Dodaj do ulubionych

Szczepionki a aborcja

24.11.06, 11:49
Chciałabym zapytać Was o opinię w sprawie szczepionek. Na emamie toczy się
dyskusja na temat szkodliwości MMRII (w związku z emitowanym we wtorek
filmem). Padł tam argument również o używaniu do produkcji szczepionek
komórek z abortowanych płodów. Nie spotkałam się dotąd z publikacjami na ten
temat (bo nie interesowałam się też tym). Pobieżne przewertowanie internetu
poniekąd to potwierdza, choć te informacje pochodzą głownie ze stron "mocno
prawicowych", np. opcja.pop.pl/numer47/47due.html (tam jest podany
wykaz takich szczepionek)
Ponieważ jest to problem moralny, chciałabym zapytać Was co sądzicie na ten
temat. Najardziej zalezy mi na wypowiedzi kogoś, kto orientuje się w temacie
i mógłby potwierdzić/zaprzeczyć tym informacjom, lub choć podać bardziej
rzetelne źródła traktujące o tym problemie.
Obserwuj wątek
    • maadzik3 Re: Szczepionki a aborcja 25.11.06, 20:10
      Poniewaz nasz organizm ciezka alergia reaguje na obce bialka wiec nie wiem do
      czego te komorki plodu mialyby sluzyc. Wirusy hoduje sie in vivo, bakterie
      rowniez in vitro. Do wytwarzania przeciwcial (ale to w przypadku immunoglobulin)
      wykorzystuje sie konie (nie usmierca sie ich przy tym!), do hodowli dla celow
      szczepionek najczesciej jaja kurze. Ale ja jestem laikiem, zapytam bardziej "w
      temacie" mezasmile)) W kazdym razie bylaby to chyba ekstremalnie kosztowna hodowla
      wiec pomijajac (pierwszorzedne dla nas) kwestie etyczne ekonomicznie by to chyba
      nie mialo sensu. A w internecie mozna znalezc wszystko - patrz wiesci o
      historycznosci smoka wawelskiegosmile)))
      M.
      • maadzik3 Re: Szczepionki a aborcja 25.11.06, 20:26
        Aha, jedna informacje podana w linku ktory wkleilas moge NA PEWNO zdementowac.
        Otoz w 2005 r. w USA nie szczepiono zywa szczepionka polio. Po ponad 40 latach
        szczepien zywa szczepionka Sabina (powoduje rowniez rozwoj odpornosci u
        nieszczepionej populacji wiec w poczatkach szczepien byla uwazana za lepsza), na
        poczatku wieku (2001 lub 2002) wrocono do zabitej szczepionki Salka jako jedynie
        stosowanej. Zywa szczepionka faktycznie wywolywala ok. 12 przypadkow polio
        rocznie u szczepionych nia oslabionych z innych powodow (nie zawsze do wykrycia)
        dzieci. W swietle dosc uodpornionej populacji uznano ze to o 12 za duzo i
        powrocono do zabitej i calkowicie bezpiecznej (choc uodparniajacej tylko
        szczepionego) szczepionki Salka. Co do niekoniecznosci pewnych szczepien -
        niektore sa dyskusyjne, ale ostatnia mini-epidemia polio w Holandii, Kanadzie i
        USA to rok 1996 (wsrod nieszczepiacych sie z powodow religijnych Amiszow). Jej
        ofiara padlo ok. 30 osob. Wirus ten wciaz ma sie dobrze i jest w srodowisku,
        antomiast powszechne szczepienia sprawiaja ze ludzie nie choruja. Kwestia np.
        pneumokokow to zabezpieczenie raczej dzieci ktore urodza sie za kilka lat.
        Poniewaz wykazywaly i wykazuja rosnaca antybiotykoopornosc uznano ze albo
        zacznie sie powszechne szczepienia i ograniczy liczbe leczonych przypadkow albo
        za pare lat nie bedzie tych zakazen czym leczyc. Co do alergii przy hodowli
        wirusow na bialku kurzym (najczestszy sposob) - oczywiscie bialka tego nie
        podaje sie w zastrzyku, wywolaloby ogromny odczyn alergiczny, ale podobny
        wywolalaby obca tkanka ludzka (wystarczy pomyslec ile zgodnosci tkankowych
        ustala sie przy przeszczepach i jak niewiele osob moze byc dla siebie
        niespokrewnionymi dawcami). I jeszcze ciekawostka: pierwsza immunoglobulina (z
        oczyszczaniem tej jest jeszcze gorzej) przeciw wsciekliznie zawierala obce
        bialko, bo w czasach Pasteura nie potrafiono jej czyscic dobrze. Wlasnie dlatego
        podawano ja w brzuch zeby ograniczyc bolesnosc (podana domiesniowo wywolalaby
        ponoc jeszcze gorsze odczyny), jej bolesnosc byla wlasnie reakcja na obce bialko
        (dzis jest juz lepsza i mniej bolesna wersja), no ale to akurat wybor miedzy
        zyciem (jak sie uda przezyc podanie immunoglobuliny) i smiercia jak sie jej nie
        poda. Do dzis wscieklizna dzierzy smutna palme najbardziej smiertelnego wirusa.
        M.
        • direta do maadzik3 30.11.06, 18:54
          Nie przeczytałam jeszcze całej dyskusji, więc może kogoś zdubluję, ale nie
          rozumiem listu poniżej, więc się włączę już teraz:

          maadzik3 napisała:

          > Aha, jedna informacje podana w linku ktory wkleilas moge NA PEWNO zdementowac.


          I dalej następuje bardzo długi tekst, który czytam i czytam i w sumie nie wiem
          która w sumie informację dementujesz. To nie jest złośliwy przytyk tylko
          pytanie. Co dementujesz i jak się to ma do całości dyskusji?

          Bo jak się wczytałam, to wydaje mi się, że Twoje dementi brzmi:

          > Otoz w 2005 r. w USA nie szczepiono zywa szczepionka polio.

          Ale w takim razie nie rozumiem jak się to ma do całości dyskusji i aborcji.
          Może cos niedokłądnie przeczytałam?
          Sama czasem piszę chaotycznie i dygresyjnie, więc wiem jak to jest, ale błagam o
          wyjaśnienie smile

          Ania
    • magdalaena1977 Re: Szczepionki a aborcja 25.11.06, 22:11
      Dla mnie na pierwszy rzut oka ta historia wygląda na absolutnie niewiarygodną
    • katriel Re: Szczepionki a aborcja 26.11.06, 13:16
      Ja się w temacie nie orientuję, ale przeczytałam raport Papieskiej Akademii
      Życia, o którym wspomina się w linku podanym przez Addrię, i wydaje sie on
      potwierdzać podane informacje. Dokument kończy się następującym posumowaniem w
      punktach (tłumaczenie moje):


      ----

      << - istnieje poważny obowiązek stosowania alternatywnych szczepionek, o ile one
      istnieją, i wyrażania sprzeciwu sumienia wobec tych moralnie problematycznych
      [wcześniej w tekście obowiązek tem przypisuje się lekarzom oraz ojcom rodzin -
      przyp. mój];

      - co do szczepionek, dla których nie ma zamienników, należy podkreślić potrzebę
      kwestionowania ich, tak aby mogły być przygotowane inne, ale również godziwość
      stosowania istniejących o tyle, o ile jest to konieczne dla uniknięcia poważnego
      ryzyka nie tylko dla własnych dzieci, ale również dla kondycji zdrowotnej całej
      populacji, a szczególnie kobiet w ciąży [chodzi o różyczkę - przyp. mój];

      - godziwość stosowania tych szczepionek nie powinna być mylnie interpretowana
      jako deklaracja godziwości ich produkcji i rozprowadzania, ale rozumiana jako
      bierna wspólpraca materialna w złu (a nawet czynna, w swym najłagodniejszym i
      najodleglejszym sensie), usprawiedliwiona moralnie jako extrema ratio konieczna
      dla zapewnienia istotnego dobra własnych dzieci i osób kontaktujących się z nimi
      (kobiet w ciąży);

      - taka współpraca występuje w kontekście przymusu sumienia rodziców, którzy są
      zmuszeni albo działania wbrew sumieniu, albo ryzykować zdrowiem własnych dzieci
      i całego społeczeństwa. Konieczność stawania przed taką alternatywą jest
      niesprawiedliwa i powinna być wyeliminowana najszybciej, jak to możliwe.>>

      ----


      Ponadto w wynikach wyszukiwania przez Google natrafiłam na portal
      www.immunizationinfo.org/ prowadzoną przez National Network for
      Immunization Information. Jest to serwis zasadniczo propagujący szczepienia,
      niezwiązany z Kościołem ani żadną opcją polityczną, stricte medyczny (firmowany
      nazwiskami przez grupę dziesięciu specjalistów, w tym ośmioro lekarzy z różnych
      amerykańskich szpitali i uczelni). Na podstronie
      www.immunizationinfo.org/vaccine_components_detail.cfv?id=32 można
      znaleźć artykuł pt. "Human Fetal Links with Some Vaccines", dotyczący tematu, o
      który pyta Addria. Poniżej wklejam fragmenty (tłumaczenie moje):


      ----

      << Niektóre szczepionki są hodowane w kulturach komórek pochodzących oryginalnie
      z dwóch płodów ludzkich. Ponadto, wirus różyczki używany do produkcji
      szczepionki został wyodrębniony z trzeciego płodu ludzkiego.

      Produkcja leków biologicznych (takich jak szczepionki lub przeciwciała) jest
      dużo bardziej skomplikowana niż produkcja leków chemicznych (np. penicyliny lub
      aspiryny). W dodatku niektóre szczepionki są trudniejsze do wyprodukowania niż
      inne. Bakterie do szczepionek bakteryjnych mogą być hodowane w prostych
      laboratoryjnych kulturach, podczas gdy wzrost wirusów wymaga żywych komórek.

      Wirusy nie rozmnażają się same z siebie. Potrzebują żywego gospodarza, w którym
      mogłyby rosnąć, na przykład embrionu kurczaka albo kultury komórek zwierzęcych.
      Producenci szczepionek mają niewielki wybór możliwości hodowli wirusów ze
      względu na istotne wymogi farmaceutyczne oraz na zagadnienie bezpieczeństwa
      ludzi. Na przykład, varicella (wirus ospy wietrznej) na ogół nie rośnie dobrze w
      komórkach pochodzących z innych gatunków niż człowiek. Komórki ludzkie są
      preferowane również dlatego, że w komórkach zwierzęcych mogą znajdować się
      zwierzęce wirusy, szkodliwe dla ludzi.

      W przyszłości może okazać się możliwe przygotowanie szczepionek wirusowych przy
      użyciu narzędzi molekularnych, nie wymagających hodowli wirusów w żywych
      komórkach. Na przykład stosowana obecnie szczepionka przeciw wirusowemu
      zapaleniu wątroby typu B jest produkowana metodami molekularnymi, bez użycia
      komórek zwierzęcych. Jednak większości szczepionek wirusowych nie potrafimy na
      razie wytworzyć w ten sposób.

      Ludzkie komórki diploidalne to zbiorowiska komórek ludzkich hodowanych w
      laboratorium. Inaczej niż komórki rakowe, mają one tę samą liczbę chromosomów co
      zwykłe komórki w ciele człowieka.

      Niektóre szczepy komórek diploidalnych są bardzo cenne w produkcji szczepionek,
      ponieważ te komórki przeżywają w laboratorium dłuższy czas, stanowiąc pewny
      sposób skutecznej i łatwej hodowli wirusów atakujących człowieka. Szczepionki
      przygotowywane przy użyciu ludzkich komórek diploidalnych okazały się wyjątkowo
      bezpieczne na przestrzeni kilkudziesięciu lat.

      Dwa różne szczepy ludzkich komórek diploidalnych pobranych od płodów są szeroko
      stosowane do produkcji szczepionek od dziesięcioleci. Jeden został stworzony w
      Stanach Zjednoczonych w 1961 roku (nazywany jest WI-38), a drugi w Wielkiej
      Brytanii w 1966 roku (MRC-5).

      WI-38 pochodzi z komórek płuc trzymiesięcznego płodu żeńskiego, a MRC-5
    • addria Re: Szczepionki a aborcja 27.11.06, 10:24
      Sądzę jednak, że to prawda.
      Znalazłam na forum emama wątek na ten temat, pozwolę więc zamieścić link z tego
      wątku oraz komentarz osoby, która jak widać po wypowiedzi jest zorientowana w
      temacie.

      www.cogforlife.org/polish.pdf
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=52705142&a=52719249
      Kwestia negatywnej oceny moralnej procesu wykorzystywania komórek płodów
      pochodzących z aborcji jest dyskusyjna, tak więc zdania są podzielone. Tymi
      szczepionkami szczepi się dzieci już od dawna. Dotąd o tym nie wiedziałam.
      Często rodzice nie mają wyboru, bo innych szczepionek zwyczajnie nie ma (nie ma
      alternatywnego sposobu ich wytwarzania). Właściwie jedyny wybór to zaszczepić
      lub nie zaszczepić. Ale widzę, że Was nie bardzo to zajmuje. W zasadzie, to
      czego ja chciałam się dowiedzieć, to się już dowiedziałam (mniej więcej).
      • mader1 Re: Szczepionki a aborcja 27.11.06, 10:49
        zajmuje. A nawet wstrząsnęło mną to.
        Czasem czuję się jak w jakimś mrocznym filmie s-f. Staram się pozbierać i
        pozbierać informacje.
        Prawdę pisząc nie mogłam do końca w to uwierzyć, że coś tak kontrowersyjnego
        zrobiono bez żadnych konsultacji, rozmów, debat, tłumaczenia.
      • otryt Re: Szczepionki a aborcja 27.11.06, 12:20
        addria napisała:

        >Ale widzę, że Was nie bardzo to zajmuje.

        To nie tak, Addrio. Pierwszy raz słyszę o tej sprawie. Pisze o tym Natalia
        Dueholm, blisko związana z Januszem Korwinem-Mikke. Jej poglądy wydają mi się
        kopią jego poglądów. Prześledziłem także jej inne artykuły. Pisze np. o tym, że
        praca dzieci w fabrykach podczas rewolucji przemysłowej nie była czymś złym, że
        więcej w tym propagandy. Cóż w tym złego, ze stały przy maszynie włókienniczej
        i od czasu do czasu nawlekały igłę? JKM od dawna głosi tezę, ze nie powinno być
        powszechnej i obowiązkowej nauki dla dzieci.

        W artykule o szczepionkach Dueholm podaje konkretną firmę Merck, która rzekomo
        dopuszcza się opisywanego procederu. Podaje także "moralne zamienniki"
        szczepionek, też konkretnych firm. Prawdę mówiąc bardziej wyglądało mi to na
        artykuł sponsorowany przez konkurencję Mercka. Jest wiele naturalnych poronień,
        czy trzeba koniecznie do tego płody pochodzące z aborcji? Szczepionki i leki
        testuje się najpierw na zwierzętach, później na ludziach. Czy testy wykonywane
        na poronionych w naturalny sposób płodach są niemoralne? Chyba nie. Pod
        warunkiem, że rodzice wyrażą zgodę. Po prostu w to, co napisała Dueholm nie
        wierzę. Czy trzeba wierzyć we wszystko, co piszą w internecie? Nie dajmy się
        zwariować.

        Pozdrawiam serdecznie.

        • addria Re: Szczepionki a aborcja 27.11.06, 12:45
          Masz rację Otrycie, nie można wierzyć we wszystko, ale nie tylko N. Dueholm o
          tym pisze i jesj tekst nie jest jedynym, na który trafiłam przeszukując
          internet pod tym kątem. Spójrz chociażby na post Katriel lub na mój kolejny.
          Czy mam nie wierzyć w to co widzę, tylko dlatego, że niewygodnie mi w to
          wierzyć? Oczywiście chciałabym, aby to okazało się nieprawdą, ale jeśli to
          jednak obiektywny fakt, to musimy się z tym zmierzyć w swoim sumieniu.
          Rzeczywiście jeśli do wytworzenia szczeopinek wykorzystywano poronione płody
          (za zgodą rodziców), to zmienia postać rzeczy. Jednak czy tak było nie wiem.
          • otryt Re: Szczepionki a aborcja 27.11.06, 19:35
            addria napisała:

            >Czy mam nie wierzyć w to co widzę, tylko dlatego, że niewygodnie mi w to
            >wierzyć?

            Oczywiście bywają takie sytuacje, że ludzie tak robią wbrew niezaprzeczalnym
            faktom. Trudno przyjąć coś strasznego do świadomości. To taka reakcja obronna.
            Tutaj jednak mamy inną sytuację: trudno jest ustalić te fakty. I będzie coraz
            trudniej. Byłem na spotkaniu z Aleksandrem Wolszczanem - światowej sławy
            astronomem, który powiedział wprost, że w najbliższym czasie czeka nas olbrzymi
            skok technologiczny i naukowy. Zwykłemu, nawet wykształconemu człowiekowi
            trudno będzie w tym wszystkim się połapać i zrozumieć, będzie musiał wierzyć na
            słowo specjalistom danej branży. I rozsądzaj potem w sumieniu, gdy nie masz
            podstawowej wiedzy i faktów. To w sposób niewyobrażalny zmieni nasze życie i
            świadomość.
    • mary_ann Re: Szczepionki a aborcja 27.11.06, 12:53
      Oczywiście nie siedzę w sercu żadnego koncernu, ale na pierwszy rzut oka ta
      historia wydaje mi się mocno nieprawdopodobna. Po pierwsze - jak pisze Otryt -
      gdyby nawet do produkcji szczepionek wykorzystywane były komórki ludzkich
      płodów, to niestety (bardzo, bardzo "niestety") z powodzeniem wystarczyłoby
      tych pochodzących z naturalnych poronień (mówimy o pojedyńczych komórkach!!).
      Po drugie - sądzę, że żaden chcący liczyć się na rynku producent nie
      zaryzykowalby tak watpliwego moralnie posunięcia, które mogłoby łatwo się
      wydać. Uzycie płodów pochodzących z aborcji to nienajlepszy chwyt reklamowy,
      zwłaszcza na rynku amerykańskim...

      Jak dla mnie - raczej kolejna "urban legend".
      • addria Re: Szczepionki a aborcja 27.11.06, 13:00
        > Jak dla mnie - raczej kolejna "urban legend".

        Oby tak było.
        • mader1 Re: Szczepionki a aborcja 27.11.06, 13:09
          Oby tak było - choć Papieska Akademia Życia i jej dokument trochę zachwiały
          moją nadzieją sad
      • katriel Re: Szczepionki a aborcja 28.11.06, 01:57
        otryt napisał:
        > Jest wiele naturalnych poronień,
        > czy trzeba koniecznie do tego płody pochodzące z aborcji?

        mary_ann napisała:
        > gdyby nawet do produkcji szczepionek wykorzystywane były komórki ludzkich
        > płodów, to niestety (bardzo, bardzo "niestety") z powodzeniem wystarczyłoby
        > tych pochodzących z naturalnych poronień (mówimy o pojedyńczych komórkach!!).

        To nie tak. W tej chwili żadne nowe poronienia, czy to naturalne, czy sztuczne,
        nie są do niczego potrzebne. Wirusy rozmnaża się na bazie szczepu komórek, który
        od czterdziestu lat jest hodowany in vitro. Firma farmaceutyczna nie "bierze
        płodu z aborcji", ona bierze z laboratorium gotową, schludnie zapakowaną kulturę
        komórek. Na pytanie, skąd się te komórki wzięły, przeciętny pracujący przy nich
        człowiek może wzruszyć ramionami - jak mnie zatrudniali, to one już tu były, my
        je tylko rozmnażamy. I nagle ktoś z przerażeniem uświadomił sobie, że rozmnażać
        to my je sobie możemy, ale ich nie stworzyliśmy. Gdzieś, kiedyś, na początku,
        musiały zostać pobrane z jakiegoś ludzkiego organizmu. Z jakiego - to można
        wyczytać ze starych naukowych szpargałów. Ktoś przejrzał papiery i wyczytał, że
        na początku był płód, który poddano aborcji. Trochę jakby nagle wyczytać w
        starej kronice rodzinnej, że dom, w którym rodzina mieszka od pokoleń, stoi na
        ziemi kupionej za kradzione pieniądze. I jak tu zareagować, żeby byłó uczciwie?

        Poza tym wydaje mi się, że z wykorzystaniem naturalnych poronień może być
        problem następujący: komórki do hodowli muszą być pobierane zaraz po śmierci,
        inaczej degenerują się. Do pobrania trzeba się przygotować. Naturalne poronienia
        rzadko następują w planowanym terminie...

        mary_ann napisała:
        > Po drugie - sądzę, że żaden chcący liczyć się na rynku producent nie
        > zaryzykowalby tak watpliwego moralnie posunięcia, które mogłoby łatwo się
        > wydać.

        No ale ja właśnie myślę, że oni nie "zaryzykowali posunięcia". W latach '60 nie
        mieli z tym problemu - a do momentu, kiedy aborcja zaczęła być tematem
        drażliwym, nikt już nie pamiętał, skąd się ten szczep komórek oryginalnie wziął.
        I teraz wszyscy, łącznie z Merckiem, budzą się z ręką w nocniku.

        Zresztą, Merck wcale nie ukrywa, że używa ludzkich komórek do hodowli wirusów.
        Na ich oficjalnej stronie internetowej, w dziale o szczepionkach, jest broszurka
        w pdf zawierająca informacje o szczepionce M-M-R-II:
        www.merck.com/product/usa/pi_circulars/m/mmr_ii/mmr_ii_pi.pdf ).
        Czytamy tam: "M-M-R-II is a sterile lyophilized preparation of (1) [...]; (2)
        [...]; and (3) MERUVAX* II (Rubella Virus Vaccine Live), the Wistar RA 27/3
        strain of live attenuated rubella virus propagated in WI-38 human diploid lung
        fibroblasts".

        I jeszcze taka refleksja - jakoś w kontekście produkcji szczepionek nikt nie ma
        wątpliwości, że czternastotygodniowy płód też człowiek i ma _ludzkie_ komórki...
        • mader1 Re: Szczepionki a aborcja 28.11.06, 12:33
          to co napisałaś brzmi przerażająco logicznie.
        • otryt Stara kronika rodzinna 29.11.06, 09:22
          katriel napisała:

          >Poza tym wydaje mi się, że z wykorzystaniem naturalnych poronień może być
          >problem następujący: komórki do hodowli muszą być pobierane zaraz po śmierci,
          >inaczej degenerują się. Do pobrania trzeba się przygotować. Naturalne
          >poronienia rzadko następują w planowanym terminie...

          Nie sądzę, aby w dzisiejszych czasach było to problemem. Narządy do
          przeszczepów pobierane od ofiar wypadków znacznie trudniej jest chyba pobrać
          i utrzymać przy życiu niż komórki do hodowli. Zawsze chyba można stworzyć nową
          kulturę bakterii bądź wirusów, korzystając z komórek pobranych w sposób etyczny.

          >Trochę jakby nagle wyczytać w starej kronice rodzinnej, że dom, w którym
          >rodzina mieszka od pokoleń, stoi na ziemi kupionej za kradzione pieniądze. I
          >jak tu zareagować, żeby było uczciwie?

          Myślę, że to dobre porównanie. Ale popatrzmy, ileż to ludzi na świecie korzysta
          z dobrodziejstw, które wyrosły na czyjejś krzywdzie lub śmierci? Podziwiamy
          piramidy lub mur chiński, przy których budowie zginęły tysiące niewolników.
          Jeździmy koleją transsyberyjską budowaną przez więźniów łagrów. Na krzywdzie
          Indian powstała bogata i piękna Ameryka. Nasze dzieci dostaną na gwiazdkę
          pluszaki zrobione w chińskich obozach pracy. Dzieci i wnuki korzystają z
          bogactw, których ich ojcowie i dziadkowie dorobili się na wojnach. Można te
          przypadki podzielić na dwie kategorie: zło było w przeszłości i już się nie
          dzieje oraz zło trwa nadal, a my korzystając z pewnych dobrodziejstw wspieramy
          złoczyńców. Ten drugi przypadek na pewno jest niemoralny, ale co z tym
          pierwszym?

          W dyskusji należy oddzielić od siebie aspekt medyczny i moralny. Są argumenty
          za i przeciw szczepieniom. Nie znamy tych wszystkich groźnych chorób zakaźnych,
          jakie znały poprzednie wieki. To było naprawdę straszne. W ostatecznym
          rozrachunku zyski przewyższają ewentualne straty. Moja firma szczepi
          pracowników przeciwko grypie. Nic nie musimy za to płacić, jednak nie korzystam
          z tego, bo grypa moim zdaniem to dosyć błaha choroba. Po co męczyć układ
          odpornościowy?



          • rycerzowa Re: Stara kronika rodzinna 30.11.06, 10:33
            >Moja firma szczepi
            > pracowników przeciwko grypie. Nic nie musimy za to płacić, jednak nie korzystam
            >
            > z tego, bo grypa moim zdaniem to dosyć błaha choroba. Po co męczyć układ
            > odpornościowy?

            Akurat układ odpornościowy nie powinien być zbytnio oszczędzany, ale wręcz
            trenowany.
            W czasie epidemii tzw. hiszpanki umierały przede wszystkim osoby młode.
            Organizmy osób starszych miały już okazję zetknąć się z różnymi odmianami wirusa
            grypy i "wytrenować" swój układ odpornościowy.
    • mader1 No dobrze, ale co teraz ? 28.11.06, 12:38
      Chyba jest to prawda. To, co napisała Kartiel, brzmi rozsądnie. Szperałam w
      internecie, mogę jeszcze popytać o inne źródła.
      I co teraz ? Przyjmijmy, że nie życzę sobie tych szczepionek. Mogę napisac
      protest i co jeszcze ?
      Znam osobę, która nie podaje szczepionek własnym dzieciom.Słyszę w przychodni,
      że coraz mniej dzieci przechodzi szczepienia. Ale nie wiem, do tej pory nie
      miałam odwagi by od tego odstąpić. Poza tym w dużej skali może powodować to
      powrót groźnych chorób ?
      • addria Re: No dobrze, ale co teraz ? 28.11.06, 13:00
        Jeszcze tlą się we mnie wątpliwości, ale jednak pewności mam coraz więcej.
        Szczerze mówiąc ostatnio naczytałam się trochę o szczepieniach w ogóle, o ich
        skutkach ubocznych, zwłaszcza tych długofalowych, które nie są monitorowane i
        zaczynam coraz bardziej rozumieć matki, które decydują się nie szczepić swoich
        dzieci.
        Niedawno szczepiłam starszego i badanie poprzedzające było rutynowe, a więc
        gardło, osłuchanie płuc i werdykt: można szczepić. Nikt nie robił wywiadu, czy
        dziecko ma problemy zdrowotne i jakie, nikt nie przestudiował karty choroby.
        Dopiero po fakcie doczytałam, że przy jego obecnych dolegiwościach nie powinien
        być zaszczepiony szczeopinką doustną p/Polio. A potem odcierpiał swoje, choć
        lekarz stwierdził, że to na pewno nie po szczepionce sad Tylko ciekawe skąd ta
        pewność sad Zaczynam się poważnie zrażać do szczepień, zbyt dużo tu spraw
        niewyjaśnionych, zbyt dużo powiązań z problemami zdrowotnymi u dzieci, a
        stanowczo zbyt mało konkretnych badań w tym kierunku.
        • maadzik3 Re: No dobrze, ale co teraz ? 28.11.06, 19:27
          Odnoszac sie do Twego ostatniego postu, Addrio, ja z tych zwolennikow szczepien.
          Pierwszym obowiazkowym szczepieniem byly szczepienia przeciw ospie - wynalezione
          w drugiej polowie XVIII wieku i dosc wowczas klopotliwie przechodzone (no,
          odczyny poszczepienne byly, a jakze). Jednak wiele miast przeglosowalo (na
          szczeblu wladz miejskich) obowiazek szczepien dla mieszkancow, a George
          Washington zdecydowal sie na immunizacje swoich oddzialow w czasie wojny o
          niepodleglosc bojac sie celowego zakazania ospa co bylo juz znanym sposobem
          walki. Tylko dzieki powszechnym szczepieniom (a powiklania po szczepionce
          przeciw ospie prawdziwej ktore czesc z nas - np. ja - jeszcze przeszla w
          dziecinstwie wg wspolczesnych standardow medycznych sa czeste). Na swiecie
          dzieci wciaz umieraja na odre, na koklusz, na dyfteryt, na polio. Te choroby nie
          zniknely. Nie ryzykowalabym nieszczepienia, choc zmienialam szczepionki dla
          Mlodego (np. DTPw na nierefundowane DTPa) chcac maksymalnie chronic go przed
          powiklaniami. Bo, jak napisalam wyzej, np. ostatnia epidemia polio w krajach
          wysoko rozwinietych byla 10 lat temusad(( I choc szczepilam tylko zabita
          szczepionka - szczepilam. Widzialam we wlasnej rodzinie (tej troche starszej) co
          polio robi z ludzmi... Oczywiscie nie mozna dac sie zwariowac, trzeba rozwazac
          za i przeciw (nawet abstrahujac od glownego tu tematu), ale co roku do Polski
          zawleka sie kilka-kilkanascie przypadkow dyfterytu z Ukrainy i Bialorusi.
          Z wlasnych doswiadczen - po dlugich rozwazaniach zaszczepilam Mlodego przeciw
          wiatrowce (w Stanach, gdzie mieszkalam jest to bezplatne i obowiazkowe, ale
          poniewaz mielismy zamiar wrocic mialam prawo wyboru). gdy pol roku potem zlapal
          ospe przeszedl ja w ciagu 3 dni majac 2 krosty, ja rozchorowalam sie drugi raz w
          zyciu (mialam ospe) i to na 2 tygodnie, choc bez dramatu. I cieszylam sie ze nie
          patrze nerwowo czy sa powiklania, ze nie musze patrzec na spustoszenie czynione
          przez chorobe, pamietam jak sie balam gdy mial mononukleoze choc przeszedl ja
          lagodnie, ale balam sie strasznie. Wiec jednak oddaje glos za szczepieniami -
          byle rozsadniesmile))
          M.
          • addria Re: No dobrze, ale co teraz ? 28.11.06, 22:08
            Oczywiście, w dużej mierze Twoje argumenty są słuszne. Do niedawna też byłam
            (umiarkowaną) zwolenniczką szczepień, nawet zastanawiałam się na tym forum, czy
            szczepić dzieci p/grypie. Po trochę głębszym zainteresowaniu się tematem
            szczepionek, sądzę teraz, że kładzenie nacisku na wyłącznie dobroczynne
            działanie szczepionek jest nieuczciwe. Pacjenci nie są informowani, nikt nie
            mówi o ewentualnych powikłaniach, nie przeprowadza szczegółowych wywiadów
            lekarskich (a takie IMO powinny być przy każdym szczepieniu). Co więcej jestem
            pewna, że przemilczanie pewnych niewygodnych faktów i brak specjalistycznych
            badań nad długofalowymi skutkami ubocznymi jest na rękę producentom tychże
            szczepionek. Dodatkowy cień na całą sprawę kładzie to, co jest tematem tego
            wątku.
            Jestem tylką matką troszczącą się o dobro moich dzieci, stąd moje rozterki i
            wątpliwości. I dlatego też nie zrezygnuję ze szczepień całkowicie, nie miałabym
            tyle odwagi. Jednak bardziej świadomie i rozważnie będę teraz je dobierać. I
            nie będę szczepić na wszystko jak leci i czym leci. Nie zaszczepie na pewno
            p/ospie bardzo małych dzieci też śmiem podważać, choć ostatecznie pewnie
            młodszego i tak zaszczepię, ale tu zdecydowanie Priorixem.
            Pozdrawiam
            • izzunia1 Re: No dobrze, ale co teraz ? 28.11.06, 23:02
              Wydaje mi sie nieporozumieniem stwierdzenie, ze nacisk kierowany na dobroczynne
              dzialanie szczepionek jest nieuczciwy. Przeciez to dzialanie wlasnie - mozliwa
              ochrona przed choroba, mogaca przyniesc znaczne wieksze szkody zdrowotne, niz
              ewentualne ( wlasnie - ewentualne) dzialania uboczne szczepionek - staly sie
              podstawa do przeprowadzania ich na taka skale.
              Lekarz przepisujacy jakikolwiek lek, moglby nieskonczenie opowiadac o jego
              skutkach ubocznych, niepozadanym dzialaniu, moze nawet o odnotowanych
              zgonach,mogacych miec zwiazek z przepisywanym lekiem, a jednak skupia sie
              zazwyczaj na opisaniu jego dzialania leczniczego na nasza przypadlosc - tez
              nieuczciwe?

              Moze czasami przydaje sie odrobina pokory i stwierdzenie, ze tak naprawde nie
              wiem wszystkiego. W internecie jest mnostwo smieci, koncerny farmaceutyczne tez
              walcza ze soba, majac nie raz na swoje zawolanie zadne sensacji media. Nawet
              Lancet zaliczyl pare lat temu wpadke publikujac badania przeprowadzone przez
              naukowca (ktory okazal sie notabene byc sponsorowanym przez przeciwnikow
              szczepienia), wiazace szczepionke MMR z autyzmem. Oczywiscie potwierdzenia tych
              badan nie znaleziono, Lancet musial przepraszac, ale sensacja poszla w
              swiat.Nieprawda jest tez, ze brak jest badan nad skutkami ubocznymi
              szczepionek - zapraszam na strone Swiatowej Organizacji Zdrowia - o
              szczepieniach jest tam wszystko. Co do dlugofalowosci dzialan niepozadanych
              szczepionek, cokolwiek przesadzone wydaja mi sie stwierdzenia, ze moze ono
              wystapic do paru lat po szczepieniu, wiec co to znaczy ta dlugofalowosc?

              No dobrze swiadome szczepienie, tu sie zgodze. Nie czekanie na informacje od
              lekarza, jakie jest prawdopodobienstwo zatrzymanaia krazenia na skutek szoku
              anafilaktycznego po szczepionce, ale szukanie informacji na wlasna reke, na
              pewno sa dostepne.
              • addria Re: No dobrze, ale co teraz ? 28.11.06, 23:24
                > Przeciez to dzialanie wlasnie - mozliwa
                > ochrona przed choroba, mogaca przyniesc znaczne wieksze szkody zdrowotne, niz
                > ewentualne ( wlasnie - ewentualne) dzialania uboczne szczepionek - staly sie
                > podstawa do przeprowadzania ich na taka skale.

                Z tego co zdążyłam się zorientować, to te działania uboczne nie są wcale tak
                rzadkie, jak się mówi. O ile się w ogóle mówi. I właściwie dlaczego mam szukać
                wiadomości o szczepionkach na własną rękę? Kupując lek dostaję w opakowaniu
                ulotkę informacyjną, szepiąc w przychodni dostaję zdawkową, ustną informację,
                że może wystąpić, np. gorączka i lekka opuchlizna, nic poza tym. Dlaczego muszę
                szukać na własną rękę tak ważnych informacji, jak całkiem realne wystąpienie
                powikłań w przypadku gdy dziecko jest szczególnie na nie narażone (np. ze
                względu na swój stan zdrowia)? Dlaczego lekarka nie poinformowała mnie, że moje
                dziecko nie powinno dostać szczepionki doustnej?

                Choćby po > Lekarz przepisujacy jakikolwiek lek, moglby nieskonczenie opowiadac
                o jego
                > skutkach ubocznych, niepozadanym dzialaniu, moze nawet o odnotowanych
                > zgonach,mogacych miec zwiazek z przepisywanym lekiem, a jednak skupia sie
                > zazwyczaj na opisaniu jego dzialania leczniczego na nasza przypadlosc - tez
                > nieuczciwe?

                Jest coś takiego jak grupa ryzyka. Chodzi mi o to, że w przypadku szczepień
                generalnie nie zwraca się na to uwagi, traktując wszystkie dzieci rutynowo.
                Zresztą podobnie jeśli chodzi o przypisywanie leków. Czasem niestety lekarz
                przypisuje lek nie rozbiąc stosownego wywiadu z pacjentem. A potem okazuje się,
                że ten lek nie powinien być mu podany, bo były ku temu istotne przeciwskazania.

                >
                > Moze czasami przydaje sie odrobina pokory i stwierdzenie, ze tak naprawde nie
                > wiem wszystkiego.

                I właśnie dlatego, że nie wiem wszystkiego ufałam dotąd lekarzom i wytwórcom
                szczepionek, teraz ta moja ufnośc została wystawiona na próbę.

                W internecie jest mnostwo smieci, koncerny farmaceutyczne tez
                >
                > walcza ze soba, majac nie raz na swoje zawolanie zadne sensacji media.

                No tak i właściwie nie wiadomo o co w tym wszystkim chodzi, a jak nie wiadmo o
                co chodzi, to... wiadomo o co chodzi sad
            • addria Re: No dobrze, ale co teraz ? 28.11.06, 23:02
              Nie zaszczepie na pewno
              > p/ospie bardzo małych dzieci też śmiem podważać, choć ostatecznie pewnie
              > młodszego i tak zaszczepię, ale tu zdecydowanie Priorixem.

              Ucięło mi coś część tego zdania, więc napiszę jeszcze raz, bo wyszło bez sensu.

              Nie zaszczepię na pewno p/ospie, grypie i pneumokokom. Zasadność szczepienia
              p/różyczce czy śwince bardzo małych dzieci też śmiem podważać, choć ostatecznie
              pewnie młodszego i tak zaszczepię (szczepienie jest obowiązkowe), ale tu
              zdecydowanie Priorixem (ze względu na to, że jest to szczepionka tzw. zabita).
    • maadzik3 Re: Szczepionki a aborcja 29.11.06, 20:03
      Pomyslalam jeszcze o jednym. Normalne komorki w hodowli dziela sie kilka razy,
      plodowe wg mojego meza (biolog molekularny) moze kilkanascie. Wlasciwie bez
      konca w hodowli laboratoryjnej mozna utrzymywac kultury komorkowe nowotworow (sa
      wciaz w uzyciu linie komorkowe pobrane z pluc pani zmarlej w latach 50-tych na
      raka tychze). No wiec jesli te aborcje mialy miejsce w latach 60-tych to
      nienowotworowe komorki nie powinny juz dawno istniec, nawet w warunkach hodowli
      w labie. Ale moze jest jakies wyjscie?
      M.
      • katriel Re: Szczepionki a aborcja 30.11.06, 00:25
        www.lgcpromochem-atcc.com/ to strona internetowa firmy, która sprzedaje
        m.in. komórki linii WI-38, można poszukać w katalogu:

        Organism: Homo sapiens (human)
        Price: £255.00; €460.00
        Shipped: frozen
        WI-38 cells have a finite lifetime of 50 plus or minus 10 population doublings
        with a doubling time of 24 hours.

        Wygląda na to, że te komórki faktycznie wytrzymują tylko skończenie wiele
        podziałów (akurat sporo, bo nie kilka-kilkanaście, a około 50, ale o to
        mniejsza), ale oni je trzymają zamrożone i odmrażają w razie potrzeby.
        W ten sposób można znacznie przedłużyć żywot komórek, chociaż i tak prędzej czy
        później trzeba je będzie czymś zastąpić, miejmy nadzieję że nie kolejną aborcją...
    • rycerzowa Do addrii 30.11.06, 11:44
      Wbrew ludzkim pragnieniom nie jest tak, ze wybierać możemy między dobrem a złem.
      Zwykle jest to wybór między złem mniejszym a większym. Każda decyzja jest
      obarczona negatywnymi skutkami.
      Pozostaje kalkulacja, statystyka.

      Oczywiście, że szczepienia niosą z sobą ryzyko powikłań. Oczywiście, że o tym
      się głośno nie mówi.
      Nie mówi się o wielu rzeczach. Z ważnych powodów.
      Dopiero po rezygnacji ze szczepień przeciwko "czarnej" ospie dowiedzieliśmy się,
      ile było regularnych, brzydko mówiąc, zejść na 10 000 szczepionych dzieci.
      Ale m.in. dzięki tym szczepieniom zlikwidowano ospę na świecie.
      Ile istnień ocalono?
      Przypomnę, że wcale nie tak dawno, w drugiej połowie XX wieku, "przywleczono"
      ospę do Polski, do Wrocławia. Mogło być groźnie.

      Jeszcze niespełna sto lat temu tzw. choroby wieku dziecięcego zbierały krwawe
      żniwo. Śmiertelność wśród najmłodszych była zatrważająca. Średnio połowa
      urodzonych dzieci nie dożywała dorosłości. Wiele zostawało kalekami.

      Dziś udaje nam się wychować prawie każde dziecko.
      Tylko "prawie", niestety. Nie wszystkie choroby daje się pokonać.
      Niektóre dzieci płacą zdrowiem, a nawet życiem, za szczepienia właśnie, znów
      niestety.
      Ale liczy się to w promilach.
      To jest właśnie ta statystyka.
      Szczepienia - promile, ułamki promili.
      Brak szczepień - dziesiątki procent.

      Ale rodzic ma swoje konkretne dziecko, i nie interesuje się Prawem Wielkich
      Liczb. Nie chce szczepić i ryzykować.
      Byłoby to słuszne tylko w jednym przypadku: gdyby absolutnie wszystkie inne
      dzieci były zaszczepione, i stąd ryzyko zarażenia się chorobą m o j e g o
      dziecka sprowadzone niemal do zera.
      Ale tak nie jest. Zawsze ktoś nie jest zaszczepiony, a teraz takich
      nieszczepionych dzieci jest jak widać coraz więcej.
      Zatem wzrasta ryzyko zarażenia się. Rodzic musi przekalkulować, czy wybiera
      promile czy procenty.

      Druga kwestia to etyczne pochodzenie szczepionek.
      Dla mnie news o pobraniu przed laty komórek z abortowanego płodu i wykorzystanie
      ich (pośrednio) w produkcji leków brzmi wiarygodnie. To znaczy wierzę, że tak
      mogło być.

      Wykluczam przy tym, ze ta aborcja dokonana została w celach pobrania tych
      komórek, bo to byłby horror. Po prostu nie było i nie ma takiej potrzeby.
      Jakieś legalne aborcje zawsze się wykonuje.
      Była tkanka, to ja wykorzystano. Innym wyjściem było wyrzucenie tych szczątków.
      A tak to przynajmniej czemuś dobremu służą.
      Okrutnie to brzmi, ale tak jest.

      Można to porównać do przeszczepu. Jeśli przykładowo ciężko chore dziecko czeka
      na nerkę, może otrzymać ją od osoby, która uległa wypadkowi, ale także od kogoś
      zamordowanego. Sytuacja biorcy etycznie jest czysta. To sprawca ponosi winę.
      Co wcale nie znaczy, że biorca nie będzie miał w przyszłości skrupułów,że
      skorzystał na czymś, co było złe, ale tak samo jest, gdy dawca był ofiarą
      wypadku. Po prostu życie nie jest łatwe, a przeciętny człowiek wydaje się być
      wobec tych nowych wyzwań trochę zagubiony.
      • isma Re: Do addrii 30.11.06, 12:01
        No nerki chyba raczej od zamordowanego otrzymac nie mozna. Nie mowiac juz o
        tym, ze przeszczepy akurat nerki najczesciej dokonywane sa od zywych (jako ze
        jest to narzad parzysty) dawcow spokrewnionych (z racji dbalosci o maksymalna
        zgodnosc tkankowa). Organy pochodzace ze zwlok ulegaja wskutek braku tlenu
        uszkodzeniu, wiec pobranie ich ma sens
        • rycerzowa Re: Do addrii 30.11.06, 13:06
          O tej nerce to jest tak "hasłowo" napisane.
          Ale nietrudno sobie wyobrazić sytuacje, gdy do szpitala trafia ktoś postrzelony
          w głowę; nastąpiła śmierć mózgowa, zatem inne narządy , w tym nerki, pobrać można.

          Horror jest wtedy, gdy się kogoś zabija specjalnie w tym celu, by pobrać nerkę.
          To się przecież juz zdarza.
      • addria Re: Do addrii 30.11.06, 13:15
        > Wbrew ludzkim pragnieniom nie jest tak, ze wybierać możemy między dobrem a złe
        > m.
        > Zwykle jest to wybór między złem mniejszym a większym. Każda decyzja jest
        > obarczona negatywnymi skutkami.

        W zasadzie, to jest dobre podsumowanie tego tematu.

        Dlatego też, choć napisałam, że zwątpiłam i przestałam patrzeć wyłącznie
        hurraoptymistyczne na kwestię szczepień, jako na wyłącznie dobrodziejstwo dla
        ludzkości, to tak jak również dalej napisałam, dzieci będę szczepić dalej, ale
        o niebo rozważniej.
        Mimo to, zaczynam rozumieć matki nieszczepiące dzieci. Dotąd postrzegałam to
        dość jednostronnie, jako dziwactwo, nawet brak odpowiedzialności, teraz widzę
        to już inaczej. Wiem, że czasem za taką decyzją stoją dużo bardziej
        skomplikowane problemy, niż własne "widzimisię".

        Nawiązując jeszcze do moich wcześniejszych wypowiedzi, wczoraj byłam u
        specjalisty, który potwierdził, że decyzja o zaszczepieniu w ogóle (a więc nie
        tylko szczepionką doustną), była złą decyzją lekarza, który ją podjął sad
        Dziecko na obecny czas powinno mieć wszelkie szczepienia odroczone. Po tym
        ostatnim szczepieniu jego dolegliwości się nasiliły. Niestety o konieczności
        odroczenia szczepień dowiedziałam się o za późno i niepotrzebnie zaufałam
        lekarzowi z przychodni sad

        > Po prostu życie nie jest łatwe, a przeciętny człowiek wydaje się być
        > wobec tych nowych wyzwań trochę zagubiony.

        Rzeczywiście, tak się często ostatnio czuję...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka