Dodaj do ulubionych

Święty...

24.01.06, 22:06
"Święty, Święty,Święty" - wolaja wg apokalipsy na widok B-ga."Wiem kim
jestes: Swiety Bozy"- zawolal demon na widok Jezusa Chrystusa.
Swiety = zanczy: odzielony od grzechu, od zla.
Zatem:
1. dlaczego ap.Pawel rozpoczyna listy:"Do swietych w..."?
2. dlaczego apostolow (11 wybranych przez JCH + 1 nastepca Judasza, wybrany
na posiedzeniu uczniow)nazywa sie swietymi?
3. dlczego miriam - matke JCh nazywa sie swieta?
4.dlaczego tylu nastepnych ludzi nazwano swietymi?
5. dlaczego wolali niedawno: sancte subito"?

Kto to jest swiety wg was?

s.
Obserwuj wątek
    • kulinka3 Re: Święty... 24.01.06, 22:21
      pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awi%C4%99ty
      • svistak kulinka3 24.01.06, 22:31
        smile

        dzieki za szczerosc

        s.
    • mary_ann Re: Święty... 24.01.06, 23:54
      Odpowiadam na pytanie ostatnie (bo tylko na to potrafięsmileNo, nieco żartuję, na
      5. chyba dość łatwo byłoby odpowiedziec, ale rozumiem, że jest retoryczne i
      bardziej z dziedziny socjologii niż teologii):

      Kto jest święty, to wie IMHO tylko Bógsmile))
    • marzek2 Re: Święty... 25.01.06, 09:39
      Svistak, pewnie moja odpowiedź nie będzie dla Ciebie zaskakująca smile
      Świętość czyli tak jak pisałaś oddzielenie od grzechu rozumiem jako dążenie
      każdego człowieka narodzonego na nowo. To jest nasz kierunek, do którego wzywa
      nas Bóg ("Świętymi bądźcie bo Ja jestem święty"). A możemy też nazywać się
      świętymi, bo jesteśmy odkupieni przez krew Chrystusa.
      Ja tam raczej rzadko CZUJĘ się święta... ale wiem, że to część mojej nowej
      tożsamości, którą zawdzięczam temu, co zrobił dla mnie Chrystus na krzyżu.

      A spojrzenie katolickie... niech się wypowiedzą bracia katolicy smile
    • mama_kasia Re: Święty... 25.01.06, 09:45
      Biorę ostatnio udział w długofalowym konkursie biblijnym na portalu
      "wiara". Mieliśmy pytanie, gdzie w Biblii jest zwrot "woda święta".
      Jest, znalazłam, w Lb 5,16-17. Przy okazji naczytałam się o
      świętości. Poniżej dwa małe cytaty, które wykorzystałam do omówienia
      "wody świętej".

      "Rzeczy święte - to te, których się nie dotyka lub do których nie wolno
      się zbliżyć inaczej, jak tylko przy zachowaniu warunków czystości
      rytualnej. Odznaczające się specjalnym dynamizmem, tajemniczością i
      majestatem świadczącym o nadprzyrodzoności, rzeczy święte wywołują
      uczucia mieszane przerażenia i fascynacji, co pozwala człowiekowi
      uświadomić sobie jego małość w obliczu Boga."
      "Podając reguły liturgiczno-kultyczne i objawiając w ten sposób swoją
      świętość, Jahwe rezerwował dla siebie pewne miejsca, osoby, przedmioty,
      czas. Wszystko to było poświęcone Bogu w specjalnie określonych obrzędach,
      a tym samym wyłączone ze zwykłego używania. (...) Wszystkie te rzeczy
      są święte, lecz mogą posiadać świętość w różnym stopniu, w zależności
      od tego, jak mocno powiązane są z Bogiem. Świętość tych osób i rzeczy
      nie jest tego samego rodzaju, co świętość Boga. (...) Jest ona
      rezultatem wolnej decyzji Boga, zgodnie z Jego prawem i według
      obrzędów prze Niego ustalonych." (wg Słownika Teologi Biblijnej)

      I jeszcze tłumaczenie z nowego tłumaczenia NT.
      "Święci - osoby wyróżniające się szczególną relacją do Boga. W ST termin
      ten ma podówjne znaczenie. Świętymi są ci, którzy dochowują wierności
      Przymierzu i są związani z Bogiem relacją miłości (Ps 31,24), a także
      ci, którzy są przeznaczeni na wyłączną służbę Bogu i przez to oddzieleni
      od reszty społeczeństwa (Dn 7,27). W NT terminem tym określa się
      chrześcijan, którzy dzięki wierze w Chrystusa są oddzieleni od pogan
      (1Kor 6,2). Paweł mówi tak o wszystkich członkach wspólnot chrześcijańskich,
      które odwiedza i do których wysyła listy (np.Flp 4,22)"

      A teraz po mojemu i współcześnie smile Jestem przekonana, że każdy
      człowiek został powołany do świętości. Dla mnie to jest oczywista sprawa.
      Tak, chcę być święta, bo święta to dla mnie idąca za Jezusem.
      A święci ogłaszani w KK to nie tylko ci, których znamy z imienia, którzy
      zostali wyróżnieni przez KK. Jest cała masa bezimiennych świętych,
      o których też KK mówi smile
    • glupiakazia Re: Święty... 25.01.06, 10:42
      To ja jeszcze dopowiem - tak tylko od siebie, bo tak fachowo, jak Mama Kasia
      nie umiemsmile - dla mnie święci są drogowskazem. W żadnym wypadku nie widzę ich
      jako uzurpatorów boskości. "Oddzielony od grzechu" a "wolny od grzechu, bo
      bezgrzeszny z natury" - jak Bóg - to spora różnica. "Oddzieleni od grzechu" są
      takimi swoim własnym staraniem i o to właśnie chodzi. O to staranie. Dlaczego
      jest tylu świętych? Bo można być świętym w każdych warunkach i z każdym
      charakterem - to właśnie pokazuje nam Kościół.
      • minerwamcg Re: Święty... 25.01.06, 11:13
        dla mnie święci są drogowskazem. W żadnym wypadku nie widzę ich
        > jako uzurpatorów boskości.

        Dla mnie są przyjaciółmi w niebie. Za życia dawali nam pzykład, jak pełnić wolę
        Boga, po śmierci mogą wraz z nami prosić Go o różne łaski. Tak jak proszę kogoś
        bliskiego (żywego czy umarłego) "pomódl się za mnie", tak mogę o to prosić
        świętych - szczególnie tych "zaprzyjaźnionych", jak św. Teresa, Franciszek, O.
        Pio, S. Faustyna, św. Józef. I Maryja też smile
      • sion2 Re: Święty... 25.01.06, 12:06
        Swięty .... szeroki temat jak dla mnie. Spróbuję krótko:

        1. święty, świetszy, najświętszy, przenajświętszy.... "...albowiem tylko Tyś
        jest święty, tylko tyś jest Panem, tylko Tyś Najwyżyszy..." spiewają katolicy
        podczas każdej niedzielnej eucharystii w hymnie "chwała na wysokosci Bogu"

        wody w szklance moze być 1/3 a moze być po brzegi; a czymże jest szklanka pełna
        wody wobec oceanu?

        człowiek dopóki zyje pozostaje grzesznikiem, niemożliwe jest na ziemi stać się
        świętym "do szpiku kości" jeśli świętośc rozmumieny jako cel, pełnię
        ale każdy chrześcijanin jest na drodze do świętości, dąży do niej, napełnia się
        nią = Bogiem coraz więcej i wiecej (jesli chce oczywiście)
        niektórzy ludzie są radykalni, bardzo radykalni i gorliwi, tak, ze powoli ich
        cnoty zaczynają być heroiczne
        nie swiadczy o tym ani ilośc dzieł jakie podjeli, ani ich wiek, ani cuda -
        wyłacznie cnoty w stopniu heroicznym: łagodnośc, męstwo, pobozność, cierpliwość,
        miłośc, nadzieja, wiara
        w stopniu heroicznym czyli wobec nieprzyjaciela, wobec odrażającego człowieka
        którym wszyscy pogardzili (zamieszanie na wyspie trędowatych samotnie), wobec
        okrutnych ciosów zyciowych, wobec przeszkód w działalności (prześladowanie za
        pomagania muzułmanom, wreszcie oddanie życia za Chrystusa itd.

        2. święci są wszyscy ci którzy są w niebie, nie tylko ci kanonizowani smile
        ale o nie wiemy co się ostatecznie dzieje ze wszystkimi zmarłymi, Bóg nie sądzi
        tak jak człowiek...
        a co jeśli Bóg z nieba daje znaki że "tak, ten jest ze Mną, na dowód tego przez
        jego modlitwę działam cuda" ? tym własnie jest proces kanonizacyjny
        nie ma cudów po śmierci - nie ma kanonizacji i beatyfikacji, nie ma pewności ze
        ktoś jest w niebie, bo niby skąd?

        święci katoliccy ci do których się modlimy to ludzie którzy "przeszli przez
        zycie dobrze czynią", których zycie badają dziesiątki ludzi, nawet specjalnie
        starając się znaleźć błedy i i ich upadki ("adwokat diabła" w procesach bea i
        kanon), bo jesli Bóg ma kogos u Siebie to go obroni
        święci kanonizowani od świętych wszystkich obecnych w niebie różnią się tym że
        już za zycia wykazywali o wiele większą świętośc niż każdy z nas, tak ze Bóg
        działał przez nich niejednokrotnie wielkie dzieła - i ze Bóg potwierdza to po
        ich śmierci

        jest róznica między "ubóstwieniem" kogoś a "przebóstwieniem"
        każdy z nas jest powołany do przebóstwienia = świętości, przeniknięcia Bogiem,
        oczyszczającego zjednoczenia z Nim
        a szatan chce abyśmy dążyli do ubóstwoienia siebie czyli "stania się jak Bóg"

        nieporozumienie między katolikami a częścią protestantów wynika m.inn. z tego ze
        wmawiają nam ubóstwianie świętych... a przeciez sami siebie nazywają swiętymi smile

        czyli wychodzi na to że my mamy swoich świętych i oni też, my bardziej jako wzór
        do którego dążymy choć jednoczesnie przez łaskę mamy już w nim udział częściowo,
        oni jako stan juz osiągniety dla nich wszystkich choc też z postu marzek wynika
        że jest jaskieś dążęnie czyli świadomość jednak nieosiągnięcia

        jeśli święta jest svistak dlaczegóż Miriam nie? wink

        "doskonałymi, świętymi bądźcie jako i święty jest wasz Ojciec w niebie" - Jezus
        (parafraza, nie pamietam dokładnie)



        • marzek2 Uściślenie :) 25.01.06, 16:29
          Sionku, ja napisałam tak:
          "Ja tam raczej rzadko CZUJĘ się święta... ale wiem, że to część mojej nowej
          tożsamości, którą zawdzięczam temu, co zrobił dla mnie Chrystus na krzyżu."

          I chodziło mi dokładnie o to, że ja wiem, że w oczach Boga JESTEM święta, że tak
          na mnie patrzy, bo nie widzi moich grzechów, ponieważ zostały obmyte krwią
          Chrystusa przelaną za mnie na krzyżu. Nie często natomiast CZUJĘ się świętą, z
          powodu mojej starej natury, która daje o sobie znać różnymi grzechami sad

          I jakoś odróżniam tożsamość czyli bycie świętym od świętości czyli stanu, do
          którego dążę. Myślę, że cel osiągnę w niebie, więc tutaj się chyba zgadzamy smile
          • sion2 Re: Uściślenie :) 25.01.06, 22:01
            marzek2 napisała:

            > I chodziło mi dokładnie o to, że ja wiem, że w oczach Boga JESTEM święta, że ta
            > k
            > na mnie patrzy, bo nie widzi moich grzechów, ponieważ zostały obmyte krwią
            > Chrystusa przelaną za mnie na krzyżu. Nie często natomiast CZUJĘ się świętą, z
            > powodu mojej starej natury, która daje o sobie znać różnymi grzechami sad
            >
            > I jakoś odróżniam tożsamość czyli bycie świętym od świętości czyli stanu, do
            > którego dążę. Myślę, że cel osiągnę w niebie, więc tutaj się chyba zgadzamy smile
            >


            Tak , a tu własnie przypomniało mi sie ze studiów jak nas uczyli że własnie taak
            jest róznica w pojmowaniu odkupienia pomiędzy naszymi denominacjami ze mniej
            wiecej tak: katolicy wierzą w odkupienie że ono jakby sięga "wgłąb człowieka"
            znaczy ze Bóg darowując nam grzechy daje nam udział w swojej świętości, wnika w
            nasza grzeszną naturę i ją odnawia, zbawia, przebacza grzech, czyni nas
            RZECZYWIŚCIE swoimi dziecmi. Natomiast wy jakoś tak (ale cienka jestem w tej
            kwestii) że własnie Bóg "tylko" zasłania Ofiarą Jezusa nasze grzechy, jak białą
            chustą nas zakrywa ale pod nią wszystko zostaje takie samo. Czyli ze jest tak
            jak piszesz: według ciebie Bóg widzi cię świętą bo patrzy na ciebie poprzez
            ofiarę Jezusa jakby zakrywając twoje grzechy ale w rzeczywistości, ontycznie
            jesteś taka sama jak przed Ofiarą Jezusa. Natomaist ja wierzę że Jezusowa ofiara
            przenika mnie i uzdrawia do głębi, daje mi początek życia z Bogiem w przyjaźni
            (chrzest) poprzez odkupienie jako obmycie z grzechu ale nie usuwa samego skutku
            grzechu czyli grzeszności (rozumianej jako stan potencjalny) i własnie
            poddawanie działaniu łaski uświecajacej owej grzeszności w ciągu zycia jest dla
            katolika dążeniem do swiętości. I niektórzy ją osiągają i nazywamy ich "świętymi".

            Jeszcze osobiście dodam że w moim życiu prywatnym święci są własnie takimi
            "przyjaciółmi w niebie". NIe mam specjalnego nabożeństwa do nich a nawet mam za
            małe jak na katoliczkę przystało... jednakże wolę korzystać z ich dorobku
            dcuhowego zostawionego nam tutaj na ziemi. Wiem ze kiedy czytam pisma ś. Tereski
            od Dzieciątka Jezus to że jej przemyslenia zaowocowały świętością i że są
            "pewne" ale dla porównania rozmyslania takiego Napiórkowskiego (dogmatyk z KULu)
            już niekoniecznie smile))).
            • marzek2 Re: Uściślenie :) 25.01.06, 23:47
              Oj Sion, dyskusja między Tobą a mną na argumenty teologiczne to nierówna
              dyskusja, wiesz dobrze smile Ja jestem protestantką o bardzo małym rozumku a Ty
              rasowym katolickim teologiem smile

              Ale jednak wolę, żeby ludzie przeczytali moje zdanie na temat tego, w co ja
              wierzę a nie Twoje wnioski na temat tego, w co ja wierzę....

              Więc do rzeczy smile

              Napisałaś tak:

              "Natomiast wy jakoś tak (ale cienka jestem w tej
              kwestii) że własnie Bóg "tylko" zasłania Ofiarą Jezusa nasze grzechy, jak białą
              chustą nas zakrywa ale pod nią wszystko zostaje takie samo."

              Nigdy tak mnie nie uczono. Wtedy przecież ofiara Chrystusa nie miałaby sensu!

              "Czyli ze jest tak
              jak piszesz: według ciebie Bóg widzi cię świętą bo patrzy na ciebie poprzez
              ofiarę Jezusa"

              -z tym się zgadzam

              "jakby zakrywając twoje grzechy ale w rzeczywistości, ontycznie
              jesteś taka sama jak przed Ofiarą Jezusa"

              - a z tym nie, bo jak wspomniałam wyżej wtedy ofiara Jezusa byłaby na darmo.

              Napiszę tak jak to rozumiem:

              Gdy zaakceptowałam ofiarę Jezusa na krzyżu i uczyniłam go Panem swojego życia,
              dostałam nową, odrodzoną naturę. Dla Boga NIE jestem już grzeszna, tylko święta,
              bo moje grzechy zostały zmazane przez moc krwi Chrystusa ("wymazał obciążający
              Was list dłużny"). Moja stara natura nadal istnieje, bo szatan nie daje łatwo za
              wygraną. Różnica jest taka, że mam moc od Boga go przezwyciężania grzechu, że
              nie jestem już jego niewolnikiem, on już nade mną nie panuje. A dążenie do
              świętości to dla mnie ciągłe starania, żeby tej starej natury nie dopuszczać do
              głosu tylko żyć wg nowej natury, uświęconej krwią Jezusa.

              Ale oszczędź mnie Sion i poprzestańmy na tym, nie nadaję się do teologicznych
              dysput.
              • sion2 Re: Uściślenie :) 26.01.06, 09:55
                Marzenko bardzo przepraszam, bo ja wcale nie dyskutuję. Zauważ słowa moje
                "jestem cienka w tej kwestii" " a wy wierzycie JAKOŚ TAK.." itd. Czyli sama
                przyznaję że co do WASZEJ wiary nie mogę sie wypowiadac w tej kwestii jak i w
                dziesiątce innych, autorytatywnie. Ja jestem katoliczką a nie protestantką i
                znam przede wszystkim swoją wiarę. Jeśli poprzekrecałam - przepraszam.
                Zdenerwowałaś się bo napisałam coś nie tak o twojej wierze, to teraz wiesz jak
                się denerwują i jest im przykro katolicy gdy czytają jak protestant pisze że
                "czczą Maryję jak Boga".

                Rozumiem że po tych wszystkich dyskusjach zawsze będę uwazana za wroga ale gwoli
                prawdy NIE JESTEM NIM, i wolność słowa nie polega na tym ze nie wolno mnie pisac
                nic i wierze protestantów, nawet gdy zastrzegłam sama że nie bardzo akurat na
                tej kwestii sie znam.
                Przykro mi że sądzisz że mnie chodzi zawsze i wyłacznie o dyskusje.
                Ja też wolę żeby ludzie czytali o tym jak wierzą katolicy a nie protestanckie
                wnioski na temat jak i w co wierzą katolicy, widzisz jakie to przykre?

                O tej białej chuście to ja u Lutra czytałam.

                • marzek2 Rozumiem i dzięki za Twojego posta 26.01.06, 10:14
                  No masz rację, teraz rozumiem jak Ty się czasem musiałaś czuć.
                  • sion2 Uff... dziękuję :0) n/t 26.01.06, 11:08
                • anton1 Re: Uściślenie :) 26.01.06, 19:57
                  sion2 napisała:

                  > > Ja też wolę żeby ludzie czytali o tym jak wierzą katolicy a nie
                  protestanckie
                  > wnioski na temat jak i w co wierzą katolicy, widzisz jakie to przykre?

                  Przepraszam, ze sie wlanczam, bo rozmowa jest dosc osobista, ale pozwole sobie
                  mimo to jeszcze rozdrobnic to co zostalo tutaj powiedziane.
                  Uwazam, ze to co pisze Sion, jest pogladem tylko i wylacznie jej a nie innych
                  katolikow. Rozrozniam wszystkich indywidualnie, poniewaz znam wielu innych
                  katolikow, ktorzy nie wierza tak jak Sion. Osobiscie rozrozniam oficjalny
                  poglad KK, od pogladu Sion, ktora powoluje sie owszem na ten oficjalny poglad
                  KK, ale mimo to podaje swoje mysli i swoje spostrzezenia, jak rowniez od
                  pogladu wielu, wielu, wielu innych zwolennikow KK, ktorzy podaja ich mysli i
                  ich przemyslenia. Dlatego nie traktuje wypowiedzi Sion jako "wiary katolikow".

                  Podobnie ma sie zreszta i sprawa z tzw. "protestantami". Jezeli ktos cos
                  czytal, co napisal M. Luther, i mysli ze wszyscy protestanic tak wierza, to sie
                  myli. Wcale wiec nie musi byc "nam" z tego tytulu przykro i nie musimy czuc sie
                  zazenowani. Czasem prosta i pelna wiary wypowiedz jest lepsza od gornolotnej
                  czy wysokoteologicznej wypowiedzi. Na pewno wypowiedzi Sion nie sa
                  wystarczajace, aby wyciagnac wnioski na temat "jak i w co wierza katolicy".
                  Takie wnioski mozna wyciagnac dopiero wtedy, gdy rozmawia sie / pisze sie z
                  katolikami. Jedna osoba to nie katolicy, to katolik w liczbie pojedynczej. Aby
                  uniknac wielu niepotrzebnych nieporozumien, prosilem juz wielokrotnie o to, aby
                  wypowiadac sie w SWOIM wlasym imieniu i nie uogulniac, nie wrzucac wszystkich
                  do jednego worka i nie wypowiadac sie za kogos innego, chyba ze inni tego sobie
                  zycza i tego pragna.

                  Pozdrawiam
                  Anton
                  • sion2 Re: Uściślenie :) 26.01.06, 20:39
                    anton1 napisał:

                    > sion2 napisała:
                    >
                    > > > Ja też wolę żeby ludzie czytali o tym jak wierzą katolicy a nie
                    > protestanckie
                    > > wnioski na temat jak i w co wierzą katolicy, widzisz jakie to przykre?
                    >
                    > Przepraszam, ze sie wlanczam, bo rozmowa jest dosc osobista, ale pozwole sobie
                    > mimo to jeszcze rozdrobnic to co zostalo tutaj powiedziane.
                    > Uwazam, ze to co pisze Sion, jest pogladem tylko i wylacznie jej a nie innych
                    > katolikow. Rozrozniam wszystkich indywidualnie, poniewaz znam wielu innych
                    > katolikow, ktorzy nie wierza tak jak Sion. Osobiscie rozrozniam oficjalny
                    > poglad KK, od pogladu Sion, ktora powoluje sie owszem na ten oficjalny poglad
                    > KK, ale mimo to podaje swoje mysli i swoje spostrzezenia, jak rowniez od
                    > pogladu wielu, wielu, wielu innych zwolennikow KK, ktorzy podaja ich mysli i
                    > ich przemyslenia. Dlatego nie traktuje wypowiedzi Sion jako "wiary katolikow".


                    A to zalezy anton czy masz na mysli "wiarę katolików" jako wiarę pana X. pani Y
                    i sąsiadki Z, czy też masz na mysli wykładnię wiary katolickiej.
                    Moje pisanie w większości, w kwestiach dogmatycznych zawsze jest wykładnią wiary
                    katolickiej a nie prywatnymi moimi opiniami. Jesli jest inaczej, jeśli moje
                    pisanie stoi w sprzerczności z nauką KK, oficjalnym nauczaniem - udowodnij to.

                    A jesli masz na mysli ze "ależ wykładnia Sion wcale nie jest wiarą katolików bo
                    ja na własne uszy słyszałem jak mój znajomy, będący katolikiem to mówił że
                    wierzy..." - to nie dziwota, bo własnie takie poglądy sa prywatnymi.


                    >
                    > Podobnie ma sie zreszta i sprawa z tzw. "protestantami". Jezeli ktos cos
                    > czytal, co napisal M. Luther, i mysli ze wszyscy protestanic tak wierza, to sie
                    >
                    > myli. Wcale wiec nie musi byc "nam" z tego tytulu przykro i nie musimy czuc sie
                    >
                    > zazenowani. Czasem prosta i pelna wiary wypowiedz jest lepsza od gornolotnej
                    > czy wysokoteologicznej wypowiedzi. Na pewno wypowiedzi Sion nie sa
                    > wystarczajace, aby wyciagnac wnioski na temat "jak i w co wierza katolicy".
                    > Takie wnioski mozna wyciagnac dopiero wtedy, gdy rozmawia sie / pisze sie z
                    > katolikami. Jedna osoba to nie katolicy, to katolik w liczbie pojedynczej. Aby
                    > uniknac wielu niepotrzebnych nieporozumien, prosilem juz wielokrotnie o to, aby
                    >
                    > wypowiadac sie w SWOIM wlasym imieniu i nie uogulniac, nie wrzucac wszystkich
                    > do jednego worka i nie wypowiadac sie za kogos innego, chyba ze inni tego sobie
                    >
                    > zycza i tego pragna.


                    no własnie, więc sugerowanie katolikom że oddają boską cześć ludziom jest
                    bezprawne, tez tak uważam smile.
                    >
                    > Pozdrawiam
                    > Anton
                    • anton1 Re: Uściślenie :) 26.01.06, 21:18
                      sion2 napisała:


                      > A to zalezy anton czy masz na mysli "wiarę katolików" jako wiarę pana X. pani
                      Y
                      > i sąsiadki Z, czy też masz na mysli wykładnię wiary katolickiej.
                      > Moje pisanie w większości, w kwestiach dogmatycznych zawsze jest wykładnią
                      wiar
                      > y
                      > katolickiej a nie prywatnymi moimi opiniami. Jesli jest inaczej, jeśli moje
                      > pisanie stoi w sprzerczności z nauką KK, oficjalnym nauczaniem - udowodnij to.
                      >
                      > A jesli masz na mysli ze "ależ wykładnia Sion wcale nie jest wiarą katolików
                      bo
                      > ja na własne uszy słyszałem jak mój znajomy, będący katolikiem to mówił że
                      > wierzy..." - to nie dziwota, bo własnie takie poglądy sa prywatnymi.


                      Witaj,
                      dlatego wlasnie rozrozniam katolikow od denomnacji, ktora nosi nazwe Kosciol
                      Rzymsko-Katolicki, jak i od systemu papieskiego.
                      Jezeli mowie o wierze katolikow, to mam na mysli Pana X i Pania Y, ktory/a
                      mieni sie byc katolikiem i wierzy w to, co mi mowi w danym momencie. Dlatego
                      tez wlasnie prosilem Cie juz nie raz, abys nie wypowiadala sie za innych.
                      Jezeli rozumiesz, ze Twoje wypowiedzi pokrywaja sie z oficjalnymi wypowiedziami
                      KK, to niech tak bedzie. Nie jest tez moim zamiarem udawadniac tutaj
                      odwrotnosci. Ale mimo to sa one tylko i wylacznie Twoja wypowiedzia, a nie
                      oficjalna KK (co innego jest cytat). Podobnie tez nie sa one wypowiedziami
                      wielu innych katolikow, ktorzy tu i owdzie inaczej mysla, wierza, mowia i
                      czynia niz oficjalne nauki KK, chyba ze te inne osoby Cie o to prosza.
                      Nie wiem czy jasno wystarczajaco sie wyrazam, jezeli nie to sorry.


                      > no własnie, więc sugerowanie katolikom że oddają boską cześć ludziom jest
                      > bezprawne, tez tak uważam smile.

                      Masz racje. Takie cos mozna ewent. zarzucic tym, ktorzy tak uwazaja. Jezeli sa
                      katolicy, ktorzy tak nie uwazaja, tak nie mysla, tak nie czynia i tak nie
                      postepuja, to nie mozemy generalizowac sprawy. Inna sprawa jest, jezeli dana
                      jednostka tak uwaza. Wtedy w zaleznosci od podawanych przeciwnych argumentow,
                      opierajac sie na Pismie Sw., mozna takie cos danej osobie zasugerowac. Ale
                      jeszcze raz podkreslam moja mysl, danej osobie lub danym osobom, ale nie
                      wszystkim. Podobnie mozna zasugerowac niepoprawnosc danej nauki czy tez danego
                      dogmatu penej grupy religijnej, ktora ja/go rozpowszechnia i odgornie naucza. W
                      danym przypadku boska czesc nalezy sie Najwyzszemu Bogu a nie ludziom.

                      Pozdrawiam Anton
                      • sion2 Re: Uściślenie :) 26.01.06, 21:50
                        Anton kościół katolicki, ktorego jestem nie tylko członkinią ale i takze
                        studiowałam jego naukę, historię i wiarę na przestrzeni tysiącleci, ma JEDNĄ wiarę.
                        Dlatego będąc świadomą oficjalnej nauki koscioła i zgodności swoich praktyk z
                        nią, mam całkowite prawo pisać o wierze katolickiej a nie swoich osobistych
                        przekonaniach. Jesli mozesz udowodnić ze to co ja pisze nie jest nauczaniem
                        katolickiego kościoła - udowodnij to a nie czepiaj się nie wiadomo czego.

                        To, co sobie pan czy pani X zrobi w swoim sumieniu z wiarą katolicką, czy ją
                        przekręci na skutek niewiedzy, braku dostępu do źródeł czy też świadomie wypaczy
                        - nie jest moją sprawą ani twoją, ani nie stanowi w ogóle przedmiotu dyskusji.
                        Svistak zapytała dlaczego katolicy nazywają świętymi ludzi - odpowiedziałam
                        dwojako: przedstawiając naukę i wiarę kk na ten temat oraz dajac osobiste
                        świadectwo kim dla mnie prywatnie są święci. To że jeden bardziej ich czci a
                        drugi mniej wcale nie świadczy o przeciwnych wiarach w KK lecz o bogactwie
                        Ducha, który jest wylewany takze w KK. Zawsze tak było że w obrębie jednej wiary
                        są różne praktyki.

                        Nie rozumiem twojego usilnego dążenia aby tylko komuś nie spodobało się to co
                        pisze, aby moze nie pomyślał "acha... jeśli to tak jest, nie ma się czego bać" -
                        ty chcesz koniecznie mnie zdyskredytować, prawda?
                        Swoim niezadowoleniem nie spowodujesz mojego zamknięcia - jestem katoliczką,
                        znam wiarę swojego kościoła, to jest moja wiara i dlatego mogę pisac "katolicy
                        wierzą, ze ...".
                        • anton1 Re: Uściślenie :) 27.01.06, 17:38
                          sion2 napisała:

                          > Anton kościół katolicki, ktorego jestem nie tylko członkinią ale i takze
                          > studiowałam jego naukę, historię i wiarę na przestrzeni tysiącleci, ma JEDNĄ
                          wi
                          > arę.
                          > Dlatego będąc świadomą oficjalnej nauki koscioła i zgodności swoich praktyk z
                          > nią, mam całkowite prawo pisać o wierze katolickiej a nie swoich osobistych
                          > przekonaniach. Jesli mozesz udowodnić ze to co ja pisze nie jest nauczaniem
                          > katolickiego kościoła - udowodnij to a nie czepiaj się nie wiadomo czego.
                          > To, co sobie pan czy pani X zrobi w swoim sumieniu z wiarą katolicką, czy ją
                          > przekręci na skutek niewiedzy, braku dostępu do źródeł czy też świadomie
                          wypacz
                          > y

                          Witam,

                          i ja rozumie, ze jest tylko jeden kosciol katolicki, jeden kosciol Bozy.
                          Natomiast Ty reprezentujesz min. denominacje, ktora zwie sie Kosciol Rzymsko-
                          Katolicki. To pierwsze nie musi byc tym samym, co drugie, i nie jest.
                          To jako wstep.
                          Ja powiedzialem juz, ze nie chodzi mi o udowadnianie Tobie bledow, czy roznic,
                          pomiedzy wypowiedziami Twoimi a oficjalnymi wypowiedziami KK. Nie jest tez moim
                          celem Ciebie zdeyskredytowac, czy znieslawiac czy cos w tym stylu. Nie jest tez
                          moim zamiarem odprowadzac Ciebie od wiary w Boga, chociaz mamy o nim, jak
                          pamietasz, rozne pojecia. Juz nie mysl tak zle o mnie.
                          Jezeli piszesz w imieniu KK lub tez zgodnie z naukami KK to jest to jeszcze
                          rozne od tego, co mysla wierza i czuja poszczegolne jednostki. Zauwaz rozniece
                          pomiedzy tym, kiedy piszesz nauka katolicka, a katolicy. To, ze ten
                          Kosciol „zgodnie“ i odgornie podaje rzekomo nauki, ktore sa prawda, to jeszcze
                          nie oznacza, ze poszczegolni katolicy sie z tym zgadzaja, tak mysla, tak
                          uwazaja, tak czuja, tak wierza, tak mowia i tak postepuja. Jezeli Pan X mowi
                          mi, ze jest katolikiem, to rozmawiam z nim jako z jednostka i traktuje go
                          indywidualnie, chociaz mozna miec juz pewnego rodzaju „ogolne“ wyobrazenie.
                          Podobnie jest z Pania Y. Czy chcesz przez to powiedziec, ze takie osoby nie sa
                          katolikami?
                          Jezeli ktos np.wierzy, ze dana osoba jest swieta (w znaczeniu, ze zostala
                          kanonizowana) i przez nia modli sie do Boga, jezeli modli sie do niej, proszac
                          ja o wstawiennictwo u Boga, jezeli zbiera jej obrazy, figury itp, jezeli je
                          caluje, przed nimi kleczy, nosi w portfelu lub marynarce na
                          wypadek "nieszczescia", nieustannie powoluje sie na nia, podaje jej przyklad
                          itd. itd. a o samym Bogu milczy, o jego Synie Jezusie milczy, to czy taka osoba
                          jest katolikiem? Czy osoba, ktora zna zyciorys danego swietego lepiej niz
                          ewangelie i zyciorys Jezusa, cytuje go czesciej niz naszego Pana jest
                          katolikiem?
                          Moim zdaniem tak, jezeli sie do tego przyznaje. A czy Ty tak robisz? Czy KK
                          oficjalnie tego naucza aby tak robic?

                          Inaczej wiec bede rozmawial z Toba, czy tez "polemizowal" z oficjalna nauka KK,
                          a inaczej z takim byc moze "innym" katolikiem, ktory tu czy owdzie inaczej
                          mysli niz Ty.

                          Pozdrawiam Anton
                          • isma Re: Uściślenie :) 27.01.06, 18:05
                            To moze ja sprowadze wywody Antona do zyciowego przykladu. Niestety, nie
                            calkiem potwierdza on jego wysubtelnione tezy wink)).

                            Otoz, w poczatkach mojego malzenstwa, postawilam sobie za punkt honoru nauczyc
                            mojego meza, ktorego, jak wiecie, ojczystym jezykiem jest rosyjski, poprawnie
                            mowic po polsku (bo jam na dokladke, jak glosi moj dyplom, jest absolwentka
                            filologii polskiej). Szlo niezle, do momentu, kiedym go razu pewnego pouczyla,
                            ze nie mowi sie "z wyjatkiem" tylko "za wyjatkiem". Slubny moj maz oburzyl sie
                            okropnie, ze "za iskluczeniem" to sie mowi po rosyjsku, i ze po polsku tak sie
                            wyslawiac nie wolno.
                            Sprawdzilismy zatem w slowniku (sjp.pwn.pl/haslo.php?id=67916).
                            Okazalo sie, ze moj maz mial racje: po polsku mowi sie "z wyjatkiem" ;-O.
                            Przez trzydziesci lat ja nieswiadoma poslugiwalam sie rusycyzmem... Ale Polka,
                            niewatpliwie, jestem wink)). Tyle tylko, ze teraz troche lepsza wink)).

                            Z nauka Kosciola jest jak ze slownikiem: latwo mozna sprawdzic, w co wierzy
                            Kosciol Katolicki, odwolujac sie do dostepnych tegoz Kosciola dokumentow.
                            Jesli, Antonie, twierdzisz, ze to, co pisze np. Sion, nie jest zgodne z wiara
                            katolicka, nie ma sprawy, przytocz zrodlo autorytetu KK, wiazacego katolikow w
                            sumieniu, z ktorym niezgodnosc inkryminowanej wypowiedzi Sion by Twoja teze
                            potwierdzala. Nie argumentuj natomiast, ze "KK wierzy inaczej, niz twierdzi
                            Sion, bo spotkalem katolikow, ktorzy...".

                            Powiem Ci w sekrecie, ze ja tez znam mnostwo Polaków, ktorzy mowia i pisza "za
                            wyjatkiem". Z wladzami stoleczno-krolewskiego Miasta Krakowa wlacznie wink)).
                            • anton1 Re: Uściślenie :) 27.01.06, 21:06
                              isma napisała:

                              > To moze ja sprowadze wywody Antona do zyciowego przykladu. Niestety, nie
                              > calkiem potwierdza on jego wysubtelnione tezy wink)).
                              >
                              > Otoz, w poczatkach mojego malzenstwa, postawilam sobie za punkt honoru
                              nauczyc
                              > mojego meza, ktorego, jak wiecie, ojczystym jezykiem jest rosyjski, poprawnie
                              > mowic po polsku (bo jam na dokladke, jak glosi moj dyplom, jest absolwentka
                              > filologii polskiej). Szlo niezle, do momentu, kiedym go razu pewnego
                              pouczyla,
                              > ze nie mowi sie "z wyjatkiem" tylko "za wyjatkiem". Slubny moj maz oburzyl
                              sie
                              > okropnie, ze "za iskluczeniem" to sie mowi po rosyjsku, i ze po polsku tak
                              sie
                              > wyslawiac nie wolno.
                              > Sprawdzilismy zatem w slowniku (sjp.pwn.pl/haslo.php?id=67916).
                              > Okazalo sie, ze moj maz mial racje: po polsku mowi sie "z wyjatkiem" ;-O.
                              > Przez trzydziesci lat ja nieswiadoma poslugiwalam sie rusycyzmem... Ale
                              Polka,
                              > niewatpliwie, jestem wink)). Tyle tylko, ze teraz troche lepsza wink)).

                              Witaj,

                              dobrze jest, ze masz meza i mozesz go poprawiac i ze on ma Ciebie, ktora go
                              poprawia. Dobrze jest ze i on moze Ciebie poprawic.


                              > Z nauka Kosciola jest jak ze slownikiem: latwo mozna sprawdzic, w co wierzy
                              > Kosciol Katolicki, odwolujac sie do dostepnych tegoz Kosciola dokumentow.
                              > Jesli, Antonie, twierdzisz, ze to, co pisze np. Sion, nie jest zgodne z wiara
                              > katolicka, nie ma sprawy, przytocz zrodlo autorytetu KK, wiazacego katolikow
                              w
                              > sumieniu, z ktorym niezgodnosc inkryminowanej wypowiedzi Sion by Twoja teze
                              > potwierdzala. Nie argumentuj natomiast, ze "KK wierzy inaczej, niz twierdzi
                              > Sion, bo spotkalem katolikow, ktorzy...".

                              A czy ja tak twierdzilem? Zdaje sie droga Ismo, ze chyba nastapilo
                              nieporozumienie. Nie mam tutaj zamiaru i nie jest moim celem przykladac miarki
                              do wypowiedzi Sion i do oficjalnych wypowiedzi KK. Prosilem jedynie, i to
                              zreszta nie pierwszy raz, aby rozrozniac swoje wypowiedzi od wypowiedzi innych
                              katolikow. Jezlei ktos mowi o naukach katolickich, to wcale jeszcze nie znaczy,
                              ze mowi o pogladach wszystkich katolikow. Katolicyzm i katolicy to cos innego.
                              Tylko o to mi chodzilo. Znam wyksztalcenie Sion i wiem czego jej tam uczyli
                              (mowiac ogolni). Juz nie raz mialem mozliwosc przekonac sie o tym, ze podaje
                              czesto mysli zgodne z oficjalnymi naukami KK, nawet podajac cytaty. Nie jest to
                              tez moim celem zyciowym utrudniac zycie Sion, jezeli ktos tak mysli. Juz nie
                              raz zyczylem jej wszystkiego dobrego i dalej to czynie. Bardzo jej tez
                              wspolczuje jezeli chodzi o jej fizyczny aspekt jej zycia. Nawet chyba nie wiesz
                              jak!
                              Prosze wiec nie przypisywac mi twierdzen, nie moich tez.

                              > Powiem Ci w sekrecie, ze ja tez znam mnostwo Polaków, ktorzy mowia i
                              pisza "za
                              > wyjatkiem". Z wladzami stoleczno-krolewskiego Miasta Krakowa wlacznie wink)).

                              A skad wiesz, ze ja jestem Polakiem? W jakim regionie Polski mieszkam?

                              Pozdrawiam Anotn
                              • isma Re: Uściślenie :) 30.01.06, 09:30
                                Duzo slow, malo tresci wink)).

                                Nikt Cie nie podejrzewa (przynajmniej ja) o utrudnianie zycia Sion, ani o to,
                                ze jej nie wspolczujesz z powodu choroby (nb. nijak nie rozumiem, co to ma do
                                rzeczy o ktorej dyskutujemy, czyli do relacjonowania nauki KK).

                                Jest taka starozytna zasada prawnicza: ciezar dowodu spoczywa na podajacym fakt
                                w watpliwosc. Zatem jeszcze raz: jeli uwazasz, ze wypowiedzi Sion o nauce KK
                                nie sa z nia zgodne i powinna je prezentowac wylacznie jako swoje prywatne
                                opinie, udowodnij wink)).
                                • anton1 Re: Uściślenie :) 30.01.06, 12:21
                                  isma napisała:

                                  > Duzo slow, malo tresci wink)).

                                  Witam,
                                  czasem trzeba sie tej tresci doszukac lub poprosic kogos o podanie dalszych
                                  szczegolow, jezeli czegos sie nie rozumie.

                                  > Nikt Cie nie podejrzewa (przynajmniej ja) o utrudnianie zycia Sion, ani o to,
                                  > ze jej nie wspolczujesz z powodu choroby (nb. nijak nie rozumiem, co to ma do
                                  > rzeczy o ktorej dyskutujemy, czyli do relacjonowania nauki KK).
                                  >
                                  > Jest taka starozytna zasada prawnicza: ciezar dowodu spoczywa na podajacym
                                  fakt
                                  >
                                  > w watpliwosc. Zatem jeszcze raz: jeli uwazasz, ze wypowiedzi Sion o nauce KK
                                  > nie sa z nia zgodne i powinna je prezentowac wylacznie jako swoje prywatne
                                  > opinie, udowodnij wink)).


                                  Widzisz, zdaje sie, ze nie rozumiemy sie pod tym wzgledem. Jezeli chodzi o Sion
                                  to juz od pewnego czasu w roznych watkach pojawia sie ten problem. Mysle, ze
                                  umknela Ci glowna mysl. Jeszcze raz podkreslam, ze nie zarzucam Sion tego, ze
                                  jej wypowiedzi sa sprzeczne z naukami KK. Tego tez nie mam zamiaru sie
                                  specjalnie doszukiwac, chyba ze przy okazji taka ewent. niescislosc sie pojawi.
                                  W krotkosci chodzi mi jedynie o rozroznienie denominacji, jaka jest Kosciol
                                  Rzymsko-Katolicki, z jej autorytetem i wladzami, od poszczegolnych katolikow,
                                  ktorzy z nia sympatyzuja.

                                  Pozdrawiam
                                  Anton
                                  • isma Re: Uściślenie :) 30.01.06, 13:07
                                    No, to, skoro, kto pyta, nie bladzi: czy mozesz mi wytlumaczyc, co to
                                    znaczy "sympatyzowac" z KK? Bo, jakem katoliczka, to sie z takim curiosum nie
                                    spotkalam wink)).
                                    • anton1 Re: Uściślenie :) do Ismy (i nie tylko) 31.01.06, 19:40
                                      Witaj,

                                      dziekuje tym razem za pytnie. Mam nadzieje, ze uda mi sie odpowiedziec. Jak
                                      pewnie stwierdzilas juz nie raz, jezyk moj nie jest jezykiem filologa, ale
                                      postaram sie.

                                      Czy Ty jestes Kosiolem Rzymsko-Katolickim, czy katoliczka?

                                      Ja osobiscie widze tutaj roznice. Kosciol Rzymsko-Kat. to cialo religije, to
                                      organizacja, to instytucja, to denominacja religijna. Katolicy to natomiast
                                      poszczegolni wierni zrzeszeni w tej denominacji. Wsrod nich znajduja sie
                                      bardziej lub mniej oddane Bogu jednostki, ktore Bog zalicza do grona swojego
                                      ludu. Wsrod zrzeszonych w KK sa tez osoby, ktore uchodza za katolikow, jako
                                      takie sie przedstawiaja i za jako takie sa uwazane. Jezeli chodzi jednak o ich
                                      stosunek do Boga, to jest on niedostateczny.

                                      Inna rzecza jest tez, kto z grona katolikow rzymskich przyznaje sie do
                                      oficjalnych nauk tego kosciola, tzn. czy sie z nimi zgadza, tak mysli, czuje,
                                      mowi, pisze i wg. nich postepuje. Jeden jest katolikim z przekonania, inny jest
                                      nim, bo jest. To co np. glosi oficjalnie papiez, lub to co glosza biskupi, nie
                                      zawsze musi byc zdaniem poszczegolnej jednostki. W tym kontekscie powstaje tez
                                      pytanie, kogo z tych katolikow Bog traktuje jako swoj lud.
                                      Jest to pytanie, a odpowiedz niech da sam Bog. Ja nie jestem kompetentny. Jedno
                                      jest pewne, aby byc zaliczonym do grona jego ludu nalezy czynic wole Boza, a
                                      nie wole jakiejs denominacji. Przynaleznosc do jakiejkolwiek grupy religijnej
                                      nie daje gwarancji na zbawienie do zycia wiecznego.

                                      Jak z powyzszego mozesz wywnioskowac, rozrozniam rowniez pomiedzy ludem Bozym,
                                      a Kosciolem Rz.-Kat. To pierwsze stanowi prawdziwy jedyny Kosciol Bozy, to
                                      drugie nie.

                                      Dlatego w roznach kwestiach dyskutowanych na tym forum (lub gdzie indziej)
                                      pytam sie o cos konkretnie np. Ciebie lub inne osoby, innych katolikow. Wiesz,
                                      ze w roznych kwestiach otrzymalem rozne odpowiedzi?!? Czesto tez te odpowiedzi
                                      roznia sie od tych nauk, ktorych kiedys uczono i mnie.

                                      Jezeli bede potrzebowal konkretnej oficjalnej wypowiedz KK zajrze do
                                      odpowiednich zrodel lub tez zapytam sie Ciebie czy Sion, OK?

                                      Pozdrawiam Anton
                                      • isma Re: Uściślenie :) do Ismy (i nie tylko) 01.02.06, 08:22
                                        Obawaiam sie, ze to nie jest problem jezykowy wink)).
                                        Moje pytanie bylo bowiem precyzyjne, i nie dotyczylo roznicy miedzy kosciolem
                                        rzymsko-katolickim a katolikiem (czy roznicy miedzy miedzia a miednica wink)),
                                        ale charakteru relacji, ktora okresliles jako "sympatyzowanie".

                                        W definiowaniu tej relacji, pozwol, na razie nie bedziemy rozpatrywac
                                        odniesienia do Boga i tego, jak kto pelni Jego wole. Zalozmy, ze to jest, jak
                                        mowia, prawnicy, zagadnienie wstepne, ktore juz kto inny rozstrzygnal.

                                        Jeszcze raz: co to znaczy, wedlug Ciebie, "sympatyzowac" z kosciolem
                                        katolickim?
                                        • anton1 Re: Uściślenie :) do Ismy (i nie tylko) 02.02.06, 19:22
                                          isma napisała:

                                          > Obawaiam sie, ze to nie jest problem jezykowy wink)).
                                          > Moje pytanie bylo bowiem precyzyjne, i nie dotyczylo roznicy miedzy kosciolem
                                          > rzymsko-katolickim a katolikiem (czy roznicy miedzy miedzia a miednica wink)),
                                          > ale charakteru relacji, ktora okresliles jako "sympatyzowanie".

                                          Witaj,
                                          niestety wlasnie cala dyskusja zaczela sie od tego, aby rozrozniac poszczegolne
                                          jednostki od danego Kosciola jako denominacji. O nic innego mi nie chodzilo.

                                          > W definiowaniu tej relacji, pozwol, na razie nie bedziemy rozpatrywac
                                          > odniesienia do Boga i tego, jak kto pelni Jego wole. Zalozmy, ze to jest, jak
                                          > mowia, prawnicy, zagadnienie wstepne, ktore juz kto inny rozstrzygnal.

                                          Bog wie, kto rzeczywiscie pelni jego wole a kto nie. Bog dal jednak tez swoje
                                          Slowo i zaoferowal nasladownictwo Jezusa jako wzorzec. Jezeli ktos tego Slowa
                                          nie zna i wg. niego nie postepuje, a jego slowa i czyny swiadcza o tym, to
                                          trudno powiedziec o takiej osobie, ze pelni wole Boza.

                                          > Jeszcze raz: co to znaczy, wedlug Ciebie, "sympatyzowac" z kosciolem
                                          > katolickim?

                                          Moim zdaniem „sympatyzowac“ znaczy min. odczuwac sympatie do kogos lub czegos,
                                          sprzyjac komus lub czemus. Sympatyzowac mozna np. z ruchem rewolucyjnym czy np.
                                          z ruchem religijnym. Kosciol Rzymsko-Katolicki posiada pewne wladze, pewne
                                          autorytety, pewne kierunki i struktury. „Przecietne“ jednostki ani nie maja tej
                                          wladzy, ani nie maja tego autorytetu. I choc nie sa czlonkami synodow i
                                          soborow, to jednak po czesci lub w calosci popieraja takie a nie inne nauczanie
                                          lub postepowanie. Popieraja taki a nie inny system lub strukture, choc same nie
                                          stanowia jego/jej czesci. Tak jak juz napisalem, wsrod nich sa bardziej
                                          zaangazowani zwolennicy, mniej zaangazowani lub wcale nie zaangazowani. Jedni
                                          sa nimi z przekonania a inni tylko na papierku. Jezeli wiec rozmawiam z dana
                                          jednostka, to chetnie prosze o przedstawienie mi jej pogladow. Jezeli ona
                                          natomiast pisze „my“, to troche jestem w „zaklopotaniu“. Wole „osobista
                                          rozmowe".

                                          Pozdrawiam Anton
                      • mama_kasia Re: Uściślenie :) 26.01.06, 21:59
                        > Witaj,
                        > dlatego wlasnie rozrozniam katolikow od denomnacji, ktora nosi nazwe Kosciol
                        > Rzymsko-Katolicki, jak i od systemu papieskiego.
                        > Jezeli mowie o wierze katolikow, to mam na mysli Pana X i Pania Y, ktory/a
                        > mieni sie byc katolikiem i wierzy w to, co mi mowi w danym momencie. Dlatego
                        > tez wlasnie prosilem Cie juz nie raz, abys nie wypowiadala sie za innych.

                        Ale ja w zasadzie nie rozumiem. Czy ja jako katoliczka nie mogę
                        mówić o sobie - my katolicy wierzymy tak i tak? Dla mnie
                        przynależność do danego Kościoła jest jednoznaczna z przyjęciem
                        nauki tego Kościoła.
                        • anton1 Re: Uściślenie :) 27.01.06, 17:57
                          mama_kasia napisała:

                          > > Witaj,
                          > > dlatego wlasnie rozrozniam katolikow od denomnacji, ktora nosi nazwe Kosc
                          > iol
                          > > Rzymsko-Katolicki, jak i od systemu papieskiego.
                          > > Jezeli mowie o wierze katolikow, to mam na mysli Pana X i Pania Y, ktory/
                          > a
                          > > mieni sie byc katolikiem i wierzy w to, co mi mowi w danym momencie. Dlat
                          > ego
                          > > tez wlasnie prosilem Cie juz nie raz, abys nie wypowiadala sie za innych.
                          >
                          >
                          > Ale ja w zasadzie nie rozumiem. Czy ja jako katoliczka nie mogę
                          > mówić o sobie - my katolicy wierzymy tak i tak? Dla mnie
                          > przynależność do danego Kościoła jest jednoznaczna z przyjęciem
                          > nauki tego Kościoła.

                          Witaj,

                          widzisz i tym sie wlasnie chyba min. roznimy. Ogolnie mowiac, nie mam nic
                          przeciwko temu, jezeli ktos bedac katolikiem podaje, ze katolicy w ogolnosci
                          wierza tak a tak. Czasem jest jednak, ze inni katolicy wierzy inaczej niz Ty, i
                          co robisz w tedy.
                          Jezeli piszesz "ze przynależność do danego Kościoła jest jednoznaczna z
                          przyjęciem nauki tego Kościoła" to oczywiscte jest to, ze chodzi tutaj o
                          denominacyjnosc i wyznaniowosc. Czy przebadalas, czy przeanalizowalas, czy
                          przemodlilas sie juz w sprawie itd. wszystkich nauk podawanych odgornie przez
                          KK?
                          Jezlei tak, to mozesz tak pisac, jezeli nie, to moim zdaniem, jest to troche
                          wiecej latwowiernosc niz wiara. Nie wiem, nie znam Cie na tyle, aby tutaj
                          coskolwiek wiecej pisac, na razie tylko pisze to jako pewna mozliwosc i zadaje
                          sobie pytanie: Jak ktos moze przyjac wszystkie nauki KK bez jej poznani?
                          Poza tym, powstaje pytanie co do przynaleznosci. Ja osobiscie rozumie, ze
                          naleze do Jezusa, a przez niego do Boga, i mam nadzieje, ze zalicza mnie on do
                          grona swojego ludu, ktory tez w Pismie Sw. nazywany jest JEGO Kosciolem. Wiec
                          nie przynaleznosc do KK, do ... ale do Jezusa powinna byc moim zdaniem
                          podkreslana.
                          Przepraszam ze zadam Tobie pytanie, jest to retoryczne pytanie i nie oczeuje
                          odpowiedzi. Jezeli jestes czlonkiem danego Kosciola w sensie denominacji i
                          identyfikujesz sie z wszystkimi jego naukami, to co zrobisz wtedy, jezeli ten
                          Kosciol np. w jednym punkcie zmieni swoja nauke? Tez ja zmienisz? Tez bez
                          przeanalizowania?
                          Dla przykladu: Twoj dziadek, czy pradziadek uczyl Cie, ze wladza i wplyw KK
                          zawsze powinny miec wplyw na panstwo i jego wladze. Historia pokazuje, ze
                          papieze koronowali krolow, ze im tez te korony "zabierac". Jezeli teraz np.
                          mowiloby sie, ze wladza kosciola nie powinna rozciagac sie az tak daleko, to z
                          ktorym pogladem sie zgadzasz?
                          Sa np. spolecznosci katolickie, w ktorych podczas komunii podaje sie rowniez i
                          kielich. Sa takie, w ktorych ksiadz "absolutnie" takie praktyki nie dopusci. Sa
                          tez takie, ze ogolnie sie nie podaje, ale na zyczenie innych, nawet
                          pojedynczych osob, mozna podac ten kielich.
                          Wiec sa juz co najmniej trzy mozliwosci. Jakie zdanie maja w tej kwestii
                          poszczegolni katolicy, to mozna by ewent. przeprowadzic sadaz i zrobic
                          statystyke.
                          To tylko takie "praktyczne" przyklady, ale moga on tez dotyczyc i pewnych
                          glebokich i podstawowych nauk.

                          Dlatego raczej prosze osoby z ktorymi rozmawiam, aby wypowiadaly sie w sowim
                          imieniu, a jezeli juz, to zeby odnosily sie jasno do tego, co jest oficjalna
                          nauka danego kosciola, a co jest jej osobistym zdaniem, pozostawiajac jednak
                          przy tym wolnosc wypowiedzi innym (tez innym katolikom), ktorzy mysla w tym,
                          czy innym podmiocie inaczej.

                          Nie wiem, czy udalo mi sie jasno napisac.

                          Pozdrawiam anotn
                          • sion2 Re: Uściślenie :) 27.01.06, 20:47
                            Antonie przekonywac cię dalej nie będę gdyż i tak nie przekonam, myslę że wiele
                            osób już wyjaśniło ci, ze źle uważasz - znaczy złe wnioski wyciągasz ze swojego
                            rozumowania. Wiara katolicka jest taka jak piszę, choć wiara KATOLIKÓW bywa z
                            nią sprzeczna smile, i katolicy nie są tu żadną wyjątkowością - każdy z nas jakoś
                            tam bładzi, a Bóg patrzy na serce, na intencje a nie czy aby wszystkie reguły
                            wiary są zachowane co do joty.

                            Natomaist odzywam się gdyż uderzyło mnie jedno w twoim wywodzie do mama_kasia,
                            ale znowuż jest rzecz na którą ja ci pisałam już kiedyś i inni też, ale nic z
                            tego nie przyjąłeś gdyż zawsze wychodzisz z założenia że ty wiesz lepiej w co
                            wierzą i przde wszystkim jak mają wierzyć katolicy.
                            Twój przykład ze zmianą relacji kościół - państwo jest całkowicie błedny i
                            nieadekwatny. Zrozum że katolicy nie są ograniczani w mysleniu przez swoją
                            hierarchię, nie mają zakazu analizowania i przemysliwania wszystkiego
                            samodzielnie - w przciwieństwie do róznego rodzaju sekt i samozwańczych
                            kościołów. Dlatego nauka społeczna kościoła - uwarunkowana historycznie podlega
                            zmianom i będzie podlegac.

                            Ale pokaż mi choć jeden artykuł WIARY który raz ogłosozny po jakimś czasie uległ
                            zmianie, odwołaniu itd. Nie szukaj go - nie ma, na przestrzeni 2000 lat nie
                            zdażyło się to. Mylisz nauki ludzkie, uwarunkowane grzesznością ludzką,
                            historycznie, kulturowo od przedmiotu WIARY która jest dziełem Boga, ktora jest
                            w depzycie kościoła. Jest bezbłedna ze względu na Boga, na Ducha Św. który jest
                            jej źródłem.

                            Podaj więc jaki to artykuł wiary uległ zmianie w kościele katolickim.
                            • anton1 Re: Uściślenie :) 27.01.06, 21:56
                              sion2 napisała:

                              > Antonie przekonywac cię dalej nie będę gdyż i tak nie przekonam, myslę że
                              wiele
                              > osób już wyjaśniło ci, ze źle uważasz - znaczy złe wnioski wyciągasz ze
                              swojego
                              > rozumowania. Wiara katolicka jest taka jak piszę, choć wiara KATOLIKÓW bywa z
                              > nią sprzeczna smile, i katolicy nie są tu żadną wyjątkowością - każdy z nas jakoś
                              > tam bładzi, a Bóg patrzy na serce, na intencje a nie czy aby wszystkie reguły
                              > wiary są zachowane co do joty.

                              Witaj Sion,

                              no i wlasnie o to mi chodzilo. Nie widze wiec tego, abym zle uwazal albo
                              wyciagnal zle wnioski ze swojego rozumowania. Dlatego wlasnie prosilem Cie,
                              abys wypowiadala sie "od siebie" a nie mowila o innych katolikach, ktorzy byc
                              moze „jakos tam bladza“ ale tez sa katolikami.
                              Sama sie przeciez "denerwujesz" jezeli ktos mowi o tym w co katolicy wierza
                              (np. odnosnie mnie, jezli cos takiego pisze, patrz na dole). Wiec jeszcze raz
                              powtarzam, mow od siebie lub podawaj nauki oficjalne KK, a innych katolikow
                              zostaw, chyba ze Cie prosza o zdanie.


                              > Natomaist odzywam się gdyż uderzyło mnie jedno w twoim wywodzie do mama_kasia,
                              > ale znowuż jest rzecz na którą ja ci pisałam już kiedyś i inni też, ale nic z
                              > tego nie przyjąłeś gdyż zawsze wychodzisz z założenia że ty wiesz lepiej w co
                              > wierzą i przde wszystkim jak mają wierzyć katolicy.
                              > Twój przykład ze zmianą relacji kościół - państwo jest całkowicie błedny i
                              > nieadekwatny. Zrozum że katolicy nie są ograniczani w mysleniu przez swoją
                              > hierarchię, nie mają zakazu analizowania i przemysliwania wszystkiego
                              > samodzielnie - w przciwieństwie do róznego rodzaju sekt i samozwańczych
                              > kościołów. Dlatego nauka społeczna kościoła - uwarunkowana historycznie
                              podlega
                              > zmianom i będzie podlegac.
                              >
                              > Ale pokaż mi choć jeden artykuł WIARY który raz ogłosozny po jakimś czasie
                              uleg
                              > ł
                              > zmianie, odwołaniu itd. Nie szukaj go - nie ma, na przestrzeni 2000 lat nie
                              > zdażyło się to. Mylisz nauki ludzkie, uwarunkowane grzesznością ludzką,
                              > historycznie, kulturowo od przedmiotu WIARY która jest dziełem Boga, ktora
                              jest
                              > w depzycie kościoła. Jest bezbłedna ze względu na Boga, na Ducha Św. który
                              jest
                              > jej źródłem.
                              >
                              > Podaj więc jaki to artykuł wiary uległ zmianie w kościele katolickim.

                              To, kto tutaj blednie wnioskuje, jest sprawa wzgledna. Ani nie pisalem tylko o
                              katolikach, ani nie pisalem w co oni wierza wymondrzajac sie, ani tez nikomu
                              nie narzucalem tego, w co ma wierzyc.

                              Po pierwsze pisalem o wyznaniowosci i o denominacyjnosci, czyli o tym, ze ktos
                              staje sie lub jest czlonkeim pewnej grupy religijnej i przyjmuje wszystkie jej
                              nauki (czesto bezkrytycznie). Zadalem tez pytania odnosnie tego, czy mama-kasia
                              zbadala rzeczywiscie wszystkie nauki KK i czy sie z wszystkimi zgadza.

                              Po drugie podalem pewne „praktyczne“ przyklady, czy jak Ty je nazywasz „nauki
                              ludzkie uwarunkowane grzesznoscia“ i napisalem, ze rowniez i w doktrynalnych
                              aspektach moga czasem nastapic pewne zmiany. Napisalem „moga“ a nie ze „sa“.
                              Tylko tak na marginesie mowie, ze w niektorych grupach religijnych mozna i
                              takie zmiany spotkac. Myslac wiec bardziej ogolnie uzylem takiego
                              sformulowania, poniewaz wcale nie wykluczam tego, aby np. kiedys mama-kasia
                              przekonala sie np. do Baptyzmy i zasilila szeregi tego Kosciola. Wiec pytanie
                              jakie mi sie tutaj nasunelo to to, czy warto w slepo podpisywac sie pod credem
                              danej denominacji nie przeanalizowawszy jej doktryn.

                              Po trzecie zgadzam sie z Toba, ze wiara ma znaczenie nie tylko przymiotu
                              naszego charakteru. O wierze mozna mowic tez w znaczeniu przedmiotu, czyli w
                              jakie nauki sie wierzy. Zgadzam sie z Toba, ze jest to sprawa Boga, poniewaz on
                              dal jedno z Objawien czlowiekowi, Objawienie spisane, Biblie tj. Pismo Sw. Tam
                              on poucza czlowieka o prawdzie, o tym kim On jest i jakim on jest w swojej
                              istocie i charakterze. Tam przedstawia on czlowiekowi jego cele i zamiary. To
                              Objawienie przystosowane jest do zmyslow, zdolnosci i serca czlowieka. Jendak
                              tylko Ci otrzymuja poznanie Go, ktorzy go szukaja, mowiac ogolnie Kosciol.
                              Kosciol jest tez szafarzem prawd Bozych. On jako ten „swiecznik“ stojacy w
                              Swiatyni Najswietszej oswieca wszystkich tam wchodzacych. Prawdy podawane przez
                              Boga sa nieomylne. To ludzie sa omylni i czasem opacznie rozumieja ten czy owy
                              zarys prawdy.

                              Pozdrawiam Anotn
                              I zycze wszystkiego dobrego.

                              Ps. Kiedy mowie o Kosciele to, jak juz wiesz, nie mowie o denominacji KK, ale
                              mam na mysli prawdziwy powszechny Kosciol Bozy, ktorego jedyna i niezastapiona
                              glowa jest sam Syn Bozy, Jezus Chrystus, ktory byl czlowiekiem a teraz bedac
                              wielce wywyzszony zasiada po prawicy swego Ojca.
                          • mama_kasia Re: Uściślenie :) 27.01.06, 22:16
                            Czasem jest jednak, ze inni katolicy wierzy inaczej niz Ty, i
                            >
                            > co robisz w tedy.

                            Jeżeli wierzą inaczej niż ja, a ja znam w danej kwestii naukę KK,
                            to tłumaczę im, że jest inaczej. Jeśli nie znam, słucham co mówią
                            i przyjmuję, jeśli jest zgodne z nauką KK.

                            Czy przebadalas, czy przeanalizowalas, czy
                            > przemodlilas sie juz w sprawie itd. wszystkich nauk podawanych odgornie przez
                            > KK?

                            Myślę, że tak smile Nie ma ich wbrew pozorom tak dużo. Są one zgodne z moją
                            wiarą, z moim rozeznaniem. A jeśli chodzi o szczegóły, których rzeczywiście
                            mogę nie znać, to nie spotkałam się jeszcze z tym, że poznaję coś na
                            nowo, wgłębiam się i jestem zaskoczona, że jest to niezgodne z np. Słowem
                            Bożym, z tym co dostaję w czasie modlitwy.
                            Wiesz, ufam nauce KK smile I jakoś nie zawodzę się, bo rzeczywiście
                            doświadczam w nim Jezusa.

                            Jezeli jestes czlonkiem danego Kosciola w sensie denominacji i
                            > identyfikujesz sie z wszystkimi jego naukami, to co zrobisz wtedy, jezeli ten
                            > Kosciol np. w jednym punkcie zmieni swoja nauke?

                            To już tłumaczyła Sion.
                            Praktycznie to mogę odnieść się np. do spraw liturgii, bo akurat to śledzę
                            na bieżąco. Jest oficjalna nauka KK w tej sprawie i jak się głęboko
                            wejdzie w tę naukę, to odkrywa się piękno liturgii, sens, znaczenie
                            jej elementów. Wtedy jasna jest np. kwestia podawianie Krwi Pańskiej.
                            • anton1 Re: Uściślenie :) 29.01.06, 22:08
                              mama_kasia napisała:

                              > Czasem jest jednak, ze inni katolicy wierzy inaczej niz Ty, i
                              > >
                              > > co robisz w tedy.
                              >
                              > Jeżeli wierzą inaczej niż ja, a ja znam w danej kwestii naukę KK,
                              > to tłumaczę im, że jest inaczej. Jeśli nie znam, słucham co mówią
                              > i przyjmuję, jeśli jest zgodne z nauką KK.


                              Wtaj,

                              a na jakiej podstawie stwierdzasz cos, czy cos jest zgodne z nauka KK, albo
                              inaczej na jakiej podstawie stwierdzasz cos, czy dana nauka KK jest zgoda z
                              Pismem Sw., naukami prorokow, Jezusa i Apostolow? Czy porownujesz wypowiedzi
                              innych do nauk KK, czy tez raczaj do nauk Pisma Sw?

                              >
                              > Czy przebadalas, czy przeanalizowalas, czy
                              > > przemodlilas sie juz w sprawie itd. wszystkich nauk podawanych odgornie p
                              > rzez
                              > > KK?
                              >
                              > Myślę, że tak smile

                              Gratuluje Ci! Nie bede ukrywal, ze jestem zaskoczony. Nie jest to chyba bledem,
                              jezeli domyslam sie, ze byl to pewien proces. Zdaje sie, ze jest niemozliwe,
                              aby poznac w jednym momencie wszystkie nauki danej denominacji. Wniosek taki,
                              ze zapoznajac sie z pierwsza nauka KK bylas juz jego czlonkiem, lub tez po
                              przebadaniu pierwszej nauki od razu wstapilas w jego szeregi...


                              Nie ma ich wbrew pozorom tak dużo. Są one zgodne z moją
                              > wiarą, z moim rozeznaniem. A jeśli chodzi o szczegóły, których rzeczywiście
                              > mogę nie znać, to nie spotkałam się jeszcze z tym, że poznaję coś na
                              > nowo, wgłębiam się i jestem zaskoczona, że jest to niezgodne z np. Słowem
                              > Bożym, z tym co dostaję w czasie modlitwy.
                              > Wiesz, ufam nauce KK smile I jakoś nie zawodzę się, bo rzeczywiście
                              > doświadczam w nim Jezusa.

                              Ja niestety nie moge tego powiedziec o sobie. Zawiodlem sie na nauce tego
                              kosciola. Bylem jego zaangazowanym czlonkiem, udzielalem sie na roznych polach.
                              Ale kiedy w moje rece „wpadla“ Biblia, ktora zreszta kupilem sobie sam w
                              Czestochowie podczas pielgrzymki, zaczalem w niej czytac wiele takich rzeczy,
                              ktorych do tej pory nie slyszalem. Po pewnym czasie coraz wiecej i wiecej
                              zaczalem ufac Jezusowi i jego naukom, jak i naukom apostolskim. Coraz mniej
                              ufalem moim przelozonym (nie jako ludziom, ale jako nauczycielom). Nie chce
                              przez to powiedziec, ze wszystko cokolwiek uczone jest przez ten kosciol jest
                              bledne. Absolutnie tak nie mysle. Juz nie raz dalem tutaj tego dowody, ze z
                              roznymi pogladami tego kosiola, lub z pogladami poszczegolnych katolikow sie
                              zgadzam i uwazam tez, ze te nauki lub poglady sa zgodne z Pismem Sw.



                              > Jezeli jestes czlonkiem danego Kosciola w sensie denominacji i
                              > > identyfikujesz sie z wszystkimi jego naukami, to co zrobisz wtedy, jezeli
                              > ten
                              > > Kosciol np. w jednym punkcie zmieni swoja nauke?
                              >
                              > To już tłumaczyła Sion.
                              > Praktycznie to mogę odnieść się np. do spraw liturgii, bo akurat to śledzę
                              > na bieżąco. Jest oficjalna nauka KK w tej sprawie i jak się głęboko
                              > wejdzie w tę naukę, to odkrywa się piękno liturgii, sens, znaczenie
                              > jej elementów. Wtedy jasna jest np. kwestia podawianie Krwi Pańskiej.

                              Czy nie wydaje Ci sie dziwne, ze w przeszlosci na punkcie liturgii i wlasnie
                              tego problemu z winem i krwia bylo tyle roznych debat? Czy nie wydaje Ci sie
                              dziwne, ze tak wiele napisano wlasnie o tym, ze jest wystarczajace aby
                              przyjmowac tylko „cialo“ Jezusa, bez jego „krwi“ (przynajmniej jezeli chodzi
                              o „laikow“wink? Czy nie wydaje sie dziwne, ze poczatkowo chrzescijanie przyjmowali
                              te emblematy razem, czyli w dwoch postaciach, chleba i wina, ale „z biegiem
                              czasu zwyczaj ten ulegl zmianie“? Czyz obecnie znowu tez zwyczaj ulega zmianie?
                              A co bedzie, jezeli „swieta Matka nasza Kosciol“ nada jakiemus innemu
                              zwyczajowi czy obrzadkowi „charakter prawa“?
                              A co mowi Pismo Sw? Czy ono naucza o tym, ze podczas Ostatniej Wieczerzy
                              Apostolowie spozywali z naszym Panem tylko chleb lamiac go? Czy Pan Jezus tylko
                              sam wypil wino i nie podal go Apostolom? Czyz podobnie nie uczy nas Apostol
                              Pawel kiedy ospisuje wydarzenia z wieczernika i pisze „To czyncie na moja
                              pamiatke“ cytujac samego Mistrza?


                              Czy nie wydaje Ci sie dziwne, ze papiestwo przez wiele, wiele stuleci dazylo
                              rowniez i do wladzy cywilnej, do tego by ta wladza byla mu poddana, to tego,
                              aby panowac wszedzie gdzie sie tylko da i to nie tylko religijnie ale tez
                              politycznie, a nagle nastepuje zmiana? Czy nie mowilo sie kiedys, ze to krol,
                              arystokraci i kler panuja nad innymi z boskiego upowaznienia? Czy to min. nie w
                              tym lezal problem, kiedy to krol Anglii Henryk sprzeciwil sie za namowa
                              doradcow (niekorzy z nich dobrze znali Pismo Sw) papiestwu i odrzucil jego
                              autorytet jako nadrzedny? Czy to min. wlasnie dozenie do wladzy papiestwa w tym
                              kraju nie dalo poczatku tzw. Kosciolowi Anglikanskiemu? Czy to wlasnie nie w
                              tym kraju starano zachowywac wlascie relacjie pomiedzy wladza swiecka a wladza
                              religijna?
                              Wyobraz sobie, ze Twoi pradziadkowie „walczyli“ po stronie popiestwa, oddawali
                              w tej sprawie swoje zycie, przelewali krew, i to bylo wszystko na marne?
                              Dzisiaj ten sam system papieski uczy czegos innego.
                              A co bedzie np. jak glowa tego kosciola ponownie zmieni zdanie i zadecyduje, ze
                              nalezy wiecej „wtracac“ sie w sprawy panstwa i nalezy zniesc polskiego
                              prezydenta (nawet sila) i ustanowic innego, ktory bedzie bezposrednim podleglym
                              Wytykanu, czy cos w tym stylu, i z ta prosba zworci sie do Ciebie,
                              bys „wykonala“ to zadnani? Tez bedziesz ufac swojemu kosciolowi?

                              Rozumiem, ze nie chodzi tutaj o „artykul wiary“, ale o nauki i praktyki
                              ludzkie, ktore tak samo jak i oni sa niedoskonale.
                              A co mowi Pismo Sw. w tej kwestii? Czy ono tez jest zmienne? Czy ono tez podaje
                              zmienne nauki dla Kosciola? Jak postepowalby byc moze Twoj pradziadek, gdyby
                              czytal Biblie, gdyby mial taka mozliwosc, gdyby uczono tego co jest w Biblii,
                              gdyby naklaniano go do czytania, do studiowania, do analizowania Slowa Bozego?

                              Pozdrawiam Anton
                              • mama_kasia Re: Uściślenie :) 30.01.06, 10:47
                                Anton, może dlatego, że codziennie (z wyjątkami rzecz jasna)
                                rozważam Słowo Boże, może dlatego, że bardzo staram się być
                                na Niego otwarta, może dlatego, że wiara jest dla mnie życiem,
                                może dlatego, że staram się ufać Bogu, może dlatego nie zaskakuje mnie
                                grzeszność. Ani moja, ani ludzi, ani KK jako instytucji.
                                Naprawdę, nie piszę tego w obronie KK, naprawdę nie jestem zaskoczona.
                                Jak przyjrzeć się narodowi wybranemu, jego historii, ile tam jest
                                grzechu... I ile miłosierdzia, Bożego przebaczenia, zrozumienia.

                                Przepraszam, ale bardziej szczegółowo nie mogę (a może nawet nie ma
                                takiej potrzeby...) teraz odpisać.
                                Jestem na feriach, udało mi się wyjechać, ale nici na razie z nart,
                                bo najmłodsza się pochorowała. Idę z nią do lekarza. Mimo wszystko
                                nie tracę radości smile
                                • anton1 Re: Uściślenie :) 30.01.06, 12:23
                                  Witaj,

                                  dzieki mimo tego za odpowiedz. Rozumie Cie i zycze Ci oraz Twojej rodzinie
                                  blogoslawienstwa Bozego.

                                  Udanych ferii

                                  Pozdrawiam
                                  Anton
    • wedge1 Re: Święty... 25.01.06, 11:11
      Dla mnie święty to osoba, która zaufała Bogu do końca. To osoba, która potrafiła
      poświęcć samego siebie dla Boga.
      To osoba, która swoim życiem , postępowaniem udowodniła, że stawia Boga i Jego
      sprawy na pierwszym miejscu.
      A jeśli chodzi o grzech? - no cóż, nikt z nas nie jest od niego wolnym, więc i
      święci pewnie swoje grzeszki mieli, chodzi o to aby z tych słabości zdać sobie
      sprawę i z nimi walczyć.
      Takie jest moje zdanie
      • alex05012000 Re: Święty... 25.01.06, 13:25
        prosto: święty = doskonały
    • anton1 Re: Święty... 25.01.06, 21:56
      svistak napisała:

      > "Święty, Święty,Święty" - wolaja wg apokalipsy na widok B-ga."Wiem kim
      > jestes: Swiety Bozy"- zawolal demon na widok Jezusa Chrystusa.
      > Swiety = zanczy: odzielony od grzechu, od zla.
      > Zatem:
      > 1. dlaczego ap.Pawel rozpoczyna listy:"Do swietych w..."?
      > 2. dlaczego apostolow (11 wybranych przez JCH + 1 nastepca Judasza, wybrany
      > na posiedzeniu uczniow)nazywa sie swietymi?
      > 3. dlczego miriam - matke JCh nazywa sie swieta?
      > 4.dlaczego tylu nastepnych ludzi nazwano swietymi?
      > 5. dlaczego wolali niedawno: sancte subito"?
      >
      > Kto to jest swiety wg was?

      Witaj,

      "swietym" moim zdaniem nazywac mozna lud Bozy w ogolnosci i pojedynczo. Jezeli
      Bog jest swiety i jezeli jego Syn jest swiety, a oni udzielaja swego ducha
      ludowi Bozemu, to w tym znaczeniu mozna i o ludzie Bozym mowic jako o swietym.
      Dlatego tez niektore listy kierowane sa do "swietych w ..."
      Jezeli grzejnik jest cieply i jezeli to jego cieplo emanuje, to czym blizej
      tego grzejnika sie znajdujemy, to tym bardziej on nas ogrzewa i tym bardziej
      nam jest cieplo, tym bardziej i my mozemy to cieplo emanowac. Podobnie jest
      rozumie ze swietoscia. Czym blizej jestesmy Boga, czym wiecej jestesmy
      napelniani duchem Chrystusowym, tym bardziej mozemy byc swietymi. My zyjacy
      tutaj na ziemi nie mozemy byc jedank swietymi w absolutnym znaczeniu jest Bog,
      czy jego Syn Jezus.
      Osobiscie nie uznaje tzw. swietych kanonizowanych. Powiem inaczej: uznaje ich
      jako osoby. Niektore z nich byly szlachetnymi osobami. Niektore z nich byly
      dobrymi nasladowcami Chrystusa. Nie jestem w stanie powiedzic, na ile one
      nalezaly za swego zycia do grona ludu Bozego. Jezeli Bog ich jako takich
      traktowal, to i oni byli swietymi czlonkami jego ludu. Jednak "swietymi" z
      malej litery. Nie uwazam, aby nalezalo sie do nich modli, nie uwazam, aby mozna
      sie bylo do nich lub przez nich modlic. Po za tym, moim zdaniem wielu z tzw.
      swietych kanonizowanych "spi" jeszcze w grobie i czeka na wzbudzenie z tego
      stanu w "on dzien". Takze modlitwy takie mozna sobie zaoszczedzic.

      Patrzac na samo to slowo, to rzeczywisci oznacza ono odciecie od zla. Lud Bozy
      bedac jedank "usprawiedliwiany" dzieki wierze w Jezusa i dzieki jego staraniom
      w postepowaniu na sciezce sprawiedliwosci, jest przez Boga traktowany JAKOBY
      byl sprawiedliwy, jest POCZYTALNIE tak traktowany, chociaz w rzeczywistosci
      takim nie jest. Slabosci przykrywane sa zasluga ofiary Jezusa.

      1 Piotr. 2:9
      "Ale wy jestescie rodem wybranym, królewskim kaplanstwem, narodem swietym,
      ludem nabytym, abyscie rozglaszali cnoty tego, który was powolal z ciemnosci do
      cudownej swojej swiatlosci"(BW)

      Rzeczywista doskonalosc, swietosc, osiagnieta moze byc dopiero, kiedy lud Bozy
      uzyska zycie wieczne, czy to w niebie czy na ziemi.

      Pozdrawiam anton

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka