Dodaj do ulubionych

Moze ktos mial podobna sytuacje.

18.07.05, 00:13
Ehm... mam taka sytuacje. moja zona jest katoliczka. ja nie. wiem, ze ona obstaje przy chrzcie dziecka. ja jestem temu przeciwny (jako sprzeczne - moim zdaniem - z Biblia). to tak w skrocie. czy jest na forum ktos wprawionywink w takich pertraktacjach od strony niekatolickiej?... bo to temat dosyc delikatny, i nie wiem jakich argumentow na chrzest w wieku swiadomym mam uzyc... oczywiscie mam zamiar poblogoslawic dziecko, i wychowywac w wierze chrzescijanskiej.
z gory dziekuje za pomoc.
Obserwuj wątek
    • direta Re: Moze ktos mial podobna sytuacje. 18.07.05, 08:58
      mcmaxim napisał:

      > Ehm... mam taka sytuacje. moja zona jest katoliczka. ja nie. wiem, ze ona
      obsta
      > je przy chrzcie dziecka. ja jestem temu przeciwny (jako sprzeczne - moim
      zdanie
      > m - z Biblia). to tak w skrocie. czy jest na forum ktos wprawionywink w takich
      pe
      > rtraktacjach od strony niekatolickiej?... bo to temat dosyc delikatny, i nie
      wi
      > em jakich argumentow na chrzest w wieku swiadomym mam uzyc... oczywiscie mam
      za
      > miar poblogoslawic dziecko, i wychowywac w wierze chrzescijanskiej.
      > z gory dziekuje za pomoc.
      >

      A jaki macie ślub? Jesli braliście w kościele katolickim, to żona przyrzekała,
      ze wychowa dziecko po katolicku. (Nawet jeśli braliście slub "mieszany", czyli
      Ty jako niekatolik, to tez był tam fragment, ze nie będziesz przeszkadzać zonie
      w wypełnieniu tego zobowiązania.)
      Jeśli natomiast nie braliście ślubu w kościele katolickim, to żona do niczego
      się nie zobowiązywała w tej sprawie, więc przekonanie jej do zmiany zdania nie
      będzie łamaniem jej sumienia.
      Szkoda ze nie uzgodniliście tych kwestii przed ślubem.

      (BTW nie chcę tu rozwijać dyskusji, bo to nie ta grupa, ale moim zdaniem
      chrzest niemowląt nie jest sprzeczny z Biblią. Dla mnie samo to zdanie
      Jezusa "pozwólcie dzieciom przyjsc do Mnie" otwiera dziecku drogę do
      sakramentów na równi z dorosłym. Jeśli wierzymy, ze chrzest umożliwia zbawienie
      to chcielibysmy zapewnić je dziecku od poczatku. Przecież nie wiesz, czy jutro
      cos mu się nie przydarzy. Nie przekonuję Cie tylko próbuję wyjaśnić stanowisko
      żony, jej pragnienie zapewnienia dziecku tego, co najlepsze i jej niepokój - co
      się stanie z dzieckiem w razie np jakiegoś wypadku. Postaw się też w jej
      sytuacji.
      Myslę, ze z tej płaszczyzny - wspólnej troski i niepokoju o dziecko, o jego
      duszę, o życie łaski w nim i o jego zbawienie - powinniście wychodzic do
      ewentualnych negocjacji.
      Starajcie się by ideologia nie przesłoniła Wam prawdziwego dobra dziecka.
      I szanujcie spokój waszych sumień. Takie stawianie sprawy zawsze procentuje.
      Życzę dużo światła Ducha Świętego i duzo Bożej Miłości przy negocjacjach.

      Pozdrawiam

      Ania
      • mcmaxim Re: Moze ktos mial podobna sytuacje. 18.07.05, 10:01
        direta napisała:

        > A jaki macie ślub? Jesli braliście w kościele katolickim, to żona przyrzekała,
        > ze wychowa dziecko po katolicku.

        niby tak... ale to nie zmienia za bardzo faktu, ze chce ja przekonac do swoich racji. tym bardziej, ze nie zamierzam jej blokowac zapoznania dziecka z wiara i tradycja katolicka (i wychowania "po katolicku", czyli wg 10 Przykazan), zeby jako rozumne samo wybralo, a jedynie pcozekac z chrztem.

        > (Nawet jeśli braliście slub "mieszany", czyli
        > Ty jako niekatolik, to tez był tam fragment, ze nie będziesz przeszkadzać zonie w wypełnieniu tego zobowiązania.)

        nie. byl za to fragment, ze bede wychowywal po chrzescijansku smile

        > Szkoda ze nie uzgodniliście tych kwestii przed ślubem.

        ano zebys wiedziala...

        > (BTW nie chcę tu rozwijać dyskusji, bo to nie ta grupa,

        no w sumie...

        > [...] Jeśli wierzymy, ze chrzest umożliwia zbawienie

        zbawienie zapewnia wiara, nie chrzest.

        > Życzę dużo światła Ducha Świętego i duzo Bożej Miłości przy negocjacjach.

        pieknie dziekuje smile przydadza sie...
        • sion2 link 18.07.05, 10:27
          Była ognista dyskusja na tym forum do ktorej podaję ci link ale ona niczego nie
          rozwiązała, były tylko przedstawione racje dwóch stron.

          Może spróbuj zrozumieć swoją zonę... widzisz jesli podpisałeś ze wiesz że zona
          będzie wychowywać dziecko po katolicku to teraz jakby łamiesz to oświadczenie.
          Dla katolika chrzest jest pierwszym sakramentem, jest udzieleniem dziecku łaski
          Boga a nie wyznaniem wiary. We chrzcie działa Bóg a nie człowiek. Pisał o tym
          pięknie Marcin Luter - w podanym linku znajdziesz jego teksty. Nie wiem jaka
          silna jest wiara twojej żony ale namawiasz ją (z jej punktu widzenia) do
          odmówienia dziecku dobra duchowego, łaski Bożej, obmycia DARMOWEGO we krwi
          Jezusa z grzechu adamowego (list do Rzymian poczytaj rozdział 5 i 6). Dla ciebie
          chrzest to wyznanie wiary ktora cię zbawi, a dla twojej żony chrzest to
          spotkanie dziecka z Jezusem, który to dziecko obmywa i zanurza w swojej śmierci
          dzięki ktorej wina adamowa zostala zmazana, działającym i zbawiającym od smierci
          jest tutaj Jezus a nie wiara człowieka. Gdybyś wierzył tak jak twoja żona za nic
          w świecie nie chciałbyś żeby twoje dziecko miało czekac z tym az do dorosłości,
          prawda? Moze spróbuj ją zrozumieć?

          Poza tym z tego co wiem wy nie tyle wierzycie że chrzest w niemowlęctwie jest
          niezgodny z Biblią ile "nieskuteczny". Chrzest katolicki jest chrztem "w Imię
          Ojca i Syna i Ducha św" a wiec dokładnie tak jak Pan Jezus kazał smile.

          Obiecany link:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=23238225&a=23238225
          • mcmaxim Re: link 18.07.05, 12:16
            sion2 napisała:

            > Może spróbuj zrozumieć swoją zonę... widzisz jesli podpisałeś ze wiesz że zona
            > będzie wychowywać dziecko po katolicku to teraz jakby łamiesz to oświadczenie.

            primo: nie podpisywalem zadnej lojalki

            > [...] Moze spróbuj ją zrozumieć?

            uwierz mi, ciagle to czynie, ale to kobieta wink

            > Poza tym z tego co wiem wy nie tyle wierzycie że chrzest w niemowlęctwie jest
            > niezgodny z Biblią ile "nieskuteczny". Chrzest katolicki jest chrztem "w Imię
            > Ojca i Syna i Ducha św" a wiec dokładnie tak jak Pan Jezus kazał smile.

            jest nieskuteczny, bo niezgodny z Biblia.

            > Obiecany link:
            >
            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=23238225&a=23238225

            piekne dzieki! smile
            jednak mimo wszystko, poza twoimi argumentami na rzecz mojej kobiety, nie mam argumentow na swoja obrone. heh... i jedno tylko wszedzie widze: ze moj pomysl kompromisu mija sie z celem, poniewaz zaproponowalem, ze ok, ochrzcimy dzieciaczka, ale wychowamy go w ten sposob, zeby w wieku swiadomym chcial sie jeszcze raz ochrzcic - jako wyznanie wiary. wyglada jednak na to, ze wszyscy - i z jednej i z drugiej strony, gania takie pomysly (moja tez, ona chce tylko jednego chrztu...).
            i nie wiem co mam robic...
            • maika7 kompromis przedziwny 18.07.05, 12:30
              >>moj pomysl kompromisu mija sie z celem, poniewaz zaproponowalem, ze ok,
              ochrzcimy dzieciaczka, ale wychowamy go w ten sposob, zeby w wieku swiadomym
              chcial sie jeszcze raz ochrzcic

              Bo to dziwny kompromis. Skąd możesz wiedzieć czy dziecko jako dorosły człowiek
              będzie człowiekiem wierzącym ? Czy będzie chciało przyjąć chrzest ponownie?
              Przecież wtedy decyzje będzie podejmowało samodzielnie smile

              M.
              • mcmaxim Re: kompromis przedziwny 19.07.05, 10:37
                dlatego chce mu to umozliwic, a nie narzucac - bo tym jest w sumie chrzest w dziecinstwie smile
                • maika7 Re: kompromis przedziwny 19.07.05, 10:46
                  > dlatego chce mu to umozliwic, a nie narzucac - bo tym jest w sumie chrzest w
                  dziecinstwie smile

                  Pokochałeś katoliczkę. W tej religii chrzci się małe dzieci. Wiedziałes o tym.
                  To co potem zrobi Wasze dziecko bedzie już jego sprawą. Uważam, że jestes nie
                  fair stając przeciw temu w co wierzy żona.

                  M.
                  • mcmaxim Re: kompromis przedziwny 19.07.05, 11:56
                    maika7 napisała:

                    > Pokochałeś katoliczkę. W tej religii chrzci się małe dzieci. Wiedziałes o tym.
                    > To co potem zrobi Wasze dziecko bedzie już jego sprawą. Uważam, że jestes nie
                    > fair stając przeciw temu w co wierzy żona.

                    no to obroce kota ogonem, ale to dziala w obie strony.
                    pokochala kogos innego wyznania. wiedziala, ze sie temu sprzeciwiam. tak samo mozesz o niej powiedziec ze jest nie fair, ze mi to narzuca, prawda?...
                    • maika7 Re: kompromis przedziwny 19.07.05, 12:08
                      Ślub braliście w kościele katolickim?
                      Jesli tak - to to narzuca na Twoją żonę obowiązek wychowania dzieci w wierze
                      katolickiej. I niejako powinno rozwiązywac spór.


                      Natomiast - mam nadzieję, że dogadacie się w tej sprawie tak, żeby żadne z Was
                      nie miało poczucia "przegranej". Wez pod uwagę, czym dla katolika jest sakrament
                      chrztu, jak bardzo jest ważny właśnie na początku drogi, jak upokaja matkę.
                      Rozważ co dla Ciebie jest ważne.
                      Szkoda ogromna, że nie omówiliście różnic między Waszą wiarą na początku
                      związku. Bo wiara (w tego samego Boga?) powinna łączyć ponad różnicami, a nie
                      dzielić smile

                      Życzę Wam porozumienia w atmosferze wzajemnego zrozumienia smile
                      M.


                      • mcmaxim Re: kompromis przedziwny 19.07.05, 12:29
                        maika7 napisała:

                        > Ślub braliście w kościele katolickim?
                        > Jesli tak - to to narzuca na Twoją żonę obowiązek wychowania dzieci w wierze
                        > katolickiej. I niejako powinno rozwiązywac spór.

                        owszem, ale slub w KK byl pojsciem na kompromis z mojej strony. czyli do konca zycia juz musze isc na kazdy kompromis w tym wzgledzie? nie wydaje mi sie...

                        > Natomiast - mam nadzieję, że dogadacie się w tej sprawie tak, żeby żadne z Was
                        > nie miało poczucia "przegranej". [...]
                        > Życzę Wam porozumienia w atmosferze wzajemnego zrozumienia smile

                        i za to ci pieknie dziekuje smile
                        • maika7 Re: kompromis przedziwny 19.07.05, 13:02
                          >>owszem, ale slub w KK byl pojsciem na kompromis z mojej strony. czyli do konca
                          zycia juz musze isc na kazdy kompromis w tym wzgledzie? nie wydaje mi sie...

                          Na kazdy nie smile Masz duzo do zrobienia. Możesz pokazac swojemu dziecku swoja
                          wiarę, tlumaczyc dlaczego ty wybrales tak a nie inaczej itd. Zabierac na
                          spotkania do swojej świątyni itd. Natomiast jesli Twoja żona zobowiązała się
                          przed Bogiem (tym samym, jak rozumiem, wobec ktorego Ty ślubowałeś jej miłośc,
                          szacunek itd..) to NIE MOŻE (według jej sumienia) łamac przyrzeczenią danego
                          Bogu. To nie jest przeciąganie liny (mam nadzieję) tylko wiernośc swoim ideałom.
                          Od tego jaki i w jaki sposób osiągniecie kompromis w tej sprawie zalezy chyba
                          reszta kompromisów (wzajemnych).

                          Według mnie to slowo "kompromis" tu nie pasuje - to dogadanie sie w sytuacji
                          istotnych róznic. Dogadanie - jak wzajemnie szanowac swoje przekonania, jak je
                          doceniac i jak uczyc dziecko tego szacunku do różnic.

                          smile
                          M.
                          • mcmaxim Re: kompromis przedziwny 23.07.05, 00:51
                            maika7 napisała:

                            > Masz duzo do zrobienia.

                            zapewne...

                            > Natomiast jesli Twoja żona zobowiązała się
                            > przed Bogiem (tym samym, jak rozumiem, wobec ktorego Ty ślubowałeś jej miłośc,
                            > szacunek itd..) to NIE MOŻE (według jej sumienia) łamac przyrzeczenią danego
                            > Bogu.

                            a kto powiedzial ze zlamie obietnice? znaczy: przeciez zamierzamy dziecko wychowac po chrzescijansku na dobrego czlowieka, i to chyba dla Pana jest najwazniejsze...

                            > To nie jest przeciąganie liny

                            no oczywiscie

                            > tylko wiernośc swoim ideałom.

                            wiec dlaczego ja mam nie byc wierny swoim?

                            > Według mnie to slowo "kompromis" tu nie pasuje - to dogadanie sie w sytuacji
                            > istotnych róznic. Dogadanie - jak wzajemnie szanowac swoje przekonania, jak je
                            > doceniac i jak uczyc dziecko tego szacunku do różnic.

                            ehm, wlasnie to o czym napisalas jest z grubsza definicja kompromisu smile dlatego nie moge zgodzic sie na jednostronne wychowanie uncertain
            • oleswava Re: link 18.07.05, 12:45
              Mcmaxim, wydaje mi się, że kompromis, który zaproponowałeś jest słuszny i chyba
              jest najlepszym wyjściem z sytuacji (mam na mysli pomysł, by dziecko ochrzcić
              teraz i dać mu/jej później możliwość ponownego ochrzczenia się). Mślę, że
              obecny sprzeciw żony nie będzie miał dużego wpływu na dziecko, które będzie się
              chciało ochrzcić drugi raz (jeśli oczywiście będzie chciało) bo wtedy będzie
              osobą dorosłą.

              W ogóle myślę, że w sprawie tego rozwiązania (mam oczywiście na myśli, to by
              ochrzcić dziecko i potem dać mu drugą możliwość), które zaproponowałeś,
              powinieneś stać twardo na swoim zdaniu. Chodzi mi o to, że to jest
              sprawiedliwe, by obie strony waszego małżeństwa poszły na kompromis, a nie
              tylko jedna, czyli w tym przypadku ty. NA pewno nie jest to dla ciebie łatwa
              decyzja, bo zona i reszta rodziny najwyraźniej wywiera na tobie presję. Ale
              jeśli ustąpisz całkowicie w tym przypadku to póżniej będzie już tylko tak samo
              albo gorzej - w końcu czekają cię jeszcze komunie, bierzmowania itp. Jakby nie
              patrzeć jesteś ojcem dziecka i głową domu, i to do ciebie należy ostatnie
              zdanie. Powinieneś oczekiwać od zony, że i ona również będzie gotowa pójść na
              kompromis. MOim zdaniem powinieneś postawić na swoim, mimo całego sprzeciwu, bo
              jeśli tego nie zrobisz, będziesz się później czuł jak szmata (przepraszam za to
              słowo, ale mój mąż zawsze mówi, że tak się czuje, jeśli ulegnie czyjejś presji,
              a ma na jakiś temat zupełnie inne zdanie). I tu nie chodzi o niezrozumienie dla
              tradycji katolickich, tylko o twoją rolę w tej rodzinie jako mąż i ojciec.
              • samboraga Re: link 18.07.05, 13:02
                i moim zdaniem Twój kompromis jest bardzo dobrym rozwiązaniem
                prawdą jest i to, że Wasze dziecko w wieku dorosłym samo będzie decydowało, a z
                kolei dla katolików chrzest dziecka jest ważny - ale chyba powinniście
                rozmawiać z żoną, że Ty 'oczekujesz' ponownego chrztu w przyszłości
                i faktycznie nie warto z 'kompromisowymi rozmowami' zwlekać bo może być tylko
                gorzej - czego Wam obojgu nie życzę
                pozdrawiamsmile
            • sion2 Re: link 18.07.05, 13:00
              mcmaxim napisał:

              > sion2 napisała:
              >
              > > Może spróbuj zrozumieć swoją zonę... widzisz jesli podpisałeś ze wiesz że
              > zona
              > > będzie wychowywać dziecko po katolicku to teraz jakby łamiesz to oświadcz
              > enie.
              >
              > primo: nie podpisywalem zadnej lojalki


              nie podpisywałeś że wiesz że zona zobowiązuje się do wychowywania dziecka po
              katolicku? bo po katolicku to się nie da bez sakramentów smile


              >
              > > [...] Moze spróbuj ją zrozumieć?
              >
              > uwierz mi, ciagle to czynie, ale to kobieta wink


              wierzę smile


              > > Poza tym z tego co wiem wy nie tyle wierzycie że chrzest w niemowlęctwie
              > jest
              > > niezgodny z Biblią ile "nieskuteczny". Chrzest katolicki jest chrztem "w
              > Imię
              > > Ojca i Syna i Ducha św" a wiec dokładnie tak jak Pan Jezus kazał smile.
              >
              > jest nieskuteczny, bo niezgodny z Biblia.


              Ha! widzisz, no to znaczy że NIE JEST SZKODLIWY dla wiary, no nie?
              skoro nie jest szkodliwy to może jednak umożliwić go?



              > piekne dzieki! smile
              > jednak mimo wszystko, poza twoimi argumentami na rzecz mojej kobiety, nie mam a
              > rgumentow na swoja obrone. heh... i jedno tylko wszedzie widze: ze moj pomysl k
              > ompromisu mija sie z celem, poniewaz zaproponowalem, ze ok, ochrzcimy dzieciacz
              > ka, ale wychowamy go w ten sposob, zeby w wieku swiadomym chcial sie jeszcze ra
              > z ochrzcic - jako wyznanie wiary. wyglada jednak na to, ze wszyscy - i z jednej
              > i z drugiej strony, gania takie pomysly (moja tez, ona chce tylko jednego chrz
              > tu...).
              > i nie wiem co mam robic...


              własnie ja bym była za takim kompromisem: chrzest teraz oraz (jeśli dziecko
              będzie chciało) także w dorosłości
              tylko nie wiem co masz na mysli piszac o wychowywaniu "tak aby w dorosłosci
              chciało się ochrzić" tzn. zamierzasz mu/jej kłaśc do głowy ze wcale nie jest
              ochrzczone, ze "tamto" w dzieciństwie nie jest wazne, że dokonali tego
              kryptopoganie itd. itd.?
              może lepiej dac dziecku wybór tzn. przecież będzie na pewno uczestniczyło w
              nabożeństwach w twoim zborze wiec będzie miało okazję zapoznac się z twoją wiara
              no i samo wybrać...


              nie zgadzam się z tym że ktokolwiek ma wieksze znaczenie w rodzinie, kobieta i
              mężczyzna mają takie same prawa smile
              • oleswava Re: link 19.07.05, 09:28
                Mała dygresja:
                Nie chodzi o to, że ktoś ma w rodzinie większe znaczenie, bo oczywiście zgadzam
                się z tym, że i kobieta i mężczyzna są partnerami, i oboje mają tą samą
                wartość. Ale w każdym związku jest i w sumie musi być osoba, która jest
                bardziej dominująca. Jeśli dwie osoby nie zgadzają się, to ktoś przecież musi
                podjąc decyzję. Obie osoby w związku są ważne, ale zawsze jedna z nich ma nieco
                większy "autorytet" w stosunku do drugiej. W niektórych związkach to jest
                mężczyzna a w niektórych kobieta. MOim zdaniem (tak, mimo, że jestm kobietą)
                ten autorytet powinien mieć mężczyzna, zgodnie ze słowami Biblii, że jest
                on "głową domu". Jeśli to kobieta dominuje to z doświadczenia wiem, że raczej
                oboje są nieszczęśliwi - on czuje się stłamszony a ona jest nim tak naprawdę
                zawiedziona.
                Jeśli mój mąż, który się ze mną nie zgadza (choć z reguły się zgadzamy) postawi
                na swoim, często w danej chwili czuję się trochę sfrustrowana, ale tak naprawdę
                wzbudza to we mnie szacunek do niego. I wcale nie czuję się przez to gorsza.
                • maika7 Re: link 19.07.05, 09:44
                  >>Ale w każdym związku jest i w sumie musi być osoba, która jest
                  bardziej dominująca.

                  A może nie musi? Może mogą się uzupełniać i nie dominować tylko się dogadywać i
                  podejmować decyzje bez poczucia stłamszenia jednej ze stron?

                  smile
                  M.
              • mcmaxim Re: link 19.07.05, 10:37
                sion2 napisała:

                > > primo: nie podpisywalem zadnej lojalki
                >
                >
                > nie podpisywałeś że wiesz że zona zobowiązuje się do wychowywania dziecka po
                > katolicku? bo po katolicku to się nie da bez sakramentów smile

                nie, nie podpisywalem smile

                > > jest nieskuteczny, bo niezgodny z Biblia.
                >
                >
                > Ha! widzisz, no to znaczy że NIE JEST SZKODLIWY dla wiary, no nie?
                > skoro nie jest szkodliwy to może jednak umożliwić go?

                i stad moja propozycja powtornego...

                > własnie ja bym była za takim kompromisem: chrzest teraz oraz (jeśli dziecko
                > będzie chciało) także w dorosłości
                > tylko nie wiem co masz na mysli piszac o wychowywaniu "tak aby w dorosłosci
                > chciało się ochrzić" tzn. zamierzasz mu/jej kłaśc do głowy ze wcale nie jest
                > ochrzczone, ze "tamto" w dzieciństwie nie jest wazne, że dokonali tego
                > kryptopoganie itd. itd.?
                > może lepiej dac dziecku wybór tzn. przecież będzie na pewno uczestniczyło w
                > nabożeństwach w twoim zborze wiec będzie miało okazję zapoznac się z twoją wiar
                > a
                > no i samo wybrać...

                no ja nie chce niczego narzucac, jedynie pokazac zycie w kochajacej sie chrzescijanskiej rodzinie, i pokazac, ze mozna inaczej, nie po katolicku...

                > nie zgadzam się z tym że ktokolwiek ma wieksze znaczenie w rodzinie, kobieta i
                > mężczyzna mają takie same prawa smile

                nie zgadzam sie smile facet jest glowa, kobieta szyja smile
            • direta Re: link 19.07.05, 00:29
              mcmaxim napisał:

              > ze moj pomysl kompromisu mija sie z celem, poniewaz zaproponowalem, ze ok,
              ochrzcimy dzieciacz
              > ka, ale wychowamy go w ten sposob, zeby w wieku swiadomym chcial sie jeszcze
              ra
              > z ochrzcic - jako wyznanie wiary. wyglada jednak na to, ze wszyscy - i z
              jednej
              > i z drugiej strony, gania takie pomysly (moja tez, ona chce tylko jednego
              chrz
              > tu...).
              > i nie wiem co mam robic...
              >

              Jeśli w Twoim zborze uprzedni chrzest w KK nie uniemożliwia powtórnego chrztu
              jako wyznania wiary to na mój "babski rozum" taki kompromis wydaje mi się
              sensowny. To znaczy może nie tyle jakaś koniecznośc powtórnego chrztu co
              nieustanne pokazywanie dziecku obu mozliwości, tak aby jako osoba dorosła
              świadomie wybrało tę lub inną drogę, a nade wszystko aby wybrało Boga.
              Jeśli dziecko będzie chciało odejśc z KK to zawsze może odejśc, natomiast Ty
              trochę stawiasz sprawę na głowie, bo zachowujesz się trochę tak, jakby chrzest
              był czyms złym i jakby mozliwośc wejścia do Kościoła była czymś gorszym od
              możliwości wyjścia.

              Pozdrawiam

              Ania
            • agalea Bleee.... 19.07.05, 10:08
              zaproponowalem, ze ok, ochrzcimy dzieciacz
              > ka, ale wychowamy go w ten sposob, zeby w wieku swiadomym chcial sie jeszcze
              raz ochrzcic - jako wyznanie wiary.

              Okropne jest to Twoje stwierdzenie.
              Jesli dziecko będzie katolikiem (lub np. luteraninem) to NIGDY nie zechce się
              ochcić powtórnie, bo jego chrzest jest wazny. W katolicyzmie (podobnie jak w
              prawosławiu czy niektórych wyznaniach protestanckich) nie ma powtórnych chrztów.
              Ty stawiasz sprawe tak: ochrzcijmy dziecko żeby zona przestała suszyc głowę, a
              potem i tak zacznę dziecko "urabiać" w taki sposób żeby odrzuciło całą wiare
              katolicka i zechciało być protestantem. Obrzydliwośc sad(((
              • mcmaxim Re: Bleee.... 19.07.05, 10:34
                to nie jest obrzydliwosc, tylko moje prawo. dzieki za merytoryczna odpowiedz.
                • agalea Re: Bleee.... 19.07.05, 18:00
                  mcmaxim napisał:
                  > to nie jest obrzydliwosc, tylko moje prawo.
                  Szkoda że widzisz tylko swoje prawa, a zapominasz o prawach żony do wychowania
                  dziecka zgodnie ze swoją wiarą. Zresztą... prawa dziecka też dla Ciebie nic nie
                  znaczą. Niech się dzieje co chce..... dziecko musi być tak wychowane żeby w
                  przyszłości wybrało Twoją wiarę. A dziecko wywinie Wam numer i zostanie
                  muzułmaninem, buddystą, albo... ateistą wink


                  > dzieki za merytoryczna odpowiedz.
                  Oczywiście dla Ciebie merytoryczna jest tylko ta wypowiedź która przyznaje rację
                  Tobie.
                  • mcmaxim Re: Bleee.... 23.07.05, 00:54
                    agalea napisała:

                    > mcmaxim napisał:
                    > > to nie jest obrzydliwosc, tylko moje prawo.
                    > Szkoda że widzisz tylko swoje prawa, a zapominasz o prawach żony do wychowania
                    > dziecka zgodnie ze swoją wiarą.

                    a mi moich odmawiasz?...

                    > Zresztą... prawa dziecka też dla Ciebie nic nie
                    > znaczą. Niech się dzieje co chce..... dziecko musi być tak wychowane żeby w
                    > przyszłości wybrało Twoją wiarę.

                    nieprawda. ma zostac tak wychowane, aby wybralo zycie w Bogu!

                    > A dziecko wywinie Wam numer i zostanie
                    > muzułmaninem, buddystą, albo... ateistą wink

                    chron Panie! ale jesli tak ma byc, to bedzie jego wybor...

                    > > dzieki za merytoryczna odpowiedz.
                    > Oczywiście dla Ciebie merytoryczna jest tylko ta wypowiedź która przyznaje racj
                    > ę
                    > Tobie.

                    nie. merytoryczna jest taka, ktora moze mi pomoc cos zrozumiec. twoja niosla z gruntu negatywny stosunek do mnie.
        • direta Re: Moze ktos mial podobna sytuacje. 19.07.05, 00:17
          Drobna uwaga na marginesie dyskusji:

          mcmaxim napisał:

          > niby tak... ale to nie zmienia za bardzo faktu, ze chce ja przekonac do
          swoich
          > racji. tym bardziej, ze nie zamierzam jej blokowac zapoznania dziecka z wiara
          i
          > tradycja katolicka (i wychowania "po katolicku", czyli wg 10 Przykazan),

          Wychowanie według 10 przykazań to nie jest "wychowanie po katolicku". To jest
          dopiero Stary Testament. Katolicyzm to o wiele więcej.

          I jeszcze jedno - jeśli ktos się do czegoś (świadomie i dobrowolnie)
          zobowiązał, to czy namawianie tego kogoś do nie dotrzymania zobowiązania jest
          godziwe?
          • mcmaxim Re: Moze ktos mial podobna sytuacje. 19.07.05, 10:38
            direta napisała:

            > Wychowanie według 10 przykazań to nie jest "wychowanie po katolicku". To jest
            > dopiero Stary Testament. Katolicyzm to o wiele więcej.

            ok, to byl mocny skrot myslowy smile

            > I jeszcze jedno - jeśli ktos się do czegoś (świadomie i dobrowolnie)
            > zobowiązał, to czy namawianie tego kogoś do nie dotrzymania zobowiązania jest
            > godziwe?

            wiec wg ciebie ja mam postepowac wbrew swoim przekonaniom, i zaprzeczac sobie?...
            • madziaq Re: Moze ktos mial podobna sytuacje. 19.07.05, 12:13
              > wiec wg ciebie ja mam postepowac wbrew swoim przekonaniom, i zaprzeczac sobie?.

              Jeśli zdecydowałeś się na katolicki ślub i podpisałeś zobowiązanie, że nie
              będziesz przeszkadzał w wychowaniu dzieci po katolicku (tudzież, że wiesz, że
              żona w ten sposób chce wychować dzieci, bo wygląda na to, że są dwa rodzaje
              takich zobowiązań), to chyba już wtedy postąpiłeś wbrew sobie, czyż nie? Chyba
              że od początku nie planowałeś tego zobowiązania dotrzymać...

              A co do Twojego pomysłu na chrzest teraz i ewentualnie powtórny potem, to sam
              pomysł kompromisu jest według mnie sensowny. Ale z Twoich postów wydaje mi się,
              że Ty w ogóle nie bierzesz pod uwagę możliwości, że Twoje dziecko, kiedy trochę
              podrośnie, SAMO ZDECYDUJE, że nie chce powtórnego chrztu.

              Poza tym chyba masz dużą niechęć do wiary żony... Czytając to forum, dochodzę
              coraz bardziej do wniosku, że małżeństwa mieszane są trudne...
              • mcmaxim Re: Moze ktos mial podobna sytuacje. 19.07.05, 12:32
                madziaq napisała:

                > Jeśli zdecydowałeś się na katolicki ślub i podpisałeś zobowiązanie, że nie
                > będziesz przeszkadzał w wychowaniu dzieci po katolicku [...]

                jeszcze raz, bo chyba nie czytalas...: nie podpisywalem zadnego zobowiazania.

                > to chyba już wtedy postąpiłeś wbrew sobie, czyż nie? [...]

                nie, to bylo pojscie na kompromis.

                > A co do Twojego pomysłu na chrzest teraz i ewentualnie powtórny potem, to sam
                > pomysł kompromisu jest według mnie sensowny.

                dziekuje smile

                > Ale z Twoich postów wydaje mi się,
                > że Ty w ogóle nie bierzesz pod uwagę możliwości, że Twoje dziecko, kiedy trochę
                > podrośnie, SAMO ZDECYDUJE, że nie chce powtórnego chrztu.

                alez biore to jak najbardziej pod uwage! tylko nie chce aby bylo skazane na "jedynie sluszny wybor" uncertain

                > [...] Czytając to forum, dochodzę
                > coraz bardziej do wniosku, że małżeństwa mieszane są trudne...

                oj... musze przyznac racje uncertain
                • verdana Re: Moze ktos mial podobna sytuacje. 19.07.05, 17:21
                  Wybacz, ale gdzie w tym wszystkim jest dziecko i jego dobro?
                  Jak będziecie go przeciągać każde na swoja stronę, argumentować "moja wiara
                  jedynie słuszna i lepsza od wiary twojej matki/ojca" i w dodatku kazde z Was
                  będzie wyciągac "błędy i wypaczenia" strony przeciwnej, to jedno macie niemal na
                  pewno gwarantowane.
                  Dziecko wychowacie na wojującego ateistę.
                  • matizka To jest chyba najgorsze rozwiązanie 19.07.05, 22:15
                    A ja uważam, że to nie jest dobre rozwiązanie. Tzn. ochrzcić teraz i jakoś
                    wpływać by ochrzciło się później.

                    Jeśli Twoje dziecko zostanie ochrzczone w KK nigdy już nie będzie miało
                    możliwośći wybrania, że chce być protestantem.

                    Po pierwsze i przede wszystkim będzie musiało zdecydować, że:
                    CHCE PRZESTAĆ BYĆ KATOLIKIEM

                    KK zupełnie inaczej patrzy na ludzi wychowanych w kościele protestanckim, a
                    zupełnie inaczej na tym co odchodzą. Twoje dziecko przede wszystkim będzie
                    musiało zdecydować, ze odrzuca to co dostało w kościele katolickim.

                    Niestety stawiacie swoje dziecko w trudnej emocjonalnie sytuacji; tak naprawdę
                    b. długo wcale nie będzie wybierało między tym czy chce być katolikiem czy
                    protestantem ale między tatą a mamą!

                    Myśle, że jeśli wasze stanowiska bedą zawsze takie spolaryzowane to zawsze,
                    anwet jako dorosła osoba, wasze dziecko będzie miało poczucie jakiegoś
                    zobowiązania czy poczucia winy z powodu swojej decyzji wobec tego drugiego.

                    Moim zdaniem lepszym rozwiązaniem jest danie sobie czasu tzn. nie chrzimy
                    teraz, ale wykorzystujemy ten czas na znalezienie wspólnego rozwiązania dla
                    naszego małżeństwa.

                    Ja nie wierzę w to, że możecie być dobrym małżeństwem będąc mocno zaangażowani
                    w swoje kościoły. Już łatwiej byłoby wam, gdybyście byli trochę b. obojętni
                    religijnie.

                    A może możecie spróbować poznać swoje kościoły nawzajem. Pewnie Ty znasz
                    katolicki, ale może taki "parafialno-prowincjonalny" a może jesteś w stanie
                    znaleźć sobie miejsce w jakiejś wspólnocie. W niektórych nawet ktoś nawet
                    trochę protestancki może się odnaleźć. KK jest jednak b. różnorodny.


                    Szukajcie z Panem Bogiem co jest dobre najpierw dla waszego małżeństwa, a potem
                    dziecka (oczywiście jeśli chcecie dojść do porozumienia)

                    M.
                    • elwinga Re: To jest chyba najgorsze rozwiązanie 20.07.05, 17:05

                      > Niestety stawiacie swoje dziecko w trudnej emocjonalnie sytuacji; tak
                      naprawdę
                      > b. długo wcale nie będzie wybierało między tym czy chce być katolikiem czy
                      > protestantem ale między tatą a mamą!
                      >
                      > Myśle, że jeśli wasze stanowiska bedą zawsze takie spolaryzowane to zawsze,
                      > anwet jako dorosła osoba, wasze dziecko będzie miało poczucie jakiegoś
                      > zobowiązania czy poczucia winy z powodu swojej decyzji wobec tego drugiego.

                      Obawiam się, że i Matizka, i Verdana mają rację.

                      Pomysł podwójnego chrztu mógłby się chyba sprawdzić wtedy, gdyby oba chrzty
                      traktować jako jednakowo ważne. Tzn. uznać, że pierwszy (katolicki) jest
                      wyrażeniem wiary rodziców w imieniu dziecka i zadeklarowaniem chęci wychowania
                      go po chrześcijańsku, a drugi (protestancki) - świadomym przyjęciem
                      (potwierdzeniem?) tego wyboru już przez samo starsze dziecko. To jednak wymaga
                      wzajemnego szacunku do swych przekonań religijnych. Jeśli natomiast odbędzie
                      się na zasadzie "a jak będziesz duży, to ci zrobimy PRAWDZIWY chrzest, bo
                      tamten nie jest tak naprawdę ważny", to fatalnie.

                      A swoją drogą nie rozumiem jednej rzeczy. Z tego, co pisze autor wątku wynika,
                      że i on, i żona mają wyraźnie sprecyzowane poglądy w kwestii religii. Jak to
                      się stało, że w takim razie nie omówili kwestii religijnego wychowania dzieci
                      PRZED ślubem?
                      • mcmaxim Re: To jest chyba najgorsze rozwiązanie 23.07.05, 01:05
                        elwinga napisała:

                        > Pomysł podwójnego chrztu mógłby się chyba sprawdzić wtedy, gdyby oba chrzty
                        > traktować jako jednakowo ważne. Tzn. uznać, że pierwszy (katolicki) jest
                        > wyrażeniem wiary rodziców w imieniu dziecka i zadeklarowaniem chęci wychowania
                        > go po chrześcijańsku, a drugi (protestancki) - świadomym przyjęciem
                        > (potwierdzeniem?) tego wyboru już przez samo starsze dziecko.

                        i dokladnie o tym mysle! tylko nie wiem jak zone do takiego pojecia pzekonac...

                        > To jednak wymaga
                        > wzajemnego szacunku do swych przekonań religijnych. Jeśli natomiast odbędzie
                        > się na zasadzie "a jak będziesz duży, to ci zrobimy PRAWDZIWY chrzest, bo
                        > tamten nie jest tak naprawdę ważny", to fatalnie.

                        nie nie nie, mam na mysli dokladnie to co wyzej bylo smile

                        > A swoją drogą nie rozumiem jednej rzeczy. Z tego, co pisze autor wątku wynika,
                        > że i on, i żona mają wyraźnie sprecyzowane poglądy w kwestii religii. Jak to
                        > się stało, że w takim razie nie omówili kwestii religijnego wychowania dzieci
                        > PRZED ślubem?

                        ehm smile kilka razy rozpoczynalismy rozmowy na ten temat (tzn wogole dotyczacy religii) ale nigdy nie zostal on jakos doprowadzony do konca, a potem to juz jakos tak czasu na niego braklo wink
                    • mcmaxim Re: To jest chyba najgorsze rozwiązanie 23.07.05, 01:02
                      matizka napisała:

                      > Jeśli Twoje dziecko zostanie ochrzczone w KK nigdy już nie będzie miało
                      > możliwośći wybrania, że chce być protestantem.

                      jak to nie?

                      > Po pierwsze i przede wszystkim będzie musiało zdecydować, że:
                      > CHCE PRZESTAĆ BYĆ KATOLIKIEM

                      przeczysz punktowi pierwszemu smile

                      > KK zupełnie inaczej patrzy na ludzi wychowanych w kościele protestanckim, a
                      > zupełnie inaczej na tym co odchodzą. Twoje dziecko przede wszystkim będzie
                      > musiało zdecydować, ze odrzuca to co dostało w kościele katolickim.

                      a moze chce wychowac dzieciaka tak, zeby sam wybral, czy wogole cos chce od kosciola kat., lub od jakiegos innego?

                      > Niestety stawiacie swoje dziecko w trudnej emocjonalnie sytuacji; tak naprawdę
                      > b. długo wcale nie będzie wybierało między tym czy chce być katolikiem czy
                      > protestantem ale między tatą a mamą!

                      tego chce uniknac.

                      > Moim zdaniem lepszym rozwiązaniem jest danie sobie czasu tzn. nie chrzimy
                      > teraz, ale wykorzystujemy ten czas na znalezienie wspólnego rozwiązania dla
                      > naszego małżeństwa.

                      pytanie jak dlugo mozna odwlekac taka decyzje...

                      > Pewnie Ty znasz
                      > katolicki, ale może taki "parafialno-prowincjonalny"

                      nie. ja znam kosciol katolicki po prostu taki, jakim sie on ogolnie objawia najglosniej.

                      > a może jesteś w stanie
                      > znaleźć sobie miejsce w jakiejś wspólnocie. W niektórych nawet ktoś nawet
                      > trochę protestancki może się odnaleźć. KK jest jednak b. różnorodny.

                      i co, rozumiem ze zapraszasz do KK czlowieka odrzucajacego kult swietych i nieomylnosc papieza, ze o pierwszych z brzegu problemach wspomne?

                      > Szukajcie z Panem Bogiem co jest dobre najpierw dla waszego małżeństwa, a potem
                      >
                      > dziecka

                      co dzien sie modle o dobro dla nas smile
                  • mcmaxim Re: Moze ktos mial podobna sytuacje. 23.07.05, 00:57
                    nie. wlasnie dokaldnie tego chce uniknac. chce wychowac na madrego czlowieka, ktory bedzie rozumial, ze jego zycie nalezy do Boga. nie chce aby bylo elementem przepychanek, lecz aby moglo spokojnie obserwowac, i poznawac obie strony, jednak chce zachowac prawo do pokazania mu tej drugiej strony! uncertain
    • isma Re: Moze ktos mial podobna sytuacje. 21.07.05, 15:55
      A, tego... Ty jestes chrzescijaninem jakiej denominacji?
    • samboraga Re: To jest chyba najgorsze rozwiązanie 21.07.05, 17:26
      Dziewczyny kasuję całą dyskuję.
      Darciu - Twój post wyrażał brak szacunku dla osób reprezentujących wyznanie
      katolickie oraz ich wiary, co jest niezgodne z regulaminem.
      • darcia73 Re: To jest chyba najgorsze rozwiązanie 22.07.05, 07:41
        Samborago
        po pierwsze:
        moj post wg mnie w zadnym calu nie wyrazał braku szacnku dla osob wyznania
        katolickiego, a jezeli tak Ci się wydaje to napisz mi w ktorym punkcie;
        przedstawiał tylko moj pogląd na kwestie małzenstwa mieszanego i niestety w
        przypadku braku prozumienia wskazywał na konsekwencje zbyt pochopnych decyzji
        slubu z katolikami a potem niestety zastanawiania sie dlaczego druga strona
        chce ochrzcic dziecko
        po drugie:
        skasowałas dyskusję a ja jej nie przeczytałam a szkoda sad
        • samboraga Re: To jest chyba najgorsze rozwiązanie 22.07.05, 09:38
          >jezeli tak Ci się wydaje to napisz mi w ktorym punkcie;

          w dwóch punktachsad
          - fragment o 'szansie zrażenia się do katolicyzmu'
          - fragment o modlitwie 'o nawrócenie sie z katolicyzmu'

          W żaden sposób NIE wyrażaja one JEDYNIE Twoich poglądów, ale OSĄDZAJĄ ('wy
          jesteście tacy a tacy'), wyrażając tym samym brak szacunku.
          Do Twoich poglądów, że tylko protestantyzm jest prawdziwy - masz prawo jak
          najbardziej. Do poglądów, nie do osądów - przynajmniej na forum publicznym.

          Pozostałe sprawy poruszane w Twoim poście - Twoje pogoglądy co do małżenstw
          mieszanych, poglądy co do wychowania dziecka po protesntancku oraz skierowane
          do autora wątku Twoje obserwacje - nie są 'niepoprawne' z punktu widzenia
          regulaminu (tak od strony technicznej - bo to może nie byc jasne - ja nie mam
          możliwości wycięcia 'części' czyjegoś postu) .

          Do Agalea - Twoja wypowiedź jest kontynuacją poprzedniej dyskusji, więc ją
          również kasuję.
          • agalea Re: To jest chyba najgorsze rozwiązanie 22.07.05, 10:05
            Dlaczego kasujesz kazdą wypowiedź która odnosi się do Darcii, a nie kasujesz
            jej postów (w większości odnosi się z pogardą do katolików)?
            Towarzystwo wzajemnej adoracji?
            • darcia73 Do agalea 22.07.05, 10:20
              chyba moj post został skasowany nieprawdaz?
              A Samboraga była tutaj konsekwenta i wierz mi juz skasowała parę moich postow
              rowniez w innych watkach, więc się nie czepiaj, bo akurat tutaj nie masz
              zupelnie racji. Natomiast moderowanie to trudna sztuka i wymaga neutralnosci.
              Samboraga jest katoliczką ale musi byc wyczulona na ataki na kazdą stronę, tak
              katolicką jak protestancką. Nie czytałam twojego wykasowanego postu, mozesz do
              mnie napisac na priv i "wygarnąć".
              Nie obrazę się.


              I nie odnosze się z pogardą do katolikow, bo niektorych katolików bardzo
              kocham; odnoszę się z NIEUFNOSCIĄ do katolicyzmu, ktory w wileu sprawach nie
              jest oparty na biblii tylko na tradycji i odszedł daleko od pierwotnego
              chrzescijanstwa (np kiedys prezbterzy i biskupi zenili się i mieli dzieci, nie
              było kultu obrazów i marii - nic o tym nie ma w nowym testamencie, itd, itd)
              ale tutaj nie jest miejsce na dyskusję o tym
            • samboraga Re: To jest chyba najgorsze rozwiązanie 22.07.05, 10:20
              Agalea, jeśli nie zauważyółaś to przypomnę - skasowałam całą dyskusję, w której
              wczoraj Ty również brałaś udział.
              Poglądy Darci o katolicyzmie są jej poglądami i ma do nich prawo (jak każdy -
              Ty do swoich również). Forum jest wielowyznaniowe.
              NA forum nie są tolerowane jedynie posty - powtarzam sie bo pisałam to juz
              powyżej - osądzające (ci-tacy a tycy =lepsi, ci-tacy a tacy=gorsi).
              Forum jest wielowyznaniowe.

              > Towarzystwo wzajemnej adoracji?
              generalnie na tym forum chodzi właśnie o szacunek i tolerncję, więc takie
              teksty nie są tu mile widzianesad((
          • mcmaxim Re: To jest chyba najgorsze rozwiązanie 23.07.05, 01:09
            pozwolcie, wtrace 3 grosze jako autor watku... smile

            samboraga napisała:

            > >jezeli tak Ci się wydaje to napisz mi w ktorym punkcie;
            >
            > w dwóch punktachsad
            > - fragment o 'szansie zrażenia się do katolicyzmu'
            > - fragment o modlitwie 'o nawrócenie sie z katolicyzmu'
            >
            > W żaden sposób NIE wyrażaja one JEDYNIE Twoich poglądów, ale OSĄDZAJĄ ('wy
            > jesteście tacy a tacy'), wyrażając tym samym brak szacunku.
            > Do Twoich poglądów, że tylko protestantyzm jest prawdziwy - masz prawo jak
            > najbardziej. Do poglądów, nie do osądów - przynajmniej na forum publicznym.

            a czymze innym sa poglady jak nie osadami na pewne tematy? smile

            > Pozostałe sprawy poruszane w Twoim poście - Twoje pogoglądy co do małżenstw
            > mieszanych, poglądy co do wychowania dziecka po protesntancku oraz skierowane
            > do autora wątku Twoje obserwacje - nie są 'niepoprawne' z punktu widzenia
            > regulaminu (tak od strony technicznej - bo to może nie byc jasne - ja nie mam
            > możliwości wycięcia 'części' czyjegoś postu) .

            a czy to problem techniczny skasowac posta, i utworzyc nowego, swojego z adnotacja np.:
            "Post napisany przez: nick_autora, o godz. 10:00, dn.: 23.07.2005, moderowany ze wzgledu na naruszenie regulaminu.

            [tresc nie naruszajaca regulaminu]"

            hm?...
            • samboraga Re: To jest chyba najgorsze rozwiązanie 23.07.05, 10:22
              > a czymze innym sa poglady jak nie osadami na pewne tematy? smile

              ja widzę różnicę pomiędzy sformułowaniami własnych poglądów:
              'Uważam, że religia x jest nieprawdziwą droga do Boga. Ja wierzę tak a tak'
              'X-ińka/i powinnien się nawrócić, bo źle wierzy'

              > hm?...

              Hmmm...nie wiem jak to sobie wyobrażasz - że piszę od początku czyjś post?
              Wtedy by się działo... Bo 'wyciąć' treści 'niezgodne' tak aby zachować
              integralność reszty bez ingerencji w post się nie da za bardzo...

              a co do dyskusji - generalnie jest to dyskusja prowadzona od początków
              istnienia forumcrying i wznawiana przy okazji takiej jak Twój wątekwink
          • darcia73 Re: To jest chyba najgorsze rozwiązanie 23.07.05, 16:57
            Samborago, pisałam zarowno o zrazeniu się do katolicyzmu jak i protestantyzmu
            gdyby Mcmaxim był "letnim" chrzescijaninem i nie pokazywał swoim zyciem wiary.
            Poza tym nigdzie nie napisałam,ze uwazam protestantyzm za jedynie słuszną
            wiare. Cały czas podkreslam tylko, ze jest on oparty na jedynej miarodajnej
            podstawie - JEDYNIE Słowie Bozym, nie ma w nim dogmatow opartych na ludzkiej
            tradycji. Czyli nie ma problemów z nauczaniem wymyslonym przez czlowieka. Nie
            uznaję się za wszechwiedzącą, bo ten przymiot ma tylko Bog, teraz widzimy jak w
            zwierciadle (powtorze za Pawłem) i nikt na tej ziemi nie ma prawa uznawac
            czegokolwiek za jedynie słuszne, jak to robi KK. łatwo o odstepstwo i fałszywą
            naukę. Daltego tylko Bibia, ona moze byc wyznacznikiem naszej wiary.
            • sion2 Re: To jest chyba najgorsze rozwiązanie 23.07.05, 17:42
              darcia73 napisała:

              > Samborago, pisałam zarowno o zrazeniu się do katolicyzmu jak i protestantyzmu
              > gdyby Mcmaxim był "letnim" chrzescijaninem i nie pokazywał swoim zyciem wiary.
              > Poza tym nigdzie nie napisałam,ze uwazam protestantyzm za jedynie słuszną
              > wiare. Cały czas podkreslam tylko, ze jest on oparty na jedynej miarodajnej
              > podstawie - JEDYNIE Słowie Bozym, nie ma w nim dogmatow opartych na ludzkiej
              > tradycji. Czyli nie ma problemów z nauczaniem wymyslonym przez czlowieka. Nie
              > uznaję się za wszechwiedzącą, bo ten przymiot ma tylko Bog, teraz widzimy jak w
              >
              > zwierciadle (powtorze za Pawłem) i nikt na tej ziemi nie ma prawa uznawac
              > czegokolwiek za jedynie słuszne, jak to robi KK. łatwo o odstepstwo i fałszywą
              > naukę. Daltego tylko Bibia, ona moze byc wyznacznikiem naszej wiary.
              >



              Moze kiedyś darcia przyjdzie taki czas, ze zrozumiesz że protestantyzm NIE JEST
              opraty wyłącznie na Biblii. Jest to bajka i iluzja. Fakt że w zyciu codziennym
              protestant o wiele bardziej niż katolik stosuje się do Biblii - nie przeczę.

              Gdyby jednak droga "sola scriptura" była tą najsłuszniejszą nie byłoby tylu
              odmian protestantyzmu. Tam gdzie działa Duch tam jest jednośc wiary (choć
              niekoniecznie praktyk czyli sposobu wyrażania wiary, w tym względzie w KK jest
              rózorodnosci są koscioły obrządków greckich, koptyjskich itd).
              Poleganie TYLKO NA BIBLII powoduje że jeden wierzy w Jezusa jako Boga
              prawdziwego, inny mowi że Duch mu objawia że Jezus nie jest równy Ojcu ale też
              twierdzi że jest chrześcijaniniem, jeden chce chrztu w niemowlęctwie (luteranie,
              w ogóle nauka Lutra) a inny twierdzi że to "nieważny" chrzest itd. Wszystkie te
              nurty powstały na skutek opierania się na indywidualnej interpretacji Pisma.
              Poza tym prostestanci korzystają jak najbardziej z tradycji katolickiej, wiesz o
              tym. Na przykład chrzest przez zanurzenie: nigdzie w Biblii nie ma nakazu ani
              obowiązku chrztu wyłącznie przez zanurzenie. Taka jedank była praktyka
              wczesnochrześcijańska a znamy ją z pism i archeologii, czyli tradycji. Podobnie
              księgi NT - były ustalone we wczesnych wiekach chrześcijaństwa które są
              natchnione (nie pisze tu o ST!), co do niektórych były wątpliwości, ale to
              własnie KK zajmował się oddzielaniem setek apokryfów od tych ksiąg natchnionych,
              później dopiero Luter zaczął majstrować przy kanonie i stwierdził że niektóre
              księgi używane do tamtego czasu w KK były apokryfami. A tak na powaznie po
              prostu nie pasowały mu do jego teorii które wymyślał.
              To tylko mała próbka. Życzę ci żebyś kiedyś miała odwagę poszperać w historii,
              tej obiektywnej, pisanej przez historyków starożytności a nie przez członków
              antykatolickich ugrupowań wydających broszurki bądź redagujących strony w
              internecie.

              Poza tym moja droga zapewne nie umiesz nawet wymienić dogmatów katolickich więc
              nie wypowiadaj się że są one "nauczaniem ludzkim". Widzisz te, które powstały
              bez wyraźnego wskazania w Piśmie, są NIELICZNE. Są to domaty nieomylm\ności,
              wniebowzięcia (jakże czesto mylone przez was z wniebowstąpieniem) i częściowo
              niepokalanego poczęcia Maryi (bo wskazanie niewprost w Biblii jest). I moze
              jeszcze czyściec dla sceptycznych, no bo nie ma w Piśmie słowa "czyściec". I
              tyle moja droga. Reszta dogmatów jest chrystologiczna, ustalana na soborach
              które obowiazują takze nalsladówców Lutra. Tyle że dziś znaczna część
              protestantów odeszła od nauczania Lutra i to jest smutne.
              Wiesz dogmatów mamy ok dziesięciu a nie setki jak wam się wydaje.
              • darcia73 Re: To jest chyba najgorsze rozwiązanie 23.07.05, 18:01
                odpowiem wieczorem, bo moje dziecko chce na podworko smile
                ale Kasiu, Ty to postrzegasz przez pryzmat katolicki, ja wprost przeciwnie; ty
                opierasz się na badaczach katolickiech i uwazasz, ze oni maja rację - ja wprost
                przeciwnie
                Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia - to jedna sprawa a w historii
                szperam, bo ją lubię smile i duzo mogłabym napisac ale znowu moje posty zostałyby
                wykasowane
                • sion2 Re: To jest chyba najgorsze rozwiązanie 23.07.05, 19:24
                  darcia73 napisała:

                  > odpowiem wieczorem, bo moje dziecko chce na podworko smile
                  > ale Kasiu, Ty to postrzegasz przez pryzmat katolicki, ja wprost przeciwnie; ty
                  > opierasz się na badaczach katolickiech i uwazasz, ze oni maja rację - ja wprost
                  >
                  > przeciwnie
                  > Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia - to jedna sprawa a w historii
                  > szperam, bo ją lubię smile i duzo mogłabym napisac ale znowu moje posty zostałyby
                  > wykasowane



                  NIE DARCIA, ja pisałam o historykach starożytności a nie badaczach katolickich!!!
                  dziewczyno...... czy ty na serio nie widzisz tego co reprezentujesz?
                  ja wiem z jakich źródel korzystasz, pisałam ci kiedyś dawno, dawno temu na priv,
                  pamiętasz? nie odpisałaś w ogóle
                  bo zacytowalam ci dokumenty historyczne ale ty wolisz opracowania pseudonaukowe,
                  gdzie nie ma nawet w ogóle odwołań do dzieł starożtynych tylko są stwierdzenia
                  "katolicy czczą Maryję gdyż jest to część kultu oddawanego kiedyś bogini
                  pogańskej królowej niebios" itd. - czyż nie tak piszą w twoich źródłach
                  "historycznych"?

                  zretszą zdarzają sie nawet b. poważne opracowania protestanskich teologów, w
                  których umieszczają takie "kwiatki" ze głowa boli i wystarczy 10 min w
                  internecie żeby znaleźć kilkadziesiąt cytatów z dzieł (nie opracowan!)
                  starożytnych biskupów dowodzących ze pierwsi chrześcijanie wcale a wcale nie
                  wierzyli tak jak wierzą dzisiejsi protestanci smile
                  dlatego ja ciebie zachęcam do studiowania Ignacego Antiocheńskiego (zginął na
                  arenie w 107 r.), Klemensa Rzymskiego (listy z 95 roku), Klemensa
                  Aleksandyjskiego, Irenusza itd. itd.
                  Dzieki temu że w pierwszych III wiekach chrześcijaństwo było b. atakowane oni,
                  wykształceni, biskupi w kościele, pisali całe tomiska apologii czyli obrony
                  wiary zostawiając nam w ten sposób wykładnię wiary wczesnochrześcijańskiej smile

                  • darcia73 Re: To jest chyba najgorsze rozwiązanie 23.07.05, 23:28
                    Kasiu, ja nie dostałam od Ciebie zadnego maila, napisz jeszcze raz, jesli nie
                    sprawi Ci to kłopotu

                    Nie czytam opracowan pseudonaukowych tylko ogolnodostepne w bibliotekach
                    publicznych smile oraz katolickie
                    Teraz akurat mam na tapecie "wstęp ogolny do pisma sw. pallotinium Poznan -
                    warszawa 1986
                    Czytam wolno i poznaję czym sie roznią opracownaia katolickie od
                    protestanckich, nie widzę wiekszych roznic, tylko w podchodzeniu do tych samych
                    faktów

                    Czytam wolno, bo nie mam czasu. Tego niestety najbardziej mi brakuje
                    • darcia73 Re: do Sion 24.07.05, 22:45
                      Jeszcze raz apel: Sion, mozesz napisac mi tego maila jescze raz?
                      Przejrzałam moją skrzynkę i mam dwa maile od Ciebie z 05.03.2004 ale zaden nie
                      dotyczy tematu o ktorym pisałas wyzej; jezeli mas tego maila w skrzynce to
                      proszę o ponowną wysyłkę, chetnie poczytam
                      adres daruncia@wp.pl
            • samboraga do Darci 23.07.05, 21:00
              Darciu, przesłałam Ci juz cały post. Mamy więc obie możliwość przypomnienia
              sobie treści oraz porównania.

              > Poza tym nigdzie nie napisałam,ze uwazam protestantyzm za jedynie słuszną
              > wiare

              Zrażenie do protestantyzmu traktujesz w swoim poście jako zagrożenie dla życia
              duchowego,zaś zrażenie się do katolicyzmu jako szansę na 'prawdziwe życie
              duchowe' (na rozwój wiary protestanckiej).
              Tym samym nie stawiasz obu wyznań na równorzędnej pozycji.
              Analogicznie - nawoływanie do modlitwy o nawrócenie z katolicyzmu.

              >był "letnim" chrzescijaninem i nie pokazywał swoim zyciem wiary.

              Problem w tym, że letnim chrześcijaninem może być i protestant, i katolik - tu
              sie pewnie zgadzamy, ale również chrzściajaninem pełnym Ducha Św. może być i
              protestant, i katolik, a katolik siłą rzeczy idzie do Boga drogą "wyznaczoną
              przez katolicyzm" (to piszę do Twojego stwierdzenia z innej chyba dyskusji, że
              katolików szanujesz, ale nie uznajesz tego co sobą reprezentuje katolicyzm np.
              kultu świętych). Ja tu widzę niekonsekwencję.


              • darcia73 Re: do Samboragi 23.07.05, 22:15
                Ja rozrózniam człowieka katolika od katolicyzmu. Tu nie ma zadnej
                niekonsekwencji
                Pomimo mojego potępienia katolicyzmu uwazam, ze jezeli katolik ma na ten czas
                takie a nie inne poznanie i w ten sposob chce chwalic Boga, bo innego sposobu
                nie zna, to jest godzien szacunku, bo jego wiara jest głeboka, bez wzgledu na
                błedy i wypaczenia, o ktorych on nie wie; gorzej gdy nie chce wiedziec wink
              • darcia73 Re: do Samboragi 23.07.05, 22:37
                Samborago, nigdzie nie napisałam, ze protestant nie moze byc letnim
                chrzescijaninem, wiele razy tez krytykowałam nietorych protestantów i zbory
                protestanckie, co nie zmienia faktu, ze dla mnie liczy się wiara, oddanie Bogu
                i opieranie się na Biblii
                Ja patrzę na ten fakt z perspektywy matki, ktora wychowuje dziecko i przekazuje
                mu wiarę - i ze swojego doswiadczenia wiem, ze przez rozbieznosci mmiedzy tym
                co się mowi a tym co się robi w kosciołach i zborach wielu ludzi zraza się do
                Boga, dlatego jesli dziecko byłoby wychowywane po katolicku jest szansa ze
                zrazi sie do katolicyzmu, bo w naszym kraju nawet księza nie moga swiecic
                przykładem, wprost przeciwnie.
                Wiara katolika wiąze się scisle z kosciołem katolickim jako instytucją, wiara
                protestanta nie opiera się na zborze tylko osobistej społecznosci z Bogiem,
                stąd bardzo wazne jest aby rodzic był blisko Boga w codziennym zyciu, by
                dziecko widziało w jego zyciu Boga.
                Nie wiem czy potrafię opisac to co chcę przekazac i czy zrozummiesz o co mi
                chodzi.
                Samborago, ja pisałam to co myslę, nie owijając w bawełnę i slowa kierowałam
                nie do katolika, tylko do protestanta
                Nie chcę sie powtarzac i pisac rzeczy, ktore potem bedą musiały zostac skasowane
                • mama_kasia Re: do Samboragi 24.07.05, 00:13
                  Darciu, jako pierwsza w tej dyskusji, którą skasowała Samboraga,
                  przyczepiłam się do sformułowania: jest szansa ze zrazi sie do katolicyzmu.
                  Chodzi właśnie o tę szansę. Ty chcesz, aby dziecko zraziło się do
                  katolicyzmu i to dla mnie katoliczki jest przykre. Rozumiem, do kogo
                  pisałaś i dlaczego tak, a jednak ... to jest dla mnie przykre. To
                  mnie nawet nie rani.

                  Teraz jeszcze dołożyłaś:
                  > Wiara katolika wiąze się scisle z kosciołem katolickim jako instytucją, wiara
                  > protestanta nie opiera się na zborze tylko osobistej społecznosci z Bogiem,
                  > stąd bardzo wazne jest aby rodzic był blisko Boga w codziennym zyciu, by
                  > dziecko widziało w jego zyciu Boga.
                  Wiesz, w życiu katolika, dla katolickiego dziecka przykład rodzica, jego
                  dążenie do bliskości z Bogiem, jego otwarcie się na tę bliskość jest
                  tak samo ważne jak dla protestanta. Nasza wiara nie bierze się z instytucji
                  Kościoła, ale z Boga. Wiara katolicka opiera się na Bogu! Zobacz, co dzieje
                  się z dziećmi, z katolickimi dziećmi. Wiesz, jak bardzo potrzeba w KK
                  katechez dla rodziców. Jak bardzo potrzeba pokazywać rodzicom (katolickim)
                  Boga, że można z Nim być na codzień. Stąd, z domu dziecko powinno chłonąć
                  Boga, radość bycia z Nim, w domu powinno uczyć się modlitwy. A Kościół,
                  mój KK to dla mnie przede wszystkim wspónota ludzi, której Chrystus
                  jest Istotą, Głową, w której (tego jestem pewna) jest obecny.
                  Nie wiem, czy to zrozumiesz, ale musiałam to napisać smile
                  • darcia73 Re: do Samboragi 24.07.05, 09:32
                    Mamo_kasiu, niestety nie pałam miloscią do KK - inaczej byłabym katoliczką sad
                    Nie chciałam sprawic Ci przykrości naprawdę.
                    Bracia katolicy zrozumcie, ze nie wszyscy muszą kochac i podziwiac wasz
                    kosciół. Dla mnie kosciół jest niewidzialną wspolnotą, kazdy nawrociny
                    chrzescijanin jest moim bratem i siostrą w chrystusie a struktury koscielne w
                    protestantyzmie są demokratyczne i krytyka jest zawsze jak najbardziej w
                    porządku.
                    Kiedy ktos cos xle pisze o protestantyxmie, mnie to nie dotyka osobiscie; myslę
                    tylko o kondycji wierzacych. A kazda krytyka jest konstruktywna, pomaga
                    wyciagnąc wnioski.
                    W KK katolikiem stajesz się z musu, w dziecicnstwie, przez Chrzest, masz to
                    narzucone z gory. W protestantyxmie wybory koscioła dokonujesz w wieku
                    swiadomym, nawet instytuscja konfirmacji ma temu słuzyc - wkraczasz w pewien
                    swiadomy wiek i potwierdzasz swoja wiarę. W kosciołach nowej reformacji musisz
                    jeszcze przez zborem udowodnic, ze jests nowonarodzonym chrezscijaninem,
                    przyjąć Chrzest i wtedy jestes pełnoprawnym członkiem, na zebraniu członkowskim
                    jest głosowanie czy swoją osobą jestes wiarygodny jako chrzescijanin. Wcale nie
                    tak z "otwartymi ramionami" przyjmują cię w szeregi protestantów.
                    Jezeli widzę cos , co mi się nie podoba lub się z tym nie zgadzam, piszę o tym.
                    ja doradzałam protestantowi jak moglby miec wpływ na wychowanie dziecka, by
                    miało szansę zostac protestantem a nie katolikowi i rzeczywiscie mogłam ubrac
                    to i zakamuflowac w inne słowa, ale przeciez ja tak myslę.
                    Mimo wszystko uwazam, ze lepiej zeby dziecko z pary mieszanej było
                    protestantem, wtedy jest pewnosc, ze jest nawrocone, bo jak napisalam wyzej -
                    zeby zostac członkiem jakiegos zboru powinno się nawrocic. Poza tym naprawde
                    trudno wierzacemu protestantowi nie oponowac kiedy jego dzcecko modli sie do
                    swietych i Marii, a nawet za "tzw posrednictwem". Tutaj jest rozłam.
                    Dlatego tak wazne jest omowienie wszystkiego przed slubem.
                    Czy chciałabys abym udawała miłosc do katolicyzmu a za plecami katolików z
                    innymi protestantami inaczej rozmawiała?
                    Ja lubię czytac Sion (ale chyba nie jestem masochistką wink), naprawdę, nawet jak
                    się na mnie denerwuje. Tylko czasami Kasia mnie nie rozumie albo ja nie umiem
                    jasno wyrazic swoich mysli sad
                    Lubię kiedy krytykujecie protestantyzm, bo wtedy wiem jak to odbieracie a nie
                    sztucznie ktos udaje wielką tolerancję a w sercu mysli inaczej.
                    Zawsze beda rozdxwięki, szczegolnie w takich kwestiach jak ta opisywana -
                    wychowanie dzicka w rodzinie mieszanej. Bardzo trudno jest wypracowac rozsadny
                    kompromis i zazwyczaj to strona katolicka na ten kompromis nie moze pojsc, bo
                    jej koscioł i wiara zwiazana z nakazami koscioła na to nie pozwala. Jak slub to
                    w kk, bo inaczej jest niewazny a jak slub w kk to i wychowywanie dzieci w kk,
                    daj palec beda chcieli rekę, Dlatego najlepiej nie wiązac się z katolikami.


                    ale nawet po stosunku katolikow do instycji widzialnego koscioła katolickiego
                    widac jak bardzo wiara jest sprzezona z tą instytucją sad

                    Piszę to szczerze, takie sa moje poglądy.

                    Poza tym bardzo pieknie napisałas:
                    > Wiesz, w życiu katolika, dla katolickiego dziecka przykład rodzica, jego
                    > dążenie do bliskości z Bogiem, jego otwarcie się na tę bliskość jest
                    > tak samo ważne jak dla protestanta. Nasza wiara nie bierze się z instytucji
                    > Kościoła, ale z Boga. Wiara katolicka opiera się na Bogu! Zobacz, co dzieje
                    > się z dziećmi, z katolickimi dziećmi. Wiesz, jak bardzo potrzeba w KK
                    > katechez dla rodziców. Jak bardzo potrzeba pokazywać rodzicom (katolickim)
                    > Boga, że można z Nim być na codzień. Stąd, z domu dziecko powinno chłonąć
                    > Boga, radość bycia z Nim, w domu powinno uczyć się modlitwy. A Kościół,
                    > mój KK to dla mnie przede wszystkim wspónota ludzi, której Chrystus
                    > jest Istotą, Głową, w której (tego jestem pewna) jest obecny.
                    > Nie wiem, czy to zrozumiesz, ale musiałam to napisać smile

                    Chrystus jest ogniwem, ktore nas łączy.
                • samboraga Re: do Darci 24.07.05, 11:16
                  > nigdzie nie napisałam, ze protestant nie moze byc letnim chrzescijaninem

                  toż to właśnie i ja napisałam - że tu się raczej zgadzamy (w poście powyżej),
                  że każdy chrześciajnin letnim byc może

                  >Ja rozrózniam człowieka katolika od katolicyzmu. Tu nie ma zadnej
                  >niekonsekwencji

                  Po pierwsze - w kontekście Twojego postu nie mówimy o tym, że szanujesz czy nie
                  ludzi jako ludzi. W poście Twoim jest mowa o katolikach i protestantach. A że i
                  jedno, i drugie to ludzie - to wiadomowink)

                  Zrozumiałam tak: szanujesz katolika jako człowieka, nie szanujesz jego jako
                  wyznawcy.
                  Napisałam wcześniej o niekonsekwencji - widzisz, nie da się oddzielić
                  człowieka-katolika od katolicyzmu i o tym też właśnie piszę. Że katolik jest
                  katolikiem idąc drogą wyznaczoną przez katolicyzm. Jeżeli uznajesz, że katolik
                  staje się człwiekiem prawdziwie Bożym - to wynika to również z jego katolicyzmu.

                  Forum jest wielowyznaniowe. Jedną z podstawowych zasad jest wzajemne
                  tolerowanie siebie bez osądzania kto 'wierzy lepiej'.
                  Katolików jako wyznawców, jak sama piszesz, nie szanujesz, bo błądzą. Masz do
                  tego prawo, to są Twoje poglądy. Ale - tak jak już pisałam - istotna jest FORMA
                  ich wyrażania.

                  >slowa kierowałam
                  > nie do katolika, tylko do protestanta

                  Darciu - ale piszesz je na publicznym forum wielowyznaniowym - to po pierwsze.
                  Po drugie - mała zabawa, taka parafraza - to nie złośliwośc, może tak łatwiej
                  się zrozumiemy?:
                  "jeśli dziecko byłoby wychowywane po protestancku jest ZAGROŻENIE ze zrazi sie
                  do protestantyzmu, bo w naszym kraju w wielu zborach ani pastorzy, ani
                  społeczność nie moga swiecic przykładem"
                  albo:
                  "dlatego jeśli dziecko byłoby wychowywane po protestancku jest SZANSA że zrazi
                  sie do protestantyzmu, bo w naszym kraju w wielu zborach ani pastorzy, ani
                  społeczność nie moga swiecic przykładem"
                  wink)
                  (to znaczy dla mnie w ogóle jest błąd w samym takim ujęciu chrześcijaństwa -
                  społeczności ludzi grzesznych bądź co badź - ale parafrazuję Twoja wypowiedź)

                  Na koniec - ja już sie też nie chce powtarzać - chodzi o FORMUŁOWANIE poglądów,
                  a nie o Twoje poglądy. Jako katoliczka się z nimi nie zgadzam. Jako moderator -
                  jeszcze póki co - nie widzę w nich nic 'niezgodnego', ale Twoje ostatnie ich
                  ujęcie, niestety takie jestsad
                  • darcia73 Re: do Darci 24.07.05, 22:13
                    samboraga napisała:


                    > Zrozumiałam tak: szanujesz katolika jako człowieka, nie szanujesz jego jako
                    > wyznawcy.

                    to jest bardzo skomplikowane i trudno mi wyrazic jak go szanuję, na pewno nie
                    moge szanowac tego w co wierzy, bo dla mnie pewne sparwy są oczywistym
                    grzechem, tak jak trudno mi szanowac np postawę polegającą na popieraniu
                    homoseksualizmu chociaż szanuję kazdego homoseksualistę jako człowieka ale nie
                    jako homoseksualistę; pewnie znowu niejasno się wyraziłam; np szanuję kazdego
                    wyznawcę New Age jako człowieka ale nie mogę miec w poszanowaniu wiekszosci
                    aspektów ich wiary, np ze kazdy człowiek jest bogiem lub astrologii,
                    numerologii, przewodnikow duchowych itp. bo dla mnie wchodzimy w sparwy
                    demoniczne


                    > "jeśli dziecko byłoby wychowywane po protestancku jest ZAGROŻENIE ze zrazi
                    sie
                    > do protestantyzmu, bo w naszym kraju w wielu zborach ani pastorzy, ani
                    > społeczność nie moga swiecic przykładem"
                    > albo:
                    > "dlatego jeśli dziecko byłoby wychowywane po protestancku jest SZANSA że
                    zrazi
                    > sie do protestantyzmu, bo w naszym kraju w wielu zborach ani pastorzy, ani
                    > społeczność nie moga swiecic przykładem"
                    > wink)

                    i niestety w przypadku wielu protestanckich zborow zgadzam się z tym poglądem
                    w 100 % wink
                • sion2 Re: do Samboragi 24.07.05, 21:24
                  darcia73 napisała:

                  > Ja patrzę na ten fakt z perspektywy matki, ktora wychowuje dziecko i przekazuje
                  >
                  > mu wiarę - i ze swojego doswiadczenia wiem, ze przez rozbieznosci mmiedzy tym
                  > co się mowi a tym co się robi w kosciołach i zborach wielu ludzi zraza się do
                  > Boga, dlatego jesli dziecko byłoby wychowywane po katolicku jest szansa ze
                  > zrazi sie do katolicyzmu, bo w naszym kraju nawet księza nie moga swiecic
                  > przykładem, wprost przeciwnie.

                  Widzisz darciu znowu piszesz tak krzywdząco że jak można nie reagować?
                  Jaki KK ty znasz? Z telewizji? Z opowiadań rozżalonych byłych katolików którzy
                  są w swoim mniemaniu niewinni a skrzywdzeni przez ten "szatański KK"?
                  Ilu księzy znasz OSOBISCIE a nie z relacji telewizyjnych i opowiadań ze zborów?
                  Napisałaś tak krzywdzące uogólnienie że strach bierze co się w tobie dzieje...

                  A gdybym ja ci napisała że "pastorzy nie mogą swiecić przykładem" bo tych o
                  których ja słyszałam to są naprawdę źli ludzie? NIe wiesz tego ze zło jest
                  zawsze krzykliwe a dobro ciche?
                  Wiesz że licencję apstora mozna kupić w internecie za 25 dolarów? Wystarczy 25
                  dolarów i już mozna być pastorem! Wiesz że wielu tzw. pastrów to zwykli
                  naciągacze i oszuści finansowi którzy udają przed ciężko chorymi ludźmi że mają
                  moc uzdrawiania i ich krzywdzą? Wiesz jak często ich nauka jest sprzeczna z
                  Biblią, ze coraz więcej środowisk protestanckich uznaje homoseksualizm za zgodny
                  z prawem Bozym a w aborcji nie widzą nic złego? Że są za "małżeństwami"
                  homoseksualistów, za kobietami-biskupami-lesbijkami itd? Naprawdę mogłabym
                  napisac że cieszę że X będzie należał do zboru w którym ja byłam na nabożenstwie
                  bo jest szansa że zrazi się do prostestantyzmu. Fajnie że ktos mieszka w Szwecji
                  bo tam się dzieją takie zgorszenia wśród kosciołow protestanckich że jest szansa
                  że zrazi się do protestantyzmu.
                  Nie pisz mi teraz jakiś gładkich stwierdzeń "ja nie przecze że protestant może
                  także odejść od prawa Bożego" tylko uznaj wreszcie że NIE JESTEŚCIE W NICZYM
                  LEPSI OD KATOLIKÓW. A ty się wywyższasz, wszytskie twoje posty są w duchu
                  "dziękuję ci Panie że ja nie jestem jak ten katolik: bałwochwalca,
                  kryptopoganin, gorszyciel, nieświadomie błądzący, dziekuję ci że ja mam z tobą
                  więź osobistą a nie jestem jak ten katolik obok mnie co jest z instytucją
                  związany" itd. Czyż nie tak piszesz? Niczym faryzeusz w Biblii.


                  > Wiara katolika wiąze się scisle z kosciołem katolickim jako instytucją, wiara
                  > protestanta nie opiera się na zborze tylko osobistej społecznosci z Bogiem,
                  > stąd bardzo wazne jest aby rodzic był blisko Boga w codziennym zyciu, by
                  > dziecko widziało w jego zyciu Boga.

                  Trala la la smile.
                  Napisała co wiedziała! Co to za bzdurne uogólnienie, kobieto smile.
                  Skąd ty wiesz jaka jest wiara katolika?! I jakiego? Ktorego? Wszystkich? pani X
                  czy pana Y?
                  Na jakiej podstawie uważasz że rodzic katolicki nie może trwać w więzi osobistej
                  z Bogiem? Można wiedzieć?
                  Wiara, zbawienie, wzrost łaski w nas NIE ZALEŻY od przynależnosci do danej
                  denominacji tylko od OSOBISTEGO WYSIŁKU zmierzania ku Chrystusowi? To kapłani
                  czy ktolowiek w KK ma władzę zabraniać ludziom relacji z Bogiem?
                  Dziś byłam na chrzcie dzieci. Specjalnie mając na myśli dyskusję na forum
                  słychałam uważnie modlitw wypowiadanych z tej okazji. Byly przepiekne i
                  wszytskie mówiły o początku więzi dziecka z Bogiem, o włączeniu go przez chrzest
                  w Chrystusa. Oczywiscie ty lepiej znasz moją wiarę i kościół czyż nie tak darciu?

                  Wiesz co to wy jesteście nietolerancyjni wobec katolików, to wy uważacie że
                  jesteście od nas lepsi, to wy twierdzicie ze my idziemy złą drogą, to wy nami
                  gardzicie!



                  • darcia73 Re: do Samboragi 24.07.05, 22:38
                    Jak zwykle Kasiu mnie nie zrozumiałaś

                    Katolik wierzący, nie taki niedzielny, nie moze egzystowac poza kosciołem
                    (chyba ze jest w kraju gdzie ma koscioła) bo musi ochrzcic dzieci, zaprowadzic
                    je do pierszej komunii, chodzic na msze, przyjmowac komunie, chodzic do
                    spowiedzi itp - jego wiara jest scisle zespolona z kosciolem katolickim; w
                    przypadku protestantyzmu nie ma tak duzych zaleznosci i mozna uwazac się za
                    protestanta i chrzescijanina bedac poza jakakolwiek przynaleznoscią zborową;
                    stąd ogromna rola osobistej więzi z Bogiem i samodzielnego studiowania Pisma
                    Św. Nie napisałam, ze katolicy nie mają do tego prawa, tylko, ze w
                    protestantyxmnie jest to wrecz nieodzowne, taka osobista dyscyplina, ktorą to
                    dyscyplinę w wydaniu katolickim w katolicyzmie w jakis sposob utzrymuje koscioł
                    swoimi wytycznymi; poza tym tyle lat spędziłam w kk, ze znam ten kosciół;
                    dodatkowo regularnie spotykam się z katolikami i rozmwiamy na rozne tematy,
                    stad mam jakis pogląd na te sparwy

                    co do "złych" protestantow" nigdy nie napisałam, ze wszyscy protestanci są
                    super dobrzy, i wielokrotnie przedstawialam swoje swiadectwo i opisywalam
                    sytuacje z mojego zycia, ktore nie ukazywały protestantów w zbyt dobrym swietle
                    i nigdy się nie wywyzszałam, ze jako protestantka jestem lepsza; uwazam tylko,
                    ze kazdy człwoiek ma rozum i wolę do modliwty i studiowania Słowa Bozego z
                    Bozym Przewodnictwem i wtedy wiele sparw się wyjasnia, i zawsze podkreslałam,
                    ze jedyną miarodajną drogą jest kroczenie za Słwoem Bozym a nie za tradycją i
                    ludzkimi naukami.
                    Przecież z powodu mojego rozczarowania pewnym zborem, sama jestem "wolnym
                    strzelcem". I kilka razy na tym forum pisałam o tym.
                    Na pewno jestem szczesliwa z tego faktu ze się nawrociłam o odeszłam z kk, bo
                    dzięki temu Bog mnie odnalazł , a ja Jego i jest to fakt, ktory czesto
                    podkreslam i go nie ukrywam.
                    a wg Ciebie z tego powodu powinnam załozyc worek pokutny i posypac popiół na
                    głowę wink
                    juz tyle razy opisywalam jak ja to widzę np w watku "dlaczego protestantyzm" i
                    nie chce mi sie sto razy powtarzac



                    Kasiu napisałas takie słowa:
                    > Wiesz co to wy jesteście nietolerancyjni wobec katolików, to wy uważacie że
                    > jesteście od nas lepsi, to wy twierdzicie ze my idziemy złą drogą, to wy nami
                    > gardzicie!


                    a ja mogę napisac: I VICE VERSA
                    • sion2 Darcia...... 25.07.05, 12:25
                      darcia73 napisała:

                      > Katolik wierzący, nie taki niedzielny, nie moze egzystowac poza kosciołem
                      > (chyba ze jest w kraju gdzie ma koscioła) bo musi ochrzcic dzieci, zaprowadzic
                      > je do pierszej komunii, chodzic na msze, przyjmowac komunie, chodzic do
                      > spowiedzi itp - jego wiara jest scisle zespolona z kosciolem katolickim;

                      Jak zwykle nie wiesz o co chodzi w praktykach katolickich ale piszesz na ten temat.
                      Kiedy idę na Eucharystię idę na spotkanie Z CHRYSTUSEM a nie z kosciołem
                      kiedy przystępuję do spowiedzi spotykam się z CHRYSTUSEMA a nie kościołem
                      kiedy chrzczę dziecko polecam je CHRYTUSOWI a nie kosciołowi

                      darcia ty piszeesz tak niemądre rzeczy na temat wiary katolickiej że to po
                      prostu ręce opadają i ja nie przesadzam, kompletnie nie rozumiesz o co w tym
                      wszytskim chodzi,
                      jesli podstawa twojej wiary jako katoliczki był
                      ksiądz/kościoł/zakonnica/procesja z różańcem itd ja się tobie nie dziwię że odeszłaś
                      jak możesz pisać że katolicy "dla kościoła" przystępują do sakramentów!
                      czy komukolwiek z tego forum miałabyś odwagę zarzucić to? jak smiesz
                      autorytatywnnie wypowiadac się na temat DLACZEGO ktoś praktykuje to i to?
                      będziesz osądzać wszystkich na podstawie twojej błędnej wiedzy?
                      i ty uważasz że brak przynależności do wspólnoty jest LEPSZY od przynależności?
                      przecież ty sama dla siebie jeste normą, przewodnikiem i nauczycielem? kogo się
                      słuchasz? siebie !
                      poczytaj sobie stary wątek z tego forum gdzie wyłożyłam NA PODSTAWIE PISMA że
                      wspólnota jest bardzo ważna i kształtuje twoją wiarę, tylko we wspólnocie będzie
                      ktoś czuwał nad tobą...
                      wykaz mi proszę Biblią - PROSZĘ! - że bycie związanym ze wspólnotą wierzących
                      jest czymś gorszym od niezwiązania z nią, jest obojętne dla wiary, jest
                      gwarancją osobistej więzi z Chrystusem, której to ZAGRAŻA związywanie się z
                      jakąś wspólnotą

                      wiesz co darciu jestem pewna że gdyby twoje wywody poczytał jakikolwiek normlany
                      protestant, a zwłaszcza porządny (czyli niesamozwańczy tylko z powołania) pastor
                      to za głowę by się złapał

                      > przypadku protestantyzmu nie ma tak duzych zaleznosci i mozna uwazac się za
                      > protestanta i chrzescijanina bedac poza jakakolwiek przynaleznoscią zborową;
                      > stąd ogromna rola osobistej więzi z Bogiem i samodzielnego studiowania Pisma
                      > Św.

                      jest to tylko błędna opinia osób bezwyznaniowych, nie opierająca się ani na
                      praktykach wczesnochrześcijańskich ani na Biblii ani na nauce jakiegokolwiek
                      reformatora waszego


                      Nie napisałam, ze katolicy nie mają do tego prawa, tylko, ze w
                      > protestantyxmnie jest to wrecz nieodzowne, taka osobista dyscyplina, ktorą to
                      > dyscyplinę w wydaniu katolickim w katolicyzmie w jakis sposob utzrymuje koscioł
                      >
                      > swoimi wytycznymi; poza tym tyle lat spędziłam w kk, ze znam ten kosciół;
                      > dodatkowo regularnie spotykam się z katolikami i rozmwiamy na rozne tematy,
                      > stad mam jakis pogląd na te sparwy
                      >
                      > co do "złych" protestantow" nigdy nie napisałam, ze wszyscy protestanci są
                      > super dobrzy, i wielokrotnie przedstawialam swoje swiadectwo i opisywalam
                      > sytuacje z mojego zycia, ktore nie ukazywały protestantów w zbyt dobrym swietle
                      >
                      > i nigdy się nie wywyzszałam, ze jako protestantka jestem lepsza; uwazam tylko,
                      > ze kazdy człwoiek ma rozum i wolę do modliwty i studiowania Słowa Bozego z
                      > Bozym Przewodnictwem i wtedy wiele sparw się wyjasnia, i zawsze podkreslałam,
                      > ze jedyną miarodajną drogą jest kroczenie za Słwoem Bozym a nie za tradycją i
                      > ludzkimi naukami.


                      jasne, już blisko jesteś wmówienia sobie że w KK to nawet nie wiedzą jak Biblia
                      wygląda nie mówiąc o jej czytaniu
                      jestes szczelna na wszelkie argumenty i wszlekie niewygodne pytania jakie ci
                      zadaję zbywasz, w kólko tylko nadając na tych samych falach i pisząc te same
                      zdania, nawet nie zauważając że dawno już wykazałam ich nieprawdzowosc
                      słowem: dyskutuję z tobą na temat twojej wizji KK a nie tego jaki KK jest w
                      rzeczywistości


                      >
                      > Kasiu napisałas takie słowa:
                      > > Wiesz co to wy jesteście nietolerancyjni wobec katolików, to wy uważacie
                      > że
                      > > jesteście od nas lepsi, to wy twierdzicie ze my idziemy złą drogą, to wy
                      > nami
                      > > gardzicie!

                      > a ja mogę napisac: I VICE VERSA


                      nie, nie mozesz napisać gdyż nie mogłabyś podać ani jednego cytatu z tego forum
                      czy z jakiś wystąpień kościoła katolickiego w których byłoby zawarte wlasnie
                      takie wywyższanie się
                      za to ja z samej ciebie mogłabym pocytowac na kilka razy a z całego forum mogłam
                      magisterkę napisać na temat waszej pogardy, zawziętości, postawy walki i
                      deprecjonowania wszytskiego co jest typowo katolickie, ubliżania i wyśmiewania nas
                      bo dopiero od niedawna moderatorki nie pozwalają na coś takiego

                      ja tobie nie odmawiam prowadzenia Bozego, nie twierdzę że nie trwasz w więzi z
                      Chrtusem, że nie jesteś Jego dzieckiem, że twój chrzest jest niewazny a praktyki
                      bałwochwalcze, nie odmawiam ci poznania prawdy, nie wyśmiewam twoich nabożenstw,
                      nie pisze że czcisz "boga-ciasto" a nie nie posądzam ciebie że wstąpił w ciebie
                      szatan, bo smiesz się sprzeciwac wierze jaką ja wyznaję

                      najostrzejszym osądem jakim mam prawo wydać o protestantyźmie jako zjawisku jest
                      to: nie trwacie w CAŁEJ prawdzie, nie przyjęliście WSZYSTKICH środków danych
                      przez Boga do osiągnięcia zbawnienia

                      ale jak najbardziej jesteście z Nim w komunii, jesteście ochrzeczeni, dążycie do
                      zbawienia i każdy z was ma równe szanse je osiągnąć, miłujecie Chrytusa,
                      słuchacie Go i nasladujecie (pisze o protestantyxmie jako zjawisku a nie o
                      poszczególnych osobach któee mogą być i łotrami)

                      ja dla ciebie zaś jestem nieochrzczoną, nienawróconą, nieoświeconą
                      kryptopoganką, uprawiającą wielbóstwo i bałwochwalstwo - to jest "katolik" dla
                      ciebie

                      • darcia73 Re: Darcia...... 25.07.05, 21:56
                        Jak zwykle mnie nie rozumiesz, czy za tak niezrozumiale się wyrazam?
                        ja napisałam:

                        > Katolik wierzący, nie taki niedzielny, nie moze egzystowac poza kosciołem
                        >
                        > > (chyba ze jest w kraju gdzie ma koscioła) bo musi ochrzcic dzieci, zaprow
                        > adzic
                        > > je do pierszej komunii, chodzic na msze, przyjmowac komunie, chodzic do
                        > > spowiedzi itp - jego wiara jest scisle zespolona z kosciolem katolickim;


                        Ty napisałaś:

                        ksiądz/kościoł/zakonnica/procesja z różańcem itd ja się tobie nie dziwię że ode
                        > szłaś
                        > jak możesz pisać że katolicy "dla kościoła" przystępują do sakramentów!
                        > czy komukolwiek z tego forum miałabyś odwagę zarzucić to? jak smiesz
                        > autorytatywnnie wypowiadac się na temat DLACZEGO ktoś praktykuje to i to?
                        > będziesz osądzać wszystkich na podstawie twojej błędnej wiedzy?
                        > i ty uważasz że brak przynależności do wspólnoty jest LEPSZY od
                        przynależności?
                        > przecież ty sama dla siebie jeste normą, przewodnikiem i nauczycielem? kogo
                        się
                        > słuchasz? siebie !


                        szczegolnie jedno zdanie, gdzie wkładasz w moje usta słowa, ktorych nie ma, a
                        ktore sobie dopowiadasz:
                        > jak możesz pisać że katolicy "dla kościoła" przystępują do sakramentów!

                        jakos tego nie napisalam,

                        z mojego postu raczej powinnas wywnioskowac, ze katolikowi potrezbny jest
                        koscioł, bo gdzie by przystepował do komunii i np spowiadał u księdza itp.
                        Zresztą w katolicyzmie bardzo podkresla się rolę matki koscioła, czyz nie?
                        mozesz byc wierzącym po katolicku katolikiem bez instytucji koscioła
                        katolickiego?
                        Nie, bo z instytucją koscioła sprzezone jest kapłanstwo, msze, spowiedz itd.
                        I nie pisz ze tego nie rozumiem, bo tak jest.

                        Natomiast mozesz byc protestantem bez wspolnoty, nie zaprzeczam,z erola
                        wspolnoty jest wazna i o tym był juz kiedys watek. Po co to wszystko jescze raz
                        wałkowac. Chcesz cos napisac, napisz mi na priva, po co tutaj ciagnąć dyskusje
                        w nieskonczonosc, wałkując to samo, na rozne sposoby.
                        Juz nie pierwszy raz zauwazyłam twoje uprzedzenie do mojej osoby, ty nie
                        zastanawasz się co mialam na mysli, od razu dopowiadasz sobie cos do moich
                        słow,
                        Mam trudne dziecko, ktore wymaga poswiecania mu uwagi, swoje mysli staram sie
                        streszczac ale to nie powod by z dwoch moich zdan zrobic ogromne rozwazanie.
                        moge to porównac do lekcji polskiego, gdzie uczniowie muszą zastanowic się co
                        autor miał na mysli, ty się nie zastanawiaj, tylko jak masz watpliwosci, pytaj
                        a nie osadzaj.
                        nie napisałam, z ę katolik robi to dla koscioła a nie dla Boga, nie dodawaj
                        tego od siebie!
                        • addria Też tak uważam :) Do Darci i Sion 25.07.05, 23:42
                          Po co to wszystko jescze raz
                          >
                          > wałkowac. Chcesz cos napisac, napisz mi na priva, po co tutaj ciagnąć
                          dyskusje
                          > w nieskonczonosc, wałkując to samo, na rozne sposoby.

                          Myślę, że Wasza obecna dyskusja stała już na tyle osobista, że najrozsądniej
                          byłoby wyjasnić sobie resztę wątpliwości w prywatnej korespondencji smile

                          Pozdrawiam serdecznie smile
                        • sion2 Re: Darcia...... odnosnie wczoraj 26.07.05, 12:25
                          To ja przepraszam za zbyt impulsywne pisanie. Okropnie się źle czułam i nie
                          powinnam pisać w takim stanie. Za duzo znaków interpunkcyjnych uzyłam:
                          przepraszam za wczorajszą formę wypowiedzi.

                          Darciu jednak sądzę że dobrze ciebie zrozumiałam smile. Może po prostu ja źle
                          wyraziłam swoją myśl do ciebie. Chodzi o to że twoje sformułowanie wypowiedzi
                          sugeruje, czy też wyraża wprost ze katolik MUSI (twoje słowo) uczestniczyć we
                          Mszy, musi chodzić do spowiedzi, musi chrzcić dziecko itd. Wcześniej pisalaś że
                          przynależnosc do KK jest zagrozeniem dla osobistej więzi z Chrystusem. Z tego
                          wniosek że sądzisz, że katolicy dlatego przystępują do sakramentów że KOSCIÓL IM
                          KAŻE a nie dlatego że rzeczywiście spotykają w nich Chrystusa. No i twój wniosek
                          że katolik przez sakramenty jest związany z instystucją koscioła a nie z
                          Chrystsuem jest błędny całkiem!
                          Koscioł to miejsce świadczenia sakrametów, one są sprawowane wewnątrz niego, co
                          nie znaczy że zajmują miejsce Chrystusa, gdyż one właśnie są kanałami Jego łaski
                          i obecności (oczywiście nie jedynymi).
                          Inaczej mówiąc mogłabym powiedzieć że protestant jest w trudnej sytuacji bo jest
                          przywiązany do Biblii no i nie może bez niej wierzyć i egzystowac jako wierzący.
                          Tymczasem ta Biblia nie jest dla niego przedmiotem ani książką tylko Pismem
                          przez którego lekturę spotyka z Bogiem, prawda?
                          Nie mozna więc wysuwac jako zarzutu wobec katolicyzmu ze katolik MUSI
                          uczestniczyć w sakramentach. A jak nie uczestniczy to co? Ksiądz go wyklnie?
                          Inwkizycja napadnie?
                          Pewnie że są katolicy traktujacy sakramenty instrumentalnie "ochrzcze żeby się
                          teściowa nie czepiała", podobnie i protestanci traktują Biblię instrumentalnie,
                          jako slużąca im do potwierdzania ich nauk prywatnych.

                          Nie rozumiem darciu twojego zarzutu ze katolicy słuchaja sie nauk "ludzkich" a
                          protestanci to Bozych. To jest wywyższanie sie i w dodatku bezpodstawne. To
                          własnie wśród was jest moda na prywatne, osobiste nauki, to u was mnożą się
                          teorie, doktryny i wyznania i własnie dlatego że są naukami prywatnymi! U nas
                          nie jest mozliwe prywatne tworzenie nowych doktryn, u was tak, gdyż każdy weźmie
                          Pismo do ręki, pomodli się i już jest oświeciony przez Ducha i żąda
                          posłuszeństwa. Skoro go nie ma to zakłada swój kościół. Nie pisze tu o Polsce
                          lecz innych krajach.
                          Wiesz ostatnio chyba parę lat temu słyszałam podkreslanie ze "kościoł to matka",
                          chyba cos ci się pokręciło albo masz nieaktualne wiadmości o katolicyzmie.

                          mozna być także katolikiem bez wspólnoty tylko że jest to wtedy jest błąd,
                          podobnie jak być protestantem bez wspólnoty TEŻ JEST BŁĄD
                          prosiłam żebyś mi wykazała Biblią ze wspólnota nie jest konieczna...albo podaj
                          źródła takiej nauki: jakiś wasz reformator, jakis współczesny ośrodk biblijny,
                          jakiś pastor z wykształceniem teologicznym - kto tak naucza?
                          podpowiem ci że NIKT
                          poza samymi chrześcijanami bezwyznaniowymi smile


                          Rozumiem że chciałaś napisac że jedną z róznic pomiędzy nami jest to ze
                          katolicyzm jest bardziej wspólnotowym wyznaniem. To fakt, tak jest. Tylko czy to
                          jest złe?
                          "gdzie dwóch albo trzech modli sie w imię Moje tam Ja jestem pośród nich"
                          unikanie wspólnoty jest dążeniem do indywidualizmu, do perfekcjonizmu (ci mi się
                          nie podobają to idę dalej), do zagubienia w koncu gdyz brakuje takiej osobie
                          obiektywnego spojrzenia na swoją wiarę i zycie (nasze sumienia nie są nieomylne,
                          potrzebują korekty zewnętrznej)

                          nie wiem jak mozna wywnioskowac z Biblii że protestantowi wspólnota nie jest
                          konieczna, naprawdę nie wiem sad
                          • marzek2 Mój wtręt :) 26.07.05, 13:16
                            Dziewczyny w sumie to się Wam prywatna dyskusja zrobiła, ale się wtrącę smile

                            Kasiu, zgadzam się w większością rzeczy, które napisałaś w tym poście.
                            Szczególnie z tymi odnośnie przynależności do wspólnoty. Nie uważam, że
                            wspólnota jest konieczna do zbawienia (i nie sugeruję, że Ty tak uważasz smile ale
                            na pewno wzrastać bez wspólnoty jest bardzo trudno. Jest wiele protestantów,
                            którzy formalnie od żadnej wspólnoty nie należą, usprawiedliwiając swój
                            indywidualizm właśnie i szukanie idealnego kościoła tym, że jest niewidzialny
                            Kościół Chrystusa itp. Ja się z tym zgadzam, ale jest jeszcze coś takiego jak
                            wspólnota lokalna, zbór, czy parafia, której czujemy się częścią, za którą
                            czujemy się odpowiedzialni, w której służymy tym, czym nas Bóg obdarował.
                            Tacy ludzie chodzą od zboru do zboru i żaden im do końca nie pasuje. Cóż mój
                            zbór też mi do końca nie pasuje smile Pewnie nie jest idealny, bo być nie może,
                            skoro tworzą go ludzie...

                            Myślę, że to postawa niezależna od przynależności wyznaniowej jednak, bo
                            przecież też można krążyć od parafii do parafii, od wspólnoty w KK do innej, z
                            tych samych powodów co opisywani przeze mnie protestanci. I nie chodzi mi o
                            chodzenie w niedzielę na nabożeństwo, czy mszę. Chodzi mi o oddanie się danej
                            społeczności ludzi, żeby tam funcjonować jako członek lokalnego Ciała Chrystusa.
                            Jasne, zdarza się, że w jakimś zborze dzieje się napewdę źle, są grzeszne
                            postawy itp. I ludzie odchodzą, po przemodleniu, w Bożym pokoju. Ale jeśli jest
                            to stała postawa, nie uważam jej za dobrą. Niestety, życie osób bez
                            przynależności do lokalnej wspólnoty nie jest najlepszym świadectwem i nie mówię
                            tutaj o Tobie Darciu ale o osobach, które taki "styl" życia chrześcijańskiego
                            prowadzą i które znam osobiście. Jakoś nikomu to nie wyszło na dobre. I fakt,
                            większość z tych osób to indywidualiści, którym trudno przychodzi
                            podporządkowanie się komukolwiek. Inni, którzy odeszli z ważnych powodów,
                            znaleźli swoje miejsce w innej wspólnocie i tam wzrastają.
                    • czarna_jagodka Darcia........... 25.07.05, 14:11
                      > Kasiu napisałas takie słowa:
                      > > Wiesz co to wy jesteście nietolerancyjni wobec katolików, to wy uważacie
                      > że
                      > > jesteście od nas lepsi, to wy twierdzicie ze my idziemy złą drogą, to wy
                      > nami
                      > > gardzicie!
                      > a ja mogę napisac: I VICE VERSA

                      Widzisz Darcia.... problem jest w tym, że Ty wrzucasz wszystkich katolików do
                      jednego wora, a wszystkich protestantów do drugiego.
                      Zarówno po jednej stronie, jak i po drugiej znajda sie osoby, które są
                      nietolerancyjne, "wierzą" tylko na pokaz i w sumie często do końca nie wiedzą w
                      co wierzą.

                      Ja miałam taki okres w swoim zyciu (całkiem niedawno) kiedy byłam bardzo daleko
                      od KK. Znacznie bliżej mi było wtedy do protestantów. Poznałam trochę
                      protestantów z RÓŻNYCH kościołów. I tak jak w KK sa ludzie którzy wypaczaja
                      nauke KK i to co głosi Pismo, tak samo u protestantów część osób tylko
                      TEORETYCZNIE wierzy i postępuje zgodnie z Pismem Świętym. Jeden interpretuje
                      Pismo tak, a drugi siak i kazdy wierzy że tylko on ma rację.
                      Miałam przyjemnośc poznać bliżej pewnien kościół ewangeliczny. Nie będę tu
                      opisywac co wygadywał ich pastor, ale inni znani mi protestanci kiedy
                      poprosiłam ich o komentarz do jego wypowiedzi łapali sie za głowy jakie bzdury
                      facet opowiada. Mój kolega, który nalezy do tego kościoła uważa, że KK i
                      Luterański (!) to w zasadzie to samo. Oba według niego plota bzdury, racje ma
                      tylko jego pastor.
                      Najwięcej złych słów usłyszałam od protestantów po smierci Papieża Jana Pawła
                      II. Ciągle mi wypominali, ze katolicy to grzesznicy bo modla się za duszę JPII.
                      Szczytem wszystkiego było kiedy usłyszałam od protestantów że katolicy sa
                      głupi, bo modla się za kogoś (co już samo w sobie jest złe) kto i tak nie
                      zostanie zbawiony, bo za zycia modlił się do Maryji!!!!! Niektórzy stawiają sie
                      w pozycji Boga i tu na ziemi chcą decydować kto będzie zbawiony, a kto nie!!!
                      Oczywiście to są nabardziej jaskrawe przypadki, bo znam tez normalnych, dobrych
                      protestantów.

                      Prawda jest taka..... nie jest tak ze wszystko co głosi KK jest złe, a wszystko
                      co głoszą protestanci dobre. Oczywiście Ty możesz w to wierzyc, ale nie masz
                      prawa obrażac ludzi, którzy wierzą inaczej niż Ty. Jesli chcesz wychowac dobrze
                      dzieci, to nie rób tego w mysl zasady: "wychowam je na protestantów, ale i w
                      nienawiści do KK".
                      Przede wszystkim wychowaj je zgodnie z przykazaniem miłości do Boga, blixniego
                      i inneych ludzi.
                      • darcia73 Re: Darcia........... 25.07.05, 21:59
                        Nie wrzucam wszytkich do jednego wora i nie mam juz siły nic tłumaczyc,
                        czytacie a nie rozumiecie, wyciagacie zdania z konstekstu, przyczepiacie się
                        do "przecinka", bo tutaj postawiony, to miałam to na mysli, a gzdie indziej
                        postawiony, mialam co innego namysli.
                        Ja odniosłam się do postu Sion, to było takie odwrocenie jej wypowiedzi, wiec
                        te słowa do niej, nie do mnie.
      • mcmaxim Re: To jest chyba najgorsze rozwiązanie 23.07.05, 01:05
        widze ze cos mi ucieklo?... szkoda... uncertain
    • isma Re: agalea i darcia 22.07.05, 13:13
      Aaa, nie, tu musze sprostowac, czytalam na innym forum mocno krytyczne
      wypowiedzi Darci na temat islamu. Szczerze mowiac, nie wiem, czy nie bardziej
      krytyczne, niz wobec katolicyzmu wink))
      • darcia73 Re: isma 23.07.05, 17:10
        islam to moj "konik".
        jestem prawie ekspertem, czytałam koran i tutaj mam jeden front z wieloma
        katolikami smile
        ale niestety ludzie w Europie (w tym ponad 90 % to kobiety, idące za mężami)
        przechodzą na islam, w ogole nie znając tej religii, opierając się jedynie na
        niektórych jej zafałszowanych aspektach.
        W tej kwestii mozemy zjednoczyc nasze siły smile
    • samboraga do Sion 22.07.05, 13:19
      Sionkusmile odnosisz się do wypowiedzi Darci (a właściwie jej szczątków w moim
      poście), którą wycięłam wraz z całą dyskusją.
      Post Darci uważam w tej chwili za niebyły. Dlatego też dyskusję ciagnącą w/w
      temat uważam za bezzasadną. Mam nadzieję, że się nie pogniewasz.
      I jak to pisałam Darci - nie mam możliwości wycięcia 'części' czyjegoś postu -
      nie mogę "zostawić" Twojej wypowiedzi skierowanej do Agalea.

      • agalea Re: do Sion 22.07.05, 14:02
        > I jak to pisałam Darci - nie mam możliwości wycięcia 'części' czyjegoś postu -

        > nie mogę "zostawić" Twojej wypowiedzi skierowanej do Agalea.


        Spokojnie - zdązyłam przeczytać. I zgadzam się z całym postem sion smile)))
      • sion2 Re: do Sion 22.07.05, 14:10
        Dobrze, lepiej ze agalea przeczytała bo do tej drugiej i tak chyba nie ma szans
        żeby co dotarło.
        • samboraga Re: do Sion 22.07.05, 14:16
          no to ja też się cieszę, że sobie obie porozmawiałyście
        • mcmaxim Re: do Sion 23.07.05, 01:13
          sion2 napisała:

          > Dobrze, lepiej ze agalea przeczytała bo do tej drugiej i tak chyba nie ma szans
          > żeby co dotarło.

          skromnym moim zdaniem stwierdzenie: "bo do tej drugiej i tak chyba nie ma szans
          > żeby co dotarło." jest nieco obrazliwe, z ktorego wnosze niechec kogos do kogos innego tylko ze wzgledu na odmienne poglady.
          • agalea Re: do Sion 23.07.05, 09:19
            > skromnym moim zdaniem stwierdzenie: "bo do tej drugiej i tak chyba nie ma szans
            > > żeby co dotarło." jest nieco obrazliwe, z ktorego wnosze niechec kogos do
            > kogos innego tylko ze wzgledu na odmienne poglady.


            Według mnie nie chodzi o poglądy, tylko o sposób ich wyrażania.
          • sion2 Re: do Sion 23.07.05, 12:10


            > sion2 napisała:
            >
            > > Dobrze, lepiej ze agalea przeczytała bo do tej drugiej i tak chyba nie ma
            > szans
            > > żeby co dotarło.
            >

            skromnym moim zdaniem stwierdzenie: "bo do tej drugiej i tak chyba nie ma szans
            > > żeby co dotarło." jest nieco obrazliwe, z ktorego wnosze niechec kogos do
            > kogos innego tylko ze wzgledu na odmienne poglady.



            To zdanie jest niechętne tej osobie to fakt ale NIE ZE WZGLĘDU na jej
            przekonania do których ma prawo ale ze względu na sposób ich wyrażania. ona nie
            prezentuje wiary protestanckiej tylko postawę antykatolicką a to duża różnica.
            Bo wiara, jakiekkolwiek denominacji, w Chrystusa nie polega na deprecjonowaniu i
            zwalczaniu wiary sąsiada, który to samo Pismo odczytuje inaczej. Dla tej osoby
            katolicyzm to "ciemna strona mocy" do której zwlaczania są powołani protestanci,
            nawet podaje odpowiednie cytaty z Pisma.
            Wiecej o sposobie przedstawiania swoich racji znajdziesz tutaj:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=24590668&a=26262002
            czy twoje dziecko będzie przez ciebie uczone w tej pierwszej czy drugiej
            postawie wobec katolików?
            • darcia73 Re: do Sion 23.07.05, 16:47
              Jako osoba w centrum zainteresowania sprostuje niektore sprawy. Szkoda, ze nie
              skopiowałam swojego wyciętego postu, bo miałabym do czego sie odniesc. O ile
              pamiętam radziłam Mcmaximowi aby modlił się o swoją zonę i dzieci (obecne,
              przyszłe) i ich nawrocenie. Nie znam jego sytuacji i nie znam jego zony, nie
              wiem czy nalezy do Pana. Ale nawrocenie wiele by dało. Kazdy kto to przezył
              zrozumie o co chodzi. innymi słowy chodzi o nowe narodzenie, oddanie serca
              Jezusowi. Ja modlę się o nawrocenie mojego syna, modlę się nawet o dobrą zonę
              dla niego (ma 3,5 roku), jesli Pan zechce by się ozenił. Oddaje w modlitwie
              kazda dziedzinę naszego zycia.
              Kazdy człowiek potzrebuje nawrocenia, duchowego nowonarodzenia, bez względu na
              to do jakiego koscioła nalezy.
              Mcmaxim - napiszę do Ciebie na priv, moze nawet dzisiaj wieczorem jak moje
              dziecko pojdzie spac. Nie chce w całosci powtarzac tego co napisałam, bo
              skasują i wtedy i tak nie przeczytasz wink
              • sion2 Re: do Sion 23.07.05, 17:49
                darcia73 napisała:

                > Jako osoba w centrum zainteresowania sprostuje niektore sprawy. Szkoda, ze nie
                > skopiowałam swojego wyciętego postu, bo miałabym do czego sie odniesc. O ile
                > pamiętam radziłam Mcmaximowi aby modlił się o swoją zonę i dzieci (obecne,
                > przyszłe) i ich nawrocenie. Nie znam jego sytuacji i nie znam jego zony, nie
                > wiem czy nalezy do Pana. Ale nawrocenie wiele by dało. Kazdy kto to przezył
                > zrozumie o co chodzi. innymi słowy chodzi o nowe narodzenie, oddanie serca
                > Jezusowi. Ja modlę się o nawrocenie mojego syna, modlę się nawet o dobrą zonę
                > dla niego (ma 3,5 roku), jesli Pan zechce by się ozenił. Oddaje w modlitwie
                > kazda dziedzinę naszego zycia.
                > Kazdy człowiek potzrebuje nawrocenia, duchowego nowonarodzenia, bez względu na
                > to do jakiego koscioła nalezy.
                > Mcmaxim - napiszę do Ciebie na priv, moze nawet dzisiaj wieczorem jak moje
                > dziecko pojdzie spac. Nie chce w całosci powtarzac tego co napisałam, bo
                > skasują i wtedy i tak nie przeczytasz wink



                Problem nie polega na tym że ktoś podważa fakt potrzeby głębszego nawrócenia w
                zyciu dorosłym. Nikt z katolików na tym forum tego nie podważa!

                Problem polega zaś na tym, że ty uparcie twierdzisz że takie nawrócenie jest
                NIEMOŻLIWE w Kościele Katolickim. Pamiętasz pytanie mama_kasia że ona od tylu
                lat codziennie rozważa Pismo i jakoś nigdy jej Duch św. nie powiedział że
                powinna odejśc od KK? Na twoje dyskryminujące działanie Ducha w KK poglądy
                zwracali ci uwagę nawet sami protestanci. Czy nie widzisz że masz klapki na
                oczach? Że zniechęcasz ludzi?
                Owszem każdy potrzebuje nawrócenia ALE NIE ODEJŚCIA OD KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO.
                Moze jesteś małą duszczyczką i Bóg dostosował sie do ciebie i dlatego dał ci
                natchnienie żebyś odeszła. Twoja droga nie musi być drogą dla wszystkich, a Duch
                św nie musi działać wszedzie tak jak w towim życiu. Bo to On jest Bogiem i Panem
                a nie ty.
                Poza tym pisałas o "nawróceniu z katolicyzmu" a nie w ogóle nawróceniu.
                • darcia73 Re: do Sion 23.07.05, 17:56
                  Wiesz kasiu, moze Ty to tak zrozumialas, bo ja nie miałam intencji pisac o
                  nawroceniu z katolicyzmu, tylko o nawroceniu się do Boga, co wielu przypadkach
                  jest jednoznaczne jak np w moim

                  poza tym NIGDY nie napisałam, ze w katolicyzmmie nie ma zbawionych - wyszukaj
                  te posty i podaj mi!!!!!!


                  wręcz przeciwnie zawsez podkreslałam,ze kosciół jest niewidzialna wspolnotą
                  wszytkich wierzących, ktorej głową jest Chrystus
                  Dlaczego zawsze przekręcasz to co napiszę?
                  • sion2 Re: do Sion 23.07.05, 19:28
                    darcia73 napisała:

                    > Wiesz kasiu, moze Ty to tak zrozumialas, bo ja nie miałam intencji pisac o
                    > nawroceniu z katolicyzmu, tylko o nawroceniu się do Boga, co wielu przypadkach
                    > jest jednoznaczne jak np w moim
                    >
                    > poza tym NIGDY nie napisałam, ze w katolicyzmmie nie ma zbawionych - wyszukaj
                    > te posty i podaj mi!!!!!!
                    >
                    >
                    > wręcz przeciwnie zawsez podkreslałam,ze kosciół jest niewidzialna wspolnotą
                    > wszytkich wierzących, ktorej głową jest Chrystus
                    > Dlaczego zawsze przekręcasz to co napiszę?



                    a gdzie ja napisałam że ty napisałaś że nie ma w katolicyzmie zbawionych?
                    kto tu przekręcił czyje słowa?
                    odniosłam się do dyskusji dawnej, w której twierdziłaś ze jak ktoś szczerze
                    studiuje Pismo to NA PEWNO otrzyma od Boga wskazanie że ma odejśc od Koscioła
                    Katolickiego
                    czy to nie ty cytuwałaś jakieś fragmnety z Ef gdzie jest mowa o walce ze złymi
                    mocami? czyż tą "złą mocą" nie jest według ciebie koscioł i wiara katolicka?
              • samboraga do Darci 23.07.05, 20:28
                Darciu wysyłam Ci kopię na priv
                • darcia73 Re: do Darci 23.07.05, 22:10
                  Nic do mnie nie dotarło sad
                  Proszę wyslij jeszcze raz
                  • samboraga Re: do Darci 24.07.05, 10:15
                    wysłam jeszcze raz - ale jak nie dojdzie to napisz może Twój drugi adres,
                    pamiętam, że zaczynał sie 'daruncia..' ale nie pamietam dalej - może znowu na
                    gazetowy nie dochodzi?
                    • darcia73 Re: do Darci 24.07.05, 22:49
                      nie ma sad
                      moze dojdzie z opoxnieniem

                      moj inny adres: daruncia@wp.pl
    • mcmaxim Re: Moze ktos mial podobna sytuacje. 24.07.05, 12:13
      wszystkim dzieki za udzial w dyskusji. widze, ze rozdmuchala sie na tematy poboczne, dlatego ja w prywatnych przepychankach udzialu bral nie bede.
      coz, zostaje mi modlitwa do Boga o oswiecenie dla nas obojga.
      pokój Pański niech bedzie miedzy wami.
      • pawlinka A może spróbujmy jeszcze raz pogadać TWÓRCZO? 24.07.05, 12:46
        Chwileczkę, Maximie...Może nie odchodź, to zbyt pochopna decyzja...
        A moze jednak znajdą się rodzice,,ktorzy należąc do różnych kościołów zechcą
        się podzielić swoim doświadczeniem w WYCHOWYWANIU DZIECKA W WIERZE, mają jakieś
        rady, sukcesy...nie wątpię, że tacy są. Jakieś już plany konkretne co do
        wychowania swoich dzieci mieli przecież Minerwa i Artur. To są twórcze
        działania.
        Nie są potrzebne przepychanki, bo biedne dziecko...

        A tak na marginesie tej dyskusji:
        każdy tutaj podejmujący dyskusję powinien czuć odpowiedzialność za słowa
        wypowiedziane i napisane, nie powinniśmy osądzać innnych, chyba o to chodziło
        Chrystusowi? W dyskusjach też można ostro się spierać, ale też szacunek
        powinien być. Nie odnosze tego do Ciebie, Maximie, osobiście, tylko mówię
        ogolnie. Ten temat, ktory zacząłeś można przecież twórczo rozwijać, ale
        potrzeba otwartości i życzliwości. Wiele osob tutaj zagląda, zeby pomoc sobie w
        wychowaniu w wierze swoich dzieci, żeby byli dobrymi i wierzącymi Bogu ludzmi,
        a przepychanki i mało życzliwe uwagi temu nie sprzyjają i nie pomogą rodzicowi,
        który szuka rozwiązania, prawda? Szczerość, żyzliwość, odpowiedzialość za słowa
        byłąby tu mile widziana.
        A może Ty też odpowiedzaiłbyś na pytanie Ismy?
        Pozdrawiam raz jeszcze?
        • pawlinka Re: A może spróbujmy jeszcze raz pogadać TWÓRCZO? 24.07.05, 12:48
          na końu oczywiściwe miało być
          "Pozdrawiam raz jeszcze serdecznie" ze znakiem ! oczywiście
          smile
      • samboraga Re: Moze ktos mial podobna sytuacje. 24.07.05, 20:18
        >widze, ze rozdmuchala sie na tematy poboczne,

        Mcmaximie, nie bierz tego do siebie - to nie jest tak, że Twoje pytanie, wątek
        są błahe
        wątki bardzo często 'pobocznieja'wink) a to obecne pobocze - jak Ci już pisałąm -
        to ciąg dalszy sporu toczonego 'pobocznie' od dawna...
        możliwe, że ktoś dopisze sie jeszcze merytorycznie - czego Ci życzęsmile
    • addria Do założyciela wątku :) 24.07.05, 23:25
      Zbyt pobieżnie napisałeś o swoim problemie, żeby móc poradzić Ci coś bardziej
      konkretnego. Zresztą, niemożliwe jest by ktoś podał Ci gotową "instrukcję
      postępowania" w takim przypadku, ponieważ sprawa jest bardzo delikatna i
      złożona. Wiele zależy od indywidualnych poglądów Twojej żony i Twoich, na temat
      wiary, różnic w wierze, roli męża i żony w małżeństwie, wychowywania dzieci,
      itp.
      Myślę, że na początek, każde z Was powinno zadać sobie kilka pytań i udzielić
      na nie, bardzo konkretnej odpowiedzi. Na przykład:
      Co nas dzieli w sprawach wiary?
      Co nas w niej łączy?
      Na ile akcpetujemy te różnice?
      Czy te różnice wywierają na tyle duży wpływ na nasze życie religijne, by
      utrudniać nam wspólne przeżywanie wiary?
      Czego oczekuję od współmałżonka w kwestiach, w których nie potrafimy znaleźć
      wspólnego stanowiska?
      Czy godząc się na jakiekolwiek ustępstwa będę potrafił/a być swoim
      postanowieniu konsekwentny?
      Czy ewenualne ustępstwo będę traktować w kategoriach porażki, czy jako
      przemyślany na "różne strony", najrozsądniejszy kompromis w danej kwestii?
      ...itp.
      Krok po kroku powinniście wypracować wspólne stanowisko. I nie liczcie na to,
      że będzie można załatwić to jedną rozmową, trzema, czy pięcioma. Będzie to
      wymagało od Was wiele dojrzałości, dobrej woli i determinacji w szukaniu
      właściwego rozwiązania dla Waszej rodziny. No, ale przecież warto smile Bo nie
      jest to niemożliwe - mimo że bardzo trudne.
      Jeśli żadne z Was nie neguje faktu, że można zostać zbawionym należąc zarówno
      do Kościoła Katolickiego, jak i będąc członkiem zboru protestanckiego, to jest
      to bardzo ważny, pierwszy krok na drodze do wzajemnego porozumienia. Jeszcze
      sporo rozmów przed Wami, ale nie ustawajcie w szukaniu tej właściwej, wspólnej
      drogi. Życzę Wam powodzenia smile
      Pozdrawiam smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka