Dodaj do ulubionych

Wychowanie do pracy

20.02.08, 15:24
Inspiracją byl wątek o dzieciach, ale tez ten tekst
www.forum-znak.org.pl/files/wychowanie02.pdf
A jakie są Wasze metody?
Jak uswiadamiacie dzieciom , pokazujecie , ze na siebie swoje
potrzeby trzeba zapracowac, ze warto dobrze pracowac, ze praca sie
oplaca? W wymiarze ziemskim i duchowym ?
Obserwuj wątek
    • mama_kasia Re: Wychowanie do pracy 20.02.08, 15:52
      U nas to chyba przede wszystkim jest przykład i rozmowy.
      Rozmawiamy z nimi o pracy, o tym, aby dawać z siebie,
      o lenistwie, o obowiązkowości.
      Mam w pamięci, aby zaszczepić im wartość pracy, ale nie
      używam jakichś celowych metod.
    • ula27121 Re: Wychowanie do pracy 20.02.08, 20:19
      W podanym linku przeczytałam:

      "Jakie działania w procesie wychowania winnismy podjac, by wykształcic w naszych
      pociechach pozytywny stosunek do wykonywania obowiazków w życiu dorosłym?"

      I to, to myślę, że tylko przykładem.

      "Jak nauczyc dziecko rozumiec, e praca nie jest przykrym obowiazkiem, ale
      działaniem
      zapewniajacym byt oraz dajacym wiele satysfakcji z jej wykonywania?"

      Czasem jest przykrym obowiązkiem. Tego to się chyba nie przeskoczy. Jeszcze do
      niedawna dla mnie takim była ( z radością podkreślę raz jeszcze: byłasmile)

      "Jak je wychowywac, by nie miało trudnosci w znalezieniu a nastepnie utrzymaniu
      pracy"

      A to mi się wydaje w ogóle niemożliwe. Myślę, że jedyne co możemy zrobić to dać
      jak najlepsze wykształcenie. Przynajmniej ja nie wyobrażam sobie jak mogłabym
      wychować do znalezienia a potem do utrzymania pracy...?

      Moje dzieci jeszcze małe ale myślę, że tak jak moja mama mi powtarzała tak ja
      będę powtarzać: " że nie ważne co sie robi, ważne żeby to robić dobrze; żeby
      cierpliwie w jednym miejscu(dziedzinie) zdobywać wiedzę i doświadczenie nie
      przejmując się niską pensją i złośliwościami; że najważniejsze umieć robić jedno
      ale w tym jednym być jak najlepiej zorientowanym" itd. itp...

      Zawsze też mi powtarzali rodzice, że gwarancją pracy jest taki zawód, który da
      mi konkretne umiejętności. Taki "fach", żebym nie musiała
    • anndelumester Re: Wychowanie do pracy 24.02.08, 00:09
      My z m. oprócz tego, ze pokazujemy, że pracujemy, staramy sie wpoic
      naszemu dziecku zasade wykonywania porządnie tego, co robi.
      I za to nagradzamy pochwałami.
      Pamietamy by nie karac pracą!! btw zupełnie nie rozumiem idei "za
      karę zrobisz to czy tamto.."
      Staramy sie tez nauczyc go szanowania tego, co robią inni.
      I to, że nic samo sie nie robi.Ani banalne czynnosci domowe, ani te
      powazniejsze.
      Pamietam bunty i rozczarowania syna tym, że my rodzice musimy
      wychodzic do pracy, czy czasami popracowac w domu (no ja raczej
      czesciej).
      Pamietam tez straszne rozczarowanie syna, kiedy dowiedzial sie , ze
      pieniadze, które wyjmujemy z bankomatu nie wpadaja tamm same z
      siebie smile)
      Teraz juz rozumie (mw. i na swoj sposob) te zaleznosci, ale z jego
      pierwszej 'powaznej pracy" pedagogicznie do konca nie jestem
      zadowolona wink
    • mader1 Re: Wychowanie do pracy 24.02.08, 00:35
      Ja mam wrażenie, że " wychowanie do pracy" to wychowanie po prostu
      odpowiedzialnego, kreatywnego - wiec nie niewolniczego,
      inteligentnego, będącego w stanie wykorzystać swoją wiedzę do
      analizy i syntezy potrzebnej do oceny sytuacji, pracowitego
      człowieka. W ten sposób wychowuje się też do miłosci, małżeństwa czy
      wzięcia na siebie odpowiedzialności za relacje z innymi...
      Oczywiście... czytałam link podany przez Ciebie i widzę , jak
      pożyteczne z tego punktu widzenia są nasze zabawy....
      Pożyteczne jest i przewidywanie i planowanie - a w związku z tym
      zastanawianie się, jakie zabawki i gry warto zabrać na niedługi
      wyjazd - w zależności od ilości gości, pory roku, charakteru
      wyjazdu... Pożyteczne jest nie zaplanowanie tego i wymyslanie na
      poczekaniu zabaw , użycie najprostszych narzędzi, dostepnych
      materiałów do stworzenia czegoś niepowtarzalnego...
      Pozytecznie jest zapraszać gości i kierować wspólnymi zabawami ,
      wypoczynkiem, wskazywac kierunki wspólnego działania, rozplanowac
      obowiązki...
      Ważne jest, by nauczyć dzieci namierzać swoje słabe i mocne punkty,
      uczyć, że słabości można pokonywac ....
      Nauczyć, że trzeba realizowac swoje marzenia - a przynajmniej
      próbowac, żeby nie zarzucić sobie, że nic się w tej sprawie nie
      zrobiło smile)))
      Chyba nieźle nam ( bo i mi i męzowi przecież) wychodzi, bo dwójka
      naszych dzieci czasem już zarabia smile))))
      • verdana Re: Wychowanie do pracy 24.02.08, 23:15
        No, ja mam tu pewien problem. Wychowanie do pracy i wychowanie do
        zarabiania to nie jest to samo. I zawsze się obawialam, aby dzieciom
        nie wpoić mysli, ze pracuje się dla pieniedzy - choć oczywiscie
        pieniadze dobra rzecz i zarabiać trzeba.
        Dzieci maja nie najlepszy przykład z domu - co najmniej polowę -
        nie, nawet więcej czasu zajmuje mi praca , za ktora nie dostaję ani
        grosza. Pracuję, bo lubię. Bo bez tej pracy nie wyobrazam sobie,
        abym była zadowolona z życia.
        Moj syn znalazł pracę - bardzo rozwijającą, bardzo pozyteczną - ale
        prace, do ktorej na razie musi dopłacać.
        No i teraz mam dylemat - czy to wystarczy? Czy nalezy uczyć dzieci,
        ze głównym celem pracy jest zarabianie? Czy np. nakłaniac do wyboru
        pracy gorszej, ale dobrze platnej? Czy przeciwnie?
        • ula27121 Re: Wychowanie do pracy 25.02.08, 07:23
          Są ludzie, którzy mogą dopłacać i tacy którzy nie będą mieli takiej możliwości.
          To, że ktoś wybierze zawód dobrze płatny nie wyklucza, że kiedyś nie będzie mógł
          zarabiać swoją pasją na życie. Mając pieniądze można rozwijać zainteresowania i
          robić to co się lubi. Czasem, czyjąś pasją nijak na życie zarobić się nie da i
          wtedy większość energii zaczyna właśnie pochłaniać zdobycie jakichkolwiek
          pieniędzy. Uważam, że pieniądze rzeczywiście nie są najważniejsze ale w momencie
          gdy ich nie ma stają się centrum.
        • maika7 Re: Wychowanie do pracy 25.02.08, 07:53
          > No, ja mam tu pewien problem. Wychowanie do pracy i wychowanie do
          > zarabiania to nie jest to samo. I zawsze się obawialam, aby dzieciom
          > nie wpoić mysli, ze pracuje się dla pieniedzy - choć oczywiscie
          > pieniadze dobra rzecz i zarabiać trzeba.

          Próbuję to łączyć. Za solidnie wykonaną pracę powinno sie otrzymac
          wynagrodzenie. Jednoczesnie próbuję przekazać, że najlepiej gdy praca wynika z
          pasji, gdy "nakręca". Ale według mnie, gdy piszemy o wyborze pracy, to już nie
          piszemy o dzieciach tylko o dorosłych i tych bym nie nakłaniala do niczego. To
          ich wybory, nie moje i one będą ponosić wszelkie konsekwencje tych wyborów.

          Sama kiedyś wybrałam - małe pieniądze - duża swoboda w decydowaniu co i kiedy
          robię. Mnie to pasuje. Ale czy pasowałoby moim dzieciom?

          M.
        • anndelumester Re: Wychowanie do pracy 25.02.08, 10:06
          > ze głównym celem pracy jest zarabianie? Czy np. nakłaniac do
          wyboru
          > pracy gorszej, ale dobrze platnej? Czy przeciwnie?
          Wiesz, ja juz mam te dylematy za sobą. Przewalkowalam je na sobie,
          odchorowalam etc.. wink)
          Po prostu w pewnym momencie mojego zycia przekonalam się, ze nie
          bede Silaczka na siłę i po 6 czy 7 pokoleniach Judymow oswiatowo -
          medycznych - jestesmy z mezem pierwszym pokoleniem, ktory porzucil
          Misje wink)))) a zajelo sie sobą przede wszystkim. Moj syn jak bedzie
          sobe tego zyczyc - bedzie mogl sie odwolac do wykształciuchowskiego
          begrandu i pokoleń pracujacych za grosze misjonarzy spolecznych -
          swoich przodkow wink ale mom celem jest wychowanie faceta, ktory
          bedzie w stanie zyc samodzelnie i czerpac z tego radosc. Dzisiaj juz
          na szczescie jest tak, ze mozna robic fajne, rozwijajace rzeczy za
          przyzwoite pieniadze.
        • mader1 Re: Wychowanie do pracy 25.02.08, 12:39
          hmmm... ja myślę, że Twój syn jest jeszcze młody...
          prawdopodobnie " eksperymentuje" - zastanwia się sam nad tym, co
          robić, za jakie pieniądze...
          jak rozmawiamy ze swoją córką,tą najstarszą, mówimy Jej, że ludzie
          wybierają bardzo różnie - jedni chcą ubierac się w markowych
          sklepach, mieć coraz lepsze mieszkania, domy, samochody - zmieniają
          prace, czasem zawód - chcą się bogacić ciężką, uczciwą pracą, wcale
          nie tą wymarzoną często. Wtedy w wolnym czasie pielęgnują swoje
          pasje, pomagają innym.I to nie jest złe.Zresztą o tym nawet nie
          trzeba mówić, bo wszyscy uważają to za wzorzec.
          Ale złe nie jest też zdecydowanie, że mniejsze mieszkanie wystarczy,
          do pracy dojeżdża się metrem, na wakacje jeździ pod namiot, co jakiś
          czas " dopożyczy się" na nieprzewidziane wydatki. Bo też się ciężko
          pracuje i bardzo się swoją pracę lubi.Nieprawda, że jest się wtedy
          nieudacznikiem. Najważniejsze, że jest to pewien wybór i ma się
          świadomość, że można go zmienić.
          Może Twój syn eksperymentuje, żeby znaleźć swoją drogę ?
          Ważne jest żeby miał świadomość dlaczego, jakie są tego efekty,
          jakie są konsekwencje... żeby to nie było " przypadkowe"
          • verdana Re: Wychowanie do pracy 25.02.08, 13:19
            Nie wiem, czy to jest kwestia wieku. Wiem, ze odmowił pracy za
            doskonale pieniądze w miejscu, w ktorym prace uznawał za wątpliwa
            moralnie.
            Nie chce też rozpoczynać pracy jako psycholog nie majac zadnego
            doswiadczenia w kontaktach z pacjemntami - choć wielu jego kolegow
            to robi. Ma praktyki w szpitalu wlasnie po to, by nauczyć się
            zawodu, a nie szkodzić.
            Ale przez to jest nadal na naszym utrzymaniu i to go bardzo gnębi -
            i ja to rozumiem. Bo zewszad slychać, ze dorosly czlowiek ma przede
            wszystkim obowiązek utrzymać się sam - tymczasem dla niego w tym
            momencie wazniejsze jest, aby w przyszlosci dobrze pracowac, a nie
            tylko odwalać robote i brać kasę... Niby ma wybor, ale jest to
            troche wybor miedzy uczciwoscią wobec nas a uczciwoscią w pracy.
            • mader1 Re: Wychowanie do pracy 25.02.08, 16:06
              Wiesz, przede wszystkim z " rzuca mi się w oczy" to, że Twój Syn
              jest bardzo odpowiedzialny . Pamiętam, jak dawno, dawno temu pisałas
              o Jego przygodach w szkole postawowej i potwierdza mi się teza o
              tym, jak bardzo w tych " kombinatach" trudno rozpoznać dobrego,
              mądrego człowieka...
              Odpowiedzialny psycholog to skarb. Gratuluję Ci jako Mamie smile

              Co do wyboru między rodziną a pracą w kategoriach uczciwości - chyba
              rozmawiamy sobie o tym " wielowątkowo" czy zauważyłaś ? Ten temat
              jest też poruszany za każdym razem, gdy rozmawiamy o mamach
              pracujących i niepracujacych zawodowo.
              Twój Syn stara się być jak najbardziej odpowiedzialny i uczciwy.
              Problem polega na tym, że przez czas Jego wolontariatu czy praktyk,
              ktoś jednak płaci rachunki... Co Wy o tym myślicie ? Czy uważacie,
              że stać Was, że macie ( masz) jeszcze siłę, by zainwestować w
              praktykowanie, rozwój Waszego syna ? I jak długo ? - ile czasu
              możecie Mu na taki rozwój dać ? Jeżeli możecie, chcecie, uważacie,
              że nie jest to ogromnym obciążeniem dla Was i w dodatku jesteście
              przekonani, że postępuje uczciwie, porozmawiajcie z Nim o tym smile
              Jest tylko pytanie - co On robi w czasie tych praktyk ? Czy to są
              rzeczywiście praktyki, czy już praca , ale bezpłatna ? Czy nie jest
              tak, że robi to samo, co robiłby za pieniądze ? - i wtedy dlaczego
              ma ich nie dostawać ?
              • verdana Re: Wychowanie do pracy 25.02.08, 21:38
                To jest praca z teapeutycznymi grupami alkoholików. I tak fakt, ze
                placi za te praktyki tylko 250 zl jest w jego środowisku odbierany
                jako "los na loterii", bo zwykle dobre praktyki dla psychologow
                klinicznych sa drozsze.
                Oczywiscie, ze moglby to robic bez praktyk, tylko niezwykle latwo
                jest ludziom zaszkodzic - psycholog bez praktyki to troche jak
                lekarz, co skonczył studia i bez wprawy zaczyna ordynowac - ja się
                nie dziwie, ze syn nie ma na to ochoty...
                Wobec tego, ze syn skonczył studia bez zadnego, nawet najmniejszego
                poślizgu, zadnych dopłat za poprawki czy powtarzanie przedmiotu -
                jestem gotowa jeszcze trochę poinwestować. Tyklko on sam się z tym
                marnie czuje, choć tłumaczę mu, że to jak ciag dalszy studiow -
                innwestycja w przyszłe zarobki.
                No, ale na studiach syn parokrotnie pracował jako wolontariusz ( z
                dziećmi m.in) i tez grosza nie zarobił...
                • mader1 Re: Wychowanie do pracy 25.02.08, 22:51
                  Wiesz, wierzę w Twojego Syna i to wszystko, co piszesz, napawa mnie
                  dużym optymizmem. Bo najważniejsze jest

                  Tylko on sam się z tym
                  > marnie czuje, choć tłumaczę mu, że to jak ciag dalszy studiow -
                  > innwestycja w przyszłe zarobki.

                  to że On pyta, docenia tę Twoją, Waszą inwestycję w Niego.
                  To wielka rzecz, że widzisz całą tę sytuację tak złożoną i dajesz Mu
                  taki dar na początek życia zawodowego,a On może być w zgodzie ze
                  sobą .
                  Wiem, że można spotkać psychologow, nawet wiele lat po ukończeniu
                  studiów ( jak w każdym zawodzie zresztą), którzy zdają się nie mieć
                  żadnej odpowiedzialności za to, co robią. Dobrze, że On jest inny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka