dzag1982
03.12.08, 09:46
Prawie rok temu poznałam GO, trafił mnie piorun, jego chyba jeszcze
bardziej. Ma żonę i dziecko. Próbowałam zakończyć ten związek, ale
rozpaczliwie błagał żebym go nie zostawiała. Walczyłam z tym, ale
nie dałam rady od niego "odejść". Miałam wyrzuty sumienia, że robię
(i zrobiłam ) krzywdę całej rodzinie:( Wyprowadził się od żony,
mieszkał ze mną. Po pracy oczywiście jeździł do dziecka. Jak był ze
mną to nie raz widziałam w jego oczach tęsknotę za małą. Z kolei jak
był u dziecka myślał o mnie. Przedwczoraj powiedział mi, że on już
nie wyrabia, że boi się, że krzywdzi mnie w ten sposób, że widzi jak
ja cierpię jak on jeździ do dziecka. Chce pobyć trochę sam żeby
sobie jak to swierdził wszystko na sucho przemyśleć. Tylko, że ja
kocham go do tego stopnia, że jestem w stanie znosić wszystko!!! Nie
potrafię i nie chcę bez niego żyć! Przeklinam dzień kiedy go
spotkałam bo wiem, że to prawdziwa miłość!!! Nie wiem co robić, nie
potrafię się odnaleźć.