Dodaj do ulubionych

Opier...ala Was szef?

05.06.09, 09:29
Zaczęłam nową pracę i jestem w lekkim szoku, bo szef opieprza każdego(pracuje
tam jeszcze tylko jego żona i dwóch robotników). I mnie też się dostało.
Zadzwonił wieczorem na komórke z ochrzanem porządnym że się pomyliłam, chociaż
za to zadanie odpowiadała jego żona i ona je sprawdzała.
Wkurzyłam się i chciałam na drugi dzień nie iść do pracy, ale wszyscy mnei
przekonywali(rodzina, chłopak,terapeuta), że nie mogę rezygnować i że jak taki
jest to norma.
Wy też musicie to znosić? Bo ja wcześniej z czymś takim się nie spotkałam. To
norma czy trafiłam na wyjątkowego buraka?
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Opier...ala Was szef? 05.06.09, 09:37
      nie jestem w takiej sytuacji, ale gdybym była tak zdeterminowana, żeby nawet
      rzucić tę pracę, jak Ty, to nie odbierałabym żadnych telefonów na komórkę
      wieczorem. Szef jest choleryczny, jak nie będzie się mógł na Tobie od razu
      wyżyć, to następnego dnia mu już pewnie przejdzie, bo wyżyje się w międzyczasie
      na kimś innym.
    • think-thank Re: Opier...ala Was szef? 05.06.09, 09:41
      norma
      dlatego tyle małych firm upada
      • martola80 Re: Opier...ala Was szef? 05.06.09, 09:45
        Dobre:)
        Z tego co wynika oni mogliby być już potęgą, bo są długo na rynku i byli pierwsi
        w Polsce, ale dalej są malutką "kanciapką". Hmm, chyba wiem dlaczego..pracownicy
        tylko czekają żeby zmienić prace i jest wszyscy odchodzą.
        • think-thank Re: Opier...ala Was szef? 05.06.09, 10:03
          a Ci co zostają pracują nie tylko, że bez zaangażowania, często działają (choćby
          przez zaniechanie) na złość szefostwu; to się nazywa zejściem do podziemia i
          jest podstawową wiedzą z zakresu zarządzania zasobami ludzkimi

    • dzikoozka Re: Opier...ala Was szef? 05.06.09, 10:03
      Czasami krytykuje, ale nigdy po chamsku.
      Jest po iluś tam szkoleniach i wie, ze najpierw trzeba cos
      pochwalić, potem za cos opieprzyć i na koniec wyciągnac rękę do
      zgody. Dlatego pracuje z nim juz 12 lat.
      • think-thank Re: Opier...ala Was szef? 05.06.09, 10:05
        a wie, że chwali się publicznie a krytykuje w cztery oczy?
    • vandikia Re: Opier...ala Was szef? 05.06.09, 10:05
      Miałam 3 lata temu szefa furiata. Nie jest to norma, teraz bezpośrednio mam
      aniołka hehe, naczelny może choleryczny, ale opieprza głównie płeć męską.
    • cytrynka_ltd Re: Opier...ala Was szef? 05.06.09, 10:10
      nie, bo nie pozwolę na to. albo, asertywnie wyrażam swoje zdanie, albo szybko
      zmieniam pracę.
      a, to jest dola firm rodzinnych. cały czas przelewają się problemy między mężem
      i żoną. i wszyscy za nie obrywają.
      jeśli są robotnicy, to też branży, bo taka jest ich kultura i komunikacja.

      najgorsza jest desperacja w poszukiwaniu pracy, bo bierze się, co leci.
      może rodzina i terapeuta nie widzą problemu, bo myślą, że to ty za bardzo
      bierzesz coś do siebie.
      a, jak szef jest choleryk i jeszcze tak uwikłany, to nie pomoże, że nie
      odbierzesz telefonu. on uważa, że takie ma prawo i to on dyktuje warunki.
      spróbuj, ale jeśli zauważysz, że on nie respektuje twoich granic, to uciekaj
      stamtąd, bo jeszcze więcej wydasz na terapeutę.
    • grassant Re: Opier...ala Was szef? 05.06.09, 10:16
      w szczerej rozmowie wyjaśnij mu niewłasciwość jego postępowania i
      pracuj tak, aby Cię chwalił.
      • cytrynka_ltd Re: Opier...ala Was szef? 05.06.09, 10:20
        z furiatem i może wariatem nie da się.
        przelewają swoje problemy na pracowników, nie umieją kontrolować się, normalnie
        komunikować, nie szanują ludzi uważając, że są ich niewolnikami(dzwonienie, aby
        opieprzyć po godzinach pracy) i nigdy nie zadowoli się psychopatów.
    • idasierpniowa28 Re: Opier...ala Was szef? 05.06.09, 10:27
      Kiedyś się zdarzyło że szukałam jakiejkolwiek pracy i znalazłam ogłoszenie " przyjmę do małej gastronomii" Zadzwoniłam, pan wydawał się miły, sensowny, więc poszlam. Buda taka sobie, kilka stolików, piwo i tradycyjnie : frytki, hamburgery , takie tam.... Pan mowi, ruchu dużego nie ma, jest spokojnie, myślę: kokosow z tego nie będzie, ale 2, 3 miesiące jakoś przeżyc się da. Pierwszy moj dzień
      " pracy" wypadał w niedzielę, słoneczną- dodajmy. I cóż się okazało? Pojechałam, zgodnie z umową na 9. Pol godziny czekalam jak idiotka na pana szefa, usilując się do niego dodzwonić, zamiast iść w cholerę. ( no ale jakieś chore poczucie przyzwoitości mnie trzymało). W koncu przyjechał, na dzień dobry nakazal mi zamieść " ogródek" i powystawiać krzesła, podczas gdy sam siedzial na zapleczu z telefonem przy uchu.
      Potem byla chwila spokoju a kolo poludnia zaczęli się schodzić ludzie i bardzo szybko okazalo się , że mam być w kilku miejscach naraz : przyjmować zamowienia, kasować pieniądze, smażyć fryty i inne, nalewać piwo i jeszcze zmywać oraz sprzątać ze stolików, bo zaczęlo brakować miejsca. Pan oczywiście, ani na chwilę się nie ruszył, za to bardzo głośno wyrażal swoje niezadowolenie, oczywiście przy klientach pytając np:
      - no czemu pani leje Lecha do kufla od Warki" ( na moją odpowiedź że kufli Lecha ( których było 5!) zabrakło, pouczyl mnie że przecież jest coś takiego jak zmywarka
      - frytki się pani pala!
      - tamten pan już 10 minut czeka na bigos!!!
      - wytrze pani ten bar czy nie?? !!

      Wytrzymalam do 14, , wyczekalam moment i przy gościach rzucilam w pana mokrą ścierką mowiąc mu głośno i wyraźnie że jak szukał frajerzycy to się pomylił i że życzę mu milej pracy :D W drzwiach minęlam dziewczynę, która przyszla na " rozmowę w sprawie pracy" i równie głośno poinformowalam ją co się tu wyrabia, wyszla razem ze mną :))
      Po miesiącu pan zadzwonił, mowiąc ze możemy negocjować warunki ale rozmowa trwala bardzo krótko, nie zadzwonił już nigdy :P
      A niedawno znajoma doniosla mi że " mala gastronomia" chyba mu splajtowala, bo na jej miejscu jest zupelnie coś innego :P Zlośliwą satysfakcję odczuwam do tej pory :) Ale, od tamtego czasu żaden szef już mnie nie opierd.alał :)
      • grassant Re: Opier...ala Was szef? 05.06.09, 11:16
        Ale, od tamtego czasu żaden szef już mnie nie opierd.alał :)

        wieść gminna?
    • martola80 Re: Opier...ala Was szef? 05.06.09, 10:58
      Dzięki.
      Nie jest chyba tak źle. Mnie przeszło, jakiś był miły rano, ja posiedziałam w
      pracy dłużej, dopilnowałam tego co miałam zrobić, aby sprawdził, poprawiłam
      kilka drobiazgów i kiedy był juz zadowolony poszłam do domu. Powiedział ze coś,
      co zrobiłam, jest profesjonalne, że "jesteśmy blisko szczęścia" -co oznaczało
      zadowolenie i jakos poczułam sie usatysfakcjonowana.Czyli chyba nie jest tak
      źle. I nie czuje sie jeszcze w podziemiu.
      Myśle ze małe firemki maja swój urok. W poprzedniej pracy czułam sie jak pionek
      i nie czułam odpowiedzialności za współtworzenie firmy co owocowało
      obijactwem.Tutej czuję się kimś ważnym, że mam istotny wpływ na jakość firmy i
      to daje też większą satysfakcję.
      • grassant Re: Opier...ala Was szef? 05.06.09, 11:17
        przeczytał Twoje wynurzenia?
    • cytrynka_ltd Jest też,że jak teraz jesteś w słabszej formie 05.06.09, 11:14
      to jest niebezpieczeństwo, że właśnie przy rekrutacji na rozmowie będą wybierać
      ciebie właśnie osoby, które chcą dominować i podporządkowywać pod swoje chore
      potrzeby ludzi.
      ty pewnie nawet zachowujesz się, jak tak słabsza psychicznie osoba. do biura i
      do takich firm właśnie głównie wolą takie osoby. jedni chcę dominować, a inni
      boją się konkurencji.
      a, w firmie z robotnikami, nie ma jeszcze normalnej komunikacji w poszanowaniu
      drugiej strony, ale właśnie taka agresywna dominacja.

      najlepiej, jak przekwalifikujesz się, a najpierw pójdziesz do jakiegoś doradcy
      zawodowego.
      inaczej nie wyjdziesz z błędnego koła. rodzina też już może nie chcieć ciebie
      więcej wspierać finansowo.
      a, terapeuta nie musi mieć w sprawach zawodowych odpowiedniej wiedzy.
      jedynie specjalista psychologii pracy.
      • martola80 Re: Jest też,że jak teraz jesteś w słabszej formi 05.06.09, 11:27
        Dzięki, kwalifikacje mam fajne, tylko nie pracuje tam, gdzie typowy osobnik z
        mim wykształceniem, ale jako jego przedstawiciel na szczęście.
        Nie sadze ze maja psychika maiła wpływ na proces rekrutacji, po prostu trafił im
        sie ktoś z takimi kwalifikacjami jak moje, kto chciał u nich pracowac i w
        dodatku za niewielkie pieniądze:/przynajmniej na początku...
        A terapeuta jest bardzo wszechstronnie mądrym człowiekiem, patrzącym z pozycji
        prawd życiowych a nie jakiś sztucznych formułek psychologii pracy(aczkolwiek
        bardzo ciekawych-chyba sobie pożycze z biblioteki psychologie pracy-na pewno mi
        sie przyda)
        • martola80 Re: Jest też,że jak teraz jesteś w słabszej formi 05.06.09, 11:29
          no sory, z tymi "sztucznymi formułkami" to przesadziłam. Troche słyszałam o
          psychologii pracy i wydaje sie to być bardzo mądre i prawdziwe.
    • jane-bond007 Re: Opier...ala Was szef? 05.06.09, 20:51
      nie odbieraj tel wieczorem ;) i jeszcze jedno - jak nastepnym razem
      jak zacznie Cie opier. to mu odpowiedz tym samym, znane z autopsji ;)
    • dzika_monika Re: Opier...ala Was szef? 06.06.09, 14:22
      > Wkurzyłam się i chciałam na drugi dzień nie iść do pracy, ale wszyscy mnei
      > przekonywali(rodzina, chłopak,terapeuta), że nie mogę rezygnować i że jak taki
      > jest to norma.

      pogratuluj bliskim za sprowadzanie do parteru - jeśli masz pewność że to nie
      twoja wina (nie że zona nie sprawdziła ) tylko że to nie Twoja wina to jasno to
      bossowi powiedz - jeśli cię wywali trudno ale jeśli dasz się złamać na początku
      i sprowadzić do "normy" to kiepsko
    • posh_emka Nigdy 06.06.09, 18:40
      Poprzedni-a było dwóch w firmie-nie. Obecny też nie- co więcej- na koniec powie
      "dzięki".
      Nie dała bym się nikomu opieprzać- co najwyżej ktoś mi może na spokojnie
      powiedzieć co źle zrobiłam w normalny- cywilizowany sposób.
    • cioccolato_bianco nie n/t 06.06.09, 18:51

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka