mader1
13.02.06, 16:08
Czy czujecie czasem, że dla wychowania niektóre dni są stracone ?
Nie piszę o sytuacji, w której popełniamy jakiś ewidentny bład w dobrej
wierze.
Mam czasem wrażenie, że świat na zewnątrz tak mnie " wypompuje" z sił i
pomysłów, z cierpliwości, że w domu jest taka " cisza wychowawcza". Dzieci
się snują, pozwalam im na coś, odpowiadam bez emocji, ale tylko dlatego że po
prostu myślę o czymś innym...
Nie cierpię tego, mam wrażenie, że coś wtedy tracimy.
Z drugiej strony ostatnio , 2 dni temu, Mały kładl się spać z dużą
gorączką.Dzień był dłuuugi i jęczący. Zmęczeni byliśmy oboje. O modlitwie nie
było mowy, przelewał się przez ręce. Za jakiś czas obudził się, było Mu
zimno. Siedziałam przy nim, pojękiwał, okryłam Go mocno, przytuliłam. Wzięłam
mądrości Salomona i zaczęłam czytać. Stopniowo uspakajał się... zasnął...
Czy macie stracone dni i co to u Was oznacza ?