Dodaj do ulubionych

Wychowanie, a pieniądze

24.05.04, 18:51
Były już na tym forum różne tematy, ale nie pamiętam aby poruszano temat
wychowania w kontekście pieniędzy. A przecież pieniądz jest nieodłącznie
związany z naszym życiem. Wychowanie dzieci to także pokazanie im właściwej
relacji do pieniądza. Więc może teraz troche na ten temat ?

Pamiętam jak moi znajomi opowiadali kiedyś, że ich 10- letnia córka wszystkie
pieniądze, które otrzymała z okazji I komunii świętej rozdała ubogim.

Kiedyś czytałem wypowiedź pewnego biskupa, który mówił, że nie wierzy w
szczerość nawrócenia jeśli nie dotyka ono portfela.

A Wy co myślicie ?

A przede wszystkim jakie macie doświadczenia w wychowywaniu dzieci do
robienia DOBREGO użytku z pieniądza ?

Piotr
Obserwuj wątek
    • mama_kasia Re: Wychowanie, a pieniądze 24.05.04, 21:16
      Nasz syn chomikuje pieniądze. Teraz po komunii sumka
      trochę urosła. Zastanawia się, jak je wykorzystać,
      ale cele charytatywne do głowy mu nie przychodzą,
      chociaż dobry przykład w domu ma smile
      Tak sobie myślę, że może najpierw warto byłoby
      przy okazji tego tematu zastanowić się nad naszym -
      rodziców podejściem do pieniądza?
      Muszę to jeszcze przemyśleć i omówić z mężem smile
    • mamalgosia Re: Wychowanie, a pieniądze 25.05.04, 08:09
      A ja sobie policzyłam wydatki w jednym miesiącu i wydatki na mnie i mojego męża
      stanowiły 1/3, a na naszego syna 2/3.smile
      Jan Paweł II powiedział niedawno, ze dobrobyt utrudnia wiele rzeczy. I chyba ma
      rację.
      Z drugiej strony: pieniądze wiele ułatwiają. A w wychowaniu... Wartości możesz
      przekazać i bez pieniędzy.
      Mnie osobiście pieniądze dają poczucie bezpieczeństwa - niestety dużo chodzę po
      lekarzach i widzę, ze inaczej mnie traktują prywatnie, a inaczej państwowo.
      Bardzo się martwię, gdy w danym miesiącu wydatki przerastają przychody
    • mamalgosia Re: Wychowanie, a pieniądze 25.05.04, 08:09
      wiem, ze nie odpowiedziałam na Twoje pytanie, ale tylko tamto na razie przyszło
      mi do głowy
      • alex05012000 Re: Wychowanie, a pieniądze 25.05.04, 10:09
        pieniądze szczęśćia nie dają ale bez nich ciężko żyć! oj, wiem ja coś na ten
        temat.... i mają wpływ na wychowanie dziecka/dzieci, czy tego chcemy czy nie,
        mówię o tym dobrym wpływie - no bo pieniądze to książki i gry edukacyjne, nauka
        języków, uprawianie sportu, wakacje nad morzem czy w górach, a nie w mieście,
        to kino, Zoo, wycieczka weekendowa itd.itp.; cieżko jest wychowywać dziecko
        kiedy ledwo starcza na chleb, i matka zastanawia sie skąd weźmie na podreczniki
        dla pierwszoklasisty...., wartości można przekazać, jak ktoś tu pisał, fakt,
        ale to tak jak z dobrym słowem - jest bardzo ważne, aczkolwiek nie można nim
        nakarmić głodnego brzucha.... brak jest szkodliwy i jak we wszystkim nadmiar
        jest szkodliwy, myślę o sytuacji kiedy rodzice nie mają czasu dla dzieci, nie
        zajmują się nimi, nie przekazują im wartości, niczego nie uczą a tylko dają
        pieniądze myśląć, ze dobra materialne załatwią wszystko .... potrzebny złoty
        środek i nauczenie dziecka właściwego stosunku i szacunku do pieniądza:
        pieniądze są ważne, są środkiem do osiągnięcia tego czy innego celu, ale nie
        celem samym w sobie; moja córka ma dopiero niewiele ponad 4 lata, ale myślę, ze
        dobrze zaczyna.... ma swoją portmonetkę w kształcie misia puchatka i w niej
        drobne od babć... w sobotę byłyśmy na targach książki, Ola wzięła swoje
        drobniaki i dokonała pierwszzego zakupu, z którego byłam dumna - kupiła sama
        książeczkę z obrazkami do malowania i nalepiania, a dumna jestem z tego, ze jej
        pierwszym zakupem była książka a nie jakieś głupawa zabawka lub cukierki; ale
        to nie wszystko: wyjeżdżając (a byłyśmy ze 3 godziny) mówię do Olki, że teraz
        to zapłacimy mnóstwo pieniędzy za parking! a ona na to wyciąga tego puchatka z
        moniakami i mówi: mamusiu, to ja ci dołożę! zatkało mnie, przyznam...
        a propos były już na Forum dyskusje na temat tego czy przy dzieciach powinno
        sie mówić, ze rodzice nie mają dużo pieniędzy, albo, ze nie mają na to czy
        tamto, argumenty padały przeciw, że dzieci nie muszą/nie mogą wiedzieć o
        sytuacji materialnej rodziny, bo to sprawa dorosłych itd, ja uważam, że dziecko
        (ogólnie, nie w detalach) powinno wiedzieć, że np. nie na wszystko można sobie
        pozwolić, nie wszystko mama może kupić, że nie można jechać na Bahamy na
        wakacje, itd., że wprawdzie nie mamy aż tyle, ale sie kochamy i stanowimy
        wspaniałą rodzinę, ja Olce mówię, ze np. na to czy tamto nie mamy wystarczająco
        duzo pieniążków - niech się uczy, ze nie można mieć wszystkiego i że mieć nie
        jest najważniejsze, oczywiście mieć starcza nam akurat na zaspokojenie
        podstawowych potrzeb, wiec głodna nie chodzi .... ale sie rozpisałam ....
        pozdrawiam - maria
        • nulleczka Re: Wychowanie, a pieniądze 25.05.04, 17:24
          Myślę, że ważna jest właściwa hierarchia wartosci, w której pieniądz byłby
          zdetronizowany do roli środka. Wiele na ten temat myślałam, tym bardziej że
          przez pewien czas byliśmy z mężem typowymi klepaczami biedy i dużo się dzięki
          temu nauczyliśmy. Ale od początku. Tuz po ślubie kością niezgody w naszym
          małżeństwie był stosunek do pieniądza. Wtedy jeszcze mielismy w miare „tłuste”
          miesiące. I moje sknerowate serce cierpiało katusze patrząc na rozrzutność
          męża, który idąc do sklepu kupował: najdroższe żelazko, najbardziej szpanerskie
          i kosztowne spodnie, a dla mnie zamiast jednej spódnicy – dwie i do tego
          jeszcze rajstopy, bluzka i mnóstwo innych drobiazgów. Ja z kolei opłakiwałam
          każdą niepotrzebnie wydana złotówkę. No i stało się. Mąż rozrzutnik stracił
          pracę i było nam bardzo ciężko, kiedy przez pięć dni w tygodniu jedliśmy na
          obiad kaszę gryczaną z serkiem wiejskim, ewentualnie ziemniaki z kefirem. Ale
          dzięki temu mąż docenił wartość pieniądza i już dziś bardzo rozsądnie je wydaje
          ( no, z pewnymi wyjątkami), a poza tym miał czas, żeby pomóc mi w domu, bo z
          dwójką rozkrzyczanych małych dzieci pewnie bym zwariowała. Do dzis więc myślę,
          że tamten czas był dla nas naprawde wielką łaską. Ustaliliśmy sobie kilka zasad
          w kwestii pieniężnej
          - rozsądnie planować wydatki
          - pieniądz jest niewątpliwie dobrem tego świata, ale nie można mu
          podporządkowywać zasad moralnych ( np. wiele osób dzwoniło do mnie z prośbą o
          napisanie jakiejś pracy : magisterskiej, wypracowania itp., oczywiście za
          pieniądze – i tu moje poczucie uczciwości na to mi nie pozwalało)
          - w pogoni za pieniądzem nie można poświęcać rodziny ( ostatnio np.
          zaproponowano mężowi dużo lepsze zarobki, co jednak pociągałoby za sobą
          nieobecność w domu przez dwa tygodnie każdego miesiąca. Zrezygnował.
          A najważniejsze jest chyba, żeby te sferę swego życia tez podporządkować Panu.
          I wierzyć, że trudności finansowe są czasem świetnym środkiem wychowawczym,
          przez które wiele można się nauczyc.
    • piotrsko Re: Wychowanie, a pieniądze 27.05.04, 14:30
      Widzę, że temat słabo bierze - nie macie takich problemów ? Piotr.
      • kramla Re: Wychowanie, a pieniądze 27.05.04, 22:10
        A może sam się podzielisz swoim doświadczeniem?Chętnie poczytamwink))
        • piotrsko Re: Wychowanie, a pieniądze 28.05.04, 09:32
          Krmla, przeciez my możemy po prostu pogadać wink
    • mumin_ek Re: Wychowanie, a pieniądze 27.05.04, 15:10
      Mamy, a jakze, choc na razie czysto hipotetycznie. Moim zdaniem najlepsza jest
      nauka przez przyklad. Widac moich rodzicow dzielacych sie tym, co mieli z
      innymi, dajacych zebrzacym babciom na leki i robiacych to tak, ze prawa reka
      nie widziala co robi lewa, nauczylam sie, ze nikt proszacy nie odejdzia od
      moich drzwi bez chleba. Bo tyle zawsze mozna dac. A ze sa i naciagacze? Chyba
      lepiej dac naciagaczowi, niz odmowic potrzebujacemu? Nie mowie tu o duzych
      sumach. Wiekszymi raczej okazjonalnie wspomagamy organizacje charytatywne. I to
      tez wynioslam z domu. Dlatego mysle, ze Muminek nauczy sie dzielic przez
      przyklad. A przynajmniej taka mam nadzieje...
    • philosophus Re: Wychowanie, a pieniądze 27.05.04, 23:37
      Znam pewna kobiete, ktora nader bliska mi, a nauke o pieniadzu czerpie z pewnej
      wspanialej wspolnoty religijnej wewnatrz matki i mistrzyni kosciolow. Jest tak
      swiecie przekonana, iz oddajac to co posiada, a takze to, czego nie posiada,
      przyczynia sie do wypelniania Pisma. I chwala jej za to! Szkoda tylko, ze
      pozyczki z Providenta na kolejne zjazdy wspolnoty splacac musi jej rodzina,
      dzieci chodza w podartych ciuchach, a zalegle rachunki sie pietrza.

      Jezeli zas chodzi o wychowanie dzieci w sferach finansowych uznaje prosta
      zasade: pieniadze sa pomocne, niezbedne do niektorych celow i sa, jak wszystko
      co posiadamy, darem. W KProt. dziesiecina, choc wynikajaca z Pisma jako
      obowiazek wierzacych, jest DOBROWOLNA. Do wydatkow rodzinnych nikt nie ma
      wgladu i nikogo nie interesuje to, czy ktos zyje ponad stan. Wazne, by
      posiadajac mozliwosci finansowe nie okazal sie czcicielem mamony, jak niektorzy
      lewici z niektorych kosciolow i wspolnot.

      Pozwolmy Bogu kierowac naszym zyciem, to pokieruje takze sfera finansowa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka