Dodaj do ulubionych

Wartość cierpienia

18.06.13, 11:35
Ktos powie że ci zacofania katolicy nie potrafią robic nic innego niż tylko utyskiwac na zepsucie świata i ciskać gromy na tych wszystkich którzy propagują postęp. Problem tylko w tym że trudno zachować obojętność kiedy czyta się takie chociażby informacje:

"Belgijski parlament jest bliski rozszerzenia prawa do eutanazji na śmiertelnie chore dzieci. Członkowie parlamentu osiągnęli konsensus w sprawie nadania takim dzieciom prawa do wyboru śmierci. O tym czy dziecko jest dostatecznie dojrzałe do podjęcia takiej decyzji będzie decydował medyk."

Rozszerza się prawo do eutanazji już na dzieci. To one mają podejmować takie decyzje. Ponadto belgijski parlament – niejako przy okazji – ma zalegalizować eutanazję dla pacjentów chorych na Alzheimera, aktualnie uznawanych za niezdolnych do podjęcia decyzji. Pokazuje to, że zwolennikom eutanazji nie zależy na wolnym wyborze, lecz na zabijaniu na jak największą skalę.

Powyższe informacje pojawiają się w mediach i szybko z nich znikają. Jedynie konserwatywne katolickie media zatrzymują się dłużej komentując powyższe doniesienia.Coś dziwnego dzieje się ze społeczeństwem. Stajemy się coraz bardziej zobojętniali na śmierć i cierpienie innych. Z jednej strony zwolennicy eutanazji mowia o prawie do wyboru, z drugiej zaś strony tak konstruują prawo że w wielu przypadkach to właśnie ci cierpiący nie mają wyboru gdyż decyzje podejmują inni. Pole do nadużyć wręcz ogromne.

Przerażające jest natomiast to że wręcz gloryfikuje się tego typu prawo. Tak jak pisze J. Poniewierski w swoim komentarzu:

" ...czytam rozmowę z pisarzem Ignacym Karpowiczem, autorem wydanych niedawno "Ości", i przecieram oczy ze zdumienia.
Prozaik ów bowiem określa się jako zwolennik "cywilizacji śmierci", która - w jego ocenie - jest "najlepszym rozwiązaniem dla ludzkości". Co więcej, jest dobrodziejstwem: "cywilizacją wolności wyboru i wiary w wolną wolę; ona wierzy w człowieka i zawsze stoi po jego stronie. Cywilizacja życia natomiast to cywilizacja nakazu i zakazu, opresji. [Zaś] Cywilizacja śmierci - ekspresji".
www.deon.pl/wiadomosci/komentarze-opinie/art,594,nie-rozumiem.html
Możliwość wyboru momentu swojej śmierci, podobno świadomego wyboru, jest uznana za wolność wyboru. Tylko ciągle pozostaje bez odpowiedzi pytanie - kto nam daje prawo decydować o śmierci, nawet swojej? kto dał nam prawo decydować o śmierci cudzej? Dzisiaj, w dobie coraz większej anonimowości związanej z zyciem w aglomeracjach miejskich nie zauważa się, że ich poszczegolni mieszkancy "znikają". O zgonie sąsiada dowiadujemy się często przypadkowo. Dodatkowo z pejzazu naszej codziennosci świadomie jest usuwane cierpienie gdyż jego namacalna obecność zagraża pozornej stabilności zycia. Jedynym praktycznie miejsce w którym od czasu do czasu spotykamy się z bolem jest szpital. Nic więc dziwnego że dla uciekamy od tych miejsc, gdyż swiadomość bolu i cierpienia powoduje że popadamy w pewnego rodzaju konflikt pomiędzy wizerunkiem swiata serwowanym nam przez media a rzeczywistością cierpienia i bólu.
W ten sposób zarowno szpitale jak i wszelkiego rodzaju przytułki, cmentarze są miejscami odizolowanymi, ukrytymi za murami, gdyż stanowią przerażające wyzwanie dla postepu i nauki. Mamy więc do czynienia ze społeczeństwem które nie potrafi pogodzić się z cierpieniem i dlatego wręcz ukrywa "krzyż", który jest symbolem cierpienia i smierci. Zezwolenie na eutanazję, na obojętność wobec cierpienia i bólu jest przejawem istnienia społeczeństwa, które produkuje jednostki pozbawione poczucia solidarności, jednostki dla których poczucie istnienia transcendencji jest obce.
Świadomośc umierania jest wręcz biurokratycznie wyrzucana poza naszą jednostkową świadomość, wraz ze świadomością grzechu, gdyż to co do tej pory było okreslane jako "cywilizacja zycia" to zakazy i nakazy połączone ze świadomością grzechu i zła.
Nic więc dziwnego że to własnie chrzescijanstwo jest tak uporczywie spychane na margines gdyż jest to religia u której podstaw lezy uniwersalny, zbawczy sens, jaki przypisano męce na krzyżu jednego Człowieka, uznanego później za Zmartwychwstałego, za "tego, ktory pokonał śmierć". I jest to wydarzenie historyczne, nie mityczne, lecz właśnie historyczne ktore ma dla nas wszystkich ogromne znaczenie. Dzięki niemu właśnie znika pozorny bezsens naszych cierpień osobistych i całej ludzkości.
Dlatego też za wszelką cenę ci wszyscy którzy probują wyeliminowac religię z życia publicznego próbują ukryć śmierć - zarówno tą w najbardziej widocznej formie jaką jest śmierć fizyczna, jak i też w formie egzystencjalnej. Ukrycie zjawiska śmierci z którą nie potrafia sobie poradzić i nigdy nie poradzą zdobycze nauki, powoduje że obumiera potrzeba doświadczenia transcendencji. Nie ma religii bez pragnienia czegoś całkiem innego. Nie ma wiary w Boga bez świadomości ludzkich ulomności. A własnie zarówno ból, cierpienie jak i śmierć są tym z czym nie jest w stanie poradzić sobie technika i wiara w wyłącznie ludzkie możliwości.
Dlatego też nie wolno zgadzać się na prawne umocowanie zjawiska eutanazji, aborcji, wszystkiego tego co, podobno, w imię wolności i prawa wyboru odziera człowieczeństwo z prawa do bycia człowiekiem,
Obserwuj wątek
    • mader1 Re: Wartość cierpienia 19.06.13, 13:48
      Łatwo nie jest.
      Nie jest łatwo cierpieć, wiem coś o tym.
      Nie jest łatwo uczestniczyć w cierpieniu osoby najbliższej i nie móc jej pomóc. Nie jest łatwo sobie to wtedy wytłumaczyć, zrozumieć.
      Ten świat jest przyjazny i uśmiechnięty, gdy się człowiekowi udaje- ma powodzenie, jest młody, zdrowy i ładny oraz bogaty... Nic nowego, zawsze tak było. Tylko, że teraz mieliśmy mieć wytłumaczenie, receptę. Tej recepty na cierpienie nie mamy i choć jesteśmy pierwszym światem, najlepszym ze światów, cierpimy jak w biednej, głodnej Afryce.
      Jeżeli ktoś już dawno odrzucil Boga, tym bardziej jest to dla niego nie do wytrzymania...
      • otryt Re: Wartość cierpienia 20.06.13, 09:47
        mader1 napisała:

        > Łatwo nie jest.
        > Nie jest łatwo cierpieć, wiem coś o tym.

        Złapałem się na tym, ze wypieram ten temat ze swojej świadomości. Nawet nie chciałem przeczytać Listu Apostolskiego Jana Pawła II "SALVIFICI DOLORIS" o cierpieniu z 11 lutego 1984. Do innych dokumentów papieskich zaglądałem. Do tego nigdy. Może już czas, by to przeczytać?

        www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/listy/salvifici.html
        Pozdrawiam serdeczniesmile
        • mader1 Re: Wartość cierpienia 20.06.13, 11:50
          Czas.
          Przeczytałam.
          Ale jakoś rozumiem tych, którzy... nie dają rady, skoro nie mają dość... czy ja wiem wiary?, siły? uformowania? wytrzymałości?

          Nie znaczy, że usprawiedliwiam. Może tym bardziej tę pokusę należy usunąć spod rąk- myślę o wszelkich rodzajach eutanazji, a także uporczywej terapii. Człowiekowi wydaje się tylko wtedy, że zapanował, że jakoś zapanuje, a to cierpienie rozlewa się na dłuzej, jeszcze bardziej sad((

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka