Dodaj do ulubionych

Taka grzeczna aż miło...

09.08.06, 15:47
Taka grzeczna, kulturalna osoba...
Można przyjść do niej do domu i powiedzieć ;" Kto doradził ci te zasłony...
ja zawiesiłabym zielone, bardziej pasują ci do mebli".
" Wiesz musisz swoje dziecko oswoić z innymi. Zobacz, ona zupełnie nie
potrafi się bawić..."
" W życiu nie ubrałabym się w coś takiego obcisłego... dopiero teraz widać,
jakie masz grube uda."
" Ty to jadasz ?? !!!"
Spotkałam parę osób - bardzo je lubię - które skarżyły mi się na to samo. Że
wcześniej czy później znajomi strają się pomóc im w ułożeniu sobie życia,
urządzeniu domu, wychowaniu dzieci. Przynoszą im w prezencie pieska ( którego
nie chcieli)... Usłyszałam też, że jest to raczej powszechne. W mniejszości
są ci, którzy nie mają takich skłonności...
A to, że oni starają się być grzeczni, nie wchodzić w czyjeś życie z butami,
nie poprawiać, nie oznacza, że zgodzą się na wszystko. Że to ich słabość.
Zaczęłam się zastanawiać... hmmm...
Obserwuj wątek
    • barbie-torun Re: Taka grzeczna aż miło... 09.08.06, 22:05
      a ja bym chciała aby ktoś przyszedł i nawet
      niezbyt miłe "pomocne" zdania gadał
      brak mi spotkań
      zwykłych pogaduch

      miałam takie kolezanki jak piszesz
      ale one czesto z zazdrosci to mowiły
      o nie zdawały sobie sprawy ze nas irytuja
      ale na inne tematy mozna było pogadac
      • mader1 Re: Taka grzeczna aż miło... 10.08.06, 10:49
        pogaduchy i żarty są potrzebne... ściskam smile, choć na odległość.
    • mama_kasia Re: Taka grzeczna aż miło... 09.08.06, 22:40
      Na szczęście w moim otoczeniu takich osób jest bardzo mało.
      ...Może i sporo ludzi ma takie skłonności, ale chyba starają się
      je jednak powstrzymywać... Taką mam w każdym razie nadzieję smile
      A co daleko szukać, sama chciałabym niektórym powiedzieć, że ...
      może lepiej by zmienili swoje życie, ale... się powstrzymuję wink
      Chociaż, z drugiej strony, delikatnie czasami coś powiedzieć
      trzeba, ale tak po chrześcijańsku, z miłością smile I to nie będzie
      "wejście z butami", ale z braterskim upomnienieniem; i nie do każdego,
      i nie w każdej sytuacji.
      • mader1 Re: braterskie upomnienie 10.08.06, 10:47
        Braterskie upomnienie... czasem w ten sposób postąpiłam, ale przyznam się, że
        tylko wtedy, gdy rzeczywiście działo się coś złego.Mamy do czynienia z
        grzechem.
        Natomiast o kolorze zasłon, zwłaszcza w niezbyt zaprzyjaźnionym domu, mówię
        dopiero , gdy mnie wyraźnie pytają.
        Czasem zas obserwowałam, że spokój, uprzejmość, delikatność są odbierane
        jako... słabość.
        • lucasa Re: braterskie upomnienie 10.08.06, 11:16
          hej Mader,
          nie wiem czy Cie do konca zrozumialam, ale:
          ja znam jedna osobe, ktora jest "taka grzeczna az milo..." a nawet wiecej - ci,
          co ja znaja mowia, ze to aniol na ziemi. i wiesz, jej delikatnosc, dobroc itd
          nie sa odbierane jako slabosc. raczej jako powod do zazdrosci - mozna byc w jej
          obecnosci i ladowac sie dobrocia. co wiecej - poniewaz ona jest z tych, co w
          kazdym widzi cos dobrego, wartosciowego i ocenia cie na wiecej niz ty sama -
          wiec wszyscy do niej lgna. a ze nie zawsze dopasuje kolor zaslonek - nie
          szkodzi. skoro podobaja sie jej wielkie kolorowe motyle przypiete do firanek to
          jej sprawa. komentarzy chetnie wyslucha, ale ... nie zawsze zmieni. bo przy
          calym poswieceniu, byciu dla innnych dla innych potrafi byc asertywna. jak?
          mnie wiem.

          aha, jeszcze cos - pisalas o znajomych troche dalszych, a ta osoba tak szybko
          zjednuje sobie nieznajomych, ze w sumie bardzo szybko staja sie znajomymi smile))

          a wlasnie z takich blizszych relacji - to moi rodzice sa przykladem "takich
          grzecznych" - ale to wynika z pokory. kazdego wysluchaja. nie musza miec racji.
          ale znowu - nie musza sie "sluchac". do tej pory smiejemy sie z wyboru Taty,
          ktory do pokoju w tonacji ciemny braz-ciemna zielen kupil krwistoczerwony
          abazur. i co? i nic. kilka lat tam jest i pewnie kilka nastepnych tez bedzie.
          jakos moze przebywam w towarzystwie/rodzinie gdzie nie jest to wazne?
          a w UK to juz w ogole byloby wielkim nietaktem rzucic uwage w sposob jak
          wspomnialas w pierwszym poscie.
          A


        • dorotkak Re: braterskie upomnienie 14.08.06, 19:05
          no ja niestety tez spotykam sie z tym, ze inni staraja mi sie zycie organizowac,
          a kroluje w tym moj tata, nie umiem sie sprzeciwic taki osobom jakos tak wprost,
          staram sie kogos nie urazic, ale...
          zauwazylam tez, ze sa osoby, które doradzanie innym traktuja jako swoja misje
          zyciowa a zwrocenie uwagi, zeby sie tak nie "wtracaly" trakyuja jako najwieksza
          obraze...
          • marzek2 Re: braterskie upomnienie 16.08.06, 23:42
            Osobą "grzeczną że aż miło" jest często moja mama - to znaczy, ona coś tam chce
            powiedzieć, na coś zwrócić uwagę, ja i tak wiem, o co biega, ale ona stosuje
            zawoalowaną wersję, taką "grzeczną" właśnie w imię- nie wiem czego - rodzinnej
            poprawności???

            Przykład choćby z wczoraj - mama wchodzi do pokoju żeby zobaczyć dywan w tzw
            "salonie" czyli naszej sypialnio-jadalni.

            Ja: No i co? Jak Ci się podoba?
            Mama: Co-dywan? (a przyszła dywan zobaczyć rzecz jasna).Dywan? Jasny...
            Ja: No... jasny...

            A teraz przetłumaczenie - "Ale jasny dywan! Dziewczyno, przecież Ty tego nigdy
            nie doczyścisz, ja bym wolała jakiś ciemny dywan..." smile))))

            Na szczęście z biegiem lat przybywa mi dystansu i asertywności z związku z tym
            nadal podziwiam ów jasny dywan i pedantycznie (ciekawe kiedy mi przejdzie)
            usuwam każdy kolorowy pyłek z tego dywanu smile
    • rycerzowa Re: Taka grzeczna aż miło... 10.08.06, 11:44
      Teraz praktycznie wszyscy są "grzeczni i kulturalni". Bywali w świecie,
      szanujący twoje wybory, tolerancyjni, niewtracający się.
      Człowiek może ubrać się głupio, postąpić głupio, nikt nie zwróci uwagi, nie
      otrzymasz zatem niezbędnych informacji.

      Ale niektórzy mają szczęście. Mają dorastąjące dzieci...

      Innym pozostaje internet.

      • lucasa Re: Taka grzeczna aż miło... 10.08.06, 11:48
        rycerzowa napisała:

        > Teraz praktycznie wszyscy są "grzeczni i kulturalni". Bywali w świecie,
        > szanujący twoje wybory, tolerancyjni, niewtracający się.
        > Człowiek może ubrać się głupio, postąpić głupio, nikt nie zwróci uwagi, nie
        > otrzymasz zatem niezbędnych informacji.
        >
        > Ale niektórzy mają szczęście. Mają dorastąjące dzieci...
        >
        > Innym pozostaje internet.
        >
        dobre to o dorastajacych dzieciach smile))
        a moja coreczka wczoraj patrzy na mnie i mowi: "mamo piekna jestes" smile ooo,
        rozplynelam sie!
        ja im dluzej czytam pierwszy post Mader tym bardziej mysle, ze to ci zwracajacy
        uwage maja problem, a nie ci "grzeczni". i ja jakos naprawde nie spotykam sie z
        takimi komentarzami. no - ale ja pewnie nie z tych grzecznych smile)
        A
    • mamalgosia Re: Taka grzeczna aż miło... 10.08.06, 12:54
      Proszę pana, pewna kwoka
      Traktowała świat z wysoka
      I mówiła z przekonaniem:
      "Grunt to dobre wychowanie!"
      Zaprosiła raz więc gości,
      By nauczyć ich grzeczności.
      Pierwszy osioł wszedł, lecz przy tym
      W progu garnek stłukł kopytem.
      Kwoka wielki krzyk podniosła:
      "Widział kto takiego osła?!"
      Przyszła krowa. Tuż za progiem
      Zbiła szybę lewym rogiem.
      Kwoka gniewna i surowa
      Zawołała: "A to krowa!"
      Przyszła świnia prosto z błota.
      Kwoka złości się i miota:
      "Co też pani tu wyczynia?
      Tak nabłocić! A to świnia!"
      Przyszedł baran. Chciał na grzędzie
      Siąść cichutko w drugim rzędzie,
      Grzęda pękła. Kwoka wściekła
      Coś o łbie baranim rzekła
      I dodała: "Próżne słowa,
      Takich nikt już nie wychowa,
      Trudno... Wszyscy się wynoście!"
      No i poszli sobie goście.
      Czy ta kwoka, proszę pana,
      Była dobrze wychowana?
      • mader1 Re: Taka grzeczna aż miło... 10.08.06, 17:20
        sugerujesz, że one przesadzają ? wink
        Te, co mi się zwierzały ? Wyglądało to na autentyczne, bo obydwie uważały, że
        z nimi " coś nie tak", skoro wiele osób zwraca im uwagę.I nie mówiły imiennie,
        pytały raczej, co z tym zrobić, bo je " zatyka". Nie sprawiają wrażenia jakiś
        szczególnie nieudanych, a ich domy wyglądają normalnie wink
        A ja... chyba nie mam z tym problemu... mam zdefiniowane w moim otoczeniu
        osoby, które lubią się " rządzić" i jakoś specjalnie nie przejmuję się tym, co
        mówią wink, bo one wszędzie coś poprawiają - taki charakter wink)) Na szczęście
        jest ich niewiele.
        Są osoby, z którymi bardzo jestem zaprzyjaźniona i wprost pytam je o radę...
        • mamalgosia Re: Taka grzeczna aż miło... 11.08.06, 12:46
          Droga mader,
          Nic nie sugeruję. Tak tylko wierszyk przyszedł mi do głowy. Mam pustą głowę (to
          znaczy jeszcze bardziej pustą niż zwykle) i jeśli doczytujesz się podtekstu, to
          mnie przeceniasz.
          Co do zwracania uwagi, to zdarza mi się usłyszeć coś niemiłego i zdarza mi się
          powiedzieć coś niemiłego.
          Ale i bez tego sama wiem, że ze mną "coś nie tak". Choć na zewnątrz również nie
          wyglądam na szczególnie nieudaną i mój dom również wygląda normalnie.
          Droga Marzenko, jak zwykle piszesz o jednym, a do mnie to trafia jako coś
          zupełnie innego. Masz dar, no niech Cię...
          • mader1 Re: Taka grzeczna aż miło... 11.08.06, 13:59
            > Nic nie sugeruję. Tak tylko wierszyk przyszedł mi do głowy. Mam pustą głowę
            (to
            >
            > znaczy jeszcze bardziej pustą niż zwykle) i jeśli doczytujesz się podtekstu,
            to
            >
            > mnie przeceniasz.

            Wcale nie masz pustej głowy smile))), co Ci do niej przyszło, naprawdę !
            Może Cię nie doceniam po prostu ?
            Zaczęłam się bowiem zastanawiać, czemu to jest tak, że najczęściej się zupełnie
            nie przejmuję uwagami, ale niekiedy trochę mnie zabolą ?
            Bo... dotykają mojego problemu ? Czy dlatego, że aż za bardzo widoczna jest zła
            intencja ?
            A może są osoby nadwrażliwe, skupiają się tylko na tych negatywnych uwagach ?
            Zastanawiałam się też, ileż to razy kogoś zraniłam niechcący ? Wbrew
            intencjom ? Zażartowałam debilnie i nawet teraz nie pamiętam ?
            I czy możliwe jest przejście przez życie bez ranienia ludzi ?

            > Ale i bez tego sama wiem, że ze mną "coś nie tak". Choć na zewnątrz również
            nie
            >
            > wyglądam na szczególnie nieudaną i mój dom również wygląda normalnie.

            Eee... no to z Tobą " wszystko w porządku ", nie ? wink)))
            Bo to, że my wiemy, że z nami " coś nie tak", to też normalne, bo przecież po
            to do Jezusa latamy z prośbą o wybaczenie wink)))
            I może dobrze, że nie uważamy się za takich świetnych i cudownych, bo
            bylibyśmy dla naszych bliskich nie do wytrzymania.

            > Droga Marzenko, jak zwykle piszesz o jednym, a do mnie to trafia jako coś
            > zupełnie innego. Masz dar, no niech Cię...

            Dużo tu osób z takimi darami smile Przyznam się, ze czasem mam o czym myśleć po
            przeczytaniu niekórych wypowiedzi smile
            • mama_kasia Re: Taka grzeczna aż miło... 11.08.06, 22:27
              Zaczęłam się bowiem zastanawiać, czemu to jest tak, że najczęściej się zupełnie
              >
              > nie przejmuję uwagami, ale niekiedy trochę mnie zabolą ?
              > Bo... dotykają mojego problemu ?

              U mnie jest tak, że bolą mnie te, które dotykają mojego problemu
              i te, które mówią bliskie mi osoby.
        • justyna.ada Re: Taka grzeczna aż miło... 14.08.06, 10:36
          mader1 napisała:

          > sugerujesz, że one przesadzają ? wink
          > Te, co mi się zwierzały ? Wyglądało to na autentyczne, bo obydwie uważały,
          że
          > z nimi " coś nie tak", skoro wiele osób zwraca im uwagę.I nie mówiły
          imiennie,
          > pytały raczej, co z tym zrobić, bo je " zatyka". Nie sprawiają wrażenia jakiś
          > szczególnie nieudanych, a ich domy wyglądają normalnie wink

          Mnie się wydaje, że łatwo jest zidentyfikować w otoczeniu osoby, które nie
          umieją się bronić "językiem" na językowe ataki, i jak to się mówi, nie są
          asertywne. Ludzie niedelikatni (lub żle wychowani) mogą ich bezkarnie
          rozstawiać po kątach. Kiedyś też tak sobie pozwalałam robić, do czasu. Potem
          wyostrzył mi się jęzor... wink)
          Ja bym taką koleżankę starała sie wspierać pod kątem budowania asertywności
          (lub inaczej samoobrony). Obrócić w żart takie złośliwości to chyba najlepsza
          metoda, bo wytrąca się broń z ręki.
    • addria Re: Taka grzeczna aż miło... 17.08.06, 12:39
      > Można przyjść do niej do domu i powiedzieć ;" Kto doradził ci te zasłony...
      > ja zawiesiłabym zielone, bardziej pasują ci do mebli".
      > " Wiesz musisz swoje dziecko oswoić z innymi. Zobacz, ona zupełnie nie
      > potrafi się bawić..."
      > " W życiu nie ubrałabym się w coś takiego obcisłego... dopiero teraz widać,
      > jakie masz grube uda."
      > " Ty to jadasz ?? !!!"

      Wiesz, ja myslę, że tego typu teksty usłyszane od znajomych, to zupełny brak
      kultury, żeby nie powiedzieć: przejaw zwykłego chamstwa. Od osób, które każdą
      konwersację zaczynają od takich "komplementów" nalezy zwyczajnie trzymać się z
      daleka, bo życzliwe to one nam raczej nie są. Owszem, każdemu może się zdarzyć
      niezamierzona wpadka, pewnie sama takie zaliczyłam, ale jeśli to się
      notorycznie powtarza i widać, że osoba krytykująca ma w tym uciechę, to taka
      znajomość jest raczej bez sensu.
      Co innego kiedy robi to ktoś bliski, to faktycznie boli, bo od bliskiej osoby
      oczekuje się taktu i zrozumienia.
      Ale z drugej strony niektórzy faktycznie "tak mają", robią to niezłośliwie i to
      się nazywa bezpośrednia szczerość wink Moja babcia czasem powie mi komlpement w
      stylu: "oj córciu, a Ty znowu te włosy obcięłaś, dziewczynie ładnie w długich",
      albo "córciu, co to za spódnica, za krótka/za długa!", kiedyś mnie to drażniło,
      teraz puszczam mimo uszu, bo wiem, że to nie złośliwe, bo babcia "tak już
      ma" wink))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka