Dodaj do ulubionych

obowiązki chwili obecnej

03.01.08, 14:06
"Wypełniaj dokładnie obowiązki chwili obecnej. — Ta
praca — skromna, monotonna, niewielka — jest modlitwą
wyrażoną w czynach, która przysposabia cię do łaski
innej pracy — wielkiej, szerokiej i głębokiej — o której
marzysz." - Św. Josemaría Escrivá

Tak bardzo to do mnie pasuje smile Czuję to przez skórę, ale
gorzej z realizacją...
Obserwuj wątek
    • kasia_ol1 Re: obowiązki chwili obecnej 03.01.08, 14:36
      Kasiu, dzięki za te słowa.
      dziś od rana ciągle coś robię, ciągle z czymś jeszcze do tyłu, nie nadążam,
      złoszczę się na siebie, na dzieci, na męża. pełno we mnie jakiejś zgryzoty,
      niezadowolenia, nawet złości. a gdzie ta modlitwa? wyć mi się chce...
    • mader1 Re: obowiązki chwili obecnej 03.01.08, 15:49
      patrzeć, jak sos zawsze nabiera właściwej konsystencji i smaku...
      ciasto wyrasta piękne i pachnie w całym domu... Z zadowoleniem
      wyjmować ubrania bez plam.... układać kwiaty w wazonach
      perfekcyjnie, znajdować ciągle nowe pączki na fiołku afrykańskim...
      Nauczyć się, że jest czas chorób i potrafić pielęgnować najbliższych
      tak, że usmiechają się przez sen... Czy to daje radość ? Czy to
      wystarczy ?
      A czego nie potraficie robić ? Czego nigdy nie nauczycie się robić
      wystarczająco dobrze - albo tak wam się wydaje ? tongue_out
      • mama_kasia Re: obowiązki chwili obecnej 03.01.08, 16:13
        To daje radość, zdecydowanie tak! I nie chodzi o to, czy
        wystarcza, czy nie. Mnie ucieszyło to, że takie wypełnianie
        chwili obecnej "przysposabia cię do łaski innej pracy —
        wielkiej, szerokiej i głębokiej — o której marzysz."
        To marzenie zawsze gdzieś we mnie jest. ...A może na końcu się
        okaże, że ono było realizowane wink) ???

        > A czego nie potraficie robić ? Czego nigdy nie nauczycie się robić
        > wystarczająco dobrze - albo tak wam się wydaje ?

        Wiem, czego nie potrafię robić... Nie potrafię z miłością
        sprzątać. Wypełniam obowiązki, ale brakuje tej miłości w
        ich wypełnianiu. U mnie to ciągle jest walka z marzeniem. Ale...

        "Powiadasz, że w twoim sercu mieści się ogień i woda,
        chłód i upał, drobne namiętności i Bóg..., świeczka
        zapalona św. Michałowi i ogarek diabłu.

        Bądź spokojny. Dopóki nie przestajesz walczyć, nie ma
        mowy o dwóch zapalonych świecach w twoim sercu. Płonie
        tylko jedna, ta dla Archanioła."

        I jeszcze coś, o czym wiem, co ciągle mi się w sercu kołacze smile

        "Masz ambicje:... wiedzy..., przywództwa..., wielkich czynów.

        Dobrze. Doskonale. — Ale... dla Chrystusa, dla Miłości."
        • kulinka3 Re: obowiązki chwili obecnej 03.01.08, 17:10
          Kasiu,czyżby Droga wpadła Ci w ręce wink)?
          • mama_kasia Re: obowiązki chwili obecnej 03.01.08, 19:46
            Właśnie smile
            I to w przystępnej wersji
            www.pismaescrivy.org/book/droga-spis_tematow.htm

            • kulinka3 Re: obowiązki chwili obecnej 03.01.08, 19:47
              No to życzę przyjemnej lektury! I polecam również pozostałe - Bruzdę i Kuźnię.
              • mama_kasia Re: obowiązki chwili obecnej 03.01.08, 19:54
                Nie znałam tego zupełnie, a to jakby mi z serca wyjęte smile))
                • kulinka3 Re: obowiązki chwili obecnej 03.01.08, 19:57
                  Też tak miałam wink))
                  • isma Re: obowiązki chwili obecnej 03.01.08, 20:53
                    O ja nie moge. Pralat sie nam zaczyna na forum szarogesic wink)).
                    • mama_kasia Re: obowiązki chwili obecnej 03.01.08, 21:06
                      A to może niepoprawne politycznie jest wink)) ?
                      • kulinka3 Re: obowiązki chwili obecnej 03.01.08, 21:22
                        I to jak Kasiu, i to jak;- niepoprawne.
                        Zobacz ledwie wzmianka, a już szarogęszeniewink)).
                        • mama_kasia Re: obowiązki chwili obecnej 03.01.08, 21:35
                          No popatrz... I to sama sobie tak w dyżurze nabruździłam wink
                          • kulinka3 Re: obowiązki chwili obecnej 03.01.08, 21:49
                            Uważaj, bo Cię Isma po moderatorsku upomni wink))
                            • isma Re: obowiązki chwili obecnej 03.01.08, 22:09
                              O, przepraszam!
                              To juz sobie prywatnie westchnac nie mozna wink))?
                              • kulinka3 Re: obowiązki chwili obecnej 03.01.08, 23:28
                                Można, możnawink))
                                Dlatego my sobie z Kasią też prywatnie wzdychamy.
                                Każdemu można wzdychać, nie tylko przy Rahnerze, nie?
        • mader1 Re: obowiązki chwili obecnej 03.01.08, 17:11
          > Wiem, czego nie potrafię robić... Nie potrafię z miłością
          > sprzątać. Wypełniam obowiązki, ale brakuje tej miłości w
          > ich wypełnianiu.

          A czy trzeba, czy koniecznie trzeba to robić z miłością ?
          Opiekować się z miłością ludźmi, rozmawiać z nimi z miłością i
          zrozumieniem... Ale obchodzić się z miłością z rzeczami ? Z miłością
          wycierac półki i myć wazony ? ( masz kryształowe wazony ? nam się
          potłukły te, które dostaliśmy w prezencie ślubnym i z radością to
          przyjęłam smile)))
          Czy nie wystarczy robić to dobrze i starannie ?

          > "Powiadasz, że w twoim sercu mieści się ogień i woda,
          > chłód i upał, drobne namiętności i Bóg..., świeczka
          > zapalona św. Michałowi i ogarek diabłu.
          >
          > Bądź spokojny. Dopóki nie przestajesz walczyć, nie ma
          > mowy o dwóch zapalonych świecach w twoim sercu. Płonie
          > tylko jedna, ta dla Archanioła."

          Dziękuję ci za takie słowa dzisiaj. Chyba Ci miłośc podpowiedziała.
          • kulinka3 Re: obowiązki chwili obecnej 03.01.08, 17:42
            Ale obchodzić się z miłością z rzeczami ? Z miłością
            > wycierac półki i myć wazony ?

            Z miłością, ale nie do rzeczy, tylko do ludzi, którym ów porządek będzie służył,
            pomagał żyć.
            I z miłości do Boga, który zawsze nas widzi i widzi ile czasem nas kosztuje
            codziennośćwink))
          • mama_kasia Re: obowiązki chwili obecnej 03.01.08, 19:51
            > Czy nie wystarczy robić to dobrze i starannie ?

            Nie wystarczy, bo nie o miłość do rzeczy chodzi. Chcę
            sprzątać z miłością do Boga, który takie mi dał zadanie.
            Z miłością do mojego męża, który w tym czasie też pracuje.
            Wydaje mi się, że tylko miłość mogłaby zmienić mój stosunek
            do tych nielubianych czynności.
            A kryształów nie mamy smile)
            • mader1 Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 09:50
              Lubić, kochac robić to z Tobą ( Boże, Mężu, Synku). Robić to z
              myslą, że jest Ci, nam potrzebne. Że skoro mam to do wykonania, ma
              to sens, którego byc może teraz nie widzę...
              Że mąż , który miał dużo stresu i problemów, któremu znów ciśnienie
              skoczyło, bo ktos coś zawalił i wydało mu się beznadziejnym to, co
              robi, po przekroczeniu progu, otulony ładem, porządkiem,
              zwyczajnością, smakujący zwykły, ale lubiany przez siebie obiad,
              może odetchnąć. I choć nie usłyszę tego akurat dziś, może pomóc mu
              to zregenerować siły...
              To wiem. Nauczyłam się, że mozna pokochać picie kawy rano razem wink
              Ale picia kawy w ogóle ciągle nie lubię. Kocham tę chwilę, kiedy
              pijemy ją razem, we dwoje, nie kiedy piję ją sama w południe wink))
              Myję wannę i daje mi satysfakcję posprzątana łazienka - ze względu
              na - ale być może gdybym była sama, bez zmrużenia okiem to mycie
              wanny i inne takie zleciłabym komus innemu wink
              • mama_kasia Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 11:01
                > Lubić, kochac robić to z Tobą ( Boże, Mężu, Synku). Robić to z
                > myslą, że jest Ci, nam potrzebne. Że skoro mam to do wykonania, ma
                > to sens, którego byc może teraz nie widzę...
                > Że mąż , który miał dużo stresu i problemów, któremu znów ciśnienie
                > skoczyło, bo ktos coś zawalił i wydało mu się beznadziejnym to, co
                > robi, po przekroczeniu progu, otulony ładem, porządkiem,
                > zwyczajnością, smakujący zwykły, ale lubiany przez siebie obiad,
                > może odetchnąć. I choć nie usłyszę tego akurat dziś, może pomóc mu
                > to zregenerować siły...

                Dokładnie tak smile
                • mader1 Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 11:10
                  wiesz, pamietam taką sytuację, była wtedy w drugiej ciązy i
                  mieszkaliśmy przez miesiąc w domu pod miastem. Był duży, ja spadłam
                  ze schodów, poprosiliśmy panią do sprzątania. Któregoś dnia mieliśmy
                  mnóstwo rzeczy do załatwienia na mieście - badania wyszły kiepsko,
                  na co wpływ miał pewnie upadek. Dzień był męczący, ciężki,
                  wróciliśmy późno, głodni, wykończeni... Pani zostawiła palącą się
                  lampkę. Weszłam sobie przez drzwi, w ten jasny krąg światła, otoczył
                  mnie zapach, ład i czystość... I poczułam się przez chwilę
                  bezpiecznie, spokojnie. Wiesz, ile Dobra ta kobieta tego dnia
                  zrobiła ? smile
                  • mama_kasia Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 11:15
                    Piękne smile
                    Kiedy jeszcze pracowałam, mieliśmy opiekunkę dla syna. Była
                    to nasza bliska koleżanka. Miała tylko zajmować się dzieckiem,
                    a ona robiła nam niespodzianki - umyte okna przed świętami,
                    naleśniki na obiad smile Twierdziła, że się nudziła, kiedy
                    mały spał wink Ale to nie było z nudy smile
                    • marzek2 Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 14:49
                      Is, nie no, jednak troszkę to się chyba postarzałam smile Zważywszy na to, że mąż
                      odnalazł niedawno mój pierszy siwy włos (sic!) to nawet na pewno smile

                      Ja wiem, że to co robię ma sens. A "coś" co mi do ucha jad sączy powinnam
                      wywalać tam gdzie jego miejsce. Czasem myślę, że to co jednak jakoś widzę w TV,
                      w mediach wszelakich ma na mnie wpływ, choć tego nie chcę - że chciałabym być
                      jak w ostatnio lansowanej książce "Piękna, mądra i bogata". Oraz z idealnie
                      czystym domem, zaopiekowanymi dziećmi, spełnionymi pasjami itp. A tak się po
                      prostu nie da. Trzeba wybierać.

                      Podoba mi się to, co Mader piszesz o Twarzy, którą trzeba dostrzec za
                      obowiązkami - to jest super, to kupuję! Może pomoże, gdy znowu pomyślę, że
                      jestem wieloczynnościowym robotem domowym smile
                      • isma Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 15:04
                        Wnosze z tego, ze ja wobec tego to juz umarlam wink)). Ide sobie
                        zamowic jakas gustowna jesionke.

                        Ale to jest slubnego wina, z ta jego wschodnia stagnacja, podlana
                        jeszcze jezuickim "niczego nie chciec bardziej, niz czegos
                        przeciwnego" wink)).
                      • alex05012000 Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 15:39
                        marzek2 napisała:
                        > Is, nie no, jednak troszkę to się chyba postarzałam smile Zważywszy
                        na to, że mąż odnalazł niedawno mój pierszy siwy włos (sic!) to
                        nawet na pewno smile
                        Matko Boska... to ja jestem stareńka i wiekowa boć siwieć zaczęłam w
                        wieku lat 18, a teraz to... ho,ho...
                        > Ja wiem, że to co robię ma sens. A "coś" co mi do ucha jad sączy
                        powinnam wywalać tam gdzie jego miejsce. Czasem myślę, że to co
                        jednak jakoś widzę w TV, w mediach wszelakich ma na mnie wpływ, choć
                        tego nie chcę - że chciałabym być jak w ostatnio lansowanej
                        książce "Piękna, mądra i bogata". Oraz z idealnie czystym domem,
                        zaopiekowanymi dziećmi, spełnionymi pasjami itp. A tak się po
                        > prostu nie da. Trzeba wybierać.
                        dało by sie gdyby tak rentierem być, jakiś rodzinny majątek mieć
                        albo takie coś: wtedy i dom zadbany (sprzątaczki, kucharki) i dzieci
                        dopilnowane (matka owszem, ale i nianie i jakś ciotkę z prowincji
                        można w lewym skrzydle pałacu umieścić) i pasje spełnione (wszak
                        można pracowac na 1/2 etatu, społecznie, charytatywnie, dorywczo...)
                        i byłby czas na kulturę, rozrywki, sporty, życie towarzyskie... euh
                        rozmarzyłam sie ...
                        "... gdy znowu pomyślę, że jestem wieloczynnościowym robotem
                        domowym smile" - a ja myślałam że to ja mam monopol na robota
                        wieloczynnościowego ! czasami tak mawiam, różnica jest tylko taka że
                        ja-robot pracuję zawodowo i jak wpadam do domu to wszystko muszę dwa
                        razy szybciej, bo jestem od 8 do 17.00 minimum poza domem a doba ma
                        24 godziny i nie chce mieć więcej...
                        już napewno pisałam: dla mnie idealny układ pracy dla kobiety
                        [niepracująca to tylko w rzadkich przypadkach...], która jest żoną i
                        matką: na pół etatu, względnie 3/4, żeby mogła w miarę wcześnie
                        odebrać dzieci ze szkoły czy przedszkola, zaprowadzić je na zajęcia,
                        albo zakupy zrobić, coś ugotowac nie tylko dania 10-minutowe (w tym
                        jestem orzeł), na spacer pójść, nie śpieszyć się ... byłaby taka
                        równowaga między pracą zawodową a domem i wychowywaniem dzieci,
                        tylko 1/2 etatów raczej nie ma a i pensja byłaby taka na słodycze i
                        wodę sodową...
                        a to co mówią w tv to marzek o kant ...potłucz! ja na szczęście nie
                        mam czasu niczego oglądać, zwłąszcza odkąd "poszłam" do szkoły...
                        p.s. ja też jestem przekonana, zę to co robię [ja] ma sens! i ????
    • isma Re: obowiązki chwili obecnej 03.01.08, 23:22
      Z tymi obowiazkami...
      Wiecie, nie, mnie jednak chyba to nie pasuje. Ja jakos nie jestem
      wielbicielka przesadnie formalistycznego podejscia do
      rzeczywistosci. Znaczy, sa obowiazki, ktorych spelnianie jest
      oczywiste (np. wobec dziecka), ale to nie sa raczej chyba te
      monotonnosci "chwili obecnej", tylko raczej "wielka praca, szeroka i
      gleboka".

      Natomiast ja bym raczej stawiala na rozeznanie danej chwili. Na to,
      ze rzeczywistosc wokol nas, zwlaszcza rzeczywistosc osob, jest
      dynamiczna. Oczywiscie, moge w imie wywiazywania sie ze swych
      monotonnych obowiazkow, umyc okna na Wielkanoc, albo wyprasowac
      ciuchy, ktore po jednym dniu i tak pojda do pralki. Ale moze
      powinnam zamiast tego raczej sie powyglupiac z dzieckiem albo pojsc
      z mezem do kina? Albo bodaj pogadac z dawno niewidzianym znajomym?
      Moze akurat, w danym momencie, w danej sytuacji - wlasnie to jest
      potrzebne?

      Dalej - dosyc czesto, zwlaszcza w pracy zawodowej, bywa tak, ze
      ludzkie talenty (i niedomagania wink)) sie uzupelniaja. Jak parze na
      moich wspolpracownikow, to wiem, komu mozna dac robote monotonna
      (np. prowadzenie rejestrow), a kto rozwikla najbardziej zlozony
      problem (za to ktos musi go pilnowac, zeby na koniec papierow nie
      zgubil). W tym tez jest jakas wartosc - ze ludzie poznaja wlasne
      ograniczenia i ucza sie korzystac z pomocy innych. Ze jedni
      zaniedbuja terminy, a z kolei inni maja trudnosci z napisaniem
      bardziej zlozonego zdania. I wcale nie chodzi o to, aby w imie
      jakiejs "dokladnosci" wymagac od kazdego, zeby wykonywal swoja
      robote "odtad-dotad" tudziez mial na biurku papiery ulozone w
      kancik wink)).

      Przy czym nie mam tu na mysli, ze sie wolno ochoczo dyspensowac od
      wszystkiego, co niezbyt wygodne. Ale nie jestem przekonana, ze
      nalezy skrupulatnosc w drobiazgach wynosic na piedestal. I to
      jeszcze jako gromadzenie sobie kapitalku na jakies "wielkie
      rzeczy" ;-(((.

      Ja tam o niczym wielkim nie marze wink)).

      PS. A co do balaganiarstwa, to jednak poza konkurencja jest
      wspominany tu niedawno na forum powiesciowy ksiadz Groser -
      pamietacie scene, kiedy przed wizyta u biskupa idzie do fryzjera, i
      ze zgroza, po dlugich poszukiwaniach, zamiast portfela znajduje w
      keiszeni spodni tylko kluczyk od tabernakulum? Msza jest lada
      moment, Groser musi do biskupa, wiec wzywa taksowke, ktora ma
      zawiezc kluczyk proboszczowi. "I - instruuje taksowkarza Groser -
      niech sie proboszcz nie zdziwi, jak w tabernakulum znajdzie moj
      portfel" wink)).
      • kulinka3 Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 00:03
        Wydaje mi się,że droga siostra nadinterpretujewink))sądząc,że
        1.wykonywanie swoich obowiązków z ludzką uczciwością na tyle na ile mnie stać to
        skrupulatność ( a nie lenistwo, niedokładność, czy obijanie się).
        2.a pewien ład i porządek w podejściu do obowiązków po prostu automatycznie
        pozbawia człowieka rozeznania.Otóż jeśli mam świadomość obecności Bożej w swoim
        dniu, to jest duże prawdopodobieństwo,że wybiorę dobrze i na większość ważnych
        rzeczy starczy mi czasu. I na to ,by pobawić się z dzieckiem i na to byśmy mogli
        jutro włożyć czyste, uprasowane rzeczy.
        Miłość do Boga to rzeczy drobne,owe drobiazgi które codziennie mam w rękach, bo
        nie mam rzeczy wielkich,i mogę je ofiarować.A Bogu warto ofiarować rzeczy dobrze
        zrobione, bo porażek i tak mam już całe naręczewink)).

        • kamilla14 ciekawy link 04.01.08, 01:28
          choć nie wiem, czy to do końca na temat, to dowartościowujący
          włąśnie tą cichą, monotonną pracę jaką sa obowiązki kobiety w domu

          www.mateusz.pl/wdrodze/nr412/06.htm
          Ja raczej też jestem za podejściem znalezienia sensu w tych małych
          rzeczach i akceptacji ich niż łudzeniu się, że spotka mnie (za to?)w
          życiu coś wielkiego. Czasem tak sie zdarza, czasem nie...
          Pzdr., K
          • mader1 Re: ciekawy link 04.01.08, 09:58
            Kamilla, niechże Cię ucałuję za ten link. Jak zwykle z częścią się
            zgadzam, z częścią nie, ale jest tam kilka mysli, które są dla mnie
            TERAZ bardzo ważne.
            Miałam ostatnio, właśnie ostatnio trochę doświadczeń, które
            spowodowały, że " siadłam" sobie na rozstajach i nawet trudno mi się
            podnieść, żeby gdzieś pójść - myślami, bo działanie to ja do bólu
            mam opracowane... coś wybrać...wszędzie gładko, piasek... A dziś być
            może zaczyna mi się coś " majaczyć" , mam nadzieję, że to nie
            fatamorgana wink
            • alex05012000 Re: ciekawy link 04.01.08, 16:16
              przeczytałam, bez rewelacji...
              problem w tym, że współczesna kobieta czesto nie ma wyboru,
              powiedzmy 80% i tak musi iść do pracy, bo pensja męża nie starczy
              nawet na wegetację do 1-ego, a nie o wegetacje przecież chodzi...
              albo, coraz częściej mężą nie ma ...
              w wielu artykułach i rozmowach przeciwstawiana jest kariera, chęć
              opływania w luksusy a poświęcenie dla rodziny: domu i dzieci... a
              najczęściej tak nie jest, miliony matek nie robią kariery tylko po
              prostu pracują, luksusów też nie ma, ot zwykłe życie, czesto trudne
              i też niewdzięczne... bo jak pogodzić pracę i nieobecność ok 9
              godzin dziennie lub więcej z "domem"? a jeszcze się je, te matki
              wpędza w poczucie winy, ze nie były 3 lata na wychowawczym, że
              posłały dziecko do niani, do przedszkola, na świetlicę... pewnie
              niektóre by chętnie w domu posiedziały tylko z czego opłacić
              rachunki, i co do gara wsadzić nie mówiąc o jakiejkolwiek kulturze,
              rozrywce, sportach - wszystko to kosztuje! śmieszy mnie urlop
              wychowawczy, łaskawe Państwo daje mi możliwość nie pracowania przez
              3 lata dla dobra dzieci tylko trzeba zawiązać im żołądki i pod most
              wyprowadzić ...
              chwilami mam wrazenie że nikomu nie dogodzi: siedzimy z dziećmi w
              domu to jesteśmy "kury domowe, darmozjady, nic nie robiące cały
              dzień", rodzina w biedzie itd... gdy pracujemy to jesteśmy
              karierowiczki (mdli mnie zawsze ta kariera...) i wyrodne, bo
              powinnyśmy w domu siedzieć i dzieci nianczyć i koło sie zamyka...
              nie macie takiego wrazenia?
              pozdrawiam, uciekam do domu, jutro mam najazd Hunów czyli doroczny
              kinderball.
          • mama_kasia Re: ciekawy link 04.01.08, 10:53
            > choć nie wiem, czy to do końca na temat

            Nie do końca na temat, ale dobrze, że się pojawił, bo
            dziewczynom się przydał smile
            A ja czuję się dowartościowana (no chyba, że mam jakiegoś doła).
            Nie nudzę się w domu. Wręcz odwrotnie - stąd mój wątek wink
      • mama_kasia Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 09:22
        > Przy czym nie mam tu na mysli, ze sie wolno ochoczo dyspensowac od
        > wszystkiego, co niezbyt wygodne. Ale nie jestem przekonana, ze
        > nalezy skrupulatnosc w drobiazgach wynosic na piedestal. I to
        > jeszcze jako gromadzenie sobie kapitalku na jakies "wielkie
        > rzeczy" ;-(((.

        Jak się potem dalej wczytałam, szczególnie w różne komentarze do...,
        to ponoć rzeczywiscie chodzi o wynoszenie skrupulatności w
        drobiazgach na piedestał. Ale w tych fragmentach tego nie czułam.
        Raczej było to dla mnie takie namawianie do pokochania tego, co
        w otoczeniu w codzienności zrobić trzeba; do myślenia o tu i teraz;
        najpierw do wywiązania się z tego, co jest w pierwszej kolejności
        moja powinnością wobec bliskich, a dopiero potem patrzenie dalej.

        Są we mnie marzenia o wielkich rzeczach. No, jakoś tak mam...
        I niestety zdarza się tak, że marząc o wydaniu książki z bajkami,
        nie myślę, że mogłabym jakąś bajkę dziecku poczytać. Akurat
        niekoniecznie o umycie podłogi mi chodzi, choć też by się
        przydało wink Zauważyłam również, że ile razy dobrze wypełnię
        te codzienne czynności (ale nawet nie codzienne, ale dla rodziny),
        tyle razy odczuwam radość i łatwiej mi potem idzie "realizacja"
        tego czegoś wielkiego. Po prostu to się w moim życiu dzieje -
        "która przysposabia cię do łaski innej pracy — wielkiej,
        szerokiej i głębokiej — o której marzysz." Jest też tak, że tą
        pracą szeroką i głęboko okazuje się wychowanie dzieci smile) I tak
        rozumowo to ja to wiem, ale...
        • kulinka3 Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 09:50
          Kasiu, a o jakie komentarze chodzi?
          • mama_kasia Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 10:02
            W ramach szukania poprawności politycznej wink))
            poczytałam sobie o całym ruchu. Chodzi o komentarze krytyków.
            • kulinka3 Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 10:21
              Tylko Ci co nic nie robią , nie mają krytyków.
              Jużci sam Chrystus tego doświadczył...
        • isma Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 10:52
          Jasne! Ale to podobnie jak w konfesjonale - czasem skrupulatnosc
          (skrupulanctwo!) zabija. I bywa raczej symptomem leku, niz przejawem
          milosci. W milosci trzeba miec odwage podejmowania decyzji: czasem
          wazniejsze jest to, co w codziennosci zrobic trzeba, a czasem cos
          zupelnie, wydawaloby sie, zaskakujacego i niecodziennego.

          Dla mnie generalnie poza dyskusja sa obowiazki wobec osob (to, co
          Kasia nazywa "dla rodziny"). Takie, ktorych zaniedbanie bez waznego
          powodu moze spowodowac czyjas krzywde. Natomiast, no, coz, jest
          mnostwo obowiazkow dnia codziennego, ktore sie wykonuje, bo tak
          wypada (np. nie wypada przyjmowac gosci wsrod pietrzacych sie
          papierow - u nas wypada, bo wazniejsi sa goscie, niz porzadek wink)).

          I jeszcze, o tym ofiarowywaniu Panu Bogu swoich "sukcesow". No, to
          ja mam dokladnie odwrotnie. A otoz mysle sobie, ze ja sie oczywiscie
          powinam starac, ale, hm, Pan Bog tym rozni sie od paru innych
          znajomych osob, ze wcale mnie "za cos" bardziej nie kocha wink)).
          • mama_kasia Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 10:58
            Natomiast, no, coz, jest
            > mnostwo obowiazkow dnia codziennego, ktore sie wykonuje, bo tak
            > wypada (np. nie wypada przyjmowac gosci wsrod pietrzacych sie
            > papierow - u nas wypada, bo wazniejsi sa goscie, niz porzadek wink)).

            Też uważam, że wypada i gości przyjmuję smile)) Choć mój mąż
            inaczej to odczuwa i bywają scysje na tym punkcie. Toksyczny
            związek, jak nic wink)) Może gdyby nie mąż, nie miałabym
            tych wszystkich wątpliwości wink)))
            • mama_kasia Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 11:02
              Choć, z drugiej strony, wiem, że jak Józef jest mi dany wink))
          • mader1 Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 11:03
            Natomiast, no, coz, jest
            > mnostwo obowiazkow dnia codziennego, ktore sie wykonuje, bo tak
            > wypada (np. nie wypada przyjmowac gosci wsrod pietrzacych sie
            > papierow - u nas wypada, bo wazniejsi sa goscie, niz porzadek ;-
            ))).

            No właśnie. Obok mieszka kobieta, której porządek w Jej domu ciągle
            nie zaspokaja. to nie jest wydumana sytuacja. Ona naprawdę wstydzi
            się przyjąć gości u siebie, a przede wszystkim czuje, ze ich tym
            obrazi. W związku z tym w całej wsi uważano Ją za dziwaczkę sad I w
            związku z tym była długo samotna ze swoimi myślami. A wiele może
            zaoferować, choc jest prosta - bo jest dobra.
            Trzeba bardzo, bardzo pilnować, by za każdą czynnością widzieć
            Twarz. Bo jak Ona się zamazuje, jak czynność lubię "samą w sobie",
            doskonalę " samą w sobie" to oddziela mnie ona od człowieka.
            Spełnienie obowiązku jest wtedy bardziej oczywiste niż odruch
            miłości.
            • isma Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 11:12
              Bingo. Otoz "poczucie dobrze spelnionego obowiazku", moim zdaniem,
              bywa zabojcze.

              Ja sie chyba starzeje, ale coraz mocniej odczuwam, ze to, co sie
              robi, nie ma samo w sobie zbyt wielkiej wartosci. Wspominalam Wam
              kiedys o tym znajomym chirurgu z drzacymi rekami. Swiat sie naprawde
              nie wali, jesli nie mamy "rak pelnych roboty". I nie dzwigamy tymi
              rekami calego globu.

              Rece, raczej, mysle, mozna otwierac: wyciagac po dar niczym
              niezasluzony wink)).
              • kulinka3 Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 15:36
                Poczucie dobrze spełnionego obowiązku bywa zabójcze,jeśli prowadzi do
                bezdusznego perfekcjonizmu lub manii.
                Ale kochane, równie zabójcze bywa lenistwo lub fakt ,że niezbyt dobrze się
                staramy, choć nas na coś stać.Łatwo jest wymagać od hydraulika żeby dobrze
                naprawiał, nauczycielki by z zainteresowaniem pochylała się na uczniem,
                urzędnika, by sprawnie załatwił nam sprawę.My też od siebie możemy wymagać i nie
                zawsze należy przykleić temu łatkę perfekcjonizmu i drobiazgowości, za którym
                nic nie stoi. Otóż stoi, inni , Bóg.
                • isma Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 17:53
                  No, u nas za umytym oknem stoi Pan Bog o tyle, ze jak ono jest
                  skrajnie brudne, to vis-a-vis kosciola nie widac wink)). Ale dzwony
                  plebanskie to slychac i tak...
                  • kann2 Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 21:04
                    Chyba dzwony kościelne, nie plebańskie.

                    Ale może...
                    • isma Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 23:14
                      Formalista sie znalazl! Dobrze, niech Ci bedzie, koscielne.

                      Nawiasem mowiac, czy prawda jest jakoby na jakichs podhalanskich
                      KOSCIELNYCH dzwonach mozna bylo wyczytac, iz juz nam umilowanego
                      Ojca Swietego kanonizowano?
                      • kann2 Re: obowiązki chwili obecnej 05.01.08, 10:23
                        isma napisała:

                        > Formalista sie znalazl! Dobrze, niech Ci bedzie, koscielne.
                        >
                        > Nawiasem mowiac, czy prawda jest jakoby na jakichs podhalanskich
                        > KOSCIELNYCH dzwonach mozna bylo wyczytac, iz juz nam umilowanego
                        > Ojca Swietego kanonizowano?

                        Formalnie to nieprawda, bo Mszana Dolna to nie PODHALE!

                        krynica.naszemiasto.pl/wydarzenia/785117.html
                        Położyło mnie natomiast na łopatki czytane niegdyś tłumaczenie
                        rzecznika prasowego Archidiecezji Krakowskiej: "było już ciemno i
                        Ksiądz Kardynał nie widział, co tam napisane". Na dzwonie kościelnym
                        (beskidzkim, rzecz jasna).

                        Uff, uff.
                        • isma powsinogi beskidzkie 05.01.08, 11:16
                          A, widzisz, w Mszanie. Cos dzwonilo, ale nie wiedzialam, w ktorym
                          kosciele (i kto tu jest pamietliwy!).

                          Fascynujace, ze Jego Eminencja widzial ciemnosc wink)).
          • kulinka3 Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 15:43
            Właśnie w miłości! Rozumiem,że ład, porządek i miłość nie chadzają tymi samymi
            drogami?

            • isma Re: obowiązki chwili obecnej 05.01.08, 13:31
              Zadam pytanie inaczej: czy drogi porzadku i milosci sa zawsze te
              same ;-P?
              • kulinka3 Re: obowiązki chwili obecnej 05.01.08, 13:38
                Jeśli kto nie perfekcjonista i maniak to tak. Mówimy wszak o prządku miłości,
                niewink))?
                • isma Re: obowiązki chwili obecnej 05.01.08, 19:32
                  A, to tu sie raczej roznimy. Wydaje mi sie, ze bywaja sytuacje, w
                  ktorych, ekhm, porzadek to troche za malo.

                  Przyklad: nastolatek ma obowiazek chadzac do szkoly, sredniej dajmy
                  na to, i uczyc sie tego czy tamtego. Ze Slowacki wielkim poeta byl,
                  powiedzmy. A on, o zgrozo, wymarzyl sobie, ze bedzie, bo ja wiem,
                  kaktusy hodowac. Albo grac zawodniczo w szachy. I robi to z
                  zamilowaniem, nie chwilowym, nie przemijajacym.

                  Wtlaczac Slowackiego?
                  • kulinka3 Re: obowiązki chwili obecnej 05.01.08, 20:06
                    Pewnie,że wtłaczać, ale umiarkowaniewink)).Obycie i wiedza przy kaktusach czy
                    przy szachach rzecz potrzebna,przyda mu sie na całe życie.Po 18 latach niechże
                    robi co chce i sam za siebie odpowiada.
    • alex05012000 Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 09:35
      kamilla pisze o wstawionym linku: "... choć nie wiem, czy to do
      końca na temat, to dowartościowujący włąśnie tą cichą, monotonną
      pracę jaką sa obowiązki kobiety w domu", co stanowi komentarz do
      tego co pisze mama_kasia - napisała:
      > "Wypełniaj dokładnie obowiązki chwili obecnej. — Ta
      > praca — skromna, monotonna, niewielka — jest modlitwą
      > wyrażoną w czynach, która przysposabia cię do łaski
      > innej pracy — wielkiej, szerokiej i głębokiej — o której
      > marzysz." - Św. Josemaría Escrivá
      ja jak zwykle pod prąd... nie rozumiem dlaczego sentencja Escrivy ma
      się tyczyć pracy kobiety w domu; no, nie znam ani autora ani dzieła,
      może to wynika z kontekstu, ale ja rozumiem to inaczej, że należy
      wypełniać wszelkie obowiązki chwili obecnej czyli naszego życia
      dokłądnie i porządnie, w skali do "makro" moja praca: wszelka,
      domowa, zawodowa, z dzieckiem, i inna jest bardzo "mikro": skromna,
      monotonna (praca zawodowa też w gruncie rzeczy, może z małymi
      wyjątkami jest monotonna) i niewielka ...bardzo podoba mi
      sie "modlitwa wyrażona czynami" -bo ja zdecydowanie więcej działam
      niż sie modlę... I jeśli o mnie chodzi staram sie wykonywac swoje
      obowiazki dobrze, starannie i dokładnie...
      natomiast drugie zdanie jest dla mnie niezrozumiałe, "łaska
      innej pracy — wielkiej, szerokiej i głębokiej ?????????? jakiej?
      — o której marzysz ????? ja tam o żadnej "wielkiej" pracy nie
      marzę ... nie mam jakichś górnolotnych ambicji na wielkie czyny... a
      powinnam? trezba koniecznie?
      • mama_kasia Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 09:48
        > ja jak zwykle pod prąd... nie rozumiem dlaczego sentencja Escrivy ma
        > się tyczyć pracy kobiety w domu; no, nie znam ani autora ani dzieła,
        > może to wynika z kontekstu, ale ja rozumiem to inaczej, że należy
        > wypełniać wszelkie obowiązki chwili obecnej czyli naszego życia
        > dokłądnie i porządnie, w skali do "makro" moja praca: wszelka,
        > domowa, zawodowa, z dzieckiem, i inna jest bardzo "mikro": skromna,
        > monotonna (praca zawodowa też w gruncie rzeczy, może z małymi
        > wyjątkami jest monotonna) i niewielka ...bardzo podoba mi
        > sie "modlitwa wyrażona czynami" -bo ja zdecydowanie więcej działam
        > niż sie modlę... I jeśli o mnie chodzi staram sie wykonywac swoje
        > obowiazki dobrze, starannie i dokładnie...

        Ależ jak najbardziej smile))
        Wcale nie myślałam o pracy w domu. Po prostu odniosła to do swojego
        życia, a moje życie toczy głównie w domu smile

        > natomiast drugie zdanie jest dla mnie niezrozumiałe, "łaska
        > innej pracy — wielkiej, szerokiej i głębokiej ?????????? jakiej?
        > — o której marzysz ????? ja tam o żadnej "wielkiej" pracy nie
        > marzę ... nie mam jakichś górnolotnych ambicji na wielkie czyny... a
        > powinnam? trezba koniecznie?

        Pewnie nie trzeba i pewnie tak jest prościej. Tylko czemu ja mam
        takie marzenia? smile
      • mader1 Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 09:53
        to dotyczny także pracy zawodowej. Alex - powinnaś poczytać
        Escrivę, tak sobie pomyślałam, że on jest dla Ciebie smile, bardzo Ci
        się spodoba.
      • kulinka3 Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 09:54
        Alex wszystko doskonale zrozumiałaś i autor miał na myśli wszelką pracę, jaka
        jest nam dana do wykonania.
        Jeśli zaś chodzi o pracę wielką, szeroką i głęboką, to znając autora ma na myśli
        pracę apostolską, pracę z duszamismile)).
        • mama_kasia Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 10:01
          > Jeśli zaś chodzi o pracę wielką, szeroką i głęboką, to znając autora ma na myśl
          > i
          > pracę apostolską, pracę z duszamismile)).

          O właśnie smile I o tym myślę. Wcale nie chodzi o nawracanie,
          czy akcyjność. Zastanawiam się tylko, jak swoje umiejętności
          oddać Chrystusowi - może na szerszą skalę. Ale ciągle wiem, że
          najpierw dom, najpierw to, co jest blisko. "Najpierw" w
          znaczeniu, że jako podstawowy obowiązek, bo to przecież
          może się dziać jednocześnie. Chciałabym to odkryć... A może
          to się dzieje?
          • kulinka3 Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 10:23
            Jestem pewna,że się dzieje, ale nadsłuchuj,bo wezwanie Boże często przychodzi
            znienackawink)).
            • marzek2 Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 10:38
              Przeczytałam artykuł linkowany przez Kamillę i BARDZO dziękuję.

              Tak trudno mi zebrać się ostatnio do domowych obowiązków. Uciekam w komputer.
              Ciągle "coś" sączy mi do głowy, że te czynności (monotonne, powtarzalne, ale
              konieczne) uwłaczają mi, że stworzona jestem do czegoś większego, ważniejszego?
              A to co rzeczywiście najważniesze - choćby możliwość pobycia z dziećmi przez
              chwilkę - ucieka, ucieka...

              Bardzo dziękuję, będę czytać ten artykuł, żeby sobie wyostrzyć spojrzenie czasami...
              • isma Re: obowiązki chwili obecnej 04.01.08, 10:56
                Marzek, to by znaczylo, zes sie jeszcze nie postarzala wink)).
                Generalnie etap marzen o wielkich rzeczach czlowiek przechodzi w
                wieku dojrzewania wink)).

                Mnie tam nic nie uwlacza. Ale, poniewaz mam swiadomosc, ze moj czas
                na tyl lez padole jest ograniczony, to sie go staram nie marnowac na
                rzeczy w danym momencie zbedne.
                W zwiazku z tym ide spakowac akta do archiwum, bo stazystka sie
                pochorowala, i nie ma kto tego zrobic wink)).
                • kamilla14 Re: obowiązki chwili obecnej 05.01.08, 01:14
                  Alex, jasne, że cytat Escrivy może odnosić się do każdej pracy, ale
                  że wkleiła go Mama Kasia, a i ja patrzę przez pryzmat obowiązków
                  domowych i muszę dorabiać do nich ideologię, to jakoś narzuciły mi
                  się one w pierwszej kolejnośći, i stąd też link do artykułu.
                  Czytałam go jakiś czas temu, ale jeśli dobrze pamiętam, był tam
                  również postulat o wolności wyboru dla kobiety (jesli oczywiście
                  jest to możliwe ze względów finansowychsad)- czy poświęci się
                  domowi, czy zmierzy sie z godzeniem pracy i macierzyństwa, czy
                  zrezygnuje z tego ostatniego, czy może/chce mieć jedno czy więcej
                  dzieci - niech nie będzie poddawana ocenie i krytyce, bo jak na
                  razie jak sama piszesz, wszystkie te drogi są odbierane źle...

                  A co do skrupulatnośći w sprzątaniu to u mnie z tym marnie - chyba
                  sie zaopatrzę w tabliczkę z napisem: "Tylko nudne kobiety mają
                  porządek w kuchni" (widziałam chyba w Empiku albo poproszę Mamę
                  Kasię o wyhaftowaniesmile), bo nijak nie udaje mi się, by było tam
                  jakoś bardziej ascetycznie...Generalnie lubię sprzątać,ale jak już
                  jest wyraźnie brudno, bo przynajmniej widać efekt, a takie ścieranie
                  kurzy, gdy nawet ja nie widzę róznicy, że to zrobione, traktuję jako
                  pokutęsmile...
                  Również nie do końca wiem, co autor miał na mysli pisząc o wielkich
                  rzeczach - dla mnie to może być przekroczenie jakiejś bariery
                  myslenia o sobie, że nie czuje się do czegoś zdolna, a jednak Bóg
                  mnie do tego powołuje...
                  Np. ja wraz z wiekiem dzieci czuję sie coraz gorszą i wypaloną matką
                  (a jest to wciąż próg macierzyństwa zaledwie), ale ponieważ nie da
                  się z takiej roli wycofać, to staram sie z roznym skutkiem nie
                  poddawac - rowniez tym myslom... Mysle, ze wychowywanie dzieci to
                  wielka rzecz, (i dosc nierealne jest zrobic to dobrze bez Bożego
                  wsparcia) ale ze sklada sie na nia szereg okruszkow codziennosci, to
                  tego nie zauważamy...
                  Dla mojego teścia wielkim wyczynem było rzucenie palenia - bardzo
                  tego chciał, ale nawet nie wierzył, że to się uda. W wyniku różnych
                  okolicznośći - stało się bez wielkich wyrzeczeń z jego strony, za to
                  ze wsparciem modlitewnym.
                  Dla siostry Faustyny taką Wielką rzeczą było coś bardziej
                  spektakularnego - namalowanie obrazu Jezusa Miłosiernego i choc
                  teoretycznie bylo to nie do przeforsowania, udało sie.
                  Tak więc Kasiu, mam nadzieję, że rozpoznasz w dobrym momencie jakąś
                  nową, wielką i radykalną ścieżkę dla siebie,
                  a dla Oli05012000 serdeczne życzenia urodzinowe i niezapommnianej
                  zabawy.
                  K
                  • mama_kasia Re: obowiązki chwili obecnej 05.01.08, 10:46
                    Dziękuję smile)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka