10.05.04, 10:07
Czy w Waszych rodzinach jadacie razem posiłki?I czy je jakoś celebrujecie?

My modlimy się przed jedzeniem.Ale nie formułką tylko taką spontaniczną
modlitwą-to taki nasz domowy zwyczaj.Najczęsciej takim wspólnym posiłkiem na
którym wszyscy się gromadzimy jest kolacja(mój mąż pracuje do 19)Wtedy
rozmawiamy o całym dniu,o problemach i radościach.Dzieci 'wywalają' swoje
żale,tatuś ustala listę poszkodowanych i tych co bardziej niż zwykle
dokuczali innymwinkTen wspólny posiłek to taka jakby "domowa
liturgia"Oczywiście nie jest to jakieś rozliczanie ani nudziarstwo
umoralniającesmile
Dla mnie to ważne-wspólnie zasiadać do stołu-czuję wtedy wspólnotę domowników.
Pamiętam,że z rodzicami często obiady wyglądały tak:każdy siedział gdzie
chciał,np.na wersalce,talerz na stołku i TV!-koszmar.
Ciekawe jak to jest u Was?
Obserwuj wątek
    • addria Re: Stół 10.05.04, 10:24
      Wspólny, rodzinny posiłek to zwyczaj, który powinnyśmy pielęgnować, bo bardzo
      zbliża on ludzi. Wiadomo, dziś każdemu brakuje czasu, ale czasem, choćby raz w
      tygodniu mozna urządzić taki rodzinny obiad, śniadanie czy kolację. Ja lubię
      też zloty rodzinne, gdzie kilka pokoleń spotyka się przy wspólnym stole. Mam
      nadzieję, że będę potafiła podtrzymywac tą tradycję, teraz i kiedyś, a potem
      jak pojawią sie wnuki..., a nawet prawnuki... wink))
      • addria Re: Ps. 10.05.04, 10:25
        To, jakie to ważne, wiemy też z przykładu ostatniej wieczerzy Pana Jezusa i
        apostołów.
    • orvokki Re: Stół 10.05.04, 10:32
      A wiesz Addria, nie pomyślałam o tym, dzięki.

      Moi rodzice oboje pracują po kilkanaście godzin na dobę, więc zazwyczaj
      musieliśmy sobie z bratem radzić sami. Bardzo też mnie irytowało, jak nagle mój
      ojciec ni stąd ni zowąd wyskakiwał z obowiązkowym rodzinnym obiadem - nie było
      tego na co dzień, każdy miał zwyczaj pojadania gdzieś przy komputerze (brat),
      przed telewizorem (mama), albo nad książką (ja) i wydawało mi się to sztuczne i
      naciągane. Z atmosferą różnie w związku z tym bywało, czasem taki rodzinny
      posiłek organizował się spontanicznie i było fajnie, a czasem ojciec nas
      zaganiał, odrywając od ciekawszych w tym momencie zajęć, i wszyscy siedzieli
      naburmuszeni.

      A w moim domu teraz bardzo się cieszę, jak możemy z Wojtkiem zjeść razem, przy
      czym najfajniej jest, jak najpierw razem ten obiad pichcimy (znaczy on pichci,
      a ja dokładam surówkę :o). Myślę, że dobrze jest, jeśli taki wspólny posiłek
      istnieje, ale że nie da się tego zwyczaju wprowadzić nagle i na siłę, tylko
      musi być dobrze wrośnięty w rodzinną tradycję.
    • mama_kasia Re: Stół 10.05.04, 12:21
      W naszym domu stół jest bardzo ważny. Zresztą był to
      zaraz po łóżku następny mebel, jaki do domu kupiliśmy.
      Miał być duży i taki prawdziwy. Jest, ale już teraz trochę
      za mały (nie mieszczą się przy nim wszyscy goście, jakich
      przyjmujemy smile).
      Mamy to szczęście, że jadamy razem obiad prawie codziennie.
      Czekamy na mojego męża z obiadem, krótko, bo po 16-ej jest
      w domu. Trochę ostanio zaburzyłam nasze wspólne jadanie, bo
      zaczęłam chodzić na angielski.
      Modlimy się przed jedzeniem w bardzo różny sposób, czasami
      dzieci dziękują za wszystko po kolei, co jest na stole, a ja
      je poganiam, bo jestem głodna wink, a czsami jest to krótka
      modlitwa, czasami odnosi się ona do spraw, które akurat
      przeżywamy w rodzinie.
      Jeszcze jedna rzecz jest zwiążana z naszym stołem. Pokazuje on
      w taki zupełnie naturalny (ale i celowy) sposób, to w jakim
      okresie w Kościele jesteśmy, np. teraz przez cały okres
      wielkanocny (50 dni) mamy na stole pisanki i baranka. Wszyscy
      się dziwią, jeszcze jajka? A w Wielkim Poście stała świeca i
      skarbonka na jałmużnę wielkopostną.
    • mader1 Re: Stół 10.05.04, 12:47
      U nas jest wspolny posilek. Moj maz, ja, urywamy sie zz pracy i jemy z
      dzieciakami obiad - on odbiera srednia ze szkoly. To jest miedzy 13.30
      a 15.oo - zalezy od dnia. Potem maz znow jedzie do pracy.
      Nie bylo latwo tak to zorganizowac, ale praca meza nalezy do rodzaju
      niekonczacych sie sad I okazalo sie, ze taka przerwa w srodku dnia
      bardzo dobrze dziala i na niego i na dzieciaki.W przzeciwnym razie
      ich kontakt ograniczalby sie do paru chwil wink
      Nie wiem, czy dzieciaki to jakos krepuje.Zazwyczaj trudno im siee
      pogodzic, ktore ma gadacsmile
      No i menu jest trudne do ustalenia, bo kazdy ma inny gust. Staram
      sie, by zawsze choc jedno danie bylo ulubione.
      • fumag Re: Stół 10.05.04, 14:36
        W sprawie menu to ja czasem już dostaję świra!
        Moje dzieci zaczynają z wiekiem stawać się indywidualistami-a niech to!
        To co lubi Franek,np.placki ziemniaczane,tego "nie weżmie do ust"Marysia,to co
        wybiera tato-kopytka nie zjedzą dzieci-wolą leniwe pierogi...Ręce opadają.No bo
        ile można jeść spaghetti albo kotlety z piersi kurzych(to jedyne
        dania "strawne"dla wszystkich)?
        Dzieci-starszaki jedzą obiady w przedszkolu więc najwyżej jak im się nie
        podoba, mogą jadać kanapki na przegryzkę.Ale co z maluchami?A jeszcze Stacho i
        zupki ze słoiczków.Niezła łamigłówka.
        A raz mąż mój śmiertelnie się na mnie obraził za kluski ze szpinakiem,a ja
        tylko chciałam zdrowo karmić rodzinęcrying
        Taka proza życia.
        • mama_kasia Re: Stół 10.05.04, 14:50
          Kiedy już serdecznie miałam niezadowolenia poszczególnych
          członków rodziny w sprawie menu, wpadłam na pomysł, aby
          robić tygodniowe menu. Każdy podał swoje propozycje. Jeśli
          jednego dnia było ulubione danie syna, to drugiego córki
          (męża nie brałam pod uwagę, bo on lubi wszystko smile). I jeszcze
          musieli się wszyscy zgodzić na dane danie, bo jak nie to
          szukamy innego (trochę sztuki kompromisu dzieci się pouczyły wink).
          Menu powiesiłam na lodówce i wszystko było jasne. Zadziałało! Skoro
          sami ustalili ... A jakie wzrosło zaiteresowanie gotowaniem smile))
          • mader1 Re: Stół 10.05.04, 16:15
            to dobry pomysl smile U nas jest podobnie, ale troche po partyzancku.
            Pytam rano - "to co dzis na obiad ?" i ustalamy. Czasem to ustalanie
            bywa burzliwe ( o nie, tylko nie jarzynowa !!!). Ale zawsze jest
            podobnie - jezeli jest np. jarzynowa, ktora Robert, ja, Munio lubimy,
            to na drugie danie spagetti- bo dziewczyny lubia smile Dzieciaki uwielbiaja
            rosol a moj maz juz nie moze na niego patrzec smile Robimy tez
            ziemniaczki na przemian z kasza, ryzem i kluskami smile Ale sie watek
            kulinarny zrobil smile)))
    • alex05012000 Re: Stół 10.05.04, 12:57
      stołu codziennego w zasadzie nie ma bo jadamy przy tzw. barze na wysokich
      stołkach (Ola wysokim krześle) oddzielajacym część kuchenną od częsci salonowej
      dużego pokoju, modlitwy przed posiłkiem też nie ma (u kogoś w domu mi nie
      przeszkadza, sama jakoś nie umiałabym w ten sposób...)ale jest obowiązkowy
      wspólny posiłek - obiadokolacja, około 19h00 (wracam z pracy, z Olką zabraną od
      babci po drodze ok. 18h00-18h30, 1/2 godziny na zrobienie obiadu i jemy) jako,
      że wypada to o 19h00 jemy przy dobranocce, więc TV jest włączony, może to i
      niezbyt dobrze, ale tak wypada, przed 19h00 nie zdążam a doczekać do 20h00 nie
      mam sił, bo umarłabym z głodu ... inne posiłki jadamy każdy o różnej porze, jak
      kto chce ... czasami razem.... zgadzam sie ze wspólne posiłki są bardzo ważne -
      maria
    • neogobbo Re: Stół 10.05.04, 14:15
      W rodzinnym domu izolowałem sie od wspólnych posiłków. Brałem swój talerz i
      szedłem z nim do swojego pokoju. Zamykałem drzwi i włączałem muzykę. Teraz
      wiem, że nie tędy droga.
      zisiaj w naszym wspolnym z Kramlą domu mamy stół. Stary, okrągły, z krzesłami.
      Przy nim jemy, przynajmniej jeden posiłek dziennie (wspólnie z dziećmi - obiad,
      kolacja) a w niedzielę stół ma nowy obrus, kwiaty, i przy nim wraz z dziećmi
      modlimy się psalmami z brewiarza. Ja wtedy - raz na tydzień - sięgam po gitarę,
      trochę śpiewamy, potem agapa (coś słodkiego).
      Stół to obok małżeńskiego łóżka najważniejszy mebel w domu. Podoba mi się takie
      powiedzenie, że aby małżeństwo funkcjonowało, niezbędne są trzy ołaterze:
      ołtarz Eucharystii, ołtarz stołu i ołtarz łoża małżeńskiego. I rzeczywiście -
      mimo wielu trudów, grzechów i przeciwności - te trzy ołtarze pozwalają nam
      zachować jedność małżeńską.
      Niedługo ten stół będzie chyba musiał być powiększony. No i piąte krzesło też
      się przyda.

      Wczoraj u teściów miałem okazję jeść obiad przy ławie, w pozycji ostro
      pochylonej. Dziękuję bardzo - chyba że ktoś chce się odchudzać. Jeśli ktoś
      jeszcze nie ma - gorąco polecam stół.
      • addria Re: Stół 10.05.04, 14:19
        >
        > Wczoraj u teściów miałem okazję jeść obiad przy ławie, w pozycji ostro
        > pochylonej. Dziękuję bardzo - chyba że ktoś chce się odchudzać. Jeśli ktoś
        > jeszcze nie ma - gorąco polecam stół.

        Oj, to fakt. My dopiero po 6 latach małżeństwa dorobiliśmy się prawdziwego
        stołu z prawdziwymi krzesłami wink i od tamtej pory jadamy "rodzinnie" właśnie
        przy nim. Jedzenie w kucki przy ławie, to koszmarne doświadczenie, choć po paru
        latach można przywyknąć wink)) No, ale stół jest i chwała Bogu za to smile))
      • neogobbo Re: Stół 10.05.04, 14:35
        Dodam jeszcze, że z tym stołem to mnie sporo wysiłku kosztowało. To jest stary,
        ciężki, okrągły stół po babci. Kiedy go przywieźliśmy, to się okazało że nijak
        nie chciał wejść do windy. No i na czwarte piętro musiałem zasuwać z nim na
        plecach. Ale warto było.
    • isma Re: Stół 10.05.04, 14:31
      A u nas musielismy ze wspolnego stolu zrezygnowac ;-(((.
      Tak sie porobilo, ze nasze uczulone na tysiac produktow niespelna dwuletnie
      dziecie w koncu odkrylo, ze nie moze jesc tego samego, co my ;-(((. Nie bylismy
      w stanie wyperswadowac jej siegania do naszych talerzy i nie bylismy w stanie
      utulic jej w placzu po odmowie.
      Bardzo zaluje, bo z wlasnego dziecinstwa pamietam wielogodzinne przesiadywanie
      z Rodzicami w kuchni, po dawno skonczonym obiedzie (i dlugo przed podaniem
      obiadu, z przygotowujaca go Babcia).
      Rodzinna celebra jest natomiast niedzielny spacer i niedzielne wspolne czytanie
      ksiazeczek w lozku.
    • piotrsko Re: Stół 10.05.04, 15:00
      Z tym jadaniem przy wspólnym stole bywa różnie. To "różnie" dotyczy tzw. dni
      powszednich. Kuba jada w przedszkolu. Marysia zazwyczaj wczesnym popołudniem z
      babcią, która się nią opiekuje. Ja zazwyczaj wracam ostatni z pracy, więc
      wszyscy są już po obiedzie. Za to w soboty i w niedziele staramy się jeść
      razem. I to zarówno śniadania, jak i obiady. W soboty nieraz także kolacje.
      Zwykle to nasz 7 letni Kubuś jest inicjatorem tych sobotnich kolacji, po
      wieczornej ( niedzielnej już ) Eucharystii. Wtedy koniecznie na stole muszą się
      palić świece smile

      Zwykle przed posiłkiem ktoś mówi modlitwę, albo po prostu robimy znak krzyża.
      Czasami w niedziele na obiad chodzimy do naszych rodziców. Wtedy też jemy obiad
      w rodzinnej atmosferze, tyle że bez uprzedniej modlitwy ( moi rodzice nie
      praktykują modlitwy przed posiłkiem, a teściowie są niewierzący ).

      Nieraz zdarza się nam w niedzielę iść na obiad do jakieś restauracji i to też
      jest bardzo sympatyczne.

      A w minioną sobotę byliśmy na kolacji ze znajomymi( bez dzieci ) - pozdrowienia
      dla Gobbo i Kramli wink))

      Nasz stół to także domowy ołtarz modlitwy przy którym robimy z dziećmi
      niedzielne laudesy.

      Piotr.
      • neogobbo Re: Stół 10.05.04, 16:07
        No tak, a Kramla od razu (jeszcze w samochodzie) mówiła, że Wam nie
        podziękowałem. No więc czynię to niniejszym nieco bardziej publicznie.
        • piotrsko Re: do Gobbo 11.05.04, 08:33
          No, co Ty ?
    • magkow14 Re: Stół 10.05.04, 15:44
      U nas stół był kupiony jako jeden z pierwszych mebli. Przed każdym posiłkiem
      się modlimy, gdy byliśmy sami, była to modlitwa spontaniczna. W chwili obecnej
      mówimy formułkę ze względu na naszego starszego synka ( w lipcu będzie miał
      trzy latka) któremu łatwiej modlić się w taki sposób. Myślę, że za jakiś czas
      wrócimy do spontanicznej modlitwy, ale najpierw nasz synek musi się jej nauczyć.
      Pozdrawiam.
      Magkow14.

      --
      Cesarskie cięcie
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13344
    • adzia_a Re: Stół 10.05.04, 21:01
      Wiecie co, a ja właśnie jadę we czwartek do stolarza zamawiać stół do kuchni smile

      Okrągły ma być.

      I już się cieszę na wspólne przesiadywanie wieczorami przy nim. Niech już się
      skończy ta bylejakość, kiedy ja zajadam w biegu pomiędzy starszą i młodszą
      córcią, a mąż je o 22:00 bo wtedy wraca z budowy...

      Fajnie się Was czyta smile
      • magdalena_76 Re: Stół 11.05.04, 09:18
        U nas też stół był pierwszym zakupem w mieszkaniu - mieliśmy tylko materac no i
        ten stół. Ubrania i książki w pudłach wink)))
        Jest duży i okrągły, a w razie potrzeby można go dwukrotnie powiększyć (cudo z
        Ikei wink))
        Lubimy przy nim siedzieć wieczorami i rozmawiać, mamy też takie prace, w
        których wiele trzeba robić w domu - więc siedzimy naprzeciwko siebie, pisząc,
        rysując i wycinając, a stół zawalony jest wtedy papierami i książkami. Wspólne
        posiłki w tygodniu różnie wyglądają, natomiast w weekend staramy się zawsze
        jeść razem. Z radością czekamy na chwilę, w której przystawimy do stołu wysokie
        krzesełko i nasze maleństwo będzie siedziało z nami wink
        W naszym domu nie ma telewizora. Wydaje mi się, że zamiana tego mebla na stół
        to rozsądny pomysł smile
        • adzia_a Re: Stół 11.05.04, 09:56
          Magda, materac będzie drugi smile
          Nie ze względu na hierarchię wartości bynajmniej, tylko stolarz musi mieć
          trochę czasu smile
    • maika7 Re: Stół 11.05.04, 09:54
      Stół. Tajemniczy mebel. Taka busola relacji. Albo grupuje bliskich -
      rozgadanych, wesołych, smutnych, ale na pewno współodczuwających. Albo dzieli -
      milcząco, albo ze sztucznymi rozmowami sad

      Nasz stół - miejsce naszych codziennych spotkań. Jest swiadkiem naszych rozmów,
      naszych nastrojów, przy nim ustalamy ważne rodzinnie rzeczy, przy nim
      rozmawiamy o naszych radościach, o naszych kłopotach. Pojawiały się na nim
      różne rzeczy - nie tylko potrawy - wycinanki, plastelina, masa solna,
      pierniczki do lukrowania, roztwór mydła do puszczania baniek mydlanych,
      fotografie, papier listowy, gazety i książki, dodatkowe nakrycia dla gości i
      mnóstwo innych rzeczy. Lubię siadać przy nim z całą naszą rodzinką, lubię
      siadać przy nim z przyjacielem na długie pogaduchy, lubię też sama od czasu do
      czasu wypić przy nim kubek herbaty i podumać. Lubię nasz stół smile)
      M.
    • neonka693 Re: Stół 13.05.04, 23:16
      Stol byl naszym pierwszym zakupem po slubie. Rozkladany, taki ze zmiesci sie i
      18 osob (to juz max).
      Ja od dziecinstwa bylam nauczona, ze obiady, kolacje je sie wspolnie przy
      stole. Nie bylo uciekania z talerzem do pokoju, przed telewizor, na drodze
      zawsze stawal Tato. Czasem mialam mu to za zle, teraz rozumiem i doceniam.
      Moj maz natomiast w domu posilki spozywal na blacie szafek kuchennych!!!! lub w
      swoim pokoju przy maciupkim stoliczku. Zadnej jednosci, rozmowy, nic. Najlepiej
      kazdy oddzielnie. Na szczescie lata bycia we wspolnocie i w nim zrodzily
      potrzebe wspolnych posilkow, wiec od poczatku malzenstwa jemy w posilki razem,
      przy stole, choc nie jest to latwe przy 8 miesiecznym maluchu smile Zawsze z
      modlitwa na poczatku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka