Dodaj do ulubionych

Wypisy z Ratzingera - reaktywacja

18.04.07, 08:59
„Czymze wiec sa Blogoslawienstwa? Przede wszystkim wpisuja się one w dluga
tradycje oredzia starotestamentalnego, która znalezc możemy na przykład w
Psalmie 1 i w tekscie paralelnym z Ksiegi Jeremiasza (17,7n): „Blogoslawiony
czlowiek, który zaufal Panu...” Sa to slowa obietnicy, które jednoczesnie
sluza rozroznianiu duchow i dlatego sa drogowskazem. Kontekst Kazania na
Gorze u Lukasza unaocznia szczegolne ukierunkowanie Blogoslawienstw
Jezusa: „On zas podniosl swoje oczy na uczniow...”. Poszczegolne czlony
Blogoslawienstw rodza się ze spojrzenia na uczniow; stanowia jakby opis ich
tozsamosci: sa oni ubodzy, glodni, placzacy, znienawidzeni i przesladowani
(zob. Lk 6,20nn). Sa to praktyczne, także jednak teologiczne kwalifikacje
uczniow – tych, którzy poszli w slady Jezusa i stali się Jego rodzina. Jednak
zatrwazajaca sytuacja empiryczna, w jakiej Jezus widzi uczniow, staje się
obietnica, z chwila, gdy spojrzenie na nich znajdzie się w swietle plynacym
od Ojca. Z perspektywy spolecznosci uczniow Jezusa Blogoslawienstwa sa
paradoksem – kryteria tego swiata zostaja obalone, gdy tylko spojrzymy na
rzeczy we wlasciwym swietle, a mianowicie wedlug miary Ojca, która jest inna,
niż miary swiata. Bo wlasnie ubodzy w oczach swiata i uwazani za przegranych
sa w rzeczywistosci szczesliwymi i blogoslawionymi i w swej niedoli powinni
się cieszyc i radowac. Blogoslawienstwa sa obietnicami, z których wylania się
nowy obraz swiata ic zlowieka, zainaugurowany przez Jezusa –
sa „przewartosciowaniem”. Sa to obietnice eschatologiczne, nie należy tego
jednak rozumiec w tym sensie, ze zapowiedziana radosc jest przesuwana na
nieskonczenie odlegla przyszlosc czy nawet dopiero na tamten swiat. Z chwila
gdy czlowiek zdecyduje się patrzec na wszystko z perspektywy Boga i tak zyc,
gdy przebywa swa droge razem z Jezusem, wtedy zyje wedlug nowych kryteriow i
cos z „eschatonu”, z tego, co ma dpiero nadejsc, jest już teraz obecne. Z
Jezusem udreka przechodzi w radosc. Paradoksy Blogoslawienstw wyrazaja
rzeczywista sytuacje wierzacych w tym swiecie.

Wielokrotnie opisywal ja Apostol, majac w pamieci doswiadczenia wlasnego
zycia i cierpien: „Uchodzacy za oszustow, a przeciez prawdomowni, niby
nieznani, a przeciez dobrze znani, niby umierajacy, a oto zyjemy, jakby
karceni, lecz nie usmiercani, jakby smutni, lecz zawsze radosni, jakby
ubodzy, a jednak wzbogacajacy wielu, jako ci, którzy nic nie maja, a jednak
posiadaja wszystko” (2Kor 6,8-10). „Zewszad cierpienia znosimy, lecz nie
poddajemy się zwatpieniu; zyjemy w niedostatku, lecz nie rozpaczamy, znosimy
przesladowania, lecz nie czujemy się osamotnieni, obalaja nas na ziemie, lecz
nie giniemy” (2Kor 4,8-10). Co w Blogoslawienstwach Ewangelii Lukasza jest
przyrzeczeniem i obietnica, u Pawla jest przezywanym przez samego Apostola
doswiadczeniem. Uwaza siebie za jednego z tych, których Bog „wyznaczyl jako
ostatnich”, za skazanego na smierc i widowisko dla swiata, za bezdomnego,
spotwarzanego i wzgardzonego (zob. 1Kor 4,9-13). A mimo to doznaje
nieskonczenie glebokiej radosci – wlasnie jako wydany na smierc, który zaparl
się siebie samego, azeby dawac ludziom Chrystusa, przezywa wewnetrzny zwiazek
Krzyza ze Zmartwychwstaniem: „nosimy nieustannie w ciele naszym konanie
Jezusa, aby zycie Jezusa objawilo się w naszym ciele” (2Kor 4,11). W swych
wyslannikach ciagle cierpi Chrystus, ciagle jeszcze Krzyz jest jego miejscem.
Jednak nieodwolalnie pozostaje Zmartwychwstalym. I nawet jeśli wyslannik
Jezusa na tym swiecie pozostaje jeszcze zanurzony w historii cierpien Jezusa,
to jednak wyczuwalny jest w tym blask Zmartwychwstania, i to wlasnie stanowi
zrodlo radosci, jest tym „blogoslawienstwem” wiekszym od szczescia, ktorego
może przedtem zaznawal na drogach swiata. Teraz dopiero wie, co jest
naprawde „szczesciem” i rzeczywistym „blogoslawienstwem”, uzmyslawia sobie
przy tym, jak wielka marnoscia było to, co wedlug ogolnie przyjmowanej skali
należy uwazac za zadowolenie i szczescie.

W paradoksach zyciowych doswiadczen swietego Pawla, bedacych odpowiednikiem
paradoksow Blogoslawienstw, okazuje się – co na inny sposób wyrazil Jan,
nazywajac Krzyz Pana „wywyzszeniem” – intronizacja na wyzyny samego Boga.
Krzyz i Zmartwychwstanie, krzyz i wywyzszenie, Jan wypowiada te slowa jednym
tchem, ponieważ dla niego jedno jest w rzeczywistosci nieodlaczne od
drugiego. Krzyz jest aktem „exodusu”, aktem milosci, która pozostaje wierna
do ostatnich granic, idzie do samego konca (J 13,1), i dlatego stanowi
miejsce chwaly – miejsce wlasciwego spotkania i zjednoczenia zBogiem, ktory
jest Miloscia (zob. J. 4,7-16)Tak wiec w tym widzeniu Jana zwiezle
powiedziane i przyblizone naszemu rozumieniu jest to, co oznaczaja paradoksy
Kazania na Gorze.

Spojrzenie na Pawla i Jana unaocznilo nam dwie rzeczy: Blogoslawienstwa
wyrazaja, co to znaczy być uczniem Jezusa. Staja się one dla nas tym
konkretniejsze i bardziej rzeczywiste, im pelniejsze jest oddanie się ucznia
w sluzbe. Wzorcowa realizacje tego moglismy widziec u Pawla. Ich znaczenie
nie jest sprawa wyjasnien teoretycznych: realizuja się one w zyciu i
cierpieniach, w tajemnej radosci ucznia, który calego siebie poswiecil
nasladowaniu Pana. Tym samym jasna staje się druga sprawa: chrystologiczny
charakter Blogoslawienstw. Uczen jest uczestnikiem tajemnicy Chrystusa. Jego
zycie jest zanurzone we wspolnote z Chrystusem: „zyje już nie ja, ale zyje we
mnie Chrystus” (Ga 2,20). Blogoslawienstwa sa realizacja Krzyza i
Zmartwychwstania w egzystencji ucznia. Do ucznia odnosza się one dlatego
jednak, ze w sposób wzorcowy zrealizowaly się najpierw w samym Chrystusie.

Stanie się to jeszcze jasniejsze, gdy wrocimy do wersji Blogoslawienstw
podanej przez Mateusza (zob. 5,3-12). Kto uwaznie czyta tekst Mateusza, może
zauwazyc, ze Blogoslawienstwa sa jakby zawoalowana biografia Jezusa, jakby
portretem Jego postaci. On, który nie ma miejsca, gdzie by glowe mogl polozyc
(zob. 8,20), jest prawdziwie ubogi; On, który może o sobie powiedziec:
przyjdzcie do Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca (11,29) i prawdziwie
lagodny; On jest czystego serca i dlatego nieustannie wpatruje się w Boga. On
wprowadza pokoj, On cierpi, bo taka jest wola Boza. W Blogoslawienstwach
ukazuje się tajemnica samego Chrystusa; zapraszaja nas one do wspolnoty z
Nim. I wlasnie ze względu na ten zawoalowany charakter chrystologiczny,
Blogoslawienstwa sa również drogowskazem dla Kosciola, który musi w nich
rozpoznac wlasny sprawdzian. Drogowskazem w nasladowaniu, dotyczacym kazdego,
jakkolwiek – zgodnie z wieloscia powolan – w różny sposób. ”
Obserwuj wątek
    • isma Re: Wypisy z Ratzingera - reaktywacja 18.04.07, 14:52
      A tu lineczka do innych fragmentow ksiazki:
      www.jezus-z-nazaretu.pl/fragmenty/spis_tresci.html
      Jest niesamowita, mowie Wam wink)).
      • mama_kasia Re: Wypisy z Ratzingera - reaktywacja 18.04.07, 15:03
        Już całą połknęłaś?
        • isma Re: Wypisy z Ratzingera - reaktywacja 18.04.07, 15:11
          Ona ma tylko 300 stron wink)). A dostalam ja dzieki niezrownanemu Poczytajowi
          wczoraj po poludniu.
          Ale cala nie, jestem w 9 rozdziale, o wyznaniu Piotra.
    • glupiakazia Re: Wypisy z Ratzingera - reaktywacja 18.04.07, 17:00
      do mnie juz dzis rano wyruszyl z wysylkowej - czekam niecierpliwiesmile
      • mamalgosia Re: Wypisy z Ratzingera - reaktywacja 19.04.07, 08:40
        A czy mogłabyś mi kiedyś pożyczyć? Tylko, że nie mogłabym obiecać szybkiego
        zwrotu, bo Ratzingera czytam powoli
    • agrescik_75 Re: Wypisy z Ratzingera - reaktywacja 18.04.07, 23:16
      Ja sobie kupiłam wczoraj w księgarni "Aromat słowa", ale jeszcze nie miałam
      czasu zajrzeć bo równoczesnie czytam 3 inne książki smile
      • mamalgosia Re: Wypisy z Ratzingera - reaktywacja 19.04.07, 08:39
        agreściku, to Ty?
        • agrescik_75 Re: Wypisy z Ratzingera - reaktywacja 19.04.07, 08:45
          Tak Mamałgosiu - to ja. Tyle, że agrescik75 - osiołek zgubił hasło do swojego
          nicka i nie mógł się zalogowac, ale na szczęście kochana mader jeszcze raz
          dopisała mnie do listy użytkowników tego forum.



          ---------------------------------------------
          agrescik_75 czyli agrescik75 co sobie zgubił hasło do poprzedniego nicka smile
          • mamalgosia Re: Wypisy z Ratzingera - reaktywacja 20.04.07, 18:09
            Mam nadzieję, że będziesz dużo pisała. W ogóle to miło było Cię poznać,
            sympatyczna kobieto
    • isma Re: Wypisy z Ratzingera - "Ojcze nasz" 19.04.07, 09:13
      Slusznie Otryt zauwazyl, ze nie modlimy sie "Ojcze moj":


      „Na koniec musimy rozwazyc jeszcze slowo „nasz”. Pelne prawo do mowienia „mój
      Ojciec” miał tylko Jezus, bo tylko On jest jednorodzonym Synem, wspolistotnym
      Ojcu. My wszyscy musimy natomiast mowic „nasz Ojciec”. Do Boga mowic „Ojcze”
      możemy tylko w „my” uczniow, bo „dziecmi Bozymi” możemy stac się naprawde tylko
      przez wspolnote z Jezusem Chrystusem. To „nasz” jest wiec slowem bardzo
      zobowiazujacym: wymaga od nas wyjscia z zamknietego kregu naszego „ja”. Wymaga
      od nas wlaczenie się we wspolnote innych dzieci Bozych, usuniecia elementow
      egoistycznych i dzielacych nas. Wymaga od nas zaakceptowania innych, otwarcia
      na nich uszu i serca. Wypowiadajac slowo „nasz” ,mowimy „tak” zywemu
      Kosciolowi, w ktorym Pan chcial zgromadzic swa nowa rodzine. Tak wiec „Ojcze
      nasz” jest modlitwa osobista, a zarazem z gruntu koscielna. Mowiac „Ojcze
      nasz”, modlimy się naszym wlasnym sercem, jednoczesnie jednak modlimy się razem
      ze spolecznoscia calej rodziny Bozej, z zyjacymi i zmarlymi, z ludzmi
      wszystkich stanow, wszystkich kultur i wszystkich ras. Przekraczajac wszelkie
      granice, modlitwa ta tworzy z nas jedna rodzine.”

      (...)

      „Czwarta prosba „Ojcze nasz” wydaje się nam najbardziej „ludzka” z wszystkich
      prosb. Pan, ktory kieruje nasze spojrzenia na to, co istotne, na „jedynie
      konieczne”, wie o naszych ziemskich potrzebach i uznaje je. On, który swoim
      uczniom mowi :’Nie martwcie się o swoje zycie, o to, co macie jesc (Mt 6,25),
      zaprasza nas jednak do modlitwy o pozywienie dla nas i do powierzania w ten
      sposób naszych trosk Bogu. Chleb jest „owocem ziemi i pracy rak ludzkich”,
      ziemia nie wyda jednak owocu, jesli nie otrzyma przychodzacego z gory slonca i
      deszczu. To niepozostajace w naszych rekach wspoldzialanie sil kosmicznych
      przeciwstawia się pokusie naszej pychy zapewniania sobie zycia wylacznie
      wlasnymi silami. Pycha ta jest brutalna i zimna, a w ostatecznym rozrachunku
      niszczy ziemie. Inaczej być nie może, ponieważ przeciwstawia się ona prawdzie,
      zgodnie z która my, ludzie, mamy przekraczac siebie samych jedynie przez
      otwieranie się na Boga; tylko pod tym warunkiem możemy się stawac wielcy i
      wolni i rzeczywiscie być soba. Prosić możemy i powinnismy. Wiemy juz: jeśli
      ziemscy ojcowie daja dobro swym synom, gdy o nie prosza, to i Bog nie odmowi
      nam dobr, których tylko On moze udzielic. (zob. Lk 11,9-13).

      W swym wykladzie Modlitwy Panskiej swiety Cyprian zwraca uwage na dwa istotne
      aspekty tej prosby. Podobnie jak przy sformulowaniu „nasz Ojciec” podkreslil
      szerokie spektrum znaczeniowe slowa „nasz”, tak tez i tutaj przypomina, ze
      chodzi o „nasz” chleb. Także tutaj modlimy się w spolecznosci uczniow, w
      spolecznosci dzieci Bozych, i nikomu nie wolno myslec tylko o sobie. Wynika
      stad i nastepny moment: modlimy się o nasz chleb, a wiec także o chleb dla
      innych. Kto ma nadmiar chleba, powinien się nim dzielic. W komentarzu do 1
      Listu do Koryntian (chodzi o zgorszenie, które w Koryncie dawali chrzescijanie)
      swiety Jan Chryzostom podkresla, ze „każdy kes chleba w pewnym sensie stanowi
      kes chleba nalezacego do wszystkich – chleba swiata”. Ojciec Kolvenbach dodaje
      jeszcze: Jak można przy wzywaniu naszego Ojca nad Stolem Pana i ogolnie w
      swietowaniu Wieczerzy Panskiej dyspensowac się od proklamowania niezwruszonej
      woli dopomagania wszystkim ludziom, Jego braciom, w zdobywaniu chleba
      powszedniego?”. Na prosbe modlitwy, wyrazona w pierwszej osobie liczby mnogiej,
      Pan mowi „Wy dajcie im jesc” (Mk 6,37).
    • isma Re: Wypisy z Ratzingera - Chleb z nieba dany 19.04.07, 09:16
      "Istotne znaczenie ma tu jeszcze druga uwaga Cypriana. Kto prosi o chleb
      dzisiaj, jest ubogi. Modlitwa ta zaklada ubostwo uczniow. Zaklada ludzi, którzy
      kierujac się swoja wiara, zrezygnowali ze swiata, z jego bogactw i przepychu i
      prosza tylko o rzeczy niezbedne do zycia. „Slusznie zatem uczen Chrystusa,
      któremu nie wolno myslec o dniu nastepnym, prosi o pozywienie na jeden dzien.
      Popadlibysmy bowiem w sprzecznosc i zaprzeczali sami sobie, gdybysmy się
      starali dlugo zyc na swiecie i jednoczesnie prosić, by krolestwo Boze szybko
      nadeszlo”. W Kosciele zawsze musza być ludzie, którzy wszystko pozostawiaja,
      azeby nasladowac Pana. Ludzie, którzy się zdaja calkowicie na Boga, na jego
      dobroc, która nas karmi. A wiec ludzie, dajacy w ten sposób znak swej wiary,
      ktory budzi nas z naszej bezmyslnosci i slabosci wiary. Ludzie, którzy do tego
      stopnia buduja na Bogu, ze poza nim nie szukaja zadnego pewnego oparcia, maja
      znaczenie także dla nas. Pobudzaja nas do zaufania Bogu i szukania w Nim
      oparcia w wielkich wyzwaniach tego zycia. To ubostwo praktykowane wylacznie ze
      względu na Boga i na Jego krolestwo jest jednoczesnie także aktem solidarnosci
      z ubogimi tego swiata; w historii przyczynia się on do pojawiania się nowych
      wartosci i do gotowosci sluzenia i angazowania się dla dobra innych. Prosba o
      chleb, o chleb tylko na dzien dzisiejszy, przypomina jednak rowniez o
      czterdziestoletniej wedrowce Izraela na pustyni, podczas ktorej lud karmil się
      manna, a wiec chlebem, który Bog zsylal z nieba. Kazdemu wolno było zebrac
      tylko tyle, ile było konieczne na dany dzien; tylko szostego dnia można było
      nazbierac tego daru na dwa dni, aby w ten sposób zachowac odpoczynek szabatowy
      (zob. Wj 16,16-22). Spolecznosc uczniow, która kazdego dnia zaczyna na nowo zyc
      dobrocia Boza, odnawia doswiadczenie wedrujacego ludu Bozego, który także na
      pustyni był karmiony porzez Boga.

      Tak wiec prosba o chleb na jeden dzien tylko otwiera perspektywy siegajace
      dalej, niż samo konieczne codzienne pozywienie. Zaklada ono radykalne
      nasladowanie Jezusa przez mala grupe uczniow, ktorzy zrezygnowali z posiadania
      na tym swiecie i dolaczyli do drogi tych, którzy uwazaja za „wieksze bogactwo
      znoszenie zniewag dla Chrystusa niż wszystkie skarby Egiptu”. (Hbr 11,26).
      Ukazuje się horyzont eschatologiczny – przyszlosc, która jest wazniejsza i
      bardziej realna niż terazniejszosc. Tym samym dochodzimy do slowa tej prosby,
      które w naszych zwyklych przekladach brzmi zupelnie niewinnie; chleba
      naszego „powszedniego” daj nam dzisiaj. To „powszedni” jest przekladem
      greckiego slowa epiousios, o którym jeden ze znakomitych mistrzow jezyka
      greckiego, Orygenes (+ ok. 254) – mowi, ze poza tym jednym miejscem nigdzie w
      grece się nie pojawia i ze utworzyli je ewangelisci. Wprawdzie pozniej
      znaleziono w papirusie z V w. po Chr. JEDNO swiadectwo tego slowa, samo to nie
      może jednak dac pewnosci co do znaczenia tego, badz co bądź, niezwyklego i
      rzadkiego slowa. Zdani jestesmy na etymologie i badanie kontekstow. Dzisiaj sa
      dwie glowne interpretacje. Wedlug jednej slowo to znaczy „to [chleb] co
      konieczne do zycia”, i wtedy prosba ta brzmialaby nastepujaco: daj nam dzis
      chleba, ktorego potrzebujemy do zycia. Wedlug drugiej interpretacji poprawny
      bylby nastepujacy przeklad:: „przyszly [chleb]” = na dzien nastepny. Jednak
      prosba o otrzymanie dzisiaj chleba przeznaczonego na dzien nastepny nie bardzo
      zdaje się harmonizowac z egzystencja ucznia. Wskazywanie na przyszlosc byloby
      bardziej zrozumiale, gdybysmy się modlili o chleb naprawde przyszly: o
      rzeczywista manne Boza. Bylaby to wtedy prosba eschatologiczna, prosba o
      antycypowanie przyszlego swiata, o to, zeby Pan dal nam już "dzisiaj”
      przyszlego chleba, chleba nowego swiata – siebie samego. Niektóre stare
      przeklady szly w tym kierunku, na przyklad Wulgata swietego Hieronima, który to
      tajemnicze slowo przelozyl na „supersubstantialis” – termin, który wskazuje na
      nowa, wznioslejsza "substancje”, ktora Pan daje nam w swietym Sakramencie, jako
      autentyczny chleb naszego zycia."
    • mader1 Re: Wypisy z Ratzingera - reaktywacja 19.04.07, 23:15
      tak Ci bardzo za te wypisy Ismo dziękuję...
      • isma Re: Wypisy z Ratzingera - reaktywacja 20.04.07, 11:26
        Cala przyjemnosc po mojej stronie. Dzisiejszy odcinek bedzie po poludniu, bom
        zarobiona, ale - jak Wam kiedys pisalam - dla mnie to przepisywanie jest
        zbawienne, bo pozwala glebiej rozumiec. Po literkach przeslizgnelam sie w dobe,
        i wcale nie jestem z tego zadowolona ;-(((
    • mamalgosia u mnie rozczarowanie 20.04.07, 18:11
      Kochana Mądra Kazia zrobiła mi prezent, a ja wybrzydzam...sad Ale tak jakoś mi
      nie przypadła do serca ta książka. Nie wiem, czy dlatego, że cytowanego Gnilkę
      mam za sobą, czy dlatego, że z natury jestem wybrzydliwa... Brakuje mi czegoś
      odkrywczego, czegoś poruszającego, czegoś nowego. No nic, brnę dalej, bo na
      razie nie jestem nawet w połowie. Może jeszcze coś dobrego się wydarzy
      • mamalgosia rozczarowania cd 21.04.07, 14:45
        No jakbym czytała podręcznik do Chrystologii, albo Biblię z przypisami.
        • isma Re: rozczarowania cd 21.04.07, 14:52
          No w sensie biograficznym wink)) to rewelacji byc nie moze, mysle. Ale dla mnie
          jest sporo odkrywczego jesli idzie o interpretacje poszczegolnych wypowiedzi,
          czy zachowan Jezusa, zwlaszcza w kontekscie powiazan z ST. I bardzo mi sie
          podoba proba dania harmonii chrystologii synoptykow i Janowej. Oraz powiazanie
          chrystologii z eklezjologia (moj konik ostatnio), bardzo ekumeniczne.

          Nawiasem mowiac, drodzy bracia kacerze smile)), mozecie czytac smialo, w tej
          ksiazce nic nie obraza protestanckiego ucha wink)).
          • mamalgosia Re: rozczarowania cd 21.04.07, 15:03
            isma napisała:

            > No w sensie biograficznym wink)) to rewelacji byc nie moze, mysle.
            Nie chodzi o sens biograficzny. I wcale nie chciałabym przeczytać, że Jezus nie
            umarł w Jerozolimie tylko w Gdańsku. Natomiast te same fakty można ująć
            inaczej, można napisać coś takiego, że zapadnie w duszę. W konkursie biblijnym
            wygrałam serię książek ks. Stańka (np to: www.kmt.pl/pozycja.asp?ksid=249
            ) i jak dla mnie to są one ciekawsze niż książka, o której piszemy w tym wątku.
            Przepraszam za to krytykanctwo, sama się go wstydzę.
            Próbuję znaleźć jej cel i adresata. No i nie wiem.


            Ale dla mnie
            > jest sporo odkrywczego jesli idzie o interpretacje poszczegolnych wypowiedzi,
            > czy zachowan Jezusa, zwlaszcza w kontekscie powiazan z ST.
            Ależ jak inaczej można rozpatrywać Osobę Chrystusa, jeśli nie w powiązaniu ze
            ST??

            Oraz powiazanie
            > chrystologii z eklezjologia (moj konik ostatnio), bardzo ekumeniczne.
            Nigdy inaczej nie wiązałam eklezjologii jak z chrystologią (no, pneumatologię
            bym jeszcze mocno dołożyła), a nie jest to jakieś moje odkrycie, tylko wydaje
            mi sie, ż etakie jest oficjalne spojrzenie Kościoła nauki o Kościelesmile

            Przeprasazm, ismo, głupia jestem, to pewnie bedzie sedno sprawy. Jednocześnie
            czytam serię książek o myszy-detektywie, niech to zaświadczy o mniesmile
            >
            >
            • mamalgosia literówki 21.04.07, 15:04
              przepraszam
      • isma Gnilka 06.09.07, 16:33
        Ty, Mamlgosia, czego Ty chcesz od Gnilki? To bardzo porzadna ksiazka
        jest. Propedeutyczna byc moze dla uczonych w Pismie, no, ale ja
        tylko teofil, a nie teolog, to sie wgryzam, i smaczne calkiem mi sie
        wydaje (w Rabce przestalo padac, wiec jak zaczelam wczoraj w nocy,
        to juz pewnie predko nie skoncze).
    • mader1 Re: Wypisy z Ratzingera - reaktywacja 22.04.07, 19:41
      mam ! smile
      Ale poczytanie na forum zawsze jest miłe.
      • kulinka3 Re: Wypisy z Ratzingera - reaktywacja 22.04.07, 21:44
        ja też już mam smile)).
        Tylko nie mam, kiedy zajrzeć.
        Zagląda za to połowica i komentuje, że jak zawsze "gęsty".
    • mamalgosia jeszcze ja 23.04.07, 16:26
      Spodobało mi się to co jest napisane o modlitwie psalmami.

      Ludzie, cóż to jest MAKARYZM??? Pojawia się w tej skiążce co najmniej dwa razy,
      nie mam pojęcia, co to za słowo
      • isma Re: jeszcze ja 23.04.07, 16:48
        Blogoslawienstwo wink)).
        • mamalgosia Re: jeszcze ja 24.04.07, 13:17
          A można prosić o źródłosłów?
          • isma Re: jeszcze ja 24.04.07, 13:42
            No, makarios to jest chyba po grecku szczesliwy, czy blogoslawiony.
            W kazdym razie, imie Makary by mialo takie znaczenie.
            Tak powiada moj slubny, w ktorego kregu kulturowym imie to jest zdziebko
            powszedniejsze, niz w naszym.
            • mamalgosia Re: jeszcze ja 24.04.07, 20:32
              Dziękuję, Makary chyba rzeczywiście błogosławiony. Natomiast w Słowniku Języka
              Polskiego tego słowa nie ma, takoż w Słowniku Wyrazów Obcych
    • samboraga Re: Wypisy z Ratzingera - reaktywacja 24.04.07, 21:18
      dostałam dzisiaj od mężasmile
      zabieram się do czytania, niestety powolnego, bo czas nie jest z gumysad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka