Wczoraj rozmawiałam ze znajomymi dziewczynami z forum, zupełnie przypadkowo
wyszła sprawa postu w każdy piątek, w środę Popielcową, w czasie świat
Wielkanocnych (znaczy przed nimi) też chyba jest.
(Atta, sorki jeśli to czytasz, ale nasza rozmowa wczoraj dała mi do myślenia
Jedna z dziewczyn była oburzona, że w kiedyś w Wielki Piątek gdy z
konieczności pojechała do jakiegoś hipermarketu, bo zapomniała paru rzeczy,
były tam tłumy ludzi, którzy robili wielkie zakupy, a najbardziej oburzyło ją
to, że mnóstwo ludzi siedziało w Kentucky Fried Chicken i pożerało kurczaka.
Argument był taki - może traktują nakazy religijne mniej poważnie, ale tutaj
chodzi o tradycję.
No i zaczęłam się zastanawiać. Jak się pewnie domyślacie, my postu raczej nie
przestrzegamy, co nie znaczy że nie pościmy

Owszem, ale raczej z własnej
decyzji, na różne sposoby a nie z odgórnego zarządzenia, że tak powiem
Dochodzę do sedna sprawy - czy uważacie, że np dając mężowi w piątek kanapki z
szynką do pracy popełniam nietakt wobec jego kolegów - katolików, którzy w ten
właśnie dzień poszczą od mięsa? Czasem staram się o tym pamiętać, ale często
zapominam przyznam się, nie mam takiego nawyku, żeby o tym pamiętać akurat w
piątki. No i sprawa Środy Popielcowej czy innych dni, podczas których katolicy
zobowiązani są pościć.
Czy przeszkadza Wam, że inni ludzie nie poszczą? Jakoś nie wydaje mi się, żeby
Ci ludzie jedzący kurczaka robili to ostentacyjnie, może po prostu nie
obchodzą ich te zakazy i tyle. A może nie mam racji, może chcieli podkreślić
(w mało dojrzały sposób) że oni są "ponad" te zakazy, tak jak Ci z koszulkami
"nie płakałem po papieżu"). Może powinny wyjść nowe koszulki z napisami "Jem
mięso w piątki"

)))