05.01.09, 21:53
Wczoraj mój chłopak (jesteśmy razem od 8 miesięcy) miał urodziny. Jest mocno
przeziębiony, a poza tym ostatnio ciagle gdzieś wychodzilismy i dlatego po
prostu odwiedziłam go w urodziny w domu. Przyszłam z prezentem i winem, fajnie
się ubrałam, a on... otworzył mi w domowej bluzie sportowej i kapciach, a
potem zjedlismy spaghetti na brzegu zagraconego biurka. Ech, jakos się
poczułam beznadziejnie...A moze ja się czepiam?
Obserwuj wątek
    • wielo-kropek Re: ech:( 05.01.09, 22:37
      A ja sie zastanawiam czy on napewno jest twoim chlopakiem.To ze tak
      go nazywasz nie oznacza ze jest twoim napewno.Powinien ciebie
      pokochac dobrze na tym biurku. Tak by te graty pospadaly z niego,
      tylko ty na nim zostala.
    • wrr2 Re: ech:( 05.01.09, 23:14
      A umawialiście się na cokolwiek? Bo jeśli nie, to nie wiem o co masz pretensje.
      Może chłopak miał inną wizję urodzin niż Ty, a może czuł się na tyle źle, że nie
      miał siły na jakieś przygotowania i organizację czegokolwiek. Trzeba było z nim
      pogadać wcześniej i ewentualnie coś ugotować albo pomóc sprzątnąć to nieszczęsne
      biurko.
      • niebieski_lisek Re: ech:( 05.01.09, 23:41
        > ewentualnie coś ugotować albo pomóc sprzątnąć to nieszczęsne
        > biurko.

        I co jeszcze? Może uprać i uprasować? :) Gość rączki ma - ma. To
        niech je zacznie używać. Jeśli Twoja wizyta byłą niezapowidziana to
        właśnie się dowiedziałaś że masz chłopaka brudasa, który tak właśnie
        wygląda na codzień (no chyba że go ta choroba tak siekła że nie miał
        siły na nic). Jeśli wizyta była zapowiedziana to trochę przykro -
        gości nie przyjmuje się w burdelu.
        • wrr2 Re: ech:( 06.01.09, 00:32
          Wiesz, jak ja mam gorączkę i jestem chora to ostatnią rzeczą na jaką mam ochotę
          jest robienie porządków i pichcenie romantycznych potraw (zresztą w ogóle
          jakichkolwiek potraw :P). Skoro dziewczyna wiedziała, że chłopak jest chory i
          chciała mieć przyjęcie mogła zaproponować pomoc.
          • wrr2 Re: ech:( 06.01.09, 00:35
            Sorry, dopiero teraz przeczytałam, że chłopak miał coś upichcić :P

            Zatem "problemem" pozostaje inne podejście do urodzin.
        • wielo-kropek Re: ech:( 06.01.09, 00:49
          niebieski_lisek napisała:


          > gości nie przyjmuje się w burdelu.
          Jezeli juz o burdelu tu mowa to gosci nie, tylko klientow.
          Jakos tak ladnie ty piszesz, ze az mi sie podoba.
    • swieta.prawda Re: ech:( 05.01.09, 23:31
      Czepiasz się.
      • wielo-kropek Re: ech:( 05.01.09, 23:41
        Jezeli byl mocno chory, czego wykluczac nie mozna, to powinien byl
        jej o tym powiedziec i przeprosic jednoczesnie ze nie jest w
        stanie nia sie nalezycie zainteresowac.Dziewczyna nie przyszla do
        niego by mu biurko sprzatac.Oczywiscie moglaby mu w tym pomoc, ale
        tylko wtedy, kiedy on pierwszy by przejawil taka inicjatywe i
        zaczal je sprzatac.Autorka postapila dobrze, okazujac swoja klase.
        A on to wszystko zdmuchnal.
    • wanilinowa Re: ech:( 05.01.09, 23:46
      w kapciach Ci otworzył?? cham i prostak! :)))
      • pani.kredka Re: ech:( 05.01.09, 23:53
        Umawialiśmy się, że on coś ugotuje, a ja przyniosę jakieś winko i spędzimy
        kameralnie wieczór. Obłożnie chory nie był: zwykłe przeziębienie.
        Nie oczekiwałam nie wiadomo jakich luksusów czy przygotowań,albo żeby mnie
        przyjmował w garniturze, ale w koncu przyszłam do niego ja - jego dziewczyna. A
        on mnie potraktował jak jakiegoś kumpla z akademika, który wpadł
        niezapowiedzianie na piwo.
        Ja jeszcze studiuję i mieszkam w mieszkaniu studenckim ale jak on do mnie
        przyjdzie to nawet jak częstuję go skromną kolacją to staram się jakoś ładnie
        nakryć do stołu, trochę posprzątać. Wiem, że to facet ale...
        • swieta.prawda A ja wam powiem, o co tu chodzi naprawdę 05.01.09, 23:59
          A ja wam powiem, o co tu chodzi naprawdę. Po prostu postowiczka nie ma motyli w
          brzuchu :) i biurko nie posprzątane jej przeszkadza i kapcie. Jakby motyle w
          brzuchu miała to cudownego chorego misia w futrynie by pocieszyła a kapcie tylko
          by pofruuuuuneły pod sufit. A jak motyli nie ma, to zawsze coś nie będzie
          pasowac, a to kolacyjki przy świecach nie było, a to kapcie były zielone.
          • pani.kredka Re: A ja wam powiem, o co tu chodzi naprawdę 06.01.09, 00:05
            No może i coś w tym jest.
            Ale ja miałam motyle w brzuchu przed wyjściem do niego: specjalnie dla niego, na
            ten wieczór się wyszykowałam, żeby sprawić mu też tym przyjemność. I co? Ide w
            fajnej sukience, umalowana, a on mi otwiera w dresie... Zwłaszcza, że na codzien
            biegam w jeansach a on zawsze mowi, ze wielbia jak chodze w sukienkach.
            Ech, teraz mi sie dostanie, że tylko ciuchy mi w głowie:)).
          • wielo-kropek Re: A ja wam powiem, o co tu chodzi naprawdę 06.01.09, 00:07
            swieta.prawda napisał:

            > A ja wam powiem, o co tu chodzi naprawdę. Po prostu postowiczka
            nie ma motyli w
            > brzuchu :) i biurko nie posprzątane jej przeszkadza i kapcie.
            Jakby motyle w
            > brzuchu miała to cudownego chorego misia w futrynie by pocieszyła
            a kapcie tylk
            > o
            > by pofruuuuuneły pod sufit. A jak motyli nie ma, to zawsze coś nie
            będzie
            > pasowac, a to kolacyjki przy świecach nie było, a to kapcie były
            zielone.
            Moze masz tu troche racji, ale nie wjezdzaj na autorke.
            Pamietaj ze do tanga trzeba dwojga. Osobiscie uwazam ze to on
            powinien ja na tym biurku zlozyc- jesli jest prawdziwym facetem
            a nie odwrotnie. Ty pewnie widzisz te sprawy odwrotnie, ze to
            dziewczyna ma przejac glowna inicjatywe i sama usiasc na konika.
          • swieta.prawda Re: A ja wam powiem, o co tu chodzi naprawdę 06.01.09, 00:08
            Moja zona właśnie poszła spać. Powiedziała, żebym choinke wyłaczył i poszła
            spać. No, motyli nie ma jak nic. Poowijała się szlafrokiem a pod nim pidżama i
            poszła spać, mówi że jej zimno. A jak by miała motyle to w halce by leciała
            oderwac mnie od tego komputera, a tu nic, tylko choinke wyłącz i śpi. Lepiej już
            pójde wyłączyć choinkę, bo wczoraj nie wyłaczyłem i dzis rano się z tego powodu
            rozjazgotała. Jakby miała motyle, to by nie jazgotała :)Jeszcze kilka lat temu
            nie jazgotała,
            • niebieski_lisek Re: A ja wam powiem, o co tu chodzi naprawdę 06.01.09, 00:16
              A to Ty o sobie piszesz? A myśmy myśleli że o pani.kredce :P Załuż
              własny wątek a na forum dziewczyny zrobią dogłębną psychoanalizę ;)
              • swieta.prawda Re: A ja wam powiem, o co tu chodzi naprawdę 06.01.09, 00:24
                niebieski_lisek napisała:

                > A to Ty o sobie piszesz? A myśmy myśleli że o pani.kredce :P Załuż
                > własny wątek a na forum dziewczyny zrobią dogłębną psychoanalizę ;)

                A wiesz, że niedobór motyli może wpływać nawet na ortografię? Nie wiesz, bo byś
                napisała załóz, a nie załuż. Bo załoz kojarzy się z łózkiem, a załuż z już(po
                wszystkim). Motyla noga
                • niebieski_lisek Re: A ja wam powiem, o co tu chodzi naprawdę 06.01.09, 00:29
                  Idę sobie sypać głowę popiołem :) Tylko że ja, w przeciwieństwie do
                  Twojej żony, nie mam niedoboru motyli więc pod tym wzgledem twoja
                  dioagnoza była niesłuszna :p
                  • wielo-kropek Re: A ja wam powiem, o co tu chodzi naprawdę 06.01.09, 00:45
                    niebieski_lisek napisała:

                    > Idę sobie sypać głowę popiołem :) Tylko że ja, w przeciwieństwie
                    do
                    > Twojej żony, nie mam niedoboru motyli więc pod tym wzgledem twoja
                    > dioagnoza była niesłuszna :p
                    No, nie kazdej ta jego diagnoza dotyczy, to prawda i my wiemy o
                    tym. Na szczescie powinienem napisac dotyczy
            • wielo-kropek Re: A ja wam powiem, o co tu chodzi naprawdę 06.01.09, 00:27
              swieta.prawda napisał:

              > Moja zona właśnie poszła spać. Powiedziała, żebym choinke wyłaczył
              i poszła
              > spać. No, motyli nie ma jak nic. Poowijała się szlafrokiem a pod
              nim pidżama i
              > poszła spać, mówi że jej zimno. A jak by miała motyle to w halce
              by leciała
              > oderwac mnie od tego komputera, a tu nic, tylko choinke wyłącz i
              śpi. Lepiej ju
              > ż
              > pójde wyłączyć choinkę, bo wczoraj nie wyłaczyłem i dzis rano się
              z tego powodu
              > rozjazgotała. Jakby miała motyle, to by nie jazgotała :)Jeszcze
              kilka lat temu
              > nie jazgotała,
              Napisales swieta prawde!
      • wielo-kropek Re: ech:( 05.01.09, 23:57
        Bez krzyku moze. Zaden cham czy prostak. W domu w koncu sie
        chodzi w kapciach. Dres tez nie przeszkadza. Wizyta autorki byla
        niezapowiedziana, bo gdyby jej sie spodziewal, wtedy przyznalbym
        ci racje (czesciowa), bo on w koncu ponoc chory byl i pewnie w
        lozku lezal.
        • pani.kredka Re: ech:( 06.01.09, 00:01
          Moja wizyta była zapowiedziana. On nocował u mnie, rano, w dniu jego urodin
          zapytałam jak ma ochotę spędzić urodziny- czy chce gdzies wyjsc itd. On wtedy
          zaproponował, zebym po poludniu przyszla do niego.
        • wielo-kropek Re: ech:( 06.01.09, 00:01
          W takim razie prosze zignorowac moja powyzsza wypowiedz. Nie
          wiedzialem ze byliscie umowieni. Postapil nieladnie, bez taktu.
          Poprzedniczka dobrze go okreslila.
          • pani.kredka Re: ech:( 06.01.09, 00:08
            Jasne, że gdybym wpadła bez zapowiedzi, chcąc zrobic jemu niespodziankę to nie
            czepiałabym się, że otworzył mi w dresie i kapciach i ma bałagan w pokoju.
        • wanilinowa Re: ech:( 06.01.09, 00:09
          wielo-kropek napisał:

          > Bez krzyku moze. Zaden cham czy prostak. W domu w koncu sie
          > chodzi w kapciach. Dres tez nie przeszkadza. Wizyta autorki byla
          > niezapowiedziana, bo gdyby jej sie spodziewal, wtedy przyznalbym
          > ci racje (czesciowa), bo on w koncu ponoc chory byl i pewnie w
          > lozku lezal.

          to był sarkazm. po domu chodzi się w kapciach.. i nie tylko chamy tak mają :))
    • 8dusia4 Re: ech:( 06.01.09, 00:10
      to czemu nie zwróciłaś mu uwagi,że nie posprzątał?

      • pani.kredka Re: ech:( 06.01.09, 00:16
        Nie wiem, chciałam żeby spędził miło urodziny. Jakoś wydawało mi się to
        niezręczne, żeby złożyc mu życzenia, a zaraz potem o tym bałaganie mówic.
      • wielo-kropek Re: ech:( 06.01.09, 00:24
        8dusia4 napisała:

        > to czemu nie zwróciłaś mu uwagi,że nie posprzątał?
        >
        Bo inteligentni ludzie tak nie robia. Inteligentni czasem w
        takiej sytuacji potrafia sie znizyc, jesli ten ktos czuje sie
        niesmacznie ze zostal zauwazony jego balagan i powiedziec cos w
        sensie -musialabys/musialbys czasem zobaczyc moje biurko i
        nieporzadek, to dopiero bys sie zdziwil/zdziwila.
    • pogaduchydopoduchy Re: ech:( 06.01.09, 00:56
      ja jak jestem chora, to nie chce mi sie nawet umyc. Przeziebienie to nie jest
      straszna choroba, ale potrafi zwalic z nog i wcale sie mu nie dziwie, ze mial
      syf w domu. Poobserwuj go lepiej wtedy, jak jest zdrowy, czy sprzata, czy sie
      stara. Jestescie juz razem 8 miesiecy, to nie tak malo, mozna juz po takim stazu
      byc wyrozumialym dla siebie, gdy sie przychodzi z wizyta urodzinowa do chorego
      partnera :) No nie ma co snic bajek romantycznych i nastawiac sie z gory, ze on
      bedzie zawsze romantyczny, bo to chyba tylko tak w filmach niektorych sie
      zdarza. My kobiey mamy sklonnosc do tego, by sobie czasem cos uroic, wlozyc
      najladniejsza sukienke i oczekiwac, ze skoro my wlozylysmy sukienke, to facet
      musi na spotkanie przyniesc mi gwiazdke z nieba. Ja ogolnie nie bronie facetow,
      wrecz przeciwnie - solidaryzuje sie z kobietami zawsze! i dlatego to pisze, zeby
      dac Ci do myslenia. Facet tez czlowiek :)
      • onwro Re: ech:( 06.01.09, 01:06
        o co sie wlasciwie rozchodzi ? nieposprzatane na biurku to juz taka wielka afera ?

        kapcie - a w czym mial urwa byc w kozakach ?

        jedyny minus to dres, ale przeciez jakby byl w jeansach to autorka tez by miala
        wielki problem.

        prawdopodobnie mial ja przywitac w smokingu z szampanem w dloni bo jasnie pani
        zalozyla sukienke i z tej okazji oczekiwala fajerwerkow na miescie + relacji
        live w TVN

        wiec o co tu sie tak naprawde rozchodzi bo jako facet nie kumam. napisz czego
        sie spodziewalas.
        • pani.kredka Re: ech:( 06.01.09, 01:09
          Wiedziałam, że tak będzie: że wyjdę na jakąś czepialską paniusię, która
          oczekiwała kawioru i smokingu.
          Chciałam po prostu, żeby jakoś ogarnął pokój (zebranie płyt, książki, puszki po
          piwie, słuchawek itd. zajęłoby 3 minuty) i założył chociażby jeansy i koszulę
          czy sweter.
        • niebieski_lisek Re: ech:( 06.01.09, 01:12
          > wiec o co tu sie tak naprawde rozchodzi bo jako facet nie kumam.
          > napisz czego sie spodziewalas

          że się ładnie ubierze i posprząta. O jakimś fajnym jedzonku też
          mógłby pomysleć, w końcu to było jego przyjęcie urodzinowe :) A jak
          nie był w stanie się ruszyć z powodu choroby, to powinien odwołac
          spotkanie a nie przyjmiować ją w bałaganie. Ja bym tego oczekiwała
          na miejscu autorki tematu.
          • wielo-kropek Re: ech:( 06.01.09, 01:55
            Onwro, czego tu nie kumasz? Ja tez jestem facetem, ale nie
            rozumiem goscia. Byc moze dla ciebie jest czyms normalnym
            zaprosic gosci i przyjmowac (a wlasciwie w tym przypadku nie
            przyjmowac ich, ugaszczac wcale). Ona przyszla na jego zaproszenie,
            ubrana jak przystoi na goscia, przyniosla tez cos od siebie. A on?
            Co zrobil? Zblaznil sie wg mnie. Wiem ze prawdziwi dzentelmeni w
            duzej mierze juz wymarli i nikt tu od niego nie oczekuje czy
            wymaga okazalosci wznioslej o jakiej ty piszesz,lecz odrobine
            zrozumienia, szacunku do dziewczyny-wydaje mi sie ze tego wlasnie
            glownie ona od niego oczekiwala i dalej oczekuje. To nie jest tak
            znowu duzo, to jest podstawowe minimum w ich relacji. Okazujac jej
            szacunek, nadalby go jednoczesnie samemu sobie. Niestety ale on
            sie splamil. Ktos tu pewnie dobrze napisal. Na miejscu autorki
            ja bym mu sie bardziej przyjrzal. Nie chce tu obstawac przy tym
            ze jemu na niej nie zalezy,ale nie mozna w tym przypadku ignorowac
            tego faktu, bo jesli komus na kim zalezy to nie traktuje sie tej
            osoby tak jak on to zrobil. Okazal zimnosc, obojetnosc. Powiedzial
            tym czynem kim on naprawde jest a z pewnoscia juz okazal kim ona
            jest dla niego. Miej oczy otwarte dziewczyno. Wydaje mi sie ze
            moja rada ci sie przyda.Nie martw sie. W moich oczach ty wyszlas
            dobrze i godnie, jak powinno byc i nie wazne ze niektorzytutaj chca
            cie na ciemna strone postawic . A on niestety zle. Nie napisalem
            tego by was osadzac lecz jedynie wydac swoja opinie na ten temat.
            • pani.kredka Re: ech:( 06.01.09, 11:36
              Oj będę sie bardzo bacznie przyglądać. Nie wiem, czy faceci inaczej patrzą na
              takie codzienne, niby błahe sprawy i czy mogę oceniać to, czy jemu na mnie
              zależy na podstawie czystosci pokoju. Dla mnie to też oznaka szacunku ale moze
              inni widzą to inaczej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka