Dodaj do ulubionych

wyjazdy za granicę

20.03.07, 09:44
Na stałe.
A jakie macie zdanie w tym temacie?
Nie wiem nawet czy nazwać to emigracją - granice już otwarte.
Co jakiś czas dopada mnie smutek z tego powodu, że nie mam córki. No i tak
sobie westchęłam ostatnio przy pewnej znajomej, a ona na to: "A jakie to ma
znaczenie: córka czy syn, skoro i tak wyjedzie za granicę i będziesz ją/go
widywała dwa razy na rok". No jakoś smutno. Wiem, jakie są realia i wiem, że
nie mogłabym bronić dzieciom wyjazdu z kraju. Ale przykre to jakieś. Mój
sąsiad wybudował dom dla córki i wnuków, a oni wyprowadzili się do Irlandii.
Moja kolezanka na stałe zamieszkała w Niemczech - zostawiając w Polsce matkę -
wdowę.
Sama nie potrafiłabym tego zrobić - trochę z pobudek patriotycznych, trochę z
poczucia obowiązku względem rodziców, ale przede wszystkim dlatego, że jestem
d... wołowa i nie potrafiłabym się zagospodarować w nowym miejscu i z nowymi
ludźmi, a nostalgia i melancholia by mnie zeżarły.
Ale dzieci... Istnieje duże prawdopodobieństwo, że wyjadą. Znam rodziców,
którzy z dumą mówią o tym, że syn wyjechał do Austrii - studiuje i pracuje,
jest rozchwytywany, szczęśliwy, zabiegany... Super i w ogóle, ale znają go
tylko z smsów i zdjęć.
Może petycja o zamknięcie granic?smile
Obserwuj wątek
    • mama_kasia Re: wyjazdy za granicę 20.03.07, 10:12
      Właśnie mąż przysłał mi maila, że może popracowałby trochę w Holandii wink))
      Szukają ludzi w jego zawodzie. Napisał to jako poranny żarcik.

      Czy dzieci wyjadą za granicę kraju, czy na drugi koniec Polski,
      przy obecnej możliwości poruszania się to wydaje się być bez znaczenia.
      No chyba, że gdzieś poza Europę - to jakoś ciągle strasznie daleko
      dla kogoś takiego niepodróżującego jak ja.
      Nie nadaję się na wyjazdy na stałe. Chyba, że zabrałabym całe moje
      otoczenie ze sobą wink))

      Z dziećmi, mam wrażenie, to trzeba już się pożegnać w momencie poczęcia.
      Chociaż moja córka (właśnie, córka!) deklaruje, że będzie mieszkała
      gdzieś w pobliżu nas smile Marzy o farmie ze zwierzętami. Nie myśli
      o wyjeżdżaniu. ... Ale jak się zakocha w jakimś takim, co będzie
      chciał żyć w Austalii... !!? wink)))
    • alex05012000 Re: wyjazdy za granicę 20.03.07, 11:45
      hmmm, miałam okazje zostać za granicą (na tzw. Zachodzie) w czasach zupełnie
      innych - nie zostałam... jakoś to nie leżało w mojej naturze...nie umiałam, nie
      chcialam, teraz jestem za stara na jakikolwiek emigracje, zresztą tam
      (gdziekolwiek by to nie było) tez nie ma RAJU! ... jest bardzo różnie...
      co do dziecka: zrobi jak będzie uważala za słuszne, jak jej doradzimy jako
      rodzice, w zależności od sytuacji, skończonej edukacji i t d ... nie wiem czy
      wyjedzie czy nie, na troche, na stałe...oby tylko była szczęśliwa,
      spełniona....
      nie zamierzam składać petycji o zamknięcie granic!
      a co do tego przykładu z Austrią to dziwię sie, ze syn nie odwiedza rodziców
      albo rodzice syna w tejze Austrii... ale to juz zupełnie inny temat...
      • zuzanna56 Re: wyjazdy za granicę 20.03.07, 16:36
        Nie wyobrażam sobie życia za granicą. Lubię podróżować i zwiedzać ale wyjechać
        na dłużej bym nie chciała. W Polsce jest mi dobrze.
        Moja siostra i siostra męża wraz z rodzinami od wielu lat mieszkają za granicą.
        Oczywiście odwiedzają rodziców ale raz w roku, czasami dwa razy w roku przez
        tydzień lub dwa. Moim zdaniem to niezbyt często. Ale często dzwonią.

        Nie chciałabym aby moje dzieci wyjechały z Polski a jeśli już będą chciały
        wyjechać, to mam nadzieję że będą często mnie odwiedzać.
        • mamalgosia Re: wyjazdy za granicę 20.03.07, 21:14
          No więc ja właśnie też bym nie chcała. Oczywiście zakazywać nie będę, pretensji
          mieć nie mogę, ale nie chciałabym - co będę kryć
    • mader1 Re: wyjazdy za granicę 20.03.07, 17:12
      Z Polski lubię wyjeżdżać , ale na krótko smile
      Tak naprawdę lubię Polskę i Polaków, nawet jak się na poszczególne jednostki
      denerwuję smile))
      A dzieci... bardzo chciałabym, żeby tak jak ja to miejsce kochały. I widzę już,
      że tak jest. Chciałabym także, żeby wiedziały, że mogą stąd wyjechać. Że nie
      będę miała pretensji... ale wiem, że będą tęskniły, wiem, że będą wracały,
      przyjeżdżały. Czego chcieć więcej ?
      W związku z wyjazdami...
      Moja Przyjaciółka zapewne nie obrazi się, gdy opiszę jej rozmowę z mamą sprzed
      wielu lat . Były na lotnisku. Jej mama miała dwie córki, mamalgosiu. Jedna z
      nich z mężem i dziećmi mieszkała już wtedy w Niemczech ( RFN). Drugą
      odprowadzała do samolotu, bo ta wyjeżdżała do męża pracujacego w Szwajcarii.
      Mama przyjaciółki patrzy smutno i wyrwało jej się
      - E... obydwie uciekacie z Polski... A zastanawiałam się... Mogłam mieć jeszcze
      jedno dziecko, to jakieś by ze mną zostało...
      - Tak mamo, a potem jak ono by wyjechało, to jeszcze jedno i jeszcze jedno...

      Przyjaciółka wróciła. Nie mogli z mężem żyć na obczyznie smileDwoje wystarczyło smile
      • mamalgosia Re: wyjazdy za granicę 20.03.07, 21:13
        Widzisz: przyjaciółka wróciła... Może jednak córki wracają?
    • maadzik3 Re: wyjazdy za granicę 20.03.07, 21:01
      I cale szczescie ze granice otwarte - nie bede ukladac zycia za moje dziecko
      choc sama po 2 latach wrocilam. Wrocilam wlasnie z uwagi na rodzicow (za granica
      czulam sie swietnie), mimo, że oni nas na powrot nie namawiali. To byl moj wybor
      i moja odpowiedzialnosc. Nie potrafilabym byc daleko gdy oni beda sie starzec,
      chorowac... Ale tesknie i za tamtym miejscem, ono tez juz bylo "moje". Jaka
      szkoda ze nie mozna zjesc ciastka i miec ciastkasmile)
      M.
    • szymama Re: wyjazdy za granicę 20.03.07, 22:36
      my wyjechalismy. Mieszkamy za granica juz kilka lat. Maz dluzej niz ja. Znamy
      swietnie jezyk, mamy dobre prace. Syn chodzi do szkoly, planujemy drugie
      dziecko. Poczatki byly bardzo trudne. Bardzo mi dokuczal brak rodziny i
      przyjaciol.
      Tearz juz bym nie wrocila do polski. Nie wyobrazam sobie zycia tam. Tu mi jest
      dobrze, tu mam swoj dom. Tu jest mpoje zycie.
      Jak tesknie bardzo za przyjaciolmi czy mama, wsiadam w samolot i po godzinie
      jestem na miesjcu, spedzam weekend w Polsce i wracam do domu.
      Czy jest inaczej niz w Polsce? Na pewno jest latwiej materialnie. Nie martwie
      sie czy starczy mi do 1-go, o to, ze nie mam za co dziecku butow kupic.
      Jezdzimy na weekendy za granice i jest ok.
      Nie jest trudno pod wzgledem duchowym, w poblizu mamy poslki kosciol. Ksieza
      przyjezdzaj na kolede. Do spowiedzi umawiamy sie mailowo.
      Nie zamienilabym mojej emigracji na zycie w Polsce, ale to byl trudny, bolesny
      i dlugi proces.
      • bogusia1231 Re: wyjazdy za granicę 24.03.07, 20:26
        Na szczęście Europa - Świat się kurczy, moja szwagierka pracująca w Anglii- w
        ostatnim roku spędziła więcej czasu w soim rodzinnym domu (jest jeszcze panną)
        niż ja - bo mieszkam w Polsce, ale na innym końcu niż moi Rodzice. A niestety
        tak się dzieje, że zarabia tyle że ją stać na tak częste odwiedziny - my
        niestety wolimy jechać raz w roku (drugi raz byłam na chwilę z jednym
        dzieckeim), bo wyjazd całej rodziny to konkretny wydatek w budżeciesad
    • esi1 Re: wyjazdy za granicę 29.03.07, 09:51
      Wyjazd na stałe. To jest temat, który mój mąż porusza raz na pewien czas. Marzy
      mu się... Australia. Oczywiście to tylko takie gadanie, ale... Dla niego wydaje
      się to proste. Jedziemy, żyjemy, dzieci małe to szybko się zaakceptują,
      Australia to kraj imigrantów, więc nie ma problemu. Ale dla mnie to nie takie
      proste. Jestem po pierwsze mniej odważna. Po drugie widzę od razu w wielu
      kwestiach mnóstwo problemów: synek jest bardzo wrażliwy, nieśmiały, pamiętam
      rozpacz na początku przedszkola (teraz wciąż nie jest jego wielbicielem) i w
      związku z tym nie bardzo widzę, jak idzie do przedszkola, w którym nie może się
      dogadać nawet z panią. Poza tym to odcięcie od dziadków, dalszej rodziny...
      Australia to nie jet miejsce, z którego można wpaść do Polski co parę miesięcy.
      Myślę, że też nostalgia by mnie zabiła smile Tęskniłabym nie tylko za ludźmi, ale
      nawet za krajobrazem, za krajem mojego dzieciństwa...
      Pewnie co innego by było, gdyby zmusiła mnie do tego sytuacja - przykładowo brak
      środków do życia. Ale na razie nie jest nam źle i choć wiem, że powinno być
      lepiej i wiele rzeczy mnie wkurza w tym kraju, ale jednak raczej nie...
      A emigracja moich dzieci. Teraz mają niecałe 5 i 2 lata. Są małe i ich dorosłość
      to dla mnie trochę abstrakcja, więc nie wiem jak bym przyjęła ich wyjazd...
    • mamamonika Re: wyjazdy za granicę 29.03.07, 11:01
      Ja jestem stary Cygan i mogłabym sie jutro pakować smile. De facto już pracujemy
      dla "zagranicy", także bardzo wiele by to zawodowo nie zmieniło.
      Za to mój mąż jest "zakorzeniony", przywiązany do swojego miejsca na ziemi,
      chociaż i On ostatnio pobąkuje coś o południu Francji. Kto wie, co nam jeszcze
      do głowy strzeli wink))) ????
      Za to dzieci już mentalnie wysłałam "w świat" - jestem przygotowana, że
      będą "gdzieś tam". Sama mam za soba takie doświadczenia i wiem, jak fajnie
      kształtują człowieka. Nabiera sie luzu, dystansu do wielu rzeczy. Kiedys
      takie "podróże" były obowiązkowym etapem kształcenia młodego inteligenta
      (inteligentki w domu siedziały raczej ;-((( ) i jest to tradycja, którą warto
      kontynuować.
      Nigdy bym nie budowała domu "dla dzieci". Zdecydowanie wolę zapewnić im
      naprawdę dobrą edukację i zebrać kasę na pierwsze mieszkanka wink Gdziekolwiek
      zechcą je nabyć

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka