Czy w Waszych rodzinach jadacie razem posiłki?I czy je jakoś celebrujecie?
My modlimy się przed jedzeniem.Ale nie formułką tylko taką spontaniczną
modlitwą-to taki nasz domowy zwyczaj.Najczęsciej takim wspólnym posiłkiem na
którym wszyscy się gromadzimy jest kolacja(mój mąż pracuje do 19)Wtedy
rozmawiamy o całym dniu,o problemach i radościach.Dzieci 'wywalają' swoje
żale,tatuś ustala listę poszkodowanych i tych co bardziej niż zwykle
dokuczali innym

Ten wspólny posiłek to taka jakby "domowa
liturgia"Oczywiście nie jest to jakieś rozliczanie ani nudziarstwo
umoralniające

Dla mnie to ważne-wspólnie zasiadać do stołu-czuję wtedy wspólnotę domowników.
Pamiętam,że z rodzicami często obiady wyglądały tak:każdy siedział gdzie
chciał,np.na wersalce,talerz na stołku i TV!-koszmar.
Ciekawe jak to jest u Was?