Dodaj do ulubionych

Proste obowiązki...

14.03.08, 19:13
Mają dzieci takie. O niektórych mocno zapominają... Dziś palnęłam na
ten temat nawet kazanie, bo już te przypominane przerosły te
zapamiętane..... kazanie przyniosło średni skutek... więc ja znowu (
a miałam już nie przypominać):
" kochanie, śmieci wynieś... " - po czym dodaję w przebłysku
jakimś " ojej chyba każda inteligentna matka już by się kapnęła, że
skoro zapominacie i zapominacie, sama powinna to zacząć robić i już
przestać o tym gadać...Może to wy na mnie jakaś pracę wychowawczą
trenujecie..."
rozśmieszyłam je tym do łez.
Obserwuj wątek
    • nati1011 Re: Proste obowiązki... 14.03.08, 19:45
      No ja mogę zrozumieć dużo. Bałagan an biurku, nawet starą kanapkę w
      szafce, ale nie mogę ścierpiec, że moja 10 letnia latorośl jak się
      rozbiera to rzeczy latają tam gdzie spadną. Nic nie skutkuje sad((

      A do tego moj 4 latek przed snem składa rzeczy w kosteczkę. To chyba
      rzeby równowaga w przyrodzie była zachowana wink)

      A co do śmieci - to skutkuje jak mój mąż wyda polecenie. Moje są
      totalnie ignorowane. I jestem przekonana, że wogole niesłyszane.
      Moje dziecko ma chyba wyłączniki ustawione na moją częstotliwość
      głosu smile))
      • maika7 Re: Proste obowiązki... 14.03.08, 20:03
        > ale nie mogę ścierpiec, że moja 10 letnia latorośl jak się
        rozbiera to rzeczy latają tam gdzie spadną. Nic nie skutkuje sad((

        To chyba jest w... genach wink
        Rano zastaję w łazience kupkę ubrań moich i córki. Syn dołączał do nas
        zazwyczaj. Pamiętam jak przeżyłam spory lęk, jak kiedyś obudziłam się w nocy
        (syn mial późno wrócić), poszlam do łazienki i zobaczyłam, ze NIE MA jego ubrań
        na wspólnej kupce. Polecialam sprawdzac czy wrócił - wrócił - wyjątkowo zostawił
        ubrania w swoim pokoju wink))

        Przypominanie. Dzieci miały bardzo klarownie rozdzielone obowiązki, w sumie
        wystarczyło, jak weszłam do pokoju i spojrzałam spojrzeniem numer 8. Zazwyczaj
        odpowiedź była natychmiastowa - "naczynia? no tak, zapomnialem..." Co nie
        znaczy, ze za pól godziny nie musialam leźć i patrzeć spojrzeniem numer 9...

        smile
        M.
        • verdana Re: Proste obowiązki... 14.03.08, 20:29
          Kiedy dzieci byly srednie i bylo ich dwoje do obowiazkow - mialam
          rozklad zajęć na szafce. Trzeba bylo "odhaczyc" , co zrobione. To
          dzialalo całkiem nieźle.
          Jestem tez za tym, żeby odpuszczac pewne rzeczy, ktore nie sa takie
          bardzo istotne, a zatruwaja zycie całej rodzinie. Chocby te ubrania
          w lazience. Mama nie lubi ubrań w łazience? Trudno, to nie jest
          tylko nasz dom, to dom także dzieci - i czasem trzeba dostosowac się
          do ich upodobań.
          Zawsze się bałam, ze jak takich drobnych, porządkowych wymagań jest
          za duzo, to dzieci mieszkaja w moim domu, a nie we własnym...
          • nati1011 Re: Proste obowiązki... 14.03.08, 21:41
            Jak ubrania mojej córki trafią same do łazienki (choćby nakupke na
            środku pomieszczenia), to nagrodę dostaje smile))

            Ona się rozbiera przechodząc przez cały dom z kulminacją w swoim
            pokoju. Ubrania są więc pod stołem, w przedpokoju, na biurku i w
            różnych innych dziwnych miejscach - wrrrrr. W dodatku wszystko jest
            ściagniete razem np majtki, rajtuzy i spodnie. A glówna szafa mieści
            sie za łóżkiem między szafą - tam spycha się wszystklo jak matka
            każe posprzatać smile))
            • maika7 Re: Proste obowiązki... 15.03.08, 08:43
              > A glówna szafa mieści
              > sie za łóżkiem między szafą - tam spycha się wszystklo jak matka
              > każe posprzatać smile))


              smile))
              Chyba większość z nas ma takie hm... nie wiem jak to okreslić, nawyki?
              upodobania? przyzwyczajenia?, które mimo wysiłku rodziców przetrwały do
              dorosłości i sa naszą charakterystyczną cechą smile)

              M.
              • nati1011 Re: Proste obowiązki... 15.03.08, 10:27
                to chyba faktycznie jest w genach.

                Bo jak wytłumaczyć, ze 2 dzieci jednych rodziców - chowane tak samo -
                są tak różne. Ja mam w domu 2 bieguny. Starsza córka bałaganiaż
                maksymalny. NIC kompletnie jej nie przeszkadza. A mały pedatnt od
                urodzenia. Jak miał 5 miesięcy i karmiłam go łużeczką, to po każdej
                łyżeczce zupki musiałam mu buzie do sucha wycierać, bo kolejnej nie
                przyjął, póki nie był czyściutki. Ubranka i zabawki w kosteczkę
                poukładane. Wszystko w swoich pudełkach. Kupiłąm mu farby do
                malowania palcami. Oczywiście maluje, ale tylko pędzelkiem, bo
                przecież brudne ręce psują całą zabawę. A jak miał ostatnio ospę, to
                mało histerii nie dostał jak zobaczył krosty, a jeszcze mama zaczęła
                je malowac na biało. Dopiero demonstracja na lalce, że to białe
                paskudztwo NA PEWNO sie zmyje, i obietnica, że wyleczy te wtrętne
                kropki uspokoiła go i już dzielnie znosił smarowanie.

                Czasami naprawdę chciałabym, by był troche mniej porządny, bo to az
                nie pasuje do tak małego dziecka smile))

                Chyba Mader kiedyś pisała o zapadaniu sie dzieci pod ziemię, gdy
                trzeba opróżnić pralkę czy zmywarkę. Mój mały przerywa najlepsza
                zabawę, jak tylko podchodze do pralki czy zmywarki, bo przecież on
                musi pomóc mamusi smile))

                Zawsze się śmieję, że takie grzeczne dziecko to nagroda za wyjątkowo
                trudną ciaże wink))


                Ale na pocieszenie dodam, że moja córeczka od 2 miesicy jakby
                odmieniona i też super grzeczna - wygrzeczniała jak tylko ja
                powiadomiliśmy, że od września zmieniamy szkołę. Także nawet ten
                bałagan moge jej już wybaczyć smile))) Mieć 2 anioły w domu to by już
                za nudne było smile))
              • mader1 Re: Proste obowiązki... 15.03.08, 11:18
                > > A glówna szafa mieści
                > > sie za łóżkiem między szafą - tam spycha się wszystklo jak matka
                > > każe posprzatać smile))

                smile)))) i dobrze, przynajmniej jest porządek - powiedziała moja
                Krysia smile))) w starym mieszkaniu było takie miejsce u nas między
                kanapą a fotelem. Jak teraz wspomnieliśmy, nasza córa mówi - a tak,
                tak było moje schowanko smile))))
                To się dziewczyny nazywa " schowanko"
          • mader1 Pomysł 15.03.08, 11:11
            Cały rozkład zajęć to chyba nie jest dobry w moim przypadku, bo
            dziewczyny mają tego typu zajęcia dodatkowe, że to musi być trochę
            puszczone " na żywioł" - bo nieraz nie mają kiedy usiąść. Ze swoich
            spacerów z psem się wywiązują, jak mogą :o
            natomiast ta kartka w przypadku śmieci, to może być rozwiązanie.
            Dzięki za pomysł - bo ja po prostu nie chcę za bardzo być takim
            strażnikiem , który stróżuje przy tych śmieciach smile)))
            A postanowiliśmy jakieś minimum regularności ustalić.
      • mader1 Re: Proste obowiązki... 15.03.08, 11:04
        > No ja mogę zrozumieć dużo. Bałagan an biurku, nawet starą kanapkę
        w
        > szafce,

        Ja mogę o tyle, że one wszystkie tak mają - ja też miałam...
        Generalnie nie wtrącam się w to - ich pokój, ich bałagan, ich
        biurko, ich bałagan. Czasem tylko mówię, że trzeba zrobić z tym
        porządek, od czasu do czasu przynajmniej - dziewczyny biorą wtedy
        worek na śmieci i pracują nad tym. Jedna wtedy jest w tym
        sprzątaniu " byle jaka" - ale to młodsza, więc myslę, że jeszcze nie
        nauczyła się. Wtedy trudno jest, bo siłą rzeczy widzę te butelki z
        reszta picia gdzieś schowane, kanapkę zarzuconą, majtki zaplątane w
        pościel... No to muszę sie wypowiedzieć.
        Starsza sprząta rzadko, ale.... jak ona umie posprzątać...
        Metodycznie, dobrze - może nawet czyściej jest niż ja bym to
        zrobiła. Mało tego, czasem przygląda się czy podpytuje i zbiera
        wszystkie najlepsze sposoby, żeby to było zrobione szybko i dobrze smile
        Więc widzicie, to głupio, ale ja ogólnie, mimo iż na codzień mają
        bałagan, zadowolona jestem z nich. Uważam, że musze im powiedzieć,
        co nie jest normą, ale radzą sobie w razie potrzeby. i to chyba
        najważniejsze.
        Może ten bałagan to moja wina trochę, bo prawdziwe dochodzenie to
        jest, jak jedno drugiemu coś zrobi, dokuczy, jest dla niego niedobre.
        Tu się czepiam, natomiast w przypadku sprzątania mniej po prostu...

        > A co do śmieci - to skutkuje jak mój mąż wyda polecenie. Moje są
        > totalnie ignorowane.

        no nie, jak już coś powiem, to jest wykonane - może być z ociąganie,
        ale jednak...
        Kiedyś mój wujek powiedział, że jego córki, a moje kuzynki są bardzo
        grzeczne, na wydane polecenie nie mówią nigdy " nie". Mówią
        grzecznie " zaraz tatusiu" , tylko on to sam musi poźniej
        zrobić smile)))
        • minerwamcg Re: Proste obowiązki... 15.03.08, 11:32
          > Kiedyś mój wujek powiedział, że jego córki, a moje kuzynki są bardzo
          > grzeczne, na wydane polecenie nie mówią nigdy " nie". Mówią
          > grzecznie " zaraz tatusiu" , tylko on to sam musi poźniej
          > zrobić smile)))

          Mój ojciec chwalił się bardzo posłuszną córką - że jak w końcu zniecierpliwiony
          powie "zrobisz to, czy nie?" to ona albo zrobi, albo nie...
          • franula Re: Proste obowiązki... 15.03.08, 11:52
            moje jeszcze małe ale slyszałam od znajomych że owszem rozkład na
            lodówce rzecz skuteczna faktycznie wypełnianie obowiązków wzrasta
            ale za to maleje poczucie odpowiedzialności za całość, dzieci mniej
            robią same z siebie i trudno się doprosić o zrobienie czegoś
            dodatkowego. Czyli zostaje taki wypełnianie obowiązków odtąd dotąd
            ale nic ponadto. Podobno.
            • maika7 Re: Proste obowiązki... 15.03.08, 12:20
              > moje jeszcze małe ale slyszałam od znajomych że owszem rozkład na
              > lodówce rzecz skuteczna faktycznie wypełnianie obowiązków wzrasta
              > ale za to maleje poczucie odpowiedzialności za całość, dzieci mniej
              > robią same z siebie i trudno się doprosić o zrobienie czegoś
              > dodatkowego. Czyli zostaje taki wypełnianie obowiązków odtąd dotąd
              > ale nic ponadto. Podobno.

              To chyba zalezy od podejścia... rodziców. I od tego co na tej lodówce wisi i czy
              jest to postrzegane jako całośc obowiązkow. U mnie podzial był klarowny - częśc
              obowiązków była wspólna dla obojga dzieci (np. wynoszenia smieci - na zmiane i
              ich problem, kto kiedy, sprzątanie łazienki (hm... nazwane chyba nieco na
              wyrost...) na zmianę co tydzień itp... ). Wystarczyło spytac "kto dzisiaj wynosi
              smieci, bo są" i musial się znaleźć deliwent wink
              Były też obowiązki nalezace wylącznie do syna, np. wyprowadzanie psa. Córka nie
              bardzo sobie radziła z psem w sytuacjach nieprzewidywalnych, do tego bala się
              chodzić po ciemku.

              A pomoc "pozaobowiązkowa" - chyba tu jest pole dla rodzicow i ich stosunku do
              pomocy sobie wzajemnie, dzieciom, innym. I dzieci przesiąkają tym, ze obowiązki
              obowiązkami, a jak sie powie, zabrakło cukru pudru i trzeba podskoczyć do sklepu
              to sie idzie i nie zadaje pytań typu "czemu ja?". Tak, jak rodzic nie pyta
              "czemu ja?" jak dziecko prosi o pomoc przy czyms tam (zadanie z matematyki,
              zawiązanie upiornego sznurowadła itp...). I tak, jak np. jeździliśmy w środku
              nocy odebrać dziecko z pociągu, tak potem syn wstawał o czwartej nad ranem, żeby
              być kierowcą dla ojca, ktoremu "wysiadła noga".

              Hm... w tym wszystkim warto chyba pamietać, ze wszyscy mamy lepsze i gorsze dni
              i czasem warto przymknac na cos tam oko wink
              M.
              • verdana Re: Proste obowiązki... 15.03.08, 13:19
                U mnie nie było zadnego problemu z tymi "nadobowiazkowymi" pracami -
                myslę, ze problem może się pojawić, jak na tej lodówce wisi
                wszystko - nie tylko nieszczęsne sprawy kontrowersyjne jak śmieci i
                wyprowadzanie psa, ale rozpiska obejmująca całokształt zycia. Wtedy
                rzeczywiscie dziecko uważa, ze nic ponadto zrobić nie musi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka