Dodaj do ulubionych

odszkodowanie za krzyż.

04.11.09, 13:28
czytaliście to:

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7219448,Odszkodowanie_za_krzyz_w_klasie_rozpala_dyskusje.html

wg mnie źle się dzieje w Europie...
Obserwuj wątek
    • mary_ann Re: odszkodowanie za krzyż. 04.11.09, 15:27
      A ja, chociam chrześcijanka, wcale nie uważam, że w szkole PUBLICZNEJ (w
      odróżnieniu od prywatnej)powinien wisieć krzyż. Protestowałabym zawzięcie, gdyby
      zakazano noszenia krzyży i tp. znaków religijnych - ale to zupełnie insza inszośćsmile
      • mama_kasia Re: odszkodowanie za krzyż. 04.11.09, 16:53
        No tak, szkoła publiczna, może kogoś razić krzyż, ale mnie razi,
        że może razić sad Mnie nie razi brak krzyża np. Mogłoby go nie być
        w miejscu publicznym, ale zmuszanie przez instancję
        Unii Europejskiej konkretnego państwa do usunięcia krzyży
        dlatego, że był pozew jednej obywatelki, to zupełnie co innego!
        I nie podoba mi się to! I zgadzam się z tym, co powiedział dyrektor biura prasowego Stolicy Apostolskiej, ks. Federico Lombardi:
        „krzyż był zawsze znakiem ofiarowania miłości Boga oraz jedności i przyjęcia dla całej ludzkości”. „To przykre, że uznany został za znak podziału, wykluczenia czy ograniczenia wolności. Nie jest tym w powszechnym odczuciu naszych Włochów”

        ekai.pl/wydarzenia/watykan/x23320/rozgoryczenie-po-wyroku-trybunalu-europejskiego/
        • verdana Re: odszkodowanie za krzyż. 04.11.09, 16:56
          Dlaczego razi Cie, ze moze razic? Mnie sama nie razi, ale rozumiem,
          ze dziecko innego wyznania moze - poniekad slusznie - odczuc, ze
          powieszenie krzyza w klasie jest symbolem, ze jest to miejsce przede
          wszystkim dla chrzescijan. Czyli dla niego juz nieco mniej. Albo -
          co gosza - wcale.
          Bo jesli krzyz na scianie tego nie oznacza, to co oznacza?
          • mama_kasia Re: odszkodowanie za krzyż. 04.11.09, 22:30
            ale rozumiem,
            > ze dziecko innego wyznania moze - poniekad slusznie - odczuc, ze
            > powieszenie krzyza w klasie jest symbolem, ze jest to miejsce przede
            > wszystkim dla chrzescijan. Czyli dla niego juz nieco mniej. Albo -
            > co gosza - wcale.

            Nie potrafię się w to wczuć. Dla mnie krzyż jest znakiem
            miłości Chrystusa do człowieka, znakiem odkupienia i wcale
            jego obecność na ścianie nie odbieram jako "oznaczenie"
            miejsca, że jest ono przede wszystkim dla chrześcijan.
            Wydaje mi się, że nie jest trudno wytłumaczyć dziecku,
            czym jest krzyż dla chrześcijanina, że jest on dla nich na
            tyle ważny, że mogą chcieć jego obecności na ścianie, że
            przywodzi im na myśl Boga, w którego wierzą.
            ...Inna sprawa, po co rzeczywiście krzyża chcą na
            ścianie chrześcijanie?
      • mamalgosia Znak, któremu sprzeciwiać się będą 04.11.09, 18:36
        Ja - jak zwykle - mam mieszane uczucia.
        Pierwsze to jest to, że nie wiem, czy w szkole państwowej powinien
        być krzyż. Czuję, że wręcz nie powinien - takie moje wewnętrzne
        odczucie. Ale idąc za tym - czy na państwowej ziemi może stać
        kapliczka, przydrożny krzyż? czy w państwowy krajobraz może być
        wpisana wieża kościelna?
        Europa MA korzenie chrześcijańskie, czy się to komuś podoba, czy
        nie. I to jest moim zdaniem tylko następstwo. Ten kościół w
        krajobrazie, kapliczka przy drodze, krzyż w szkole.

        A mam jeszcze inne przemyslenie - widzę, co się dzieje w szkole.
        Przekleństwa, bijatyki, kłamstwa... Czy godzi się robić to przy
        krzyżu?

        • andrzej585858 Re: Znak, któremu sprzeciwiać się będą 04.11.09, 19:49
          mamalgosia napisała:

          >
          > A mam jeszcze inne przemyslenie - widzę, co się dzieje w szkole.
          > Przekleństwa, bijatyki, kłamstwa... Czy godzi się robić to przy
          > krzyżu?

          Ale zawsze jest szansa na to, ze ktoś spojrzy na krzyż nie jak na przedmiot i
          zastanowi się, co on właściwie oznacza?

          Natomiast jezeli chodzi o obecność krzyża czy też innych symboli religijnych -
          nie przeszkadza mi ich brak, ale bardzo przeszkadza jezeli ktoś w imię, podobno,
          tolerancji, zabrania danej osobie czy tez grupie publicznej deklaracji swoich
          przekonań religijnych. Dla niektórych osób może jest to bardzo ważne, lepiej sie
          czują mając przed oczami symbol swojej wiary - dlaczego tego zabraniać?
          • mamalgosia Re: Znak, któremu sprzeciwiać się będą 04.11.09, 20:00
            andrzej585858 napisał:

            >
            > Natomiast jezeli chodzi o obecność krzyża czy też innych symboli
            religijnych -
            > nie przeszkadza mi ich brak, ale bardzo przeszkadza jezeli ktoś w
            imię, podobno
            > ,
            > tolerancji, zabrania danej osobie czy tez grupie publicznej
            deklaracji swoich przekonań religijnych.

            I owszem. Właściwie można na to spojrzeć tak, że wtedy zmusza się
            niejako do postaw ateistycznych. A to już godzi w wolność religijną
          • mmb Re: Znak, któremu sprzeciwiać się będą 06.11.09, 09:16
            Natomiast jezeli chodzi o obecność krzyża czy też innych symboli religijnych -
            > nie przeszkadza mi ich brak, ale bardzo przeszkadza jezeli ktoś w imię, podobno
            > ,
            > tolerancji, zabrania danej osobie czy tez grupie publicznej deklaracji swoich
            > przekonań religijnych. Dla niektórych osób może jest to bardzo ważne, lepiej si
            > e
            > czują mając przed oczami symbol swojej wiary - dlaczego tego zabraniać?

            No właśnie czemu zabraniać sataniście wieszania jego symboli religijnych,
            dlaczego mamy tego zabraniać?
            • nati1011 Re: Znak, któremu sprzeciwiać się będą 06.11.09, 11:15
              > No właśnie czemu zabraniać sataniście wieszania jego symboli
              religijnych,
              > dlaczego mamy tego zabraniać?


              Najpierw chciałam coś odpowiedziec, ale powiem tylko: to zdanie
              najlepiej obrazuje paranoję w jaką popada świat, gdy próbuje budować
              cywilizację bez Boga. To chyba Dostojewski powiedział: skoro Boga
              nie ma to wszystko wolno. I dziś mamy świat, który próbuje budowac
              coś bez Boga. Czy ktoś sie łudzi, że wyjdzie z tego coś dobrego?
              • mmb Re: Znak, któremu sprzeciwiać się będą 06.11.09, 12:13
                Ja tylko pokazałam że są symbole religijne których nie chcielibyśmy widzieć obok
                "naszych".
            • 11.jula Re: Znak, któremu sprzeciwiać się będą 18.11.09, 09:24
              Symbolem satanistów jest profanacja innego symbolu religijnego, więc
              chocby dlatego, tak samo jak ktoś przyjmie za swój symbol obłamaną
              gwiadę lub dziurawy półksiężyc. Natomiast jeśli satanista chciałby
              gdzies powiesić paskudny ryj szatana, to nie mam nic na przeciw.
              Wręcz przeciwnie, patrząc na tą obleśną mordę, miałabym wzmożoną
              motywację do pracy nad sobą, tak, aby sie po smierci z tym
              paskudstwem nie spotkać.
              I zastanawiam sie dlaczego akurat krzyz tak bardzo przeszkadza tym,
              dla których nic on nie znaczy. Przecież jesli ktoś nie wierzy w
              Jezusa, to Jego krzyz jest w tym momencie nic nie znaczącym
              przedmiotem, jak wiele innych, co tu może godzić w uczucia.
              Pytam czasem "Jezu, warto było?"
      • otryt Re: odszkodowanie za krzyż. 05.11.09, 10:42
        mary_ann napisała:

        >A ja, chociam chrześcijanka, wcale nie uważam,
        >że w szkole PUBLICZNEJ (w odróżnieniu od prywatnej)
        >powinien wisieć krzyż.

        Witaj! Niby racja, bo zaraz zgłoszą się muzułmanie, żydzi,
        prawosławni, świadkowie Jehowy i też zechcą w każdej klasie wieszać
        swoje symbole religijne. Jednak uzasadnienie wyroku mnie nie
        przekonuje, że ktoś poniósł jakieś szkody moralne i z tego tytułu
        dostał 5000 euro. Jakie to są szkody moralne? Czy mogłabyś je
        nazwać? Mnie osobiście gwiazda Dawida, muzułmański półksiężyc, krzyż
        prawosławny nie przeszkadzałyby. Myślę, że możliwa jest pokojowa
        współegzystencja i współpraca różnych religii.

        Na tej samej zasadzie ktoś może się zgłosić do sądu z żądaniem
        pieniędzy, że musi codziennie oglądać krzyż na wieży kościołów w
        Warszawie, Krakowie czy gdziekolwiek. Miasto też jest przestrzenią
        publiczną. Czym się różni ten krzyż na Kościele Mariackim ? Czy
        mniejsze straty moralne powoduje u skręcającego się z nienawiści do
        chrześcijan niż ten krzyż wiszący w klasie? Być może dożyjemy
        czasów, że z własnych podatków będziemy płacić odszkodowania takim
        ludziom. A wieże kościołów zostaną rozebrane. Myślisz, że na tym
        poprzestaną?

        • nati1011 nie rozumiem.... 05.11.09, 12:09
          W jaki sposób moja wiara może zagrażać czy przynosić szkody osobie
          niewierzącej? Dlaczego mój krzyż na szyi czy w przydomowym ogórdku
          moze kogoś gorszyć? Przeciez nikt nikogo nie zmusza do wiary - co
          najwyżej oferuje, jest dostępny, ale przecież nie przymus.

          Mnie w żaden sposób nie przeszkadza ani gwiazda Dawida, ani meczet,
          ani ateista odmawiający wejścia do kościoła.

          > Na tej samej zasadzie ktoś może się zgłosić do sądu z żądaniem
          > pieniędzy, że musi codziennie oglądać krzyż na wieży kościołów w
          > Warszawie, Krakowie czy gdziekolwiek. Miasto też jest przestrzenią
          > publiczną. Czym się różni ten krzyż na Kościele Mariackim ? Czy
          > mniejsze straty moralne powoduje u skręcającego się z nienawiści
          do
          > chrześcijan niż ten krzyż wiszący w klasie? Być może dożyjemy
          > czasów, że z własnych podatków będziemy płacić odszkodowania takim
          > ludziom. A wieże kościołów zostaną rozebrane. Myślisz, że na tym
          > poprzestaną?
          >


          Nie poprzestaną, bedą próbować wybić nas do nogi łudzac się, że
          zagłuszą swoje sumienia. Mamy chyba ostatnią szansę, by się
          przciwstawić na drodze prawnej. Bo obawiam się, ze za parę lat
          będziemy walczyć z podziemia. Obecne wyroki sądowe idą konsekwentnie
          w kierunku delegalizacji chrzesijaństwa. Choćby pod pretekstem braku
          akceptacji dla homoseksualizmu. Podkreślam: akceptacji.

          A z własnych podatków płącimy już odszkodowanie dla pani
          stotrzydzieści tysiecy za to, ze nie mogła zabić swojego dziecka.
          Płacimy za mordowanie dzieci w łonach matek, tylko dlatego, ze
          lekarz PODEJRZEWA, że MOŻE być chore, zapłąciliśmy też za zabicie
          dziecka bedącego owocem nastoletniej miłości.
          • mary_ann Re: nie rozumiem.... 05.11.09, 15:36
            Nati napisała:
            Nie poprzestaną, bedą próbować wybić nas do nogi łudzac się, że
            > zagłuszą swoje sumienia. Mamy chyba ostatnią szansę, by się
            > przciwstawić na drodze prawnej. Bo obawiam się, ze za parę lat
            > będziemy walczyć z podziemia. Obecne wyroki sądowe idą konsekwentnie
            > w kierunku delegalizacji chrzesijaństwa

            Nati, nie jestem specjalną fanką UE (ogólnie nie lubię biurokracji, urawniłowki
            wszelakiej i nowomowysmile, ale czy nie masz wrażenia, że z tą diagnozą jednak
            ciut-ciut... przesadziłaś...?smile
            • nati1011 Re: nie rozumiem.... 05.11.09, 15:59
              Mary Ann

              mam nadzieję, ze przesadziłam, wielka nadzieję. Nie nadaję sie na
              męczennika.

              ALe śledze te wyroki od lat. I one idą konsekwentnie w jednym
              kierunku. Ani razu nie zdarzyło sie, by trybunały stanęły w obronie
              przekonań chrześcijan, zawsze wygrywa strona ateistyczna. Zreszta
              wiele dokumentów Rady Europy, czy Unii Europejskiej wrecz zalecają
              usuniecie religii ze strefy publicznej. Przytaczalismy tu wiele
              spraw z Wielkiej Brytanii. Czy naprawdę uważasz, ze to w porządku,
              by pielegniarka czy stewardesa nie mogła nosić krzyża na piersi? To
              nie jest ograniczenie wolności chrześcijan? Wszyscy mają prawo czuć
              sie pokrzywdzeni, tylko nie wierzacy. Jeżlei można odrzucić
              kandydata na unijne stanowisko, tylko dlatego, ze PRYWATNIE wierzy,
              że homoseksualizm jest grzechem (jakim prawem wogóle się o to
              pytano???), to naprawdę można "zdelegalizować" każdego sad

              Naprawde mam nadzieję, że sie mylę.
              • 11.jula Re: nie rozumiem.... 05.11.09, 16:09
                Nie mówiąc już o dyskwalifikacji kandydatki na miss, która
                powiedziała że jej zdaniem małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny.
                Nati, mam dokładnie w tej kwestii takie same zdanie jak ty. I
                niestety bardzo się boję, co będzie za kilkanaście lat.
                • nati1011 Re: nie rozumiem.... 05.11.09, 16:55
                  A ja może nie bardzo sie boję - dość mam ciągle strachu wink

                  Wierze, że chrześcijaństwo przetrwa - przeciez obiecał to sam
                  Chrystus. Tylko nikt nie powiedział, ze w Europie, niestety sad
              • mary_ann Re: nie rozumiem.... 05.11.09, 18:45
                nati napisała:
                Zreszta
                > wiele dokumentów Rady Europy, czy Unii Europejskiej wrecz zalecają
                > usuniecie religii ze strefy publicznej.

                Jak dla mnie - całkiem słusznie. Zarówno z punktu widzenia pryncypiów (obszar
                publiczny = obszar wspólny, bez przywilejów dla kogokolwiek), jak i
                pragmatycznego (liczebność populacji muzułmańskiej w niektórych krajach Europy
                zachodniej chociażby)

                Przytaczalismy tu wiele
                > spraw z Wielkiej Brytanii. Czy naprawdę uważasz, ze to w porządku,
                > by pielegniarka czy stewardesa nie mogła nosić krzyża na piersi?

                Nie, no skąd, resztki normalności jeszcze posiadam na staniesmile
                Zauważ tylko, że to były za każdym razem akcje nadgorliwych interpretatorów
                politycznej poprawności, a nie wynik wdrażania regulacji prawnych UE. Idiotów
                nie sieją... I zaraz prasa te ekscesy nagłaśniała, a pół świata z ogromną
                przyjemnością obśmiewało.
                Ty zaś pisałaś o perspektywie delegalizacji chrześcijaństwa i to uznałam za
                obawę, delikatnie mówiąc, na wyrostsmile
        • mary_ann Re: odszkodowanie za krzyż. 05.11.09, 12:53
          otryt napisał:


          >
          > Witaj!

          Witaj, Otryciesmile)

          Niby racja, bo zaraz zgłoszą się muzułmanie, żydzi,
          > prawosławni, świadkowie Jehowy i też zechcą w każdej klasie wieszać
          > swoje symbole religijne.

          Tak, i też jestem ciekawa, czy entuzjaści wieszania religijnych emblematów zdają
          sobie sprawę, że za chwilę mogą sami zechcieć użyć argumentu neutralności szkoły
          publicznej, gdy przyjdzie im zmierzyć się z postulatem powieszenia na ścianie,
          dajmy na to, półksiężycasmile Może warto pomyśleć, że ta neutralność nie jest
          nikomu wroga, tylko wszystkich nas chroni?

          Jednak uzasadnienie wyroku mnie nie
          > przekonuje, że ktoś poniósł jakieś szkody moralne i z tego tytułu

          Pełna zgoda, to odszkodowanie jest mocno naciągane. Dla mnie tłumaczy się tylko
          jako forma ukarania państwa za nierozwiązanie problemu na szczeblu krajowym i
          zniechęcenia go do podobnych zaniedbań na przyszłość.
          • nati1011 Re: odszkodowanie za krzyż. 05.11.09, 13:05
            Może warto pomyśleć, że ta neutralność nie jest
            > nikomu wroga, tylko wszystkich nas chroni?

            Przy ząłożeniu, że każdy jest prawy i uczciwy, to racja - tylko
            wtedy by nam pewnie wcale te kodeksy nie były potrzebne.

            Ale gdzieś jest granica. NIe da sie religii zepchnąć calkowicie do
            strefy prywatnej. Idąc tropem tego wyroku należy zakazać krzyży na
            kosciołach jak pisał Otryt, bicia dzwonów na rezurekcję (no to
            akurat moze wielu przeszkadzac - pobudka w wielkanoc o 6 rano wink)
            procesji na Wielki Piątek czy Boze Ciało.... Dla mnie absurdalne w
            tym jest jedno - że ktoś uznał, ze krzyż moze razić i obrażac.
            Przekraczamy granicę absurdu - rozumując w ten deseń o wiele
            bardziej razi śpiewanie kolęd, jasełka czy wigilia klasowa - bo to
            już naprawde wyklucza inaczejwierzących - nawet prawosławnych
            (terminowo) a zwłaszcza Świadków Jehowy, Muzułmanów, Żydów....
            Tylko, ze chrześijaństwo jest - oprócz wiary - częścia naszego
            dziedzictw kulturanego i moralnego i choćby z tego powodu nie wolno
            nam go niszczyć. Nie da sie go wyrwać z korzeniami z naszych
            systemów prawnych, szkolnictwa, pracy ... bo zostanie tylko wielka
            wyrwa, której nie da się tak łatwo załatać.
          • otryt Re: odszkodowanie za krzyż. 05.11.09, 14:01
            mary_ann napisała:

            >Dla mnie tłumaczy się tylko jako forma ukarania państwa za
            >nierozwiązanie problemu na szczeblu krajowym i zniechęcenia go do
            >podobnych zaniedbań na przyszłość.

            Na czym jednak miałoby polegać rozwiązanie tego problemu we Włoszech
            lub w Polsce, by nie było zaniedbań? Czy na tym, że sami
            pozdejmujemy te krzyże, zanim ktoś złoży kolejny pozew do
            Strasburga? Jestem jednak pewien, że zdejmowanie krzyży ze ścian
            będzie trudniejsze, niż ich zakładanie 20 lat temu. Oj, będzie się
            działo. A co z kapliczkami wiejskimi i krzyżami przydrożnymi tak
            bardzo wrośniętymi w polski krajobraz? Miliony pozwów może się
            posypać.

            Myślę poza tym, że ten włoski precedens zachęci wielu cwaniaków do
            wyłudzenia łatwych pieniędzy. Mający mocne wsparcie prawne mogą
            uzyskiwać kolejne odszkodowania za rzekome szkody moralne. Z pełnym
            cynizmem będą udawać, że ponieśli szkodę, podczas gdy jest to im
            całkowicie obojętne. Przyznam, że przypadek Alicji Tysiąc też tak
            postrzegam. Z jednej strony kobieta z dziećmi żyjąca w trudnej
            sytuacji materialnej. Każdy pieniądz liczy się w budżecie domowym. W
            gruncie rzeczy kocha dziecko, którego kiedyś nie chciała. O ile
            wiem, poród przez cc nie pogorszył jej wzroku jeszcze bardziej.
            Podjudzona przez wojujące feministki z bardzo mocnym wsparciem
            prawnym dostała pieniądze za brak procedury odwoławczej od decyzji
            lekarzy, nie widzących wskazań medycznych do aborcji. Wygrała
            pieniądze. Stała się znanym na całą Europę symbolem kobiety, która
            chciała zabić, lecz jej nie pozwolono. Wyrok w sprawie Gościa
            Niedzielnego jest absurdalny, bo chce chronić prywatność osoby,
            która wyłącznie na własne życzenie zyskała rozgłos i międzynarodową
            sławę. Ksiądz Gancarczyk napisał wszak tylko to, co wszyscy i tak od
            dawna wiedzą. Najgorsze jest to, że wiedzą także dzieci Alicji
            Tysiąc. Wiedzą ich koledzy i koleżanki z klasy. Wiedzą wszyscy.
            • mary_ann Re: odszkodowanie za krzyż. 05.11.09, 15:28
              Itryt napisał:

              Jestem jednak pewien, że zdejmowanie krzyży ze ścian
              > będzie trudniejsze, niż ich zakładanie 20 lat temu.

              A pewnie! A nie brakło wówczas - 20 lat temu - głosów tych, co ostrzegali...


              A co z kapliczkami wiejskimi i krzyżami przydrożnymi tak
              > bardzo wrośniętymi w polski krajobraz? Miliony pozwów może się
              > posypać.

              No, daj spokój, Otrycie, toć to zupełnie inna sprawasmile) Prywatny właściciel
              drogi, budynku ma prawo zdobić sobie obiekt tym, czym, chce (poza drobnymi
              wyjątkami). Szkoła jest urzędem państwowym, (oznakowanym godłem narodowym).

              Zatem: szkoła publiczna, poczta, państwowa przychodnia - nie.
              Szkoła prywatna, prywatna przychodnia, własna firma - tak
              • otryt Re: odszkodowanie za krzyż. 05.11.09, 15:55
                mary_ann napisała:

                >Prywatny właściciel drogi, budynku ma prawo zdobić
                >sobie obiekt tym, czym, chce (poza drobnymi wyjątkami)

                Może droga i prywatna, ale kapliczka z państwowej szosy jest dobrze
                widoczna. A jeszcze jak ktoś za lornetkę chwyci, to krzyż jakiś
                zobaczy na prywatnej posesji. Pałac kultury zasłaniają, jako symbol
                sowieckiej dominacji przez pół wieku, to może i kapliczki trzeba
                będzie pozasłaniać gęstym żywopłotem, żeby kogoś przejeżdżającego
                nie wprowadziły w stan wielkiego zdenerwowania. Jeszcze kierownicę z
                rąk wypuści z tych nerwów i nieszczęście gotowe. Ciekawe kogo sąd
                uzna za winnego w takiej sytuacji?

                • mary_ann Re: odszkodowanie za krzyż. 05.11.09, 18:49
                  tryt napisał:

                  >
                  > Może droga i prywatna, ale kapliczka z państwowej szosy jest dobrze
                  > widoczna. A jeszcze jak ktoś za lornetkę chwyci, to krzyż jakiś
                  > zobaczy na prywatnej posesji. Pałac kultury zasłaniają, jako symbol
                  > sowieckiej dominacji przez pół wieku, to może i kapliczki trzeba
                  > będzie pozasłaniać gęstym żywopłotem, żeby kogoś przejeżdżającego
                  > nie wprowadziły w stan wielkiego zdenerwowania. Jeszcze kierownicę z
                  > rąk wypuści z tych nerwów i nieszczęście gotowe

                  A Otrytowi dzisiaj humorek (wisielczy nieco) dopisuje, jak widzęsmile)))

                  Pozdrawiam niebywale serdecznie w paskudnie deszczowy listopadowy wieczór
                  mary_ann
    • maadzik3 Re: odszkodowanie za krzyż. 04.11.09, 21:59
      Z roznych powodow o ktorych juz tu kiedys pisalam nie jestem zwolenniczka krzyzy
      w publicznych szkolach. Orzeczenie w tym wzgledzie jak orzeczenie, musialabym
      starannie przeczytac uzasadnienie, zaznajomic sie z prawem wloskim w tym
      wzgledzie, z data od ktorej krzyze wisza (czy kiedys nie wisialy?) itp. Jednym
      slowem prawnik ze mnie wylazi.
      Jedno nie podoba mi sie na pewno. Odszkodowanie. Nawet jezeli uznano to za
      naruszenie konwencji i z jakiegos powodu zapadl taki wyrok (acha, odrozniajmy
      Trybunal w Strasbourgu ktory wydal ten wyrok na podstawie Europejskiej Konwencji
      Praw Czlowieka ktorej sygnatariuszem sa rowniez panstwa nie nalezace do Unii od
      instytucji unijnych z ktorymi ten trybunal nie ma nic wspolnego) to zasadzenie
      niemalego odszkodowania (wiekszego niz standardowe polskie za zakazenie
      zoltaczka typu B) jest moim zdaniem wielkim nieporozumieniem. Jakby sama
      obecnosc krzyza wyrzadzila naprawde straty moralne. I z ta czescia sie nie
      zgadzam. Europa ma chrzescijanskie tradycje i korzenie. Nie tylko
      chrzescijanskie (predzej judeochrzescijanskie) i nie zawsze te tradycje tak jak
      je rozumiano bywaly chwalebne. Ale one nas uksztaltowaly. Krzyz w szkole
      publicznej i w moim odczuciu jest nie na miejscu, ale nie bardzo potrafie sobie
      wyobrazic te straty moralne ktore sama jego obecnosc powoduje i ktore oznaczaja
      ze panstwo musi wyplacic odszkodowanie. To moim zdaniem poszlo za daleko. Z
      werdyktem dajacym okreslony czas na usuniecie symboli religijnych ze szkol
      publicznych moglabym sie oswoic, ten ktory zapadl jest w moim odczuciu dalece
      zbyt radykalny.
      • mama_kasia Re: odszkodowanie za krzyż. 04.11.09, 22:31
        (acha, odrozniajmy
        > Trybunal w Strasbourgu ktory wydal ten wyrok na podstawie Europejskiej Konwencj
        > i
        > Praw Czlowieka ktorej sygnatariuszem sa rowniez panstwa nie nalezace do Unii od
        > instytucji unijnych z ktorymi ten trybunal nie ma nic wspolnego)

        dzięki smile
    • nati1011 Re: odszkodowanie za krzyż. 05.11.09, 07:52
      "Wieszanie krzyży w klasach to naruszenie "prawa rodziców do
      wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami" i "wolności
      religijnej uczniów".

      Skoro tak, to ja składam pozew o naruszenie moich praw jako rodzica
      do wychowania dzieci w zgodzie z własnymi przekonaniami -
      chrześijańskimi - i domagam sie odszkodowania za zmuszanie moich
      dzieci do swietowania - w publicznej szkole i przedszkolu -
      hallowen, dla mnie dynia hallowenowa jest symbolem pogaństwa i
      satanizmu i ogromnie razi moje uczucia i źle wpływa na moje dzieci.
      Moje prawa do wychowania dzieci wg własnych przekonań narusza też
      pogadanka o środkach antykoncepcyjnych serwaowana starszym uczniom,
      oraz zrównanie praw homoseksualistów i rodzin heteroseksualnych....

      mogę jeszcze długo. Skoro trybunał praw człowieka jest taki
      przeczulony na temat wolności religijnej, to świetnie. Moze
      dostrzeże, że obecnie w Europie najbardziej szykanowaną grupą są
      właśnie chreścijanie, którym zakazuje sie wszystkiego, ale
      równocześnie zmusza do uczestnictwa w rzeczach, które są dla nich
      obrzydliwością. Więc skoro na publicznym skwerze nie wolno postawić
      krzyża - bo kogoś razi. Tym bardziej nie powinno się zezwalac na
      paradę bezwstydników, bo to razi zdecydowanie bardziej i wiecej
      ludzi.

      Swoją drogą to wyjątkowo naiwne myślenie, że wystarczy usunąć krzyż
      sprzed oczu by zaznać spokoju sumienia... "Niespokojne jest serce
      człowieka, dopóki nie spocznie w Panu"
      • nati1011 zakaz noszenia krzyżyków i medalików w szkole 05.11.09, 08:03
        W Polskich szkołach krzyże na ścianie - jeszcze - wisza. ALe
        konsekwentnie zabrania sie dzieciom noszenia medalików i krzyzyków
        na szyi. Traktuje sie je jako biżuterię. Nie wolno nawet pod bluzką.
        • mary_ann Re: zakaz noszenia krzyżyków i medalików w szkole 05.11.09, 09:16
          W Polskich szkołach krzyże na ścianie - jeszcze - wisza. ALe
          > konsekwentnie zabrania sie dzieciom noszenia medalików i krzyzyków
          > na szyi. Traktuje sie je jako biżuterię. Nie wolno nawet pod bluzką.

          Naprawdę są szkoły, w których zabrania się (explicite) noszenia medalików?
          Zaskoczyłaś mnie!

          Do tej pory spotykałam się co najwyżej z zaleceniem zdejmowania (na WF - co
          zrozumiałe) lub SUGESTIĄ, by młodsze dzieci raczej do szkoły krzyżyków nie
          nosiły - ale tez chodziło o względy bezpieczeństwa (nie tak znowu rzadkie
          przypadki urazów odniesionych przy okazji przeróżnych szaleństw). Przyznam , że
          z tego ostatniego powodu moje młodsze dziecko krzyżyka nie nosi, natomiast
          starsza córka (13 lat), która już z wieku fikołków w świetlicy wyrosła - owszem.
          • nati1011 Re: zakaz noszenia krzyżyków i medalików w szkole 05.11.09, 10:32
            Jesteśmy obecnie w 2 SP i w obu był zakaz. Zaczęło sie najpierw od w-
            f-u, co było zrozumiałe, potem był pretekst kradzieży (ale to już
            przecież kwestia zgody rodziców, czy dadza dziecku złoty łańcuszek
            za 2 tys zł), obecnie jest całkowity zakaz tzw biżuterii - ale
            nauczyciele nie ścigają za pierścionki na palcach, natomiast
            łańcuszek dostrzeżony na karku jest powodem obnizenia zachowania
            cząstkowego.

            Paru rodziców z innych szkół w naszym mieście tez mówili o zakazie
            wszelkich łańcuszków.
            • madziaq Re: zakaz noszenia krzyżyków i medalików w szkole 05.11.09, 12:07
              Może jednak po prostu dlatego, że dziecko może sobie zrobić krzywdę łańcuszkiem
              czy rzemykiem na szyi. I to nie tylko na WFie, ale tez podczas biegania i zabawy
              na przerwie. W mojej podstawówce, którą zaczynałam lat temu dwadzieścia i krzyży
              na ścianach JESZCZE nie było (powiesili chyba jak byłam w trzeciej klasie), był
              zakaz noszenia wszelkich gadżetów na szyi, czy to krzyżyków, koralików,
              wisiorków czy kluczy do domu i wiszących kolczyków. Było to podytkowane
              względami bezpieczeństwa. Pierścionki można było nosić, jako że pierścionkiem
              ciężko się (albo kogoś) uszkodzić i ponieważ ściśle przylega do ciała, to prawie
              niemożliwe jest, żeby dziecko o coś nim zaczepiło itp.

              MOże to tylko kwestie bezpieczeństwa, naprawdę nie warto wszędzie widzieć
              dyskryminacji. A co do kradzieży, to z jednej storny to sprawa rodziców, że
              zgadzają się na ewentualną utratę łańcuszka czy medalika. Ale z drugiej storny
              jeśli np. dziecku ten łańcuszek ukradziono by na terenie szkoły, może jeszcze
              jakieś łebki ze starszych klas by je przy tym porządnie nastraszyły, to rodzice
              prawdopodobnie zaraz poszliby ze skargą do szkoły, że przemoc i kradzieże mają
              miejsce. I poniekąd byłoby to słuszne, ale może lepiej unikać takich sytuacji,
              nie dając dziecku cennych przedmiotów, nawet jeśli strata tych 2 tys. za
              łańcuszek nie boli nas pod względem finansowym.
        • mamalgosia Re: zakaz noszenia krzyżyków i medalików w szkole 05.11.09, 09:47
          nati1011 napisała:

          ALe
          > konsekwentnie zabrania sie dzieciom noszenia medalików i krzyzyków
          > na szyi. Traktuje sie je jako biżuterię. Nie wolno nawet pod
          bluzką.

          Tak? Nie spotkałam się z takim zakazem ani w szkołach, w których
          pracowałam, ani w szkole mojego Syna. Nie słyszałam też od znajomych
          (chyba, że w kontekście w-fu)
      • 11.jula Re: odszkodowanie za krzyż. 05.11.09, 09:56
        Nati, podpisuję sie dokładnie pod każdym twoim słowem.
    • maadzik3 OT sady europejskie 05.11.09, 10:10
      Ja tak gwoli wyjasnienia (o czym juz troche napisalam). Czesc z Was pisze ze
      "Europa" czy "Unia" to czy tamta w zwiazku z orzeczeniem. A zatem:
      1. Sad w Strasbourgu nie ma nic wspolnego z Unia Europejska i instytucjami
      europejskimi. Jest organem sadowym powolanym w oparciu o Europejska Karte Praw
      Czlowieka, ktorej sygnatariuszami sa w tej chwili jakies 44 panstwa (moze juz
      wiecej) i ktora Polska ratyfikowala w 1990 czy 91 r.
      2. Poddanie sie orzecznictwu tego trybunalu wynika z protokolow dodatkowych i
      tak np. Rosja jest sygnatariuszem karty, ale orzecznictwu Strasbourga nie
      podlega. Polacy przez kilka lat po ratyfikowaniu konwencji tez nie mogli z tej
      drogi korzystac. Potem ja wprowadzono.
      3. Sad w Strasbourgu orzeka tylko i wylacznie w kwestii przestrzegania praw
      czlowieka - objetych karta i zapewnianych przez panstwa czlonkowskie (stad
      proces Alicji Tysiac - Polska miala obowiazek przestrzegac wlasnych praw ktore
      mowily o sytuacjach uprawniajacych do przerwania ciazy, gdyby w naszej wlasnej
      ustawie tego nie bylo nie byloby sprawy, bo w EKPCz takich praw nie ma,
      natomiast Polska zapewniajac sytuacje w ktorych przerwac ciaze legalnie mozna
      obowiazana jest zapewnic efektywne procedury czego nie zrobila)
      4. Sady zwiazane z Unia (Sad Pierwszej Instancji i Europejski Trybunal
      Sprawiedliwosci) mieszcza sie w Luksemburgu. Sad w Strasbourgu jest Europejskim
      Trybunalem Praw Czlowieka nie powiazanym w zaden sposob z instytucjami europejskimi
      5. Europa (w jednym i drugim przypadku) to nie oni, my tez. Jesli cos nam sie
      nie podoba warto prawnymi srodkami dazyc do zmiany tego. Nie zawsze sie uda, ale
      to ciagle nie znaczy ze to jacys "oni".
      • kim5 wracjąc do tematu 05.11.09, 16:07
        A ja jestem na nie do krzyży w budynkach użyteczności publicznej w
        Polsce, ale i też innych symboli religijnych w każdym możliwym
        miejscu. Ale z innej przyczyny. Dla mnie - niekoniecznie bardzo
        religijnej - krzyż, gwiazda Dawida itp, to nie gadżet do wieszania
        byle gdzie. Warto, żeby zadbać o należyty szacunek w miejscu, gdzie
        są symbole ważne dla innych i dla mnie.
        Klasa szkolna nie jest wg mnie takim miejscem, przynajmniej w moich
        szkołach tak nie było.

        Poza tym - Chrystus ukrzyżowany, do którego mam ogromny szacunek -
        nie powinien być spłycany do roli elementu kulturowego. To znak,
        który dla wielu ludzi znaczy dużo więcej. Nie jestem historykiem,
        ale twierdzenie, że Europa ma korzenie chrześcijańskie, nasuwa mi
        pytanie: jaką przestrzeń czasową ma słowo "korzenie".
        Chrześcijaństwo ma 2000 lat, a Europa jako miejsce występowania
        ludzi nieco więcej. Czy w związku z mahometańskimi "korzeniami"
        Andaluzji w każdym miejscu należy umieszczać półksiężyce?
        • nati1011 Re: wracjąc do tematu 05.11.09, 16:53
          Kim, masz sporo racji. Ale jeżeli krzyż powiesimy wyłaćznie w godnym
          miejscu, to moze się okazać, ze nei znajdziemy takiego. No i mało
          kto mógłby Go nosić na piersi. Krzyż powinien wisieć w miejscu
          stosownym - czyli nie w toalecie czy piwnicy, ale już w zakąłdzie
          pracy czy szkole - dlaczego nie? Bo czasem ktoś zaklnie, lub powie
          sprośny dowcip? No tak, ale moze drugi spojrzy na krzyż i ugryzie
          sie w język?

          Co do kultury - pisałam w sensie, że nasza cywilizacja jest
          zbudowana na wartościach chrześcicjańskich i z tego powodu nie da
          się krzyza wyrwac z naszej kultury. Nie chodzi mi o spłytcenie jego
          znaczenia, ale o to, ze nie mozna sie bić z faktami.
          • kim5 Re: wracjąc do tematu 05.11.09, 19:45
            Naprawdę uważasz, że europejska cywilizacja jest oparta na
            dziesięciorgu przykazaniach i prawdach wiary? Obawiam się - patrząc
            na historię - że z wartościami chrześcijańskimi to nie ma zbyt dużo
            wspólnego. Już pomijając fakt, że jedną z istotnych cech
            chrześcijaństwa miała być jego uniwersalność, czyli bycie ponad
            granicami państw i narodów. Dla mnie dopiero XX wiek przyniósł tak
            naprawdę zmianę w myśleniu o człowieku, które jest bliższe
            chrześcijaństwu - zaczął się liczyć człowiek jako jednostka, którą
            należy szanować, której życie się chroni, która jest wartością.
            Wcześniej nadrzędne cele - np. państwo, a człowiek był do tego celu
            środkiem.
            Owszem, kościół / kościoły chrześcijańskie miały wpływ na wiele
            aspektów życia człowieka, to bez wątpienia. Dlatego zgadzam się, że
            krzyż jako symbol był obecny w historii Europy w sposób wyraźny. Nie
            jestem tylko pewna, czy na pewno jako symbol nieograniczonej miłości
            do człowieka i miłosierdzia przekraczającego naszą grzeszną naturę.

            Poza tym - bez względu na to, czy otaczamy się chrześcijanami, czy
            też nie, są jeszcze inni ludzie, których prawo do eksponowania
            swoich wymboli religijnych powinno być takie samo. Fakt, że jest ich
            mniej, nie ma znaczenia.
            I na koniec - nie jest dobrze, gdy krzyż jest źródłem złości.
            Kogokolwiek.
          • atama Re: wracjąc do tematu 06.11.09, 06:47
            > ale już w zakąłdzie
            > pracy czy szkole - dlaczego nie? Bo czasem ktoś zaklnie, lub powie
            > sprośny dowcip?

            No właśnie. Trochę z tą niegodnością miejsca, w którym można
            zawiesić krzyż popadamy w jakiś absurd. Nie może wisieć w szkole, bo
            tam sceny dantejskie, a to nie przystoi - "krzyż widzi", "krzyż
            obrażany". A Wszechobecny?? Toć to Jego obrażamy.
            Krzyż jest dla nas! Dany nam na pomoc. Ja go potrzebuję. I w pracy i
            na wieży kościoła i w domu.
            Z tym obrażaniem uczuć wyznawców innych religii czy ateistów...
            Wczoraj byłam u lekarza. Gabinet prywatny. W poczekalni wisi krzyż.
            Przychodzi tam masa pacjentów i jakoś to wytrzymują. Nikomu oczu nie
            wypaliło, a gabinet cieszy się ogromną popularnością. Tam krzyż nie
            przeszkadza...
            No więc albo przeszkadza albo nie przeszkadza.
            Mi muzułmańskie księżyce na meczetach nie przeszkadzają. W klasie,
            wisząc obok krzyża też by mi nie przeszkadzały. Dla mnie ten symbol
            nie ma znaczenia, więc mi nie przeszkadza! Niech sobie wisi, jeśli
            ktoś go potrzebuje.
            Ja potrzebuję krzyża i chcę, żeby też mógł wisieć.
            • wiesia140 Re: wracjąc do tematu 06.11.09, 10:45
              W szpitalu to samo krzyże wiszą na ścianie i jakoś nikomu z chorych to nie
              przeszkadza, myślę ,że to kwestia wzajemnego szacunku. ustroju poprzednim nie
              było krzyży i wierzący jakoś to przeżyli, to teraz niewierzący też
              przeżyją widok krzyża, i innych symboli religijnych.
              • atama Re: wracjąc do tematu 06.11.09, 11:13
                Co śmieszniejsze w imię wolności je wieszaliśmy. Tej samej wolności,
                w imię której teraz je zdejmujemy.
              • paszczakowna1 Re: wracjąc do tematu 06.11.09, 12:54
                > W szpitalu to samo krzyże wiszą na ścianie i jakoś nikomu z chorych to nie
                > przeszkadza,

                Nie wiesz na pewno, czy nie przeszkadza. Ja z wypowiedzi ateistów i agnostyków
                wnioskuję, że owszem, przeszkadza.

                Poza tym, klasa szkolna to miejsce szczególne. Po co w ogóle nam krzyż na
                ścianie, a nie tylko na własnej szyi? Po to, żeby dać świadectwo wiary nie jako
                jednostka, ale jako wspólnota. Żeby pokazać, że tu jest miejsce chrześcijan.
                Czyli, niestety, ci, którzy chrześcijanami nie są, maja prawo poczuć, że oni są
                ze wspólnoty wykluczeni, i że tu gospodarzami nie są. Że mogą być tolerowani a
                nawet mile widziani, ale to miejsce nie jest ich. A przypominam, że chodzi o
                dzieci, które są szczególnie wrażliwe.

                Owszem, wierzący Żyd może dowiesić do krzyż menorę, muzułmanin półksiężyc. Ale
                co ma powiesić obok krzyża ateista? Plakat z napisem 'Boga nie ma'?
                • kim5 Re: wracjąc do tematu 06.11.09, 13:13
                  Warto się zastanowić, czy plakat z napisem "BOga nie ma" nie raziłby
                  uczuć chrześcijan.
                  Czyli kółko się zamyka.

                  Ja bym tylko chciała zwrócić uwagę, że fakt, że mi coś nie
                  przeszkadza, nie musi oznaczać, iż nie przeszkadza też innym. Nie
                  zawsze nasz sposób myślenia jest jedynym.
                • atama Re: wracjąc do tematu 06.11.09, 13:21
                  Już wiemy, że w szkole na szyi powiesić sobie prywatnie krzyżyka nie
                  można. W szpitalu też nie zawsze jest to możliwe.

                  Krzyż wisi, bo dla chrześcijan MA ZNACZENIE. Daje siłę, obronę. No
                  chociażby.
                  Czy ateista ma taki symbol, który ma dla niego znaczenie?? Taki
                  uniwersalny dla wszystkich ateistów? I jest dla nich WAŻNY. To niech
                  wieszają. Ja tylko nic o istnieniu takowego nie wiem.

                  Szukanie odpowiedników chrześcijańskiego krzyża, który miałby
                  wisieć, żeby usatysfakcjonować wszystkich siedzących w klasie to
                  ślepy zaułek. Nie o "oznaczenie terenu" tu chodzi. Zupełnie nie.

                  Jeżeli kogoś autentycznie boli krzyż w miejscu publicznym, to
                  zaczniemy od usuwania go ze szkół, potem szpitale, wieże kościołów
                  itd. Na krzyżu się nie skończy. To droga do nikąd.
                  Czy nie lepiej się wzajemnie tolerować. Żyć obok siebie z tym co dla
                  każdego ważne??? Naprawdę tak sobie nawzajem przeszkadzamy???

                  • kim5 Re: wracjąc do tematu 06.11.09, 13:43
                    Atamo, nie zakładam niczyjej złośliwości ani złej woli.
                    Jesli ktoś twierdzi, że coś go razi, to nie mam podstaw zakładać, że
                    jest inaczej. Widać tak to odbiera. I jeśli mogę - uszanuję to.
                    Jeśli ktoś, jedna nawet osoba, chciałaby powiesić w szpitalu symbol
                    ważny dla siebie, to też ma prawo? Dlaczego musi to być symbol
                    uniwersalny dla wszystkich z danej grupy?
                  • mary_ann Re: wracjąc do tematu 06.11.09, 14:01
                    atama napisała:

                    > Krzyż wisi, bo dla chrześcijan MA ZNACZENIE. Daje siłę, obronę.

                    Siłę i obronę daje Bóg, a nie krzyż (materialny, wiszący). Przypisując podobne
                    działanie przedmiotowi popadamy w myślenie w gruncie rzeczy pogańskie, magiczne,
                    przed którym przestrzega sam Kościół.
                    • atama Re: wracjąc do tematu 06.11.09, 18:08
                      Oczywiście, że to Bóg działa. Ale spodobało Mu się działać przez
                      sakramenty i znaki. Tak jak wąż miedziany na pustyni, tak i Krzyż,
                      który adorujemy chociażby w liturgii Wielkiego Piątku.
                      I jeszcze moment krzyża w trakcie egzorcyzmu:
                      "egzorcysta ukazuje dręczonemu wizerunek Krzyża Pańskiego, który
                      jest źródłem wszelkiego błogosławieństwa i łaski, a następnie czyni
                      nad nim znak krzyża, który wyraża władzę Chrystusa nad diabłem".

                      Dla mnie patrzenie na Krzyż jest źródłem siły i wierzę w ochronę
                      jaką daje w walce duchowej.
                • mary_ann Re: wracjąc do tematu 06.11.09, 13:46
                  paszczakowna1 napisała:
                  Po co w ogóle nam krzyż na
                  > ścianie, a nie tylko na własnej szyi? Po to, żeby dać świadectwo wiary nie jako
                  > jednostka, ale jako wspólnota.

                  No, więc tu właśnie dochodzimy do kwestii podstawowej.Podobnie jak Paszczakówna,
                  pojąć nie potrafię, po co w ogóle jeść tę żabę. Innymi słowy - dlaczego
                  chrześcijanin nie może obyć się bez insygniów swej religii w czasie lekcji
                  fizyki czy geografii? A w tramwaju, metrze, warzywniaku już tak? Czy może byłoby
                  lepiej, żeby tam też docelowo zawisły?

                  Dla mnie - wybaczcie - niewiele ma to wspólnego z potrzebą o charakterze
                  religijnym, a bardziej z instynktem wspólnotowym (znakowanie przestrzeni: to
                  NASZE, tu jesteśmy U SIEBIE).

                  Nie rozumiem też, skąd w niektórych z Was przekonanie, że krzyże nikomu
                  przeszkadzać nie mogą. Jak słusznie napisała Paszczakówna, dowodów nie brak, że
                  przeszkadzają. Czy tak trudno wejść na chwilę w kapcie niewierzącego? Może małe
                  ćwiczenie - wyobraźcie sobie, że siedzicie 8 h dziennie pod portretem Moona albo
                  Swarożyca, ew. pod reklamą sekty New Age'owskiej. Mniej się Wam podoba? A dla
                  nich to to samo...
                  • madziaq Re: wracjąc do tematu 06.11.09, 14:49
                    W zupełności się zgadzam.

                    Odnośnie usuwania krzyży z wież kościołów, to nie wydaje mi się, żeby
                    kiedykolwiek miało do tego dojść. A to z prostej przyczyny, że tym wrednym
                    ateistom wink też nie chodzi o sam znak (w sensie graficznym) czy przedmiot, jakim
                    jest krzyż, ale o usunięcie odniesień do religii (jakiejkolwiek) z przestrzeni
                    publicznej, jaką jest szkoła czy urząd i w której wszyscy powinni być traktowani
                    równo.

                    Kościól, owszem, stoi na publicznym gruncie, ale z samej definicji jest to
                    miejsce poświęcone religii. Ateiści czy wyznawcy np. islamu wiedza, że to nie
                    ich miejsce i nie roszczą sobie żadnych praw do przebywania tam, i poczucia, że
                    są "u siebie". Tak jak Wy nie zamierzacie raczej bywać regularnie np. w
                    synagodze, a jeśli się zzdarzy, to na prawach gościa, który dostosowuje się do
                    gospodarzy.
                    W przypadku kościoła moim zdaniem krzyż na wieży jest niejako szyldem, widoczną
                    z daleka informacją, że tutaj jest kościół, można przyjść i się pomodlić. I
                    wszyscy wiedzą, że w innym celu się tam nie przychodzi i osoby nie chcące mieć
                    nic wspólnego z chrześcijaństwem nie mają tam czego szukać (pomijam sytuację,
                    gdy np. kościół jest zabytkiem dostępnym do zwiedzania). To jednak trochę co
                    innego niż szkoła czy szpital.
                  • wiesia140 Re: wracjąc do tematu 06.11.09, 14:51
                    Odpowiem za siebie, jeśli na sali chorych wokół mnie większość będzie
                    wyznania New Age i będą sobie życzyli wyżej wymienionego portretu to ja się
                    dostosuję. Osobiście jeszcze nikt do mnie w szpitalu nie powiedział , ani
                    nie napisał żadnej formalnej skargi, że mu krzyż przeszkadza. Ustalmy
                    jakiś symbol dla niewierzących , powieśmy i sprawa rozwiązana. Prawdziwy
                    problem nie polega tylko na krzyżach , na tym to się nie skończy,
                    pozamykają kościoły zakażą zebrań, a na końcu będą tępić samodzielne
                    myślenie i przejawy jakiegokolwiek indywidualizmu.
                    • kim5 Re: wracjąc do tematu 06.11.09, 16:00
                      Wiesiu, chyba trochę przesadzasz w ostatnim zdaniu. Idąc tym tropem
                      polski ateista może się obawiać, że dziś w szkole wieszają krzyże, a
                      jutro religia będzie obowiązkowa itp. praktyki religijne.

                      Poza tym - jestem przewciwna temu, aby w imię demokracji ktokolwiek
                      miał się podporządkowywać tzw. większości (o ile tak faktycznie
                      jest) - zwłaszcza w tak delikatnych sprawach, w których
                      podporządkowywanie się nie jest niezbędne. Jeśli krzyż jest ważny
                      dla dziecka w szkole, może go mieć na szyi, albo może nosić przy
                      sobie różaniec.
                  • verdana Re: wracjąc do tematu 06.11.09, 14:52
                    Otóż to.
                    Krzyz na ścianie w szkole wskazuje, że chrzescijanin jest w tej
                    klasie u siebie, Inni sa najwyżej w goscinie. Ale to nie jest ich
                    miejsce.
                    A szkola powinna być dla wszystkich dzieci w takim samym stopniu.
                  • paszczakowna1 Re: wracjąc do tematu 06.11.09, 14:52
                    > Może małe
                    > ćwiczenie - wyobraźcie sobie, że siedzicie 8 h dziennie pod portretem Moona alb
                    > o
                    > Swarożyca, ew. pod reklamą sekty New Age'owskiej. Mniej się Wam podoba? A dla
                    > nich to to samo...

                    Może jeszcze inaczej. Wyobraźmy sobie, że w klasie szkolnej, w której większość
                    uczniów jest luteranami, a są i katolicy, i prawosławni, wiesza się Różę Lutra.
                    I co, przyjemnie jest katolikom i prawosławnym? Przekonuje ich wyjaśnienie
                    symboliki i znaczenia dla protestantów? Czy jednak czują, że to ich wyklucza i
                    woleliby coś bardziej uniwersalnego?
                    • wiesia140 Re: wracjąc do tematu 06.11.09, 14:58
                      W takim razie wieszajmy wszystkie symbole ( niech ateiści sobie ustalą
                      jaki chcą ) i tyle w temacie. Mnie nie obrazi ani Gwiazda Dawida ,
                      ani Półksiężyc, , ani nic co ustalą sobie ateiści.
                      • madziaq Re: wracjąc do tematu 06.11.09, 15:01
                        Ciebie nie, ale prawdopodobnnie np. Zydzi mieli by coś przeciwko, żeby obok
                        gwiazdy Dawida wisiał półksiężyc islamski i odwrotnie. I to tez trzeba wziąć pod
                        uwagę, a nie uznać, że jak im to przeszkadza to niech sobie nie wieszają, a my
                        sobie swój powiesimy...

                        Niechrześcijanom nie dzieje się krzywda, gdy patrzą na krzyż. A czy
                        chrześcijanom dzieje się krzywda, gdy na niego nie patrzą przez jakiś czas?
                        Chyba tez nie...
                        • wiesia140 Re: wracjąc do tematu 06.11.09, 15:12
                          Zydzi mieli by coś przeciwko, żeby obok
                          gwiazdy Dawida wisiał półksiężyc islamski i odwrotnie. I to tez trzeba wziąć pod
                          uwagę, a nie uznać, że jak im to przeszkadza to niech sobie nie wieszają, a my
                          sobie swój powiesimy...

                          może najwyższy czas , żeby przestali zionąć do siebie wzajemną
                          nienawiścią, byłoby bezpieczniej dla jednych i drugich
                          ( i nie chodzi tu tylko o symbole), pora żeby religie zaczęły
                          współistnieć pokojowo ze sobą , anie się zabijać. Madziaq ja wszystko
                          rozumiem , tylko ,żeby to się na tym skończyło, bo inaczej znowu
                          powrócą lata pięćdziesiąte , gdzie strach było do kościoła na mszę iść,
                          a obawiam się ,ze tak będzie
                  • otryt Re: wracjąc do tematu 06.11.09, 15:00
                    mary_ann napisała:

                    >Nie rozumiem też, skąd w niektórych z Was przekonanie,
                    >że krzyże nikomu przeszkadzać nie mogą.

                    Ależ mogą! Tylko czy musimy te wszystkie, często irracjonalne
                    niechęci czy wręcz nienawiść do krzyża, brać pod uwagę. Czy musimy
                    uwzględniać opinie ludzi chorych z nienawiści? Przejawiających
                    zachowania na granicy obłędu lub choroby psychicznej, którzy na
                    całkiem niewinne znaki reagowali erupcją wielkiej złości lub
                    nienawiści. Przykłady? Proszę bardzo!
                    Pewien znany mi politruk wojskowy reagował w ten sposób na znaczek
                    solidarności noszony w połowie lat 80-tych. Zomowcy reagowali pianą
                    na ustach, gdy widzieli u kogoś opornik wpięty w ubranie. Będąc na
                    wczasach w Wiśle, prawdopodobnie inny politruk lub zbowidowiec
                    zareagował piekielna złością tylko dlatego, że zobaczył gdańskie
                    numery rejestracyjne mojego samochodu, bo myślał, że wszyscy z tego
                    miasta są antykomunistyczni. Przykłady z wojska w latach 50-tych,
                    gdy ktoś się przeżegnał. Przykłady ze Związku Sowieckiego za
                    najdrobniejszy przejaw religijności.

                    Uważam, że nawet gdyby pozwolić usunąć te krzyże, to na tym się nie
                    skończy. Przecież charakterystyczna budowla kościoła gotyckiego lub
                    innego stylu architektonicznego kojarzy się jednoznacznie. Człowiek
                    chory z nienawiści wytropi jakikolwiek przejaw religijności wszędzie.
                    Niesamowite wrażenie zrobił na mnie film (pewno jest gdzieś na
                    youtubie), jak to w Moskwie w latach 20-tych wysadzano w powietrze
                    wielką i piękną cerkiew. W jednym momencie zrobiła się kupa gruzu.
                    Uważasz, że porównanie UE do ZSRR jest nieuprawnione? A ja sądzę, ze
                    pewne sytuacje (nie wszystkie!) się powtarzają. Takie deja vu. A co
                    z kibicami i ich reakcjami na znaki klubowe innych drużyn? A co z
                    homoseksualistami, którym mało był parad, więc wtargnęli do katedry
                    Notre Dame i pobili księdza, który interweniował. To wszystko są
                    działania ludzi chorych z nienawiści. Można się z tego pośmiać ( jak
                    ja wczoraj pisałem o puszczaniu kierownicy samochodu na widok
                    kapliczki), można podejść poważnie, jak nie drażnić niechcący, na
                    ile ulegać? Problem jest nie po stronie chrześcijan, ale tych,
                    którzy przejawiają tego rodzaju reakcje.

                    Pozdrawiam serdeczniesmile


                    • verdana Re: wracjąc do tematu 06.11.09, 16:09
                      No widzisz.
                      I juz w imie obrony krzyza obraziles wszystkich tych, ktorzy krzyża
                      sobie nie zycza - Ty masz bowiem rację, a oni wyrazaja
                      najwyżej "irracjonalna niechęć" lub sa "chorzy z nienawisci". Jesli
                      ten krzyz ma wisiec po to, aby udowodnic "chorym z nienawisci", ze
                      chrzescijanie sa od nich silniejsi i mądrzejsi, i nie potrzebujemy
                      się liczyc z opinią innych, to ten symbol zaczyna jednak coś
                      znaczyć. I to coś, do czego - mam nadzieję - chrzescijanom jest
                      jednak daleko.
                      Zwracam tez uwagę, ze znak opornika czy Solidarnosci w kllapie był
                      oznaka części spoleczeństwa - i zarazem, a opornik na 100% - wyrazem
                      niechęci i sprzeciwu wobec tych, ktorzy na niego się nie zgadzali.
                      Mam nadzieje, ze to tylko nietrafione porownanie, bo opornik miał
                      jednak zaznaczyć wyraxne podziały i wykluczyć część ludzi z
                      grupy "naszych" - jesli to samo ma glosić krzyz na szkolnej scianie,
                      to jest to chyba najlepszy argument, aby go tam nie było.
                      A Polacy wysadzili przepiekny, bezcenny Sobor na Palcu Saskim - bez
                      glosu sprzeciwu...
                      • otryt Re: wracjąc do tematu 08.11.09, 02:27
                        Czyżbyś negowała fakt, że istnieją ludzie chorzy z nienawiści? I samo ogólne
                        stwierdzenie, że coś takiego jest na świecie może kogokolwiek obrazać?

                        Chorym z nienawiści jest rasista albo antysemita. Ma po prostu w głowie zły
                        program. Wystarczy, że ktoś ma czarną skórę lub semickie rysy. Można pobić lub
                        zabić.
                        • verdana Re: wracjąc do tematu 08.11.09, 09:46
                          Tak, tyle , ze z tematem krzyza na ścianie ma to zerowy zwiazek.
                          • otryt Re: wracjąc do tematu 09.11.09, 09:38
                            verdana napisała:

                            >Tak, tyle , ze z tematem krzyza na ścianie ma to zerowy zwiazek.

                            Tak myślisz? Sobotnia Rzeczpospolita przedstawiła sylwetki rodziców
                            dzieci, którzy zaskarżyli państwo włoskie do Trybunału w Strasburgu.
                            Przede wszystkim jednak pokazano cele 4 tysięcznego Związku
                            Ateistów, Agnostyków i Racjonalistów we Włoszech, którego, Massimo
                            Albertin, ojciec dzieci, jest członkiem. (można poczytać na stronie
                            internetowej – niestety tylko po włosku).

                            www.uaar.it/
                            Usunięcie krzyża ze szkół było pierwszym z tych celów. Po 7 latach
                            walki uzyskali korzystny dla nich wyrok. Oprócz ogólnie znanych
                            celów są inne, mniej znane, jak np. likwidacja kapliczek i krzyży
                            stojących we włoskich górach, zamknięcie nadajników Radia Maria, bo
                            emitują szkodliwe promieniowanie (jakby inne nadajniki nie wysyłały
                            fal), usuniecie z ramówki publicznej telewizji RAI programów
                            religijnych, zmiana nazwy stacji metra im Jana Pawła II,
                            wprowadzanie zakazu pokazywania w telewizji filmów i sztuk
                            teatralnych, które powstały na kanwie historii biblijnych.(amputacja
                            znacznej części naszego dziedzictwa kulturowego). Czy to nie są
                            żądania ludzi chorych z nienawiści do wiary i krzyża? 4 tysięczna
                            mniejszość terroryzuje 60 milionową większość


                            Artykuł z Rzeczpospolitej:

                            www.rp.pl/artykul/61991,388878_Plan_wojny__z_Bogiem.html

                    • mary_ann kto w polce ma więcej powodów do obaw? 06.11.09, 16:28
                      Otrycie, kto w Polsce ma prawo bać się bardziej, że będzie musiał zejść do
                      podziemia?

                      Na razie fakty z ostatnich dwudziestu lat są takie:

                      - konkordat dający przywileje kościołowi rzymskokatolickiemu
                      - poprzedzone wieszaniem krzyży wprowadzenie religii do szkół publicznych (w
                      gruncie rzeczy naruszenie konstytucyjnego rozdziału kościołów od Państwa);
                      - opłacanie tychże lekcji religii z budżetu państwa (komentarz jw);
                      - ocena z religii na świadectwie (dokumencie państwowym) (komentarz jw)
                      - religijna oprawa świąt państwowych
                      - niemrawe delikatnie mówiąc reagowanie wymiaru sprawiedliwości na przypadki
                      nadużyć finansowych w procesie tzw zwrotu gruntów kościołowi (wyceny gruntów)
                      - "wieczna niemożność" doprowadzenia do konsensusu w kwestii sensownego programu
                      tzw. wychowania do życia w rodzinie (czy jakkolwiek to zwać) w szkole

                      itd, itd - można by długo

                      Obiektywnie rzecz biorąc, to niewierzący mogą się bać, bo w naszym kraju sojusz
                      ołtarza z tronem ma się dobrze (oczywiście na dłuższą metę to źle dla Kościoła,
                      nad czym ubolewam jako chrześcijanka. Kościół bardzo skutecznie walczy w/w
                      działaniami o laicyzację i w tym sensie, owszem, należy się o losy
                      chrześcijaństwa w naszym kraju bać...
                      • wiesia140 Re: kto w polce ma więcej powodów do obaw? 06.11.09, 18:27
                        "wieczna niemożność" doprowadzenia do konsensusu w kwestii sensownego programu
                        tzw. wychowania do życia w rodzinie (czy jakkolwiek to zwać) w szkole

                        Od tego jest nie tylko szkoła , ale i rodzina. Rodzice powinni grać tu
                        pierwsze skrzypce. Co do reszty daj w Polsce wszystkim pozwolenie na
                        posiadanie broni , a zobaczysz , co się będzie działo, poziom agresji
                        niestety rośnie i to nie tylko w stosunku do chrześcijan. Od strony prawnej
                        zgadzam się Kościół powinien przestrzegać prawa majątkowego.

                        konkordat dający przywileje kościołowi rzymskokatolickiemu
                        sam się nie podpisał , państwo się dobrowolnie zgodziło, a że na
                        swoją szkodę... to już inna sprawa ( samo sobie tak o interesy zadbało
                        to jego problem, Kościół propozycje składał , trzeba było mieć charakter
                        i odmówić). Pozdrawiam
                        • wiesia140 Re: kto w polce ma więcej powodów do obaw? 06.11.09, 18:45
                          Nie jestem fanatyczką z tymi krzyżami , ale swoje obawy mam ,że to na
                          tym się nie skończy, obym się pomyliła.
                          • wiesia140 Re: A teraz pytanie z innej beczki 06.11.09, 18:51
                            Sprawa dotyczy aborcji. Pytam od strony pielęgniarki ( bo nią jestem),
                            czy według tej ustawy, którą proponuj ą feministki, mam prawo odmówić
                            asystowania przy zabiegu . Pytam tu , bo nie chcę zakładać osobnego wątku.
                            • verdana Re: A teraz pytanie z innej beczki 06.11.09, 20:02
                              Sądze, ze podobnie jak dzisiaj klauzula sumienia zostanie zachowana.
                              Teraz tez w szpitalach odbywaja się dozwolone aborcje - i zarówno
                              lekarz, jak i pielegniarka ma prawo odmowic.
                              • wiesia140 Re: A teraz pytanie z innej beczki 06.11.09, 20:09
                                To by mnie cieszyło. Dzięki za odpowiedź.
                            • isma Re: A teraz pytanie z innej beczki 06.11.09, 23:48
                              Tak. Gwarancja jest w art. 23 ustawy o zawodach pielegniarki i poloznej, odmowa
                              musi miec forme pisemnego powiadomienia przelozonego.


                              www.lex.com.pl/serwis/du/2009/1217.htm
                              • nati1011 Re: A teraz pytanie z innej beczki 07.11.09, 05:47
                                ale już hiszpańska nowelizacja - mocno forsowana przez tamtejszy
                                rząd - zakłada likwidację klauzuli sumienia. Wszystko oczywiście w
                                ramach walki o wolność i poszanowanie jednostki ;/
                      • otryt Re: kto w polce ma więcej powodów do obaw? 08.11.09, 02:50
                        Wychowanie seksualne dzieci należy przede wszystkim do rodziców. Szkołą powinna
                        pełnić funkcję pomocniczą, tzn nigdy nie powinna nauczać wbrew rodzicom. A
                        czasami takie próby są czynione. W pozostałym sprawach mógłbym się z Tobą
                        zgodzić. Dobranocsmile
    • zebra12 Krzyż w szkole publicznej - nie 07.11.09, 13:44
      Uważam, że brak krzyża nikogo urazić nie może, ale jego obecność
      tak. To jest symbol religijny. Jednej i konkretnej religii. Więc
      albo wszystkie symbole (choć to może urazić ateistów) albo nic.
      Wierzy się w sercu.
    • atama Co dalej? 09.11.09, 09:36
      O co jeszcze walczą racjonaliści we Włoszech?
      Przeszkadzają:
      - bijące dzwony kościelne
      - krzyże i kapliczki na szlakach turystycznych
      - obecność duchownych na świeckich ceremoniach
      - maszty nadawcze katolickich rozgłośni radiowych - szkodzą zdrowiu!
      - państwowe święta powiązane ze świętami religijnymi

      Więcej tu:
      www.rp.pl/artykul/61991,388878_Plan_wojny__z_Bogiem.html
      Tu nie chodzi o zwykłe równouprawnienie... sad
    • atama Ekumeniczne nabożeństwo w Berlinie bez transmisji 17.11.09, 12:02
      "Tej uroczystości w Berlinie w rocznicę upadku muru nie
      transmitowały światowe telewizje. 9 listopada w deszczowy poranek w
      kościele Gethsemanekirche, w berlińskiej dzielnicy Prenzlauer-Berg,
      na ekumenicznym nabożeństwie hierarchowie katolików i ewangelików
      modlili się za uzyskaną dwie dekady temu wolność.

      Wspomnienia o roli Kościoła w jesiennej rewolucji wyraźnie zabrakło
      9 listopada w wielkim wieczornym show pod Bramą Brandenburską. Tutaj
      najbardziej rzucali się w oczy z jednej strony przywódcy
      supermocarstw, a z drugiej strony wśród paru opozycjonistów nie było
      nikogo z pastorów bohaterów tamtej jesieni. Tylko Lech Wałęsa
      przypomniał, że tamtą rewolucję wywołali zwykli obywatele wbrew
      kunktatorskiej polityce wielkich mężów stanu, a siła ducha
      zwyciężyła nad siłą czołgów.

      Kościół zarówno protestancki, jak i katolicki to wielki zapomniany
      bohater tamtej rewolucji. Dziś kościoły w byłej NRD nadal są puste,
      choć władze nie inwestują tak jak w czasach Honeckera gigantycznych
      sum w kampanię ateizacyjną. I tylko zdjęcia sprzed 20 lat pokazują,
      jak tamtej jesieni świątynie wypełnione były tłumami wschodnich
      Niemców siedzących w kucki na kościelnej posadzce i chłonących
      gwiezdny czas rewolucyjnych debat".

      www.rp.pl/artykul/61991,391760_Pamietajcie__o_pastorach.html

      Bohater zapomniany, czy to raczej niebezpiecznie nagłaśniać takie
      wydarzenia? A nuż Trybunał nakaże zaraz odszkodowanie wypłacać...
      • otryt Re: Ekumeniczne nabożeństwo w Berlinie bez transm 17.11.09, 12:28
        Ojciec dziecka z Włoch, w którego klasie wisiał inkryminowany krzyż,
        należy do organizacji włoskich ateistów. W ich programie są m.in.
        takie punkty, aby w telewizji ani na uroczystościach państwowych nie
        było książy ani pastorów.

        Dobre wzorce jest skąd czerpać. Jak to było w latach 20-tych w ZSRR
        pokazuje artykuł. Stalin uczył swoich aparatczyków, by nie działali
        zbyt gwałtownie, aby nie wzbudzić masowego oporu. Na początek takie
        tam wyśmiewanie ciemnoty, a potem metodą salami coraz dalej. To juz
        było.


        www.rp.pl/artykul/61991,391753_Bezreligijnosc__po_bolszewicku.html
        • stukotek reakcja w Polsce po wyroku 19.11.09, 09:46
          no i proszę w Polsce też krzyż przeszkadza.
          wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7268023,Racja_Polskiej_Lewicy__Marszalku__krzyz_zdjac_.html
          • atama Re: reakcja w Polsce po wyroku 19.11.09, 10:24
            Cała ta sprawa mnie niepokoi, bo wyrok stał się swego rodzaju łomem,
            kierującym nas w stronę ograniczania swobód zamiast toleranyjnego
            współbytowania obok siebie.


            • wiesia140 Re: reakcja w Polsce po wyroku 19.11.09, 11:06
              Świat nie chce żadnych religii, po prostu ludźmi skierowanymi na tu i teraz
              łatwiej się rządzi kiedyś dowiedziałam ,że chrześcijaństwo jest niemodne, a
              trzeba być na czasie.
            • atama boje o symbole 06.01.10, 08:43
              Za dzisiejszą Rzeczpospolitą:

              Joanna Senyszyn, europosłanka SLD, zapowiedziała, że wystąpi do
              rządu o wydanie przepisu o usuwaniu krzyży ze szkół.


              Prezydent Stalowej Woli nakazał usunąć drewniany krzyż z miejskiej
              działki, na której miał wcześniej stanąć kościół. Sprawa trafiła do
              sądu, księża wezwali do obrony krzyża.


              Czwórka maturzystów z XIV LO we Wrocławiu wezwała dyrekcję do
              usunięcia krzyży jako symboli naruszających neutralność
              światopoglądową szkoły.


              Katolickie Stowarzyszenie Unum Principium zapowiedziało wniosek o
              przywrócenie godłu państwowemu krzyża na szczycie korony Orła
              Białego (był do 1927 r.).
    • paszczakowna1 Re: odszkodowanie za krzyż. 20.11.09, 12:57
      A tak wracając do wyroku Trybunału Europejskiego, czy ktoś włada tu francuskim,
      albo się dobrze orientuje w sprawie?

      Tutaj
      cmiskp.echr.coe.int/tkp197/view.asp?action=html&documentId=857724&portal=hbkm&source=externalbydocnumber&tabl
      jest tekst oryginalny werdyktu i nie dam głowy, ale coś mi się zdaje, że to
      chodzi o to, że we Włoszech był NAKAZ wieszania krzyży w salach szkolnych,
      obowiązujący jeszcze od lat 20-tych. Innymi słowy, te krzyże wisiały nie z
      inicjatywy uczniów, nauczyciela czy dyrekcji, ale z 'rozdzielnika'. To jednak
      zmienia sytuację.
      • mary_ann Re: odszkodowanie za krzyż. 20.11.09, 20:05
        Specjalistką od prawa nie jestem, francuski znam dobrze. Z braku czasu
        przeczytałam raczej pobieżnie. W ogromnym skrócie - wyrok, poza oczywiście
        opisem okoliczności dotyczących stron i samego zdarzenia, przywołuje długa
        historię prawną regulacji dotyczących krzyży w szkołach. No, i wychodzi na to,
        że trochę to we Włoszech nieuporządkowane jestsmile
        Otóż, dd zjednoczenia Włoch, poprzez lata 20 i okres faszyzmu aż po rok 1948
        katolicyzm miał status religii państwowej, a krzyże wisiały obowiązkowo. W 1948
        r. powstała republika konstytucyjna, zawarty został nowy konkordat, państwo
        zobowiązało się do zachowywania bezstronności w kwestiach światopoglądowych oraz
        zagwarantowania laickiego charakteru szkoły publicznej.

        Na istniejące ustawodawstwo powołała się właśnie powódka. I tu wyszedł cały
        bałagan, bo niezależnie od ustaw, jak się okazuje, we Włoszech mogą funkcjonować
        akty innej rangi, najwyraźniej z nimi sprzeczne (pytanie do prawnika - jak to
        możliwe???)Już w trakcie walki z powódką (czyli po zaskarżaniu przez nią odmowy
        zdjęcia krzyża kolejno przed sądem administracyjnym, potem przed trybunałem
        Konstytucyjnym), w 2007 r Ministerstwo Oświaty wydało rozporządzenie (czy
        dyrektywę, jak kto woli - "directive"), NAKAZUJĄCĄ explicite wieszanie krzyży w
        klasach. Na to działanie powódka poskarżyła się Trybunałowi Konstytucyjnemu, a
        ten odrzucił jej skargę, gdyż jej przedmiot nie leżał w zakresie jego
        kompetencji (zaskarżone rozporządzenie, nie ustawa). Sprawa wróciła do sądu
        administracyjnego, ten skargę oddalił, powódka odwołała się do Rady Stanu (nie
        wiem, jakie ma kompetencje dokładnie we Włoszech), ta skargę oddaliła
        uzasadniając werdykt tym, że krzyż jest symbolem wartości laickich państwa
        włoskiego, a nie jednej religii. Wtedy Finka zaczęła szukać sprawiedliwości poza
        granicami Włoch.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka