Dodaj do ulubionych

Seks po chrzescijansku

24.11.05, 21:36
Polecam ksiazke Marioli i Piotra Wolochowiczow - jak w pelni wykorzystywac
Bozy dar plodnosci czyli seks po chrzescijansku. Znalazlam fragmenty tej
ksiazki na forum Mateusza (mam nadzieje, ze portal www.mateusz.pl bedzie
gwarancja tego, ze autorzy zgodzili sie na publikacje. Jesli moderatorzy maja
watpliwosci prosze o wykasowanie linku, ktory ponizej
www.mateusz.pl/ksiazki/sexpch/
Jednak te ksiazke warto miec w domu smile
Obserwuj wątek
    • otryt Re: Seks po chrzescijansku 25.11.05, 10:05
      Dziękuję Stokrocjo za podany link. Nazwisko prof Włodzimierza Fijałkowskiego -
      autora wstępu, może być gwarantem rzetelności przekazywanych treści z punktu
      widzenia chrześcijanina. Myślę, że książka może być dobra dla dorosłych i
      młodzieży. Pierwsze, pobieżne przejrzenie zrobiło na mnie jak najlepsze
      wrażenie. Mateusz jest solidną witryną i na pewno nie łamie praw autorskich,
      możesz być spokojnasmile

      Pozdrawiam serdeczniesmile
      Mirek
    • mamalgosia Re: Seks po chrzescijansku 25.11.05, 11:05
      A ja Wołochowiczów nie lubię. Przeczytałam 3 książki ich autorstwa w okresie
      narzeczeństwa i powiem szczerze, że czułam lekki niesmak
      • fiamma75 Re: Seks po chrzescijansku 25.11.05, 11:23
        Też za nimi nie przepadam. Książka jest w miarę, ale posługuje się
        stereotypami, które np. mogą wpędzać w poczucie winy.
        Co do innych książek - największy szok przeżyłam, gdy autorka zachęcała do
        korzystania z podpasek materiałowych 8-O
        • justyna.ada Re: Seks po chrzescijansku 25.11.05, 12:55
          Taaa... Moim zdaniem to nic nie jest takie proste, jak się wydaje z książek.
          Problematyka seksu w małżeństwie jest tak czasami skomplikowana i powiązana z
          innymi dziedzinami wspólnego życia, że nawet kiedy się człowiek naczyta mnóstwa
          książek, i się wyedukuje, to i tak staje przed problemami, których jakoś w
          książkach nie opisano.
    • stokrocja Re: Seks po chrzescijansku 25.11.05, 13:46
      Nie chcialabym, aby ten watek byl przyczyna obmowy panstwa Wolochowiczow. Nie
      czytalam zadych ich wczesniejszych pozycji - tylko te ktora wymienilam w watku.
      natomiast nie doczytalam sie w tej ksiazce, ze Pani Wolochowiczowa poleca
      podpaski materialowe... Moze bawelniane, ale to zupelnie co innego niz
      materialowe! Jak zauwazyla jedna z przedmowczyn to nie takie proste - do
      takiego samego wniosku doszli Wolochowiczowie. A mianowicie, ze "seks jest
      termometrem zycia malzenskiego. Czy termometr leczy? Nie. On pokazuje, ze cos
      jest nie w porzadku." We wstepie Wolochowiczowie prosza by nie robic z tej
      ksiazki szablonu, "Tak to pasuje. To nie. tamto sie zgaedza". Mowia tez
      ze, "kazdy ma inny bagaz doswiadczen". Nie chce tu przesadzac i mowic, ze
      kazdemu ma sie ta ksiazka podobac itp., itd. jednak nie chcialabym, aby ten
      watek stal sie przyczyna burzy w szklance wody. jesli tak sie stanie prosze
      moderatorw o jego wykasowanie.
      • fiamma75 Co do podpasek 25.11.05, 14:06
        Chodziło o podpaski jedwabne, które się pierze po zabruszeniu. Mało nie spadłam
        z krzesła jak to przeczytałam.
        • mamalgosia fiammo 25.11.05, 15:56
          Trochę off topic, ale w którejś sz książek o ciąży czytała, co zrobić, gdy
          poród zacznie się na ulicy. Najlepsze było "Odgryźć pępowinę"smile
      • mamalgosia stokrocjo 25.11.05, 15:55
        Alez żadnej burzy nie masmile Po prostu kilka osób wyraziło swoje zdanie.
        A mi nie chodziło o to, ze w życiu jest inaczej niż w książce, bo to oczywiste.
        Tylko nie odpowiadał mi styl tych książek, nie wiem, jak to określić, jakby
        humor, gdzie go (moim zdaniem) być nie powinno. I trochę za obcesowa/. Ale to
        moje zdanie
    • darcia73 Re: Seks po chrzescijansku 26.11.05, 08:10
      Przeczytałam fragmenty ten książki i myslę, ze jest akurat to co prezcytałam
      jest ok. Trochę (ale tylko trochę)nie podoba mi się rozdział Bozy zamysł
      seksualności, jak na mnie zbyt katolicko napisany. Poza tym księzka jest wg
      mnie przydatna w kazdym mażłenstwie. Ukazuje wazne aspekty seksu w małzenstwie
      i burzy stereotypy (przykład zwiazany z uleganiem propagandzie filmowej jak
      powinien wyglądać akt seksualny)
      Dzieki za podanie linku smile

      Ja ze swej strony mogę jeszcze polecić

      Akt małżeński - fajna książka
      sklep.pojednanie.org/product_info.php?products_id=29&osCsid=978db75fd11e488cca5f6c6d52fe0ec4


      Sprawy intymne
      sklep.pojednanie.org/product_info.php?products_id=29&osCsid=978db75fd11e488cca5f6c6d52fe0ec4
      • otryt Re: Seks po chrzescijansku 26.11.05, 10:40
        darcia73 napisała:

        > Trochę (ale tylko trochę)nie podoba mi się rozdział Bozy zamysł
        > seksualności, jak na mnie zbyt katolicko napisany.

        A cóż to konkretnie znaczy. Jakie są minusy tego rozdziału?

        Pozdrawiam

        • darcia73 Re: Seks po chrzescijansku 26.11.05, 10:49

          • darcia73 Re: Seks po chrzescijansku 26.11.05, 10:52
            za wczesnie się wysłało

            wg autorow: cyt.
            W Bożym zamyśle akt płciowy dwojga osób ma się odbywać w małżeństwie i kończyć
            złożeniem nasienia w pochwie kobiety, zgodnie z naturą.
            A ja nie do konca się z tym zgadzam - tzn ze złozeniem nasienia w pochwie
            kobiety.
            Ale to temat na osobny watek, ktory chyba był juz tysiackrotnie wałkowany.
            • otryt Re: Seks po chrzescijansku 27.11.05, 01:58
              Dziękuję za objaśnienie. Dobranocsmile
      • mamalgosia darcia "Akt małżeński" 26.11.05, 11:57
        Książka o profilu protestanckin (jednak w KK etyka jest ciut inna), ale może
        być bardzo przydatna. NIe ukrywam, że mi bardzo pomogłą jakiś czas temu
        • darcia73 Re: darcia "Akt małżeński" 26.11.05, 12:29
          mamalgosia napisała:

          > Książka o profilu protestanckin (jednak w KK etyka jest ciut inna), ale może
          > być bardzo przydatna. NIe ukrywam, że mi bardzo pomogłą jakiś czas temu


          Pewnie dla tego tak przypadła mi do gustu wink

          a ta druga - sprawy intymne, wg mnie tez jest fajna, pisana z punktu widzenia
          kobiety
          w moim poprzednim poscie podałam zły lik
          teraz się poprawiam
          www.jack.pl/shop/ksiazki/wiecej.php?nr_kat=K04172&pos=3
          • darcia73 Re: darcia "Akt małżeński" 26.11.05, 12:42
            znalazłam jesczez taką książkę, ale jej już nie czytałam:

            www.jack.pl/shop/ksiazki/wiecej.php?nr_kat=K04979&pos=1
            moze byc ciekawa...
            • marzek2 "Rozpalona miłość" i inne 27.11.05, 11:17
              Hmmm Darcia spojrzałam na okładkę, autorki i zrobiłaś mi smaka na tą książkę?
              Może sobie kupimy z mężem na następną rocznicę ślubu? Czasem fajnie
              jest "popracować" nad tym, żeby małżeństwo było jeszcze lepsze wink))

              Do Mamalgosi - "Akt małżeński" czytaliśmy z mężem przed ślubem jako sposób
              przygotowania się na "te" sprawy. Obojgu nam się książka podobała, konkretna,
              rzeczowa i w Boży sposób przedstawiająca sprawy współżycia. Zastanawiam się, na
              ile mogłaby pomóc już doświadczonym małżonkom, ale to pewnie zależy i od tego
              jak bardzo "doświadczeni" są i dlaczego tą książkę mieliby czytać.

              Ja w każdym bądź razie mam w planach zakup "Rozpalonej miłości" no i "Spraw
              intymnych" też. MOże na gwiazdkę jednak smile))
              • mamalgosia Re: "Rozpalona miłość" i inne 27.11.05, 14:08
                marzek2 napisała:

                >
                >
                > Do Mamalgosi - "Akt małżeński" czytaliśmy z mężem przed ślubem jako sposób
                > przygotowania się na "te" sprawy. Obojgu nam się książka podobała, konkretna,
                > rzeczowa i w Boży sposób przedstawiająca sprawy współżycia. Zastanawiam się,
                na
                >
                > ile mogłaby pomóc już doświadczonym małżonkom, ale to pewnie zależy i od tego
                > jak bardzo "doświadczeni" są i dlaczego tą książkę mieliby czytać.

                Dla ułatwienia dodam, że może pomóc szczególnie kobietom
                >
                > Ja w każdym bądź razie mam w planach zakup "Rozpalonej miłości" no i "Spraw
                > intymnych" też. MOże na gwiazdkę jednak smile))
    • mamalgosia a Trobischów ktoś zna? 26.11.05, 13:22
      Ingrid i Walter. Piszą osobno i wspólnie. Nie tylko o seksie. Bardzo ich lubię,
      chociaż też znalazłyby się jakieś mankamenty (widocznie jestem wybredna)
      • darcia73 Re: a Trobischów ktoś zna? 26.11.05, 17:29
        Ja znam i lubię smile ale Waltera, Ingrid nie czytałam, mam to do nadrobienia
        • mamalgosia Re: a Trobischów ktoś zna? 27.11.05, 10:18
          Walter tak bardziej od strony duchowej i psychologicznej, a Ingrid jest
          bardziej cielesnasmile Kto by pomyślałsmile)
          • alex05012000 Re: tak się zastanawiam... 28.11.05, 10:01
            witam,
            tak czytam ten wątek i zastanawiam się... niestety nie mam zupełnie czasu ani
            funduszy aby te wymienione przez was ksiażki przeczytać, ale tak myślę, że nie
            mam specjalnie po co ich czytać... czy po 12 prawie latach małżeństwa,
            szczęśliwego i dobranego w sferze męsko-damskiej, gdzie jedynym problemem
            były/są czasami jedynie rafy finansowe i brak czasu odkąd Ola jest na
            świe4cie... jest sens aby czytać takie pozycje... zresztą nigdy mnie tego typu
            książki, poradniki nie pociągały..., co was skłania dziewczyny do czytania tego
            typu książek? co z nich można wynieść czego nie wie staaaara mężatka po 40-
            tce??? to takie sobie niewinne pytanie, zeby nikt przypadkiem się nie
            doszukiwała jakiejkolwiek prowokacji w moich pytaniach.... pozdrawiam
            serdecznie -maria
            • mamalgosia Re: tak się zastanawiam... 28.11.05, 10:27
              Jak juz napisałam wcześniej - przeczytałam te książki w okresie narzeczeństwa.
              Ale do niektórych potem też sięgałam. Po co? Hmmm, po prostu uważam, że zawsze
              można coś zmienić na lepsze
            • marzek2 Re: tak się zastanawiam... 28.11.05, 13:25
              Hmmm Mario postaram się odpowiedzieć, tak, żeby nie powiedzieć za wiele smile)

              My też jesteśmy dobranym małżeństwem i też w sferze damsko-męskiej. Ale
              absolutnie nie uważam, że wiem już o "tych" sprawach wszystko smile Choćby
              dlatego, że parę lat temu (a byliśmy wtedy już paroletnim małżeństwem)
              wiedziałam jeszcze mniej.

              Dla mnie czytanie takich książek i co ważniejsze, wprowadzanie tej wiedzy w
              życie ma sens, bo uważam, że nas swoim małżeństwem mam obowiązek pracować
              zawsze, niezależnie od tego, jak szczęśliwi i dobrani jesteśmy. Wiem, że łatwo
              powiedzieć "po co cokolwiek robić, skoro nic złego się nie dzieje, przecież
              jesteśmy szczęśliwi" (nie żebym sugerowała, że Ty tak mówisz, ale wiem, że sama
              mam czasem takie tendencje). Łatwo zostawić sprawy własnemu biegowi, gdy już
              się jakoś dotarliśmy, znamy się itp. Ale czasem to jest pułapka i prosta droga
              do tego, byśmy wymienieli się tylko uwagami nt dzieci, finansów itp. A bliskość
              małżeńska w każdej dziedzinie jest ważna i łatwo o niej zapomnieć. Nie znaczy
              to, że ja oczekuję "motylków w brzuchu" po 10 prawie latach małżeństwa, ale
              uważam, że należy pracować nad podnoszeniem jakości naszego małżeństwa,
              obojętnie jak długo ono trwa. Usłyszałam kiedyś takie zdanie "nawet jeśli masz
              70 lat, to nie oznacza to, że już nie musisz pracować nad swoim małżeństwem" smile
            • mader1 Re: tak się zastanawiam... 29.11.05, 13:43
              Staaara smile się zgłasza smile))))
              Lubię coś czasem poczytać o dzieciach, o facetach, o "grach międzyludzkich",
              żeby o tym znowu "pomyśleć". Zastanowić się, spróbować coś zmienić,
              ulepszyć.Uporządkować. Razem się pośmiać - czasem czytamy sobie nawzajem.
              Wiecie ? Bywa, że wspominamy przy takiej lekturze smile)))
              Dobre są jeszcze do tego wiersze. Czytasz i nagle zachwyci cię inne spojrzenie,
              czy nawet spojrzysz inaczej i w głowie ci się rozjaśni smile)))
      • mader1 Re: a Trobischów ktoś zna? 29.11.05, 13:37
        zna, zna smile w okresie narzeczeństwa czytaliśmy sobie smile Bardzo pozytywne
        wrazenia.
    • fiamma75 "Bolesna miłość" 28.11.05, 13:01
      www.opoka.org.pl/biblioteka/I/IP/bolesna_milosc_00.html
      Czytała fragmenty, które sa dostępne. Bardzo ciekawa pozycja.
      • jofin Tworcza partnerka 28.11.05, 14:15
        Polecam te ksiazke. Nie dotyczy ona tylko seksu, choc na ten temat pare stron
        tez tam mozna znalezc, ale w dosyc ciekawy sposob porusza rozne problemy mogace
        sie pojawic w malzenstwie i poddaje pomysly, jak pracowac nad ich rozwiazaniem.
        W swoim czasie byla to dosyc inspirujaca dla mnie pozycja.

        www.jack.pl/shop/ksiazki/wiecej.php?nr_kat=K00970&pos=0
        • monikar26 Re: Tworcza partnerka 02.12.05, 12:33
          Spodobal mi sie ten wątek. Szczerze mówiąc często miałam ochotę zaopatrzyć się w jakąś książkę na temat seksu, ale nie wiedziałam, co warto przeczytać. Często mam dylematy dotyczące tej sferyi nie mam do kogo zwrócić się o poradę. Więc literatura chyba będzie przydatna.
          Może trochę nie na temat, ale od lat zastanawiam się dlaczego KK jest przeciwny używaniu prezerwatyw. Nie odpowiedziały nam na to pytanie ani katechetki, ani księża...
          • alex05012000 Re: Tworcza partnerka 02.12.05, 13:40
            a ja poproszę o poradnik, który mi "podaruje", tak ze dwa razy w tygodniu,
            jakie 2 godziny wolnego, aha i bez dziecka w domu!!! ... o twórczość partnerki
            to już ja sama się postaram ....
            nie wiem jak wy, ale ja poza pracą zawodową (na pełen etat, w porywach do 2) i
            na rzecz domu (staram sie ograniczać do minimum gotowanie, sprzątanie i takie
            tam...ale pewne rzeczy robić muszę!) resztę czasu poświęcam dziecku, no i śpię
            niestety conajmniej 8-9 godzin... wobec czego na bycie mężem-i-żoną nie zostaje
            prawie nic, a dla mnie samej to juz w ogóle nic kompletnie??? czy wy macie ten
            sam dylemat czasowy czy to ja coś przeginam (przepraszam za dwuznacznik)???
            maria
            • agnjan Re: Tworcza partnerka 06.01.06, 22:22
              Może, Alex, masz za mało dzieci smile Ja mam jakoś więcej czasu, może trochę
              mniej pracuję zawodowo - na pewno nie na 2 etaty, nawet czasem wydaje mi się,
              że trochę ponad pół, więc podziwiam Cię szczerze smile

              na bycie mężem - żoną muszę znaleźć czas kosztem wszystkiego innego - myśle
              sobie, że gradacja ważnoci jest taka: a. Pan Bóg, b. mąż, c. dzieci, d.
              ogarnięcie domu, e. praca zawodowa; cokolwiek by to miało znaczyć w sferze
              finansowej... po cóż nam bowiem więcej pieniędzy, jak nam się małżeństwo
              posypie, dzieci przestaną z nami rozmawiać, a dom się rozleci organizacyjnie?

              książki Walter i Trobish - polecam, czytaliśmy w narzeczeństwie, Akt Małżeński -
              polecam; ciekawa jestem tej pozycji, o której w pierwszym poście, zaraz sobie
              poczytam te kawałki...
    • piotrsko Re: Seks po chrzescijansku 28.12.05, 08:45
      A ja polecam stronę: www.szansaspotkania.net/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka