Dodaj do ulubionych

Zasady wiary a życie codzienne

02.09.05, 15:49
Może tytuł wątku niezbyt fortunny, ale nic mądrzejszego do głowy mi nie
przyszło.
Mam taki mały dylemat i ciekawa jestem co o tym myslicie.
3 miesiące temu zamieniliśmy mieszkanie. Rodzina z którą zaminiliśmy
mieszkanie na pierwszy rzut oka ( co się potem tylko potwierdziło) z wiarą i
Kościołem jest za pan brat na codzień. Pierwszy raz u nich spotkałam się z
pojemniczkiem na wodę święconą przy wejściu do mieszkania, rozmawialiśmy o
tym jaki wpływ na wychowanie dzieci ma katolicka szkoła (mój pasierb chodzi
do takiej a ich dwie córki). Jednym z tematów rozmów było to jak wygląda
współpraca naszego byłego proboszcza z parafianami itd itd. No generalnie - z
wiarą nie tylko w sercu ale i w codziennym zyciu.
Już po przeprowadzce okazało się, że nie wszystko, co nam mówili o tym
mieszkaniu - a raczej jego stanie technicznym jest zgodne z prawdą. Miarka
się przebrała, kiedy okazało się - już po remoncie, że mieszkanie to jak i
cały budynek ma wadę techniczną i stanęliśmy przed koniecznością wymiany rur
wodnych i centralnego ogrzewania w całym 110m mieszknaiu. Najlepsze jest to,
że poprzedni właściciel teraz wypiera się, że o tym wiedział chociaż
widziałam u zarządcy protokoły awarii podpisane przez niego. Mówiąc krótko -
okłamał nas oszukując nas przynajmniej na 10 tyś zł. - bo tyle może nas w tej
chwili ten remont kosztować.
Kupilibyśmy to mieszkanie nawet wiedząc o jego wadzie, ale wiadomo, że po
pierwsze dążylibyśmy do obniżenia ceny, a po drugie najpierw wymienilibyśmy
rury a potem dopiero remontowalibyśmy podłogi, schody i malowali ściny.
Chciałabym coś z tym zrobić (rozważam nawet dochodzenie naprawienia szkód na
drodze cywlinej) ale przede wszystkim chciałabym to na ludzkiej płaszczyźnie
jakoś rostrzygnąć. Musze przyznać, że po raz pierwszy tak dałam się tak
oszukać - ta święcona woda chyba tak mnie zmyliła.
Co o tym myslicie?
Obserwuj wątek
    • mamaadama4 Re: Zasady wiary a życie codzienne 03.09.05, 09:35
      Piszę na tym forum rzadko, ale pewnie niektóre z was mnie znają. Więc nie
      bardzo rozumiem - temat nie chwycił? A dla mnie to jest problem, jak wyjaśnic
      sprawę z facetem. Napisałam tutaj, bo chcę rozmowę poprowadzic m.in. w tym
      kierunku.
      • mama_kasia Re: Zasady wiary a życie codzienne 03.09.05, 10:12
        Mamoadama, to nie tak, temat jest ważny, ale to akurat
        sobota. Wtedy jest tu pewien przestój. Tak na szybko odpisuję,
        bo już mnie rodzina pogania; gotowi do wyjazdu, śmieją się ze
        mnie smile
        Myślę, że skoro rozmawialiście z nimi jak z osobami wierzącymi,
        moglibyście się do ich wiary odwołać. Tematem naszych letnich
        rekolekcji była "moralność chrześcijańska" i ja do tej moralności
        bym się odwołała.
        Przepraszam, że tak krótko, ale moi stoją już w drzwiach wink
        Mam nadzieję, że dziewczyny jeszcze tu zajrzą.
        • anndelumester Re: Zasady wiary a życie codzienne 03.09.05, 11:46
          Mamoadama!
          Na temat moralności katolickiej (bardzo, bardzo ciekawie ) było w Wiezi ze
          stycznia/albo lutego (musze poszukać napółkach)....
          Tyle że ja nie jestem pewna czy to odniesie jakiś skutek sad
          Niedalej jak wczoraj rozmawiałam ze znajomym niewierzącym, na w zasadzie
          identyczny temat, opowiadał o naszym wspólnym znajomym, człowieku bardzo
          wierzącym, manifestującym swoją wiarę i przynalezność do KK na każdym kroku i...
          smutne to ale uczciwość (biorę za coś pieniądze przez kolejne lata - mam
          obowiązek sie wywiązać ze swojej pracy) w jego pojeciu jest zupełnie inna...od
          tego co się uczciwością nazywa.
          I niejest to jedyna osoba jaką znam, która co niedziela podkresla swoje
          uczestnictwo we Mszy św., przyjęte sakramenty itd. a jej czyny od poniedziałku
          do soboty sa hmm cokolwiek kontrowersyjne..
          Ubiegajać miłosników cytatu o belce - jestem w stanie zrozumieć "błędy i
          wypaczenia", nikt nie jest doskonały wink ale już mniej - świadome oszukiwanie
          np. Urzedu Skarbowegi i MOPS..
          przy jednoczesnym manifestowaniu rzekomego szacunku do Dekalogu, Ewangelii i
          wykładni KK.
          Dziwne to...
          • mamaadama4 Re: Zasady wiary a życie codzienne 03.09.05, 12:18
            Sprawa ta nie tylko mnie zaskoczyła, rozłościła ale i zasmuciła z lekka.
            Myślę, że ten przykład dowodzi jak mało obecny kościół i księża odwołują się do
            życia codziennego. Nie wiem z czego to wynika, ale ponieważ ta sytuacja z którą
            się zetknęłam jest jedną z wielu (ale pierwszą tak dużego kalibru) myślę, że
            jest konieczność przełożenia choćby Dekalogu do dnia dzisiejszego.
            Nie kradnij - to nie tylko oznacza - nie nie napadaj na bank
            nie zabijaj - oznacza również powstrzymanie się od siadania za kierownicą po
            spożyciu alkoholu
            To dwa przykłady - może najbardziej oczywiste.
            Powiem szczerze, że na własny użytek - przygotowuję sobie taki "rachunek
            sumienia". Myslę, że nie tylko mnie to by się przydało. To tak tytułem wstępu,
            pewnie się jeszcze rozpiszę.
    • mary_ann mnie też to boli... 03.09.05, 16:27
      Mamoadama,
      to nie tak, że temat nie chwycił. Wręcz przeciwnie, zerknęłam rano i aż się
      usmiechnęłam (smutno), bo tyle razy się zbierałam, żeby coś podobnego
      napisać...sad Obiecałam sobie odpowiedzieć Ci, ale dopiero teraz mam wolną
      chwilkę.

      Chciałoby się tak bardzo, byśmy wszyscy, jako chrześcijanie, dawali naszym
      życiem jak najlepszy przykład (Świadectwem czasem zwanysmile. To jedyna naprawdę
      skuteczna metoda ewangelizacji. I strasznie mi smutno, kiedy słyszę od
      niewierzących, że katolicy wcale nie wydają im się lepsi, uczciwsi, że "to się
      w ogóle nie przekłada". Niestety, trudno widzieć w tym tylko antyklerykalne
      zacietrzewienie, bo wszyscy to zjawisko obserwujemy - niby się trochę
      przekłada, ale statystycznie słabo. Bardzo słabo. Tragicznie słabo.

      To, co opisujesz, to akurat, jak dla mnie, przypadek "grubego" grzechu. To
      spore oszustwo, dotkliwe skrzywdzenie drugiego człowieka. Nie wiem, co Ci
      radzić, myślę, że masz pełne prawo na tym etapie z żalem pożegnać się z obrazem
      kropielnicy przy drzwiach tych ludzi i po prostu postarać się "asertywnie" o
      zwrot kosztów. A tak czysto po ludzku ciekawi mnie, czy poruszyłaś w rozmowie z
      ex-włascicielami temat, jak ich postepowanie kontrastuje z tym, co deklarowali
      w prywatnych rozmowach, i co Ci na taką uwagę odpowiedzieli...smile)

      Poza wielkimi grzechami przeraża mnie w Polsce zakres tolerancji
      grzechów "drobniejszych", takich trochę "z pogranicza". Masz zupełną rację, że
      kradzież to nie tylko obrabowanie banku. Ciekawa jestem, co myślicie,
      forumowicze, np. o - nagminnie przeze mnie obserwowanym - zjawisku
      rejestrowania samochodu na rodzinę, pociotków poza Warszawą, w celu uzyskania
      niższej składki AC. Pochwały godny rozsądek czy jednak oszustwo? A co z
      powszechnie akceptowanym ściąganiem? Zakupem pirackich płyt?

      Nie chcę winić za istniejący stan rzeczy wyłącznie Kościoła. Tak naprawdę to
      przecież każdy sam jest odpowiedzialny przed Bogiem, ma 10 przykazań i własny
      rozum. Ale czysto po ludzku trudno nie zauważyć, że model kaznodziejski u nas
      taki, że kazania częściej dotyczą spraw "wielkich", ideologicznie
      strategicznychsmile - aborcji, antykoncepcji czy też grzechów przeciwko
      przykazaniom koscielnym - niż najprostszych problemów moralnych życia
      codziennego. Dzięki Bogu, są wyjątki.

      (BTW, kościelną lukę próbował wypełnić kiedyś Kieślowski, ale cóż, jak dla mnie
      za bardzo z kolei udziwniając (patrz: 4 przykazanie)smile) W tym kierunku
      szły "Przypowieści weekendowe" Zanussiego - bardzo je sobie za to cenię. Cóż,
      kiedy to wszystko inicjatywy świeckie. A przyklad powinien iść raczej z góry (i
      to kolejny temat-rzekasmile)

      I jeszcze jedno: przykazania to nie tylko strona negatywna - zakazy - ale i
      wskazówka, jak działać. Często my, wierzący, nie robimy nic złego, ale też...
      nie robimy nic dobregosad A ile słyszeliście kazań podsuwających dzieciom
      pomysł pomocy starszej sąsiadce czy komukolwiek w potrzebie? Ważniejsze okazuje
      się to, czy pociorek zmówiony dwa razy dziennie jak Pan Bóg przykazał...

      Sorry, że tak długo. ale "ulało mi się" gorycząsmile)

      Pozdrawiam wszystkich serdecznie, a mamęadama w szczególnoścismile

      mary_ann
      • samboraga Re: mnie też to boli... 03.09.05, 18:59
        ale fajny wąteksmile)

        Ale czysto po ludzku trudno nie zauważyć, że model kaznodziejski u nas
        > taki, że kazania częściej dotyczą spraw "wielkich", ideologicznie
        > strategicznychsmile - aborcji, antykoncepcji czy też grzechów przeciwko
        > przykazaniom koscielnym - niż najprostszych problemów moralnych życia
        > codziennego. Dzięki Bogu, są wyjątki.

        Mary Ann - obiema rękami się podpisujęsmile))
        ostatnio może więcej słyszłam o prowadzeniu samochodu po pijanemu - ale to
        kropla w morzu...
        a przydałoby się uwrażliwienie na zwykłe sprawy, codzienne - takie do ocknięcia
        się czasamicrying(

        Mamoadama - podpisuję się pod tym co powyżej padło nt nieuczciwych gospodarzy!!!
    • sion2 Re: Zasady wiary a życie codzienne 04.09.05, 13:49
      Zgadzam się że postępowanie tych ludzi jest okropne.I z tym wszystkim co
      napisałyście o rozbiezności między wyznawaną wiara a zyciem codziennym.

      Nie zgadzam się tylko z tym ze jest to wina Koscioła. Znaczy uważacie że jak
      ksiądz na kazaniu powie żeby nie oszukiwac to ludzie powiedza "o cholera! nigdy
      bysmy na to nie wpadli! tak własnie trzeba, idziemy i będziemy słuchać
      księdza!"?
      Przepraszam ale jest taka moda aby winą za absolutnie każde zło obarczac KK. No
      bo skoro w Polsce są kradzieże, rozboje, morderstwa, gwałty, łapówkarstwo a 95%
      ludzi jest ochrzczonych w KK to wniosek jest prosty: za to zło odpowiada
      KOścioł.

      Papież, księża, biskupi, nauczyciele, katecheci - oni wszyscy uczą jak
      postepowac, ukazują moralnośc ewangeliczną jako wzór. Nikogo natomiast nie
      zmusza do postępowania według tych wskazań. NIe znam księdza, który na kazaniu
      nie mówiłby jak ludzie mają postępować... ale co wtedy słyszy? "Kośćiół się
      wtrąca w moje zycie" "Kościół zabrania mi podejmowac samemu decyzje co jest
      dobre a co złe" "Kościół ogłupia zakazami" - ilez takich wątków pojawiało się
      nawet na tym forum!
      Trudno dogodzić, nie? I tak zawsze wine ponosi Kościół. Zaraz zaraz a co to
      jest ten "kościół"? Przecież to my sami....

      Słowem: to co ci ludzie zrobili jest naganne. I nie ma nic wspólngeo z tym ze
      akurat są katolikami oraz nie stało się z winy "kościoła". Jest skutkiem
      grzechu konkretnego człowieka, który zdecydował się go popełnic. Tyle i az tyle.
      • mamaadama4 Re: Zasady wiary a życie codzienne 04.09.05, 14:55
        Sion ja nie twierdzę, że to jest wina Kościoła. To jest wina tych ludzi, bo w
        końcu swój rozum i sumienie mają.
        Natomiast w związku z tą sytuacją i nie tylko tą uważam, że K0ościól ma dużo do
        zrobienia w uświadaminia jak to jest ze stosowaniem zasad wiary we współczesnym
        życiu i świecie.
      • anndelumester Nie mogę się z Tobą Sion zgodzić 04.09.05, 21:58
        bo msz to jest to jak najbardziej zadanie dla hierarchów KK - poczawszy od
        proboszcza na prymasie kończąc, plus zadanie dla swieckich..
        I tu jest ich największe zaniechanie - kazania , listy pasterskie,
        uwspółcześniony rachunek sumienia, spowiedź!!!!!, wizyta duszpasterska - jest
        naprawdę duzo okazji by podkreslać na czym polega życie prawdziwego
        chrześcijanina.
        Moze zamiast obsesyjnego drązenia tematu politycznego, okołoseksualnego i
        patepiania dajmy na to ruchów gejowskich czy feministek warto zacząć od
        podstaw - list pasterski jeden drugi, setny o grzechu pijaństwa - sierpień był
        i te statystyki jakieś nie bardzo, i wałkowanie tematu aż do znudzenia, że V
        przykazanie to nie tylko klasyczna już aborcja ,ale przemoc domowa,
        ww.pijaństwo, jazda po pijanemu, stwarzanie zagrożeń na drodze, że fałszywe
        świadectwo to też kłamanie w urzedach pracy, skarbowym, wyłudzanie zasiłków
        itp. patologie, że cudzołóstwo to również pedofilia, molestowanie,kazirodztwo...
        Naprwdę jest tu wiele do zrobienia, plus tzw. kontrola społeczna samego
        środowiska...tzn. katolik zwraca uwagę katolikowi, ze nie jest dobrym
        chrześcijaninem, a to co robi chrześcijańskie nie jest.
        Naprawdę Sion,polecam Ci ten numer Wiezi..
      • mary_ann Re: Zasady wiary a życie codzienne 05.09.05, 00:17
        sion2 napisała:

        > Nie zgadzam się tylko z tym ze jest to wina Koscioła. Znaczy uważacie że jak
        > ksiądz na kazaniu powie żeby nie oszukiwac to ludzie powiedza "o cholera!
        nigdy
        >
        > bysmy na to nie wpadli! tak własnie trzeba, idziemy i będziemy słuchać
        > księdza!"?

        A tu się nie zgodzę! Tj zgoda,jesli chodzi o grzechy "grube". Myślę natomiast,
        że wielu (oj, jak wielu) osobom nawet przez myśl nie przejdzie, że zakup
        pirackich płyt czy rejestrowanie samochodu na podstawionego gościa to także
        forma kradzieży.

        Zauważ przy okazji, że wcale nie obarczałam całą odpowiedzialnością Kościoła.
        Natomiast - jako że wlaście on ogromne możliwości oddziaływania moralnego na
        ludzi - zaniechanie z jego akurat strony jest czymś mało chwalebnym. Ale o czym
        tu własciwie mówić, skoro nawet w Kurii Biskupiej petent nie dostaje
        pokwitowania za opłate za rozpatrzenie podania (sic), a pieniądze ksiądz-
        urzędnik wrzuca po prostu do kieszeni...sad
    • mader1 Re: Zasady wiary a życie codzienne 04.09.05, 22:01
      To właśnie dziś nasz proboszcz o 20.30 pogadał o tych " zwykłych" sprawach -
      jakby czytał nasze forum wink
      Bardzo Ci współczuję, bo człowiek w takiej sytuacji czuje się podwójnie
      nabrany. To bardzo przykre.
      Trzeba dochodzić swoich praw.
      Natomiast, mając na uwadze dzisiejsze czytania, wydaje się, że konieczna jest
      też zwykła rozmowa - upomnienie.Kościół to my wszyscy, nie tylko księża. Tylko
      czy to coś da ? Wydaje się, że nic, ale może kiedyś powróci, powstrzyma przed
      następnym oszustwem.
      Dlaczego tak jest, że grzeszymy, że "dajemy plamę"? Przecież ja też mam się z
      czego spowiadać...
      Myślę, że bez Chrystusa byłabym wiele gorsza.Podnoszę się dzięki Niemu i czasem
      nawet udaje mi się poprawić wink
      Nie wiem, jak to jest z innymi. Wydaje się, że niektórzy stosują podwójną miarę-
      te wszystkie piękne Boże Słowa dotyczą innych, a nie ich samych. Ale spora
      część pewnie tak jak ja, po prostu ulega pokusom, którym nie może się
      oprzeć.Trzeba nas upominać całe życie.
      Ale zdarza się też inaczej. Często zdarza się, że człowiekowi deklarującemu się
      jako wierzący odmawia się prawa do błedów, pomyłek, potknięć.
      • levine Re: Zasady wiary a wiara? 05.09.05, 01:03
        > Trzeba dochodzić swoich praw.

        Tak?

        (1) Czy odważy się ktoś z was, gdy zdarzy się nieporozumienie z drugim, szukać
        sprawiedliwości u niesprawiedliwych, zamiast u świętych? (2) Czy nie wiecie, że
        święci będą sędziami tego świata? A jeśli świat będzie przez was sądzony, to
        czyż nie jesteście godni wyrokować w tak błahych sprawach? (3) Czyż nie wiecie,
        że będziemy sądzili także aniołów? O ileż przeto więcej sprawy doczesne! (4) Wy
        zaś, gdy macie sprawy doczesne do rozstrzygnięcia, sędziami waszymi czynicie
        ludzi za nic uważanych w Kościele! (5) Mówię to, aby was zawstydzić. Bo czyż nie
        znajdzie się wśród was ktoś na tyle mądry, by mógł rozstrzygać spory między
        swymi braćmi? (6) A tymczasem brat oskarża brata, i to przed niewierzącymi. (7)
        Już samo to jest godne potępienia, że w ogóle zdarzają się wśród was sądowe
        sprawy. Czemuż nie znosicie raczej niesprawiedliwości? Czemuż nie ponosicie
        raczej szkody? (1 Kor.6)
        • mama_kasia Re: Zasady wiary a wiara? 05.09.05, 09:07
          Do tego fragmentu, który był wczoraj czytany w KK odwołała
          się Mader.
          "Gdy brat twój zgrzeszy , idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik! Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.
          Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich." (Mt,18, 15-20)

          Moim zdaniem jak najbardziej słusznie.

          W Twoim cytacie apostoł upomina chrześcijan, że zamiast rozsądzać sprawy
          między sobą, zamiast pójść do świętych, do starszych, czyli tych, którzy
          przez Kościół zostali wyznaczenie do rozstrzygania tych spraw, idą raczej
          do ludzi za nic uważanych w Kościele. Natomiast jak najbardziej woła, aby
          te sprawy rozsądzać. Jest przekonany, że w samym Kościele znajdzie się
          ktoś na tyle mądry, aby rozsądzić spór między braćmi.
    • pysio8 Re: Zasady wiary a życie codzienne 05.09.05, 10:39
      Zakup czy zamiana mieszkania, gdzie w grę wchodzą nie małe pieniądze to poważna
      sprawa, żeby opierać się wyłącznie na zdaniu poprzednich właścicieli, wszak
      każda myszka swój ogonek chwali. Szkoda, że nie poprosiłaś o opinię
      rzeczoznawcę...A teraz pozostaje ponowna rozmowa z poprzednimi właścicielami,
      zapytanie wprost, czy oni widzą, że was oszukali i mają zamiar coś z tym
      zrobić, zadośćuczynić?
      Może poszukałabym negocjatora pośród osób do których mam zaufanie, może jest to
      zadanie dla waszego proboszcza?

      Czasem człowiek nie wie, że grzeszy i trzeba mu to pokazać, wstrząsnąć
      nim...oby tylko z miłością.
      Bycie uczciwym to ciężkie wyzwanie, wiem coś o tym, łapię się na tym, że nie
      zawsze mi wychodzi. A kiedy upadam, to mnie to przygnębia.
      Twój post skłonił mnie do refleksji nad moją uczciwością...



      • utka Re: Zasady wiary a życie codzienne 05.09.05, 11:30
        <<<<"Bycie uczciwym to ciężkie wyzwanie, wiem coś o tym, łapię się na tym, że
        nie
        zawsze mi wychodzi. A kiedy upadam, to mnie to przygnębia.
        Twój post skłonił mnie do refleksji nad moją uczciwością...">>>>

        Pysio - mysle, czuje i cierpie tak samo. A jest mi jeszcze trudniej, bo pracuje
        z ksiezmi i czesto widze ich "dwie-twarze". Straszny rozdzwiek miedzy tym co
        mowia, a ich codziennym zyciem i funkcjonowaniem miedzy ludzmi. Ja wiem, ze to
        tez sa tylko ludzie i nie mnie ich sadzic. Ale ciezko mi okrutnie walczyc z
        mymi zlymi nawykami, kiedy nie ma zadnego wsparcia od tych, ktorzy niejako z
        urzedu sa do tego powolani. Bardzo latwo i szybko jest usprawiedliwiac
        swoje 'grzeszki', bo przeciez ksiadz tez tak robi ......... tylko, ze to ja
        bede z tego rozliczona .......; no ksiadz tez, ale przeciez o tym wie
        chyba .... Cierpie mocno ze zamiast 'ciagnac' sie do gory, rozwijac sie , to
        rownam sie z reszta.
        No i chce powiedziec, ze mnie strasznie brakuje takich autorytetow, ludzi
        prawych, uczciwych i dobrych, kierujacych sie w zyciu prawdziwa miloscia
        blizniego. Chodzi mi tutaj o ludzi zyjacych tu i teraz; o mojego sasiada, pania
        ze sklepu czy kolezanke z pracy, o ksiedza czy polityka. Niestety nie znam
        nikogo takiego. Bardzo bym chciala byc taka osoba, tylko ..... No wlasnie
        te 'tylko' sa przerazajace ......

        pzfka dla Wszystkich
        • utka Re: Zasady wiary a życie codzienne 05.09.05, 11:35
          No a wracajac do watku Mamyadama, to ja bym skonfrontowala tych ludzi z ich
          wiara, zawstydzila ich, powiedziala na poczatku co mnie tak w nich ujelo i co
          mi sie podobalo, jak ich podziwialam, a potem jak duze w zwiazku z tym bylo
          moje rozczarowanie ta sprawa z mieszkaniem.
        • pysio8 Re: Zasady wiary a życie codzienne 05.09.05, 14:29
          Utka, z ksieżmi nie pracuję smile, łapię się jednak na tym, że chciałabym, aby
          byli chodzącymi ideałami surprised, żeby świecili przykładem smile))
          Tylko, że takich bezgrzesznych ludzi po prostu nie ma. Nie mogę jednak
          narzekać -jak do tej pory trafiam na mądrych, wspierających- poza jednym sprzed
          kilkunastu lat. Fakt, nie wiem, jacy są na codzień.
          Gdzieś smile wyczytałam, że łatwiej jest wygłosić tuzin kazań, niż wprowadzić
          treści jednego w życie..."
          Nie upieram się, że tym zaufanym negocjatorem ma być koniecznie osoba duchowna,
          bo to może być właśnie sąsiad, znajomy, albo ktoś z tego forum smile)?...A jeśli
          razi Cię dwulicowość w zachowaniu księży, to zawsze można iść do nich i o tym
          porozmawiać - bezpośrednio, w cztery oczy. Jeśli swoim zachowaniem ściągają Cię
          w dół, to im to powiedz.
    • mama_kasia Re: Zasady wiary a życie codzienne 05.09.05, 12:42
      To ja jeszcze trochę o moralności chrześcijańskiej.
      Mój mąż, który był ze mną na rekolekcjach, gdy się
      dowiedział, jaki jest temat, to się za głowę złapał
      i z uśmiechem co prawda na twarzy, powiedział: po co
      ja tu przyjechałem.
      Ale to tak u nas jest. Ojciec, który prowadzi nam
      rekolekcje od lat, wiedział, że ten temat jest ważny i nam
      potrzebny. Wiedział, że musimy być radykalni, bo kto, jak nie my,
      jak nie ci, którzy przyznają się szczerze, że Bóg jest dla
      nich najważniejszy.
      Tak krok po kroku pewnie będziemy realizować ewangelię.
      Choć w niektórych tematach to jest takie trudne... Mój mąż
      właśnie walczy z sobą, bo musi uporządkować pewną sprawę w pracy.
      Wyjdzie na totalnie nieprzystosowanego do współczesnego życia,
      wyjdzie na wariata ... sama nie wiem, na kogo jeszcze, ale zrobić to
      musi. Traktujemy nasze rekolekcje poważnie i to nie pierwszy raz,
      gdy właśnie w ten sposób (jakże dobitny) Bóg stawia przed nami
      wymagania. Staramy się nie odmawiać wink, ale to nie jest łatwe...
    • barbie-torun uczciwy to nie partner w biznesie:( 05.09.05, 13:16
      mąż kiedyś pracował w dużej, dynamicznej firmie
      mógł awansować na kierowniczy stołek
      ale koledzy "donieśli" że jest uczciwy
      więc to żaden partner w interesach wink
      spawa pirackich kaset:
      chłop mi nie pozwala przegrać w pracy muzyczki od koleżanek choć nagminnie
      wszyscy sobie kopiują, nieraz kupi jakąś płytkę za 50-70 zł
      czasem powtarza wolę mniej zarabiać i spać spokojnie
      troche to dziwne w dzisiejszych czasach
      rok temu wróciliśmy po 2 dniach do hipermarketu z mopem za 80 zł
      żeby zapłacić bo nie było go na paragonie
      ogólną sensację zrobiliśmy,
      kasjerki pełne zdumienia na nas patrzyły z niedowierzaniem
      chyba gdybym coś zwinęła ze sklepu lepiej bym się czuła
      ot czasy
      uczciwy = naiwny
    • darcia73 Re: Zasady wiary a życie codzienne 05.09.05, 19:41
      Zastanawiałam się, jakbym postąpiła w takiej sytacji. Nie zazdroszczę, czuc sie
      oszukanym nie jest przyjemnie. Ale mozna zastanawiac się jakims ktos innym jest
      chrzescijanim, zamiast zachowac się konkretnie i po chrzescijansku. Nie sądzę,
      ze kosciół jest winny. W zadnym kosciele nie usłyszałam, ze dobrze jest
      oszukiwac i krasc. Myslę, ze duzo zalezy od osobistej wrazliwosci sumienia,
      ktore powinno byc kształtowane zywą wiarą i czytaniem Słowa Bozego. Duzo zalezy
      od naszych rodzin, w jakis się wychowalismy, nasze dzieci tez na nas patrzą i
      uczą się na przykładzie.
      Ja chyba poszłabym do tych ludzi. Powiedziała im to tak, jak Ty Mamoadama nam
      to opisałaś. Tak samo zakcentowałabym, ze kupowałas mieszkanie, bo musiałas, ze
      kupujesz je od wierzących, uczciwych ludzi a tutaj taka przykra niespodzianka i
      duze koszty. Zapytałabym się jak oni widzą wyjscie z sytuacji. I leciutko,
      dyplomatycznie, bez umoszenia się postraszyłabym sądem, akcentując, ze sprawa
      jest na 100% do wygrania, poniewz poprzedni własciciel podpisał protokoł. Jesli
      nie trafi do ich sumienia - trudno. Mozesz isc do sądu, ja bym chyba nie
      poszła, bo myslę, ze raczej mamy tutaj do czynienia z ludzką głupota niż
      typowym swiadomym i celowym oszustwem.

      (38) Słyszeliście, iż powiedziano: Oko za oko, ząb za ząb. (39) A Ja wam
      powiadam: Nie sprzeciwiajcie się złemu, a jeśli cię kto uderzy w prawy
      policzek, nadstaw mu i drugi. (40) A temu, kto chce się z tobą procesować i
      zabrać ci szatę, zostaw i płaszcz. (41) A kto by cię przymuszał, żebyś szedł z
      nim jedną milę, idź z nim i dwie. (42) Temu, kto cię prosi, daj, a od tego,
      który chce od ciebie pożyczyć, nie odwracaj się. (43) Słyszeliście, iż
      powiedziano: Będziesz miłował bliźniego swego, a będziesz miał w nienawiści
      nieprzyjaciela swego. (44) A Ja wam powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół waszych i
      módlcie się za tych, którzy was prześladują, (45) abyście byli synami Ojca
      waszego, który jest w niebie, bo słońce jego wschodzi nad złymi i dobrymi i
      deszcz pada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. (46) Bo jeślibyście miłowali
      tylko tych, którzy was miłują, jakąż macie zapłatę? Czyż i celnicy tego nie
      czynią? (47) A jeślibyście pozdrawiali tylko braci waszych, cóż osobliwego
      czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? (48) Bądźcie wy tedy doskonali, jak
      Ojciec wasz niebieski doskonały jest.

      Ew. Mat. 5
      • mamaadama4 Re: Zasady wiary a życie codzienne 05.09.05, 21:17
        Na pewno muszę z nimi porozmawiać, ale muszę to zrobić mając wsparcie w postaci
        męża - samą mnie chyba za bardzo by poniosło. Natomiast sąd zostawiam sobie ( o
        ile bęzie taka możliwość) na wypadek niezałatwienia polubownego sprawy.
        • glupiakazia Re: Zasady wiary a życie codzienne 06.09.05, 09:36
          Czytam ten watek, mysle o tym i strasznie mi przykro, bo to niestety zdarza sie
          czesto. I rzeczywiscie - staralam sie sobie przypomniec - nie wiem kiedy
          slyszalam ostatnio kazanie o tej 'malej uczciwosci dnia codziennego'. Wydaje
          sie, ze to duze zadanie dla Kosciola.
          No bo co to za wielka sprawa pozyczyc od kolegi 5 zl na kanapke i 'zapomniec'
          oddac? Albo dac policjantowi 50 zl? Albo zanizyc wiek dziecka zeby jechalo
          autobusem za darmo? Drobiazgi? Ano drobiazgi, ale przyzwyczajamy sie do
          nieuczciwosci...
    • sion2 Kaziu zajrzyj na priv do 10.30 proszę :) n/t 06.09.05, 09:49

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka