Dodaj do ulubionych

Wiara czy ideologia?

20.05.14, 14:24
W trakcie uroczystości ku czci św. Stanisława w Krakowie bardzo ważną homilię wyglosił kard. Nycz. Warto powrócić do tego co powiedział kardynał zwłaszcza że są to ważne słowa.
Nawiązując do kanonizacji JP II kardynał stwierdził:

Był niewygodny i niepoprawny według standardów tego świata w tym, co mówił o godności człowieka, małżeństwa, rodziny. W tym, co mówił o zagrożeniach cywilizacją śmierci

Dzisiaj, także w trakcie przygotowań do kanonizacji mogliśmy przekonać się jak bardzo niewygodnym papiezem był JP II, ilość ataków i wręcz kubeł pomyj jaki wylano przy tej okazji jest momentami przerazająca. Nic więc dziwnego że kard. Nycz w dalszej części homilii tak podsumował te ataki:

Świat współczesny nie żąda od Kościoła zaparcia się Chrystusa i jego Ewangelii, "ale żąda milczenia - zwłaszcza w sprawach moralnych, podstawowych dla obrony godności człowieka i społeczeństwa, bez których zagrożone są fundamenty współczesnej cywilizacji europejskiej".

Sprowadza sie to najczęściej do stwierdzenia że przecież Kosciół nie jest atakowany, ale nie może wypowiadać się w kwestiach moralnych gdyż jest to atak na prawa człowieka. Nie może mówić o złu aborcji, nie może przeciwstawiac się uzurpowaniu nienaleznych im praw przez tzw. mniejszości seksualne , czyli o tym co stanowi jest najbardziej istotne jezeli chodzi o godnośc człowieka.

"Kościół ma przyzwolenie na misję charytatywną, nie na głoszenie Chrystusa"

Jest to zadziwiająca wręcz postawa, na podstawie założen ideologicznych zakreśla sie granice wolności wypowiedzi. Od KOscioła oczekuje się jedynie dawania. Nie chodzi tylko o wymiar materialny, ale także duchowy.
Naprawdę warto zastanawić się nad czym, czy tak naprawdę jest dla nas chrzescijaństwo - wiarą czy też ideologią. Jezeli traktujemy chrzescijanstwo jako wiarę to nieustannie staramy się budowac dobro, nawet jezeli czasem wychodzi to nieudolnie.
Biskup Ademar z Puy duchowy przywódca I krucjaty widział jej uczestników jako jedenchory organizm, nabrzmiały wrzodami grzechu i co jakiś czas wyrzucający z siebie ropę wystepków. Ale pomimo to ciągle idacy do przodu. Tak ja i Kosciół okreslony juz przez św. Ambrożego jako - casta meretrix - jest jednak jednocześnie czysty i święty.
To własnie ideologiczne rozumienie Koscioła pozwala na mówienie o grzechach Kościoła, podczas gdy nalezy mowic o grzechach chrzescijan.
To własnie ideologiczne traktowanie religii pozwala na prowadzenie dywagacji dotyczących aborcji, eutanazji czy tez tak modnych ostatnio kwestii homoseksualizmu na bazie ludzkich słabości, a nie nauczania Kościoła opartego na Piśmie.
Skutkiem takiego patrzenia na chrzescijanstwo - jako rzeczywistość czysto ziemską wysuwane są żądania milczenia Koscioła w kwestiach moralnych, a tym samym zabronienie spełniania misji Koscioła polegającej na głoszeniu Chrystusa.

"Według kard. Nycza jest przyzwolenie, by Kościół realizował swoją misję charytatywną, a gdy Kościół chce głosić Chrystusa "nie tylko w życiu prywatnym ludzi, ale też w przestrzeni publicznej, wówczas niektórzy zaczynają mieć poważne wątpliwości i znajdują takich, którzy ich popierają".

- Zwłaszcza wtedy, gdy Kościół przypomina o niezmiennym prawie moralnym i stoi na straży wartości nienegocjowalnych. Kościół będzie to czynił i nikt nie ma prawa go uciszać ani zachęcać do przemilczania - podkreślił metropolita warszawski."
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15941061,Kardynal_Nycz__Nikt_nie_ma_prawa_uciszac_Kosciola.html
Istnieją wartości nienegocjowane - chociazby takie jak prawo do zycia od poczęcia do śmierci. I Kosciół musi o tym mówić, nawet jezeli część chrzescijan uważa że powinien zmienić swoje nauczanie - bo czasy zmieniaja się itd. Musze przyznać że pomysły niektórych tzw. postępowych chrzescijan zdumiewają - chociazby kategoria grzechu ktory nikomu nie wyrządza krzywdy. Wyrzadza - osobie które dla usprawiedliwienia siebie samego wymysla takie kategorie. Najbardziej przykre jest bezwgledne wyśmiewanie wszelkich inicjatyw zwiazanych z obroną życia. Przy tej okazji tworzy się karkołomne uzasadnienia mające służyć wykazaniu wstecznego i, co najwazniejsze, niezgodnego z zdobyczami nauki stanowiska Kościoła.

A przecież: "Trzeba słuchać bardziej Boga niż ludzi. Kościół będzie to mówił także wtedy, gdy pojawiają się w pewnych kręgach próby mówienia o takiej świeckości państwa, w której nie ma miejsca na religię, nie ma miejsca dla Kościoła, a obecność władz państwowych na uroczystościach religijnych jest traktowana przez nie jako niedopuszczalna. Nie chcemy takiej świeckości państwa polskiego - powiedział kard. Nycz"

Wiary nie można zastąpic ideologią do czego dąża zwolennicy tzw. świeckiego państwa gdyż nie ma takiej możliwości.
Obserwuj wątek
    • andrzej585858 Re: Wiara czy ideologia? 06.06.14, 10:52
      Zastanawiam się czy sa to działania celowe czy tez przypadkowe? Pewnie zaraz znajdą sie osoby które uznają powyższe stwierdzenie za przejaw obsesji dotyczącej istnienia teorii spiskowych, ale czasem odnoszę wrażenie że jako społeczeństwo jesteśmy nieustannie poddawani testowi na człowieczeństwo. Testowi na zobojętnienie - tak jakby ktoś czekał kiedy w ogole zobojętniemy na zło, na ból - kiedy głównym motywem naszych działań będzie egoizm a nie poświęcenie.

      Co jakiś czas pojawiają sie artykuły poruszające problemy wobec ktorych nie mozna przechodzić obojętnie gdyż dotykają po prostu życia i najbardziej podstawowych dylematów moralnych. Artykuły w ktorych znajdujemy od razu gotową odpowiedź. Artykuły, ktorych celem jest jakby pewnego rodzaju sondaż społeczeństwa - czy jest już gotowe na przyjęcie proponowanych rozwiązań, czy też znowu trzeba odczekać chwilę i za jakiś czas odświeżyć temat.
      Tym razem ponownie pojawił się temat eutanazji. Oto w GW pojawił się artykuł pod znamiennym tytułem : "Umieraj jak chcesz" a w nim wypowiedzi kilku osób poświęconych temu problemowi. Nie będę omawiał całości, chętni przeczytają, ale zacytuję dwa fragmenty:

      "Sens mojego istnienia polega na poszerzaniu mojej wolności. Do granicy twojej wolności. Moje prawo do eutanazji nie narusza niczyjej wolności. Umieraj, jak chcesz, i pozostaw tę wolność mnie. Pomijam już fakt, że moja śmierć może uwolnić życie. Może być źródłem życia. Błogosławieństwem dla umęczonej w kieracie choroby rodziny." - to słowa reżysera K. Krauze, niesłychanie gorzkie wyznanie , zwłaszcza stwierdzenie o tym że smierc może uwolnić życie.
      Przypominają mi się w takim momencie słowa prof. Szczeklika, niezyjącego już lekarza uznawanego za jedną z najwybitniejszych postaci naszego świata medycznego który w swojej książce "Kore" tak pisze:

      "Twierdzenie, że zadana choremu śmierć nadaje mu godność, a nie zadana odbiera mu ją, jest perwersją etyczną. Dyskryminuje ono wszystkich chorych niepełnosprawnych i cierpiących, ktorzy w imię swej godności mężnie idą przez życie"

      Poszerzanie mojej wolności nie polega na prawie do swobodnego dysponowania swoim istnieniem. Jezeli chcesz nim dysponowac to dysponuj nim samemu a nie obarczaj tą wolnością innych - to jest właśnie egoizm. Chociaz ostatnie zdanie z wypowiedzi p. Krauzego pozwala zrozumieć taką postawę - śmierć jako "błogosławieństwo dla umęczonej w kieracie rodziny".

      Oto jak na tego typu zformułowanie odpowiada prof. Szczeklik:

      "I wreszcie uwaga osobista. Przez wiele lat praktyki lekarskiej nie usłyszałem z ust żadnego chorego prośby o eutanazję. Siostra Chmielewska ma to samo doświadczenie, a przecież zajmowała się wyłącznie ludźmi przewlekle cierpiącymi i nieuleczalnie chorymi, z których większość "wiedziała, iż dni ich są policzone. Ale też wiedzieli, że mają wsparcie w naszej miłości, są nią otoczeni""

      To nie jest łatwe - tutaj też moja uwaga osobista. Nie piszę tych zdań tylko teoretycznie. Sam jestem w tym "kieracie", gdyż mam na co dzien do czynienia z cięzką, nieuleczalną chorobą, i mogę tylko potwierdzić powyższe zdania. Tak, dopiero w obliczu choroby zdajemy egzamin z naszego człowieczeństwa i naszego chrzescijaństwa. Nieprawdą bowiem jest to, co pisze w dalszym części cytowanego artykułu p. Bartoś:

      "Kościół katolicki potępia eutanazję, podobnie jak samobójstwo, głosi, że to Bóg ma prawo decydować o ludzkim życiu, a nie człowiek. To właśnie jest ubezwłasnowolnienie."

      To nie jest żadne ubezwłasnowolnienie i autorytaryzm jak pisze w innym miejscu p. Bartoś postulując zmianę mentalności. Zmiana ta ma polegać na zgodzie na niszczenie życia. Przy czym zaznacza że nie istnieje jedna moralność - czy na tym ma własnie polegać rozszerzenie prawa do wolności? Na decydowaniu o prawie do czyjegoś życia? O prawie do zabijania?

      Zadziwia mnie przy tym, że w dyskusji o eutanazji biorą udział chrzescijanie. Nie ma przecież czynu bardziej sprzecznego z chrzescijanstwem niż zgoda na zabijanie. Czy mozna nazwać czymś moralnym tworzenie systemu zezwaljącego na takie prawo? W oczach twórców takie prawo pewnie będzie moralne, ale na pewno nie będzie zgodne z chrzescijaństwem. Akceptacja i wręcz promowanie takich rozwiązań jest wręcz sprzeczne z Dekalogiem.

      "Życie ludzkie jest zbyt wielką wartością, by lekkomyślnymi wypowiedziami można je było narażać na ryzyko społecznej dewaluacji. Wyrażamy nadzieję, iż poglądy promujące eutanazję nie znajdą posłuchu wśród obywateli naszego kraju. Osoby starsze i chore, dotknięte nierzadko wielkim cierpieniem, oczekują ze strony swoich rodzin i całego społeczeństwa autentycznej troski i konkretnej pomocy. Eutanazja nie jest tu żadnym rozwiązaniem” – napisali dziś przewodniczący Zespołu KEP ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia bp Stefan Regmunt i krajowy duszpasterz służby zdrowia ks. Stanisław Warzeszak"
      episkopat.pl/aktualnosci/4837.1,Po_wypowiedzi_Jerzego_Owsiaka_stanowisko_Kosciola_wobec_eutanazji.html
      Bardzo zwięzła wypowiedź Kościoła dotycząca wypowiedzi podważających wartośc zycia.

      Naprawdę zastanawia mnie czy dla osób które twierdzą że są chrześcijanami wyznawane przez nich chrzescijaństwo jest nadal wiarą czy też stało się już ideologią? Ideologia w ramach ktorej mozna dowolnie przesuwac granice, uchwalać nowe prawa i wzywac społeczenstwa do ich przestrzegania gdyż tak zostały uchwalone? Godnośc i prawo do zycia nie jest tym prawem nad którym mozna głosować .

      Kościół był, jest i będzie zawsze bronił prawa do życia i sprzeciwiał się jego niszczeniu, zgodnie z tym co jest zapisane w Katechizmie:

      "Eutanazja stanowi zabójstwo i dlatego - niezaleznie od stojących za nią motywów, jest moralnie niedopuszczalna".

      Kościół w tym momencie kieruje się nie tylko wiernością wobec przekazanemu Objawieniu, a także szacunek wobec człowieka. Wyrazenie zgody na eutanazję jest bowiem nie tylko świadectwem braku wiary, ale wręcz zanegowaniem istnienia Stwórcy i to nie jest postawa jaką charakteryzuje się chrzescijanin. Zwłaszcza że tam gdzie istnieje prawnie dopuszczona eutanazja tam także pojawia się możliwośc manipulowania tym prawem i nie zawsze jest to w pelni dobrowolny wybór. Nie wolno stawiać ludzi przed takimi wyborami - gdyż to jest własnie nie tylko skrajny egoizm ale także możliwośc popełnienia przestępstwa.

      Jeszcze raz podkreslę - chrześcijaństwo to wiara a nie ideologia.

      • andrzej585858 Re: Wiara czy ideologia? 09.06.14, 15:09
        "Wszystkim zaś objawia się Duch dla wspólnego dobra."(1Kor 12,7)
        Wczoraj obchodziliśmy Uroczystość Zesłania Ducha Świętego. Oto, na zgromadzonych w Wieczerniku Apostołów zstepuje Duch Święty. Od tego momentu pozostaje On w KOsciele i nieustannie go ożywia. Jego działanie ma na celu wprowadzenie nas w życie w Chrystusie, a jednocząc nas w mistycznym Ciele Chrystusa, skupia nas także w Kosciele bedącym jego widzialną częścią.

        "Wszelkie rodzące się w duszy ludzkiej dobro zostaje posiane przez Słowo Boże, ktore było na poczatku u Boga i ono własnie stanowi owoc królestwa Bożego" pisze Orygenes w "Komentarzu do Ew. Mateusza" 10,2. Słowo jest u nas obecne poprzez działanie Ducha dzieki ktoremu możemy odkryć istotę życia chrześcijanina polegającą na takim przekształceniu naszej duszy i ciała, aby było ono uduchowione.

        Nic więc dziwnego że sw. Paweł tak pisze: „On [Bóg] sprawił, żeśmy mogli stać się sługami Nowego Przymierza, przymierza nie litery, lecz Ducha; litera bowiem zabija, Duch zaś ożywia” (2 Kor 3, 6). Mamy żyć ożywieni Duchem, gdyż właśnie naszym celem jest uduchowienie które wyraża się poprzez porządek moralny. Życie uduchowione nie polega na życiu obok Koscioła lecz w Kościele. Odczytanie tego co jest z Ducha nie jest czymś prostym. Może przynosić oplakane skutki. Dlatego też św. Paweł w inym miejscu tak pisze zwracając się ponownie do Koryntian:

        "A przeto upominam was, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni, i by nie było wśród was rozłamów; byście byli jednego ducha i jednej myśli." - 1 Kor 1,10. Oto, już zaczeły sie w gronie gminy konflikty, a czym one były podyktowane?

        "Gdzie jest mędrzec? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego, co doczesne? Czyż nie uczynił Bóg głupstwem mądrości świata?" - 1 Kor 1,10. Uleganie mądrości świata, zamiast mądrości Krzyża.
        Od samego zarania dziejow Koscioła nieustannie pojawiały sie grupy ludzi ktorzy twierdzili że to oni sa własnie napelnieni Duchem i to oni prezentuja prawdziwy Kościół i prawdziwą naukę Chrystusa. Począwszy od tych w Koryncie ktorzy twierdzili że: «Ja jestem Pawła, a ja Apollosa8; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa» poprzez messalian, marcjonistów, gnostyków, manichejczyków, katarów i wielu innych a kończąc na współczesnych ruchach związanych z tzw. Kosciołem otwartym. Wszystkie te ruchy uważały że oficjalny Kosciół to wyznawcy Litery.

        Słynny rosyjski mistyk, "stariec" Serafin z Sarowa tak pouczał jednego z swoich duchowych synów:
        "Oni (księża) powiedzieli ci: <Idź do koscioła, módl się do Boga, zachowuj przykazania Boże, czyń dobro. To jest celem twojego chrześcijańskiego życia! > Nie wyrazili się jednak w sposób prawidłowy. Modlitwa, post, czuwanie i wszystkie inne akty chrześcijanina, chociaż same w sobie są wspaniałe, nie są jako dzieła celem życia chrześcijańskiego, będąc jednak środkiem niezbędnym, aby je osiągnąć. Prawdziwy cel naszego zycia chrześcijańskiego polega na osiągnięciu Ducha Bożego, łaski Ducha Świętego".

        To - co powszechnie uważa się za literę czyli obrzedy, rytuały, formułki prawne - nie jest celem życia chrzescijanina. Jezeli poprzestanie tylko na tym, to straci kontakt z Duchem. Będzie to chrześcijanstwo ktore stanie się ideologią a nie wiarą. Ale też nie można tego odrzucać, są to bowiem niezbedne środki do osiągniecia prawdziwego celu jakim jest uduchowienie..
        Niestety - spora częśc ludzi twierdzących że są chrzescijanami postepuje w myśl zasady: wiara - tak, ale do tego aby wierzyć nie jest mi potrzebne pośrednictwo skostniałego Koscioła instytucjonalnego. Tworzy się nieraz bardzo rozbudowane teorie mające uzasadnić takie postępowanie, przy okazji odrzucając nauczanie Koscioła jako zdogmatyzowane i nie nadążające za zmianami współczesnego świata. Skutkiem tego jest takie kształtowanie sumienia aby nie wyrażało ono sprzeciwu wobec tego co jest złem. Nagminnie mamy z tym do czynienie ostatnio właśnie w przypadku dyskusji dotyczących aborcji, eutanazji i innych kwestiach porządku moralnego.
        Jest to własnie kwestia tajemnicy relacji ludzkiego ducha z Duchem Boga. Czasem jest to relacja tak niezwykle silna że wydaje się że jest to ścisłe złączenie, w innych przypadkach niestety oddziela je wręcz przepaść, dusza wtedy wpada jakby w otchłań słabości i ignorancji która pozwala uzasadniać wręcz grzech jako cos co jest moralnie dopuszczalne - pojawiają sie wtedy słynne odcienie szarości w ocenie grzechu.

        Chrześcijanin nie może szukać wytłumaczeń ktorych inspiracją jest mądrość świata, tak jak mowi św. Paweł . Chrześcijanin ma obowiązek "żyć w Chrystusie. A to jest dziełem wolnej decyzji poddania się woli Bożej" Tak jak pisze św. Jan Klimak w słynnej "Drabinie raju" :
        "Chrześcijanin to ktoś, kto naśladuje w takiej mierze, jaka jest dostepna człowiekowi, w słowach, czynach i myślach".
        To ten który żyje wiarą w Duchu - wypełniając literę duchem, a nie odrzucając jeden z tych elementów. Nic dziwnego że zwłaszcza papież Franciszek tak często mówi że: "chrześcijanin bez pamięci nie jest prawdziwym chrześcijaninem, jest więźniem chwili, który nie umie uczynić skarbu ze swej historii, nie umie odczytać jej i przeżywać jej jako dziejów zbawienia."

        Duch Świety ciągle jest obecny w Kościele i w nim będzie - gdyż taka jest własnie wiara Koscioła Chrystusa. Nie KOscioła Pawła czy Apollosa tak jak w Koryncie czy też tak jak dzisiaj próbuje się ponownie dzielić Kosciół na tych od Rydzyka i na tych od Lemańskiego. Taki podział to wyraz ideologii a nie wiary.
        • andrzej585858 Re: Wiara czy ideologia? 09.07.14, 09:51
          Jeszcze raz powroce do tematu - czyli czym tam naprawde jest dla nas chrzescijaństwo - czy jest to właśnie wiara czy też ideologia?
          Można bowiem w chwili obecnej zaobserwować dośc przerazające zjawisko - cos co w pewien sposób przypomina najgorsze lata PRL - wtedy to hasła w rodzaju - literaci do piór, studenci do nauki, itd. były traktowane ze śmiertelną powagą. Teraz natomiast propaguje się hasło - kler do kruchty a katolicy swoje sumienie niech chowają w zaciszu domowym. W efekcie w GW mozemy przeczytać artykuł w ktorym wybite na pierwszy plan jest kuriozalne zdanie:

          "Sumienie? Ależ proszę bardzo, ale proszę sobie własnym sumieniem gęby nie wycierać!"

          A co w takim razie zrobić z tym zbednym, jak widac, w dzisiejszym świecie , sumieniem? Zwłaszcza ze w tym przypadku, jak to jest nieustanne podnoszone jako argument, nastąpiło złamanie prawa?
          Tylko dlaczego nikt nie zada sobie pytanie że to nie sumienie nalezy zmienic lecz prawo, gdyż jezeli występuje konflikt sumienia z prawem, to tak naprawdę mamy problem z źle stanowionym prawem, ale nie z sumieniem.

          Nienarodzone dziecko jest potencjalnym człowiekiem, nie czyms bezgatunkowym jak uważają niektorzy przedstawiciele tzw. postepowej lewicy i zasluguje na życie . Powoływanie się w tym przypadku, przez zwolenników prawa do aborcji, na prawa człowieka jest wręcz kuriozalne. Bardzo wyraźne podkreslił to Javier Borrego jeden z sędziów Trybunału Praw Człowieka w Strassburgu w sprawie A. Tysiąc :

          "Podjęlismy decyzję, straszną decyzję, według której w Polsce zyje od paru lat dziecko, które urodziło się wbrew prawom człowieka"

          Smutne w tym wszystkim jest fakt, że są chrzescijanie którzy dopuszczają mozliwośc aborcji, potrafią zaakceptowac eutanazję, czyli to wszystko co jest w sposob wręcz podstawowy sprzeczny z chrzescijaństwem. Czy w takim razie jest to jeszcze wiara?

          Chrześcijaństwo nie zna kompromisów moralnych, tam gdzie chodzi o zycie. Bardzo wyraźnie mowil o tym papież Franciszek w trakcie uroczystości beatyfikacyjnych hiszpańskich męczenników - ofiar wojny domowej:

          - Zawsze trzeba trochę umrzeć, aby wyjść z samych siebie, ze swego egoizmu, ze swego dobrobytu, ze swego lenistwa, ze swych smutków i otworzyć się na Boga, na innych, zwłaszcza na tych najbardziej potrzebujących. Błagajmy męczenników o wstawiennictwo, abyśmy byli chrześcijanami konkretnymi, chrześcijanami czynów a nie słów, abyśmy nie byli chrześcijanami przeciętnymi, chrześcijanami pomalowanymi przez chrześcijaństwo, ale bez istoty; oni nie byli malowani, ale byli chrześcijanami aż do końca;

          Byc chrześcijaninem czynu - oznacza być osobą wierzącą, akceptującą nauczanie moralne Kościoła wynikające z Objawienia, a to oznacza stwierdzenie że nie jest najwazniejszy moj dobrobyt i moje dobre samopoczucie - ale własnie dobro drugiej osoby, zwłaszcza tej najmniejszej i chorej.
          Dlatego też tak bardzo aktywne sa sily ktorym niesłychanie przeszkadzają ludzie posiadający sumienie. Sa oni niszczeni w sposób nieraz bardzo plugawy - wystarczy poczytac komentarze w GW - sa wręcz przerazające. Ale problem tkwi gdzie indziej - za pomoca mediów probuje się dokonac swoistej operacji na społeczeństwie. Probuje się dokonac takiej reinterpetacji pojecia państwa prawa aby zgodnie z konstytucją być pozbawionym własnego sumienia. I przed tym trzeba się bronić.

          "Chrześcijanie są powołani do tego, by byli mądrzy, żeby umieli czytać znaki czasu i krytykować oraz demaskować prawdziwą rzeczywistość państwa, ....Są również zachęcani do rozwijania metod oporu, który uzdolni ich do przeciwstawienia się demonicznym mocom, które działają przez instytucje cywilne i wpływają na dzisiejszy świat." - Instrukcja "Biblia a moralność" - ogłoszona przez Kongregację Nauki Wiary w 2008 roku.

          Chrześcijanie sa wezwani po to aby być znakiem sprzeciwu. Sprzeciwu - a nie akceptowania tego co złe, do porzeciwstawiania się działaniom które mogą spowodować stepienie naszego sumienia.

          Na zakończenie polecam blog o. Leona Knabita - benedyktyna . Bardzo dobrze podsumował on m.in. roztrząsany, zwłaszcza przez GW, na wszelkie mozliwe sposoby problem pedofilii w Kosciele:

          " A poza tym, jeśli się tylko piętnuje pedofilię duchownych, a prawie wcale nie wspomina o o wiele szerszej w zasięgu pedofilii osób nie-duchownych, to nie jest rozmywanie odpowiedzialności tych ostatnich? Czy więc chodzi o walkę z pedofilią, czy z duchownymi?"

          ps-po.pl/bez-dwoch-zdan-homoseksualizm-to-choroba/
          • andrzej585858 Re: Wiara czy ideologia? 02.08.14, 18:37
            Coraz częściej atakuje się Kosciół i w ogóle ludzi wierzących za to że chcą postępować zgodnie z swoim sumieniem, także i wtedy gdy wykonują swoje obowiązki. Niestety godzi to podobno w demokrację i podstawy państwa świeckiego zachowującego tzw. neutralność swiatopoglądową. Paradoksalnie polega to na tym że żaden minister nie zgłosi swojego protestu wobec tych pracowników którzy, hipotetycznie, podpiszą tzw. deklarację racjonalizmu ale grozą szykanami wobec tych ktorzy podpisują domagają się respektowania klauzuli, gdyż - jak to powiedziała p. Czubaszek wyrażając na tegorocznym przystanku Woodstock, swoja opinię na temat Koscioła:

            "Jest bardzo potrzebny, tylko żeby za bardzo nie wpływał i żeby nie głosił, że prawo boskie jest ważniejsze od prawa ustanowionego"
            muzyka.onet.pl/koncerty/maria-czubaszek-na-przystanku-woodstock-2014-nie-jestem-przeciwko-kosciolowi/qdhg4
            Jestem niezwykle ciekawy dlaczego nie przestrzegano tego prawa stanowionego chociazby w czasach PRL, a wręcz przeciwnie, za jego łamanie przyznaje się teraz medale? Nie będę sięgał do bardziej drastycznych przykładów prawa stanowionego.

            Bardzo słusznie napisał w oświadczeniu przewodniczący Episkopatu:

            Stanowczym nakazem sumienia jest nie podejmowanie formalnego współudziału [kolaboracji formalnej] w tych praktykach, które co prawda zostały dopuszczone przez prawodawstwo cywilne, ale są sprzeczne z prawem Bożym. Takiego współdziałania nie wolno nigdy usprawiedliwiać, ani powołując się na poszanowanie wolności innych ludzi, ani też opierając się na fakcie, że prawo cywilne je przewiduje i nakazuje. Nikt nie może się uchylić od odpowiedzialności moralnej za popełnione przez siebie czyny (por. Rz 2,6; 14,12)”. "

            episkopat.pl/dokumenty/pozostale/6065.1,Oswiadczenie_Przewodniczacego_KEP.html
            Religia nie jest jedną z wielu ideologii które mogą zmieniać swoje prawa. Prawo stanowione nie może w żaden sposób łamac ludzkich sumień. Odmowa podporządkowania się prawu stanowionemu które łamie sumienie jest obowiązkiem moralnym i prawo do takiego sprzeciwu jest jednym z najbardziej podstawowych praw człowieka - praw które powinno byc bezwględnie chronione.

            Abp Gądecki w swoim oświadczeniu przywołuje słowa papieża św. JP II:

            „Kto powołuje się na sprzeciw sumienia, nie może być narażony nie tylko na sankcje karne, ale także na żadne inne ujemne konsekwencje prawne, dyscyplinarne, materialne czy zawodowe” - Jan Paweł II, Encyklika Evangelium vitae, 74). .

            Niestety - w imię rzekomej neutralności próbuje się zmusić ludzi do pozostawienia swoich sumień w zaciszu domowym. Nie przeszkadza to jednak w żaden sposób w promowaniu rozwiązań nacechowanym w sposób wyraźnie ideologiczny. Zadziwiająca hipokryzja.



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka