10.08.07, 16:38
Wiem, że jest forum "Książki". I śledzę je, piszę tam czasami itp.

Ale tym razem chcę napisać tutaj.

Znowu przypadkiem byłam w bibliotece i znowu przypadkiem po coś
sięgnęłam. Książka stara (1987), chyba jedyne wydanie w Polsce, więc
na pewno trudno znaleźć.
Czytam z zachwytem i nie potrafię się oderwać. Choć treści nie
nazwałabym "piękną", czy "wciągającą".

Tytuł: "Zimowe dzieci", autorka: Dea Trier Morch (przez takie
skandynawskie skreślone o). Nic mi nie mówiło ani jedno ani drugie.

Rzecz o kobietach na oddziale patologii ciąży. Dania, lata 80te -
realia odległe naszym. Ale jak wiele nas łączy z tamtymi kobietami.
Książka naprawdę niesamowita. O lęku, ale i o radości. O ciężkim
brzuchu, o samotności podczas skurczów rodzenia, o obawach przed
współżyciem, o niewygojonych drogach rodnych, o zachwycie nad
nowonarodzonym, o dziecku utraconym, o dziecku chorym, o dziewczynce
zamiast chłopca... Naprawdę niesamowite. Nie potrafię ocenić walorów
literackich (być może mierne), ale gdy ją czytam, czuję niemalże
zapach sali szpitalnej i widzę światło na szpitalnym korytarzu.

Myślę, że to książka nie dla każdego.
Ale chyba są osoby, którym może spodobać się tak jak mnie
Obserwuj wątek
    • loya2005 Re: książka 10.08.07, 23:10
      Czytałam! Wiele lat temu poleciła mi tę książkę moja przyjaciółka.
      Szczerze mówiąc za dobrze już nie pamiętam treści, ale ta moja p.
      wspomina książkę do dzisiajwink Wtedy chodziłyśmy jeszcze do szkoły,
      dlatego też pewnie odbiór książki był inny niż byłby teraz, kiedy to
      mam dwoje dzieciwink
      Mamałgosiu! powiem Ci, że mnie straaaaasznie zachęciłaś i bedzie to
      następna książka po tej, którą obecnie czytam;DD
      pozdrawiam,
      • mamalgosia Re: książka 11.08.07, 09:03
        Oj, w szkole to ja bym pewnie przez nią nie przebrnęła. A jeśli już -
        to kompletnie bym jej nie zrozumiała.
        Skończyłam ją dziś nocą - to ewenement, bo jak Mąż jest w domu, to
        kładziemy się razem. Ale bardzo już chcialam doczytać to do końca.
        Porusza mnie w tej książce dosłownie wszystko. Oczywiste rzeczy - to
        związane z ciążą, porodem, połogiem. Ale niektóre spostrzeżenia -
        czasem wyrażone jednym tylko zdaniem - są mi tak bliskie, że aż się
        zatrzymuję, odkładam ksiażkę i zamyślam. Np. takie stwierdzenie, że
        po wspólnym pobycie na oddziale położniczym zobaczenie się w
        ubraniu "cywilnym" jest bardziej intymne niż nagość. No, jakby mi
        ktoś to z głowy wyjął! Patrzyłam na tę, która ze mną leżała, gdy
        wychodziła do domu. W spódnicy, butach na obcasie, uszminkowana. Już
        nie należałam do jej świata, już byłyśmy od siebie całkiem różne,
        juz się nie rozumiałyśmy.
        No super książka. A taka niepozorna.
        Cieszę się, że na nią trafiłam, a przedtem na "Moje drzewko
        pomarańczowe". Bo to oznacza, że mimo tego, że moich ulubionych
        autorów przeczytałam już wszystko, to biblioteka kryje jeszcze
        przede mną prawdziwe Skarby
        • tres_ka Re: książka 11.08.07, 22:34
          mimo tego, że moich ulubionych
          > autorów przeczytałam już wszystko, to biblioteka kryje jeszcze
          > przede mną prawdziwe Skarby

          A możesz zdradzić parę nazwisk ulubionych autorów? bo ja ciągle poszukująca
          jestem wink
          • mamalgosia Re: książka 12.08.07, 10:02
            Wiesz, że o gustach się nie dyskutuje i kazdemu podoba się co
            innego. A poza tym mój gust literacki bywa prymitywny.
            Od zawsze kocham Remarque'a, poleciłąbym wszystko, ale mnie
            najbardziej podobali sie "Trzej towarzysze". Swego czasu
            zaczytywałam się w sensacji (klasyka, jak np. Follet, Higgins,
            McLean) - ale przy dzieciach ciężko. Lubię wszystko co napisał Jan
            Paweł II, a jeszcze bardziej co napisał Karol Wojtyła.
            Z lżejszych: przeczytałam wszystko J. Gaardera. Czasem są to książki
            dla dzieci, ale mi to nie przeszkadza (mój poziom emocjonalny jest
            właśnie taki), czasem trącą New Agem, ale wyłuskuję z nich to co
            piękne i ciekawe i zawsze z niecierpliwością czekam na jakąś nowość
            na rynki.
            Kocham wszytskie górskie opowieści - wszystkie: i relacje z wypraw
            (Najbardziej Hajzer, Kukuczka), a także o górach (Witkiewicz), a
            nawet bajki i podania góralskie (czasem i nie za dużo).

            Saint-Exypery - wszystko.

            I.B. Singer - tylko te o ortodoksyjnych Żydach, uwielbiam, teraz jak
            Ci to piszę, to już wiem, że musze do tego wrócić.

            A. Frossard - wszystko oprócz jednej - i to najważniejszej - której
            nie potrafię dostać w swoje łapy

            W.Wharton - ale wybiórczo ("W księżycową jasną noc" kocham)

            L.Knabit - lekko o waznych sparwach

            M.Maliński, R.Rogowski - jak leci

            V. Messori - nie zawsze, ale lubię

            B. Marshall - jak wyżej

            W. Półtawska - zarówno literatura obozowa jak i to, co spisała na
            podstawie pracy w poradniach rodzinnych

            B. Pascal "Myśli", św. Augustyn "Wyznania" - bez tych książek mój
            mózg byłby połową tego czym jest

            G.Guareschi - całą seria o Don Camillosmile

            Tischner, Brandstaetter- wybiórczo

            Obaliłąm też całą Agathę Christie, ale teraz już nei potrafiłabym do
            tego wrócić


            A z tego, co na pewno obecnie na półkach w księgarniach:
            - R. Ligocka - wszystko
            - T. Chevalier - dziwne, ale lubię. Nie mają zakończeń, ale klimat
            dla mnie super.
            - B. O'Carroll - seria o wielodzietnej rodzinie
            - J.Karon - wszystko z pełnym zachwytem - ale o tym już była rozmowa
            na tym forum i do dziś czuję się osamotniona w tym zachwycie (na
            szczęście moja nieforumowa Przyjaciółka podziela)
            - A. McCall Smith- wszystko
            - F.Flagg - wszystko, choć niektóre bardziej, inne mniej
            - A. Golden "Wyznania gejszy"
            - J.Grzegorczyk, Sz. Hołownia - wszystko

            Na forum "Książki" często coś polecają. Ja to czasem kupuję - gdy
            ilość ochów i achów przekracza pewien limit, próbuję czytać, a
            następnie próbuję sprzedać, bo np. robi mi się niedobrze przy
            czytaniu tej książki, albo nie potrafię przebrnąć przez pierwszych
            20 stron. Myślę, że to przez mój prymitywizm w tej dziedzinie, ale
            uznałam, że katować się nie będę i ksiązka ma być przyjemnością.
            Howgh
            • mamalgosia literówki 12.08.07, 10:11
              Przepraszam. Nie chciało mi się przejrzeć, a teraz się wstydzęsad
            • tres_ka Re: książka 16.08.07, 22:17
              Przepraszam, że odpisuję dopiero teraz, wciąż brakuje mi czasu lub warunków do
              pisania.
              Dziękuję za listę smile)). Też zaglądam na forum o książkach, ale czuję sie tam
              dość obco, więc raczej nie piszę. Czytam i szukam czegoś dla siebie. A szukam
              wiecznie, nieustannie... Jestem częstym gościem w bibliotece, wypożyczam dużo,
              ale musze przyznać, że często jestem rozczarowana książkami, które na różnych
              forach są polecane i okrzyknięte jako hity. Bardzo dobrze wiem, że każdy lubi co
              innego. Wielu książek nie przeczytałam z prostej przyczyny, a mianowicie takiej,
              że nie ma ich w bibliotece, a kupić też nie można. Książek "w ciemno" raczej nie
              kupuję dla siebie (dla dzieci tak), są zbyt drogie i nie chcę potem żałować, a
              gromadzić nie lubię.

              Musze przyznać, że wiele z tytułów/autorów, które podałaś i ja lubię. Kiedyś
              zaczytywałam się w literaturze ibero-amerykańskiej, czytałam Camusa i literaturę
              francuską. Lubię nadal, ale już nie tak jak kiedyś. Do pewnych rzeczy nie mam
              chęci wrócić.
              Remarque'a przeczytałam kiedyś dwie książki i polubiłam, a właśnie mam na półce
              "Trzech towarzyszy", którzy czekają na przeczytanie.
              St-Exupery - nie mogę dopaść "Cytadeli"!
              Również lubię Malińskiego, Półtawską. Pascal... czytałam dawno temu i trochę pod
              przymusem /lektura/. Muszę wrócić do tego.
              Bardzo mnie poruszyła Ligocka, przeczytałam chyba wszystko. Chevalier czytałam
              tylko "Dziewczynę z perłą", nic innego w bibliotece nie ma. Natomiast jesli
              chodzi o Jan Karon to czytałam tylko I tom i jest BARDZO sympatyczny. Lubię
              takie optymistyczne książki. Niestety, w bibliotece nie ma.
              Czytałam kiedyś książki K. Wojtyły, chciałabym do nich wrócić, bo dużo juz
              zapomniałam.

              Chyba nie mam listy ulubionych autorów czy tytułów, musiałabym sie mocno
              zastanowić. Odkąd mam dzieci to chyba Astrid Lindgren wink))

              pozdrawiam smile





              • mamalgosia Re: książka 17.08.07, 07:55
                tres_ka napisała:

                > Też zaglądam na forum o książkach, ale czuję sie tam
                > dość obco, więc raczej nie piszę.
                Piszę bardzo rzadko. Tam jednak pisze się o książkach, które
                aktualnie są na półkach i w większości chodzi o tak
                zwane "bestsellery", które niestety często (ze względu na
                prymitywizm i ogólne niedostosowanie) są mi dalekie


                Czytam i szukam czegoś dla siebie. A szukam
                > wiecznie, nieustannie... Jestem częstym gościem w bibliotece,
                wypożyczam dużo,
                > ale musze przyznać, że często jestem rozczarowana książkami, które
                na różnych
                > forach są polecane i okrzyknięte jako hity.
                O, jak mi miłosmile Patrz, jak cudze nieszczęście może pocieszyćsmile




                > Remarque'a przeczytałam kiedyś dwie książki i polubiłam, a właśnie
                mam na półce
                > "Trzech towarzyszy", którzy czekają na przeczytanie.
                Ojej, to dlaczego czekają? Są bardzo pięknismile Nie wiem, jak
                odebrałabym ich teraz, czytałam już z 10 lat temu, ale chyba
                przeczytam ponownie, bo to o bardzo pięknej przyjaźni



                > Również lubię Malińskiego, Półtawską. Pascal... czytałam dawno
                temu i trochę po
                > d
                > przymusem /lektura/.
                A gdzie zadają takie lektury?



                > Bardzo mnie poruszyła Ligocka, przeczytałam chyba wszystko.
                Cieszę się, tresko! My z moją Przyjaciółką też ją bardzo lubimy.

                Chevalier czytałam
                > tylko "Dziewczynę z perłą", nic innego w bibliotece nie ma.
                Mam jeszcze "Spadające anioły" i "Damę z jednorożcem" - chcesz, to
                Ci pożyczę

                Natomiast jesli
                > chodzi o Jan Karon to czytałam tylko I tom i jest BARDZO
                sympatyczny. Lubię
                > takie optymistyczne książki. Niestety, w bibliotece nie ma.
                A ja właśnie poznałam tę książkę pzrez bibliotekę, a potem ogarnęła
                mnie taka miłość, że dokupiłam kilka tomów. Też mogę pożyczyć. Wiem,
                że nie jest to literatura na miarę Pulitzera, ale lubię bardzosmile



                Gy byłam w II Leżącej Ciąży, pewna osoba z forum i pewna moja
                koleżanka nie z forum (ale z daleka) były tak miłe, że wysyłały mi
                paczki z książkami. Czytałam średnio jedną na dobę, bo leżałam jak
                placek, a w tv nieczęsto znajduję coś dla siebie.
                Sposób się sprawdza, więc jeśli chcesz...
                >
                >
                • tres_ka Re: książka 17.08.07, 17:11
                  > Sposób się sprawdza, więc jeśli chcesz...
                  A mogę chcieć? wink)))

                  > A gdzie zadają takie lektury?
                  Pascal był lekturą na literaturze, a Wojtyła na etyce bodajże. Malińskiego,
                  Półtawską itp. czytałam z własnej woli wink)). A "Trzech towarzyszy" właśnie
                  zdobyłam i mam zamiar przeczytać bardzo niedługo, czekali tylko aż skończę to co
                  zaczęłam (taka jestem, lubię skończyć to co zaczęłam wink).

                  Mam dzis dobry dzień. Zaszłam przypadkiem do antykwariatu i kupiłam "Zimowe
                  dzieci"! Książka leżała na samym wierzchu i czekała widocznie na mnie wink.
                  Dodam, że rzadko udaje mi się coś "upolować", dziś miałam szczęście.

                  • mamalgosia Re: książka 17.08.07, 20:33
                    tres_ka napisała:

                    > > Sposób się sprawdza, więc jeśli chcesz...
                    > A mogę chcieć? wink)))
                    Tak, oczywiście. Ale nie wiem, co Ci zaproponować, nie chce mi się
                    wysyłać Ci wykazu książek, które posiadam (choć może byłoby dobrze
                    kiedyś to zrobić). Może te, o których mówiłyśmy? A moze powiesz mi,
                    co Cię jeszcze interesuje?

                    > Mam dzis dobry dzień. Zaszłam przypadkiem do antykwariatu i
                    kupiłam "Zimowe
                    > dzieci"! Książka leżała na samym wierzchu i czekała widocznie na
                    mnie wink.
                    Ciekawa jestem Twoich wrażeń. Bo może ona tylko mnie się podoba?
                    Może to chała zupełna? Mam tylko nadzieję, że nie wydałaś na nią
                    mnóstwa pieniędzy.
                    W moim mieście nie ma antykwariatusad

                    >
                    • tres_ka Re: książka 17.08.07, 21:53
                      Zapłaciłam za nią 3,50 smile. O wrażeniach napiszę.

                      Piszę już do Ciebie maila w sprawie książek smile

                      • mamalgosia Re: książka 18.08.07, 09:07
                        Tak, wiem. To reszta mailami
                        • marzek2 Re: książka 21.08.07, 09:25
                          Mamalgosiu, to ja się wetnę i polecę Ci jeszcze jedną autorkę. I na wstępie
                          przypomnę, że ja też jestem wielbicielką J. Karon, może sobie kiedyś w końcu
                          wszystko skompletuję?

                          A odnośnie autorki - dostałam od siostry jej książkę "Potęga miłości". Brzmiało
                          nieco romansowo, takaż była okładka. Ale przekonało mnie zdanie siostry, że to
                          książka specjalnie dla mnie, o tym, jak wielka jest miłość Boża do nas...
                          książki są pisane przez chrześcijankę, Amerykankę Francine Rivers.

                          "Potęga miłości" jest do dostania tutaj: www.wwylonie.com
                          To jakieś protestanckie wydawnictwo, nie znam bliżej, ale książkę naprawdę warto
                          przeczytać. Jeśli chcesz pożyczę wysyłkowo, żeby Cię zachęcić do czytania
                          książek tej pani.

                          Inne są dotępne na Merlinie - wpisz sobie nazwisko autorki i wyskoczą wszystkie
                          pozycje.

                          Ja czytałam "Potęgę miłości", oraz trylogię "Znamię Lwa" i też "Ogród Leoty" -
                          wszystkie z przyjemnością, łzami i zastanawianiem się. To książki o życiu
                          chrześcijańskim, o życiu z Bogiem, ale tak na ciepło, mądrze i bez zadęcia.
                          Naprawdę polecam.

                          Inny mój ulubiony autor to Max Lucado. Też chrześcijanin, o bardzo ciekawym
                          stylu pisania, choć wiem, że nie wszystkim pasi - jego książek też mam kilka,
                          chętnie pożycze wysyłkowo smile

                          Kilka linków do jego książek -

                          www.vocatio.com.pl/ProductPresentationForm.php?lqp=%253F&aol=off&x=0&y=0&q=Max%20Lucado&lqr=0&pid=138
                          www.vocatio.com.pl/ProductPresentationForm.php?lqp=%253F&aol=off&x=0&y=0&q=Max%20Lucado&lqr=0&pid=217
                          www.vocatio.com.pl/ProductPresentationForm.php?lqp=%253F&aol=off&x=0&y=0&q=Max%20Lucado&lqr=0&pid=222
                          www.vocatio.com.pl/ProductPresentationForm.php?lqp=%253F&aol=off&x=0&y=0&q=Max%20Lucado&lqr=0&pid=161
                          Ale... czy ja już Ci nie polecałam jego książek???
                          • mamalgosia Re: książka 21.08.07, 18:59
                            marzek2 napisała:

                            > przypomnę, że ja też jestem wielbicielką J. Karon,

                            A, tak, pamiętamsmile

                            Co do Rivers, to zcytałąm dwie jej książki - o aborcji i o
                            rozwodzie. Dla mnie jednak za słodka, happy end wbrew logice

                            > Inny mój ulubiony autor to Max Lucado. Też chrześcijanin, o bardzo
                            ciekawym
                            > stylu pisania, choć wiem, że nie wszystkim pasi
                            > Ale... czy ja już Ci nie polecałam jego książek???

                            Nie tylko polecałaś, ale i wysłałaś i przeczytałamsmile Styl pisania mi
                            właśnie "nie pasi", ale treść była warta przetrzymania tej formysmile


                            >
                            >
                            >
              • ula27121 Re: książka 21.08.07, 14:17
                St-Exupery - nie mogę dopaść "Cytadeli"

                Kupiłam na studiach przypadkiem- BARDZO POLECAM!
                • ula27121 Re: książka 21.08.07, 14:20
                  tak sobie sprawdziłam
                  i....www.allegro.pl/item227306956_de_saint_exupery_twierdza_nowa_.html
                  • tres_ka Re: książka 21.08.07, 19:12
                    Na studiach ją tylko przejrzałam, bo jakoś czasu nie miałam, a teraz nigdzie nie
                    ma. Oczywiście, pozostaje allegro. A tak swoją drogą, nie ma to jak dobra
                    biblioteka, taka jak moja uniwersytecka na studiach, tam było wszystko,
                    przynajmniej dla mnie, jak na moje niegdysiejsze potrzeby.
                    • ula27121 Re: książka 22.08.07, 07:49
                      No tak....ja mieszkam na wsi dlatego troszkę inaczej działam.
                      pozdrawiamsmile

                      ps.:ale mogę pożyczyć.
                      • mamalgosia Re: książka 22.08.07, 08:44
                        Ależ ja jestem głupia...
                        Przecież ja też ją mam i mogę pożyczyć - tresko, w następnej
                        dostawiesmile
                        • tres_ka Re: książka 22.08.07, 09:27
                          I jeszcze dodam: nie ma to jak dobre koleżanki, które cos pożyczą wink.
                          • mamalgosia Re: książka 22.08.07, 09:34
                            Tylko moja "Twierdza" ma podkreślenia ołówkiem - słowa, które wtedy,
                            gdy czytałam, wydały mi się ważne. Tak więc swoje podkreślenia
                            będziesz musiała wprowadzać inny koloremsmile
    • fiamma75 Re: książka 21.08.07, 12:00
      Pożyczyłam sobie z biblioteki smile Niedługo poczytam.
    • mama_kasia Re: książka 22.08.07, 09:33
      książka- ktos zna Sai Baba???
      kamilla14 22.08.07, 00:08 Odpowiedz

      Fajny watek, chociaz obnaza straszliwie ogrom mojego niedoczytania...
      Jestem np. szczesliwa posiadaczka Twierdzy (moge pozyczyc po
      remoncie), ale jeszcze jej nie czytalam-uznalam ze ja sobie zostawie
      na spokojniejsze lub samotniejsze czasy (maz mowi,ze mozna ja
      przeczytac, a za chwile zaczac od poczatku i w ogole szalenie mu sie
      podobala)...
      Na razie poprzestalam wiec na wspomnieniach Consueli Exupery
      (zony) "Pamietnik Rozy", i tez moge oczywiscie udostepnic.

      Jesli chodzi o Ligocka, to podobala mi sie tylko ta czesc jej
      ksiazki Dziewczynka w czerwonym plaszczyku dotyczaca czasow
      okupacji; nawet bylam na spotkaniu z nia, calkiem wdzieczna kobieta,
      ale potem przeczytalam wywiad Polanskiego (jest jej bratem
      ciotecznym), gdzie krytykowal jej wspomnienia ksiazkowe jako
      nieautentyczne (miala wtedy zaledwie 3 lata i raczej nie mogla tego
      tak szczegolowo pamietac, raczej zainspirowala sie Lista
      Schindlera),itroche jej urok prysl -a trzeba przyznac, ze swietnie
      sie umie wylansowac.
      Jesli chodzi o wspomnienia wojenne widziane oczami dziecka to rownie
      swietny jest Kon Pana Boga, plus druga czesc z czasow socjalizmu
      (oczami nastolatka); (nie pamietam tytulu i autora, ale moge
      pozyczyc po dokopaniu sie do minibibliotekismile)

      Jesli chodzi o antykwariaty to ostanio bedac w takowym przybytku
      utonelam w smiesznym acz zyciowym poradniku (mam do nich slabosc
      niestety)niejakiego Sai Baby - czy ktos cos takiego widzial,
      slyszal? Takie tam o zwiazkach,itp ale moze pomocne na pewnym etapie
      zycia?
      Marze o nadrobieniu wielu zaleglosci ksiazkowych, czytam kilka naraz
      i w rezultacie koncze cos po roku...
      Na plazy zainspirowana Mamalgosia zaczelam Tabletki z krzyzykiem
      Holowni, swietnie sie czyta, ale akurat znajome malzenstwo mialo
      okragla rocznice slubu i uznalam, ze moze przyda im sie w
      prezencie...(moze mi kiedys pozyczasmile?)
      A TY Mamalgosiu pewno polknelas juz te "cegle"?
      Pozdrawiam i dzieki za wszelkie inspiracje m.in. ksiazkowe,
      PS. A znacie cos ciekawego i przystepnego o samotnosci?
      k
      Ps. przeprazam za wszelkie literowki i brak polskich liter,
      cudzyslowow, itp., ale mam przeokropnie nieczula klawiaturesad

      Re: książka- ktos zna Sai Baba???
      kamilla14 22.08.07, 00:10 Odpowiedz

      ps przepraszam, to mialo byc do watku o ksiazkach mamalgosi...
      mozna to jakos tam dokleic?
      Plizsmile
      k
      Re: książka- ktos zna Sai Baba???
      mamalgosia 22.08.07, 08:55 Odpowiedz

      Myślę, że Moderatorki przeniosą te postysmile

      kamilla14 napisała:

      > Na razie poprzestalam wiec na wspomnieniach Consueli Exupery
      > (zony) "Pamietnik Rozy", i tez moge oczywiscie udostepnic.

      Czytałam, czytałam. Nie lubię (auto) biografii, więc czytam rzadko,
      ale ta podobała mi się.
      \

      >
      >> ale potem przeczytalam wywiad Polanskiego (jest jej bratem
      > ciotecznym), gdzie krytykowal jej wspomnienia ksiazkowe jako
      > nieautentyczne (miala wtedy zaledwie 3 lata i raczej nie mogla
      tego
      > tak szczegolowo pamietac, raczej zainspirowala sie Lista
      > Schindlera),itroche jej urok prysl -a trzeba przyznac, ze swietnie
      > sie umie wylansowac.
      No to ja się trochę pokłócę z Tobą i z Polańskim.
      Tak, pewnie umie się wylansować - ale co powiesz na przykład o
      Coelho? ten to dopiero potrafi. Żeby odnieść jakiś sukces na rynku,
      trzeba się lansować, prawda? I nigdzie nie jest powiedziane, że
      książka ma być opisem prawdy od a do z. Mogła kobieta powtrącać
      jakieś elementy fikcyjne. Nie uważam też, że nie można pamiętać
      czegoś z dzieciństwa. Sama pamiętam bardzo dużo z dzieciństwa do 5
      roku życia (potem mniej - to ciekawe), oczywiście nie po kolei, ale
      moje przeżycia nie były takie traumatyczne jak Ligockiej. Myślę, że
      takie silne przeżycia (niekoniecznie negatywne) można zapamiętać
      bardzo dokładnie. Można też dołożyć do tego wspomnienia bliskich
      osób. Film Polańskiego podobał mi się bardzo i książka Ligockiej
      podobała mi się również bardzo. Nie widzę powodu deprecjonowania
      jednego aby docenić drugie.
      I jeszcze moje osobiste zdanie: nie wszystko podoba mi się w pani
      Ligockiej (np. stosunek do aborcji, choć daleka jestem od ocen), ale
      książki pisze na jakimś poziomie, piękny język, sugestywne opisy. A
      jak przeczytałam taki zachwalany "Dom nad rozlewiskiem" to się
      załamałam, co ludzie nazywają bestsellerem.sad


      > Jesli chodzi o wspomnienia wojenne widziane oczami dziecka to
      rownie
      > swietny jest Kon Pana Boga, plus druga czesc z czasow socjalizmu
      > (oczami nastolatka); (nie pamietam tytulu i autora, ale moge
      > pozyczyc po dokopaniu sie do minibibliotekismile)
      A, to poproszę, bo nie znam


      >
      > Jesli chodzi o antykwariaty to ostanio bedac w takowym przybytku
      > utonelam w smiesznym acz zyciowym poradniku (mam do nich slabosc
      > niestety)niejakiego Sai Baby - czy ktos cos takiego widzial,
      > slyszal? Takie tam o zwiazkach,itp ale moze pomocne na pewnym
      etapie
      > zycia?
      Nie tylko nie czytałam, ale nawet nie słyszałam. Może napiszesz coś
      więcej?



      > Na plazy zainspirowana Mamalgosia zaczelam Tabletki z krzyzykiem
      > Holowni, swietnie sie czyta, ale akurat znajome malzenstwo mialo
      > okragla rocznice slubu i uznalam, ze moze przyda im sie w
      > prezencie...(moze mi kiedys pozyczasmile?)
      Tak, jak Ty będziesz miała okrągłą rocznicę ślubusmile


      > PS. A znacie cos ciekawego i przystepnego o samotnosci?
      Hmmm, muszę pomyśleć, tak z marszu nie przychodzi mi nic do głowy


      > >
      • mamalgosia Re: książka 22.08.07, 09:35
        ach, tak to załatwiłaś...smile
        Wiadomo przynajmniej, kto ma dziś dyżur
      • mamalgosia kamilla - samotność 22.08.07, 09:42
        Na razie skojarzyły mi się:
        C. McCullers "Serce to samotny myśliwy"
        H. Poświatowska "Opowieść dla przyjaciela" - cudowna, popłynęłam z
        nią. Dodatkowo o chorobie, a że autorką jest poetka, to styl piekny,
        kazde zdanie wypełnione wrażliwością. polecam gorąco
        • mamalgosia Re: kamilla - samotność 23.08.07, 12:33
          ksiazki.wydawnictwowam.pl/?app=info&poz=903
          • kamilla14 Re: kamilla - samotność 24.08.07, 02:24
            Dzięki za te tytuły mamalgosiu, Poświatowska czytalam troche za
            mlodu, wiec chetnie wroce...
            A Holownia Ci sie podobal?
            Ja mam zaledwie przedsmak, a nawet niedosyt po przeczytaniu
            fragmentow jego ksiazki, wiec dla mnie raczej wciagajaca i jestem
            ciekawa, jak Ty ja odbierasz po przeczytaniu calosci?
            • mamalgosia Re: kamilla - samotność 24.08.07, 06:17
              Co do Hołowni to jestem nieobiektywna, więc mnie nie pytaj. Bardzo
              go lubię
      • tres_ka Re: książka 22.08.07, 11:05
        Ja też Ligocką bardzo lubię i będę bronić wink. Jej książki zostawiły we mnie coś
        głębszego. To, że fakty mogą się nie zgadzać, to nie jest dla mnie aż tak ważne.
        Ważne jest to "coś", co te książki mają w sobie i pozostawiaja w człowieku,
        przynajmniej we mnie.

        A
        > jak przeczytałam taki zachwalany "Dom nad rozlewiskiem" to się
        > załamałam, co ludzie nazywają bestsellerem.sad

        Ja słyszałam fragmenty w radiu i to mi wystarczy.

      • kamilla14 Re: książka o Ligockiej i cos do mamy kasi 24.08.07, 02:17
        mama_kasia napisała:

        Nie lubię (auto) biografii, więc czytam rzadko,
        > ale ta podobała mi się.

        (...)

        > No to ja się trochę pokłócę z Tobą i z Polańskim.
        > Tak, pewnie umie się wylansować - ale co powiesz na przykład o
        > Coelho? ten to dopiero potrafi.

        Oj tak, przesadził z płodnością swego pióra, podobnie jak Wharton,
        zdaje sie...

        Żeby odnieść jakiś sukces na rynku,
        > trzeba się lansować, prawda? I nigdzie nie jest powiedziane, że
        > książka ma być opisem prawdy od a do z. Mogła kobieta powtrącać
        > jakieś elementy fikcyjne. Nie uważam też, że nie można pamiętać
        > czegoś z dzieciństwa. Sama pamiętam bardzo dużo z dzieciństwa do 5
        > roku życia (potem mniej - to ciekawe), oczywiście nie po kolei,
        ale
        > moje przeżycia nie były takie traumatyczne jak Ligockiej. Myślę,
        że
        > takie silne przeżycia (niekoniecznie negatywne) można zapamiętać
        > bardzo dokładnie. Można też dołożyć do tego wspomnienia bliskich
        > osób.

        Ja lubie biografie, również auto i może dlatego wolałabym,
        żeby "Dziewczynka..." była na 95% autentyczna...
        Mam nadzieje, ze dla p. Romy taka jest, ale ponieważ dla p.
        Polańskiego nie, to zasial mi ziarno watpliwosci, czy nie ma w tym
        za dużo fikcji literackiej? Zdziwilo mnie, ze jak na jej bliskiego
        kuzyna tak ostro sie odcial od jej przezyc...

        A jeśli chodzi o całość literatury Ligockiej, to nie śmiem
        krytykować czegoś,na czym się nie znam i czego nie czytalam
        wnikliwie, w każdym razie oprócz częsci wojennej reszta nie wywarła
        na mnie glębszego wrażenia; po prostu wole oszczedniejsza w słowach
        i bardziej ascetyczną Hannne Krall. A juz super oryginalny okazał
        sie komiks "Mysz" Arta Spiegelmana, i gdzie wcale ta forma literacka
        nie umniejsza powagi i grozy Zagłady.

        Ale niech rozsądzi nas kapustasmile, czyli p. Agnieszka Holland (to
        fragmenty wywiadu z nia):
        "Nie ma prostej odpowiedzi, jak mówić o Holokauście. Jedno jest
        pewne: im bliżej dokumentu, im bardziej artysta wyrzeka się
        efektownych pomysłów melodramatycznych, tym bardziej zbliża się do
        prawdy. Tyle że nigdy do niej nie dotrze. Stąd poczucie
        niespełnienia oraz kolejne próby
        (...)
        Z drugiej strony, kultura masowa odgrywa rolę edukacyjną. "Lista
        Schindlera" przyczyniła się do spopularyzowania wiedzy o Holokauście
        bardziej niż tysiące filmów dokumentalnych. Jeśli chcemy, by
        ludzkość pamiętała o losie milionów zamordowanych, musimy
        zaakceptować filmy w rodzaju "Listy". Ktoś powie, że Hollywood
        pokazuje Zagładę w krzywym, fałszywym zwierciadle, ale co to jest
        prawdziwy obraz? Prawdziwy obraz Holokaustu nie jest możliwy - nawet
        najuczciwsze filmy dokumentalne dają jedynie cień jego strasznej
        prawdy".


        >Film Polańskiego podobał mi się bardzo i książka Ligockiej
        > podobała mi się również bardzo. Nie widzę powodu deprecjonowania
        > jednego aby docenić drugie.

        Ale zdaje sie, ze film Polańskiego nie ma tu nic do rzeczy -
        "Pianista" byl swietny zarowno w ksiazce Szpilmana i w filmie, i
        nijak nie deprecjonuje ksiazki Ligockiej?

        Co do Sai Baby to chyba szkoda czasu, tak z ciekawosci zapytalam...
        A co do "KOnia Pana Boga" to bardzo prosze o maila przypominajacego
        na priva za ok.2tyg., jak bedziesz Kasiu pamietac,bo wczesniej nie
        dam rady odgruzowac ksiązek...


        PS. A na wakacje calkiem swietne okazaly sie komiksy o Muminkach,
        szczegolnie ze okazalo sie, ze nie sa tak do konca dla dziecismile
        pozdrawiam, k
        • mamalgosia Re: książka o Ligockiej i cos do mamy kasi 24.08.07, 06:25
          Cytujesz mnie, ale wiem, skąd się to wzięło - mama kasia przeniosła
          posty.

          I ja się nie chcę kłócić "kto lepiej" (czyli jak: straszniej?
          prościej? bardziej opisowo?) przedstawia holokaust. Mogę tylko
          powiedzieć, że to a to zrobiło na mnie wrażenie. Hanna Krall kiedyś
          wzbudziła mój zachwyt, ale czytając kolejną książkę jakoś mi
          brakowało konkretów - bo jestem ścisłowcem i do mnie trzeba wprost.
          Wolę płynąć z tekstem, a przy Krall dostawałam mentalnej czkawki. No
          i czytam w różnych warunkach, czasem ciężko się wyłączyć tak
          całkiem - a przy Krall ważne jest każde zdanie i jak myśli odbiegną
          choć trochę to już nie wiem, o co chodzi. Tak więc wprost: Hanna
          Krall dla mnie za mądra.
          A interesuje Cię holokaust, czy Żydzi w innych sytuacjach też?
          • kamilla14 Re: książka o Ligockiej i cos do mamy kasi 27.08.07, 01:18
            mamalgosia napisała:

            No
            > i czytam w różnych warunkach, czasem ciężko się wyłączyć tak
            > całkiem - a przy Krall ważne jest każde zdanie i jak myśli
            odbiegną
            > choć trochę to już nie wiem, o co chodzi.Tak więc wprost: Hanna
            > Krall dla mnie za mądra.

            masz rację, jest wymagająca, i nie da sie czytac w kazdych
            warunkachsad
            Kolejna lektura na samotna emeryturesmile

            > A interesuje Cię holokaust, czy Żydzi w innych sytuacjach też?

            teoretycznie interesuje mnie bardziej Holokaust,ale szczerze mowiac
            praktycznie nie poglebiam tej wiedzy, choc chetnie slucham/czytam
            gdy cos wpadnie mi w rece, chocby ksiazka Ligockiej... I mam
            watpliwosci, czy nadrobie zaleglosci na emeryturzesmile; gdybym
            zrealizowala marzenie o wizycie w Jerozolimie bylby to szczyt moich
            mozliwosci w tym temaciesmile.

            A Marii Szamot niestety nie znam, a dlaczego jest dla Ciebie wazna?
            podzielam nieobiektywny pogląd co do Holownismile;
            pozdrawiam
            K
            • mamalgosia kamila! 30.09.07, 15:07
              Już pytam na forum i mailem pytam, coraz bardziej się denerwuję:
              wróciły książki????
    • mamalgosia Maria Szamot 25.08.07, 22:35
      Czy ma ktoś może w domu coś tej autorki?
    • mamalgosia "Białe zeszyty" 18.09.07, 22:25
      Przedwczoraj znalazłam ("przypadkiem") u mojej mamy na półce:
      www.merlin.com.pl/frontend/browse/product/1,408865.html
      Mimo opisu, który mnie nei zachęcił, zaczęłam czytać.
      I poraziła mnie.
      Opis nietrafny, to zupełnie nie o tym...

      Jest niesamowita.
      A ja myślałam, że tylko ja to przeżyłam...
      Jestem na 177 stronie i nie mogę się nadziwić
      • tres_ka Re: "Białe zeszyty" 30.09.07, 13:43
        Przeczytałam właśnie wczoraj, dorwawszy ją przypadkiem w bibliotece. Nie mogłam
        się oderwać. Potwierdzam: jest niesamowita. I chyba trudno ją określić, opisać.
        Smutna, ale i optymistyczna, prawdziwa i dająca nadzieję... Polecam.
        • mamalgosia Re: "Białe zeszyty" 30.09.07, 13:50
          Przeczytałaś...Dziwna, prawda?
          Gdybym ją wzięła w ręce np. dwa lata temu, uznałabym, że napisała ją
          wariatka i nie wiem, czy zabrnęłabym do 1/3. Teraz wiem, że napisała
          ją wariatka, ale to co napisała jest mi tak bliskie, że oniemiałam
          dosłownie i momentami nie chciałam wierzyć.
          Można oczywiście przeczytasz czysto poznawczo
          • tres_ka Re: "Białe zeszyty" 30.09.07, 22:21
            No dziwna. Najbardziej to te medytacje i jednocześnie zwracanie się do Boga,
            takie poplątanie trochę. Ale opisy tego co czuje takie prawdziwe, szczere.
            Dobrze mi sie czytało, coś w tej książce jest, no i zakończenie, choć trochę
            smutne, to jednak optymistyczne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka