www-1
08.02.09, 16:26
majac 16 lat poznalam chlopaka chodzilismy ze soba 3 lata wiazalismy
ze saba bardzo duzo kochalismy sie i chcielismy spedzic ze soba
zycie.
Nasza znajomosc skonczyla sie niestety bo przespal sie z inna
dziewczyna, bol byl okropny i chociaz pozniej chcial do mnie wrocic,
nie pozwolilam jemu, kazdy poszedl wlasna droga:)))
Ja wsumie nigdy tego nie zapomnialam moje uczucie bylo tak mocne ze
nastepne zwiazki byly po prostu zwiazkami. Mit o milosci i zaufaniu
runa w gruzach.
Wyszlam za maz i wyjechalam, myslami zawsze szukalam jego, co robi
jak mu sie zycie ulozylo, jak wygladaja jego dzieci.
Odnalezlismy sie po 25 latach i tu jest problem kochamy sie tak jak
za mlodych lat. Jestesmy innymi ludzmi a jednak tacy samymi. Kazde z
nas ma partnerow i co tu robic!!!! Mysli mamy okropne zostawic to
wszystko byc ze soba, chociaz ryzyko jest duze bo my tak naprawde
juz sie wogole nie znamy. Czekac !!!! ukrywajac to okropne napiecie,
lzy lane w poduszke, co odbija sie na naszych partnerach.
A jak sobie przypomne jego slowa "Zostawilem ciebie tylko na
chwile...." to wogole,
moze zostawic a los sam napisze scenariusz!!!