19.10.05, 00:34
W szkole u moich dzieci, jutro odbywa sie dosyc huczna zabawa , swietowanie
Halloween. Dzieci i dorosli maja sie przebierac w stroje szkieletow ludzkich,
duchow, czarownic. Zreszta sklepy w Anglii pelne sa teraz tych akcesoriow.
Nie wiem, na ile to swieto upowszechnilo sie w Polsce. Jednak ciekawa jestem,
co Wy o tym myslicie. CZy poslalibyscie swoje dzieci na taka zabawe.
Obserwuj wątek
    • levine Re: Haloween 19.10.05, 01:03
      >CZy poslalibyscie swoje dzieci na taka zabawe.

      Z cala pewnoscia i stanowczo: nie. Nie poslalbym nawet swojego syna na
      organizowana w naszym zborze (doprawdy nie rozumiem po co) zabawe "zamiast
      halloween". Poki co dziecko jeszcze nie chodzi, wiec nie mam wielkiego problemu,
      ale za pare lat... smile
    • maadzik3 Re: Haloween 19.10.05, 04:58
      A ja siedze chwilowo w USA i jak najbardziej korzystamy z Halloweenu (tu nie
      jest tak sztuczny jak w Polsce). Tyle ze to jest dla mnie zwyczajne, swieckie
      swieto, juz nawet bez podtekstow (malo kto pamieta o nich) - jak sylwester,
      urodziny (prywatnie), 4 lipca czy co tam jeszcze... W malej miescinie na
      srodkowym zachodzie, w tak zwanym "pasie biblijnym" organizuje sie np. wloczege
      po centrum przebranych dzieci ktorym wlasciciele sklepikow w tym centrum rozdaja
      slodycze, w zoo robi sie dodatkowe pokazy zwierzat, a w pobliskim wilczym parku
      - wreczanie wilkom dynii. I co w tym zlego?
      Magda
      • morgana_le_fay Re: Haloween 19.10.05, 09:44
        maadzik3 napisała:
        I co w tym zlego?
        > Magda

        Też o to pytam. Co w tym złego? Nie dajmy się zwariować. Często chcemy być bardziej święci od samego Pana Boga, a zapominamy, że brak poczucia humoru i dystansu do wielu spraw doczesnych może być w Jego oczach ciężkim grzechem...
    • joanna.d.arc Re: Haloween 19.10.05, 09:58
      Haloween to sztucznie (komercyjnie) przeniesiony zwyczaj (święto) anglosaskie. U nas wygląda
      co najmniej dziwnie. W zasadzie nie mam nic przeciwko temu, ale sama bym w tym udziału
      nie brała, bo dla mnie amerykańskie wcale nie równa sie najlepsze. Ale nie ma tu powodów
      religijnych. Jeśli dziecko by chciało pójść, to droga wolna - ostatecznie nie jest to
      nic złego.
      Podobnie zresztą jak nic złego nie ma w topieniu Marzanny czy laniu wosku. Sama tego nie robię
      ale nikomu nie bronię.
      • aszlan Re: Haloween 19.10.05, 10:25
        Dla mnie "świetowanie" Haloween w Polsce jest sztuczne (podobnie jak
        Walentynki), ale tylko z powodów kulturowych a nie religijnych; gdybym
        mieszkała np. w USA to dziecku pozwoliłabym na uczestnictwo, a może sama też
        wzięła udział. Wydaje mi sie, że haloween to tylko wygłupy i zabawa, chociaż
        chętnie poznam argumenty osób, które uważają inaczej, bo ja mam w ogóle luzacki
        stosunek do bajkowych stworzeń, typu wróżki, elfy,czarodzieje, itp. tzn. w
        zabawie, czytaniu/oglądaniu bajek o tychże nie widze nic zagrażającego wierze.
        • joanna.d.arc Re: Haloween 19.10.05, 10:57
          Ja też lubię bajkowe stwory. Nie widzę przeszkód i sprzeczności w wierze w krasnoludki
          oraz w Boga. Dlaczego nie? Jeśli komuś z tym lepiej...
          Ja akurat nie wierzę ani w krasnoludki ani w Boga, ale i o jednych i o drugim lubię
          sobie poczytać i pogadać.
          • sion2 błąd logiczny - ekwiwokacja 19.10.05, 11:48
            Bardzo częsty błąd logiczny występujący u atiestów. Popełnia się go, gdy używa
            się tego samego słowa najpierw w jednym znaczeniu, a potem w innym. Powstaje on
            wtedy, gdy ktoś stosuje w swej argumentacji przesłanki oparte na tych samych
            słowach, jednak posiadających odmienne znaczenie.

            Przykład:

            Dzieci wierzą w krasnoludki, zaś chrześcijanie wierzą w Boga. Jeśli wierzysz w
            Boga, to tak jak byś wierzył w krasnoludki.

            Słowo „wiara” jest tu użyte dwukrotnie, lecz jest to ekwiwokacja, ponieważ wiara
            w Boga nie jest taką samą wiarą jak dziecięca i zupełnie na niczym konkretnym
            nie oparta wiara w krasnale, ponieważ wiara w Boga zawsze opiera się na jakichś
            przesłankach i różnych argumentach (nawet jeśli kogoś one nie przekonują), zaś
            wiara w krasnale na niczym takim się nie opiera. Słowo „wiara” ma zatem dwa
            odmienne znaczenia, lecz w tym zdaniu jest użyte tylko w jednym, utożsamionym
            znaczeniu, więc ktoś, kto formułuje takie zdanie, popełnia błąd logiczny
            ekwiwokacji.

            Przekłądając na język prosty:
            wierzymy w Boga bo Go doświadczamy i doznajemy tego, ze On nas prowadzi - czy
            znasz kogos kto widział krasnoludki lub czegos się od nich dowiedział?
            oczywiscie mówię o ludziach dorosłych.
            • joanna.d.arc Re: błąd logiczny - ekwiwokacja 20.10.05, 09:53
              Mam nadzieję, że w mojej wypowiedzi tego błędu nie znalazłaś?

              Skoro nie lubisz krasnoludków i wiarę w nie traktujesz jako niczym konkretnym nie podpartą
              to sparafrazuję swoją wypowiedź.

              Nie widzę sprzeczności w wierze w bogów greckich czy rzymskich oraz w Boga.
              Jeśli teraz powiesz, że wiara w bogów starożytnych jest wiarą dziecięcą i na niczym nie opartą
              to się szczerze zdziwię.

              A dla mnie wiara w krasnoludki, bogów starożytnych czy Boga to jedno i to samo. Służy poprawie
              samopoczucia człowieka, odpowiada na trudne pytania, niesie nadzieję.
              • ea-szarri Re: błąd logiczny - ekwiwokacja 20.10.05, 10:48
                joanna.d.arc napisała:


                > A dla mnie wiara w krasnoludki, bogów starożytnych czy Boga to jedno i to
                samo.
                > Służy poprawie
                > samopoczucia człowieka, odpowiada na trudne pytania, niesie nadzieję.
                >

                A nie mylisz przypadkiem wiary w Boga z wiarą w Bozię?
                Wiesz, kiedy byłam ateistką było mi o wiele łatwiej i przyjemniej; i na mniej
                pytań musiałam znaleźć sensowną odpowiedź.

                A poza tym, czy na pewno wiara w krasnoludki poprawia samopoczucie? Wątpię, no
                bo ile można czekać aż mi krasnoludki chałupę wysprzątają? Ja ciągle wierzę,
                ale coraz bardziej sfrustrowana jestem...

                • joanna.d.arc Re: błąd logiczny - ekwiwokacja 20.10.05, 10:53
                  > A nie mylisz przypadkiem wiary w Boga z wiarą w Bozię?

                  Nie bardzo wiem czym różni się Bóg od Bozi. Uczono mnie, że to to samo.

                  > A poza tym, czy na pewno wiara w krasnoludki poprawia samopoczucie? Wątpię, no
                  > bo ile można czekać aż mi krasnoludki chałupę wysprzątają? Ja ciągle wierzę,
                  > ale coraz bardziej sfrustrowana jestem...

                  Co fakt to fakt. Ale jak będziesz czekać na Boga, aż chałupę wysprząta, to też się nie doczekasz.

                  A moje krasnoludki to raczej takie złośliwe są. Zamiast sprzątać, to mi różne rzecz chowają smile
                  Ale i tak je lubię smile
                  • ea-szarri Re: błąd logiczny - ekwiwokacja 20.10.05, 11:02
                    joanna.d.arc napisała:


                    > Nie bardzo wiem czym różni się Bóg od Bozi. Uczono mnie, że to to samo.
                    >

                    Bozia to Bóg zredukowany do poziomu możliwości intelektualnych trzylatka smile


                    > Co fakt to fakt. Ale jak będziesz czekać na Boga, aż chałupę wysprząta, to
                    też
                    > się nie doczekasz.

                    Akurat tego od Niego nie oczekuję smile


                    >
                    > A moje krasnoludki to raczej takie złośliwe są. Zamiast sprzątać, to mi różne
                    r
                    > zecz chowają smile

                    Eee, to nie krasnale... to tylko diabeł pod ogonem chowa, bo wredota z niego
                    złośliwa smile)
                    • joanna.d.arc Re: błąd logiczny - ekwiwokacja 20.10.05, 11:35
                      > Akurat tego od Niego nie oczekuję smile

                      A widzisz, skoro nie oczekujesz tego od Boga, to dlaczego od krasnali tak?

                      Na tym polega zresztą paradoks wiary w Boga - nie oczekuje się od Boga niczego konkretnego,
                      niczego namacalnego, niczego sprawdzalnego, a jedynie "wskazówek" czy "znaków". Oczywiście ma to
                      swoje skomplikowane teologiczne uzasadnienie, które z definicji wyklucza próby dowodzenia, że
                      Boga nie ma, bo mimo próśb pokoju nie sprzątnął. Natomiast identyczny "dowód" działa
                      wspaniale w przypadku krasnoludków. Albo fakt, że nikt krasnali nie widział. To też "świetny dowód"
                      ich nieistnienia. No ale Boga też nikt nie widział. Ale to już dowodem nie jest.
                      Paradoksalne?
                      • ea-szarri Re: błąd logiczny - ekwiwokacja 20.10.05, 18:21
                        Ale dowodząc, że nie ma Boga, bo mimo próśb pokoju nie sprzątnął, dowodzisz
                        jedynie, że nie ma takiego Boga, który spełnia wszelkie prośby swoich
                        wiernych smile
                        Masz całkowitą rację. Nie ma takiego Boga, którego można byłoby sprowadzić do
                        roli pożytecznego bydlęcia w przydomowej zagrodzie.

                        • sion2 Re: błąd logiczny - ekwiwokacja 20.10.05, 18:52
                          wlasnie - dla ateistów skoro Bóg nie działa według ich rozumu, oczekiwań i żądań
                          to Go nie ma - logika porażająca zaiste smile.

                          Bóg - jak sama nazwa wskazuje - jest Kimś PONAD człowiekiem a nie jest jego
                          zabawką-pocieszycielkąpodusią, bankomatem, ochroną przed pożarem i
                          zabezpieczeniem planów na przyszłość.
                          Masz rację joanno - TAKI "bóg" nie istnieje.
                          • joanna.d.arc Re: błąd logiczny - ekwiwokacja 21.10.05, 08:20
                            > wlasnie - dla ateistów skoro Bóg nie działa według ich rozumu, oczekiwań i żąda
                            > ń
                            > to Go nie ma - logika porażająca zaiste smile.

                            właśnie - dla wierzących, jeśli krasnoludki nie działają według ich rozumu i oczekiwań to ich nie ma -
                            logika porażająca zaiste smile
                            • sion2 Re: błąd logiczny - ekwiwokacja 21.10.05, 08:37
                              joanna.d.arc napisała:

                              > > wlasnie - dla ateistów skoro Bóg nie działa według ich rozumu, oczekiwań
                              > i żąda
                              > > ń
                              > > to Go nie ma - logika porażająca zaiste smile.
                              >
                              > właśnie - dla wierzących, jeśli krasnoludki nie działają według ich rozumu i oc
                              > zekiwań to ich nie ma -
                              > logika porażająca zaiste smile


                              a wiec jednak: popełniasz błąd logiczny twierdzą cże wiara w krasnoludki oraz
                              wiara w Boga to są te same wiary, mają tylko inny przedmiot swego zainteresowania

                              według ciebie Bóg to to samo co kransoludki, (nawiasem mówiąc identycznosc z
                              poglądami Jajca jest oczywiście zupełnie przpadkowa...)
                              zastanów się więc czy znasz kogoś kto otrzymałby cos od krasnoludków, był przez
                              nie umacniany, doświadczył ich obecności, widział i je i słyszał

                              dobrze wiesz że są ludzie którzy widzieli np. Jezusa, ale nikt nie widział
                              krasnoludków
                              • aszlan Re: błąd logiczny - ekwiwokacja 21.10.05, 08:50
                                To jest niemożliwe przekonac kogoś, że Bóg istnieje, choćbyś sion podawała tutaj
                                przykłady obecności, czy tez działalności Boga w Twoim życiu, ateista potraktuje
                                to albo jako przypadki albo jako urojenia. Niestety nikt z ludzi nie moze dać
                                nikomu łaski wiary, nie zżymaj się zate na tych co nie rozumieją i próbują
                                ztrywializować BOga do poziomu krasnoludków.
                                Pozdrawiam, Malgosia
                                • joanna.d.arc Re: błąd logiczny - ekwiwokacja 21.10.05, 08:58
                                  Tak samo jak wierzący potraktują przykłady obecności krasnoludków w życiu niewierzących
                                  jako przypadki albo jako urojenia.
                              • joanna.d.arc Re: błąd logiczny - ekwiwokacja 21.10.05, 08:55
                                > a wiec jednak: popełniasz błąd logiczny twierdzą cże wiara w krasnoludki oraz
                                > wiara w Boga to są te same wiary, mają tylko inny przedmiot swego
                                > zainteresowania

                                Czyżby? Wiara to wiara.

                                > według ciebie Bóg to to samo co kransoludki, (nawiasem mówiąc identycznosc z
                                > poglądami Jajca jest oczywiście zupełnie przpadkowa...)

                                Nie znam dokładnie poglądów Twego ulubieńca, rzadko czytuję jego forum, a jeszcze rzadziej
                                się tam wypowiadam (w każdym razie rzadziej niż Ty). A wiara/niewiara w krasnoludki
                                to częsty argument wielu niewierzących w Boga.

                                > zastanów się więc czy znasz kogoś kto otrzymałby cos od krasnoludków, był przez
                                > nie umacniany, doświadczył ich obecności, widział i je i słyszał

                                Ja w dzieciństwie mocno wierzyłam w krasnoludki i to mi bardzo pomagało, a rodzice
                                utwierdzali mnie w przekonaniu, że krasnoludki istnieją. Nawet kłóciłam się z mamą, że widziałam
                                jak uciekają pod szafę. Wiara to kwestia wmówienia czegoś dziecku, kiedy ono przyjmuje wszystko
                                bezkrytycznie. Tak jest ze np. św. Mikołajem. Wierzy w niego chyba każde dziecko.
                                A czy on istnieje? Z Bogiem jest tak samo, tylko zostaje na starość.

                                > dobrze wiesz że są ludzie którzy widzieli np. Jezusa, ale nikt nie widział
                                > krasnoludków

                                Dobrze wiem, że BYLI tacy ludzie. Jezus był człowiekiem i ludzie go widzieli. Nie ma w tym
                                nic nadzwyczajnego.
                                • ea-szarri Re: błąd logiczny - ekwiwokacja 21.10.05, 10:04
                                  W sprawie krasnoludków – to nie jest tak, że wierzę/nie wierzę w ich istnienie.
                                  Ja jedynie nic o tym nie wiem, żeby istniały. Zresztą, nawet jeśli okaże się,
                                  że jednak istnieją, to się nawet przesadnie nie zdziwię. Ryby głębinowe są
                                  bardziej nieprawdopodobne niż krasnale, a jednak istnieją.
                                  Ponieważ jednak istnienie/nie istnienie krasnali nic nie zmienia w moim
                                  patrzeniu na ludzi i świat, to, szczerze mówiąc, jest mi ono obojętne.

                                  A poza tym, to tak sobie myślę, że nawet gdyby ktoś Ci pokazał niezbity dowód
                                  na istnienie Boga, to też byś grymasiła, no bo nie miałabyś pewności, jaki On
                                  jest i miałabyś pretensje, że nikt Boga do probówki nie włożył, żeby dokładnie
                                  jego właściwości zbadać smile))
                                  • joanna.d.arc Re: błąd logiczny - ekwiwokacja 21.10.05, 10:19
                                    O przepraszam. Niezbity, naukowy dowód na istnienie Boga przewróciłby mój świat do góry nogami.
                                    Sama nie wiem czy chciałabym taki dowód zobaczyć.
                                    • aszlan Re: błąd logiczny - ekwiwokacja 21.10.05, 10:35
                                      "Tak samo jak wierzący potraktują przykłady obecności krasnoludków w życiu
                                      niewierzących jako przypadki albo jako urojenia"
                                      Jest jednak subtelna róznica), ja wiem że Bog istnieje, a krasnoludki nie,
                                      zatem ktoś kto doświadcza obecności krasnoludków w swoim zyciu, potrzebuje moim
                                      zdaniem fachowej pomocy.

                                      • joanna.d.arc Re: błąd logiczny - ekwiwokacja 21.10.05, 10:42
                                        Zaraz zaraz. A jeśli ktoś powie, że WIE że krasnoludki istnieją a Bóg nie (nie, nie będę
                                        to ja - ja tak nigdy nie powiem, bo zwyczajnie tego nie wiem) to wymaga pomocy, ale jak ktoś
                                        twierdzi odwrotnie to jest normalny. DLACZEGO? Dlaczego nie pozwalasz ludziom wierzyć
                                        w co chcą i twierdzisz, że wiara w krasnoludki to objaw obłąkania. Nie mogę tego pojąć.
                                        • aszlan Re: błąd logiczny - ekwiwokacja 21.10.05, 11:04
                                          To jest własnie tajemnica wiary, nie potrafię Ci tego wytłumaczyć; jeśli kiedyś
                                          Bóg obdarzy Cię łaską wiary, sama zrozumiesz, tylko nie pytaj co musisz zrobic
                                          albo nie, aby taką łaskę otrzymać, Bóg przychodzi do nas wtedy kiedy chce i nie
                                          ma w tym żadnej naszej zasługi. A tak na marginesie bardzo mi przypominasz Mnie
                                          jeszcze niedawno.
                                          A co do pozwalania, uściślijmy jeśli ktoś wierzy w krasnoludki i nic więej nie
                                          wskazuje na obłąkanie, to oczywiscie nic mi do tego, tyle tylko, że nie
                                          słyszałam o żadnym takim przypadku. A Ty?
                                          • joanna.d.arc Re: błąd logiczny - ekwiwokacja 21.10.05, 11:42
                                            Hmm, widzę że dyskusja o krasnoludkach bardzo się komuś nie podoba, bo posty znikają.
                                            Ciekawe co te maleństwa są winne?
                                            • marzek2 Re: błąd logiczny - ekwiwokacja 21.10.05, 11:48
                                              Joanno, jeśli wyjaśnisz mi na priv w jaki sposób dyskusja o krasnoludkach pomoże
                                              Ci w dalekiej przyszłości (skoro Twój dzidziuś maleńki) w wychowaniu dziecka w
                                              wierze, będę bardzo wdzięczna.
                                              • joanna.d.arc Re: błąd logiczny - ekwiwokacja 21.10.05, 12:02
                                                A mogę tutaj?

                                                Ja po prostu parafrazuję twierdzenia osób wierzących w Boga by pokazać im, że tłumaczenie
                                                że Bóg na pewno istnieje "bo ja to czuję" jest mało przekonywujące. A twierdzenie przeciwne,
                                                że krasnoludków nie ma "bo nikt ich nie widział" jest równie nieuzasadnione co identyczne twierdzenie
                                                o Bogu.
                                                Chodzi mi o to, żeby osoby wierzące w Boga nie wypowiadały się ze świętym oburzeniem
                                                i "naukowym" przekonaniem o istnieniu Boga i nieistnieniu krasnoludków. W jedno i drugie
                                                można wierzyć, istnienia czy nieistnienia jednego i drugiego udowodnić ani wykluczyć nie można,
                                                zatem powinno się mówić wierzę/sądzę/jestem przekonana, że Bóg istnieje a krasnale nie,
                                                ale nie powinno się mówić WIEM, że krasnale nie istnieją bo ich nie widziałam.

                                                Wiem, czepiam się, ale chciałabym widzieć obiektywizm. Zresztą krasnale to tylko przykład,
                                                zamiast nich można podstawić wróżki, rusałki, duszki czy bogów hinduskich. Nie można mówić,
                                                że WIADOMO, że nie istnieją. BO NIE WIADOMO. Miliard ludzi z hakiem wierzy w różne bóstwa
                                                hinduskie. Prosze im spróbować wmówić, że one nie istnieją, bo nikt ich nigdy nie widział.

                                                A cała ta dyskusja jest po to, żeby uświadomić ludziom jak powinni opowiadać dzieciom o różnych
                                                takich sprawach. Nie powinno się mówić, moim zdaniem, że Bóg istnieje, a bogowie hinduscy, rusałki
                                                i inne krasnale nie istnieją. Powinno się mówić, że JA WIERZĘ, że Bóg istnieje, a nie wierzę
                                                że istnieją bogowie hinduscy, św. Mikołaje czy krasnoludki.
                                                O to mi właśnie chodzi. Bo dziecko słucha rodziców i im wierzy. A w ten sposób wmawia się dziecku
                                                pewne rzecy nie pozostawiając miejsca na własną ocenę i interpretację. Dzieci potem odbierają
                                                to jako fakt istnienia bądź nieistnienia, jak fakt, że słońce świeci w dzień, a w nocy nie.
                                                A fakty obserwowalne, naturalne to co innego niż wiara w Boga, bogów, św. Mikołaja czy
                                                krasnoludki. Należy umożlwić dzieciom rozróżnienie pomiędzy nimi. A nie podawać wszystko jako fakty.
                                                Bo to miesza w głowie i nie skłania do samodzielnego myślenia.
                                                Tak mi się wydaje. Ale widzę spory opór. Podyskutujmy zatem.
                                                • marzek2 Re: błąd logiczny - ekwiwokacja 21.10.05, 12:14
                                                  Piękny ten Twój wywód Joanno, tylko nie odpowiedziałaś mi na zadane pytanie - w
                                                  jaki sposób pomoże to TOBIE w wychowywaniu dziecka w rodzinie mieszanej.
                                                  Napisałaś mi na priv, że to jednen z powodów Twojej obecności na forum.

                                                  Bo tak się zastanawiam, czy Ty chcesz się DOWIEDZIEĆ na forum, jak to robić, jak
                                                  rozmawiać z dzieckiem o Bogu, czy Ty raczej chcesz UŚWIADOMIĆ ludziom jak to
                                                  robić powinnni, choć sama jeszcze nie miałaś okazji robić tego osobiście (bo
                                                  dziecko za małe). I skoro już wiesz (a takie wrażenie odnosi się czytając Twoje
                                                  posty) tyle nt wychowywanie dzieci w wierze, po co zadajesz pytania na forum?

                                                  Wracając do Twojego postu. Ja mówię dzieciom oczywiście, że są ludzie, którzy
                                                  nie wierzą w Boga, że są ludzie, którzy wierzą w innych bożków. Ale nie
                                                  oczekujesz chyba, że paroletnie dziecko będzie w stanie ocenić, co jest prawdą,
                                                  a co nie. Ja tak rozumiem wychowanie dziecka w wierze, jako przekazywanie mu
                                                  tego, w co JA wierzę. Przekazywanie, a nie zmuszanie go do wierzenia tak samo.
                                                  Wiem doskonale, że przyjdzie moment w życiu moich dzieci, gdy same wybiorą, czy
                                                  wiara rodziców będzie ich wiarą. Ja robię ze swojej strony wszystko co mogę by
                                                  tak było, bo wierzę, że to jest dla nich najlepsze. Ale jeśli wybiorą inaczej,
                                                  będę je kochać tak samo. Mają wolną wolę i tego nie zmienię.

                                                  A wracając do Twoich opinii nt wychowywania dzieci - wybacz, ale czy nie jest
                                                  niestosowne, żeby osoba, która dopiero co dziecko wychowawać zaczęła
                                                  "uświadamiała" innych, mających już niekiedy po parę dzieci i trochę więcej lat
                                                  niż ona, jak to robić powinny?

                                                  Wiesz, ja im mam więcej dzieci, tym więcej pokory nabieram wobec tego, czy
                                                  powinnam mówić innym, jak wychowywać dzieci... Życie uczy pokory niestety... a
                                                  może i lepiej...
                                                  • joanna.d.arc Re: błąd logiczny - ekwiwokacja 21.10.05, 12:23
                                                    > Piękny ten Twój wywód Joanno, tylko nie odpowiedziałaś mi na zadane pytanie - w
                                                    > jaki sposób pomoże to TOBIE w wychowywaniu dziecka w rodzinie mieszanej.
                                                    > Napisałaś mi na priv, że to jednen z powodów Twojej obecności na forum.

                                                    Nie wiem. Może mnie to forum przekona, że jestem w błędzie? Ja szukam.

                                                    A to co napisałam, to tylko moja opinia. Ja WIERZĘ że myślę słusznie, ale jestem zdolna
                                                    do przyjęcia konstruktywnej krytyki i zmiany swoich poglądów. Ja nie twierdzę, że WIEM
                                                    że mam rację. Ja tylko tak sądzę. Zresztą każdy może mieć inną rację i wszystkie będą dobre.

                                                    > Wracając do Twojego postu. Ja mówię dzieciom oczywiście, że są ludzie, którzy
                                                    > nie wierzą w Boga, że są ludzie, którzy wierzą w innych bożków. Ale nie
                                                    > oczekujesz chyba, że paroletnie dziecko będzie w stanie ocenić, co jest prawdą,
                                                    > a co nie. Ja tak rozumiem wychowanie dziecka w wierze, jako przekazywanie mu
                                                    > tego, w co JA wierzę

                                                    Ale mówisz dzieciom, że WIERZYSZ w Boga czy że WIESZ, że on NA PEWNO OBIEKTYWNIE istnieje? Widzisz
                                                    różnicę pomiędzy tymi dwoma, bardzo zbliżonymi, podejściami? Które stosujesz?

                                                    > A wracając do Twoich opinii nt wychowywania dzieci - wybacz, ale czy nie jest
                                                    > niestosowne, żeby osoba, która dopiero co dziecko wychowawać zaczęła
                                                    > "uświadamiała" innych, mających już niekiedy po parę dzieci i trochę więcej lat
                                                    > niż ona, jak to robić powinny?

                                                    To są moje przemyślenia. Nikt nie musi się do tego stosować. Ja nie pouczam, ja nie strofuję,
                                                    ja nie ganię. Ja tylko wyrażam swoją opinię. A czy ksiądz, który dzieci nie ma powinien się
                                                    wypowiadać na temat ich wychowania??


                                                    Mniej więcej o taką dyskusję mi chodziło.

                                                    P.S.
                                                    Od teraz zamiast krasnoludków będę "używała" bogów hinduskich, bo widzę że są łatwiejsi do zaakceptowania.
    • marzek2 Re: Haloween 19.10.05, 11:08
      Halloween to może zabawa, ale dla mnie mniej więcej to jak zabawa dziecka
      zapałkami. Niby zabawa, ale łatwo o niebezpieczny finał takiej zabawy.

      Wierzę w istnienie rzeczywistości duchowej, to że czegoś nie wiedzimy nie
      znaczy, że tego nie ma. Bóg jasno wypowiada się w Biblii nt magii, czarów itp -
      w sposób negatywny oczywiście.

      Sion kiedyś mądrze zacytowała kogoś innego - "największy sukcesem diabła na
      ziemi jest to, że ludzie włożyli go między bajki" czy coś w tym stylu.

      Jeszcze nie wiem, co zrobimy, gdy podobna zabawa będzie u mojej Zuzi w
      przeszkolu, chyba bym nie puściła. A już na pewno nie pozwolę się dzieciom
      przebierać za szkielety, czarownice itp.

      Być może jestem trochę niekonsekwentna, bo z drugiej strony czytamy dziewczynom
      o Śnieżce, Kopciuszku itp. Ale czarownicom stanowczo mówię nie.
      • aszlan Re: Haloween 19.10.05, 11:33
        Ale marzek, sięgam pamięcią do dzieciństwa i pamiętam, że bawiałam się w zarówno
        we wrozki jak i czarownice, (czary mary abrakadabra, itd), wywoływanie duchów
        (oj to chyba najbardziej niebezpieczne) ale w życiu nie byłam u wróżki, no
        jeśli nie liczyc mojej cioci, która stawiała karty wszystkim pannom w rodzinie,
        ale przecież nikt w to nie wierzył. Wiem co Biblia mówi na temat magów i wrózb,
        ale dotyczy to rzeczywistego parania się magią a nie wygłupów, haloween jako
        wstęp do okultyzmu, jakos mnie to nie przekonuje, to raczje naśmiewanie się z
        tego. A co do cytatu to przypisywany jest on poecie Ch.Baudlair'owi, który
        powiedział także "Nie należy sądzić, że diabeł kusi jedynie ludzi genialnych.
        Gardzi zapewne głupcami, ale nie lekceważy ich pomocy. Przeciwnie, pokłada w
        nich wielkie nadzieje"
    • mamalgosia Re: Haloween 19.10.05, 11:37
      No więc też chciałąm zapytać. U mnie sytuacja wygląda następująco: synek nie
      chodzi do przedszkola, więc w ramach socjalizacji posłałam go na angielski Helen
      Doron. No i oni organizują zabawę na Halloween dla takich małych dzieciaczków
      (dla starszych dzieci jest oddzielnie). Mam mieszane odczucia, ale chciałabym,
      żeby poszedł - właśnie to będzie lepsza okazja do pobycia z innymi dziećmi niż
      cotygodniowe lekcje. Pomyślałam, że wytłumacze mu to tak, że to jest taki
      angielski zwyczaj i że dlatego zabawę organizuje szkoła angielskiego. Przebiorę
      go za strażaka, bo i tak za nic innego przebrać się nie da.
      Trochę mam obawy, bo według mnie to pogański zwyczaj, ale w sumie karnawał też
      pogański, a jendak się bawimy
      • joanna.d.arc Re: Haloween 20.10.05, 09:55
        Ja bym się tym aż tak nie przejmowała, bo większość zwyczajów pochodzi z czasów przedchrześcijańskich.
        Zostały one wchłonięte przez chrześcijaństwo i "urobione" na chrześcijańską modłę.
        Ale ich rodowód jest wcześniejszy i pogański. Ale czy komuś to przeszkadza?
    • mama_kasia Re: Haloween 19.10.05, 14:15
      Nie podoba mi się zwyczaj Halloween. Może za mało go znam, rozumiem.
      Chyba nawet nie wiem, skąd się wziął...
      Nie podoba mi się jego zbliżenie w czasie z naszą katolicką
      uroczystością Wszystkich Świętych i z dniem zadusznym.
      I Halloween i te święta mówią o świecie zmarłych, tyle że w jednym
      przypadku to zabawa, a w drugim sprawa poważna.
      Tyle że ja mówię z mojej polskiej i katolickiej perspektywy. Myślę, że
      co innego, gdy jest się tam, skąd zwyczaj pochodzi. Nie wiem, jak
      tam traktowałabym Halloween, bo za mało o nim wiem. Nie potrafię
      wczuć się w taką sytuację.
      • elwinga Re: Haloween 19.10.05, 14:38
        Chyba nie ma się co obawiać. Halloween nie przyjmie się w Polsce tak jak np.
        walentynki właśnie ze względu na tę bliskość Zaduszek, których obchodzenie w
        taki, a nie inny sposób jest u nas bardzo zakorzenione. Najlepszy dowód - że do
        tej pory się nie przyjął, a o obchodzeniu Halloween w kulturze anglosaskiej
        wiadomo nie od dzisiaj.

        Gdyby to chodziło o moje dziecko, które ktoś by zaprosił na Halloween, to chyba
        bym się nie sprzeciwiała - ale podkreśliłabym wyraźnie, że to tradycja
        anglosaska, z którą się nie identyfikujemy, co nie znaczy, że nie możemy jej
        poznać.
    • patka.f Re: Haloween 19.10.05, 16:27
      Ciekawy temat zaczęłyście. Właśnie niedawno rozmawialismy o tym z mężem- co
      zrobimy.. i gdyby nie to, że mieszkamy chwilowo w USA to z całą pewnością nie
      posyłalibyśmy dzieci na imprezy czy w inny sposób nie świętowali tego dnia. Nie
      mniej jednak, będąc tutaj- nie ma możliwości praktycznie (zwłaszcza że dzieci
      chodzą do szkoły i przedszkola) nie włączyc sie w to święto. Już od miesiąca
      wiekszość domow jest poozdabiana a szkole robi sie głównie rzeczy związane z
      tematem Haloween. Jak w takim razie możemy powiedziec dzieciom, że one jedne nie
      pojdą na party bo nam sie to nie podoba? Na prawde bardzo trudno..

      Przemodlilismy sprawe i stwierdziliśmy że podejdziemy do kwestii z humorem i
      zminimalizujemy ważnośc tego świeta tak jak tylko jest to możliwe. Przebierzemy
      ich np. za smoka czy indianina, podą na parade, potem po cukierki i już. Dla
      nich to bedzie frajda a my bedziemy mieli kłopot z głowy..Nie mniej jednak
      wytłumaczylismy im to w ten sposób, że Haloween to takie święto przygotowujace
      nas do dnia wszystkich świętych smile Tego dnia my mamy impreze, a nazajutrz
      świetują wszyscy święci w Niebie (jednego dnia i tez robią tam wielką imprezę)
      Troche tu ciężko, dlatego że z tego co ja zauważyłam, tu nie obchodzą święta
      wszystkich świętych..ale staramy sie dzieciakom jakoś to wytłumaczyć.
      Mam nadzieję, że przezyjemy to radosnie.
    • kulinka3 Re: Haloween 19.10.05, 17:02
      Nie bardzo rozumiem co w helloween jest do świętowania? Oprawa tego święta jest
      dla mnie zupełnie niezrozumiała.Podejrzewam,że dla większości
      "przeszczepiających" ten zwyczaj na grunt polski pewnie też.A jeszcze w
      zestawieniu z naszym 1 listopada to już zupełna pomyłka i bezmyślność.
      Pozdrawiam
    • samboraga Re: Haloween 19.10.05, 17:30
      Nie chciałabym aby moje dziecko szło na taka zabawę. Przeszkadza mi, że to
      zaraz obok Wszystkich Świętych, bo sama zabawa jest w tej chwili tylko zabawą,
      bez 'ideologii'wink Na szczęście w naszym przedszkolu (i szkole) nie będę
      narażona na takie dylematy.
      Ale - Mamałgosiusmile - w Twojej sytuacji oraz gdybym mieszkała w kraju gdzie jest
      to tradycja, posłałabym dziecko bez specjalnych oporów.
      • mamalgosia Re: Haloween 19.10.05, 19:18
        własnie chyba pójdziemy. Jeszcze na początku miało to być w piątek, to odpada,
        ale przenieśli na sobotę
        • verdana Re: Haloween 20.10.05, 09:02
          Nie mam nic przeciw Hallowen w stanach.
          W Polsce tego zwyczaju i zabaw w przeddzień święta zmarłych po prostu nie
          znoszę. Zawsze wyobrazam sobie, co musza przezywac dzieci i ich rodzice, który
          niedawno kogos stracili, a tu zaprasza się ich na wygłupy i zabaę. Połaczenie
          tych dwóch tradycji jest dla mnie bardzo nietaktowne - żeby nie powiedzieć
          makabryczne.
          Co nie oznacza, że dziecka na zabawę nie puszczę. Puszczę, bo wydaje mi się, że
          pozbawianie dziecka zabawy bo rodzicom się pomysł nie podoba, to nic lepszego,
          jak zachęcenie go do takiego własnie obchodzenia Hallowen w przyszłosci.
          Człowiek bardzo przywiazuje się do niespełnionych marzeń.
          • joanna.d.arc Re: Haloween 20.10.05, 10:00
            > Zawsze wyobrazam sobie, co musza przezywac dzieci i ich rodzice, który
            > niedawno kogos stracili, a tu zaprasza się ich na wygłupy i zabaę

            Zawsze mogą odmówić. Poza tym zawsze w ciągu roku może się tak zdarzyć, że ktoś kogoś zaprosi na
            zabawę, a temu komuś akurat ktoś umarł. I co wtedy? Mamy się nie zapraszać na zabawy, bo być
            może akurat komuś ktoś umarł. Bez przesady.
            A swoją drogą lepiej cieszyć się, że człowiekjest w niebie niż umartwiać, że nie ma go wśród nas.
            • pawlinka Re: Haloween 20.10.05, 10:05
              joanna.d.arc napisała:

              > > Poza tym zawsze w ciągu roku może się tak zdarzyć, że ktoś
              > kogoś zaprosi na zabawę, a temu komuś akurat ktoś umarł. I co wtedy? Mamy
              się nie zapraszać na z zabawy, bo być może akurat komuś ktoś umarł. Bez
              przesady.

              no cóż, jest jeszcze takt i dobre wychowanie, a także coś takiego jak
              empatia...to jest ta potrzebna wg mnie "przesada"
              • joanna.d.arc Re: Haloween 20.10.05, 10:09
                No ale jeśli nie wiesz, że komuś akurat ktoś umarł, to musisz być wróżką by akurat
                tej osoby nie urazić zapraszając ją na zabawę.
                • alex05012000 Re: epilog 28.10.05, 11:42
                  u mojej córki w przedszkolu w zerówce była zabawa z okazji halloween, z
                  przebieraniem sie itd... no i Ola mnie wczoraj wieczorem jak wróciłam z pracy
                  poinformowała: :mamusiu,a wiesz ci z zerówki mieli HAŁOLIN!!!, mnie się
                  ewidentnie skojarzyło z ... chałą!
                  • kiwwinka pogaństwo 28.10.05, 15:04
                    W szkole moich córek z okazji nadchodzącego Halloween dziś od rana biegały
                    dzieci poprzebierane za czarownice,kościotrupy itp....
                    ani to zabawne ani pouczające a z chrześcijańskiego punktu widzenia myślę że i
                    conajmniej niewłaściwe,
                    to "święto" niczego dzieci nie uczy i niczego pozytywnego im nie pokazuje,
                    czy my musimy papugować zachodnie zwyczaje,przyzwalać na nie i wprowadzać je u
                    nas jako swoje ?
                    Dzięki Bogu że moje dzieci nie są podatne na wpływy, potrafią wyrazić swoje
                    zdanie koleżankom na temat tych "atrakcji" i nie mają ochoty na przebieranie,
                    nie stosuję bezwzględnych zakazów, raczej tłumaczę bez owijania w bawełnę o co
                    chodzi w tym pogańskim zwyczaju kultywowania śmierci.
    • akve Re: Haloween 01.11.05, 12:22
      W zeszłym roku w szkole moich chłopców zorganizowano zabawę Halloween.Dzieci
      miały się poprzebierać (makabrycznie dla mnie),był nauczyciel
      prowadzacy,wygłupy,stareszenie,jakies konkursy.
      Byliśmy przeciwni,aby chłopcy w niej brali udział.Ale oni nalegali.Doszliśmy do
      wniosku,ze dobrzemoga iść ,ale bez przebierania.Myślałam tez,ze będe mogła
      zobaczyć co się tam dzieje i sama ocenię,wytłumaczę...Ale neistety rodzice nie
      mogli w zabawie uczestniczyć.Byłam wściekła ,ze się zgodziłam.
      Ale zapytałam chłopców czy było warto iść.Odpowiedzieli,ze nie specjalnie im
      się podobało.Ucieszylismy się smile
      Potem na zebraniu rozgorzała dyskusja.Ze to nic złego,takie wygłupy,dzieci
      lubia się bać,trzeba pokazywac tradycje innych krajów itd.Pytam dlaczego zabawa
      nie była na angielskim i po angielsku,moze wtedy coś by wniosła.
      Cześć rodziców była przeciwna ,cześć nie widziała nic złego w takiej zabawie.
      Zaczęla się zastanawiać nad argumentami człowieka wierzącego przeciwko i jak
      zwykle z pomocą przyszli Dominikanie.
      Diabeł nie wkracza w życie tam gdzie jest coś poważnego i na serio.Największym
      jego zwyciestwem jest to ,ze ludzie w niego nie wierzą i robią z niego ZABAWĘ.
      Wchodzi w życie dzieci tak "niewinnie".O tym pisała sion i marzek.
      Druga sprawa :wyjątkowo razi mnie połaczenie naszego swięta i tradycji
      Wszystkich Swiętych z Halloween.O tym pisała verdana.Nie chciałam zeby ostatnim
      wrazeniem jakie dzieci wyniosa ze szkoły przed WŚ były kosciotrupy i czarownice.
      To jakiś absurdalny kult śmierci.
      Jeżeli chrześcijaństwo nie uznaje czarów,wrózenia ,magów ,bo ich po prostu nie
      ma to ZABAWA i stwarzanie takiej RZECZYWISTOŚCI nie jest dobre.
      Co innego czytać BAJKI ( od razu uprzedzam pytania i atak).Dzieci doskonale
      odróżniają fikcję od rzeczywistości.

      A w tym roku szkoła zmądrzała ( a jak gorąco się o to modliliśmy!) i nie tylko
      nie zrobiła zabawy ,ale zaprasza na spotkanie wyjaśniające i rozmowę.
      Po spotkaniu napisze jak było.
      • blueaggie Re: Haloween 01.11.05, 17:27
        Juz po Haloween, wiec i ja dodam swoj glos.

        Mieszkamy w Stanach i ten temat jest walkowany rok rocznie w moim domu.
        Szczegolnie tutaj jest ciezko wytlumaczyc dzieciom, ze to nie tylko fun, ale
        przede wszystkim poganskie swieto, ktore przez katolikow nie powinno byc w
        zaden sposob celebrowane. Zawsze jestem przeciwna jakiemukolwiek udzialowi
        moich dzieci w Haloween. Sprawa bardzo jest utrudniona w szkole, gdzie juz
        przez caly miesiac pazdziernik, dzieci sa doslownie "zasypywane", przeroznymi
        pracami domowymi zwiazanymi z tym poganskim swietem. Kulminacja to dni przed,
        kiedy to dzieci maja, Haloween Party w szkole, w dniu Haloween przychodza
        poprzebierane i maja parade szkolna. Jak wiec widzicie jest to trudny orzech do
        zgryzienia dla Rodzicow chcacych wychowac dzieci w wierze KK. Poddawac sie
        jednak nie nalezy, ale tlumaczyc, tlumaczyc i jeszcze raz tlumaczyc dlaczego
        Haloween jest zly.
        Dzieci najbardziej boja sie odrzucenia w szkole przez rowiesnikow. "Mama
        wszyscy przyjda przebrani a ja nie?! Oni nie beda sie chcieli pozniej ze mna
        bawic!!! Moge sie przebrac? Please, please".
        Sytuacja najgorsza z moja 7 letnia corka. Dziewczynki marza w tym wieku o
        przebraniu np. za ksiezniczke no i oczywiscie nie chca czuc sie wyrzucone poza
        nawias spolecznosci klasy. Musze dodac,ze Ola jest jedynym polskim dzieckiem w
        klasie i sam ten fakt budzi dodatkowe "zainteresowanie", np. "dlaczego ty w
        sobote musisz chodzic do szkoly?"(polska szkola sobotnia), to musi byc glupie.
        I wiecie co? Pomimo tego moje dzieci w tym roku, same bez niczyjej namowy
        zadecydowaly, ze nie biora udzialu w Haloween. Bylam ogromnie dumna!!! Corka
        byla jedynym nie przebranym dzieckiem w klasie i poraz pierwszy nie byla smutna
        z tego powodu. Aby pokazac dzieciom, ze daty pomiedzy 30 pazdziernika a 2
        listopada mozna, a nawet trzeba inaczej celebrowac, w niedziele przed Msza Sw.
        cala Rodzina razem z Dziadkiem pojechalismy odwiedzic Babcie na cmentarzu(byly
        chryzantemy i polskie znicze) oraz groby polskich kombatantow z II Wojny
        Swiatowej. Po Mszy Sw. byly paczki, a pozniej uroczysty obiad w domu, gdzie
        obowiazkowo byl rosol. Wieczorem wybralismy sie do kina. Bylo super.
        Natomiast w Haloween pojechalismy na godz. 7:30 wieczorem na Rozaniec do
        kosciola, a pozniej byla Msza Sw.
        Pamietajmy, ze warto walczyc o dobre wzorce w naszych Rodzinach.

        I mialo byc krotko, a sami widzicie jak wyszlo. Chcialam jednak Wam pokazac, ze
        nawet w tej "zkreconej" Ameryce mozna wychowac dzieci w duchu naszej wiary i
        nauki KK.

        Pozdrawiam,

        • kulinka3 Re: Haloween 01.11.05, 17:48
          Dla nas w Polsce haloween to jednak jakaś egzotyka, co innego w US. Dlatego
          czytając Twój list jestem pod wrażeniem.Gratuluję!
    • mama_kasia Re: Haloween 01.11.05, 21:56
      Dzisiaj wieczorem dzwonek drzwi, a za drzwiami dwóch chłopców
      z maskami na twarzach. Coś tam o halloween mówili, ale mój
      mąż dobrze ich nie zrozumiał.
      I tak to zwyczaj zaczyna się rozprzestrzeniać sad((
      • samboraga Re: Haloween 01.11.05, 22:25
        a wczoraj przyszła do nas dyniawink
        mój mąż ją przyniósł, żeby chorego synka rozweselić...
        no i tak sobie świętowaliśmy nową, świecką tradycję z wydłubanym, śmiesznym
        potworkiemwink
        • blueaggie Re: Haloween 01.11.05, 22:57
          samboraga napisała:

          > a wczoraj przyszła do nas dyniawink
          > mój mąż ją przyniósł, żeby chorego synka rozweselić...
          > no i tak sobie świętowaliśmy nową, świecką tradycję z wydłubanym, śmiesznym
          > potworkiemwink

          nie jestem przeciwna dyni; dynia sama w sobie kojarzy mi sie z jesiennym
          warzywem i pysznym ciastem z dyni. A osobiscie w tym roku naszej dyni wycielam
          pyszczek, zrobilam nos z polowki jablka, a zarowki sluzyly za przepiekne rozki
          i wyszedl....robal. Tez w ten sposob rozweselilam swoje lobuzy.I wyszlo nam ...
          swieto jesieni.
          • maadzik3 Re: Haloween 02.11.05, 01:14
            A ja podtrzymuje zdanie powyzej wyrazone - co w tym zlego? Przy czym w Polsce
            wydaje sie sztuczne (jak Walentynkiwink))) ale w Stanach gdzie chwilowo mieszkam
            mi nie przeszkadza. Dla wszystkich moich znajomych (Amerykanow) to w gruncie
            rzeczy jesienne swieto cukierkasmile)) Ja (i oni tez) zadnego kultu smierci nie
            widze. W koncu po pierwsze nie trzeba sie przebierac za wampira, a jesli dziecko
            chce sie przebrac za kowboja/ kaczke/ ksiezniczke/ zabe itp. itd. to co jest
            gorszego w halloweenie w stosunku do kultywowanych w Polsce od lat karnawalowych
            zabaw przebierancow? Po drugie co ma wspolnego basniowy stwor (wiedzma) lub
            wsparcie dla naszych miesni bez ktorego nie mozemy chodzic (szkielet) z kultem
            smierci? Po trzecie dlaczego poprzebierani kolednicy - z diabelkami i smiercia z
            kosa (czesto sama widzialam) sa OK a zbierajace w halloween cukierki dzieci nie?
            To jest dla mnie tu okazja do powloczenia sie po centrum z uszczesliwionym
            cukierkami dzieckiem (na co dzien prowadze polityke bardzo ograniczonej ilosci
            slodyczy), porozmawiania z ludzmi ktorzy maja tam sklepiki/ knajpki/ zaklady
            fotograficzne i rozdaja cukierki i wizytowki (a noz sie trafi klient?smile)),
            przejechania sie tzw. nawiedzonym pociagiem w skansenie parowym (nawiedzenie
            nawiedzeniem a moje dziecko mogloby pol dnia co dzien jezdzic pociagiemwink))) A
            dzis malo kto pamieta ze zaduszki to tez poganskie stare swieto ktore usilowano
            (chyba skutecznie) schrystianizowac gdy sie go wytepic nie udalo.
            Oczywiscie wiara w niektore basniowe stwory (czarownice) popchnela ludzkosc do
            jednych z najgorszych aktow ludobojstwa, ale zlo bylo w tych ludziach widzacych
            w swoich sasiadach, w kobietach, w ludziach mowiacych innym narzeczem zlo
            wymagajace eksterminacji. W tym sensie za antysemityzm trzeciej rzeszy zydzi
            odpowiadaja jak owe kobiety za polowania na czarownice. Co sprawilo ze Niemcy w
            polowie dwudziestego wieku zobaczyli w swych sasiadach wcielenie zla? Zlo
            niewatpliwie, ale nie zlo sasiadow. To tak serio. A zartobliwie - wole ladnego
            wampirka niz kolejnego batmana czy rozowa ksiezniczke od ktorych juz mnie mdlismile)))
            Magda
            • maadzik3 Re: Haloween 02.11.05, 01:30
              Aha, jak rozumiem noc sobotkowa (przemianowana pozniej na swietojanska) i
              andrzejki - oba zwyczaje o wybitnie poganskich korzeniach tez sa przez
              przeciwnikow halloweenu potepiane? Jak wyzej napisalam, dla mnie w Polsce to
              sztuczne, ale sztuczne a zle to jednak zupelnie rozne rzeczy.
              M.
              • samboraga Re: Haloween 02.11.05, 09:38
                hmmm, hallowenowych kolędników to bym nie chciała gościćwink
                i faktycznie czas 'przebierania się' to dla mnie bardziej karnawał

                może denerwuję się bardziej na importowane święta replikujące coś co jest już u
                nas, ale nie w skomenracjalizowanej formie? może najbardziej drażni ta
                komercjalizacja?
                ale co do nocy świętojańskiej to chyba 'dzięki' walentynkom ostatnio ożyła, tak
                jakbyśmy sobie od początku o niej przypomnieli, że i my mamy święto miłości...

                a dynia - dla mnie do jedzenia niedobra (ani jako ciastka, ani zupa z dyni
                itp.), ale nie kojarzy się z niczym podobnym w Polsce, więc też mniej
                przeszkadza
            • kiwwinka Re: Haloween 02.11.05, 09:51
              co w tym złego?...

              "Święto Halloween wywodzi się z pogańskiego, celtyckiego obyczaju All Hallow's
              Eve. W XIXw przywędrowało do Stanów Zjednoczonych gdzie do dziś jest obchodzone
              najhuczniej. W ten dzień w Irlandii palono ogniska oraz odprawiano modły za
              dusze zmarłych.

              Oryginalnie związany jest z czarną magią i odprawianiem czarów, popularne
              symbole to duchy, czarownice, nietoperze, czarne koty, gobliny, zombie, sowy,
              demony itp. Inny znany symbol to wydrążona dynia z palącymi się w środku
              świecami. W Stanach Zjednoczonych popularnym zwyczajem jest przebieranie się za
              duchy, wampiry, czarownice, demony. W ten dzień przebrane dzieci chodzą po
              domach zbierając cukierki i słodycze. Odpowiednikiem Halloween w kościele
              katolickim są Zaduszki.

              W różny sposób święto obchodzone jest w różnych krajach jednak coraz częściej
              obserwuje się 'amerykanizacje' tego święta i zanik tradycyjnych zwyczajów. Po
              dziś dzień święto to jest narodowym świętem w Irlandii. Hucznie obchodzone jest
              też w takich krajach jak: Anglia, Australia, Stany Zjednoczone, Nowa Zelandia i
              Szkocja.

              Zabawy i Wróżby
              Z Halloween związane jest wiele zabaw. Najpopularniejszą jest łapanie jabłek
              (boobing for apples), w której za pomocą zębów należy wyłowić pływające w wannie
              lub basenie jabłka. Inną popularną zabawą jest zjadanie bez pomocy rąk wiszących
              na nitkach ciastek i owoców.
              Do zabaw Halloweenowych należą także wróżby, na przykład: Wróżenie ze spodków.
              Siedząca za stołem z zawiązanymi oczami osoba wybiera jeden ze stojąch na stole
              spodków. Zawartość spodka wróży wydarzenia na przyszły rok.
              W Ameryce Północnej niezamężne kobiety siadają w ten dzień w ciemnym pokoju
              patrząc w lustro tak długo aż nie pojawi się w nim twarz przyszłego małżonka,
              ale uwaga, jeśli zamiast twarzy pojawi się trupia czaszka kobieta nie przeżyje
              dłużej niż rok.

              Symbole
              Symbole Halloween to oczywiście wszystko co kojarzy się z życiem pozagrobowym i
              horrorem, a więc duchy, zjawy, upiory, wampiry, czarownice, kostuchy, demony,
              trupie czaszki, piszczele, zombie itp."
            • kiwwinka Re: Haloween-zaduszki 02.11.05, 09:53
              "Zaduszki - rzeczywiste Święto Zmarłych, często mylone z dniem Wszystkich
              Świętych wywodzące się z pogańskiego obrządku 'dziadów'. W tym dniu oddajemy
              hołd modląć się za zmarłych. Obchody Święta Zmarłych zapoczątkował Święty Odilon
              w roku 998 ale dopiero w XIIw (w Polsce w XIIw) tradycja ta rozpowszechniła się
              na cały Kośćiół Katolicki. W 1915 roku Papież Benedykt XV zezwolił na
              odprawianie mszy świętej w intencji poleconej przez wiernych.
              Odpowiednikiem w krajach anglosaskich jest Halloween

              Zwyczaje
              W Dzień Zaduszny tradycją jest chodzenie na groby bliskich, palenie zniczy,
              modlitwy i odprawianie mszy w intencji zmarłych.
              Z obrządków ludowych przetrwał jeszcze gdzieniegdnie zwyczaj karmienia dusz
              zmarłych, przybyłych w tym dniu z zaświatów na ziemie. W tym celu zostawiano na
              stole chleb z masłem lub cały obiad. Specjalnie wypiekanym chlebem dzielono się
              także z żebrakami modlącymi się za dusze zmarłych (stąd nazwa 'Dziady'). Chleb w
              zależności od regionu posiadał swoją nazwę np. 'Powałka', 'Petryczka',
              'Zaduszka' lub 'Chleb Umarłych'. Do obrzędów zadusznych należy także specjalna
              msza odprawiana w tym dniu zwana 'pominkami'. "

              wszystko ze strony :
              halloween.friko.net/
              życzę owocnych przemyśleń.

              *******************************
              • pawlinka Re: Haloween-zaduszki 02.11.05, 13:01
                kiwwinka napisała:

                > "Zaduszki - rzeczywiste Święto Zmarłych, często mylone z dniem Wszystkich
                > Świętych wywodzące się z pogańskiego obrządku 'dziadów'. W tym dniu oddajemy
                > hołd modląć się za zmarłych. Obchody Święta Zmarłych zapoczątkował Święty
                Odilo
                > n
                > w roku 998 ale dopiero w XIIw (w Polsce w XIIw) tradycja ta rozpowszechniła
                się
                > na cały Kośćiół Katolicki. W 1915 roku Papież Benedykt XV zezwolił na
                > odprawianie mszy świętej w intencji poleconej przez wiernych.
                > Odpowiednikiem w krajach anglosaskich jest Halloween
                >
                >
                To chyba dosyć ogólnikowa historia dzisiejszego wspomnienia wszystkich wiernych
                zmarłych. Ator srony, którą podajesz, zrównuje halloween z Zaduszkami, a to
                chyba nie tak.
      • glupiakazia Re: Haloween 02.11.05, 09:15
        do nas tez przyszly przebrane dzieci, ale im powiedzialam, ze dziekujemy, nie
        uznajemy H-n. Poszly sobie. Potem zalowalam, bo powinnam je byla zaprosic i
        pogadac o h-n, ale nie zajarzylam. Moze za rok...
        ja przede wszystkim nie znosze swiat importowanych, mysle, ze w stanach moze
        jakos latwiej bym to lyknela, chociaz podziwiam blueaggie za konsekwencjesmile
        ale z tym diablem w zabawie tez cos jest. pamietacie takie opowiadanie
        Kolakowskiego o konferencji prasowej diabla? tam jest genialnie pokazane, jak
        diabel nas 'oswaja' z mysla o sobie i wnika, wnika coraz glebiej...
        • maadzik3 Re: Haloween 02.11.05, 13:56
          O imporcie juz pisalam - tu sie zgadzam, ale tak jak sztuczna w Stanach bylaby
          noc sobotkowa itp. tak w Polsce helloween, natomiast bez wzgledu na korzenie (o
          ktorych dzis prawie nikt nie pamieta i co do dnia zadusznego i co do helloweenu
          i co do np. Bozego Narodzenia - dzis zupelnie schrystianizowanego, a w
          pierwszych wiekach czesto wysmiewanego przez chrzescijanskich filozofow a
          rozpowszechnionego zeby schrystianizowac mitrajskie swieto zwyciestwa dnia nad
          noca). O ile Boze Narodzenie dzis dla mnie jest swietem religijnym (i dla
          wszystkich chyba chrzescijan) o tyle helloween sie zeswiecczyl - nie jest dla
          mnie ani poganski ani religijny, po prostu okazja do zabawy. Ale to IMHO.
          Magda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka