mamaadama4
02.09.05, 15:49
Może tytuł wątku niezbyt fortunny, ale nic mądrzejszego do głowy mi nie
przyszło.
Mam taki mały dylemat i ciekawa jestem co o tym myslicie.
3 miesiące temu zamieniliśmy mieszkanie. Rodzina z którą zaminiliśmy
mieszkanie na pierwszy rzut oka ( co się potem tylko potwierdziło) z wiarą i
Kościołem jest za pan brat na codzień. Pierwszy raz u nich spotkałam się z
pojemniczkiem na wodę święconą przy wejściu do mieszkania, rozmawialiśmy o
tym jaki wpływ na wychowanie dzieci ma katolicka szkoła (mój pasierb chodzi
do takiej a ich dwie córki). Jednym z tematów rozmów było to jak wygląda
współpraca naszego byłego proboszcza z parafianami itd itd. No generalnie - z
wiarą nie tylko w sercu ale i w codziennym zyciu.
Już po przeprowadzce okazało się, że nie wszystko, co nam mówili o tym
mieszkaniu - a raczej jego stanie technicznym jest zgodne z prawdą. Miarka
się przebrała, kiedy okazało się - już po remoncie, że mieszkanie to jak i
cały budynek ma wadę techniczną i stanęliśmy przed koniecznością wymiany rur
wodnych i centralnego ogrzewania w całym 110m mieszknaiu. Najlepsze jest to,
że poprzedni właściciel teraz wypiera się, że o tym wiedział chociaż
widziałam u zarządcy protokoły awarii podpisane przez niego. Mówiąc krótko -
okłamał nas oszukując nas przynajmniej na 10 tyś zł. - bo tyle może nas w tej
chwili ten remont kosztować.
Kupilibyśmy to mieszkanie nawet wiedząc o jego wadzie, ale wiadomo, że po
pierwsze dążylibyśmy do obniżenia ceny, a po drugie najpierw wymienilibyśmy
rury a potem dopiero remontowalibyśmy podłogi, schody i malowali ściny.
Chciałabym coś z tym zrobić (rozważam nawet dochodzenie naprawienia szkód na
drodze cywlinej) ale przede wszystkim chciałabym to na ludzkiej płaszczyźnie
jakoś rostrzygnąć. Musze przyznać, że po raz pierwszy tak dałam się tak
oszukać - ta święcona woda chyba tak mnie zmyliła.
Co o tym myslicie?