial"? A jak dostala w policzek to juz nie mozna powiedziec ze "sama chciala"? A gdyby to on wyzywal ja od kurew, wrzeszczal, mieszal z blotem, a gdy probowalaby uciec zabronil jej rzucajac kuflem w sciane? I po oberwaniu w policzek wyplakiwal sie na forum ze kobieta go bije? To czy tez kazalabys mu odejsc "bo nic nie usprawiedliwia przemocy fizycznej"? Odpowiedz Link Zgłoś
moreno68 Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 14:01 Byłaś pewna ,że większośc osób Ciebie tutaj wesprze...bo przyzwyczaiłaś się miec we wszystkim racje.Taka Pani Chodząca Nieomylna i na tym polega Twój problem.Słowo kompromis znasz tylko z gazet. Odpowiedz Link Zgłoś
dotyk_wiatru Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 14:05 Posłuchaj Phrazes...Jedni byli za Tobą, inni przeciwko...Każdy pisał to, co myśli na ten temat...Tak naprawdę nikt tutaj nie zna ani Ciebie ani Jego...i to TY musisz podjąć decyzję co dalej...Nikt jej za Ciebie nie podejmie,,,Mu tutaj możemy jedynie wyrazić naszą opinię... Odpowiedz sobie na pytanie czy cokolwiek zmieniło się na gorsze od tego dnia...Jeśli nie, to nie zmieniaj decyzji, nie odwołuj ślubu...Niemniej naucz się panować nad swoimi emocjami, bo z taką postawą jak Twoja, daleko nie zajedziesz ani w tym związku ani w jakimkolwiek innym... Odpowiedz Link Zgłoś
vandikia Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 16:44 Wiesz co, z pożytkiem dla Ciebie będzie to, że spojrzałaś na to z innej strony właśnie. Reakcje dotyczą opisanej przez Ciebie sytuacji. Wystraszył Cię incydent, który sama sprowokowałaś, może jego nie mniej wystraszyło Twoje zachowanie? Takie niekontrolowane wybuchy agresji to kiepska sprawa, zapiszcie się na jakieś sztuki walki, na taniec, na fitness i tam dawajcie upust emocjom - bo one muszą mieć gdzieś ujście. Odpowiedz Link Zgłoś
masher Re: Czy ja naprawdę jestem taka okrutna??? 30.10.08, 17:13 dokladnie tak uwazam, masz nierowno pod sufitem i przydalby ci sie kopniak w tylek od tego faceta z biletem do najblizszego psychologa/psychiatry. niestety ale do ciebie nie dociera co zrobilas dlatego przyjmij dobra i szczera rade- odejdz od tego czlowieka nim go zniszczysz. masz szczescie ze na mnie nie trafilas bo bym sie tak lagodnie z toba nie obszedl, wystawilbym cie za fraki za drzwi i spuscil ze schodow machajac na pozegnanie. gdyby choc do ciebie cos dotarlo! ALE NIC, ZUPELNIE NIC. Odpowiedz Link Zgłoś
tiuia Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 16:33 A czy ten rzut kuflem o ścianę to Twój jednorazowy wyskok? Bo prawdę mówiąc zszokowało mnie to nie mniej niż to, że potem facet dał Ci w twarz. Powiem Ci, że ja przed ślubem też miałam mocną potyczkę z moim. On się na mnie wydarł. I już samo to mnie tak przeraziło, że powiedziałam mu, że nie chcę się z nim hajtać. Potem co prawda się pogodziliśmy, ale on dał mi słowo, że już krzyczeć nie będzie. Ale ja mu powiedziałam, że nawet jeśli się hajtniemy, a on zacznie mnie w jakikolwiek sposób dręczyć, to od niego odejdę. I póki co dotrzymuje słowa. Tylko co innego krzyknięcie a co innego kłótnia z rękoczynami. Nie wiem, zastanowiłabym się poważnie czy się hajtać. Podobno jak facet raz podniesie rękę na kobietę, to potem podniesie drugi raz i kolejny. A ten pierwszy raz często wydarza się po ślubie. Więc dla Ciebie to dobrze, że zdarzyło się wcześniej... Masz konkretną informację do czego zdolny jest ten gość gdy zostanie wyprowadzony z równowagi. Odpowiedz Link Zgłoś
tiuia Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 16:41 A wyprowadzasz go z równowagi często... z tego co przeczytałam;) Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 16:56 A on ma konkretną informację, do czego zdolna jest ona. Dla mnie to, że ona rzuciła kuflem, było równie szokujące, jak to, że dostała potem w twarz. Odpowiedz Link Zgłoś
tiuia Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 31.10.08, 10:14 >Dla mnie to, > że ona rzuciła kuflem, było równie szokujące, jak to, że dostała > potem w twarz. Właśnie to napisałam w pierwszym zdaniu o ile przeczytałaś wszystko uważnie. Odpowiedz Link Zgłoś
masher Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 17:23 jak odciac bodziec w postaci tego babska ktore na wodzy ust, rak i glowy nie potrafi utrzymac to facet bylby rownie grozny co slimak winniczek! Odpowiedz Link Zgłoś
marouder.eu Rzucila kuflem miesiac przed slubem..zostac, czy.. 30.10.08, 17:14 ..odejsc? Pytanie nie jest blahe, gdyz posiadamy tez w naszym wspolnym gniazdku mlotki, kilofy i kowadla..a to silna kobieta jest! Odpowiedz Link Zgłoś
cccykoria Re: A Twoja sciana ,czesto zalicza 30.10.08, 17:17 "takie rzuty" A co z remontem? Odpowiedz Link Zgłoś
masher Re: A Twoja sciana ,czesto zalicza 30.10.08, 17:25 remont bedzie jak kogos w scianie bedzie trzeba zamurowac ;) Odpowiedz Link Zgłoś
marouder.eu A po slubie...piosenka 30.10.08, 17:41 (..)Za oknem szaro, smutno A jeszcze przed miesiacem Kufel sie pieknie rozpekl.. Po prostu zal! ( na melodie "A mnie tam szkoda lata") Odpowiedz Link Zgłoś