Dodaj do ulubionych

Inne źródła

06.06.08, 12:55
Niedawna rozmowa o ciuszkach podryfowała w bardziej zasadnicze obszary.
Zacytuję Nati:
> ateista i człowiek wierzący mimo wszystko żyją w różnych światach.
> To rzutuje też na codzienne życie i podejście do wielu spraw.
> Czerpiemy z różnych źródeł.

Chodzi za mną to zdanie, od kiedy zostało napisane przez Nati. No bo tak:
Według wierzących (chrześcijan - dla urealnienia grupy wierzących) źródłem
dobra jest Bóg. Poza Bogiem nie ma dobra (dobrze rozumiem?). Źródłem zła jest
szatan.
Według ateistów źródłem dobra i zła jest człowiek. Wierzący nie przyjmują tej
opcji. Czyli według wierzących nie ma innego źródła zła i dobra niż Bóg i
szatan. Albo wszyscy czerpiemy z "boskiego źródła" (jeśli ateiści są w
błędzie", albo z ludzkiego (jeśli wierzący się mylą). Więc jak możemy czerpać
z różnych źródeł?

M.

P.S. Wszystko przez to, że zaczęłam mieć więcej czasu wink

Obserwuj wątek
    • isma Wiara, nadzieja, milosc 06.06.08, 13:06
      Nie tak prosto. Poza Bogiem nie ma dobra, ale doswiadczanie go (i
      czynienie) jest mozliwe takze dla tych, ktorzy w Niego nie wierza.
      On je daje nie ogladajac sie na deklaracje czlowieka.
      To taka troche... pelna nadziei milosc bez wzajemnosci jest wink))
      • maika7 Re: Wiara, nadzieja, milosc 06.06.08, 13:14
        A jak ma sie to to do tych źródeł? Czy istnieje dobro poza Bogiem? Czy jesli ja
        pomagam staruszce nieśc ciezką torbę to źródło "dobrego odruchu" jest we mnie
        czy poza mna?
        • minerwamcg Re: Wiara, nadzieja, milosc 06.06.08, 13:16
          Ateista powie, że w Tobie. Wierzący - że w Bogu smile
          • minerwamcg P.S. 06.06.08, 13:17
            A staruszka uśmiechnie się i powie: "wszystko jedno z jakiego powodu
            pani to zrobiła, dziękuję".
          • maika7 Re: Wiara, nadzieja, milosc 06.06.08, 13:33
            > Ateista powie, że w Tobie. Wierzący - że w Bogu smile

            No to piszę o tym we stępie do wątku smile

            Pytam o to czy istnieją jeszcze jakieś inne źródła DOBRA poza Bogiem (według
            wierzących) i człowiekiem (według ateistów).
            • minerwamcg Re: Wiara, nadzieja, milosc 07.06.08, 13:48
              Wiesz jak jest - co do ateisty, to nie wiem, ale wyobrażam sobie, że
              może on wyprowadzać Dobro także z praw natury, z procesów
              społecznych i pewnie z jeszcze innych rzeczy, biorąc pod uwagę, że w
              przeciwieństwie do wierzących nie ma jakiegoś jednego, wspólnego
              wszystkim ateistom pojęcia Dobra.
              Dla wierzących natomiast Bóg jako źródło transcendentalnego Dobra
              sprawdza się znakomicie, teistyczni filozofowie zdają się być w tej
              sprawie jeśli nie jedno, to przynajmniej "podobniemyślni".
              No bo z czego wierzący mógłby jeszcze wyprowadzać Dobro, skoro
              wszystko od kosmosu po piasek jest dziełem Boga? On jest źródłem
              wszelkiego Dobra, a wszystko co dobre, od Niego pochodzi.
              • maika7 Re: Wiara, nadzieja, milosc 13.06.08, 08:47
                No tak, zmierzamy chyba do tego, jak rozumiemy dobro. Tego chciałam uniknac w
                tej rozmowie o źródłach zakładając, zę rozumiemy to pojecie podobnie. Bo co to
                jest własciwie dobro?
                Wydaje mi sie Minerwo, ze niezaleznie jak nazwie się źródła ateisty - "prawa
                przyrody", filozofia, procesy społeczne czy jeszcze jakoś - to i tak ostatecznie
                dla ateisty źródłem dobra (i zła) pozostanie człowiek. Prawa przyrody nie są
                moralne, dobro i zło uwidacznia się w czynach ludzkich, filozofia i procesy
                społeczne pochodzą od człowieka - wiec w ostatecznie dla ateisty zostaje
                człowiek jako źródło dobra i zła. Chyba, ze znowu upraszaczam zbytnio.

                I oczywiste jest dla mnie, ze dla wierzących Bóg jest źródłem dobra. Dlatego
                zdziwiło mnie zdanie o "innych źródłach", które padło z ust osoby wierzącej.

                M.
        • isma Re: Wiara, nadzieja, milosc 06.06.08, 13:21
          Zrodlo, pierwotne, jest w Bogu, ktory Cie stworzyl na Swoj obraz i
          podobienstwo. Jestes dobra, bo Bog jest dobry. Ale czy z tego
          uzdolnienia do dobra skorzystasz, to juz Twoj wybor.

          Ja bym, kulawo, powiedziala tak: dysponuje do dobra Bog (obojetne -
          czy sie w Niego wierzy, czy nie), ale czlowiek podejmuje decyzje w
          kazdym konkretnym akcie wyboru. No, bo wolny jest wink)).
          • maika7 Re: Wiara, nadzieja, milosc 06.06.08, 13:36
            > Ja bym, kulawo, powiedziala tak: dysponuje do dobra Bog (obojetne -
            > czy sie w Niego wierzy, czy nie), ale czlowiek podejmuje decyzje w
            > kazdym konkretnym akcie wyboru. No, bo wolny jest wink)).

            Ale jesli robie cos dobrego, to co jest źródłem dobra?
            Dlaczego Nati pisała o czerpaniu z róznych źródeł? Nie umiem wymysleć tych
            INNYCH źródeł.
            • samboraga Re: Wiara, nadzieja, milosc 06.06.08, 13:43
              > Dlaczego Nati pisała o czerpaniu z róznych źródeł? Nie umiem wymysleć tych
              > INNYCH źródeł.

              NAti nie ma, ale ja, czytając post wcześniej, potraktowałam to jako skrót
              myślowyy, bo dla wierzącego jest jedno źródło, dla wszytstkich ludzi, nawet
              niewierzących
              • maika7 Re: Wiara, nadzieja, milosc 06.06.08, 13:52
                > NAti nie ma, ale ja, czytając post wcześniej, potraktowałam to jako skrót
                myślowyy, bo dla wierzącego jest jedno źródło, dla wszytstkich ludzi, nawet
                niewierzących

                Poczekam w takim razie na Nati. Być może masz racje, ale według mnie to dość
                karkołomny skrót myslowy - dzieli nas wobec spraw bardzo zasadnicznych. Wobec
                których chygba nie jesteśmy podzieni.


                hm... tamta rozmowa z Nati była bardziej inspirująca. Ale, jak Nati nie ma to
                drugi wątek zostawię na "zaś", bo tez dotyczy rozmowy z Nati smile
                • samboraga Re: Wiara, nadzieja, milosc 06.06.08, 13:57
                  Majko, bo moim zdaniem tu w ogóle nie ma problemu, jakoś to oczywiste dla
                  mnie...Choć może nie jest?
                  • maika7 Re: Wiara, nadzieja, milosc 06.06.08, 14:03
                    > Majko, bo moim zdaniem tu w ogóle nie ma problemu, jakoś to oczywiste dla
                    > mnie...Choć może nie jest?

                    Nie byłoby dla mnie problemu, gdyby ta róznoźródłowośc nie pojawiała się w
                    polemice. Ale sie pojawiła. I ciekawa jestem na ile jest to , tak jak piszesz,
                    pewien skrótt myslowy z ktorego nic nie wynika, a na ile faktyczne modyfikuje
                    patrzenie na drugiego czlowieka.
                    • isma Re: Wiara, nadzieja, milosc 06.06.08, 14:12
                      Ale bo wiesz co? Trzeba byc naprawde mocno zwiazanym ze zrodlem,
                      zeby patrzec na drugiego czlowieka przede wszystkim przez pryzmat
                      tego wspolnego zrodla, a nie tylko tego, czego od siebie wzajemnie
                      doswiadczamy jako ludzie (w tym roznic swiatopogladowych, doznanych
                      krzywd, etc.)!

                      Pamietasz, jak kiedys rozmawialysmy o przebaczeniu? No, wiec niby
                      czlowiek wie, ze Bog jest wybaczajacy, ze Chrystus przebaczyl
                      niewiedzacym, co czynia. Ale jednak, no... trudno jest opanowac
                      odruch niecheci wobec kogos, kto Cie skrzywdzil, albo kogo innosc Ci
                      przeszkadza... To ludzkie jest, patrzec najpierw na te najblizsze,
                      najprostsze roznice.
                      • maika7 Re: Wiara, nadzieja, milosc 13.06.08, 08:40
                        > Trzeba byc naprawde mocno zwiazanym ze zrodlem,
                        > zeby patrzec na drugiego czlowieka przede wszystkim przez pryzmat
                        > tego wspolnego zrodla, a nie tylko tego, czego od siebie wzajemnie
                        > doswiadczamy jako ludzie (w tym roznic swiatopogladowych, doznanych
                        > krzywd, etc.)!

                        Chyba naewt tak sie nie da. Wydaje mi sie, ze patrzenie przede wszystkim przez
                        pryzmat tego, czego wzajemnie doświadczamy jako ludzie odgrywa główna rolę. Tym
                        bardziej, ze jak wimy nie czerpiemy tylko ze źródła dobra. Jesteśmy "dwoiści"
                        (grzeszni? jak powiedzą wierzący?).

                        > Ale jednak, no... trudno jest opanowac
                        > odruch niecheci wobec kogos, kto Cie skrzywdzil, albo kogo innosc Ci
                        > przeszkadza... To ludzkie jest, patrzec najpierw na te najblizsze,
                        > najprostsze roznice.

                        Is, najbliższe najprostsze roznice - czyli jakie? Nie wydaje Ci się, ze dzialamy
                        głownie instynktownie? Że kierujemy się raczej irracjonalnymi wrażeniami i
                        odczuciami? (wobec jednych czujemy niewytłumaczalny dystans lub wrecz niechęć,
                        do innych nieuzasadniona racjonalnie sympatię?, jednym nie wybaczamy krzywego
                        spojrzenia, a innym wybaczamy głębokie rany, które nam zadali?).

            • isma Mowa 06.06.08, 13:47
              Nati sie chyba troche nieprecyzyjnie wyeksplikowala wink)). Ja tam
              bede sie upierac, ze zrodlo jest jedno.

              Nie umiem teraz wymyslic dobrej analogii - ale moze to jest tak, jak
              z uzdolnieniem czlowieka do mowy. Potencjalnie wszyscy mozemy mowic.
              To jest nam dane. Ale potem, bywa z tym roznie. jedlni poprzestaja
              na tym, co od matki i ojca uslyszeli, inni siegaja po slowniki i
              ucza sie jakichs egzotycznych narzeczy, jeszcze innych los rzuci w
              jakies odlegle miejsce i musza mozolnie rozszyfrowaywac szum
              nieznanej mowy...

              Mowie jako-tako po wlosku, bo jakis kawalek czasu rozmawialam w tym
              jezyku. Po niemiecku duzo rozumiem, ale kompletnie nie mowie, bo
              szkolna moja edukacja kaze mi sie pol godziny zastanawiac nad
              poprawnoscia stosowanej konstrukcji gramatycznej. A po francusku nie
              mowie w ogole, rozumiem Marsylianke i "le chat miol" wink)). Zeby
              mnie kto zabil, nie zrozumiem nic po wegiersku wink)).

              Niemniej, u zrodla tych wszystkich moich (nie)umiejetnosci, tych
              aktow mowy, ktore dzieki tym nie(umiejetnosciom) podejmuje, jest dar
              porozumiewania sie, ktory kazdemu czlowiekowi jest dany...
              • maika7 Re: Mowa 06.06.08, 13:58
                > Nati sie chyba troche nieprecyzyjnie wyeksplikowala wink)). Ja tam
                > bede sie upierac, ze zrodlo jest jedno.
                >
                > Nie umiem teraz wymyslic dobrej analogii - ale moze to jest tak, jak
                > z uzdolnieniem czlowieka do mowy. Potencjalnie wszyscy mozemy mowic.
                > To jest nam dane. Ale potem, bywa z tym roznie. jedlni poprzestaja
                > na tym, co od matki i ojca uslyszeli, inni siegaja po slowniki i
                > ucza sie jakichs egzotycznych narzeczy, jeszcze innych los rzuci w
                > jakies odlegle miejsce i musza mozolnie rozszyfrowaywac szum
                > nieznanej mowy...

                No ja tez bym sie upierała, ze nie czerpiemy z innych źródeł. A dobro jest po
                prostu dobrem (jak to Minerwa powiedziała - a staruszka podziekuje niezaleznie).
                To, jak poszczególne osoby uznają za źródło dobra, jest inna sprawą. Ale źródło
                jest tylko jedno.
                • isma Re: Mowa 06.06.08, 14:15
                  No. Ale porozumiec sie trudno, mimo tego wspolnego wszystkim
                  uzdolnienia do mowy. Z Wegrem nie pogadam. I w tym sensie moge
                  powiedziec, ze on jest "inny" i dla mnie nie do pojecia.
                  • maika7 Re: Mowa 13.06.08, 08:49
                    > No. Ale porozumiec sie trudno, mimo tego wspolnego wszystkim
                    > uzdolnienia do mowy. Z Wegrem nie pogadam. I w tym sensie moge
                    > powiedziec, ze on jest "inny" i dla mnie nie do pojecia.

                    To zalezy na jakim poziomie. Jak chcesz się porozumieć, to czasem język gestów
                    wystarczy wink
    • minerwamcg Re: Inne źródła 06.06.08, 13:15
      Z punktu widzenia wierzącego, on sam czerpie z jedynie prawdziwego
      źródła dobra - z Boga. Nie neguje jednak istnienia innych źródeł, w
      których może być więcej albo mniej Bożej prawdy. Kto z nas miał
      rację - dowiemy się po tamtej stronie.
      • maika7 Re: Inne źródła 06.06.08, 13:31
        > Z punktu widzenia wierzącego, on sam czerpie z jedynie prawdziwego
        > źródła dobra - z Boga. Nie neguje jednak istnienia innych źródeł, w
        > których może być więcej albo mniej Bożej prawdy. Kto z nas miał
        > rację - dowiemy się po tamtej stronie.

        Chyba nie napisałam jasno pytania. Nurtuje mnie to, czy wierzący może
        powiedzieć/uważać, ze dobro czynione przez innego czlowieka może mieć źródło
        poza Bogiem. Niezaleznie co ten "inny człowiek" myśli, jakie ma poglądy itp.
        Czy nie jest tak, ze faktycznie czerpiemy wszyscy z jednego żródła.
        • otryt Re: Inne źródła 06.06.08, 14:18
          maika7 napisała:

          >Czy nie jest tak, ze faktycznie czerpiemy wszyscy z jednego żródła.

          Faktycznie tak jest. Z jednego, pierwotnego źrdóła. Jest podobnie
          jak ze Słońcem. Dawniej jedni wierzyli, że źródłem wszelkiej
          energii jest Słońce. Była to raczej wiara niż wiedza. Inni mówili,
          że niekoniecznie, że jest przecież energia z węgla, ropy, drewna,
          biomasy, atomu, wiatru, spadającej wody. Dziś już wiemy, że te
          wszystkie energie mają swoje pierwotne źródło w Słońcu. Bywa, że ta
          energia została zmagazynowana przez miliony lat. Zanim odkryto prawo
          zachowania energii, prawo równoważności masy i energii, prawa
          biologiczne, przemiany jednej postaci energii w drugą, można było
          myśleć, że są różne źródła energii. Dziś wiemy, ze podstawowe źródło
          jest jedno. Tylko czasami przyjmuje tak bardzo różna postać.
          Bogactwo tych postaci i wzajemnych przemian jest zachwycające.

          Jeszcze większe bogactwo wynika z boskiego promieniowania Dobrem. W
          ten czy w inny sposób wszelkie dobro ma swe źródło w Bogu. Przyjmuje
          ono różne pośrednie postacie, zanim ostatecznie trafi do nas. Nawet
          prawo moralne mamy zakodowane w sobie, jak mawiał Kant. Przychodzi
          ono do nas często za pośrednictwem innych ludzi. Dekalog jest takim
          dobrem, który albo bezpośrednio albo za pośrednictwem kultury trafił
          do nas. Nawet te małżeństwa monogamiczne Jahwe dał Izraelitom a oni
          poprzez kulturę i religię innym narodom. Gdyby nie to mielibyśmy po
          dziś dzień poligamię, ponoć każdy mężczyzna w głębi duszy jest
          poligamistą. Religia i kultura ich trochę utemperowały. Przecież
          niewierzący także uczestniczą w kulturze i cywilizacji, która jest
          wspólna. Cywilizacje nie zakorzenione w Bogu są z definicji skazane
          na porażkę.
        • minerwamcg Re: Inne źródła 07.06.08, 20:24
          Moment, bo chyba się nam gmatwają dwie sprawy. Pytasz "co ludzie
          (wierzący albo niewierzący) uważają za źródło Dobra" czy "co tym
          źródłem Dobra dla wierzących lub niewierzących obiektywnie jest"?

          Nie mogę jednak powiedzieć, że ludzie różnych wiar, niewiar i
          poglądów czerpią pojęcie Dobra z tego samego żródła, tylko inaczej
          je nazywają. Nie. Bo dla różnych ludzi Dobrem są różne rzeczy. Dla
          hitlerowca np. w pojęciu Dobra mieściło się zabijanie Żydów, walka o
          tryumf narodu panów, dominacja rasy germańskiej. Jeżeli on to
          zaczerpnął z Boga, to ja jestem chński cesarz...
          • maika7 Re: Inne źródła 13.06.08, 08:07
            > Moment, bo chyba się nam gmatwają dwie sprawy. Pytasz "co ludzie
            > (wierzący albo niewierzący) uważają za źródło Dobra" czy "co tym
            > źródłem Dobra dla wierzących lub niewierzących obiektywnie jest"?

            Pytam o źródło dobra. Nie pytam o to co to jest dobro - obiektywnie, ani o to,
            co to jest doboro - subiektywnie dla danego człowieka. Zakładam, ze mówiąc o
            dobru, mamy na mysli to samo (choć niezdefiniowane chyba i bardzo trudne do
            sprecyzowania).

            M.
            • minerwamcg Re: Inne źródła 13.06.08, 13:34
              > Pytam o źródło dobra. Nie pytam o to co to jest dobro -
              obiektywnie, ani o to,
              > co to jest doboro - subiektywnie dla danego człowieka.

              Wiem, że nie pytasz, czym jest dobro, tylko co jest źródłem Dobra.
              Ale dlatego właśnie moje pytanie, czy chodzi Ci o obiektywne,
              wspólne wszystkim żródło Dobra, czy o subiektywną wizję Dobra dla
              człowieka lub grupy ludzi pozostaje w mocy.
              Co jest obiektywnym źródłem Dobra każdy z nas dowie się za więcej
              lub mniej lat. Co jest subiektywnym - wie każdy na prywatny użytek.
              Tertium non datur - albo rozpatrujemy ogólnie, albo konkretnie.

              Tak, możemy założyć, że dla dobra dyskusji wszyscy, wierzący i
              niewierzący, mówiąc "Dobro" mamy na myśli to samo. I co wówczas?
              Wierzący w dalszym ciagu źródło Dobra znajduje w Bogu, niewierzący w
              człowieku, nic się nie zmienia. Nie, Bóg i człowiek to nie jest to
              samo. Człowiek nie może być Bogiem, bo Bóg jest Bogiem.
              • maika7 Re: Inne źródła 13.06.08, 13:47
                Przyjmujac, ze pod pojęciem dobra rozumiemy to samo - nie ma róznych źródeł,
                czerpiemy z tego samego. Tak?

                Nie stawiam człowieka na równi z Bogiem. Albo jest i Bóg i człowiek, albo tylko
                człowiek, ale absolutnie nie równy Bogu.

                M.
    • kudyn Re: Inne źródła 06.06.08, 14:27
      Nie wiem dlaczego odnosisz tą wypowiedź do źródła dobra. To chyba nie o tym było.
      • maika7 Re: Inne źródła 06.06.08, 14:42
        > Nie wiem dlaczego odnosisz tą wypowiedź do źródła dobra. To chyba nie o tym było.

        A o czym? o czerpaniu czego i z jakich źródeł? o życiu w jakich innych światach?
        Jak to zrozumialeś?
        • kudyn Re: Inne źródła 06.06.08, 15:23
          Inny świat wierzących, inny świat ateistów. Czasem się przenikają, ale się różnią. Wierzący będzie pewne rzeczy robił, innych unikał ponieważ wierzy, tak pisze w Biblii, taka jest tradycja. Co nie zmienia faktu, że dla wierzącego wszelkie dobro w życiu wierzącego i ateisty będzie pochodziło od Boga.
    • nati1011 Nati już jest :))) 06.06.08, 15:21
      Wyrzucili nas ze szpitala przed weekendem smile) Choc konkretnej
      diagnozy nadal brak. Mam wprawdzie tygodniowe zaległosci, ale takie
      ciekawe sprawy poruszacie, ze nie mogę sobie darować wink)

      Rozebrałyście to 1 zdanie na częći pierwsze. smile) W tamtym wątku
      miałam na myśli bardzo wąskie znaczenie. Chodziło mi o to, ateista
      nie bedzie słuchał zalecen koscioła katolickiego - bo dla niego nie
      ma to istotnego znaczenia. Czyli np nie bedzie przestrzegał postu w
      piatek i paru innych rzeczy.

      Ale tak zgłebiliscie problem, że odniosę się głębiej.

      Ja to widze tak:

      Wierzę w Boga.
      Bóg istnieje - bez wzgledy czy ktoś w Niego wierzy czy nie.
      Bóg jest żródłem wszelkiego dobra, bo jest źródłem wszystkiego.
      Wszyscy zostaliśmy stworzeni na obraz Boga - także ateiści i inaczej
      wierzący - czyli zostaliśmy stworzeni by być dobrymi. Czyli, dobro
      uważam za coś, co zostaje wpisane w duszę kazdego człowieka i do
      czego każdy człowiek dąży. czyli Maiko - tak globalnie to czerpiemy
      z jednego źródła tylko inaczej je postrzegamy. Prawda może być tylko
      jedna, ale z mojego punktu widzenia, fakt bycia ateistą i czerpania
      dobra z innego źródła (np z filozofii, człowieka) nie powoduje
      potępienia tego człowieka czy wykluczaenia go z kręgu dobra jako
      wartości ogólnej.


      W praktyce wygląda to mniej wiecej tak. Jest zbiór wspólny: wszyscy
      zgadzamy się np, że nie wolno kraść czy zabijać. Życie wymag ajednak
      od nas bardziej skomplikawanych decyzji. Wierzący bedzie szukał ich
      w Bibli, ateista np w filozofii, Muzułmanin w objawieniach proroka
      itd. Ty możesz uznać, ze jedzenie mięsa jest niedopuszczalne, bo
      przekonały cię doniesienia zielonych. Ja natomiast nie znajduję w
      bibli powodu, by przejśc na wegetarianizm. Mamy np takiego etyka :
      Petera Singera. On bardzo logicznie i naukowo udowadnia pewne tezy i
      twierdzenia. Kogoś może przekonać i może on uznać, ze np skrócenie
      cierpienia chorej osobie jest etyczne, dopuszczalne i ma na celu
      dobro tego człowieka. Wierzący na podstawie swojej wiary, że o życiu
      może decydowac wyłącznie Bóg, a jakość życia nie jest najważniejsza,
      uzna eutanazje za całkowicie niedopuszczalną.

      Mam nadzieję, ze to jest jasno wyjaśnione.
      • maika7 Re: Nati już jest :))) 13.06.08, 08:30
        > W tamtym wątku
        > miałam na myśli bardzo wąskie znaczenie. Chodziło mi o to, ateista
        > nie bedzie słuchał zalecen koscioła katolickiego - bo dla niego nie
        > ma to istotnego znaczenia. Czyli np nie bedzie przestrzegał postu w
        > piatek i paru innych rzeczy.

        Ateista nie będzie słuchal zaleceń kościoła katolickiego, ale wielu ateistów
        będzie żyło tak, jakby słuchało - trzon naszej moralnosci (w naszym kręgu
        kulturowym) bardzo się zazębia i przeplata. I poscic w piątki nie będzie (tak,
        jak wielu katolików). Nie wiem, czy w rozmowie o tym, co wyraża strój trzeba się
        odnosić do światopoglądu. Te gołe pępki i owłosione, męskie łydki w za krótkich
        spodniach w kościele nie nalezały chyba do ateistów, więc to nie jest problem
        międzyświatopoglądowy, tylko w sumie wewnątrzświatopoglądowy.

        >... czyli Maiko - tak globalnie to czerpiemy
        > z jednego źródła tylko inaczej je postrzegamy. Prawda może być tylko
        > jedna, ale z mojego punktu widzenia, fakt bycia ateistą i czerpania
        > dobra z innego źródła (np z filozofii, człowieka) nie powoduje
        > potępienia tego człowieka czy wykluczaenia go z kręgu dobra jako
        > wartości ogólnej.

        No własnie niezaleznie jak postrzegamy owo źródło dobra, jest ono chyba tylko
        jedno. Nierozstrzygalne jakie. Ale w sumie czerpiemy z jednego i tego samego. I
        jakby na ten problem nie patrzeć, to ogniskuje się on w naszych, ludzkich
        działaniach, decyzjach, czynach.

        > W praktyce wygląda to mniej wiecej tak. Jest zbiór wspólny: wszyscy
        > zgadzamy się np, że nie wolno kraść czy zabijać.

        Niezupelnie - Minerwa podała przykłady.

        > Życie wymaga jednak
        > od nas bardziej skomplikawanych decyzji. Wierzący bedzie szukał ich
        > w Bibli, ateista np w filozofii, Muzułmanin w objawieniach proroka
        > itd.

        W filozofii?? No, może część?

        > Ty możesz uznać, ze jedzenie mięsa jest niedopuszczalne, bo
        > przekonały cię doniesienia zielonych. Ja natomiast nie znajduję w
        > bibli powodu, by przejśc na wegetarianizm. Mamy np takiego etyka :
        > Petera Singera. On bardzo logicznie i naukowo udowadnia pewne tezy i
        > twierdzenia. Kogoś może przekonać i może on uznać, ze np skrócenie
        > cierpienia chorej osobie jest etyczne, dopuszczalne i ma na celu
        > dobro tego człowieka. Wierzący na podstawie swojej wiary, że o życiu
        > może decydowac wyłącznie Bóg, a jakość życia nie jest najważniejsza,
        > uzna eutanazje za całkowicie niedopuszczalną.

        Trudno mówić, co KAŻDY wierzący i niewierzacy bedzie sadzil na dany
        temat/problem etryczny. Wsród i ateistów i wierzących nie ma jednolitej postawy
        na wiele spraw. Przy problemie eutanazji mozemy sie spotkac tam, gdzie jedni
        mówia o "zaprzestaniu uporczywej terapii", a drudzy powiedzą, "i to tez jest
        eutanazja".

        Odnośnie tamtego wątku - i źródeł - chyba jasno wytłumaczyłas, o co chodzi.
        Chyba jednak rozmawiając o danym problemie warto "zapomnieć" o tym, że
        "czerpiemy z różnych źródeł", bo wtedy znika omawiany problem, a na plan
        pierwszy wysuwają sie różnice, które w sumie chyba nie odgrywają roli np. w
        patrzeniu na te gołe pępki.

        M.


        • nati1011 Re: Nati już jest :))) 13.06.08, 09:38
          > Odnośnie tamtego wątku - i źródeł - chyba jasno wytłumaczyłas, o
          co chodzi.
          > Chyba jednak rozmawiając o danym problemie warto "zapomnieć" o
          tym, że
          > "czerpiemy z różnych źródeł", bo wtedy znika omawiany problem, a
          na plan
          > pierwszy wysuwają sie różnice, które w sumie chyba nie odgrywają
          roli np. w
          > patrzeniu na te gołe pępki.
          >
          > M.
          >

          I tak i nie. Ja nie muszę rozumieć, dlaczego muzułmanki zakałdają
          chusty, ale powinnam to uszanować. Jakkolwiek ten nakaz wydawałby mi
          się absurdalny i nie mający żadnego uzasadnienia. Tak samo ktoś inny
          powinien uszanować, ze ja nie chcę w światyni oglądać gołych pępków
          i owłosionych nóg. A to, ze katolicy tez tego nie przestrzegają? Nie
          przestrzegaja tez przykazań - niestety.
          • maika7 Re: Nati już jest :))) 13.06.08, 09:50
            > I tak i nie. Ja nie muszę rozumieć, dlaczego muzułmanki zakałdają
            > chusty, ale powinnam to uszanować. Jakkolwiek ten nakaz wydawałby mi
            > się absurdalny i nie mający żadnego uzasadnienia. Tak samo ktoś inny
            > powinien uszanować, ze ja nie chcę w światyni oglądać gołych pępków
            > i owłosionych nóg. A to, ze katolicy tez tego nie przestrzegają? Nie
            > przestrzegaja tez przykazań - niestety.

            Rozumiem, ze Tobie przeszkadzają takie stroje. I wielu innym osobom też. Dopóki
            jednak nie ma w Polsce oficjalnego wymogu zakrywania konktretnych cześci ciała -
            trudno oczekiwać jednakowej wrażliwości pod tym względem u wszystkich
            uczstniczących w nabożeństwach.
            czym innym jest nakaz (?) religijny (chusty), a czym innym nasz osobisty
            stosunek do stroju. Jak wiemy juz z naszej poprzedniej rozmowy - te róznice nie
            dotyczą tylko miejsc kultu religijnego, ale urzędów, teatrów, a nawet ulic i
            sklepików osiedlowych.

            smile
            M.
            • mader1 Re: Nati już jest :))) 13.06.08, 11:11
              jednak stoje dominują każdy wątek smile)))) Co ja rozpętałam... a o
              stojach wtedy nie myśląc ....

              > Rozumiem, ze Tobie przeszkadzają takie stroje. I wielu innym
              osobom też. Dopóki
              > jednak nie ma w Polsce oficjalnego wymogu zakrywania konktretnych
              cześci ciała
              > -
              > trudno oczekiwać jednakowej wrażliwości pod tym względem u
              wszystkich
              > uczstniczących w nabożeństwach.

              I oficjalnego wymogu, nakładanego przez państwo, ubierania się na
              nabożeństwa, nie będzie. Natomiast są pouczenia duszpasterzy, co
              jakiś czas wygłaszane w światyniach, dotyczące stroju . Przy tym,
              że " gołe łydki" są tu raczej figurą retoryczną, bo bardzie chodzi o
              gołe uda smile))) i to mocno gołe. Przed niektórymi świątyniami mamy
              już tabliczki informujące o odpowiednim stroju.
              Dlaczego nie wyprasza się ludzi w stroju " nieodpowiednim" a
              przynajmniej nie z każdego miejsca ? Ja zakładam dobrą wolę. to
              oznacza, że dopuszczam, że z jakiś względów, ktoś nie mógł przyjść
              inaczej ubrany i to jedyna jego możliwośc uczestniczenia we mszy...
              No nie miał czego innego, jest pierwszy raz,skądś wraca itd itp.

              A sklepiki osiedlowe, centra ulic, to zupełnie co innego...
              Zaprawdę osoba najbardziej " starająca się" być correct, może się
              czasem wygłupić. Co dopiero, ktoś kto, jak to chrześcijanin, bda o
              strój, ale nie przesadnie smile))))
              • minerwamcg Re: Nati już jest :))) 13.06.08, 13:46
                > Dlaczego nie wyprasza się ludzi w stroju " nieodpowiednim" a
                > przynajmniej nie z każdego miejsca ?

                Bo w sprawach religii jesteśmy mniej nerwowi niż muzułmanie i m.in.
                dlatego czasem pozwalamy sobie wleźć na głowę?
                Jeśli ktoś wejdzie do meczetu w butach, zostanie wywalony na
                kopach. Potem wejdzie do kościoła w szortach i spotka go zaledwie
                zgorszone spojrzenie. Czym na przyszłość będzie się bardziej
                przejmował, butami czy szortami?
                Nie, nie namawiam chrześcijan do wywalania nikogo na kopach.
                Namawiam natomiast do ochrony miejsc świętych przed traktowaniem ich
                jak miejsc nieświętych. Do powiedzenia, także sobie: "drodzy
                katolicy, albo wierzycie, że Kościół jest domem Bożym i Bóg
                rzeczywiście jest w nim obecny w Sakramencie Ołtarza, i w takim
                razie utrzymujecie i egzekwujecie szacunek dla Jego Domu, który jest
                też szacunkiem dla waszej wiary i w konsekwencji dla was samych,
                albo w to wszystko nie wierzycie, więc po jaką cholerę was tu
                przyniosło?"
                • maika7 Re: Nati już jest :))) 13.06.08, 13:51
                  Do powiedzenia, także sobie: "drodzy
                  > katolicy, albo wierzycie, że Kościół jest domem Bożym i Bóg
                  > rzeczywiście jest w nim obecny w Sakramencie Ołtarza, i w takim
                  > razie utrzymujecie i egzekwujecie szacunek dla Jego Domu, który jest
                  > też szacunkiem dla waszej wiary i w konsekwencji dla was samych,
                  > albo w to wszystko nie wierzycie, więc po jaką cholerę was tu
                  > przyniosło?"

                  Zacytuje koleżankę (która sama żadnych pepków poza plazą publicznie nie
                  pokazuje). Katoliczka.
                  - Czy gołe pępki w koście obrażają Boga?
                  - Zwariowałaś, myslisz, że On się takimi bzdurami zajmuje??
                  No tak, gdzie się człowiek nie ruszy, to powie coś nie tak wink))

                  M.
                  • minerwamcg Re: Nati już jest :))) 16.06.08, 22:39
                    > Zacytuje koleżankę (która sama żadnych pepków poza plazą
                    publicznie nie
                    > pokazuje). Katoliczka.
                    > - Czy gołe pępki w koście obrażają Boga?
                    > - Zwariowałaś, myslisz, że On się takimi bzdurami zajmuje??
                    > No tak, gdzie się człowiek nie ruszy, to powie coś nie tak wink))

                    Bo to nie jest potrzebne Jemu. Jemu od naszej czci chwały nie
                    przybędzie, ma jej nieograniczoną ilość. To jest potrzebne NAM. Żeby
                    dom Boży był domem Bożym, a świętość świętością. Żebyśmy wiedzieli,
                    że On jest Bogiem.
                    Bogu nasza cześć nie jest do niczego potrzebna. A my i tak mamy
                    obowiązek ją okazywać. Straszne, prawda? smile))
                  • a_weasley Re: Nati już jest :))) 16.06.08, 22:51
                    maika7 napisała:

                    > Zacytuje koleżankę (która sama żadnych pepków
                    > poza plazą publicznie nie pokazuje). Katoliczka.
                    > - Czy gołe pępki w koście obrażają Boga?
                    > - Zwariowałaś, myslisz, że On się takimi
                    > bzdurami zajmuje??

                    A wchodzenie do kościoła w kapeluszu przez mężczyznę?
                    A wchodzenie do synagogi z odkrytą głową?
                    A pies kręcący się w kościele?
                    A pies odlewający się w kościele?
                    A człowiek odlewający się w kościele?
                    A kołchozowe traktory w cerkwi?
                    Przecież Bogu to wszystko rybka!
                  • a_weasley Mistyczka? 17.06.08, 10:01
                    maika7 napisała:

                    > Zacytuje koleżankę
                    <ciach>
                    > - Czy gołe pępki w koście obrażają Boga?
                    > - Zwariowałaś, myslisz, że On się takimi
                    > bzdurami zajmuje??

                    No proszę. Teolodzy kombinują jak konie pod górę, żeby przeniknąć myśli Szefa, w
                    rękawy mu zaglądają, a mogliby po prostu zadzwonić do tej koleżanki i zapytać,
                    co Bogu przeszkadza, a co nie...
                • a_weasley Re: Nati już jest :))) 16.06.08, 22:48
                  minerwamcg napisała:

                  > Bo w sprawach religii jesteśmy mniej nerwowi
                  > niż muzułmanie i m.in. dlatego czasem pozwalamy
                  > sobie wleźć na głowę?

                  A niesłusznie. Powinniśmy naśladować Chrystusa, czyż nie? Alboż nie pokazał nam,
                  jak reagować na zbyt swobodne zachowanie w świątyni?
    • minerwamcg Re: Inne źródła 17.06.09, 22:57
      Dobre jest to, co jest zgodne z wolą Bożą.
      Złe jest to, co się jej sprzeciwia.
      To, o czym nie możemy powiedzieć, czy jest z wolą Bożą zgodne czy
      sprzeczne, jest moralnie obojętne.
      Czy można postąpić zgodnie z wolą Bożą nie znając jej? Oczywiście.
      Podobnie jak można mówić poprawnie nie wiedząc, z jakiej zasady
      wynika ta, a nie inna forma gramatyczna. Ilu nie-polonistów wie, co
      to za forma "po polsku"? A jednak wszyscy wiemy, że się nie mówi "po
      polskiemu", a tym bardziej "po polskim".
      Ba, można nawet postąpić zgodnie z wolą Bożą mylnie mniemając, że
      Boga nie ma. Można bowiem, wnioskując prawidłowo, wyciągnąć z
      fałszywych przesłanek prawdziwy wniosek.
      • maika7 Re: Inne źródła 18.06.09, 07:38
        minerwamcg napisała:

        > Dobre jest to, co jest zgodne z wolą Bożą.
        > Złe jest to, co się jej sprzeciwia.
        > To, o czym nie możemy powiedzieć, czy jest z wolą Bożą zgodne czy
        > sprzeczne, jest moralnie obojętne.
        > Czy można postąpić zgodnie z wolą Bożą nie znając jej? Oczywiście.
        > Podobnie jak można mówić poprawnie nie wiedząc, z jakiej zasady
        > wynika ta, a nie inna forma gramatyczna. Ilu nie-polonistów wie, co
        > to za forma "po polsku"? A jednak wszyscy wiemy, że się nie mówi "po
        > polskiemu", a tym bardziej "po polskim".
        > Ba, można nawet postąpić zgodnie z wolą Bożą mylnie mniemając, że
        > Boga nie ma. Można bowiem, wnioskując prawidłowo, wyciągnąć z
        > fałszywych przesłanek prawdziwy wniosek.


        Definicje dobra mamy odmienne.

        Potop, plagi egipskie i rózne inne akty przemocy, w których ginęli "wszyscy jak
        leci" oprócz wybranych. Dobre były? Może i dobre (zgodnie z Twoją definicją).
        Ale poza moim rozumieniem - nie takie neurony dostałam w darze.
        • a_weasley Re: Inne źródła 19.06.09, 15:52
          Maika7 napisała:

          >> Dobre jest to, co jest zgodne z wolą Bożą.
          >> Złe jest to, co się jej sprzeciwia.
          >> To, o czym nie możemy powiedzieć, czy jest z wolą Bożą
          >> zgodne czy
          >> sprzeczne, jest moralnie obojętne.
          >
          > Definicje dobra mamy odmienne.

          Oczywiście, że macie odmienne, bo ostatecznie skoro źródłem prawdy i
          dobra jest Bóg, to osoba mniemająca, jakoby Boga nie było, musi mieć
          w tej sprawie inne zdanie.
          Źródłem norm moralnych jest Bóg. On daje życie i on je odbiera,
          mogąc każdej chwili wezwać do Siebie, kogo chce i jak chce. I nie
          dlatego dał przykazanie "Nie zabijaj", że zabijanie jest złe, lecz
          dlatego zabijanie jest złe, że On dał przykazanie "Nie zabijaj".

          > Potop, plagi egipskie i rózne inne akty przemocy, w
          > których ginęli "wszyscy jak leci" oprócz wybranych. Dobre
          > były? Może i dobre (zgodnie z Twoją definicją).
          > Ale poza moim rozumieniem -

          W Twoim rozumieniu powinny być moralnie obojętne, nie wynikając z
          niczyjej decyzji. Ocenom moralnym mogą bowiem podlegać tylko skutki
          działania istoty rozumnej.
          W podanych przypadkach różnica zdań między Wami nie ma znaczenia
          praktycznego. Może je mieć, gdy chodzi o oceny ludzkich zachowań.
          Definicja wolności jako prawa do czynienia wszystkiego, co nie
          szkodzi innemu człowiekowi (pomijam tu kwestię, co ze szkodzeniem
          zwierzętom) dla chrześcijanina jest nie do przyjęcia. Coś może być
          złe, mówiąc po naszemu może być grzechem, pomimo że nikomu nie
          szkodzi. Jest grzechem, bo Bóg zabronił (taki teologiczny
          odpowiednik przestępstwa formalnego). Jest grzechem z tego samego
          powodu, co każdy inny grzech, również materialny - bo sprzeciwiam
          się woli Bożej. Jeśli wykluczymy z rozważań Boga, grzech formalny
          okazuje się oczywiście zachowaniem moralnie obojętnym.

          > nie takie neurony dostałam w darze.

          Neuronów bym w to nie mieszał.
        • minerwamcg Re: Inne źródła 19.06.09, 16:05
          maika7 napisała:

          > nie takie neurony dostałam w darze.

          Od kogo? smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka