Dodaj do ulubionych

03.04.2010 - czytania

02.04.10, 07:50
Rdz 1
1 Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. 2 Ziemia zaś była
bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód,
a Duch Boży unosił się nad wodami 3 Wtedy Bóg rzekł: "Niechaj się
stanie światłość!" I stała się światłość. 4 Bóg widząc, że światłość
jest dobra, oddzielił ją od ciemności. 5 I nazwał Bóg światłość
dniem, a ciemność nazwał nocą I tak upłynął wieczór i poranek -
dzień pierwszy 6 A potem Bóg rzekł: "Niechaj powstanie sklepienie w
środku wód i niechaj ono oddzieli jedne wody od drugich!" 7
Uczyniwszy to sklepienie, Bóg oddzielił wody pod sklepieniem od wód
ponad sklepieniem; a gdy tak się stało, 8 Bóg nazwał to sklepienie
niebem I tak upłynął wieczór i poranek - dzień drugi 9 A potem Bóg
rzekł: "Niechaj zbiorą się wody spod nieba w jedno miejsce i niech
się ukaże powierzchnia sucha!" A gdy tak się stało, 10 Bóg nazwał tę
suchą powierzchnię ziemią, a zbiorowisko wód nazwał morzem. Bóg
widząc, że były dobre, 11 rzekł: "Niechaj ziemia wyda rośliny
zielone: trawy dające nasiona, drzewa owocowe rodzące na ziemi
według swego gatunku owoce, w których są nasiona". I stało się tak.
12 Ziemia wydała rośliny zielone: trawę dającą nasienie według swego
gatunku i drzewa rodzące owoce, w których było nasienie według ich
gatunków. A Bóg widział, że były dobre 13 I tak upłynął wieczór i
poranek - dzień trzeci 14 A potem Bóg rzekł: "Niechaj powstaną ciała
niebieskie, świecące na sklepieniu nieba, aby oddzielały dzień od
nocy, aby wyznaczały pory roku, dni i lata; 15 aby były ciałami
jaśniejącymi na sklepieniu nieba i aby świeciły nad ziemią". I stało
się tak. 16 Bóg uczynił dwa duże ciała jaśniejące: większe, aby
rządziło dniem, i mniejsze, aby rządziło nocą, oraz gwiazdy. 17 I
umieścił je Bóg na sklepieniu nieba, aby świeciły nad ziemią; 18 aby
rządziły dniem i nocą i oddzielały światłość od ciemności. A widział
Bóg, że były dobre 19 I tak upłynął wieczór i poranek - dzień
czwarty 20 Potem Bóg rzekł: "Niechaj się zaroją wody od roju istot
żywych, a ptactwo niechaj lata nad ziemią, pod sklepieniem nieba!"
21 Tak stworzył Bóg wielkie potwory morskie i wszelkiego rodzaju
pływające istoty żywe, którymi zaroiły się wody, oraz wszelkie
ptactwo skrzydlate różnego rodzaju. Bóg widząc, że były dobre, 22
pobłogosławił je tymi słowami: "Bądźcie płodne i mnóżcie się,
abyście zapełniały wody morskie, a ptactwo niechaj się rozmnaża na
ziemi" 23 I tak upłynął wieczór i poranek - dzień piąty 24 Potem Bóg
rzekł: "Niechaj ziemia wyda istoty żywe różnego rodzaju: bydło,
zwierzęta pełzające i dzikie zwierzęta według ich rodzajów!" I stało
się tak. 25 Bóg uczynił różne rodzaje dzikich zwierząt, bydła i
wszelkich zwierząt pełzających po ziemi. I widział Bóg, że były
dobre. 26 A wreszcie rzekł Bóg: "Uczyńmy człowieka na Nasz obraz,
podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem
powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami
pełzającymi po ziemi!" 27 Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz,
na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę 28 Po czym
Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: "Bądźcie płodni i rozmnażajcie
się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście
panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad
wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi". 29 I rzekł Bóg: "Oto
wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i
wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one
pokarmem. 30 A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkiego
ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma
w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona". I
stało się tak. 31 A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było
bardzo dobre I tak upłynął wieczór i poranek - dzień szósty.
Rdz 2
1 W ten sposób zostały ukończone niebo i ziemia oraz wszystkie jej
zastępy [stworzeń]
2 A gdy Bóg ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym pracował,
odpoczął dnia siódmego po całym swym trudzie, jaki podjął.
________________________________________
Rdz 22
1 A po tych wydarzeniach Bóg wystawił Abrahama na próbę. Rzekł do
niego: "Abrahamie!" A gdy on odpowiedział: "Oto jestem" - 2
powiedział: "Weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź
do kraju Moria i tam złóż go w ofierze na jednym z pagórków, jakie
ci wskażę". 3 Nazajutrz rano Abraham osiodłał swego osła, zabrał z
sobą dwóch swych ludzi i syna Izaaka, narąbał drzewa do spalenia
ofiary i ruszył w drogę do miejscowości, o której mu Bóg powiedział.
4 Na trzeci dzień Abraham, spojrzawszy, dostrzegł z daleka ową
miejscowość. 5 I wtedy rzekł do swych sług: "Zostańcie tu z osłem,
ja zaś i chłopiec pójdziemy tam, aby oddać pokłon Bogu, a potem
wrócimy do was". 6 Abraham, zabrawszy drwa do spalenia ofiary,
włożył je na syna swego Izaaka, wziął do ręki ogień i nóż, po czym
obaj się oddalili 7 Izaak odezwał się do swego ojca Abrahama: "Ojcze
mój!" A gdy ten rzekł: "Oto jestem, mój synu" - zapytał: "Oto ogień
i drwa, a gdzież jest jagnię na całopalenie?" 8 Abraham
odpowiedział: "Bóg upatrzy sobie jagnię na całopalenie, synu mój". I
szli obydwaj dalej. 9 A gdy przyszli na to miejsce, które Bóg
wskazał, Abraham zbudował tam ołtarz, ułożył na nim drwa i
związawszy syna swego Izaaka położył go na tych drwach na ołtarzu.
10 Potem Abraham sięgnął ręką po nóż, aby zabić swego syna 11 Ale
wtedy Anioł Pański zawołał na niego z nieba i rzekł: "Abrahamie,
Abrahamie!" A on rzekł: "Oto jestem". 12 [Anioł] powiedział mu: "Nie
podnoś ręki na chłopca i nie czyń mu nic złego! Teraz poznałem, że
boisz się Boga, bo nie odmówiłeś Mi nawet twego jedynego syna" 13
Abraham, obejrzawszy się poza siebie, spostrzegł barana uwikłanego
rogami w zaroślach. Poszedł więc, wziął barana i złożył w ofierze
całopalnej zamiast swego syna. 14 I dał Abraham miejscu temu
nazwę "Pan widzi". Stąd to mówi się dzisiaj: "Na wzgórzu Pan się
ukazuje" 15 Po czym Anioł Pański przemówił głośno z nieba do
Abrahama po raz drugi: 16 "Przysięgam na siebie, wyrocznia Pana, że
ponieważ uczyniłeś to, a nie oszczędziłeś syna twego jedynego, 17
będę ci błogosławił i dam ci potomstwo tak liczne jak gwiazdy na
niebie i jak ziarnka piasku na wybrzeżu morza; potomkowie twoi
zdobędą warownie swych nieprzyjaciół. 18 Wszystkie ludy ziemi będą
sobie życzyć szczęścia [takiego, jakie jest udziałem] twego
potomstwa, dlatego że usłuchałeś mego rozkazu"
________________________________________
Obserwuj wątek
    • sylwia0405 Re: 03.04.2010 - czytania 02.04.10, 07:53
      Wj 14
      15 Pan rzekł do Mojżesza: "Czemu głośno wołasz do Mnie? Powiedz
      Izraelitom, niech ruszają w drogę. 16 Ty zaś podnieś swą laskę i
      wyciągnij rękę nad morze i rozdziel je na dwoje, a wejdą Izraelici w
      środek na suchą ziemię. 17 Ja natomiast uczynię upartymi serca
      Egipcjan, że pójdą za nimi. Wtedy okażę moją potęgę wobec faraona,
      całego wojska jego, rydwanów i wszystkich jego jeźdźców. 18 A gdy
      okażę moją potęgę wobec faraona, jego rydwanów i jeźdźców, wtedy
      poznają Egipcjanie, że ja jestem Pan". 19 Anioł Boży, który szedł na
      przedzie wojsk izraelskich, zmienił miejsce i szedł na ich tyłach.
      Słup obłoku również przeszedł z przodu i zajął ich tyły, 20 stając
      między wojskiem egipskim a wojskiem izraelskim. I tam był obłok
      ciemnością, tu zaś oświecał noc. I nie zbliżyli się jedni do drugich
      przez całą noc. 21 Mojżesz wyciągnął rękę nad morze, a Pan cofnął
      wody gwałtownym wiatrem wschodnim, który wiał przez całą noc, i
      uczynił morze suchą ziemią. Wody się rozstąpiły, 22 a Izraelici szli
      przez środek morza po suchej ziemi, mając mur z wód po prawej i po
      lewej stronie. 23 Egipcjanie ścigali ich. Wszystkie konie faraona,
      jego rydwany i jeźdźcy weszli za nimi w środek morza. 24 O świcie
      spojrzał Pan ze słupa ognia i ze słupa obłoku na wojsko egipskie i
      zmusił je do ucieczki. 25 I zatrzymał koła ich rydwanów, tak że z
      wielką trudnością mogli się naprzód posuwać. Egipcjanie
      krzyknęli: "Uciekajmy przed Izraelem, bo w jego obronie Pan walczy z
      Egipcjanami". 26 A Pan rzekł do Mojżesza: "Wyciągnij rękę nad morze,
      aby wody zalały Egipcjan, ich rydwany i jeźdźców". 27 Wyciągnął
      Mojżesz rękę nad morze, które o brzasku dnia wróciło na swoje
      miejsce. Egipcjanie uciekając biegli naprzeciw falom, i pogrążył ich
      Pan w środku morza. 28 Powracające fale zatopiły rydwany i jeźdźców
      całego wojska faraona, którzy weszli w morze, ścigając tamtych, nie
      ocalał z nich ani jeden. 29 Izraelici zaś szli po suchym dnie
      morskim, mając mur [wodny] po prawej i po lewej stronie. 30 W tym to
      dniu wybawił Pan Izraela z rąk Egipcjan. I widzieli Izraelici
      martwych Egipcjan na brzegu morza. 31 Gdy Izraelici widzieli wielkie
      dzieło, którego dokonał Pan wobec Egipcjan, ulękli się Pana i
      uwierzyli Jemu oraz Jego słudze Mojżeszowi.
      Wj 15
      1 Wtedy Mojżesz i Izraelici razem z nim śpiewali taką pieśń ku czci
      Pana: Będę śpiewał ku czci Pana, który wspaniale swą potęgę okazał,
      gdy konia i jeźdźca jego pogrążył w morzu.
      Iz 54
      4 Nie lękaj się, bo już się nie zawstydzisz, nie wstydź się, bo już
      nie doznasz pohańbienia. Raczej zapomnisz o wstydzie twej młodości.
      I nie wspomnisz już hańby twego wdowieństwa. 5 Bo małżonkiem twoim
      jest twój Stworzyciel, któremu na imię - Pan Zastępów; Odkupicielem
      twoim - Święty Izraela, nazywają Go Bogiem całej ziemi. 6 Zaiste,
      jak niewiastę porzuconą i zgnębioną na duchu, wezwał cię Pan. I
      jakby do porzuconej żony młodości mówi twój Bóg: 7 Na krótką chwilę
      porzuciłem ciebie, ale z ogromną miłością cię przygarnę. 8 W
      przystępie gniewu ukryłem przed tobą na krótko swe oblicze, ale w
      miłości wieczystej nad tobą się ulitowałem, mówi Pan, twój
      Odkupiciel. 9 Dzieje się ze Mną tak, jak za dni Noego, kiedy
      przysiągłem, że wody Noego nie spadną już nigdy na ziemię; tak teraz
      przysięgam, że się nie rozjątrzę na ciebie ani cię gromić nie będę.
      10 Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie
      odstąpi od ciebie i nie zachwieje się moje przymierze pokoju, mówi
      Pan, który ma litość nad tobą. 11 O nieszczęśliwa, wichrami smagana,
      niepocieszona! Oto Ja osadzę twoje kamienie na malachicie i
      fundamenty twoje na szafirach. 12 Uczynię blanki twych murów z
      rubinów, bramy twoje z górskiego kryształu, a z drogich kamieni -
      cały obwód twych murów. 13 Wszyscy twoi synowie będą uczniami Pana,
      wielka będzie szczęśliwość twych dzieci. 14 Będziesz mocno osadzona
      na sprawiedliwości. Daleka bądź od trwogi, bo nie masz się czego
      obawiać, i od przestrachu, bo nie ma on przystępu do ciebie.
      Iz 55
      1 O, wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie
      macie pieniędzy! Kupujcie i spożywajcie, [dalejże, kupujcie] bez
      pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko! 2 Czemu wydajecie
      pieniądza na to, co nie jest chlebem? I waszą pracę - na to, co nie
      nasyci? Słuchajcie Mnie, a jeść będziecie przysmaki i dusza wasza
      zakosztuje tłustych potraw. 3 Nakłońcie wasze ucho i przyjdźcie do
      Mnie, posłuchajcie Mnie, a dusza wasza żyć będzie. Zawrę z wami
      wieczyste przymierze: są to niezawodnie łaski dla Dawida. 4 Oto
      ustanowiłem cię świadkiem dla ludów, dla ludów wodzem i
      rozkazodawcą. 5 Oto zawezwiesz naród, którego nie znasz, i ci,
      którzy cię nie znają, przybiegną do ciebie ze względu na Pana,
      twojego Boga, przez wzgląd na Świętego Izraelowego, bo On cię
      przyozdobi. 6 Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go,
      dopóki jest blisko! 7 Niechaj bezbożny porzuci swą drogę i człowiek
      nieprawy swoje knowania. Niech się nawróci do Pana, a Ten się nad
      nim zmiłuje, i do Boga naszego, gdyż hojny jest w przebaczaniu. 8 Bo
      myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami -
      wyrocznia Pana. 9 Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje -
      nad waszymi drogami i myśli moje - nad myślami waszymi. 10 Zaiste,
      podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają,
      dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju,
      tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, 11 tak
      słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne,
      zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie
      swego posłannictwa.
      Ba 3
      9 Bądź posłuszny, Izraelu, przykazaniom życiodajnym, nakłoń ucha, by
      poznać mądrość. 10 Cóż się to stało, Izraelu, że jesteś w kraju
      nieprzyjaciół, wynędzniały w ziemi obcej, 11 uważany za nieczystego
      na równi z umarłymi, zaliczony do tych, co schodzą do Szeolu? 12
      Opuściłeś źródło mądrości. 13 Gdybyś chodził po drodze Bożej,
      mieszkałbyś w pokoju na wieki. 14 Naucz się, gdzie jest mądrość,
      gdzie jest siła i rozum, a poznasz równocześnie, gdzie jest długie i
      szczęśliwe życie, gdzie jest światłość dla oczu i pokój. 15 Lecz
      któż znalazł jej miejsce lub kto wszedł do jej skarbców?
      Ba 4
      1 Tą mądrością jest księga przykazań Boga i Prawo trwające na wieki.
      Wszyscy, którzy się go trzymają, żyć będą. Którzy je zaniedbują,
      pomrą.
      2 Nawróć się, Jakubie, trzymaj się go, chodź w blasku jego światła!
      3 Nie dawaj chwały swojej obcemu ani innemu narodowi twych
      przywilejów!
      4 Szczęśliwi jesteśmy, o Izraelu, że znamy to, co się Bogu podoba.
      Ez 36
      16 Pan skierował do mnie te słowa: 17 "Synu człowieczy, kiedy dom
      Izraela mieszkał na swojej ziemi, wówczas splugawili ją swym
      postępowaniem i swymi czynami: postępowanie ich wobec Mnie było jak
      nieczystość miesięczna kobiety. 18 Wtedy wylałem na nich swe
      oburzenie z powodu krwi, którą w kraju przelali, i z powodu bożków,
      którymi go splugawili. 19 I rozproszyłem ich pomiędzy pogańskie
      ludy, i rozsypali się po krajach, osądziłem ich według postępowania
      i czynów. 20 W ten sposób przyszli do ludów pogańskich i dokąd
      przybyli, bezcześcili święte imię moje, podczas gdy mówiono o
      nich: "To jest lud Pana, musieli się oni wyprowadzić ze swego
      kraju". 21 Wtedy zatroszczyłem się o święte me imię, które oni,
      Izraelici, zbezcześcili wśród ludów pogańskich, do których przybyli.
      22 Dlatego mów do domu Izraela: Tak mówi Pan Bóg: Nie z waszego
      powodu to czynię, domu Izraela, ale dla świętego imienia mojego,
      które bezcześciliście wśród ludów pogańskich, do których
      przyszliście. 23 Chcę uświęcić wielkie imię moje, które
      zbezczeszczone jest pośród ludów, zbezczeszczone przez was pośród
      nich, i poznają ludy, że Ja jestem Pan - wyrocznia Pana Boga - gdy
      okażę się Świętym względem was przed ich oczami. 24 Zabiorę was
      spośród ludów, zbiorę was ze wszystkich krajów i przyprowadzę was z
      powr
      • sylwia0405 Re: 03.04.2010 - czytania 02.04.10, 07:54
        26 I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza,
        odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała. 27 Ducha mojego
        chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i
        przestrzegali przykazań, i według nich postępowali. 28 Wtedy
        będziecie mieszkać w kraju, który dałem waszym przodkom, i będziecie
        moim ludem, a Ja będę waszym Bogiem.
        ________________________________________
        Rz 6
        3Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest
        zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć?
        4Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim
        pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus
        powstał z martwych dzięki chwale Ojca. 5Jeżeli bowiem przez śmierć,
        podobną do Jego śmierci, zostaliśmy z Nim złączeni w jedno, to tak
        samo będziemy z Nim złączeni w jedno przez podobne zmartwychwstanie.
        6To wiedzcie, że dla zniszczenia grzesznego ciała dawny nasz
        człowiek został razem z Nim ukrzyżowany po to, byśmy już więcej nie
        byli w niewoli grzechu. 7Kto bowiem umarł, stał się wolny od
        grzechu. 8Otóż, jeżeli umarliśmy razem z Chrystusem, wierzymy, że z
        Nim również żyć będziemy, 9wiedząc, że Chrystus powstawszy z
        martwych już więcej nie umiera, śmierć nad Nim nie ma już władzy.
        10Bo to, że umarł, umarł dla grzechu tylko raz, a że żyje, żyje dla
        Boga. 11Tak i wy rozumiejcie, że umarliście dla grzechu, żyjecie zaś
        dla Boga w Chrystusie Jezusie.
        ________________________________________
        Lk 24
        1 W pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu, niosąc
        przygotowane wonności. 2 Kamień od grobu zastały odsunięty. 3 A
        skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa. 4 Gdy wobec tego były
        bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężczyzn w lśniących
        szatach. 5 Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci
        rzekli do nich: "Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? 6 Nie ma
        Go tutaj; zmartwychwstał. Przypomnijcie sobie, jak wam mówił, będąc
        jeszcze w Galilei: 7 "Syn Człowieczy musi być wydany w ręce
        grzeszników i ukrzyżowany, lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie"". 8
        Wtedy przypomniały sobie Jego słowa 9 i wróciły od grobu, oznajmiły
        to wszystko Jedenastu i wszystkim pozostałym. 10 A były to: Maria
        Magdalena, Joanna i Maria, matka Jakuba; i inne z nimi opowiadały to
        Apostołom. 11 Lecz słowa te wydały im się czczą gadaniną i nie dali
        im wiary. 12 Jednakże Piotr wybrał się i pobiegł do grobu;
        schyliwszy się, ujrzał same tylko płótna. I wrócił do siebie,
        dziwiąc się temu, co się stało.
        • sylwia0405 Re: 03.04.2010 - czytania 02.04.10, 07:58
          Dziś cały Kościół jest pogrążony w milczeniu. Milczenie to rodzi się
          nie tylko z „grobowej ciszy”, „bo zabrano nam Pana”, lecz także z
          innego powodu. Kościół wraz z całym stworzeniem wyczekuje uwolnienia
          od Złego. Dziś Chrystus zstąpił do otchłani. Zstąpił do
          każdej „otchłani” – otchłani naszych cierpień, poczucia bezsilności,
          samotności, oszczerstw i wreszcie do otchłani naszej grzeszności.
          Czekamy na Pana w milczeniu, pragnąc uwolnienia od tego, co nas
          samych często strąca do piekieł. Jezus zna „otchłań” każdego z nas.

          O. Przemysław Ciesielski OP & Łukasz Kubiak OP, „Oremus” Wielki Post
          i Triduum Paschalne 2004, s. 213

          Cóż więcej można powiedzieć? Dzięki Jezu, za to, że znasz tę otchłań
          i że chcesz ją przemieniać w niebo. Dotykaj wszystkich tych miejsc,
          które wymagają uleczenia. Szczególnie chciej nas leczyć z poczucia
          bezsensu i osamotnienia - bo samotnym we dwoje się nie jest, a Ty
          przecież zawsze Jesteś ze mną...
          • otryt Re: 03.04.2010 - czytania 02.04.10, 08:36
            >Dziś Chrystus zstąpił do otchłani.
            >Zstąpił do każdej „otchłani” –
            >otchłani naszych cierpień,
            >poczucia bezsilności,
            >samotności,
            >oszczerstw
            >i wreszcie do otchłani naszej grzeszności.

            Tak się dziś czuję. Dziękuję Sylwio za te słowa, które niosą
            nadzieję.
            • andrzej585858 Re: 03.04.2010 - czytania 03.04.10, 12:12
              Chciałem przedstawić w tym miejscu znaleziony w sieci artykuł prawosławnego
              księdza Aleksandra Schmemanna będący rozważaniem poświęconym Wielkiej Sobocie.
              Jest dość długi ale warto z nim się zapoznać.


              Wielka Sobota
              ks. Aleksander Schmemann
              Oto błogosławiona Sobota

              „Wielka i Święta Sobota” to dzień, który łączy Wielki Piątek, uobecniające
              wspomnienie Ukrzyżowania, z dniem Chrystusowego Zmartwychwstania. Prawdziwa
              natura i znaczenie tego „połączenia”, niezbędność tego „dnia pośredniego” dla
              wielu pozostaje nieznane. Dla znacznej większości uczestniczących w cerkiewnych
              nabożeństwach „ważnymi” dniami Wielkiego Tygodnia są Piątek i Niedziela, Krzyż i
              Zmartwychwstanie. Te dwa dni pozostają jednak w swego rodzaju „bezładzie”. Mamy
              dzień smutku, a później następuje dzień radości. W takim łańcuchu wydarzeń
              radość zajmuje po prostu miejsce smutku... ale zgodnie z nauczaniem Kościoła
              prawosławnego, wyrażonego w jego tradycji liturgicznej, istotą tej kolejności
              nie jest zwykła zamiana. Kościół głosi, że Chrystus „śmiercią podeptał śmierć”.
              Oznacza to, że jeszcze przed Zmartwychwstaniem następuje wydarzenie, w którym
              smutek nie jest zwyczajnie zastępowany przez radość, ale jest w radość
              przeobrażany. Wielka Sobota jest właśnie tym dniem przemienienia, dniem w którym
              zwycięstwo wyrasta z klęski, kiedy to jeszcze przed Zmartwychwstaniem możemy
              rozmyślać o śmierci samej śmierci. Wszystko to wyrażane jest, a nawet więcej,
              wszystko to naprawdę dzieje się co roku w podczas tego cudownego nabożeństwa,
              tego liturgicznego wspomnienia, które staje się dla nas zbawienną i
              przeobrażającą teraźniejszością.


              Psalm 119 – Miłość i Prawo Boże

              Wejście do cerkwi na Jutrznię Wielkiej Soboty to liturgiczne zakończenie
              Piątku. Smutek Wielkiego Piątku jest przez to tematem wprowadzającym, początkiem
              Jutrzni Wielkiej Soboty. Rozpoczyna się ona jako nabożeństwo pogrzebowe, jako
              opłakiwanie złożonego do grobu zmarłego. Gdy chór śpiewa pogrzebowe tropariony,
              diakon powoli okadza świątynię, po czym prowadzący nabożeństwo kapłan podchodzi
              do Całunu (gr. epitafion, cs. płaszczanica). Stoimy przy grobie naszego Pana,
              rozważamy o Jego śmierci, Jego porażce. Śpiewany jest wówczas Psalm 119, a do
              każdego wersetu dodawane są specjalne „pieśni pochwalne” (gr. enkomia, cs.
              pochwały), które wyrażają przerażenie ludzi i całego stworzenia w obliczu
              śmierci Jezusa:

              „O góry i pagórki,
              i tłumy ludzi, i całe stworzenie,
              wszyscy zapłaczcie i szlochajcie
              ze Mną, Matką waszego Boga” (Ps 119,69)

              Niemniej jednak już od samego początku wraz z tym wstępnym tematem żalu i
              opłakiwania pojawia się i coraz bardziej widoczny staje się nowy motyw. Stykamy
              się z nim przede wszystkim w Psalmie 119 – „Błogosławieni nieskalani w drodze,
              którzy chodzą w prawie Pańskim”. W naszej obecnej praktyce liturgicznej ten
              Psalm używany jest jedynie podczas nabożeństw pogrzebowych i stąd wynikają jego
              „pogrzebowe” skojarzenia u przeciętnego wiernego. Jednak we wczesnej tradycji
              liturgicznej Psalm ten był jedną z istotnych części niedzielnego (sprawowanego w
              sobotę wieczorem – przyp. tłum.) nabożeństwa Powieczerza (cs. Powieczerije),
              cotygodniowego uobecniającego wspomnienia Zmartwychwstania Chrystusa Pana. Jego
              treścią wcale nie jest „pogrzeb”. Psalm ten jest najczystszym i najbardziej
              pełnym wyrażeniem miłości do prawa Bożego, tj. do Bożego zamysłu w odniesieniu
              do człowieka i jego życia. Prawdziwe życie, to które człowiek utracił poprzez
              grzech, polega na zachowywaniu i wypełnianiu Bożego prawa, to życie z Bogiem, w
              Bogu i dla Boga, to życie dla którego człowiek został stworzony.

              „Na drodze świadectw Twoich raduję się jak największym skarbem [...]” (w. 14)
              „Mam upodobanie w przykazaniach Twoich [...] (w. 16)

              A skoro Chrystus jest obrazem doskonałego wypełnienia prawa, skoro całe Jego
              życie nie miało żadnej innej „treści” oprócz wypełnienia woli Jego Ojca, Kościół
              interpretuje ten Psalm jako słowa Samego Chrystusa, wypowiadane do Jego Ojca z
              grobu.

              „Zważ, że kocham ustawy Twoje, Panie! Ożywiaj mnie wedle miłosierdzia Twego”.
              (w. 159).

              Śmierć Chrystusa jest ostatecznym dowodem Jego miłości wobec woli Bożej, Jego
              posłuszeństwa Swemu Ojcu. To akt czystego posłuszeństwa, pełnego zaufania
              Ojcowskiej woli. Dla Kościoła to właśnie to posłuszeństwo do samego końca, ta
              doskonała pokora Syna stanowi podstawę, początek Jego zwycięstwa. Ojciec pragnie
              tej śmierci, Syn przyjmuje ją, okazując bezwarunkową wiarę w doskonałość woli
              Ojca, w niezbędność przyniesienia ofiary z Syna przez Ojca. Psalm 119 jest
              pieśnią o posłuszeństwie i dlatego jest obwieszczeniem, że od posłuszeństwa
              rozpoczyna się zwycięstwo.

              Spotkanie ze śmiercią

              Ale dlaczego Ojciec pragnie śmierci? Dlaczego to konieczne? Odpowiedź na to
              pytanie stanowi trzeci wątek naszego nabożeństwa i pojawia się na początku
              „pieśni pochwalnych”, które następują po każdym wersecie Psalmu 119. Opisują one
              śmierć Chrystusa jako Jego zejście do otchłani. „Otchłań” w terminologii
              biblijnej oznacza sferę śmierci, której Bóg nie stworzył i której nie chciał;
              oznacza również, że Książę tego świata jest w tym świecie wszechmocny. Szatan,
              grzech, śmierć – to „wymiary” otchłani, jej zawartość. Grzech wywodzi się bowiem
              od szatana, a śmierć jest konsekwencją grzechu – „pojawił się w świecie grzech,
              wskutek zaś grzechu śmierć” (Rz 5,12). „Śmierć panowała od Adama aż do Mojżesza”
              (Rz 5,14), cały wszechświat stał się kosmicznym cmentarzem, był skazany na
              zagładę i rozpacz. To właśnie dlatego śmierć jest „ostatnim wrogiem” (1 Kor
              15,26) i jej zniszczenie stanowi ostateczny cel Wcielenia. To spotkanie ze
              śmiercią jest „godziną” Chrystusa, o której Sam powiedział: „przyszedłem dla tej
              właśnie godziny” (J 12,27).
              Teraz godzina ta nadeszła i Syn Boży wstępuje w śmierć. Ojcowie Kościoła
              moment ten opisują zwykle jako pojedynek pomiędzy Chrystusem i śmiercią,
              Chrystusem i szatanem, Bowiem ta śmierć miała być albo ostatecznym tryumfem
              szatana, albo jego decydującą porażką. Pojedynek ten przebiega się w kilku
              stadiach. Początkowo moce zła zdają się tryumfować. Sprawiedliwy zostaje
              ukrzyżowany, jest przez wszystkich opuszczony i doświadcza haniebnej śmierci.
              Staje się również uczestnikiem „otchłani”, tego miejsca ciemności i rozpaczy,
              ale w tym właśnie momencie ujawniane jest prawdziwe znaczenie tej śmierci. Ten,
              który umiera na Krzyżu ma Życie w Sobie, tj. posiada życie nie jako dar z
              zewnątrz, dar, który może Mu być odebrany, ale stanowi ono Jego istotę. On jest
              Życiem i źródłem wszelkiego życia. „W Nim było Życie i Życie było światłością
              świata”. Człowiek Jezus umiera, ale ten Człowiek jest Synem Bożym. Jako człowiek
              może rzeczywiście umrzeć, ale jednocześnie w Jego śmierci uczestniczy, do
              królestwa śmierci zstępuje w Nim Sam Bóg. To wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju,
              niezrównane znaczenie śmierci Chrystusa. W niej bowiem człowiekiem, który umiera
              jest Bóg, albo raczej, wyrażając się dokładniej, Bogoczłowiek. Bóg jest Święty
              Nieśmiertelny (cs. Swiatyj Biezsmiertnyj) i jedynie w następującym „bez
              zmieszania, bez zmiany, bez podzielenia i bez rozłączania” zjednoczeniu Boga i
              człowieka w Chrystusie, śmierć człowieka mogła być „przyjęta” przez Boga i
              została zwyciężona i zniszczona od wewnątrz, „śmierć została śmiercią podeptana”.
              • andrzej585858 Re: 03.04.2010 - czytania 03.04.10, 12:20
                Śmierć zostaje przezwyciężona przez życie

                Teraz rozumiemy dlaczego Bóg pragnie tej śmierci, dlaczego Ojciec oddaje jej
                Swego Jednorodzonego Syna. Pragnie On zbawienia człowieka, tj. tego, aby
                zniszczenie śmierci nie było jedynie aktem Jego mocy („Czy myślisz, że nie
                mógłbym wezwać na pomoc mego Ojca, a dałby Mi zaraz więcej niż dwanaście
                legionów anielskich?” Mt 25,53), ani też, nawet jeśli miałaby mieć zbawienne
                działanie, nie następowało przemocą, lecz było aktem tej miłości, wolności i
                dobrowolnego oddania Bogu, dla których stworzył człowieka. Każde inne zbawienie
                byłoby w sprzeczności wobec natury człowieka, a przez to nie byłoby prawdziwym
                zbawieniem. Stąd potrzeba Wcielenia i konieczność Bożej śmierci. W Chrystusie
                człowiekowi przywracane są posłuszeństwo i miłość. W Nim człowiek zwycięża
                grzech i zło. Istotne było to, aby śmierć została nie tylko zniszczona przez
                Boga, ale zwyciężona i podeptana w samej ludzkiej naturze, przez człowieka i
                poprzez człowieka. „Skoro bowiem człowiek sprowadził śmierć, to również dzięki
                Człowiekowi nastąpi zmartwychwstanie umarłych” (1 Kor 15,21).
                Chrystus dobrowolnie przyjmuje śmierć – o Swoim życiu mówi: „Nikt Mi go nie
                odbiera, lecz Ja sam oddaję je z własnej woli” (J 10,18). Czyni to nie bez
                trwogi: „zaczął się smucić i niepokoić” (Mt 26,37). Tak oto wypełnia się miara
                Jego posłuszeństwa i dlatego dochodzi do zniszczenia moralnych korzeni śmierci,
                śmierci jako okupu za grzech. Całe życie Jezusa spoczywa w Bogu tak, jak powinno
                pozostawać każde ludzkie życie i to właśnie ta pełnia Życia, to życie pełne
                znaczenia i treści, pełne Boga, zwycięża śmierć, niszczy jej moc. Śmierć bowiem
                jest nade wszystko brakiem życia, zniszczeniem życia, które odcięło się od swego
                jedynego źródła. A ponieważ śmierć Chrystusa jest dążeniem miłości ku Bogu,
                aktem posłuszeństwa i zaufania, wiary i doskonałości – jest ona aktem życia
                („Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha mojego” Łk 23,46), które niszczy śmierć. To
                śmierć samej śmierci.
                Takie właśnie jest znaczenie zstąpienia Chrystusa do otchłani, Jego śmierci,
                która stała się Jego zwycięstwem. Światło tego zwycięstwa oświeca teraz nasze
                czuwanie przy Grobie. W „pieśniach pochwalnych” wypowiadamy następujące słowa:

                O Życie, jakże to umierasz,
                jakże to zamieszkujesz w grobie,
                a jednak śmierci władzę kruszysz
                i umarłych podnosisz z otchłani. (w. 2)
                O Chryste Życie!
                W grobie złożony zostałeś,
                śmiercią Swą moc śmierci zgasiłeś
                i stałeś się źródłem życia dla całego świata. (w. 7)
                O jakże wielka to radość,
                jakże obfita słodycz,
                którą przyniosłeś będącym w otchłani,
                jak światłość jaśniejącą w jej mrocznych głębinach. (w. 49)

                Życie zstępuje do królestwa śmierci. Boska Światłość jaśnieje w jego
                straszliwych ciemnościach. Świeci dla wszystkich, którzy tam pozostają, bowiem
                Chrystus jest życiem wszystkich, jest jedynym źródłem wszelkiego życia. Dlatego
                Chrystus umiera również za wszystkich, bowiem wszystko co dzieje się z Jego
                życiem – dzieje się samemu Życiu. To zstąpienie do otchłani jest spotkaniem
                Życia wszystkich ze śmiercią wszystkich:

                Chcąc zbawić Adama,
                zstąpiłeś na ziemię, o Panie.
                A nie znalazłszy go na ziemi,
                szukając go zstąpiłeś aż do otchłani. (w. 25)

                Smutek i radość walczą ze sobą i oto radość ma teraz zwyciężyć. „Pochwały”
                kończą się. Dialog, pojedynek pomiędzy Życiem i śmiercią dobiega końca i po raz
                pierwszy rozbrzmiewa pieśń radości, pieśń zwycięstwa i tryumfu. Rozlega się ona
                w „troparionach na Psalm 119” (gr. eulogitaria), śpiewanych podczas każdego
                niedzielnego nabożeństwa Całonocnego Czuwania, gdy nadchodzi dzień Zmartwychwstania:

                Chóry aniołów zadziwiły się,
                widząc Ciebie pośród zmarłych!
                Niszcząc moc śmierci, Zbawco,
                podniosłeś ze Sobą Adama
                i wszystkich uwolniłeś z otchłani.

                Anioł promieniujący jasnością zawołał w grobie
                do niewiast niosących wonności:
                „Dlaczego mieszacie mirrę ze łzami?
                Spójrzcie na grób i zrozumcie,
                że Zbawiciel powstał z grobu”.

                Życiodajny Grób

                Dalej następuje cudowny Kanon Wielkiej Soboty, w którym wszystkie tematy tego
                nabożeństwa – od płaczu nad grobem, po zwycięstwo nad śmiercią – są jeszcze raz
                podejmowane i rozważane. Kończy się następującym wezwaniem:

                Niech raduje się stworzenie!
                Niech weselą się wszyscy mieszkańcy ziemi!
                Nienawistna otchłań została bowiem zniewolona.
                Niewiasty z wonnościami niech wybiegną Mi na spotkanie,
                bowiem Adamowi i Ewie z całym ich rodem przynoszę wybawienie
                i trzeciego dnia Zmartwychwstanę!

                „Trzeciego dnia Zmartwychwstanę!” Od tej chwili paschalna radość napełnia
                całe nabożeństwo. Ciągle stoimy przed Grobem, ale został nam właśnie ukazany
                jako Grób dający życie. Życie spoczywa w nim, rodzi się z niego nowe stworzenie
                i jeszcze raz w siódmy dzień, w dzień spoczynku Stwórca odpoczywa od całego
                Swego dzieła. „Życie śpi, a otchłań drży”, a my rozważamy ten błogosławiony
                Szabat, ten uroczysty spokój Tego, który z powrotem przynosi nam życie:
                „Pójdźmy, zobaczmy nasze życie, leżące w grobie...” Pełne znaczenie, mistyczna
                głębia Siódmego Dnia, jako dnia wypełnienia i dnia dostąpienia, są teraz
                objawiane, bowiem:

                Dzisiejszy dzień tajemniczo przepowiedział wielki Mojżesz, mówiąc:
                „I pobłogosławił Bóg siódmy dzień”.
                To bowiem jest Błogosławiona Sobota,
                to jest dzień odpocznienia,
                w którym od wszystkich dzieł Swoich
                spoczął Jednorodzony Boży Syn,
                który przyjmując śmierć dla wypełnienia Bożego planu zbawienia,
                cieleśnie w sobotę odpoczywa;
                i przez Swe Zmartwychwstanie powracając znów do tego Kim był,
                darował nam życie wieczne,
                albowiem On jest Tym jedynym dobrym i miłującym człowieka.

                Dalej idziemy wokół cerkwi w uroczystej procesji z Całunem, ale nie jest to
                procesja pogrzebowa. To Syn Boży, Święty Nieśmiertelny przechodzi teraz przez
                ciemność otchłani, zwiastując „Adamowi i wszystkim pokoleniom” radość
                nadchodzącego zmartwychwstania. „Powstając wcześnie z nocy”, ogłasza, iż „umarli
                powstaną z martwych, ci którzy pozostają w grobach przebudzą się, a wszyscy na
                ziemi wielce się uradują”.

                Oczekiwanie Życia

                Powracamy do cerkwi. Poznaliśmy już misterium dającej życie śmierci
                Chrystusa. Otchłań zostaje zniszczona. Otchłań drży w posadach. Tutaj pojawia
                się ostatni motyw naszego nabożeństwa – temat Zmartwychwstania.
                Szabat, siódmy dzień jest zwieńczeniem i dopełnieniem historii zbawienia –
                jego ostatnim aktem jest zwycięstwo nad śmiercią. Jednak po Szabacie następuje
                pierwszy dzień nowego stworzenia, nowego życia, zrodzonego z Grobu.
                Wątek Zmartwychwstania wprowadzamy jest przez Prokimenon:

                Powstań, Panie, pomóż nam, i wybaw nas dla imienia Twego. Boże, uszyma naszymi
                słyszeliśmy...

                Kontynuowany jest w pierwszym czytaniu biblijnym – w proroctwie Ezechiela o
                suchych kościach (r. 37,1-14). „[...] A było ich bardzo dużo w tej dolinie i
                były zupełnie wyschłe”. To śmierć tryumfująca w świecie, to ciemność, bezradność
                w obliczu powszechnego wyroku śmierci. Lecz Bóg mówi do proroka. Oznajmia mu, że
                ten wyrok nie jest ostatecznym przeznaczeniem człowieka. Ci, którzy umarli, będą
                znowu żyć. „Oto Ja otworzę wasze groby i wyprowadzę was z waszych grobów, ludu
                mój, i wprowadzę was do ziemi izraelskiej” (Ez 37,12). Po tym proroctwie
                następuje drugi Prokimenon z tym samym wezwaniem, z tą samą modlitwą:

                Powstań, Panie Boże mój, wznieś Twą rękę! [...]

                Jak do tego dojdzie, co umożliwi to powszechne zmartwychwstanie? Odpowiedzi
                na te pytania udziela drugie czytanie z Pisma Świętego (1 Kor 5,6-8, Gal
                3,13-14): „Odrobina kwasu zakwasza całe ciasto”. Chrystus, nasza Pascha, jest
                kwasem zmartwychwstania nas wszystkich. Skoro Jego śmierć niszczy samą zasadę
                śmierci, Jego Zmartwychwstanie je
                • andrzej585858 Re: 03.04.2010 - czytania 03.04.10, 12:24
                  Powstań, Panie Boże mój, wznieś Twą rękę! [...]

                  Jak do tego dojdzie, co umożliwi to powszechne zmartwychwstanie? Odpowiedzi
                  na te pytania udziela drugie czytanie z Pisma Świętego (1 Kor 5,6-8, Gal
                  3,13-14): „Odrobina kwasu zakwasza całe ciasto”. Chrystus, nasza Pascha, jest
                  kwasem zmartwychwstania nas wszystkich. Skoro Jego śmierć niszczy samą zasadę
                  śmierci, Jego Zmartwychwstanie jest zalążkiem zmartwychwstania wszystkich,
                  albowiem Jego życie jest źródłem wszelkiego życia. Wersety „Alleluja” to te same
                  wersety, które zapoczątkują nabożeństwo Paschalne – potwierdzają tę ostateczną
                  odpowiedź i przeświadczenie, że nadszedł czas nowego stworzenia, rozpoczął się
                  dzień bez wieczora:

                  Alleluja! Niech powstanie Bóg, i rozproszą się Jego wrogowie, i niech pierzchają
                  sprzed Jego oblicza ci, którzy Go nienawidzą.
                  Jak dym się rozwiewa, tak niech się rozwiewają, jak wosk się rozpływa przy ogniu.

                  Czytanie proroctw dobiegło końca. Ale były to jedynie proroctwa. Ciągle
                  pozostajemy w czasie Wielkiej Soboty przed grobem Chrystusa i musimy przeżyć
                  cały długi dzień, aby o północy, zanim zaczniemy świętować Jego
                  Zmartwychwstanie, usłyszeć: „Chrystus powstał z martwych!” Trzecie czytanie z
                  Pisma Świętego, fragment z Ewangelii Mateusza 27,62-66, który zamyka to
                  nabożeństwo, jeszcze raz mówi nam o Grobie, który arcykapłani i faryzeusze
                  „zabezpieczyli, pieczętując kamień i ustawiając straże”.
                  Ale to chyba tutaj, przy samym końcu Jutrzni, oczywistym jawi się ostateczne
                  znaczenie tego „dnia pośredniego”. Chrystus powstał z martwych, Jego
                  Zmartwychwstanie będziemy świętować w Dzień Zmartwychwstania. Jednakże to
                  świętowanie jest zarówno uobecniającym wspomnieniem wyjątkowego wydarzenia
                  przeszłości, jak i antycypacją misterium przyszłości. Następuje Jego
                  Zmartwychwstanie, ale jeszcze nie nasze. My będziemy musieli umrzeć, doznać
                  umierania, rozłąki, zniszczenia. Nasza rzeczywistość w tym świecie, w tym
                  „eonie”, jest rzeczywistością Wielkiej Soboty – ten dzień jest prawdziwym
                  obrazem naszego ludzkiego stanu. Wierzymy w zmartwychwstanie, ponieważ Chrystus
                  powstał z martwych. Oczekujemy zmartwychwstania. Wiemy już, że śmierć Chrystusa
                  nie jest beznadziejnym, ostatecznym końcem wszystkiego. Zostaliśmy ochrzczeni w
                  Jego śmierć i uczestniczymy w Jego życiu, które wyszło z grobu. Otrzymujemy Jego
                  Ciało i Krew, które są pokarmem nieśmiertelności. Nosimy w sobie zalążek,
                  antycypację życia wiecznego. Całe nasze chrześcijańskie istnienie wiąże się z
                  tymi aktami łączności z życiem „nowego eonu” Królestwa, a jednak ciągle jesteśmy
                  tutaj i śmierć pozostaje naszym nieuniknionym udziałem.
                  Ale czyż to życie pomiędzy Zmartwychwstaniem Chrystusa i dniem naszego
                  zmartwychwstania nie jest właśnie życiem w czas Wielkie Soboty? Czyż oczekiwanie
                  nie jest podstawową i istotną kategorią chrześcijańskiego doświadczenia?
                  Oczekujemy w miłości, nadziei i wierze. A to oczekiwanie na „zmartwychwstanie
                  zmarłych i życie przyszłego wieku”, na życie, które „ukryte jest z Chrystusem w
                  Bogu” (Kol 3,3-4), to narastanie oczekiwania w miłości, w przeświadczeniu –
                  wszystko to jest naszą własną „Wielką Sobotą”. Z czasem wszystko w tym świecie
                  staje się przezroczyste dla światła, które stamtąd przychodzi, „obraz tego
                  świata” przemija, a to niezniszczalne życie z Chrystusem staje się naszym
                  najwyższą i ostateczną wartością.
                  Co roku, po tym porannym nabożeństwie Wielkiej Soboty, oczekujemy na
                  Paschalną noc i pełnię Wielkanocnej Paschalnej radości. Wiemy, że nadchodzą – a
                  mimo to jakże powolne jest ich zbliżanie się, jakże długi wydaje się ten dzień!
                  Ale czy ten cudowny spokój Wielkiej Soboty nie jest symbolem naszego własnego
                  życia w tym świecie? Czyż nie pozostajemy zawsze w tym „dniu pośrednim”,
                  oczekując na Paschę Chrystusa, przygotowując się na dzień bez wieczora w Jego
                  Królestwie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka