Dodaj do ulubionych

religia w przedszkolu

28.05.04, 21:11
Witam,
Mam wprawdzie czas na myslenie o takich rzeczach (do przedszkola jeszcze ho,
ho), ale wole sie przygotowac.
Nasze dziecko wychowywane jest w wierze protestanckiej. I w zwiazku z tym mam
pytanie do mam majacych przedszkolaki i nalezacych do diaspor religijnych.
Jak tlumaczycie trzylatkowi dlaczego nie chodzi na religie w przedszkolu
(zwlaszcza jesli jest jedynym takim dzieckiem). Co innego dyskusja z 7-
latkiem, ale z 3-latkiem na takie tematy mnie przeraza. Jak odpowiedzialyscie
na pytania? A moze znacie przedszkola bez lekcji religii? Czy dzieci nie sa
traktowane jako "to obce" bedac jedynym w grupie nie uczeszczajacym na
religie?
Czekam na odzew i z gory dziekuje.
Madzik
Obserwuj wątek
    • mamalgosia Re: religia w przedszkolu 28.05.04, 22:55
      Wiem, że mój post jest niejako nie na temat, ale uważam, że religia w szkole (
      i w przedszkolach ) zrobiłą więcej złego niż dobrego Kościołowisad
      • kubus_2004 Re: religia w przedszkolu 28.05.04, 23:50
        Co fakt to fakt. Do sklepu idzie się po bułki, do kina na film, do szkoły po naukę a do kościoła po wiarę. Mieszanie tego wszystkiego na dobre nie wychodzi.
        • mamalgosia Re: religia w przedszkolu 29.05.04, 10:04
          Nie, nie chodzi mi o mieszanie. Religię TRZEBA mieszać we wszystko, bo wiara to
          życie i tego nie da się oddzielić.
          Ale były ładne salkii katechetyczne, no i nie byłoby takiego problemu, jaki ma
          założycielka wątku.
          • kubus_2004 Re: religia w przedszkolu 30.05.04, 14:18
            Nie, nie chodzi mi o mieszanie. Religię TRZEBA mieszać we wszystko, bo wiara to
            >
            > życie i tego nie da się oddzielić.

            Niektórzy ludzie moga sobie tego nie życzyć, albo mogą też chcieć mieszać INNĄ wiarę. Lepiej więc nie mieszać w ogóle.
    • grrrrw Kto da więcej 29.05.04, 08:37
      Na to długo czekałam. To znaczy na dyskusje o katechizacji szkolnej własnie na
      TYM a nie innym forum. Dobre i złe strony:
      Na poczatek: warunki lokalowe - w szkole zdecydowanie lepsze, ale
      niekoniecznie oraz koniecznosc doprowadzania dziecka - kłopot ale i szansa na
      aktywizację rodziców.
      • kubus_2004 Re: Kto da więcej 29.05.04, 10:07
        Nie wiem jak jest teraz, ale kiedyś kościół bardzo się bronił przed ustawieniem religii jako pierwszej bądź ostatniej lekcji danego dnia. Miałoby to umożliwić dzieciom niezainteresowanym późniejsze przychodzenie lub wcześniejsze opuszczanie szkoły. Tymczasem kościół wywalczył (powtarzam, że nie wiem jak jest teraz) by religia była w środku dnia. Powody były oczywiste. W związku z tym, że szkoła praktycznie nie oferowała żadnych zajęć alternatywnych wielu uczniów chodziło na religię po prostu z nudów.
        Takie (podstępne) postępowanie kościoła raczej nie zjednuje mu wiernych.
        • mamalgosia Re: Kto da więcej 29.05.04, 10:10
          O, nie nie. Religia jest na początkowych lub ostatnich lekcjach
          • grrrrw Re: Kto da więcej 29.05.04, 10:18
            U nas róznie, nie da się wszystkim ustawic na pierwszj lub ostatniej godzinie.
            A w gimnazjum to nawet wole jak na pierwszej czy ostatniej i jeszcze dwie
            godziny na raz. Po prostu ci, którzy przychodzą robic sobie fajne jaja i
            brechty idą do domu.
            • kubus_2004 Re: Kto da więcej 29.05.04, 10:24
              A są "jajcarze"? Bo za moich czasów kilku było - religia wtedy była bezczelnie w środku dnia sad
              • grrrrw Re: Kto da więcej 29.05.04, 17:40
                Oj są, są...
                • kubus_2004 Re: Kto da więcej 29.05.04, 20:51
                  A możesz powiedzieć, co robią? Na czym te jaja polegają?
          • mary_ann Re: Kto da więcej 29.05.04, 12:21
            mamalgosia napisała:

            > O, nie nie. Religia jest na początkowych lub ostatnich lekcjach

            Nie, bardzo róznie. Nie musi to nawet wynikac z "perfidii"smile) Kościoła, raczej
            z przyczyn organizacyjnych - jesli szkoła jest mała i katechet(k)a przychodzi
            tylko na kilka godzin tygodniowo, to zwykle chce je mieć zblokowane w jeden
            dzień. W szkole mojej corki religia dla wszystkich klas 1-3 jest np. w czwartek.
            • adzia_a Re: Kto da więcej 29.05.04, 18:25
              tak na szybko - moja mama od lat układa podziały godzin i twierdzi, że religia
              wyłącznie na ostatniej lub pierwszej lekcji jest poboznym zyczeniem,
              najczęsciej niemozliwym do realizacji. Więc to nie perfidia kościoła ani innych
              cyklistów wink))
              • mary_ann Re: Kto da więcej 29.05.04, 20:18
                adzia_a napisała:

                Więc to nie perfidia kościoła ani innych
                >
                > cyklistów wink))

                Ta "perfidia" (z emotikonem zesztą!!) u mnie to była parafraza końcówki postu
                Kubus parę pozycji wyżej.
                (To tak dla ścisłości napisałem ja, Jarząbek Wiesław, trener trzeciej klasy:-
                )))
      • mama_kasia Re: Kto da więcej 29.05.04, 19:25
        W zeszłym roku bardzo byłam zadowolona z religii
        w szkole syna (wtedy I-a podstawówki). Ale miał
        super katechetkę, która po pierwsze nie traktowała
        religii jak lekcji, ale jak przekaz wiary, po drugie
        dzieci miały konkursy, zabawy, po trzecie i dla mnie
        bardzo ważne tematy katechez były dostosowane do tego,
        co akurat działo się w roku liturgicznym.
        W tym roku było zastępstwo (młody ksiądz), który leciał
        według tematów z książki (jak wielki post w podręczniku
        przypadł wcześniej, to był wcześniej omawiany itp.) Dzieci
        wychwyciły szybko jego brak kompetencji (usprawiedliwiony,
        to jego pierwsza katechizacja) i zaczęły się kłopoty z
        dyscypliną.
        Myślę, że czy w szkole, czy przy kościele nie ma to
        tak wielkiego znaczenia jak to, kto katechezę prowadzi.
        Próbowałam rozmawiać z księdzem, ale nie udało mi się
        go przekonać.
        Dla mnie osobiście główna katechizacja moich dzieci
        odbywa się w domu; tylko szkoda mi tych, których rodzice
        głównie liczą na szkołę i na to, że tam dzieci nauczą się
        Boga.
        Bardzo bym chciała, aby katechta nie prowadził nauki o Bogu,
        ale ukazywał żywego Boga, który jest blisko człowieka; aby
        był świadkiem wiary.


    • mary_ann Re: trzy grosze cynika:-))) 29.05.04, 20:28
      Ktoś tu zapytał: religia w szkole czy przy parafii?

      1. pryncypialnie odpowiedziałbym zdecydowanie, że nie w szkole. A już na pewno
      nie w publicznej szkole, finansowana z pieniędzy pochodzących również od
      ateistów.
      W szkole prywatnej, społecznej - wolnoć Tomku w swoim domku.
      To samo donosi się do przedszkoli.

      2. jako matce-praktyczce zdecydowanie wygodniej mi, gdy dziecko ma religię w
      szkole. Dookoła widzę mnóstwo matek, które mają młodsze dzieci (np sypiajace w
      dzień) i nie zawsze byłoby możliwe odprowadzenie starszego dziecka (i
      przyprowadzenie już godzinie) tak, by wszystko zgrać... Na argument (gdyby
      takowy padł), że myśmy chodzili sami, odpowiem, że w moim najbliższym otoczeniu
      w przypadku dzieci kukilkuletnich to raczej niemożliwe. Albo do kościoła za
      daleko, albo dookoła zbyt niebezpiecznie. Inne czasysad(
    • maadzik3 Re: religia w przedszkolu 29.05.04, 21:05
      Widze ze moj watek sie rozwinal. Jako mama dziecka (na razie rocznego) ktore ma
      wszystko przed soba a na religie w przedszkolu czy szkole chodzic nie bedzie
      mam szereg pytan.
      1. Jak rozmawiac z przedszkolakiem o tym ze nie bedzie chodzil na religie?
      2. Czy moze sie spotkac z ostracyzmem?
      3. Co robia dzieci w szkole gdy religia jest "w srodku"?
      4. Jak traktuje je grupa jesli sa jedynym "niechodzacym"?
      Piszcie prosze o swoich doswiadczeniach. Z gory dziekuje.
      M.
      • kubus_2004 Re: religia w przedszkolu 29.05.04, 21:20
        Też jestem ciekaw, bo moje dziecko na religię (przynajmniej w przedszkolu) chodzić nie będzie. Uważam, że dziecię jest zbyt młode na religie (w liczbie mnogiej, bez "ę") w tym wieku. Niewiele rozumie, a wszystko co się powie przyjmuje za pewnik. Być może w szkole będzie chodzić - jak się żona uprze to ustąpię, ale w przedszkolu nie.
      • grrrrw Re: religia w przedszkolu 29.05.04, 21:30
        Codzenie na religię szybko przestaje byc dla dziecka atrakcyjne, podobnie jak
        chodzenie do szkoły, dodatkowy angielski czy inne temu podobne zajęcia. Staje
        się po prostu obowiązkiem do wypełnienia. Wiele zalezy od katechety
        oczywiscie, ale nie zawsze to, ze lekcje religii nie ida składnie jest tylko
        jego winą.

        Przykład księdza: młodzi księża sa czesto przenoszeni, a zeby dobrze uczyć
        czegokolwiek potrzeba czasu, zaaranzowania przestrzeni, zdobycia (tak, zdobycia
        rozmaitymi metodami, bo szkoła ich nie kupuje) pomocy, które lekcje
        uatrakcyjnią, śledzenia nowości metodycznych konsultowania się z koleżankami
        czyli traktowania katechizacji powaznie i zawodowo.Tego nie nauczy zaden
        podrecznik, to przychodzi z czasem i doświadczeniem. Ale zwiazane jest tez z
        warunkami lokalowymi, a nawet tym, czy to pierwsza, czy ostatnia lekcja, czy
        następna lekcja jest matematyka i czy bedzie klasówka (w gimnazjum połowa
        ucieknie sie uczyć).

        Nie słyszałam o przypadkach ostracyzmu. Już po I Komunii dzieci, które nie
        chodza na religię i moga wczesniej iść do domu budzą zazdrość. W gimnazjum -
        większość twierdzi, ze chodza tylko dlatego, ze rodzice im każą, bardzo dla
        tego wieku charakterystyczne, po bierzmowaniu frakwencja spada znacząco.


        Dziecko, które nie chodzi na religię powinno spędzać ten czas w swietlicy.
        Starsze dzieci (gimnazjum) nie sa kontrolowane, niektóre szkoły rzadają
        podpisania od rodzica oświadczenia, ze bierze odpowiedzialność za dziecko w tym
        czasie i dziecko robi, co chce. Osobiscie nie uwazam tego za najlepsze
        rozwiazanie, bo to zachęca do zachowan typu szwędanie się po ulicy i
        mieszkaniach kolegów.
        Młodsze dzieci zachowują się inaczej.Akurat piąto i szóstoklasisci w klasach w
        których w tym roku uczę, zamiast iść wczesniej o dwie godziny do domu, biegają
        wokół szkoły, zagladają do klasy przez okno, nierzadko lekcje zakłócają. Sa
        nie tyle zaciekawieni sama religia, ale mają potrzebe zademonstrowania tego, ze
        jeszcze rok czy dwa temu chodzili na religie, a teraz zostali wypisani -
        swoisty przywilej czy demonstracja odrzucenia pewnych wartości.
        Czasem dzieci niechodzace nigdy na religię zachodza goscinnie na lekcje,
        zaproszone przez kolegów. Jesli zachowują się grzecznie, patrze na to przez
        palce, ale raczej nie zachecam, bo może rodzice mieliby jakieś pretensje.
        Dodam, ze chodzi o dość duże przemysłowe miasto w zachodniej Polsce, na wsi w
        Małopolsce na pewno jest inaczej.
      • mamalgosia Re: religia w przedszkolu 29.05.04, 21:44
        maadzik3 napisała:

        >> 1. Jak rozmawiac z przedszkolakiem o tym ze nie bedzie chodzil na religie?
        To chyba jest stosunkowo proste, tzn. samo poinformowanie
        > 2. Czy moze sie spotkac z ostracyzmem?
        Nie sądzę, zeby aż tak. Ale może oglądałaś "Przedszkolandię" - tam byłą
        dziewczynka Świadek Jehowy. Nikt jej nie prześladował, ale jej najzwyczajniej w
        świecie było smutno, gdy inne dzieci miały religię (śmiały się, klaskały,
        śpiewały, rysowały), a ona siedziała sama. BArdzo trudna sytuacja dla dziecka
        > 3. Co robia dzieci w szkole gdy religia jest "w srodku"?
        W moje szkole zawsze jest na końcu lub na początku, ale w szkole obok dzieci
        wtedy idą do pani pedagog, gdzie np. grają w gry komputerowe.
        > 4. Jak traktuje je grupa jesli sa jedynym "niechodzacym"?
        W mojej szkole niestety źle. Inna rzecz, że te dzieci (akurat tak się złożyło)
        są wyjątkowo niesympatyczne i niekoleżeńskie. Przy czym nie wiem, co jest
        skutkiem, a co przyczyną
        >
    • maadzik3 Re: religia w przedszkolu 29.05.04, 21:39
      O to mnie zaskoczylas!!!!!!!!! Jak mozna podpisac oswiadczenie ze bierze sie za
      7 latka odpowiedzialnosc miedzy powiedzmy 12 a 12.45?????????????????
      Obowiazkiem szkoly jest dbac o dzieci w czasie zajec. Nie uciekne z pracy na 45
      minut, ani nie zwolnie szkoly z odpowiedzialnosci za 7 latka, bo nie chca
      organizowac religii na poczatku lub koncu i nie chce im sie wymyslac
      alternatywy dla dzieci niechodzacych na religie.
      Dzieki za pocieszenie - brak ostracyzmu. Mam nadzieje ze tak bedzie, mieszkamy
      w duzym miescie.
      M.
      • skrzynka3 Re: religia w przedszkolu 29.05.04, 23:54
        Hej! Watek zaczal sie od religii w przedszkolu wiec ja tylko krociutko o tym -
        u nas w panstwowym przedszkolu religie maja tylko oddzialy zerowkowe czyli 6-
        cio latki. W Katolickim przedszkolu prowadzonym przez siotry zakonne gdzie moi
        chlopcy chodzili w grupach 3-5 lat (zerowki niestety nie ma)religia byla od
        maluszkow ale tam z przyczyn oczywistych chodzily wszystkie dzieci.Obydwaj
        synkowie lubili te zajecia i sporo z nich wynosili Pozdrawiam Skrzynka
      • grrrrw Re: religia w przedszkolu 30.05.04, 08:38
        Alez nie, chodziło o młodzież w gimnazjum. W tej grupie wiekowej mamy juz
        czasem po kilkoro w klasie niechodzących, im starsze, tym wiecej (mówie o
        naszych stronach). A obowiazek przebywania w tym czasie w swietlicy nie zawsze
        dziecku odpowiada, dziecko nalega na rodziców, zeby wyrazili zgode na
        wczesniejsze wychodzenie do domu, albo na pójscie w tym czasie do mieszkania
        kolezanki, pochodzenie po sklepach itp.
        Bez tego zaswiadczenia dziecko powinno byc na terenie szkoły czyli w
        swietlicy, bibliotece. Pani w swietlicy wpisuje do zeszytu osoby, które tam
        czas spedzały, ale nikt tego az tak pieczołowicie nie kontroluje. Bywa ze
        dzieci nie tylko niechodzace, ale te, które doraźnie zdecydowały się nie pójść
        na religię w danym dniu, bo zaraz po religii ważna klasówka, nie przychodza do
        klasy na religie, tylko gdzieś sie dekują niekoniecznie w swietlicy. Szkole
        chodzi głównie o to, zeby młodzież nie szwedała sie w poblizu budynku oraz po
        korytarzach w trakcie lekcji. Zabezbiecza się na wypadek, gdyby się coś miało
        się stać.

        Młodsze dziecko zostanie odesłane do swietlicy, a jesli to ostatnie lekcje
        zwolnione do domu. Może się zdarzyc, ze każa ci cos podpisac odnosnie tego
        wczsniejszego zwalniania do domu czy późniejszego przychodzenia.A czasem i tak
        zostanie do końca, bo musi iść na obiad.
        Najwiekszy kłopot jest z klasami IV-V-VI. Swietlica przyjmuje je niechętnie
        albo zdecydowanie nie przyjmuje. Jesli nie chodza na religię, nie bardzo byłoby
        co robic z nimi.U nas akurat nie ma problemu, bo religia jest zawsze dwie
        godziny od razy na pierwszych lub ostatnich.
        Z moich doświadczeń - na naszych terenach nie ma prawie rodzin, których dzieci
        nie chodza na religię z tej przyczyny, ze są innego wyznania (to marginesowa
        sprawa). Po prostu od klasy III powoli, powoli, liczba dzieci niechodzacych na
        religię zwieksza sie z kazdym rokiem. Wszystkie te dzieci, pisze to z pełna
        odpowiedziałnoscią, to "osbistosci szkolne", dobrze znane nauczycielom z
        trudnosci wychowawczych, które sprawiają, z rodzin niewydolnych wychowawczo,
        repetenci. Dzieci te juz w szkole podstawowej zaczynaja wagarować i to
        niekoniecznie z religii.


        Przełomem jest przejscie do gimnazjum, a glównie III klasa. Pewna grupka
        stwierdza, ze im się nie opłaca chodzić, bo i tak do bierzmowania nie pójdą
        (zaniedbały przygotowanie koscielne,albo wymagania wydaja im się zbyt
        wygórowane, nie chca isc do spowiedzi). Inni jeszcze, wagaruja notorycznie,
        poglady nie maja nic do tego, a ze dochodza im co tydzień dwie
        nieusprawiedliwione za religię, wypisuja sie, zeby mieć tych nieobecnosci
        mniej.
        Nie wiem, jak wyglada to w okolicy, gdzie miezkasz, ale jesli to duza
        miejscowaość, to napewno bardzo podobnie. O ostracyzmie nie może byc mowy.
    • darcia73 Re: religia w przedszkolu 31.05.04, 10:38
      Jako mama dziecka, które nie bedzie chodziło na religię, jestem przeciwna
      wprowadzenia nauczania religii w szkole i przedszkolu. Zreszta, nawet gdybym
      była członkiem społexczności, ktorej wyznanie jest w Polsce dominujące
      (abstrakcja, ale wyobraźmy sobie ze za pare lat 90 % Polaków jest
      protestantami) albo emigruje do kraju, gdzie protestantyzm jets religia
      dominującą i jest tam w szkołach nauczana religia - nie podobalby mi sie taki
      pomysł. Uwazam bowiem, ze szkolnictwo publiczne powinno byc swieckie i nie
      zwiazane z jakakolwiek religia czy wyznaniem, czy to katolicka czy protestancka.
      Moj synek od wresnia idzie do przedszkola. Kiedy wybierałam przedszkole wazna
      rzecza było spara rozwiaznia lekcji religii. Ale w 3 i 4 latkach nie ma religii
      a w starszych grupach dzieci maja zapewniona odpowiednia opiekę.
      • grrrrw Re: religia w przedszkolu 31.05.04, 14:18
        W przedszkolu panstwowym mozna takze zorganizować zajęcia dla dzieci
        protestanckich czy zydowskich. Przedszkole nie jest zwiazane z religia rzymsko-
        katolicka.
        Podobnie jak dowolnego jezyka, ale to juz odpłatnie, oczywiscie.
    • neogobbo Re: religia w przedszkolu 31.05.04, 13:15
      Wypowiem się w imieniu Kramli. Ona akurat uczy religii w przedszkolu. I miała
      takie wydarzenie, że tylko jeden jedyny raz do przedszkola przyszli rodzice,
      którym zależało na religijnym wychowaniu dziecka i chcieli poznać, kto ich
      dziecka będzie w tym przedszkolu uczył religii. To był pastor z żoną... Rozmowa
      była budująca (naprawdę!) dla obu stron i dziecko w przedszkolu na religię
      chodziło. Rodzice byli świadomi, że religia będzie katolicka z wszystkimi tego
      konsekwencjami. I myślę że nikomu krzywda się nie stała. Dziecko nie czuło się
      inne ani nic z tych rzeczy.
      Problem leży gdzie indziej. Naprawdę niewielu ludzi interesuje religijne
      wychowanie ich dziecka. Większość oczywiście ponarzeka na religię w szkołach i
      przedszkolach (co dla mnie prywatnie też jest nieporozumieniem, bo to rodzice
      mają dziecku przekazać wiarę, a nie instytucja), ale tak naprawdę mają to
      gdzieś i wolą, jak kto inny to za nich odbębni. Bo co z tego że dziecko chodzi
      na religię, i nawet czuję taką potrzebę, żeby w niedzielę pójść do Kościoła,
      ale przecież mama w tym czasie gotuje obiad (na poniedziałek! - w niedzielę!),
      potem robi pranie. Rodzinne wyjście do supermarketu. Itepe.
      Podoba mi się takie powiedzenie: w początkach chrześcijaństwa katechizowano
      dorosłych a błogosławiono dzieci. Dzisiaj dzieci się katechizuje, a dorosłych
      błogosławi. I stąd ten poziom wiary. I - bynajmniej - nie dotyczy to tylko
      katolików.
      • mamalgosia Re: religia w przedszkolu 31.05.04, 13:54
        Bardzo mądre słowa, chociaż niestety trochę smutne
        • grrrrw Re: religia w przedszkolu 31.05.04, 14:24
          Macie rację w tym sensie, ze rodzice, którym zalezy na wychowaniu w wierze
          edukacji religijnej dziecka, zajmuja się tym sami, nie czekają az ich ktoś
          wyreczy.
          Dokumenty Koscioła wyraznie podkreslają ze pierwszym i podstawowym miejscem
          wychowania w wierze jest dom, rodzina.
          Zadanie katechety jest okreslone jako: uporzadkowanie wiedzy rreligijnej
          dziecka, oczyszczenie jej z elementów pogańskich, magicznych ("wszystkiego
          najlepszego od wielkanocnego zajączka"), zainspirowanie opiekunów do tego
          wychowania.
          Przykład: dzieciom zadaje się "poprosze mamę (tatę), zeby nauczyła mnie
          modlitwy Ojcze Nasz". Rodzic mozę zareagować: "a co, za co płaca katechecie ?"
          No własnie mu płacą, za to, ze zaaranżował rodzinny przekaz. Innym razem
          katecheta przypomni o obowiazku chodzenia do koscioła w niedzielę, o Bozym
          Ciele, zaprosi na nabożenstwo październikowe. itp.
        • mader1 Re: religia w przedszkolu 31.05.04, 14:37
          Ja tez uwazam, ze slowa Kramli sa prawdziwe.
          Sama nie wiem , jak to jest z ta religia.
          Bardzo lubilam salki katechetyczne w swoim kosciele. Siostry byly swietne,
          potem przez pare lat mielismy zajecia z ksiedzem, ktory, choc sobie wtedy
          nie za bardzo zdawalam sprawe,byl kiepski. Nie mial z nami kontaktu,
          odpytywal, zlosliwy byl. W starszych klasach podstawowki i liceum byl ksiadz,
          ktory stal sie naszym przyjacielem. Wszyscy go lubilismy. Mialam szczescie do
          katechetow. Lekcje w salkach to byl przedsmak doroslosci - chodzili tam
          troche inni ludzie, niz do szkoly, rozmawialo sie duzo, o rzeczach, ktore
          czlowieka interesowaly. O Posce, o wolnosci, takze o watpliwosciach zwiazanych
          z wiara. Niektorzy koledzy odprowadzali do domu, oczywiscie , zeby dluzej
          pogadac wink
          Ja prowadzam dzieciaki do przedszkoli i szkol wyznaniowych - katolickich.
          W przedszkolu nie ma tam religii, bo i po co, jezeli wszystko jest
          przesiakniete wiara ? Rozmawia sie o Bogu po prostu, jak jest potrzeba. Okazuje
          sie, ze i tam sa dzieci niewierzacych rodzicow - czasem rodzice klamia,
          by "dostac sie " do topowego przedszkola ( bo sa wycieczki, sa ciekawe
          przedstawienia). Siostry wiedza o tym, inne dzieci tez i jakos.. nic sie nie
          dzieje. Dziecko ma jeszcze wiele czasu, by sie nawrocic smile Czesto dzieciaki
          mowia, ze ich rodzice nie chca chodzic do kosciola, ze nie chca, by sie
          modlic, wrecz wstydza sie. Ale do katolickiego przedszkola przyslali...
          Nie wiem, czy bylo jakies dziecko protestanckie, bo siostry nie rozmawiaja z
          innymi rodzicami na temat wiary nieswojego dziecka. Znam zycie przedszkolene
          z relacji corek.
          W szkole, choc katolicka, z katechetami bywa roznie. Zdarzylo sie w jednym
          roku, ze przyszla jedna mloda, piekna, mila osoba z dobrymi papierami z
          poprzednich miejsc, ktora prowadzila skandaliczne lekcje - skandaliczne pod
          wzgledem merytorycznym i wychowawczym. U nas uczylaa tylko rok, nie wiem, co
          sie z nia dzieje. Poza tym, reszta zawsze byla dobra.
          Jest chyba taka zaleznosc - jezeli ktos jest pracowity, wymaga duzo od siebie,
          zalezy mu na Chrystusie - predzej czy pozniej bedzie dobrym katecheta.
          Mysle sobie, ze jedyna racja za religia w szkole moze byc taka, ze gdyby nie
          te lekcje, wielu dzieciakom z zaniedbanych miejsc, nikt nie powiedzialby, ze
          Ktos je kocha, ze sa pewne normy moralne, ze...
          To jest dla mnie jedyny argument, ale moze byc koronny.
          Moze to byc powod, dla ktorego oplaca sie nam poniesc chwilowe " straty" -
          nawet protestantom.
    • grrrrw Re: religia w przedszkolu 31.05.04, 16:01
      Pamiętam katechizację lat mojej młodosci i pamietam te w salce jako katechetka.
      Nie ma czego załować, chocizą nie twierdzę, ze ta religia w salkach nie miała
      całkiem sensu. Salki przy kosciele były to z reguły zimne, nieciekawe
      pomieszczenia. A na wsi dzieci uczyły się w udostepnionych garazach czy innych
      pomieszczeniach, czesto po prostu przychodziły do koscioła na nabozenstwa dla
      dzieci. katecheta sprawdzał listę, dyktował do zeszytu ogłoszenia parafialne
      po czym szło się na pażdziernikowe, listopadeowe, na roraty, droge krzyzową,
      majowe lub czerwcowe.
      Modlitwa zawsze ma sens, ale forma tych zajęc była dostosowana do potrzeb
      dzieci młodszych. Starsze nudziły sie straszliwie. Katechizacja dzieci
      starszych to była co kilka lat zbiorówka przed bierzmowaniem, odpytywanie po
      raz enty z katechizmu. W kazdym razie takie były realia na Ziemiach Odzyskanych.
      Osoby, które zajmowały sie katechizacją tez były rozmaite. Oczywiscie głównie
      siostry - te uczyły dzieci młodsze, starsze dzieci miały lekcje z księdzem,
      wiekszy respekt budziła jego osoba, tym bardziej, ze był zazwyczaj tez
      spowiednikiem miejscowej młodzieży. Nas uczył organista.
      Nie zostało mi z tych lekcji zadne szczególne wspomnienie, nie dały mi wiele
      w sensie intelektualnym. Zreszta realizowanie jakiegokolwiek programu było
      utrudnione z uwagi na brak podreczników i to, ze nie nosilismy zeszytów (jakoś
      sie zapominało).
      Pamietam jakąś taka lekcję z pewnie siódmej, czy ósmej klasy. temat
      ciekawy :"Czy Jezus był postacia historyczna ?". Zaciekawiło mnie to badrzo,
      bo wychodziło na przeciw moim watpliwosciom i myslałam, ze dowiem się czegoś
      ciekawego. Organista zagaił prawidłowo, zapytał nas co o tym sadzimy. O tym, ze
      sa koncepcje, ze Jezus miałby być postacią wymysloną. Moi koledzy i kolezanki
      tak bardzo sie oburzyli słysząc, co mówi, wszyscy robili wrażenie przekonanych
      do historycznosci Jezusa. Według nich tylko głupim ludziom mogłoby cos takiego
      przyjśc do głowy.
      Tak mnie to zawstydziło, ze nie byłam w stanie przedstawic swojego stanowiska.
      Zabawne prawda ? A organista nawet nie pofatygował się, zeby temat jakoś
      poszerzyć, przedstawic jakies argumenty, namiary. Może uważał nas za zbyt
      głupich, a może mu się nie chciało ?

      Dziś taka sytaucja jest niemożliwa. Podobny temat przewidziany jest na I
      gimnazjum budzi zawsze wielkie zainteresowanie. Do wyjatków należy sytuacja,
      ze jedno-dwoje dzieci opowie się za historycznością, pozostałe rządają dowodów,
      dyskutują goraco choć bardzo hałasliwie, prymitywnie i nie zawsze
      parlamentarnie.
      I o to chodziło !
      • alex05012000 Re: religia w przedszkolu 01.06.04, 15:15
        Ola chodzi do zwykłego państwowego przedszkola i w młodszych grupach nie ma
        religii, jest chyba dopiero w zerówce, wtedy będzie na nią chodzić i mam
        nadzieję, że będą to zajęcia sensownie prowadzone i dowie sie więcej niż ja
        mogę jej powiedzieć (gdyż moja wiedza na temat wiary nie jest wielka...) ... i
        będę osobiście sprawdzać czego katecheta czy kapłan będzie uczyć,
        ja ososbiscie miałam religię przy kościele, wspomnienia takie sobie, niewiele
        pamiętam, niewiele chyba mnie nauczono konkretnych rzeczy, w liceum chodziłam
        do innego kościoła niż mój parafialny, bo tam było ciekawiej- mam nawet maturę
        z religii... teraz religia jest w szkole, ja uwazam ze powinna wrócić do
        kościoła, byłoby prościej (a dziecko chodzi, nie chodzi, posłać, nie posyłać, a
        co zrobić z pustą lekcją itp kontrowersje), i sensowniej, jakość trudno mi
        wyobrazić sobie lekcję o wierze, religii, Bogu w murach szkoły, w sali np do
        lekcji fizyki lub geografii... oddajmy Bogu co boskie - religia powinna być
        przy a nawet w kościele! i oczywiście prowadzona przez ludzi z prawdziwego
        powołania do pedagogiki kościelnej - pomarzyć zawsze można, nie?.... - maria
        • sion2 Re: religia w przedszkolu 01.06.04, 17:26
          tak mnie zastanawia jeszcze taki jeden aspekt w całej tej dyskusji, że nie
          bardzo rozumiem lęku protestantów przed religia w przedszkolu dlatego, ze to co
          mówi się dzieciom 3-5 letnim na katechezie dotyczy bardzo podstawwoych prawd
          wiary wspólnych dla wszystkich
          mówi się o tym, ze Bóg jest naszym najlepszym Ojcem, że stworzył cały swiat, ze
          wszyscy jesteśmy jego dziecmi,
          spiewa się bardzo fajne piosenki z gestami, które dzieci uwielbiają
          o Maryi tyle, że jest Matką Jezusa
          nie pamietam czy coś o papieżu
          przedstawia się duzo opowiadań z Biblii

          nie wiem, ale czasem myslę, ze np. mały luteranin to dobrze by się czuł na
          takiej lekcji...

          ale ja pamietam tylko fragmenty z programu dla przedszkola, więc może się mylę

          a co do lekcji religii przy kosciołach to na moim osiedlu w każdej grupie,
          jednocześnie w sali było ok. 100 dzieci
          ksiądz dwoił się i troił, zeby przez rok szkolny poznać każdego z nas
          nie życzę nikomu!
          • grrrrw Re: religia w przedszkolu 02.06.04, 08:36
            Chodzi moze o znak krzyza, o podstawowe modlitwy czyli takze Zdrowaś. O papiezu
            wspomina się, cemu nie (jesli trwa akurat wizyta, trudno nie wspominac), przed
            Bozym Ciałem na pewno coś się napomyka, w listopadzie "Wieczne odpoczywanie"...
            Mówi sie o rzeczach podstawowych, ale klasyczny zestaw prawd wiary się pojawia.

            Podobnie jak 10 przykazan omawia sie (nawet pobieznie) duzo później niz wymaga
            tekstu do opanowania na pamięc.
          • neogobbo Re: religia w przedszkolu 02.06.04, 15:19
            Mówi się o papieżu, mówi się o świętach, o Maryi. Ale fakt, że na tym poziomie,
            nie ma żadnej indoktrynacji. I protestanccy rodzice w zasadzie nie mają się
            czego bać, bo dziecko z katechezy w przedszkolu wyniesie dobre rzeczy, a jeśli
            rodzice żyją wiarą, to mu ją przkażą. Widzę oczywiście pewne trudności, ale
            zasadniczo da się te sprawy pogodzić. Problemem może być jakaś nienawiść, która
            często się pojawia(ła), także tu na forum. No bo jak rodzice będą dziecku
            mówili, że ksiądz(pastor) jest be, Kościół (zbór) to siedlisko antychrysta, to
            oczywiście dziecko może być nieco skrzywione. Ale to już zupełnie inny problem.
    • anek.anek Re: religia w przedszkolu 02.06.04, 14:52
      Jestem przeciwnikiem, bo zgodnie z obowiązującym nas prawem jesteśmy państwem
      świeckim, a więc wszelkie instytucje państwowe powinny szerokim łukiem omijać
      sprawy związane z jakimkolwike kościołem.
      Poza tym nie oszukujmy się, proszę, wątpię żeby przez 20 lat wiele się zmieniło
      w dzieciach: każda inność jest złem. Dzieci nie chodzące na religię SĄ narażane
      na przykrosci. I nie mówię tutaj nawet o drastycznych - wyśmiewaniu itd,
      wystarczą przykrośći w postaci takiej: przedszkole, prawie cała grupa, poza 2
      dzieciaków na religię uczęśzcza. Ta dwójka dzieci podczas tzw" religii" siedzi
      w innm pomieszczeniu pod okiem miłych skąd iną kucharek!!! coś chyba jest nie
      tak? Przykrością jest również to, że religijne dzieci podczas swojej godziny
      religii poszły do kościoła gdzie największą atrakcją były lizaki, które od
      księdza dostały... Oczywiście nikt nie wpadł na pomysł żeby przynieść dwa
      lizaki dla tej dwójki dzieci, którew tym czasie się nudziły w przedszkolu
      same....
      Ze szkołą nie mam żadnych doświadczeń, ale wystarczy mi to w jaki sposób ja
      byłam szykanowana w podstawówce - a wtedy nie było jeszcze religii w szkołach!.
      I to nie ważne było, że to była tylko jedna osoba w klasie, która mnie
      doprowadzała swoimi komentarzami do łez.
      Takich rzeczy nie da się uniknąć, ale jeśli religia jest w szkole, to naprawdę
      problem narasta. a ile dzieciaków chodzi na religię w szkole właśnie tylko z
      powodów społecznych?
      • grrrrw Re: religia w przedszkolu 02.06.04, 16:06
        Alez w przedszkolu czesto się zdarza, ze dziecko nie jedzie na basen, czy nie
        moze wyjsc na powietrze itp. Wtedy spedza czas w innej grupie. U nas na basenie
        dzieci tez dostaja prezenty w postaci takich kart z jakimis bajkowymi
        postaciami, wodnikami. I potem, kto ma cały komplet, coś tam dostaje - kolejny
        prezent. A niektóre na basen nie jadą i trudno. Dziecko ze zwichniętą nogą nie
        pójdzie z klasa do schroniska dla bezdomnych zwierząt i będzie mu przykro.
        Sa dzieci, które nie biora udziału w imprezach mikołajowych w szkole, a nawet w
        uroczystosciach typu wreczenie sztandaru czy wmurowanie kamienia.
        Inny rodzic zakaże dziecku udziału w imprezie "parada naródów" z okazji wejscia
        do unii. I dziecku tez jest przykro. Ja za komuny cierpiałam, bo mi rodzice nie
        pozwalali brac udziału w pochodzie 1-majowym, ani w uroczystosciach ku czci
        Rewolucji. A tez coś tam dzieciom dawali na koniec, chyba lody z funduszu
        komitetu rodzicielskiego.
        I zareczam Ci ze nic mi to nie zaszkodziło, raczej pomogło.
        Co do wysmiewania, pamietam kolezanke, która wysmiewała mnie, bo przeczytałam
        najwiecej ksiązek w klasie, czy może nawet szkole, nie pamiętam. Czy z tego
        powodu nie powinno sie w szkole prowadzic biblioteki ? Ostatecznie, mozna
        korzystać z miejskiej, przynajmniej dzieciom nie bedzie przykro.

        Uwazam, ze własnie religia w szkole, przedszkolu przyczynia sie do likwidacji
        rozmaitych uprzedzeń. Uczy, ze ludzie sa rózni, rozmaicie na różne sprawy się
        zapatrują.

        Jesli mówimy, ze państwo jest państwem swieckim, to znaczy, ze wyznawcy każdej
        religii mają równe prawa, zadna nie jest uprzywilejowana. Swieckosc szkoły
        polega na tym samym. Nie ma zakazu organizowania zajęć dla dzieci innych
        religii. Nie ma przymusu uczestnictwa w zajeciach religijnych.
        • anek.anek Re: religia w przedszkolu 03.06.04, 11:13
          Przepraszam, ale porównujesz ateizm bądź inną wiarę niż katolicka (bo to
          najczęściej spotykana religia w placówkach oświatowych) do choroby! Co innego
          konkretny powód zwichnięcia nogi, czy niemożności pójścia na basen z powodu np.
          alergii na chlor(ja tak miałam), a co innego sprawa przekonań i wyznania!
          Owszem, nie ma przymusu, ale szkoła organizuje lekcje tej religii, której
          wyznawców jest najwięcej procentowo. Równość polegałaby na tym, że jeśli w
          szkole jest 90 dzieci katolików, to one miałyby religię katolick, ale jeśli
          jednocześnie jest chociaż jeden wyznawca islamu, to nawet dla tego jednego
          dziecka zorganizowanoby zajęcia poznawcze tej religii właśnie. a doskonale
          wiesz, że tak nie jest.
          Ale to drastyczny przypadek.Prostestantów jest też stosunkowo mało i ciekawa
          jestem czy są szkoły bądź przedszkola gdzie jest zachowana równość i w szkole
          są jednocześnie katolickie i protestanckie lekcje religii! A dla ateistów
          powinny być organizowane zajęcia. w skołach niby jest etyka (tak było u mnie w
          liceum kiedy religię wprowadzono do szkół) - ale to było śmiechu warte i i tak
          większość lekcji etyki spędzaliśmy po prostu na korytarzu (bo religia
          oczywiście była w środku dnia).
          Burzę się, ponieważ świeckość jest zachwiana! Ona mówi o równośći i o rozdziale
          państwa od kościoła! A przykładów, że rodzice posyłają swoje dzieci na religię
          tylko dlatego, że "co będzie robiło", "bo wszystkie dzieci chodzą" jest
          mnóstwo - wystarczy pogrzebać w archiwum "e-dziecka"!
          Nie ma równości i o to mi chodzi!
          • grrrrw Re: religia w przedszkolu 03.06.04, 13:48
            Przykład z basenem był po to, zeby odeprzeć argument "dziecku bedzie przykro".

            Co to etyki -wystarczy bodajże pięciu chetnych, by zorganizowac w szkole/
            przedszkolu lekcję religii/ etyki dla dowolnej grupy dzieci. Nie w klasie a w
            grupie wiekowej (tj. I-III, IV-VI itd). Jesli takich lekcji nie ma, to dlatego,
            ze rodzice dzieci nie chodzacych na religię nie sa tym zainteresowani.
            Jesli jest mniej to mozna zorganizowac zbiorczy punkt katechetyczny i
            zarejestrować go. Jesli katecheta bedzie spełniał wymogi ministra oswiaty
            (minimum licencjat teologii - oczywiscie w tym wypadku protestanckiej czyli
            ChAT i przygotowanie pedagogiczne) a punkt wymogi BHP (przepisy do wgladu w
            Urzedzie Miasta) dostanie dziennik lekcyjny i bedzie opłacony przez PANSTWO za
            dwie lekcje w tygodniu nawet dla trojga dzieci. Jego studia na Chat tez beda )
            (pryznajmniej czesciowo ) finansowane z budzetu panstwa, tak jak katechety
            katolika.
            • anek.anek Re: religia w przedszkolu 03.06.04, 13:52
              Dziekuję za odpowiedź. Czy to dotyczy również przedszkoli? (ja na razie jestem
              na tym etapie...)
              • grrrrw Re: religia w przedszkolu 03.06.04, 15:37
                Myslę, ze o tym bedzie wiedział wiele philosophus na forum "Biblijne wychowanie
                w wierze". Ale mnie sie wydaje ze tak. W naszym miescie, dzieci chodzace na
                religię do punktu pozaszkolnego przynosza do szkoły zaswiadczenie z tego
                punktu, ze tam uczęszczały na religię i na podstawie tego zaswiadczenia
                wychowawca wpisuje im na swiadectwo ocenę w rubryce religia/etyka. Oczywiscie
                bez zadnych wzmianek jaka ta religia, ani bez podkreslania, czy dziecko
                chodziło na religię czy etyke.
                Wydaje mi się, ze w sredniej wielkości miejscowości jest to sensowniejsze
                rozwiazanie niz batalie ze szkołą o zorganizowanie zajęc z religii w grupie
                miedzyklasowej na terenie szkoły. Bo zawsze te problemy z planem, zeby tak się
                złozyło, zeby każdemu pasowało. No i sala własna, pomoce, czasem obok kaplica,
                sprawia, ze religia jest wiecej przezyciem sacrum niz zwykłym informowaniem w
                co wierza katolicy.
                Jesli w przedszkolu ze wszystkich grup zebrałaby sie przepisowa ilosc dzieci,
                przedszkole państwowe ma obowiazek opłacic katechetę. Za 30 minutowe zajęcia
                raz w tygodniu katecheta mianowany z dwudziestoletnim stazem dostaje
                miesiecznie około 3o zł po odliczeniu podatku od grupy (także w czasie wakacji).
                • anek.anek Re: religia w przedszkolu 03.06.04, 22:22
                  ale na "Biblijnym..." jest totalna cisza i mam wrażenie, że nawet Philosophus
                  tam nie zaglądasad Ale dziękuję za odpowiedź.
                  • grrrrw Re: religia w przedszkolu 06.06.04, 13:35
                    No widzisz, wydchodzi to za jedna lekcje od 4 do 7 złotych, po odliczeniu
                    kosztów przejazdu, mało prawdopodobne jest, zeby jakis katecheta podjalby się
                    przyjezdzania na lekcję. Chyba, zeby bardzo blisko mieszkał i nie pracował w
                    godzinach przedpołudniowych. Duzo rozsadniejsze jest zarejestrowanie punktu
                    katechetycznego w siedzibie zboru i urzadzanie lekcji przy okazji nabozenstwa
                    na które przyjechali rodzice.
                    Ale wiem, ze w domu prywatnym tez mozna taki punkt zarejestrowac.
                    • anek.anek Re: religia w przedszkolu 07.06.04, 12:05
                      No, ale właśnie to jest przejawem "nie świeckości" i dyskryminacji. Ci wszyscy,
                      którzy wyznajecie inną niż katolicką wiarę organizujcie sobie sami, bo w szkole
                      to się nie będzie opłacać.
                      • grrrrw Re: religia w przedszkolu 07.06.04, 13:47
                        Jesli katolicy zorganizowaliby pozaszkolny punkt katechetyczny, na jego
                        utrzymanie nie dostaliby nic od państwa.
        • kubus_2004 Świeckie państwo 06.06.04, 20:31
          > Jesli mówimy, ze państwo jest państwem swieckim, to znaczy, ze wyznawcy każdej
          > religii mają równe prawa, zadna nie jest uprzywilejowana. Swieckosc szkoły
          > polega na tym samym. Nie ma zakazu organizowania zajęć dla dzieci innych
          > religii.

          Dobra, to ja w takim razie proszę o pensyjkę i będę swoją własną religie mojemu własnemu dziecku wykładał. I proszę o marne 500 zł za to od państwa. Dostanę? NIE!
          Takie jest to katoświeckie państwo.
          • grrrrw Zachęcam, robi się w tym zawodzie po prostu kokosy 06.06.04, 21:05
            1. religia musi byc zarejestrowana;
            2. musisz zebrac wymagana ilosć dzieci (bodajze najmniej troje w grupie
            wiekowej);
            3. musisz miec odpowiednie kwalifikacje, takie jak powyzej podano;
            4. punktem katechetycznym moze byc twoje własne mieszkanie
            5. 5oo złotych to troche przesadziłes. nauczyciel stazysta zaczyna od tej sumy
            brutto za 18 lekcji po 45 tygodniowo w szkole, a za 22 po 6o minut w
            przedszkolu. Zaleznie od wieku dziecka nalezy Ci się, jako poczatkujacemu od 44
            zł w szkole do około 12 zł w przedszkolu miesiecznie za jedna grupę, z która
            popracujesz dwa razy w tygodniu !

            Uwaga: pomoce i dojazd na własny koszt (ewentualnie na koszt zboru);
            zdobywanie wykształcenia: czesciowo panstwo, czesciowo Ty, ale moze wyznawcy
            twojej religii jakies stypendium Ci ufunduja (do odpracowania oczywiscie !).
            • kubus_2004 Re: Zachęcam, robi się w tym zawodzie po prostu k 06.06.04, 21:16
              Ale nawet gdybym spełnił te wymagania, to zapewne znalazły by się jakieś przeszkody przed uruchomieniem przeze mnie lekcji religii innej niż "oficjalna".
              • grrrrw Re: Zachęcam, robi się w tym zawodzie po prostu k 06.06.04, 21:32
                Skad to przypuszczenie ? Przeciez w Polsce jest masa punktów katechetycznych
                innych niz katolickie i jakoś funkcjonuja.Powyzej pisałam ze w naszym mieszie
                40.000 jest ich przynajmniej trzy. Dotyczy nie wiecej niz dwudziestki dzieci,
                tak na moje oko, bo jako katechetka pracujaca co prawda tylko w dwóch szkołach
                i przedszkolu widzę w dzienniku nazwiska dzieci, które nie chodziły na religie
                katolicka, a stopień z religii na podstawie zaswiadczenia ze swojego punktu
                mają.
                • kubus_2004 Re: Zachęcam, robi się w tym zawodzie po prostu k 06.06.04, 23:27
                  Pytanie tylko czy te punkty katechetycne jak je nazwałaś, też są finansowane z publicznej kasy?
                  • grrrrw Re: Zachęcam, robi się w tym zawodzie po prostu k 07.06.04, 13:49
                    Oczywiscie moja odpowiedz o pozaszkolnym punkcie powinn była znależś sie tu.

                    Jezeli mozna zorganizawać w szkole niekatolicką religię , a jakaś grupa
                    wyznaniowa nie korzysta z tej mozliwosci, to nie jest to dyskryminacja. Bo
                    dyskryminacja znaczy odbieranie naleznego prawa, a w tym wypadku, to sami
                    zainteresowani nie chca z niego korzystac.
          • mamalgosia pensja 07.06.04, 13:53
            Przedszkolankom też się płaci. A jeśli matka sama wychowuje swoje dziecko w
            domu, to nie dostaje nicsad
            • grrrrw Re: pensja 07.06.04, 14:09
              Dostaje zasiłek wychowawczy.
              • grrrrw Miałaś rację ! 07.06.04, 14:15
                No nie, pomyliłam się, oczywiscie jak ma złobkowicza to wybiera pomiedzy
                zasiłkiem wychowawczym a złobkiem i praca zawodową.
                Za przedszkole musi płacic, jesli chce isc do pracy, czy nie jest to
                dyskryminacja ?
                • alex05012000 Re: tylko 2 słowa o zasiłku... 07.06.04, 14:33
                  ten zasiłek to dostają wyłącznie osoby bardzo mało zamożne eufemistycznie
                  określając i to trwale mało zamożne (<<<to, ze teraz wychowujesz dziecko i nie
                  masz z czego żyć nie szkodzi, ale w poprzednim roku miałeś człecze dochód i z
                  tego ci obliczą, że i tak nic ci się nie należy!>>>) , więc nie piszcie że
                  matka ma wybór między zasiłkiem a czymś tam, bo wynika z tego,że każdemu
                  go "dają"
                  • grrrrw Re: tylko 2 słowa o zasiłku... 07.06.04, 14:58
                    No tak, za komunizmu urodzenie dziecka to był podobny problem. Urlop trwał
                    swoje kilkanascie tygodni, a potem albo trzeba było zrezygnowac z pracy albo
                    umiescic dziecko w złobku lub u opiekunki (babci). Do złobka lub przedszkola
                    wcale nie było łatwo się załapać,pierszenstwo miały dzieci matek samotnych i
                    nauczycieli, decydował dochód rodzinny, który ludzie oczywiscie, podobnie jak
                    dzisiaj, podawali zanizony, gdyz od tego zależało nie tylko umieszczenie
                    dziecka w przedszkolu ale i wysokosc opłaty.
                    A kto dziecko w przedszkolu umiescił, był wygrany ! Bo oczywiscie bardziej sie
                    opłacało dziecko umiescic w placówce i zapłacić za nie niz siedziec z nim w
                    w domu. Matka z reguły zarabiała kilkakrotnie wiecej niz wynosiła opłata.
                    Większączęść kosztów pobytu refundowało państwo. Ten koszt pobytu dziecka w
                    złobku i przedszkolu był naprawdę wysoki.
                    Biedne dzieci, jak mogły starały się przyczynic do wzrostu dochodów rodziny i
                    to tak, ze nie dało sie tego nigdzie wykazać.
                    Dopiero we wczesnych latach osiemdziesiatych, kiedy zaczeło się rodzic "za
                    duzo" dzieci i przedszkola i złobki po prostu pekały w szwach, organizowano
                    gdzie sie dało nawet w blokach prymitywne dziecince, okazało się, ze matki, za
                    połowe sumy, jaka kosztowało utrzymanie miejsca w złobku, sa gotowe pozostac z
                    dzieckiem w domu na dwa lata.
                    Wtedy to wymyslono urlopy wychowawcze, skalkulowane tak, by rozładowac tłok w
                    placówkach, by chodziły tam dzieci tylko matek, które musza pracować zawodowo.
    • maadzik3 Re: religia w przedszkolu 02.06.04, 18:12
      Pare postow wyzej poruszono problem dla ktorego nie chce posylac dziecka na
      religie. Nie mam nic przeciwko katolikom, wszyscy wierzymy w jednego Boga i
      wszelkie podkreslanie podzialow uwazam za wysoce niewlasciwe, ale nie jest tak
      ze wszystko- tu i tu - jest tak samo. Przeciez istnieja dwa koscioly. Prawda
      jest ze w przedszkolu mowi sie o rzeczach podstawowych, ale one tez sa rozne.
      Odpowiedz dziecku na pytanie dlaczego nie chodzi na religie bedzie trudna, ale
      to JEDNO trudne pytanie. Gdybym poslala je na religie byloby wiele innych -
      moim zdaniem nie na wiek przedszkolaka (owszem, na trudne pytania nalezy
      odpowiadac, ale nie wolno ich moim zdaniem prowokowac). Na katolickiej religii
      dziecko uslyszaloby o swietych, papiezu, o siedmiu sakramentach i w domu
      pytaloby dlaczego ja i pastor na szkolce niedzielnej (jesli juz do niej
      dorosnie) mowia o spolecznosci swietych, niemowia o papiezu i opowiadaja o
      dwoch sakramentach. Takie przyklady mozna mnozyc, a chyba nie o to choidzi zeby
      dziecko od razu bylo narazone na konfrontacje z takimi sprzecznosciami.
      No i dalej boje sie szykan. Ale dziekuje za wszystkie wypowiedzi.
      Madzik
      PS A przy okazji - dzis Macius zaczal chodzic sam!!!!
      • sion2 Re: dla Maciusia :-)) 02.06.04, 19:22
        gratulacje z okazji uczynienia pierwszego samodzielnego kroku
        z życzeniami dalszego wspaniałego rozwoju i bycia pociechą rodziców i Pana!

        od katoliczki Kasi smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka