andaba
28.05.07, 18:02
Znam kilka osób, które starały się o uniewaznienie małżeństwa i otrzymały je.
Jakie są warunki uniewaznienia, wiadomo, w każdym razie dość rygorystyczne. Teoretycznie. W praktyce wygląda to inaczej - przeważnie kilka lat wspólnego życia, dzieci i rozwód. Potem unieważnienie - nierzadko kosztem jednej ze stron, gdy robi się ze wspólmałzonka wariata (choć nim nie był, po otrzaśnięciu się z koszmaru zakłada nowy związek i ma się dobrze - na tyle o ile to mozliwe po tego typu przejściach).
Z drugiej strony - znam tez osobę, mającą "znajomości", której po rozwodzie proponowano starnie się o unieważnienie - ta osoba odmówiła, bo uważała, że nie ma podstaw - rozeszli się, bo się nie zgadzali, żadnych poważniejszych przyczyn nie było. Niektórzy krytykuja tę decyzję - no bo wyrzekł sie sakramentów, choć miał szansę to zmienić. A ja uwazam, ze była to słuszna postawa. Nie pochwalam uniewżnień na podstawie niezgodności charakterów, czy nawet uzależnienia jednej ze stron, zwłąszcza, że jak pisalam, przeważnie polega to na pograżaniu jednego ze współmałżonków (czesto na podstawie fałszywego świadectwa).
A co wy o ty myślicie?