alex1608
21.11.08, 19:04
Nie wiem czy to aby dobre miejsce na zale. Ale jesli macie jakies komentarze
do tego co opisze to poprosze.
Bylam w zwiazku przez siedem fajnych lat. Na prawde sie ukladalo. Byl to
zwiazek z milosci . No wlasnie i stalo sie....
Dodam ze przez ten okres nie mialam przyjemnosci poznac jego rodziny w
szczegolnosci matki. Wlasnie ta osoba doprowadzila do naszego konca.
Naklaniala synalka zeby ze mna zerwal bo ja niby z niezamożnej rodziny , momi
tego ze studiowalismy razem , to byl dla niej priorytet.
Dodam ze moi rodzice sa rowiedzeni, jego rodzice to tez malzenstwo z rozsadku
a raczej z majatku .
Jak dzis widze ogromna wina byla w nim, ze na to jej pozwolil.
Spotkalismy sie znowu po jakims czasie i okazuje sie ze wciaz nam milo ze
soba. I ze nie umarlo to do konca co bylo.
Chcielismy sprobowac jeszcze raz , dodam ze on 30 lat.
Rodzinka znow sie dowiedzila ze ja sie pojawilam i zrobili mu ogromna
awanture. Z epitetami ze nigdy tego zwiazku nie akceptowali i nigdy nie
zaakceptuja...dlaczego Bog raczy wiedziec...
To byla moja pierwsza milosc, nasz pierwsza, ja jestem bardzo lubiana przez
ludzi. Moja rodzina przez to wszystko tez zminila nastawienie do niego na anty
mimo ze go bardzo wczesniej lubieli.
Chce sie wyzalic ze na drodze mojej milosci stanela rodzina mojego chlopaka,
poswiecilam mu cala moja mlodosc, co gorsze on jest tak miekki i kocha
mamunie ze obawam sie ze nawet nie warto zaczynac .... bo oni zniszcza mi
zycie... :(