Dodaj do ulubionych

Piękna książka...

22.03.13, 18:43
Jest watek piękny film to może teraz piękna książka. Co prawda żadnej na myśli nie mam, ale chętnie bym coś pięknego poczytała. Bardzo lubię książki Karen Kingsbury, choć ona jest chyba protestantką, ale pisze książki takie życiowe, ale o ludziach żyjących wiarą, bardzo mnie podbudowują...
Czekam na Wasze propozycje...
Obserwuj wątek
    • twoj_aniol_stroz Re: Piękna książka... 23.03.13, 12:58
      "Franciszkanin z SS" - dostałam tę książkę od zaprzyjaźnionego księdza, najpierw jakoś tak leżała odłogiem, ale jak zaczęłam czytać, to pochłonęła mnie bez reszty. Niesamowite świadectwo młodego zakonnika, który jeszcze przed rozpoczęciem seminarium zostaje wcielony do armii niemieckiej i wysłany na front wojenny.
      • andrzej585858 Re: Piękna książka... 27.03.13, 15:14
        Na portalu benedyktynów tynieckich znalazłem bardzo interesująca recenzję książki o. Anselma Grün OSB „Jezus jako terapeuta. Uzdrawiająca moc przypowieści".

        "Gdy spoglądam na karty Ewangelii, Jezus jawi mi się jako terapeuta,
        który leczy ludzkie choroby. Staje przede mną jako rozmówca i opowiadacz.
        Odnajduję tam również wiele słów Jezusa, które stanowią dla mnie wyzwanie."

        a oto fragment z tej recenzji.

        "Depresja, smutek, żal, przygnębienie – objawy te są znane wielu z nas. Czasami po prostu przychodzi taki dzień, kiedy nie mamy na nic ochoty, z trudem wstajemy z łóżka. Szczęśliwi ci, którzy nie znają tych uczuć. Wydaje się, że to wszystko bierze się znikąd, ot, po prostu, pewnego dnia pojawia się chandra. Najczęściej nie ma na nią lekarstwa, jak przychodzi, tak sama znika. Czasami jednak zły dzień zamienia się w tydzień, miesiąc rok.

        Szukamy ucieczki, pomocy, a okazuje się, że bardzo niewielu ludzi jest w stanie zrozumieć, co czujemy, mało kto potrafi nas wysłuchać, a rzadko pojawia się ktoś, kto umie pomóc. Dokąd więc pójść? Gdzie szukać pomocy, zrozumienia, rady? Okazuje się, że wcale nie trzeba tej pomocy daleko szukać, czasami wystarczy otworzyć Ewangelie, żeby otrzymać receptę, a wraz z nią lekarstwo, które ukoi nasze serce i duszę. Wystarczy otworzyć się na Słowo, a także nauczyć się odczytywać je jako skierowane do nas, osobiście. Niekoniecznie jak historię, która miała kiedyś miejsce, lecz jak coś, co Jezus mówi do każdego z nas.

        Przyzwyczailiśmy się do słuchania opowieści o uzdrowieniach, których dokonywał Jezus w czasie swojego ziemskiego życia, nie dziwią one nas. Skoro więc Jezus swoim słowem uzdrawiał chorych na ciele i duszy kilka tysięcy lat temu, dlaczego nie mogłoby to być możliwe także i dzisiaj, właśnie poprzez Ewangelię i przypowieści? Zapewne zapytacie, jak to możliwe?

        Odpowiedź na to pytanie znajduje się w książce „Jezus jako terapeuta. Uzdrawiająca moc przypowieści”, wybitnego benedyktyna, o. Anselma Grüna OSB, wydanej niedawno przez Wydawnictwo Święty Wojciech."

        Nie czytałem tej książki, ale sądząc po tym fragmencie warto ją kupić i przy pomocy tych rozważań odczytywac ciągle na nowo tekst Ewangelii.

        www.swietywojciech.pl/pl/shop/jezus_jako_terapeutauzdrawiajaca_moc_przypowiesci.html
        • lolinka2 Re: Piękna książka... 02.04.13, 20:04
          no to w podobnej konwencji jest moje odkrycie sprzed kilku lat
          Jezus największy terapeuta wszech czasów M. Bakera.
    • marzek2 Re: Piękna książka... 02.04.13, 19:29
      Niestety nie znam autorów książek beletrystycznych katolickich, ale może od Was dowiem się ciekawych nazwisk?

      Mogę za to polecić kolejną protestancką autorkę - Francine Riverssmile
      Książkę jej autorstwa "Potęga miłości" dostałam kiedyś od siostry z ostrzeżeniem "uwaga, pod koniec będziesz płakać". Miała rację... gdy kończyłam książkę, wygoniłam rodzinę z pokoju i zalewałam się łzami, naprawdęsmile
      Pozostałe też bardzo lubię/
      lubimyczytac.pl/ksiazki/polka/11810/rivers-francine
      Na forum daaawno temu polecałyśmy sobie też sagę "Mitford" autorstwa pani Jan Karon. Świetne książki o perpetiach życiowych pewnego anglikańskiego (chyba) albo prezbiteriańskiego pastora. To moja obowiązkowa lektura (chyba jest kilkanaście tomów) na każde wakacjesmile

      Fajne są też książki Charles'a Martina z wydawnictwa WAM chyba, moja ulubiona to "Kiedy płaczą świerszcze" - oczywiście przy niej też płaczęsmile Teraz mają promocję w wydawnictwie na jego książki, chyba się wybiorę do ich księgarni krakowskiejsmile
      www.sklep.deon.pl/produkty/?query=Charles%20Martin&kryterium=0&producent=undefined
      • marzek2 Re: Piękna książka... 02.04.13, 19:35
        Jeszcze coś - zajrzałam na swoją półkę z książkami, żeby zobaczyć, czy czegoś nie pominęłam - piękna trylogia o miłości, wcale nie harlequinowej...

        lubimyczytac.pl/autor/51622/janette-oke
        A tutaj jeszcze link do Mitford -
        lubimyczytac.pl/ksiazka/60569/w-moim-mitford
        Jeszcze coś takiego kiedyś kupiłam, też fajne, o perypetiach pewnego małżeństwa lubimyczytac.pl/ksiazka/92395/wiosna-ci-wszystko-wybacze
        • pelczarka Re: Piękna książka... 02.04.13, 20:04
          Przeczytałam w święta dwie książki Karen Kingsbury. Piękne, wzruszające...
          jedna to " W pewien wrześniowy poranek", a druga kontynuacja tej pierwszej "Cień wrześniowego poranka" Może tylko za wiele w niej cudów, ale poza tym bardzo fajna...
          Dziekuję marzek za te wszystkie propozycje, nic jeszcze z tego nie czytałam...
          • pelczarka Re: Piękna książka... 19.07.13, 14:12
            Przeczytałam W moim Mitford... Faktycznie, bardzo fajna książka na wakcje, taka spokojna, leniwa...smile
          • 11.jula Re: Piękna książka... 20.07.13, 10:35
            przeczytaj k. Kingsbury serię o rodzinie Baxterów. W sumie 14 książek. Rewelacja
      • korniz Re: Piękna książka... 06.10.13, 19:30
        właśnie chciałam napisać o potędze miłości-swiętna i polecam .Co prawda gruba ale wciaga.
    • ewa_anna2 Re: Piękna książka... 06.08.13, 11:06
      Ostatnio czytałam książkę Mieczysława Malińskiego"O diabełku, który odważył się śmiać". Jest to książka dla dzieci, ale na swój sposób mnie urzekła.
      Spodobała mi się idea czyśćca dla diabłów, choć może jest nie do końca poprawna teologicznie.
      Tutaj jest moja opinia o książce
      lubimyczytac.pl/ksiazka/182708/o-diabelku-ktory-odwazyl-sie-smiac
      • andrzej585858 Re: Piękna książka... 12.08.13, 20:46
        W zapowiedziach wydawnictwa WAM znalazłem książkę którą, pomimo że jeszcze nie mogę jej przeczytać, gdyż ma się ukazać dopiero w listopadzie, to gorąco polecam. Przede wszystkim autor - ks. Marek Starowieyski jest najwiekszym polskim znawca Ojców KOścioła i posiada rzadka u naukowców umiejętność pisania nie tylko dla grona fachowców, ale także dla laików.

        https://www.img.f4a.eu/images/8872960c.jpg

        "Zapytaj zwierząt - pouczą - to zbiór opowiadań o zwierzętach, który pokazuje serdeczny do nich stosunek, a także ich bogatą symbolikę. Zawiera teksty głównie z Biblii, apokryfów, opowiadań o męczennikach, literatury monastycznej, czy poezji. Utwory zostały starannie dobrane, tak by były ciekawe, różnorodne i reprezentatywne. Przede wszystkim jednak mają być bardziej tekstami do czytania niż zbiorem materiałów naukowych." - tak reklamuje wydawnictwo książkę M. Starowieyskiego. I jestem pewny że nie jest to reklama na wyrost - ja w kazdym bądź razie znając osobę autora gorąco polecam powyższa pozycję. Myślę że może to być doskonała lektura dla dzieci, lektura wprowadzająca w świat wczesnego chrześcijaństwa. W świat, kiedy to ludzie żyli bliżej natury.
    • pelczarka Beletrystyka chrześcijańska 12.01.14, 15:54
      www.bogulandia.pl/pol_m_POWIESCI-BELETRYSTYKA-133.html
      A tak jeszcze dodam, ze przeczytałam właśnie "Głos w wietrze" Francine Rivers - piękna, nie mogłam się od niej oderwać, taka wciągająca... ponad 600 stron w dwa dni (przy trójce dziecismile))
      • andrzej585858 Re: "Dlaczego przestałem być Żydem" 18.06.14, 09:06
        Wydawnictwo "Dialog" opublikowało książkę profesora Shlomo Sanda "Dlaczego przestałem być Żydem. Spojrzenie Izraelczyka".

        Głośny esej, opublikowany pierwotnie we Francji, jest osobistym manifestem, rozrachunkiem z historią, ale i obecną polityką izraelską. Shlomo Sand upomina się o pamięć przemilczanych ofiar i prawa spychanych ma margines współobywateli; ukazuje sprzeczności i obala mity; nie poddaje się rezygnacji. Polskiego czytelnika z pewnością zainteresują obszerne fragmenty i odwołania do Polski, kraju rodziców autora.

        Oto fragment z tej książki, w którym autor tak pisze o głosnym filmie "Shoah":

        "..jako izraelski odbiorca dzieła reżysera, który definiuje siebie jako Żyda, z trudnością godziłem się na to, że w trakcie trwania filmu na temat pamięci, tak związanej ze szczegółami, nie wspomniano ani razu o ofiarach innych niż żydowskie w tym ogromnym przemyśle śmierci. W ten sposób, mimo że większa część filmu była kręcona w Polsce, widz nie jest świadomy, że zginęło 5 mln Polaków: 2,5 mln Żydów i 2,5 mln katolików, że obóz Auschwitz, który był początkowo budowany jako obóz dla polskich więźniów nieżydowskiego pochodzenia, jako taki nie zasługiwał na wymienienie go w filmie Shoah. Nie dziwmy się przeto, że prezydent Barack Obama, w tym konkretnym przypadku, mógł z zadowoloną miną mówić o polskim obozie zagłady.

        Prawie połowa Polaków żydowskiego pochodzenia zniknęła z terytorium Polski; zostali spopieleni bądź pogrzebani, natomiast większość Polaków-katolików wojnę przeżyła. Mamy tu do czynienia z istotną i przygnębiającą różnicą między martwymi a żywymi. Przywołując na myśl proporcje, spostrzegamy, że liczba zamordowanych Romów (Cyganów), w stosunku do całości ich wspólnoty okazuje się bliska liczbie ofiar żydowskich. A jednak nie mieli prawa do wymienienia ich w filmie Shoah Lanzmanna.

        Francuski reżyser nie był, niestety, jedynym dokonującym „etnicznej” selekcji w budowaniu pamięci o ofiarach; kilku go wyprzedziło, wielu naśladowało. Na przykład Elie Wiesel, laureat Pokojowej Nagrody Nobla za uwiecznienie wyłączności żydowskiej śmierci, ograniczył się do głuchej ciszy w odniesieniu do zagłady innych nacji.

        Poczynając od ostatniej ćwierci XX w. pamięć o wszystkich ofiarach, które nie zostały zakwalifikowane przez nazistów jako „semici” – zanikła. Zbrodnia na skalę przemysłową stała się tragedią wyłącznie żydowską. Pamięć Zachodu na temat nazistowskich obozów koncentracyjnych i obozów zagłady opróżniała się w większym lub mniejszym stopniu z pozostałych ofiar: Cyganów, członków ruchu oporu, opozycjonistów, komunistów i socjalistów, świadków Jehowy, polskich intelektualistów, komisarzy i oficerów radzieckich itp. Ze względnym wyjątkiem homoseksualistów, wszyscy oni, pomordowani przez nazistów, równolegle z systematycznym ludobójstwem Żydów i ich dzieci, znikali z wyższych rejestrów pamięci. Dlaczego tak się stało, w jaki sposób odbudowanie tego nowego gmachu pamięci wpłynęło na charakterystyczne cechy aktualnej żydowskiej tożsamości?"

        www.wydawnictwodialog.pl/index.php?route=product/product&product_id=541
        Pytanie zadane przez autora są naprawdę ważne i dlatego warto sięgnąć po książkę prof. Shlomo i spróbowac odpowiedzieć na pytanie postawione w ostatnim akapicie. Dlaczego pamięć o ofiarach ludobójstwa staje się tak wybiórcza.

    • daniella31 Re: Piękna książka... 18.06.14, 22:56
      Niebo istnieje...naprawdę -Piekna książka.....ostatnio nakręcili też film....ale ksiazka bardziej do mnie przemawiasmile
      • andrzej585858 Re: Piękna książka... 01.07.14, 09:09
        Czytam teraz niezwykłą książkę. Jest to zbiór opowieści o zyciu rosyjskich mnichów prawosławnych, spisanym przez ich świadka i uczestnika. Jej autorem jest archimandryta Tichon - przełozony jednego z najbardziej znanych klasztorów w Moskwie. Ale niezwykłość tej książki polega na tym, że jej autor przenosi nas do czasów Związku Radzieckiego i otwiera przed nami bramy jedynego klasztoru, ktory nie został przez władze zamkniety - monasteru Pskowsko-Pieczorskiego i pozwala na kontakt z nieprzerwana tradycja życia mniszego.

        Oto kilka zdan z przedmowy, kiedy to autor wspomina swoje pierwsze kroki i opowiada o tych którzy wraz z nim rozpoczynali zycie w klasztorze:

        "Było nas pięciu. Czterech spośród nas wychowało się w rodzinach niereligijnych, ale wyobrażenia piątego, ktory był synem duchownego, o ludziach idących do monasteru niewiele się różniły od naszych, co się zowie sowieckich. Jeszcze przed rokiem wszyscy byliśmy przekonani, że w naszych czasach do monasteru idą albo fanatycy, albo ludzie, ktorym zupełnie nie powiodlo się w życiu. No tak! - i jeszcze ofiary nieodwzajemnionej milości.
        Ale kiedy patrzyliśmy na siebie, widzieliśmy zupełnie co innego. "

        Kim byli ci ludzie, jakie były ich drogi zyciowe i dlaczego wbrew temu co widzieli wokół siebie, wbrew uporczywej indoktrynacji jakiej byli poddawani od najmłodszych lat, przyjeli chrzest - często jako ludzie dorośli - i zdecydowali się zostać mnichami?

        O tych ludziach i realiach życia religijnego w Związku Radzieckim mozemy dowiedzieć się z niezwykłej książki autorstwa archimandryty Tichona - "Nieświęci święci" wydanej przez wydawnictwo "Bratczyk" z Hajnówki w 2013 roku. Przepięknie wydanej dodam. Zamieszczone w tej książce fotografie mnichów - bohaterów tych opowieści sprawiają wrażenie jakbyśmy spoglądali na ikony.
        Nie ma w tej książki zbytniej martyrologii, napisana jest niezwykłym językiem, często z humorem, przetykana niezywklymi świadectwami ludzi pochodzących z wszystkich warstw spolecznych. Jest w niej atmosfera modlitwy ktora jest dla tych ludzi czyms tak oczywistym jak oddychanie.
        Goraco polecam.
        • andrzej585858 Re: Piękna książka... 04.07.14, 17:54
          Fragment z książki archimandryty Tichona "Nieświęci święci" o której pisałem w poprzednim poście. Jest to wypowiedź ojca Alipiusza - przełozonego klasztoru w Pskowie w latach 1959-1975 - jedynego nie zamkniętego w Związku Radzieckim:

          "Sawwa Jamszczikow, znany konserwator zabytków i historyk sztuki, cieszacy się przychylnością ojca Alipiusza, opowiadał:
          - Pytano mnie: dlaczego taki przystojny mężczyzna poszedł do monasteru? Mowia, że był ciężko ranny i stracił możliwość przedłużenia rodu... Kiedyś on sam dotknął tego tematu i powiedział mi:
          - Sawwa, to wszystko jest pustym gadaniem. Po prostu wojna była tak straszna, tak potworna, że dałem słowo Bogu: jezeli przezyję tę straszną bitwę, bezwzględnie pójdę do monasteru. Niech pan sobie wyobrazi: trwa okrutna bitwa, na naszą pierwszą linię nacierają, niszcząc wszystko na swojej drodze, niemieckie czołgi, i oto w tym prawdziwym piekle widzę, jak nasz komisarz batalionu zerwał z głowy hełm, padł na kolana i zaczął się ... modlić. Tak, tak - płacząc, mamrotał na wpół zapomniane od dzieciństwa słowa modlitwy, prosząc Najwyższego, którego jeszcze wczoraj znieważał, o litość i ratunek. I wtedy zrozumiałem: kazdy człowiek ma w duszy Boga, do którego kiedyś w koncu przyjdzie...."

          Tak, każdy ma w duszy Boga, tylko musi chcieć dać Mu mówić - i wtedy do każdego przyjdzie - także do tego dzisiaj wyśmiewającego się z religii, z dogmatów, z człowieczeństwa. Bardziej ufającego w swój rozum niż w Objawienie.

      • pelczarka Re: Piękna książka... 07.11.14, 19:52
        Potwierdzam. I Jeszcze jedna. "Chłopiec, który wrócił z nieba" Na faktach, ze zdjęciami, cudna...
    • mimoooza Re: Piękna książka... 12.07.14, 23:58
      Moja wakacyjna lektura:

      "Chłopiec, który wrócił z nieba".

      Piękna, dobrze napisana, na faktach.
      • andrzej585858 Re: Warto przeczytać 16.07.14, 10:27
        Tym razem nie jest to ksiązka z kategorii "piękna książka" gdyż wnioski po jej lekturze mogą być raczej smutne. Jest to to bowiem książka o kulisach manipulacji jakiej jesteśmy nieustannie poddawani.

        https://www.img.f4a.eu/images/39366700b.jpg

        Mam świadomość że przez zwolenników opcji prezentowanej przez GW autor oraz czytelnicy tej książki zostana okrzyknięci jako zwolennicy spiskowej teorii dziejów - ale jakże często zadając sobie pytania o Polskę nie potrafimy znaleźć sensownej odpowiedzi. W tej książce autor zajmuje się jednym z elementów naszej rzeczywistości a mianowicie obrazem Kościoła i naszej religijności jaki możemy znaleźć na łamach GW - jeszcze do niedawna potentata na rynku medialnym.

        „Kościół Wyborczej” to wręcz kliniczna analiza zjawiska, które systematycznie zatruwa nasze umysły. Autor ukazuje proces, na który większość z nas być może nie zwracała do tej pory uwagi, a który niszczy fundamenty naszej tożsamości." - to słowa M. Pilisa który w ten sposób rekomenduje cytowaną książkę.

        "„Owszem, atakujemy Kościół – ale po to, żeby go bronić”. Te słowa wypowiedziane przez Jana Turnaua mogą być uznane za dewizę środowiska „Gazety Wyborczej”. Przed czym publicyści z ul. Czerskiej chcą bronić Kościół? Jak się okazuje, głównie przed… katolicyzmem....
        Skutecznego wpływu „GW” na opinię publiczną nie byłoby zapewne bez metod manipulacji, które dziennik stosuje w przypadku tekstów dotyczących Kościoła. Artur Dmochowski w swej książce wymienia najważniejsze i najpopularniejsze techniki. Pierwszą z nich jest selekcja treści - fundamentalna metoda kształtowania obrazu rzeczywistości. Analizując tematy, które pojawiają się na łamach „Wyborczej”, przeciętny czytelnik rzeczywiście może odnieść wrażenie, że „z Kościołem jest coś nie tak”. Mają ku temu służyć nacechowane negatywnymi emocjami tytuły: „Ksiądz pragnie żony”, „Antykoncepcja dzieli Kościół”, „Kobiety wychodzą z Kościoła”, „Nie dla aborcji, tak dla seksu przed ślubem”, „Modły oszustów w sutannach” czy „Manipulowanie ludźmi, fałszywe objawienia”.


        Oprócz doboru treści nacechowanych negatywnymi emocjami, niezwykle istotna dla redakcji pozostaje siła ataku. Systematyczność ciosów w Kościół, zadawanych od 25 lat przypomina zasadę głównego propagandysty PRL–u, Macieja Szczepańskiego, który powiedział, że działalność propagandowa to codzienne wbijanie miliona gwoździ w milion desek. Regularność ataków oraz ich liczba, mają ogromny wpływ na czytelników, z każdym egzemplarzem „GW” utwierdzanych w przekonaniu, że Kościół to zło.


        W podtrzymywaniu tego przeświadczenia „Gazecie Wyborczej” pomagają etatowi ex-księża i inne pseudo-autorytety, których na łamach dziennika Michnika jest pod dostatkiem. W tym przypadku szczególnie cenni dla redakcji są księża – kontestatorzy, którzy porzucili stan kapłański lub zamierzają to uczynić. Nie dziwią zatem w „Wyborczej” takie tytuły jak: „Dziesięć przykazań dla odchodzących księży” (wyd. 24.07.2010) czy „Dlaczego mi smutno Ekscelencjo, czyli pięć powodów, żeby zrzucić sutannę, i jeden, żeby tego nie robić”. Ważną rolę w manipulowaniu opinią publiczną odgrywają również „argumenty z sondaży”, listy do redakcji oraz feministyczne dodatki jak choćby „Duży Format” czy „Wysokie obcasy”."

        To tylko fragment z recenzji książki. Całość mozna przeczytać tutaj:
        www.pch24.pl/nie-chcemy-kosciola-wyborczej,24247,i.html
        Książka nie jest zbiorem esejów - autor przytacza setki cytatów pochodzących z wszystkich numerów GW jakie ukazały sie przez 25 lat istnienia pisma. Każda teza poparta jest odpowiednim cytatem. Jednakże tym co jest najgorsze w tego typu publicystyce to nieustanne przedstawianie Kościoła jako jednej z wielu instytucji i kompletne nie dostrzeganie - celowe - pierwiastka duchowego a więc elementu wręcz podstawowego w Kościele.
        Owocuje to, zwłaszcza w środowisku tzw. katolików otwartych - oczekiwaniami dotyczącymi zmian w nauczaniu Kościoła - zmian które są bardzo często sprzeczne z Objawieniem.

        Książka którą warto przeczytać - łatwiej będzie wtedy zrozumieć dlaczego praktycznie w każdym numerze GW systematycznie pojawiają się artykuły negatywnie oceniające działalność Kościoła, połączone z nieustannymi próbami dzieleniem chrześcijan na tych "otwartych" i tych "konserwatywnych" - przy czym okreslenie "konserwatywny" ma wydźwięk zdecydowanie pejoratywny.

        Książka A. Dmochowskiego jest doskonałą ilustracją tezy iż rzeczywiście w 1989 roku przegrał komunizm, ale na pewno nie przegrali ludzie którzy mentalnie byli częścią tamtego systemu.


        • otryt Re: Warto przeczytać 17.07.14, 11:07
          Wywiady z Arturem Dmochowskim - autorem książki „Kościół Wyborczej”

          Proponuję wysłuchać dwóch wywiadów: jeden krótszy 11 minut , drugi dłuższy 45 minut. Poniżej linków są skróty rozmowy. Autor książki zadał sobie duży trud, bo przejrzał ponad 7000 numerów Gazety Wyborczej, czyli każdy numer począwszy od 1990 roku, bo wtedy to zaczęła się akcja medialna GW przeciwko Kościołowi. Pierwszą sprawą, jaka trafiła na tapetę było wprowadzenie religii do szkół. Artur Dmochowski na początku przeczytał wszystkie numery GW z trzech miesięcy i nie było żadnego numeru, w którym w ten lub inny sposób nie atakowano Kościoła. Często w formie szyderstwa, a więc w formie bardziej skutecznej i urabiającej czytelnika w sposób mniej świadomy. Głównym zarzutem jest oczywiście pedofilia księży. Dmochowski podaje, że w Polsce do tej pory za pedofilię skazano prawomocnym wyrokiem 1500 osób, z tego 5 księży. Wśród skazanych byli głównie nauczyciele, trenerzy, urzędnicy. Ale o pedofilach nauczycielach czy trenerach nie słyszymy. Za to każdego dnia słyszymy o pedofilii księży. Temat w dużej mierze został wykreowany, by obrzydzić nam wspólnotę Kościoła, która jest chyba najmocniejszą wspólnotą, skutecznie sprzeciwiającą się niebezpiecznym trendom, lansowanym przez cywilizację śmierci.

          Kościół występuje jako negatywny bohater w każdym(!!!) numerze GW. Dlatego autor doszedł do wniosku, że rzecz nie jest przypadkowa a mamy do czynienia ze świadomą akcją wbijania milionów gwoździ w milion desek.

          ***


          www.radiownet.pl/publikacje/kosciol-wyborczej
          -Kościół był i jest z punktu widzenia GW najpoważniejszym konkurentem w walce o rząd dusz Polaków - twierdzi Artur Dmochowski, autor książki "Kościół Wyborczej" w rozmowie z Pawłem Badzio.
          Być może zresztą nie chodzi jedynie o rząd dusz, ale o spójny projekt, w którym społeczeństwo polskie realizuje się w sferze publicznej z daleka od wartości chrześcijańskich GW miała różne etapy w relacjach z Kościołem, od "wieku niewinności", kiedy Kościół był jeszcze sojusznikiem po niedawno skończonych zmaganiach z komuną do frontalnej krytyki Kościoła w zmaganiach o lekcje religii w szkole.

          Później zresztą konfrontacja ta dalej miała miejsce, przybierając w różnych momentach na sile. - GW stosowała różne metody manipulacji i różne metody wpływu na opinię publiczną - mówi A. Dmochowski - od odsuwania pewnych informacji, np. o ilości wiernych na Zjeździe Młodzieży po dezawuowanie autorytetów także Jana Pawła II ("To nie polski papież obalił komunizm", "Papież z brązu":setki pomników Jana Pawła II nie mogą być świadectwem naszej wiary. One świadczą raczej o naszym pogaństwie.), Benedykta XVI; czasami przeciwstawiano ich sobie w takich tekstach, jak np. "Koniec z fabryką świętych"

          Bardzo dużo miejsca i energii poświęca GW zagadnieniom wiary, jak na pismo laickie. W tej niechęci do Kościoła i do społeczeństwa chrześcijańskiego jest oprócz emocji, obaw i pewna metoda.

          Słuchaj więcej smile

          www.radiownet.pl/publikacje/kosciol-wyborczej#/publikacje/kosciol-najwiekszym-wrogiem-wyborczej
          - Sprawa pedofilii jest świadomie prowadzonym wątkiem w walce przeciwko Kościołowi, to jest jakby maczuga, którą posługują się media mętnego nurtu. Pedofilia w Kościele to jest czysta kreacja medialna, nie mająca żadnego pokrycia w faktach, wśród osób skazanych przez sądy za pedofilię nie ma w zasadzie księży – powiedział Artur Dmochowski

          O powstawaniu swojej książki - Już w tytule książki „Kościół Wyborczej - największa operacja resortowych dzieci” zawarty jest wniosek do jakie doszedłem w trakcie pisania, że walka z Kościołem jest najważniejszym aspektem działalności tej gazety. Na pomysł tej książki wpadłem, kiedy przygotowywałem się do pisania artykułu, postanowiłem przejrzałem kwartał, czyli prawie 90 numerów, "Gazety Wyborczej". W tych numerach nie było ani jednego, gdzie nie znalazłby jakiś atak na Kościół.

          (...)

          Pisząc tą książkę przeczytałem prawie wszystkie numery "Gazety Wyborczej" od roku 1990, czyli 7 tysięcy numerów, i zobaczyłem, że w ataki na Kościół są prowadzone planowo, są pewne konkretne tematy, które się powtarzają. Właściwie pozytywnymi duchownymi dla "Wyborczej", są tylko ci którzy atakują Kościół. Ci duchowni, którzy byli najbliżej z "Gazetą Wyborczą", najczęściej publikowali tam artykuły, są już poza wspólnotą - albo zostali apostatami, albo zrzucili sutanny – zauważył gość Poranka Wnet.

          (...)

          Szczególnym przypadkiem jest Jan Turnau, którzy podpisując się przez lata jako Polak-katolik, który pod maską byłego pax-owca czy narodowego katolika, cały czas atakował Kościół, szukając dziury w całym, starając się w każdym działaniu dopatrywać się złych stron – zakończył Artur Dmochowski gość Poranka Wnet.

          Odsłuchaj całej rozmowy na portalu Radia Wnet.


          • andrzej585858 Re: Warto przeczytać 20.10.14, 12:00
            Prof. Wipszycka jest w chwili obecnej chyba najwybitniejszym polskim historykiem zajmującym się okresem późnego antyku, a więc i badaniem epoki wczesnego chrześcijaństwa. Jezeli zas chodzi o znajmośc historii poczatków monastycyzmu to bez wątpienia najlepszym znawcą zagadnienia.
            Własnie znajomośc realiów epoki pozwoliła p. Prof na taką refleksję:

            "Kiedy przed wielu laty decydowałam się zająć monastycyzmem egipskim, wielu moich kolegów z akademickiego środowiska (także tego katolickiego) przedstawiało mnichów egipskich późnego antyku.. jako istoty ciemne, niepiśmienne, fanatyczne, brudne, podlegające manipulacjom, tłum ludzki, od którego domagano się jedynie fizycznego wysiłku i mechanicznego klepania świętych tekstów.."

            Czyz powyższa opinia nie brzmi dziwnie znajomo? czy także dzisiaj nie spotykamy się z podobnymi opiniami wypowiadanymi pod adresem dzisiejszego Kościoła? Czy nie w ten sposób jakze często przedstawiani są katolicy, zwłaszcza ci tzw. konserwatywni, przez przedstawicieli nurtów postępowych, otwartych na wyzwania współczesnego swiata, w tym także, niestety, przez osoby mieniące się za przedstawicieli chrzescijaństwa "postępowego"?

            Do jakich jednak wniosków doszła p. Prof. Wipszycka?

            "W miarę upływu lat i własnej pracy... przekonanie o potrzebie odrzucenia poglądów... stawało się coraz silniejsze, a chęć obrony Pachomiusza, Teodora i innych charyzmatycznych mnichów - coraz bardziej oczywista. Byli wielkimi ludźmi, ktorym nasze rozumienie ludzkiej natury i jej relacji z sacrum zawdzięcza bardzo wiele"

            Powyższe słowa obrazujące wynik wieloletniej pracy znalazły się w "Wprowadzeniu" do tomu "Pachomiana graeca" zbioru tekstów o wielkim zakonodawcy Pachomiuszu, wydanym przez benedyktynów tynieckich.

            W chwili obecnej ukazała się praca bedąca podsumowaniem wieloletnich badań p. Prof. Wipszyckiej nad poczatkami monastycyzmu egipskiego. Praca wspaniała.

            https://www.img.f4a.eu/images/321334dr.png

            "Herodot stwierdził kiedyś, opisując mechanizmy wylewu Nilu, że Egipt jest darem tej świętej rzeki. Znad Nilu pochodzi jeszcze jedna forma życia, która w głęboki sposób zaważyła nad kształtem obecnego świata. Mamy na myśli życie mnisze, ów drugi, obok samego Egiptu, dar Nilu. Święta Rzeka zawsze powracała spokojnie do swego koryta. Monastycyzm okazał się jednak siłą o wiele większą i nie mniej żywotną: wylewając się poza Egipt dotarł na krańce ówczesnego świata, a z czasem, gdy sam świat się powiększył, dotarł także na jego nowe obszary. O żywotności egipskich ideałów świadczy przede wszystkim różnorodność ich interpretacji, popularność, która przez wieki nie słabła, ale na przekór różnym zawirowaniom historii nasilała się i żyła własnym życiem. Nie zmienia to jednak faktu, że kolejni reformatorzy wracali do Egiptu, który, o dziwo!, był dla nich niczym Ziemia Obiecana…"

            Tak brzmią słowa wstepu do tego dzieła zamieszczone na stronie wydawnictwa oo. benedyktynów. Ze swojej strony gorąco zachęcam do lektury tego kompendium wiedzy o tych niezwykłych ludziach sprzed 1700 lat. Warto przeżyć przygodę jaka stała się udziałem autorki - p. Prof. Ewy Wipszyckiej i zadumać się nad mądrościa tych mnichów którzy dla swiata stali się "głupcami" tak jak abba Ammonas który w ten sposób postępował:

            "Opowiadano o nim, że przyszli kiedyś do niego ludzie mający sprawę sądową: a starzec udał szalonego. Wtedy któraś kobieta powiedziała do sąsiada: "Teb starzec jest głupi!" Starzec to usłyszał, przywołał ją i powiedział: "Ileż to trudów zadawałem sobie na pustyni, aby zdobyć tę głupotę - a miałbym przez ciebie stracić ją dzisiaj?"
            • andrzej585858 Re: Warto przeczytać 21.01.15, 16:29
              Czytam teraz niezwykłą książkę. Chociaż, czy jest to taka zwykła książka? Moim zdaniem - nie. Przenosi nas bowiem w świat niezwykły, dla nas może wydawać się świadectwem epoki która dawno minęła, epoki w której cuda były codziennością a opowieści o niezwykłych ascetach były jednymi z najczęściej opowiadanych historii. W świat znany nam z szkolnej lektury - "Legendy o św. Aleksym".

              https://www.img.f4a.eu/images/983253a00.jpg

              "Synaksarion" - czym tak naprawde jest to dzieło którego pierwszy tom został wydany przez wyd. "Bratczyk" w 2014 roku. W skrócie jest to zbiór żywotów świetych czczonych przez cerkiew prawosławną. Tradycja tych zbiorów sięga pierwszych wieków chrzescijaństwa - czasów gdy wierni zbierali się nieraz na mogiłach męczenników i podczas takich zgromadzeń okreslanych w j. greckim jako "sinaksis" najczęściej miejscowy biskup wygłaszał mowę pochwalną na cześć tego męczennika, ewentualnie odczytywano zachowane akta jego męczeństwa. Wraz z upływem czasu powyższe - najczęściej ustnie przekazywane opowieści - zostały skodyfikowane i są one przekazywane nastepnym pokoleniom jako tzw. synaksariony.

              Lektura tego tomu jest naprawdę niezwykła, zwłaszcza dla czytelnika nie znającego tradycji prawosławnej. Spotykamy tutaj żywoty w wiekszosci nieznanych nam świętych, chociaz spotykamy także tych czczonych w tradycji zachodniej , zwłaszcza Ojców Kościoła. Ale powyższy zbiór pozwala nam stwierdzić że pojęcie - "męczennik" nie nalezy do zamierzchłej epoki. Poznajemy tutaj także współczesnych męczenników - księży, biskupów a także zwykłych ludzi którzy zostali męczennikami za wiarę w czasach trwania władzy radzieckiej. O tych ludziach nie przeczytamy w podręcznych wydaniach historii tych lat. To tylko garstka z setek tysięcy męczenników za wiarę których nazwisk być może nigdy nie poznamy.

              To jest także jeden z powodów, dla którego warto sięgnąć po ten niezwykły dokument - wydany z niezwykłym pietyzmem i bogato ilustrowany wspaniałymi reprodukcjami ikon.
              • andrzej585858 Re: Warto przeczytać 02.02.15, 12:00
                Dla tych wszystkich którzy szukają dla siebie miejsca, dla tych którzy traktują Kościół hierarchiczny jako niereformowalny twór, dla tych wszystkich dla których słowa z Credo w których wyznajemy wiarę w Kościół są trudniejsze niż wyznanie wiary w Boga, dla tych wszystkich którzy kontestują struktury Koscioła mówiąc: "Bóg - tak, ale Kościół - nie" - polecam książkę "Wilki dwa".

                https://www.img.f4a.eu/images/692245a000.jpg

                Jest to książka bedąca zapisem rozmów ludzi pochodzacych z pozornie kompletnie innych światów. Jednak jest coś co ich łączy:

                „Bo we mnie samym wilki dwa, oblicze dobra, oblicze zła walczą ze sobą nieustannie, wygrywa ten, którego karmię” - śpiewa zespół Luxtorpeda. I właśnie owe „wilki” są tematem książki rockmena Roberta „Litzy” Friedricha oraz dominikanina o. Adama Szustaka, która wkrótce trafi do księgarń.

                I o tej walce, wewnetrznej walce jest ta opowieść. Przejmujące jest zwłaszcza świadectwo R. Friedricha. człowieka dla którego kontestacja i bunt były wręcz celem życia, a teraz tak mówi o tej walce:

                " Dla mnie walka dobrego wilka ze złym to walka w ramach wolności. My stale jesteśmy atakowani przez pożądliwości ciała. Demon próbuje człowiekowi powiedzieć, że jego życie zależy od czasoprzestrzeni, posiadania dóbr, pochlebstw, sukcesów. Dlatego każdy poranek wygląda tak, że budzisz się, patrzysz na zegarek i mówisz: O kurde…, co zrobić? Wybrać swoją wolę czy wolę Pana Boga? I najgorsze jest to, że ilekroć wybiorę według siebie - pracę, realizację własnych pomysłów - zawsze na końcu doświadczam bankructwa, cierpienia czy depresji. A kiedy wybiorę to, czego chce ode mnie Bóg, to na pierwszy rzut oka widzę na początku śmierć, ale na końcu dnia widzę zmartwychwstanie i jestem zadowolony. Nie tylko ja, ale i żona, dzieci, wnuki - cała rodzina jest zadowolona. "

                wpolityce.pl/kultura/218779-wilki-dwa-meska-przeprawa-przez-zycie-opowiesc-o-walce-w-kazdym-z-nas
                Zachęcam do lektury, no i także do posłuchania muzyki, a zwłaszcza utworu którego tytuł stał się także tytulem książki i myslą przewodnią rozmów muzyka z kapłanem. Nie jest to muzyka która znana jest nam z wczesniejszego projektu Friedricha czyli "Arki Noego" lecz ostra, bezkompromisowa w swojej warstwie muzycznej, muzyka rockowa - ale ja wolę prawde mówiąc takiego Friedricha, w koncu moja mlodośc to podobne klimaty.


                • moleslaw Re: Warto przeczytać 16.05.15, 00:10
                  Świetne propozycje , sama czytałam tylko "Niebo istnieje ... naprawdę!" i polecam , film ( ekranizacja) zresztą też udany. Rodzice chłopca napisali razem jeszcze jedną książkę pt. "Niebo zmienia wszystko" nie ukrywam że zamierzam również przeczytać.
                  • capribb Re: Warto przeczytać 31.05.15, 22:39
                    Czy możecie polecić powieść dobrą, ciekawą, nie banalną, współczesną w której bohater przeżywa swoją codzienność także w aspekcie wiary? nie ckliwe czytadło ale coś takiego na poziomie. Na pewno jest tylko jeszcze nie znam. Polecicie?
                    • andrzej585858 Re: Warto przeczytać 01.06.15, 09:45
                      capribb napisała:

                      > Czy możecie polecić powieść dobrą, ciekawą, nie banalną, współczesną w której b
                      > ohater przeżywa swoją codzienność także w aspekcie wiary? nie ckliwe czytadło a
                      > le coś takiego na poziomie. Na pewno jest tylko jeszcze nie znam. Polecicie?

                      Mam trochę wątpliwości czy moja odpowiedź jest dobra, zwłaszcza że nie jest to powieść. Od jakiegoś czasu fascynuje mnie idea pielgrzymowania, idea drogi zarówno w wymiarze tym jak najbardziej fizycznym jak i drogi rozumianej jako podróż w głąb siebie.
                      W tej książce jest opisana codziennośc takiej wędrówki, codziennośc przezywana własnie zarówno w aspekcie wiary jak i wielu rozterek towarzyszacych podejmowanym przez siebie decyzjom.
                      W każdym bądź razie polecam:

                      lubimyczytac.pl/ksiazka/61985/nie-idz-tam-czlowieku-santiago-de-compostela
                      • andrzej585858 Re: Warto przeczytać 14.09.15, 11:28
                        Chciałbym gorąco polecić arcyciekawa książkę - oto fragment bardzo dobrze opisujący problemy przed jakimi staje współczesny katolik:

                        "To jeden z najbardziej frapujących problemów dzisiejszej polityki i jej antropologii: jak to możliwe, że członek rządu, urzędnik lub osoba publiczna deklarująca prywatnie wiarę katolicką z pełną premedytacją występuje przeciw zasadom tej wiary, argumentując to „skutecznością”, laickością państwa lub etosem urzędniczym? Dodatkowo uznaje swoje postępowanie (jak można mniemać) za spójne i konsekwentne. Ta sytuacja powtarza się notorycznie – ktoś mówi z przekonaniem publicznie: „jestem katolikiem”, lecz swoim postępowaniem w sposób trwały wyraża postawę zupełnie przeciwną, jakby oczywiste było istnienie „ja prywatnego” i „ja publicznego”. Ta trudność rozwiązywana bywa w charakterystyczny sposób – oprócz deklaracji: „jestem katolikiem” stwierdza się także: „jestem urzędnikiem państwowym”. By uogólnić tę zasadę, trzeba by ją sformułować w następujący sposób: „Podlegam wyższej władzy”.

                        Właśnie! Mam wyższą władzę nad sobą niż biskupi, niż Kościół. Jest to prawdziwa władza zajmująca się sprawami tego świata, dzierżąca paragraf i przymus, a więc także „rozumność”, można dodać – „tego świata”. Władza biskupia to władza na niby, władza słów, właściwie nawet nie władza – odpowiedzialność, ale całkowicie konfesyjna i partykularna. Kościół, mówiąc rzeczy słuszne, mądre i prawdziwe, nie zajmuje się sprawami tego świata, więc jego prawdy nie mają znaczenia dla życia ludzi. Katolicyzm to nic więcej jak zarządzanie utopią „świata wartości”. W perspektywie takiego rozumowania Kościół, gdy tylko próbuje dotknąć problemów świata ludzi, które mają wedle niego zasadniczy związek z istnieniem i działaniem Boga, a także stanowionych przez Niego zasad – natychmiast traci wszelki swój wpływ i znaczenie wobec prawdziwej, pragmatycznej władzy.

                        Rozumność świata ducha, wartości i idei jest radykalnie („źródłowo”wink odmienna od rozumności praktycznej. Tą drogą rozumność religijna mitologizuje się i osuwa poza obręb tego, co pragmatyczne i racjonalne. Miarą dla polityki stają się jej „sposoby praktykowania”, a nie cele wynikające ze zintegrowanej mądrości usadowionej w nauce Kościoła, posiadającej w wymiarze społecznym przyrodzoną spójność z naturalnym poznaniem. Takie narzędzia w praktyce stosuje się za każdym razem, kiedy religia wykracza swoim głosem poza obszar wyznaczony jej przez ową moc „ubezwłasnowolnionej” rozumności zaklętej w nowożytne państwo. To właśnie ono jest jedyną władzą uznawaną dziś przez wielu. Bóg Jedyny znika za horyzontem na rzecz boga śmiertelnego utkanego z naszych żądz i strachów."
                        blog.tyniec.com.pl/rzadza-nami-bekarty-dantego-czyli-perypetie-wladzy-duchowej-cz-1/
                        Książka Tomasza Rowińskiego - "Bękarty Dantego" -
                        Szkice o zanikaniu i odradzaniu się widzialnego chrześcijaństwa - do nabycia w wydawnictwie oo. Benedyktynów:
                        tyniec.com.pl/product_info.php?products_id=991
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka