andrzej585858
31.05.13, 11:45
Wczoraj ulicami polskich miast przeszły procesje związane z uroczystościami Bożego Ciała. W trakcie tych procesji, tak jak zawsze kaplani, a zwłaszcza biskupi wygłaszają homilie których celem jest przypomnienie nauczania Koscioła w najbardziej istotnych kwestiach.
Niestety, jak zwykle ostatnio treść tych homilii stała się dla GW powodem do stwierdzenia iż homilie te były pełne "politycznych akcentów". A jakie to polityczne akcenty?
"Kościół przypomina człowiekowi o jego godności i powołaniu, o wartości życia, o nadrzędności prawa Bożego nad prawem stanowionym przez prawodawcze instytucje. - Kościół nigdy nie zrezygnuje z tej misji, bo inaczej sprzeniewierzyłby się swojemu założycielowi - Jezusowi Chrystusowi." - to słowa wypowiedziane przez kard. Dziwisza. Czy to jest polityczny akcent? mowienie o misji Koscioła, o poszanowaniu życia?
"Prawdy nie ustala się przez głosowanie, dlatego nawet parlament nie jest powołany do tworzenia odrębnego porządku moralnego niż ten, który jest wpisany głęboko w serce człowieka, w jego sumienie " - to inny cytat z tej homilii odwołujący się do prawdy o zyciu człowieka. Mowienie o niegodności aborcji, o łamaniu porządku moralnego poprzez usmiercanie poczetego żcyai jest według GW akcentem politycznym.
Ze smutkiem niestety patrzę, jak odchodzi w przeszlość idea budowania społeczeństwa rzeczywiście demokratycznego, społeczenstwa w ktorym prawo do wypowiadania swoich poglądów i co najważniejsze do ich wypowiadania bedzie prawem nadrzędnym. Teraz nawet odwoływanie się przez hierachów do porzadku moralnego jest zdaniem GW działaniem politycznym. Nie mogę nadziwić się jak GW staje się tubą środowisk jawnie antychrzescijańskich . Miał jednak rację Robert Tekieli pisząc :
AntyKosciół Michnika jest ideowy. Ma on bowiem o wiele większe ambicje. Nie chce być jedynie polskim Murdochem. Chce, by głoszona przez niego nauka stała się powszechnym wyznaniem w Polsce. W Europie. Na świecie. Środowisko Michnika chce zająć miejsce Kościoła. Swą ideologią chce zastąpić religię. Już kiedyś próbowali zrobić to ich wujkowie i ciotki rewolucji. Urodzeni w latach 40. i 50. zamienili język marksizmu na język ideowego konsumpcjonizmu. Ale robią to samo.
Budowany jest pewnego rodzaju antykościół. Cos co przypomina w pewien sposób proby rozmontowania KOścioła od wewnątrz podejmowane w latach 50-tych. Stad też promowanie tzw. postępowych teologów, zwłaszcza tych którzy porzucili kapłaństwo. Specyficzny język tekstów ktory ma wzbudzic u czytelnika odruch niecheci wobec Koscioła, a zwłaszcza hierarchii. Nie ma dnia aby nie pojawił sie artykuł opisujący jakieś niecne uczynki księży. I wszystko, to oczywiście w trosce o wartości, w obronie tolerancji itd.
Tego typu działania to nie tylko kwestia gry politycznej na najwyższym szczeblu. Tego typu działania mozna zaobserwowac także i na niższych szczeblach. Bardzo aktywni są ludzie, zwłaszcza w internecie ktorzy w sposob bardzo atrakcyjny probują przedstawic swoją wizję chrześcijaństwa, a konkretnie tzw. katolicyzmu otwartego. Tylko że w tej wizji nie ma miejsca na Chrystusa wiary. Postać Jezusa zostaje zredukowana do wymiaru kogos z wielkich nauczycieli moralnosci. Staje się kims podobnym do Konfucjusza, Buddy. Pojęcie grzechu staje sie nieistotne, jego miejsce zajmuja kategorie psychologiczne. Róznego rodzaju traumy, depresje, słabości. Można wręcz powiedzieć ze nawet wspominanie o czyms takim jak grzech jest nieeleganckie. Odkupienie wraz z nauką o Krzyżu staje się mitem, niewartym uwagi. Na ołtarzu zamiast Słowa Bożego centralne miejsce zajmuje bożek psychologii. I nadal ci propagatorzy "katolicyzmu otwartego" uwazają że mowią o chrzescijaństwie, tylko że ich zdaniem jest to prawdziwe chrzescijanstwo odarte ze wszystkich nalecialosci.
Okazuje się nagle, że szatan to folklor lub symbol biblijny, grzech i wina są efektem znerwicowanej, zaburzonej osobowości, a pokusa to uleganie ludzkim słabostkom. Nie ma zatem żadnego zagrożenia, bo niby z której strony?
Tylko że zło istnieje i nie jest czymś wymyślonym, jakimś wymysłem średniowiecznych teologów ktorzy z nudów albo braku wiedzy wymyślili sobie złe moce. Wiara sprowadzona do rozwazań czysto rozumowych staje się wiara martwą. Dlatego tak ważne jest była ona połączona z modlitwą. To nie jest żaden fundamentalizm religijny, to jest tylko, albo może aż, przestrzeganie pewnych ustalonych norm i zasad. To nie jest strach że jak zabraknie oparcia w tych normach, albo też, jak to ladnie okresla się, zacznie samodzielnie się mysleć, to utraci się wiarę.
Jakoś tak dziwnie składa się że właśnie tam gdzie zaczyna brakowac tych zasad, gdzie nastepuje bunt wobec tych norm, albo pojmuje się wiarę w sposob wyłącznie intelektualny tam bardzo często nastepuje proces utraty wiary.
Dlaczego o tym wszystkim piszę. Niestety, nie posiadam zdolności ani stylistycznych ani inteletualnych aby dorownac tym wszystkim ktorzy z taką gracją wykazują wszystkie niedociągniecia. Z smutkiem obserwuję to, co stało się z forum ktorego celem nadrzednym miało być pogłębianie wiary. Niestety z biegiem czasu stało się polem doświadczalnym dla tych ktorzy chcieli nieustannie podwazac wiarę, a wlaściwie nauczanie Kościoła zwłaszcza te związane z nauka moralną. Wszelkie uwagi związane z zwracaniem uwagi na tego typu zachowania konczyły się albo awanturą wraz z zarzutami dotyczącymi tlumienia dyskusji.
Na koniec zebrałem wszelkie możliwe cięgi , głównie za to że nie chciałem pozwolić na przekształcenie tego forum w następne miejsce opanowane przez osoby o "umyśle wyzwolonym". W miejsce gdzie propaguje się wizję Kościoła w wersji GW. W efekcie zostałem zdiagnozowany jako osoba chora psychicznie - no cóż metoda znana z historii i wielokrotnie przerabiana. Ale takie są koszty uboczne bycia fundamentalistą.
Czy było warto być tak upartym? Pewnie nie. Piszę zaś o tym dlatego, ze tak jak już wczesniej wspominałem, nie posiadam ani predyspozycji ani talentów do tego aby być osobą aktywną na tym forum. Mam nadzieję tylko że byc może wrócą ci ktorym zależą na pogłębianiu wiary, zwłaszcza te osoby które kiedyś z róznych powodów zniechęciły się negatywnymi dyskusjami.
Chociaż akurat na forum GW czarno to widzę, to jest miejsce coraz bardziej nieprzyjazne dla chrześcijan, a zwłaszcza katolików.
Ale warto pamiętać słowa bp Nitkiewicza z wczorajszej homilii:
Mamy obowiązek sprzeciwiać się propagowaniu postaw i zachowań sprzecznych z Bożym Prawem. To nie jest podważanie porządku konstytucyjnego czy kwestionowanie kompetencji państwa, ale wyraz chrześcijańskiej miłości i poczucie odpowiedzialności za jego losy. To jest prawdziwy, nowoczesny patriotyzm
gdyż: "Moim marzeniem jest Kościół, który nigdy nie zrezygnuje z dziesięciu przykazań, który nigdy nie powie: "No cóż, dopuszczamy aborcję, związki partnerskie, homoseksualne, bo świat się zmienia, ludzie się zmieniają, trzeba się reformować, iść z duchem czasu"