Dodaj do ulubionych

Chomiki - są tu jakieś?

    • theorema Moja rodzinka!:)) 18.04.09, 02:17
      Hej. U mnie same chomiki, skądinąd urocze zwierzątka,nie?:)
      Już Ci mówię, skąd się to bierze -z biedy,ze strachu przed biedą. U nas w szafach, na loggii - tysiące rzeczy,które zwiemy "przydasiami". Kable, nikt nie wie do czego, stare ubrania,buty - niezniszczone, a może moda wróci, albo schudnie się np. Książek się nie wyrzuca! Stare zeszyty -chcę przypomnieć niemiecki i mam wszystko, nie muszę płacić za nowe książki, kurs itd. Czasami wywalamy rzeczy, które straciły datę ważności, ale pozbywanie się dobrych rzeczy to rozrzutność. A pozbywanie się sentymentalnych pamiątek to odcinanie się od swoich korzeni, dowód na nieumiejętność zaakceptowania mijającego czasu. jeśli wciąż trzymam pamiątki po byłych i od czasu do czasu oglądam, tzn, że już to przerobiłam, mam sentyment do tych chwil i ludzi i pamiętam, co zyskałam z tych doświadczeń. I to można przenieść na wszystkie inne rzeczy - taka jakby powtórka z historii na co dzień. Daj żyć swojemu chomikowi, podzielcie terytorium na pół i niech każdy żyje po swojemu. Lepsze to, niż żal chomika...który w końcu zamęczy wypominaniem, jak mogłaś kazać coś wyrzucić...:)
    • natter2 Re: Chomiki - są tu jakieś? 18.04.09, 10:02
      Moja siostra kolekcjonuje bilety komunikacji miejskich. Trzyma je w specjalnym
      klaserze. Może masz do oddania? ;)
    • ap785 Re: Chomiki - są tu jakieś? 18.04.09, 11:42
      U mnie w rodzinie mama i siostry też tak miały, a mieliśmy mało bardzo mało
      miejsca, więc wszytko było zawalone. Ja się z tego już w podstawówce wyleczyłam
      i zaczęłam wyrzucać niepotrzebne rzeczy. Nie bez sprzeciwu rodziny, orzekli, że
      mam "manię wyrzucania" ;) Ale ja tak nie potrafię żyć. Selekcję rzeczy
      zdecydowanie ułatwiają przeprowadzki. Teraz przsed każdym zakupem zastanawiam
      się, czy coś mi jest naprawdę potrzebne i gdzie będzie miało miejsce.
      Przyczyną chomikowania u mnie w rodzinie był z jednej strony brak pieniędzy
      (szkoda wyrzucać, bo się nie kupi), z drugiej strony pewnie jakieś sentymenty,
      brak umiejętności podjęcia decyzji (??) Moją mamę ciężko było namówić nawet na
      wyrzucenie zniszczonych i nikomu nie potrzebnych rowerków z dzieciństwa..

      Moje sposoby na sterty rzeczy to:
      - dużo zdjęć cyfrowych, bo dzięki nim można zachować wspomnienia o miejscach,
      przeżyciach, łatwo je przechować.. i nie trzeba trzymać już biletów, pocztówek,
      które będą wspomnieniem wycieczki..
      - wprowadzić rytm regularnego sprzątania (jak facet będzie musiał to wszystko
      układać, odkurzać, to może stwierdzi, że te rzeczy nie są niezbędne)

      Życzę powodzenia :)
    • lady.godiva Re: Chomiki - są tu jakieś? 18.04.09, 14:00
      Moi dziadkowie taki mieli- po śmierci dziadka brat musiał wyrzuć dwie wielkie
      przyczepy śmieci- bo wszystko się mogło przydać. Moja mama też tak ma, ale już w
      znacznie ograniczonym zakresie, zbiera się u nas głównie gazety, bo rodzinę mam
      czytającą.
      Ja coś tam na pamiątkę zbieram, ale resztę wyrzucam- co jakiś czas robię
      przegląd półek i wyrzucam stare artykuły, niepotrzebne gazety, paragony i inne
      takie. Ciuchy też co jakiś czas przeglądam, nie mam ich znowu aż tak wiele.

      Możesz albo zrobić rewolucję- i po prostu postawić go przed faktem dokonanym,
      albo ewolucję i wyrzucać to wszystko stopniowo, cichaczem albo jawnie.
      Ja bym ustaliła jakieś jasne reguły- piwnicę przeznacz dla niego i niech tam to
      trzyma. Z domu twardo wyrzuć wszelkie produkty żywnościowe i inne szpargały.
      Chce zbierać? Niech trzyma w piwnicy. Nie mieści mu się? Na śmietnik. I
      stanowczo zaprotestuj przeciwko zwożeniu tych śmieci z rodzinnego domu.
      Napisałaś, że to jego szpargały i wobec tego nie masz prawa ich wyrzucić.
      Szpargały może jego, ale mieszkanie jest wasze wspólne.
    • stinefraexeter Re: Chomiki - są tu jakieś? 21.04.09, 00:16
      Porozmawiałam ze swoim facetem i wyjaśnił mi parę kwestii. Nie wszystko jeszcze
      do końca pojmuję i wciąż nie mam zielonego pojęcia, co z tym fantem zrobić i czy
      w ogóle się da. Podaję wam jednak wytłumaczenie mojego faceta pod rozwagę
      (wszelkie opinie i sugestie mile widziane):

      Otóż mój facet nazywa siebie "kolekcjonerem". On po prostu lubi mieć przedmioty.
      Nie musi do nich zaglądać przez lata, nie poleruje swojej kolekcji ani nic z
      tych rzeczy. On uwielbia POSIADAĆ, to wszystko.

      Do tego dochodzi ważna kwestia: jemu olbrzymią radość sprawia otrzymanie jakiejś
      rzeczy jak najtańszym kosztem. Dlatego robi zakupy rzadko, bo musi wyszukać
      najbardziej korzystną ofertę, promocję, itd. Sam się przyznaje, że dla niego
      najważniejsze jest "polowanie", a nie rzecz sama w sobie.

      I to dochodzimy właśnie do sedna: nie przedmiot jest najważniejszy sam w sobie,
      ale polowanie na niego + posiadanie go. Potem te wszystkie rzeczy leżą sobie
      upchnięte gdzieś i zapomniane. Kiedy odkrywa je po latach nie chce ich jednak
      wyrzucić, choćby miał z nich nigdy nie korzystać (jak z tych ubrań sprzed 15 lat).

      Nie wie, skąd się tu o niego wzięło. Stwierdził po zastanowieniu, że być może to
      taka reakcja na zachowanie ojca, który akurat do przedmiotów nie przywiązuje
      większej wagi i jest w stanie beztrosko wyrzucić nawet pamiątki z własnego
      dzieciństwa. Nie wiem, czy można zbudować tak wielki mechanizm wyłącznie na
      buncie wobec beztroski ojca. Ale kto wie, może nie doceniam potęgi relacji
      ojciec-syn.

      Parę godzin temu mój facet wyciągnął z którejś z toreb taki niby wazon i
      postawił na szafce. Ja się spytałam, czy w ogóle to coś jest nam potrzebne. On
      zaś powiedział mi, że to jest markowy designerski wazon (rzeczywiście jest, jak
      się okazało). No i zatkało mnie zupełnie, że on trzymał coś tak wartościowego
      przez te wszystkie lata w swoich torbach. On zaś stwierdził, że po prostu
      zapomniał o nim.

      Widzicie, o co mi chodzi? Sam przedmiot nie jest tak wazny. Można nawet o nim
      zapomnieć, podobnie jak o markowych ciuchach, które zdarzyło mu się kupić po
      super okazyjnej cenie (udane polowanie). Nieważne czym ten przedmiot jest. On ma
      po prostu BYĆ i trwać na wieki, no bo szkoda tak udanego zakupu używać (te
      nierozpakowane kawy, stosy nieużywanych kosmetyków i nienoszonych ubrań).

      Nie wiem, jak to rozgryść. Na razie mój facet uważa to za nieszkodliwe dziwactwo
      i podkreśla, że teraz zmienił już nieco nastawienie i poluje znacznie rzadziej
      niż kiedyś (to prawda). Mimo to jednak jego kolekcja gromadzona przez lata jest
      zatrważająca.

      Czy ktoś ma podobnie? jakieś uwagi i komentarze?
    • anahella Re: Chomiki - są tu jakieś? 21.04.09, 03:59
      stinefraexeter napisała:

      > ale 10-letnia czekolada nie mieści mi się w głowie,

      dobrze, że to tylko czekolada a nie np. jajka albo kiełbasa;)


      > Bo niedługo zabraknie nam
      > miejsca w i na szafach.

      Zacząć sukcesywnie wywalać. Zacząć od tych rzeczy najmniej osobistych. Jak
      dojdziesz do czegoś osobistego - w ramach ratowania pamiątek pozbędzie się ich z
      domu i ukryje w jakimś tajnym miejscu. I o to chodzi.
      • stinefraexeter Re: Chomiki - są tu jakieś? 21.04.09, 08:34
        anahella napisała:

        >
        > dobrze, że to tylko czekolada a nie np. jajka albo kiełbasa;)

        Nie, no aż tak źle to nie jest...

        >
        > Zacząć sukcesywnie wywalać. Zacząć od tych rzeczy najmniej osobistych. Jak
        > dojdziesz do czegoś osobistego - w ramach ratowania pamiątek pozbędzie się ich
        > z
        > domu i ukryje w jakimś tajnym miejscu. I o to chodzi.

        Problem polega na tym, że ja już nie wiem, co jest osobiste a co nie. Nie
        potrafię określić wartości danego przedmiotu. Okazuje się, że zarówno stare
        bilety na mecz, jak i ta kawa są pamiątkami po czymś tam. Wychodzi na to, że 99%
        przedmiotów z kolekcji jest tak samo ważnych... :/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka