wątek polekturowy

czytałam książkę o wychowaniu, autorem jest ksiądz
jeden z rodziałów mówi o tym, że za mało otwieramy dzieciom oczy na zło, że,
koncetrujemy się na wskazywaniu dobra i na tym poprzestajemy, a zło,
mechanizmy zła, są widoczne już w szkole podstawowej
przesłanie jest takie - uczulać dzieci na zło a zwłaszcza na mechanizmy zła,
jak zło zastawia na nie sieci, a potem uczyć dzieci napełniać serce Bożą mocą
co o tym sądzicie? mi jakoś brzmi to złowrogo, zwłaszcza te mechanizmy zła, bo
o złym zachowaniu syna czy kolegów (i wywołanym tym cierpieniu) rozmawiamy i
to często
dodam, że przykład z książki był raczej ogólny i stereotypowy: licealista na
imprezie się upił, a rodzice zdziwieni, że to 'ich' dziecko tak