addria
24.02.04, 14:26
Tak tu sobie rozmawiamy o negatywnym wpływie "świata"; o tym co światowe, a
co nie; o konieczności ciągłego samodoskonalenia; o stosowaniu się do zaleceń
i nakazów z Biblii; o wychowywaniu dzieci w głębokiej, a nie powierzchownej
religijności... i pojawiło mi się takie pytanie.
Do czego nadmierna (i nierozsądna - ale jak zadbać o ten zdrowy rozsądek?)
gorliwość w praktykowaniu swojej wiary może człowieka doprowadzić?
Czy Waszym zdaniem istnieje jakaś granica w podporządkowywaniu swojego życia
(jak również życia swoich dzieci) wszelkim zaleceniom, wskazówkom i prawdom
objawionym w Piśmie św. (a dla niektórych czasem i poza nim), której
przekroczenie oznaczać może wejście na niebezpieczny grunt fanatyzmu
religijnego?