Dodaj do ulubionych

harmonogram obniżania wieku szkolnego

09.09.08, 09:36
Bardzo proszę o pomoc, bo już mam pełny zamętsad, a nauczycieli i
biegłych w oswiacie na forum dość sporosmile
Według projektu w roku szkolnym 2009/10 maja dodatkowo iść do I
klasy dzieci urodzone do końca kwietnia 2003 (nasza córeczka w ten
przedział wskakuje , jest z końca stycznia), w roku szkolnym 2010/11
mają iść dzieci z rocznika 2003 (które nie poszły rok wcześniej)
oraz urodzone do końca czerwca 2004 (i tu nasz kwietniowy synek).
Ostateczna decyzje w tych dwóch latach podejmuja rodzice.
I tak właśnie się zastanawiam co zrobić. Nie chcemy wysyłać dzieci
razem (dla Magdusi byłoby to równanie w dół, a tego nie chcemy).
Możemy dzieci wysłać klasycznie - nie korzystajac z zaleceń, ale
zaczęłam się zastanawiać jak będzie czuła i rozwijała się w takiej
klasie córka, gdy równocześnie beda z nią dzieci młodsze o 1,5 roku
(u synka ta różnica będzie ciut mniejsze, ale też będzie znaczna).
Magdusia jest teraz w "zerówce", ale robi tam materiał 5-latków
(takie były możliwości lokalowe). Intelektualnie nie ma żadnych
przeciwskazań żeby poszła od przyszłego roku do szkoły.
No i tu problemsad, intelektualnie nie, ale emocjonalnie widzimy, że
chyba nie do końca. Jest nieśmiała, pytana odpowiada, ale się nie
wyrywa, podporzadkowuje się silniejszym charakterom (i w ukryciu
cierpisad) Nie jest samotnikiem, lubi byś w grupie, ale wchadzi w nia
wolno, potrzebuje akceptacji, zauważenia. Pewno poradziłaby sobie
tylko czy cena jest warta tego? A z drugiej strony, jak będzie się
czuła jako najstarsza?
Jan, nauka nie jest wogóle zainteresowany, nawet tak dla zabawy.
Literki, cyferki, odgadywanie wyrazów - to nuuudasad. Moze mu się
jeszcze zmieni, żyję ta nadzieją, jeszcze trochę czasu ma...
Kolejna sprawa, to swietlica, zajęcia w I kl nie trwaja długo, my
pracujemy więc dzieci muszą korzystać z świetlicy, a tam przebywaja
dzieci z wszystkich klas 1-3, a moze i starsze? Tego tez sobie nie
wyobrażamsad
Program nauczania ma być dostosowany do młodszych dzieci, czy więc
starsze, które jednak cały czas w przedszkolach się uczą będą się
przez cały rok nudzić?
Mam totalny zamętsad
Nie wiem do kiedy musimy podjać decyzję, jutro spotkanie w
przedszkolu, moze coś sie wiecej dowiemy...
A może ta nowelizacja ustawy jednak jeszcze nie wejdzie?
Obserwuj wątek
    • mama_kasia Re: harmonogram obniżania wieku szkolnego 09.09.08, 10:35
      Właśnie siedzę od razna nad tym samym problemem smile
      Nasza najmłodsza rocznik 2003 - luty, więc też się łapie,
      tylko że mnie to akurat cieszy. Tak czy siak do szkoły idzie
      w przyszłym roku, bo albo do szkolnej zerówki (nie chodzi do
      przedszkola, więc tak jest dla nas lepiej), albo od razu
      do pierwszej klasy. I tu nam pasuje, bo przynajmniej rok krócej
      do szkoły będzie chodzić wink
      Tylko że teraz musze ja jakoś przygotować. Szukam więc materiałów.
      Mam już Entliczka-Pentliczka dla 5-latków (cudnie wydany).
      Zastanawiam się jeszcze nad czymś z literami i próba nauki czytania.

      Emocjonalnie? Ciężko powiedzieć tak na 100%. Wychowawczyni naszej
      starszej widzi (a obserwują ją często - włóczymy się z Ani klasą wink,
      że jest odważniejsza od Ani. Wiem, że obie są niesmiałe, ale
      wiem też, że przełamywanie lodów u młodszej jest łatwiejsze.
      Poza tym tak, czy siak do jakiejś grupy dzieci bedzie musiała
      w przyszłym roku się przełamać. I tu, i tu będzie fajna pani smile
      No chyba, że pójdą na urlopy, co w przypadku nauczycieli zawsze
      jest prawdopodobne.

      nic nie pomogłam, wiem, ale się przynajmniej wygadałam wink))
      • aka21 Re: harmonogram obniżania wieku szkolnego 09.09.08, 11:26
        nic nie pomogłam, wiem, ale się przynajmniej wygadałam wink))
        I dobrzesmile ja też lubię się czasem wygadać, czego doswiadczaciewink
        Fajnie, że główną decyzję macie już za sobąsmile
    • nati1011 Re: harmonogram obniżania wieku szkolnego 09.09.08, 10:47
      Mam synka z lutego 2004. Obecnie jest w 4 latkach. W przyszłym roku
      powinien pójść albo do zerówki (zgodnie z zaleceniami)albo do
      pieciolatków.

      Intelektualnie nie ma żadnych
      > przeciwskazań żeby poszła od przyszłego roku do szkoły.
      > No i tu problemsad, intelektualnie nie, ale emocjonalnie widzimy,
      że
      > chyba nie do końca. Jest nieśmiała, pytana odpowiada, ale się nie
      > wyrywa, podporzadkowuje się silniejszym charakterom (i w ukryciu
      > cierpisad) Nie jest samotnikiem, lubi byś w grupie, ale wchadzi w
      nia
      > wolno, potrzebuje akceptacji, zauważenia. Pewno poradziłaby sobie
      > tylko czy cena jest warta tego? A z drugiej strony, jak będzie się
      > czuła jako najstarsza?

      wypisz wymaluj nasz synek smile Mamy starsza córkę z października.
      Intelektualnie też była do przodu - chcieliśmy ją nawet puścic rok
      wcześniej do szkoły. ALe tez nie radziła sobie emocjonalnie. Teraz
      uważam, ze to był bład. Synka zamierzam puścić dopiero za rok.
      Będzie najstarszy - zwłaszcza że jest z lutego, to może być nawet
      prawie 2 lata róznicy. Ale wolę, zeby był najlepszy w klasie, niż
      miał znowu coś nadganiać. Czy bedzie sie nudził? mam nadzieję, ze
      nie. A bedzie miał czas na rozwijanie umiejętności pozalekcyjnych
      zamiast ganiać na lekcje wyrównawcze.

      A co do ustawy. Jak im tak zależy to moze najpierw bezpłatne
      przedszkola?
      • aka21 Re: harmonogram obniżania wieku szkolnego 09.09.08, 11:24
        To znaczy córka nie poszła rok wcześniej i tego żałujesz? Dlaczego
        skoro uważasz, że nie była gotowa emocjonalnie? Byłaby prawie dwa
        lata młodsza od niektórych dzieci w klasie.
        A synek ma iść "normalnie" - choć juz nie wiem co to słowo w tym
        przypadku znaczysad?
        • nati1011 Re: harmonogram obniżania wieku szkolnego 09.09.08, 13:14
          zakręciłam smile

          Córka miała pojść wcześniej, poszła normalnie i dzięki Bogu, bo i
          tak były problemy. Zły był wogóle pomysł wcześniejszego puszczenia
          do szkoły, mimo wysokiego poziomu intelektualnego.

          Syn pójdzie - mam nadzieję - do zerówki w wieku 6 lat (raczej w
          przedszkolu - bo uważam, ze tam lepiej radzą sobie z wychowaniem
          przedszkolnym) i w wieku 7 lat do I klasy. Choć będą tam dzieci o
          prawie 2 lata młodsze (z koońca 2005). Mam nadzieję, ze nie będzie
          jedyny. Zreszta bedą tam dzieci tez z jego rocznika (od lipca) więc
          raczej niepowinno być większych problemów - jeżlei juz to dla
          nauczycieli.

          Osobiście pomysł wcześniejszej szkoły uważam za głupi - totalnie.
          Jeżlei chcemy wyrównywać cokolwiek to przydałyby sie powszechne
          grypy przedszkolne - takie nawet 3-5 godzin, nawet przy szkole,
          bezpłatne dostępne dla wszystkich. A tak w naszym mieście masę
          dzieci nie dostało się do przedszkola, za to na siłe zostaną wysłane
          do szkoły. Gdzie sens, gdzie logika.

          Moim zdaniem szkoły obecnie nie radza sobie z młodszymi dziećmi -
          tkaże w kwestii bezpieczeństwa - w okolicy wiele nie ma wydzielonych
          sal wyłaćznie dla przedszkolakó.
          • aka21 Re: harmonogram obniżania wieku szkolnego 09.09.08, 13:26
            No, zakręciłaśsmile, ale już rozumiemsmile
            Zreszta bedą tam dzieci tez z jego rocznika (od lipca) więc
            > raczej niepowinno być większych problemów - jeżlei juz to dla
            > nauczycieli.
            Dla dzieci chyba też problem, bo jak nie będa miały co robić, to sie
            beda zniechecać i cofaćsad
            Słyszałam, nie wiem czy to prawda, że w pierwszej klasie dzieci maja
            tylko poznawać literki. Wydaje mi się, że więcej umieja po zerówce
            (mam inf. o przedszkolnej). Jeżeli w pierwszej tylko literki to jak
            potem musza pędzić, żeby jednak w te 6 lat cały program zrobić?
            Ja początkowo myslałam, że dla 6-latków będą oddzielne klasy z innym
            programem, dostosowanym do wieku i mozliwości dzieci, a nie że
            dzieci będą łączone w jednej klasiesad
            • nati1011 Re: harmonogram obniżania wieku szkolnego 09.09.08, 13:44
              > Ja początkowo myslałam, że dla 6-latków będą oddzielne klasy z
              innym
              > programem, dostosowanym do wieku i mozliwości dzieci, a nie że
              > dzieci będą łączone w jednej klasiesad

              Takie rzeczy to tylko w erze wink

              Z drugiej strony córka w pierwszej klasie powtarzała cąły program z
              zerówki. NIby obowiązkowa, ale jakby jej nie było. To tez bez sensu.

              Wiesz, ja bym z tą nudą nie przesadzała. Mój młody liczy prawie do
              setki, a w jego grupie mają poznać liczby w zakresie 4. Tu jest
              orłem, ale gorzej ryzsuje niż inni. Ja to nauczanie zintegrowane to
              wyobrażam sobie jako właśnie doskonalenie tego co jeszcze ucieka. U
              jednego pisanie, u drugiego liczenie czy malowanie. Tylko, ze to nie
              za bardzo w tej szkole wychodzi. sad Przynajmniej nie w każdej.
        • moniowiec Re: harmonogram obniżania wieku szkolnego 15.09.08, 09:36
          ja jestem dzieckiem, które jak 5latek poszło do zerówki i 6latek do pierwszej klasy. nie jestem jakoś tam mocno wylewna i towarzyska do dziś, a do tego, jako córka nauczycilki, dzieci mi wcale nie ułatwiały. ale nie żałuję. nie chodoziłam do przedszkola, więc wcześniejsza zerówka była właściwie pierwszym miejscem, w którym spotkałam się z rówieśnikami w takiej ilości. to dla mnie było jednak coś. czytać już umiałam, znałam się na zegarku, umiałam wiązać sznurowadła... dość szybko odnalazłam się w grupie, mam z tych czasów nawet świetną przyjaciółkę. jeśli macie jakieś ale co do puszczenia dzieci szybciej (czyli wg zaleceń MEN), sprawdzcie u psychologa gotowość do nauki. to rozwieje wasze wątpliwości. ja byłam przebadana i było to dla mnie bardzo fajne doświadczenie (m.in. kazano mi patrzeć w klejdoskop i opowiadac co widzę - fajna zabawa!)
          ... i może dlatego teraz nie boję się zostawić 6miesięcznego synka w żłobku (muszę...)
    • sunday Re: harmonogram obniżania wieku szkolnego 09.09.08, 11:09
      > A może ta nowelizacja ustawy jednak jeszcze nie wejdzie?

      Też mam taką nadzieję. W końcu są spory z nauczycielami (choć nie o to),
      prezydentowi też się projekt nie podoba (choć nie dlatego). Dziwi mnie tylko, że
      nikt nie przejmuje się obniżeniem wieku szkolnego. Że wszystkie gazety są za -
      tak jakby było oczywiste, że to dobrodziejstwo.

      Ale - może - nie przejdzie. Jeśli przejdzie, to mamy kolejny argument na rzecz
      edukacji domowej.
      • aka21 Re: harmonogram obniżania wieku szkolnego 09.09.08, 11:20
        Ale - może - nie przejdzie. Jeśli przejdzie, to mamy kolejny
        argument na rzecz
        > edukacji domowej
        Tylko nie wszyscy mogą sobie na nia pozwolićsad
      • minerwamcg Re: harmonogram obniżania wieku szkolnego 09.09.08, 21:58
        > Ale - może - nie przejdzie. Jeśli przejdzie, to mamy kolejny
        argument na rzecz
        > edukacji domowej.

        Obawiam się, że jeśli aktualny "trynd" polegający na przymusowym
        zbiorowym nauczaniu coraz młodszych dzieci (wsio rawno jak się to
        będzie nazywało: ostatni rok przedszkola, zerówka czy pierwsza
        klasa), z umiarkowanej zwolenniczki ED stanę się jej przysięgłą
        fanką. Może nawet "ideologiczną"! smile))
    • otryt Jak to wygląda w praktyce... 09.09.08, 11:29
      Dyrekcja szkoły, do której uczęszcza moje dziecko dostała rozkaz,
      aby wygospodarować parę sal, bo będzie więcej dzieci w szkole, gdy
      pojawi się dodatkowy rocznik. Postanowiono więc zlikwidować połowę
      szatni w piwnicy i tam zrobić salę lekcyjną. Od razu w szatni
      powstało koszmarne zagęszczenie. Jednak jacyś wredni rodzice wysłali
      anonim do sanepidu, że dzieci będą się uczyć w piwnicy a sanepid
      pomysł ten zablokował. Nie wiadomo więc co dalej? Pewno nauka na
      zmiany, może do godziny 20 albo 21?
      • nordynka1 Re: Jak to wygląda w praktyce... 09.09.08, 13:34
        chciałam zapisac moje dzieci do szkoły niepublicznej, sprawdzonej
        wcześniej przez mojego brata i jego dzieci, nasze roczniki to 2005 i
        2007, w tej szkole są klasy 20 dzieci po jednej na orcznik, niestety
        TE roczniki (i młodsze!!) mają daaaawno zamknięte listy...

        obawiam się że z wprowadzaniem w zycie ustawy o obniżaniu wieku
        szkolnego, będzie tak jak u nas czesto bywa - napierw przepis a w
        praniu "się zobaczy co trzeba będzie zrobić"
        • nati1011 Re: Jak to wygląda w praktyce... 09.09.08, 13:40
          nasze roczniki to 2005 i
          > 2007, w tej szkole są klasy 20 dzieci po jednej na orcznik,
          niestety
          > TE roczniki (i młodsze!!) mają daaaawno zamknięte listy...

          Rozumiem, ze dopiero jak znajdzie sie wolne miejsce w szkole, to
          mozna zachodzić w ciażę wink)) Inaczej nie ma szans na dostanie. Czy
          tez są jeszcze szanse na początku ciaży? smile))
        • otryt Re: Jak to wygląda w praktyce... 09.09.08, 13:55
          Nie zazdroszczę tym dwóm rocznikom dzieci, które jednocześnie zaczną
          naukę. Będą zawsze szli w tłoku. Najpierw w szkole podstawowej,
          potem w gimnazjum, potem w liceum, potem na studiach. Aby dostać się
          na poszczególne etapy edukacji będą rywalizować w znacznie większej
          grupie niż ich poprzednicy lub następcy. Oczywiście rozsądnym
          rozwiązaniem byłoby przygotowanie w odpowiednim czasie podwójnej
          liczby miejsc. Jak to wygląda w podstawówce, którą znam, napisałem w
          poprzednim poście. Budynki nie są z gumy i przyjęcie dodatkowego
          rocznika będzie dla dyrektora lub rektora nie lada problemem. Był
          czas, że likwidowano szkoły, gdy dzieci rodziło się coraz mniej.
          Teraz powinno się odzyskać te budynki lub placówki, jednak nic o tym
          nie słychać. W Gdańsku najchętniej likwidowano szkoły mające w
          dobrym stanie budynki, w dobrym miejscu, dające się dobrze sprzedać.
          Taką politykę cięcia kosztów edukacji samorząd prowadził przez
          lata. Ciekawy jestem, ilu maluchom każą się uczyć w piwnicach?

          Młodsze roczniki dzieci idące w tym samym czasie ze starszym
          rocznikiem będą w trudniejszej sytuacji, bo w tym wieku rok różnicy
          lub więcej to bardzo dużo. W dodatku w tłoku. Na szczęście Twoje
          dzieci Nordynko ominie ten problem. Pozdrawiam.smile
          • mama_kasia Re: Jak to wygląda w praktyce... 09.09.08, 14:05
            Ciekawy jestem, ilu maluchom każą się uczyć w piwnicach?
            >

            A moja skorzystałaby, gdyby poszła do I-ej klasy zamiast
            do zerówki, bo zerówka jest i w tłoku (bardzo małe pomieszczenie),
            i w piwnicy smile
          • skrzynka3 Re: Jak to wygląda w praktyce... 09.09.08, 14:10
            I dlatego wlasnie wycofano sie z pomyslu podwojnego rocznika i
            rozpisano calosc na etapy.
            Wedlug projektu (bo to ciagle projekt a nie ustawa) w przyszlym roku
            do pierwszej klasy idzie rocznik 2002 i dzieci urodzone do kwietnia
            2003 (przy czym decyzja o poslaniu tych ostatnich nalezy do
            Rodzicow). I tak stopniowo co roku granica bedzie sie obsuwala w dol
            do docelowego pojscia do I klasy calego rocznika 6-ciolatkow.

            Na start wybrano roczniki 2002 i 2003 bo to roczniki "nizowe" -
            przynajmniej statystcznie w skali calego kraju -akurat w mojej
            dzielnicy od 7-8 lat jest "wyz dzieciowy".

            No chyba ze nie zdaza uchwalic, albo bedzie veto, albo strajk
            nauczycieli albo inne takie smile)
      • aka21 Re: Jak to wygląda w praktyce... 09.09.08, 14:05
        Proszę nie straszsad
        Mamy wybrana szkołę i zapisane dzieci. To co prawda nie gwarantuje
        przyjęcia, ale wierzymy, że się udasmile Dzieci były zapisywane przed
        planowanymi zmianami więc nie wiem jak to wszystko tam zadziała.
        • verdana Re: Jak to wygląda w praktyce... 09.09.08, 14:54
          Ja poslalam dziecko z lutego rok wczesniej i to byla trafiona
          decyzja. W ogóle, po doswiadczeniach z zerówkami i powtarzaniem dwa
          razy tego samego - w zerowce i pierwszej klasie, jestem za posyaniem
          szesciolatkow do szkoly. Z tym, ze przy zmianie programu aż do
          poziomu gimnazjum włącznie.
          • aka21 Re: Jak to wygląda w praktyce... 09.09.08, 15:01
            Tylko, ze jest chyba plan, zeby 5-latki szły do zerówki - tak
            docelowo.
            jestem za posyaniem
            > szesciolatkow do szkoly. Z tym, ze przy zmianie programu aż do
            > poziomu gimnazjum włącznie.
            A no właśnie, tylko czy to będa nasze realia?
            • verdana Re: Jak to wygląda w praktyce... 09.09.08, 15:16
              Nie, pięcioltaki maja iść obowiazkowo do przedszkola, ale to nie ma
              być zerówka.
      • mader1 Re: Jak to wygląda w praktyce... 09.09.08, 15:11
        w praktyce to wybraliśmy szkołę, ale jest w niej mało miejsc.
        Zaczyna się robić ciasno... I... być może będziemy musieli zmienić
        plany sad
        A jeżeli chodzi o naszego syna zupełnie legalnie idzie w przyszłym
        roku do klasy pierwszej...
        • ekan13 Re: Jak to wygląda w praktyce... 09.09.08, 19:51
          Ja jestem zdecydowanym przeciwnikiem tego pomysłu i mam nadzieję, że podzieli losy wielu eksperymentalnych pomysłów polityków - legnie w gruzach.
          Czytam wywiad z mniister Hall, w którym mówi, że "w każdym cywilizowanym kraju Europy pięciolatki zaczynaja edukację szkolną" tylko ja się pytam, czy w tych cywilizowanych krajach tak wygladają szkoły i ich możliwości w zapewnieniu zajęć pozalekcyjnych?
          Nie, wyobrażam sobie moich dzieci na świetlicy z 3-cio klasistami, w kolejce na szkolnej stołówce i w ławce o nieregulowanej wysokości i takimże krzesełku.
          Poza tym nie czarujmy się, ten pomysł nie wyszedł z troski o dobro dzieci tylko z toski o godziwą ilość godzin lekcyjnych dla nauczycieli, którzy jestem całym sercem za tym,by godziwie zarabiali, ale niekoniecznie tą drogą.
          • sunday no cóż, pani Hall kłamie, tzn mija się z prawdą... 16.09.08, 09:42
            > Czytam wywiad z mniister Hall, w którym mówi, że "w każdym
            > cywilizowanym kraju Europy pięciolatki zaczynaja edukację szkolną"

            Pani Hall mija się z prawdą. Chyba że nie uważa krajów skandynawskich, landu
            Berlin i Bułgarii za cywilizowane kraje europejskie.

            To taki sam argument, jaki powtarzali wprowadzając podatek od zysków
            kapitałowych (np. odsetek w banku) - że niby wszędzie w Europie taki podatek
            jest. Zapomnieli tylko dodać, że podatek jest, ale płaci się go tylko od zysków
            powyżej - dość wysokiej - kwoty, np. w Niemczech powyżej 3000 euro (a może
            jeszcze marek) rocznie.
            • ekan13 Re: no cóż, pani Hall kłamie, tzn mija się z praw 16.09.08, 10:01
              sunday napisał:


              >
              > Pani Hall mija się z prawdą. Chyba że nie uważa krajów skandynawskich, landu
              > Berlin i Bułgarii za cywilizowane kraje europejskie.

              Dokładnie tak, a europejskie badania porównawcze poziomu wiedzy wskazują (PISA), na zdecydowanie wyższy poziom uczniów, którzy do szkoły idą później, tak jak choćby właśnie w krajach skndynawskich.
              Dlatego tu nie chodzi wcale o dobro dzieci i dlatego modlę się, by pomysł upadł, bo moja najmłodsza córka, różnicą 3 dni załapie się w nowy system (jest z 27 sierpnia, o zgrozo wcześniak, czyli gdyby urodziła się o czasie, nie byłoby problemusmile )
              >
    • mamalgosia Re: harmonogram obniżania wieku szkolnego 09.09.08, 21:08
      Kompletnie się nie orientuję w temacie, choć oczwiście słyszę co
      jakiś czas coś rewelacyjnego.
      Zapytam wprost: co z dzieckiem urodzonym w czerwcu 2005?
      • aka21 Re: harmonogram obniżania wieku szkolnego 09.09.08, 22:34
        Obowiązkowo w wieku 6 lat do 1-szej klasy razem z dziećmi urodzonymi po czerwcu
        2004r i tymi urodzonymi do końca czerwca, których rodzice nie zgodzili się na
        wcześniejszą edukację.
        • mamalgosia Re: harmonogram obniżania wieku szkolnego 12.09.08, 17:37
          A musi? klamka zapadła?
          • skrzynka3 Re: harmonogram obniżania wieku szkolnego 12.09.08, 18:01
            nie ustawa jeszcze nie przeszla przez Sejm nie mowiac o Prezydencie.
            • mamalgosia Re: harmonogram obniżania wieku szkolnego 12.09.08, 18:05
              No to mi ulżyło.
              Mamy cudowne przedszkole, im dłużej tym lepiejsmile
              • ekan13 Re: harmonogram obniżania wieku szkolnego 12.09.08, 22:14
                Z tego co się orientuję to prezydent nie zamierza podpisać tej ustawy i póki co tej wrsji się trzymajmysmile
                • mama_kasia Re: harmonogram obniżania wieku szkolnego 12.09.08, 23:16
                  To mnie zmartwiłaś crying
    • nordynka1 Rodzice którzy są przeciw do dzieła! 17.09.08, 11:32
      Słuchajcie, nie wspomniał nikt o tym więc może nie wiecie - właśnie
      dostałam mail od znajomych (rodziców, a jakże smile)
      Jest inicjatywa rodzicielska sprzeciwiająca się wprowadzaniu ustawy
      w życie. Działa oczywiście w sieci. Można się podpisać pod
      protestem, można znaleźć nr telefonu do swojego najbliższego
      posła/senatora i go nękać, można napisac i nękać tvp dlaczego w
      ostatniej chwili wycofała audycję krytyczną wobec reformy i
      przesunęła z godziny dobrej oglądalności na przedpołudnie
      następnego dnia i domagać się emisji ponownie. Mozna też poczytac
      informacje na temat ustawy; co jak kiedy itd itp.

      www.ratujmaluchy.pl


      a to link do informacji o ustawie:

      www.forumrodzicow.pl/projekt-obnizenia-wieku-szkolnego/


      No to ..do dzieła smile
      • mamalgosia Re: Rodzice którzy są przeciw do dzieła! 17.09.08, 14:41
        Myślę, że ta ustawa nie przejdzie - właśnie ze wzgledu na
        niezadowolenie społeczne.
        • sunday Re: Rodzice którzy są przeciw do dzieła! 17.09.08, 16:56
          > Myślę, że ta ustawa nie przejdzie - właśnie ze wzgledu na
          > niezadowolenie społeczne.

          Chciałbym by tak było, ale niezadowolenie nie jest chyba aż tak duże, jak się
          nam zdaje. Rodziców dzieci w wieku przedszkolnym jest niewielu i nie są silną
          grupą nacisku. Większość społeczeństwa jest niestety raczej obojętna, a
          wszystkie poważniejsze gazety przyklaskują obniżeniu wieku szkolnego...
          • mamalgosia Re: Rodzice którzy są przeciw do dzieła! 17.09.08, 20:04
            No to jeszcze jest ED smile)
            • ekan13 Re: Rodzice którzy są przeciw do dzieła! 18.09.08, 11:45
              Też niestety myslę, że mamy małe szanse, no chyba że prezydent coś zdziała. Za pomysłem tym stoi całe środowisko nauczycielskie bo to rozwiązałoby problem z ilością godzin na conajmniej 10 lat i oczywiście rząd też ma w tym ukryty interes, wszak dzieci te wcześniej ukończą edukację, wcześniej pójdą do pracy i szybciej zasilą konta ZUSu. Nie mają szan wydłużyć wieku emerytalnego, nikt nie zgodzi się na większą ilość godzin pracy w tygodniu, a społeczeństwo się nieuchronnie starzeje - w dzieci uderzyć najłatwiej, a jeszcze jak pda się to okraszone sloganami, że to wszak dla ich dobra to i część rodziców uwierzy...
              • mamalgosia Re: Rodzice którzy są przeciw do dzieła! 18.09.08, 11:47
                ale przeciez na emeryturę płacimy osbie sami, tamten system się już
                skończył
                • sunday Re: Rodzice którzy są przeciw do dzieła! 18.09.08, 12:29
                  > ale przeciez na emeryturę płacimy osbie sami,
                  > tamten system się już skończył

                  ZUS finansuje się sam, bez pomocy z budżetu? Nawet jeśli tak, to cele reformy
                  (poza medialnymi) i tak są jasny:

                  1) By słupki (PKB i wpływów z podatków) rosły szybciej, a ludziom żyło się
                  dostatniej. No i rzeczywiście - PKB i przeciętne wpływy z podatków
                  prawdopodobnie wzrosną. A przeciętne dziecko spędzi obowiązkowo rok dłużej za
                  kasą w hipermarkecie zamiast z rodzicami w domu. No, ale czego się nie robi dla
                  podniesienia PKB - może więc znieśmy zakaz zatrudniania dzieci poniżej 15 roku
                  życia? Niech się uczą życia.

                  2) By (jak napisała Ekan) nauczyciele mieli przez wiele lat o przynajmniej 10%
                  więcej pracy. Czy to nie dlatego można im obiecać podwyżki o 10%?
                • ekan13 Re: Rodzice którzy są przeciw do dzieła! 18.09.08, 13:23
                  mamalgosia napisała:

                  > ale przeciez na emeryturę płacimy osbie sami, tamten system się już
                  > skończył

                  Mamałgosiu sami to sobie płacimy w II i III filarze, ale nie zapominaj o tym pierwszym ZUSowskim właśnie. Poza tym system opiera się na tym, że z naszych składek opłacane są emerytury naszych rodziców, a nam płacić po częśći nadal będą nasze dzieci, a że w stosunku do nas jest ich za mało, to zapobiegliwie lepiej wcześniej zapędzić je do roboty i to jest jeden z powodów reformy, która jest mydleniem oczu.
                  Niestety to, że tak przedmiotowo traktowane są dzieci przez społeczeństwo, rząd nie bierze się z nikąd wystarczy spojrzeć na coraz szersze kręki lobbujące za legalizacją aborcji, to już tu w zaczatku dobro dzieci i ich prawa schodzą na plan dalszy. One nie mają nic do gadania dlatego ich kosztem najłatwiej jest wydoić prawa dla dorosłychsad
    • anndelumester Re: harmonogram obniżania wieku szkolnego 18.09.08, 12:37
      Jak najbardziej jestem za obnizaniem wieku szkolnego i obowiazkiem
      przedszkolnym, ale ten chaos w wydaniu odrealnionej Hallowej irytuje
      mnie coraz bardziej. Jak zwykle po polsku od d. strony i na
      zapalenie płuc. Jakby nie mozna bylo powoli z profesjnalną kampanią
      informacyjną. No ale urzędnik potrafi.. sad
      • direta Re: harmonogram obniżania wieku szkolnego 25.09.08, 20:42
        No i już wiadomo o co chodzi
        goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&cr=0&kolej=0&art=1221287973&dzi=1207812935&katg=
        Ale ja zawsze byłam przeciwna kradzieży dzieciństwa dzieciom.
    • a_weasley Koniec balu, panno Halu? 02.10.08, 11:04
      aka21 napisała:

      > A może ta nowelizacja ustawy jednak jeszcze
      > nie wejdzie?

      Na to wychodzi...
    • rycerzowa Re: harmonogram obniżania wieku szkolnego 02.10.08, 11:23
      W tym całym zamieszaniu umyka nam istota reformy: przesunięcie CAŁEJ edukacji
      szkolnej o rok w dół.

      Sześciolatki to nie takie znów wielkie zmartwienie, one już dawno wyszły z
      matczynych objęć do świata i dobrze im z tym.

      Ja widzę wielki problem w tym,że odtąd KAŻDY uczeń
      - będzie musiał przerabiać program klasy "o rok wyższej",
      - albo będzie się uczył mniej, czyli poziom maturzysty, w porównaniu z
      dzisiejszym, obniży się.
      Tertium non datur.

      Czy ktoś przeanalizował nowe programy nauczania? Jak one się mają do obecnych?
      Co obcięto, jeśli obcięto?
      Dlaczego eksperci nic o tym nie mówią?

      Przy okazji: na tzw. Zachodzie dzieci rzeczywiście rozpoczynają naukę wcześniej,
      niż u nas, ale:
      - mają na to odpowiednie warunki i odpowiednie programy,
      - wcale nie kończą wcześniej.
      • a_weasley Dyskusja jest chwilowo bezprzedmiotowa 03.10.08, 10:50
        albowiem, jak zresztą dopieroco pisałem, sprawa znów się zdezaktualizowała.

        Rozmawiając teoretycznie, można zauważyć, że matura w wieku 18 lat nie jest w
        Polsce niczym nowym, była standardem do 1970 roku, i że podobno kolejne roczniki
        młodzieży dojrzewają intelektualnie coraz wcześniej.

        > Co obcięto, jeśli obcięto?

        Listę lektur szkolnych. Radykalnie.
        • rycerzowa Re: Dyskusja jest chwilowo bezprzedmiotowa 03.10.08, 11:44
          NA RAZIE sprawa się zdezaktualizowała. Ale wróci prędzej czy później.

          1. Kiedyś maturę zdawało się rzeczywiście w wieku 18 lat, ale program był o
          wiele skromniejszy. Na przykład na matematyce nie było elementów rachunku
          różniczkowego i całkowego.

          Trzeba wyraźnie powiedzieć - kroimy to i to. Program generalnie będzie zmieniony.
          Na razie jest - wcześniej zaczynamy i wcześniej kończymy.

          A na to, by przyszły czwartoklasista realizował program obecnego piątoklasisty,
          to ja bym się nie zgodziła, i chyba miałabym rację?
    • mamalgosia pozwolę sobie 08.01.09, 09:49
      na wyrażenie radości:
      wyborcza.pl/1,75248,6133078,PO_wycofuje_sie_z_6_latkow.html
      • minerwamcg Re: pozwolę sobie 08.01.09, 11:58
        No i bardzo dobrze, bo jak się czytało w różnych miejscach, szkoły
        na przyjęcie sześciolatków nie były gotowe i do września by nie były
        również. To raz. A czy trzeba obniżać wiek szkolny - to rzecz do
        dyskusji. Ja uważam, że nie, ale cywilizacja oparta na wyścigu
        szczurów zakłada, że im wcześniej się do tego wyścigu stanie, tym
        większe ma się szanse.
        Za moich czasów (aaale to brzmi!) o tym, czy posłać dziecko do
        szkoły w wieku lat sześciu czy siedmiu decydowali rodzice. Ze mną
        zaczynało pierwszą klasę kilku sześciolatków, dawali sobie radę jak
        wszyscy, lepiej albo gorzej.
        • mamalgosia Re: pozwolę sobie 08.01.09, 13:34
          Toteż ja wyrażam własnie radość. Szcególnie, że dotyczy to mojego
          Młodszego.
          cała ta reforma - jak zresztą większość w oświacie - jest
          nieprzygotowana i nie jest dobra ani dla dzieci, ani dla rodziców,
          ani dla nauczycieli; ani dla przedszkoli, ani dla szkół.
          To też jest sztuka, żeby taką reformę wymyślićsmile
          • mader1 Re: pozwolę sobie 08.01.09, 19:06
            > cała ta reforma - jak zresztą większość w oświacie - jest
            > nieprzygotowana i nie jest dobra ani dla dzieci, ani dla rodziców,
            > ani dla nauczycieli; ani dla przedszkoli, ani dla szkół.
            > To też jest sztuka, żeby taką reformę wymyślićsmile

            smile))) świetne
            • ann_a30 Re: pozwolę sobie 08.01.09, 20:24
              Pewnie nie powinnam się wypowiadać bo nie mieszkam w Pl. Ale ktoś wspomniał, że
              nie o wiek chodzi tylko o to czy szkoły się nadają do przyjęcia takiego dziecka.
              Mój syn rozpoczął edukację w wieku 4,5 lat (F2 w Anglii) w UK. I nie powiem by
              to było za wcześnie. Teraz jest w P1 (bo jesteśmy w Szkocji a tu jest nieco
              inaczej). Nie mogę powiedzieć, by to było za wcześnie. Nie wiem jak jest
              sytuacja w Pl i jak ta reforma wygląda, ale jeśli to ma być próba wciśnięcia 6
              latków (a może i pięciolatków, skoro dotyczy to rocznika 2003) w szkolną ławkę
              to jest to nieporozumienie.
              • mamalgosia Re: pozwolę sobie 09.01.09, 09:51
                Wcale to nie wygląda. Szkoły nie mają odpowiednich sal, dyrektor
                najlepiej przygotowanej podstawówki w moim (niemałym!) mieście
                pochwalił się: "My w jednej sali mamy wykładzinę dywanową". Nie ma
                kto pilnować dzieci, nie ma pomocy dydaktycznych i zabawek, nie ma
                odpowiedniej kadry nauczcielskiej... a wszystko to jest w
                przedszkolach. po kiego diabła więc to zmieniać? Moim zdaniem
                wystarczy obowiązkowe przedszkole dla 5 latków.
                W polskich przedszkolach dzieci bardzo dużo się uczą, rozwijają -
                myślę, ze więcej i lepiej niż w niejednej szkole europejskiej
                • ann_a30 Re: pozwolę sobie 09.01.09, 11:32
                  Gdybym mieszkała w Pl rozważałabym edukację domową. Taki zresztą miałam plan,
                  ale wyjechaliśmy.
                  https://suwaczki.maluchy.pl/li-25059.png
                  • mader1 nie czuj się zbyt bezpiecznie :((( 09.01.09, 11:43
                    Bycie w Anglii nie wystarcza, by poczuć się w materii wychowania dziecka
                    bezpiecznie... Przeczytałam w "Perspektywach" i ... no... zdumiałam się.
                    "Loesja Delves, 22 lata, Londyn:
                    U nas też jest impreza podobna do waszej studniówki, ale po zakończeniu
                    wszystkich lekcji, zazwyczaj w maju. Odbywa się zazwyczaj w wynajętym miejscu,
                    wraz z nauczycielami. Na mojej nie działo się nic ciekawego ponad to, że wszyscy
                    się upili. Nauczyciele kupowali alkohol uczniom, podczas gdy inni nauczyciele
                    starali się ich powstrzymać.
                    Potem mamy egzaminy pod koniec czerwca, po których jest druga impreza, już mniej
                    oficjalna i bardziej szalona. Organizują ją sami uczniowie, wymyślają wtedy
                    jakiś temat, w moim przypadku była to bitwa wodna. Wszyscy chlapaliśmy się wodą,
                    wylądowaliśmy nawet w fontannie, oczywiście bardzo pijani.
                    W małych miasteczkach, w dniu zakończenia egzaminów, wszystkie sklepy zamykają
                    się wcześniej, gdyż sklepikarze boją się, że będą mieć potłuczone szyby. Cała
                    okolica potrafi przerodzić się w totalną anarchię, a na ulicach jest dużo policji."


                    www.perspektywy.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=920&Itemid=345
                    Polscy nauczyciele wydali mi się w porównaniu całkiem nieźli smile)))))))
                    • ann_a30 Re: nie czuj się zbyt bezpiecznie :((( 09.01.09, 13:55
                      Nie mieszkam w Anglii, a w Szkocji, na Szetlandach, a to inny system edukacji i
                      w ogóle inna bajka. Mieszkałam w Anglii i widzą różnicę. Oczywiście nie mówię,
                      że szkoła to najlepsze rozwiązanie. Jestem za edukacją domową, ale angielskiego
                      dziecko ode mnie się nie nauczy. I nie zda innych przedmiotów po angielsku, bo
                      ja w tym języku do niego nie mówię. Mimo że język znam. Niestety w UK szkoła
                      szkole nierówna. Taka szkoła jaka okolica.
                      • mader1 Re: nie czuj się zbyt bezpiecznie :((( 09.01.09, 14:06
                        Niestety w UK szkoła
                        > szkole nierówna. Taka szkoła jaka okolica.

                        W Polsce też szkoła szkole nierówna, a w tych szkołach nauczyciele tez są różni...
                        Zacytowałam to, bo chyba niezależnie w jakiej jest się szkole ( i w jakim
                        kraju), trzeba być czujnym i przygotowanym na niespodzianki, nie zawsze miłe.
                  • minerwamcg Re: pozwolę sobie 09.01.09, 12:13
                    ann_a30 napisała:
                    > Gdybym mieszkała w Pl rozważałabym edukację domową.

                    Nam chwilowo ani się śni gdziekolwiek wyjeżdżać, ale edukację domową
                    poważnie rozważamy smile Przynajmniej na wczesnym etapie, żeby był czas
                    przetestować pomysł, skorygować ewentualne błędy lub nawet się
                    wycofać w razie niepowodzenia. Bo w sumie to jesteśmy za edukacją
                    sześciolatków, kto mówi, że nie, w końcu pięcio- i cztero- i
                    trzylatek też cały czas się uczy - ale nie w trybach szkolnej
                    machiny.
                • a_weasley Re: pozwolę sobie 09.01.09, 15:19
                  mamalgosia napisała:

                  > Moim zdaniem wystarczy obowiązkowe przedszkole
                  > dla 5 latków.

                  Chyba żeby państwo mogło wcześniej przejąć kontrolę nad wychowaniem dzieci.
                  Po moim trupie!
                  • franula Re: pozwolę sobie 09.01.09, 21:10
                    mamalgosia napisała:

                    > Moim zdaniem wystarczy obowiązkowe przedszkole
                    > dla 5 latków.

                    >Chyba żeby państwo mogło wcześniej przejąć kontrolę nad wychowaniem
                    dzieci.
                    >Po moim trupie!

                    mam nadzieję że obejdzie się bez ofiar w ludziach ale ja jestem za.
                    Im wczesniej nadrabiane sa zaniedbania edukacyjne tym lepiej. W
                    wieku lat siedmiu już jest troszkę późno.

                    Prywatny przykład : inteligentny szesciolatek sasiad letnego domu na
                    wsi (tam mieszkający) z porządnej rodziny, żadna patologia nie umiał
                    ulozyć układanki którą rozwalała moja dwuipólletnia wówczas córka.
                    Podobnie domino, i inne gry.

                    Zdecudowanie jestem wielbicielką przedszkoli.
                    • paszczakowna1 Re: pozwolę sobie 09.01.09, 21:36
                      > > Moim zdaniem wystarczy obowiązkowe przedszkole
                      > > dla 5 latków.

                      Moim też - tzn nie przedszkole, ale edukacja.

                      >
                      > >Chyba żeby państwo mogło wcześniej przejąć kontrolę nad wychowaniem
                      > dzieci.
                      > >Po moim trupie!

                      Ale w czym problem? Przecież i tak nie mogą zrobić 'obowiązkowego przedszkola',
                      tylko 'obowiązkową edukację'. Jak ktoś będzie chciał robić 'home-schooling' (a
                      pewnie sporo osób będzie chciało), będzie mógł robić. Przyjdzie ktoś się
                      przyjrzeć dziecku, czy umie liczyć do dziesięciu i dzieli słowa na sylaby (czy
                      jakie są tam normy na 5 lat), i OK. A faktycznie do dzieci zaniedbanych będzie
                      można tak łatwiej dotrzeć.

                      I skąd to demonizowanie przedszkoli? Z tego co mi wiadomo, tam naprawdę się (w
                      znakomitej większości) nic złego nie dzieje.

                      > Prywatny przykład : inteligentny szesciolatek sasiad letnego domu na
                      > wsi (tam mieszkający) z porządnej rodziny, żadna patologia nie umiał
                      > ulozyć układanki którą rozwalała moja dwuipólletnia wówczas córka.
                      > Podobnie domino, i inne gry.

                      Za to, podejrzewam, na wsi wszędzie sam trafiał, i potrafił zrobić zakupy w
                      sklepie.
                      • a_weasley Re: pozwolę sobie 09.01.09, 22:19
                        paszczakowna1 napisała:

                        > Ale w czym problem? Przecież i tak nie mogą
                        > zrobić 'obowiązkowego przedszkola', tylko
                        > 'obowiązkową edukację'.

                        To znaczy kto im zabroni? A poza tym ja sobie nie życzę, żeby mi się ktoś wtrącał.

                        > Jak ktoś będzie chciał robić 'home-schooling'
                        > (a pewnie sporo osób będzie chciało),
                        > będzie mógł robić.

                        Chyba że przepisy szczególne będą stanowiły inaczej. W Niemczech na przykład w
                        ogóle takie zwierzę nie istnieje. Od 1938 roku.

                        > Przyjdzie ktoś się przyjrzeć dziecku,

                        A ja sobie właśnie kategorycznie nie życzę, żeby się jakaś urzędowa osoba
                        przyglądała mojemu dziecku nie pytając mnie o zgodę. Nigdy nie wiem, co ktoś dla
                        dobra dzieci wymyśli.

                        > czy umie
                        > liczyć do dziesięciu i dzieli słowa na sylaby
                        > (czy jakie są tam normy na 5 lat), i OK.

                        I kolejny debilizm, bo na przykład ja w wieku 4 lat miałem problem z
                        pozapinaniem guzików, a w wieku 5 lat płynnie czytałem. Obie te umiejętności
                        opanowałem mniej więcej równolegle. Z wiązaniem butów trzeba było jeszcze poczekać.
                        Polecam zresztą lekturę dyskusjio głoskowaniu. Żywcem mi to przypomina wspomnienia Minerwy, której w szkole
                        kazano czytać każdy wyraz osobno, pomimo że już czytała płynnie - i rodzice z
                        przerażeniem stwierdzili, że dziecko po roku nauki w szkole czyta GORZEJ niż
                        wprzódy.

                        > A faktycznie do dzieci zaniedbanych będzie
                        > można tak łatwiej dotrzeć.

                        To naprawdę nie jest mój problem. Ja odpowiadam za swoje dzieci.

                        > I skąd to demonizowanie przedszkoli? Z tego
                        > co mi wiadomo, tam naprawdę się (w
                        > znakomitej większości) nic złego nie dzieje.

                        Zapewne zmuszanie dziecka do spożycia własnego pawia nie jest zjawiskiem
                        nagminnym. Ja zresztą niczego nie demonizuję. Ja sobie po prostu nie życzę
                        wyręczania mnie na siłę. Gdyby ktoś chciał wprowadzić obowiązkowe wyjazdy na
                        obozy harcerskie, wierzgałbym tak samo.

                        > Za to, podejrzewam, na wsi wszędzie sam
                        > trafiał, i potrafił zrobić zakupy w sklepie.

                        Ale cóż stąd, skoro tego w teście nie sprawdzają.
                        • minerwamcg Re: pozwolę sobie 09.01.09, 22:55
                          Arthur napisał:
                          > Żywcem mi to przypomina wspomnienia Minerwy, której w szkole
                          > kazano czytać każdy wyraz osobno, pomimo że już czytała płynnie -
                          > i rodzice z przerażeniem stwierdzili, że dziecko po roku nauki w
                          > szkole czyta GORZEJ niż wprzódy.

                          Iii, diabła tam gorzej. Dzieciątko było cwane, w szkole dukało z
                          elementarza "Murzynek. Bambo. W. Afryce. Mieszka. Czarną. Ma. Skórę.
                          Ten. Nasz. Koleżka." a w domu brało gazetę i trzaskało jak karabin
                          maszynowy "Uchwały XII Plenum KC PZPR jedynie słuszną drogą w
                          procesie kształtowania socjalistycznej gospodarki".
                          Przerażenie rodziców pochodziło z upewnienia się, że nauczycielka
                          może być aż taką kretynką, i że taka kretynka uczy ich dziecko...
                          • minerwamcg P.S. 09.01.09, 23:13
                            Problem z ewentualnym "sprawdzaniem" jest ten, że dziecko to też
                            człowiek, tylko mały smile Ma prawo do pewnych nierównomierności i na
                            pewno nie powinny one być traktowane ani jak wady rozwojowe, ani jak
                            opóźnienia w edukacji. Wiązanie butów na kokardkę też opanowałam
                            później niż alfabet - i co najśmieszniejsze, nie wpłynęło to
                            bynajmniej na moją ogólną sprawność manualną. Jako ośmiolatka
                            robiłam na drutach i szydełkiem, jako dziesięciolatka wyhaftowałam
                            serwetkę.
                            Tymczasem przyszłaby do domu jakaś pani kontrolerka, nauczona w
                            mądrych wytycznych, że dziecko czteroletnie powinno umieć wiązać
                            buty - i na widok moich wysiłków zakrzyknęłaby wielkim głosem "ależ
                            temu dziecku dzieje się krzywda! Zaniedbali państwo jego rozwój!
                            Musi natychmiast iść do przedszkola na zajęcia rehabilitacyjne,
                            reedukacyjne, rebimbambumbracyjne i rebrekekeksacyjne! Jeżeli nie,
                            zostaną państwo pozbawieni praw rodzicielskich."
                            • paszczakowna1 Re: P.S. 10.01.09, 19:31
                              Minerwo, ale norm rozwojowych naprawdę nie układali kompletni kretyni. Jak się o
                              tym czyta, wydają się śmiesznie niskie, ale to właśnie dlatego, żeby uwzględnić
                              nierównomierności rozwojowe. Zresztą psychologów uczą, że stosuje się je
                              orientacyjnie. A takie zjawisko, jak dzieci zaniedbane istnieje, i lepiej, gdyby
                              się to dało wychwycić wcześniej niż później.

                              NB, ja zawiązywać sznurówki na kokardkę nauczyłam się, i to po licznych a
                              pracochłonnych ćwiczeniach, dopiero w wieku lat sześciu. A serwetki haftowałam
                              (mniejsza z tym, że urodziwe to one nie są) jako ośmiolatka. Zawiązywanie na
                              kokardkę to b. skomplikowana czynność...
                              • a_weasley Re: P.S. 10.01.09, 20:12
                                paszczakowna1 napisała:

                                > Minerwo, ale norm rozwojowych naprawdę nie
                                > układali kompletni kretyni.

                                Być może.
                                Ale w ciągu ostatnich 35 lat, bo tyle minęło, odkąd zacząłem mieć do czynienia z
                                polskim systemem oświatowym, stało się w tym systemie zbyt wiele rzeczy, za
                                którymi mogą stać albo kretyni, albo sabotażyści i tertium non datur, bym taką
                                pewność mógł mieć.

                                > wydają się śmiesznie niskie, ale to właśnie
                                > dlatego, żeby uwzględnić nierównomierności

                                Krótko mówiąc, żeby równać w dół.
                                I potem mamy jako lekturę dla klasy IV książki, które przeczytałem od deski do
                                deski w przedszkolu.

                                > Zresztą psychologów uczą, że stosuje się je
                                > orientacyjnie.

                                Sęk w tym, że człowiek jest z natury istotą miłującą wygodę i woli od-do.
                                Dlaczegóż by pani kontrolerka zbrojna w licencjat psychologii uzyskany w Wyższej
                                Szkole Lansu i Transu miała nie miłować? Zwłaszcza jeśli jest zaprogramowana na
                                wyłapywanie zaniedbań?
                                Poza tym zaś dla mnie problemem jest sam nadmiar zainteresowania państwa
                                dziećmi. Zwłaszcza gdy rzecz dzieje się w Związku Demokratycznych Państw
                                Europejskich i łacno się może okazać, że moje dziecko jest zaniedbane
                                wychowawczo, ponieważ na Wietnamczyków mówi ksenofobicznie "krasnoludy" (pani
                                kontrolerka nie ma przecież obowiązku znać Sapkowskiego) i nie zna słowa po
                                angielsku (co prawda równocześnie czyta po rosyjsku, gdy norma przewiduje
                                początki nauki czytania po polsku, ale to się nie liczy).
                                Już nawet nie mówię o tym, jakie wróżenie z fusów odchodzi przy egzegezie
                                rysunków dzieci...

                                > lepiej, gdyby się to dało wychwycić wcześniej
                                > niż później.

                                Być może. Molestowanie seksualne też istnieje, też lepiej i też nie życzę sobie,
                                żeby ktoś w tym celu pakował się z butami w moją rodzinę.
                                • paszczakowna1 Re: P.S. 10.01.09, 22:59
                                  > > wydają się śmiesznie niskie, ale to właśnie
                                  > > dlatego, żeby uwzględnić nierównomierności
                                  >
                                  > Krótko mówiąc, żeby równać w dół.

                                  Norma rozwojowa, to np. że trzylatek ma mówić. Nie dlatego, żeby większość
                                  dzieci nie mówiła w wieku lat dwóch (bo mówi), ale że niemówienie w wieku lat
                                  dwóch nie jest powodem do niepokoju. Bo dzieci rozwijają się nierównomiernie.
                                  Teraz jaśniej?

                                  > I potem mamy jako lekturę dla klasy IV książki, które przeczytałem od deski do
                                  > deski w przedszkolu.

                                  Lektury to zgoła odrębny temat, i niełatwy. Bo co tu zrobić? Ty przeczytałeś, a
                                  90% dzieci nie.

                                  Inna rzecz, że bywają faktycznie wyjątkowo nietrafione, choć pod tym względem
                                  akurat się chyba poprawiło od czasow mojego dziecinstwa - jak bardzo cenie
                                  Prusa, tak 'Anielki' po traumie wczesnopodstawowkowej do tej pory do reki nie
                                  wzielam.
                                  • minerwamcg Re: P.S. 10.01.09, 23:58
                                    paszczakowna1 napisała:

                                    > Lektury to zgoła odrębny temat, i niełatwy. Bo co tu zrobić? Ty
                                    > przeczytałeś, a 90% dzieci nie.

                                    Przperaszam bardzo, ale "Sto bajek" Brzechwy, bo o nie w
                                    przytoczonym przykładzie chodziło, to NIE jest lektura dla
                                    dziesięciolatka.
                                    Nawet jeżeli 90 procent dzieci nie poznało ich w przedszkolu (co
                                    gdyby było prawdą byłoby argumentem za likwidacją tych przedszkoli).
                                    • paszczakowna1 Re: P.S. 11.01.09, 12:01
                                      Wykaz lektur dla klasy 4 szkoły pds jest np. tutaj:
                                      biblioteka_wisniewo.republika.pl/lektury.htm#4p , i bajek Brzechwy w nim
                                      nie ma. Trudno więc, bym się mogła domyśleć, o co chodziło, bo wydawało mi się,
                                      że rozmawiamy o stanie teraźniejszym. (Można mieć poważne zastrzeżenie co do
                                      jakiś 50% pozycji, ale akurat, moim zdaniem, nie tego rodzaju.) NB, większość
                                      dzieci w przedszkolu nie umie czytać, więc takie, które 'przeczytały' lektury
                                      szkolne w przedszkolu będą zawsze należeć do mniejszości.

                                      • minerwamcg Re: P.S. 11.01.09, 14:11
                                        Napisałam "poznało je", nie "przeczytały".
                              • minerwamcg Mam coraz większe wątpliwości... 16.01.09, 20:23
                                paszczakowna1 napisała:

                                > Minerwo, ale norm rozwojowych naprawdę nie układali kompletni
                                kretyni.

                                Nie? Jasteś pewna? No to zapraszam do lektury!

                                wyborcza.pl/1,75248,6166842,Superprzedszkolak_2009.html
                                > Jak się o tym czyta, wydają się śmiesznie niskie

                                Albo wręcz przeciwnie...

                                > A takie zjawisko, jak dzieci zaniedbane istnieje, i lepiej, gdyby
                                > się to dało wychwycić wcześniej niż później.

                                Jeszcze trochę fantazji i z wychwyceniem nie będzie problemu:
                                opóźnionych jest 100% na 100%...
                    • mama_kasia Re: pozwolę sobie 09.01.09, 21:51
                      > Prywatny przykład : inteligentny szesciolatek sasiad letnego domu na
                      > wsi (tam mieszkający) z porządnej rodziny, żadna patologia nie umiał
                      > ulozyć układanki którą rozwalała moja dwuipólletnia wówczas córka.
                      > Podobnie domino, i inne gry.

                      Ależ każde dziecko jest inne smile
                      Moja cała trójka wychowana bez przedszkola.
                      Przypuszczam, że jest w całkiem dobrej kondycji smile
                      Choć przyznaję - nieśmiałe bardzo córki są - ale to
                      raczej nie brak przedszkola, a geny wink
                      • franula Re: pozwolę sobie 09.01.09, 23:28
                        Weasleyu, argumenty które podajesz są właściwie argumenatmi
                        przeciwko obowiązkowej edukacji w ogóle niż przeciwko wiekowi.Na
                        marginesie, zerówka ma zniknąć po obniżneiu wieku.


                        Paszczakówno, na pewno z tymiz akupami trafiłaś. Ale na lekcję
                        matematyki moje dziecko będzie jednak lepiej przygotowane niż tamto.


                        Mamo_Kasi nie mam watpliwości. Ale ile jest takich rodzin jak Twoja?
                        Gdze robi się jakieś programy? Prowadzi jakąkolwiek edukację?
                        • a_weasley Re: pozwolę sobie 10.01.09, 00:11
                          franula napisała:

                          > Weasleyu, argumenty które podajesz są
                          > właściwie argumenatmi przeciwko obowiązkowej
                          > edukacji w ogóle niż przeciwko wiekowi.

                          Ja wiem o tym.
                          Tyle, że problem występuje tym ostrzej, im młodsze dziecko; argumenty natomiast
                          za edukacją państwową w ogóle, a przymusem szkolnym w szczególności, przeciwnie,
                          zyskują na znaczeniu z wiekiem dziecka.

                          > Na marginesie, zerówka ma zniknąć po obniżneiu wieku.

                          Jeżeli będziemy dalej jedli tyle żab, bociany w krótkim czasie wyginą z głodu.
                          Najpierw urządzono zerówkę przy szkole. Potem ją wystawiono do przedszkola.
                          Teraz z kolei sześciolatki mają wrócić do szkoły, z tym że tym razem jako
                          pierwszoklasiści, jednakowoż do pierwszej klasy urządzonej na obraz i
                          podobieństwo zerówki...

                          > Paszczakówno, na pewno z tymiz akupami trafiłaś.
                          > Ale na lekcję matematyki moje dziecko będzie
                          > jednak lepiej przygotowane niż tamto.

                          Być może. Jeśli tak, jest to argument poważny - oczywiście jeśli pojmujemy
                          edukację jako cykl testów sprawdzających umiejętność rozwiązywania testów.
                          Bo z rachunkami dziecko, które samodzielnie robi zakupy, jest niewątpliwie
                          otrzaskane.

                          > Mamo_Kasi nie mam watpliwości. Ale ile jest
                          > takich rodzin jak Twoja?
                          > Gdze robi się jakieś programy? Prowadzi
                          > jakąkolwiek edukację?

                          Ja sobie ze swojego rodzinnego domu żadnych "programów" nie przypominam, a do
                          szkoły podstawowej - z rocznym epizodem nietypowego przedszkola i tzw. ogniska
                          przedszkolnego po drodze - trafiłem na tyle dobrze przygotowany, że najbliższa
                          Wielkanoc zastała mnie już w II klasie.
                          W III klasie uczono, co to jest dworzec kolejowy. Ja wtedy potrafiłem
                          opowiedzieć historię kolei od czasów przedstephensonowskich.
                          Znaleźć kolej transandyjską i transsyberyjską na mapie też, bo w wieku 6 lat nie
                          można mnie było w domu oderwać od atlasu świata (chyba że akurat uczyłem się na
                          pamięć planu Warszawy). Wątpię, by mnie w przedszkolu nauczono czytać mapy,
                          zważywszy, że należało to do programu klasy IV.
                          Z drugiej strony można uznać, że dziecko nie powinno się za dużo nauczyć zbyt
                          wcześnie, bo potem się nudzi w szkole, zarabia piątki lewą ręką, to je
                          demoralizuje i rozleniwia, drażni kolegów, narażając delikwenta na
                          prześladowanie rówieśnicze...
                          • franula Re: pozwolę sobie 10.01.09, 09:43
                            mysle że tez nie jesteś Weasleyu najbardziej typowym przykąldem
                            eduakcjismile

                            Z mojej strony raczej EOT ale z ciekawości co to znaczy?
                            "Najpierw urządzono zerówkę przy szkole. Potem ją wystawiono do
                            przedszkola."
                            jak pamiecią siegam zerówki byly przy przedszkolach, dopiero potem
                            częsciowo przeniesiono je dos zkół i teraz funkcjonuja pół na pół i
                            np. w Warszawie chcą je w calości przenieśc do szkół by zrobic
                            miejsce dla trzylatków dla których brakuje miejsc.
                            Ale nie sięgam pamięcią dostatecznie daleko?
                            • a_weasley Re: pozwolę sobie 10.01.09, 11:22
                              franula napisała:

                              > mysle że tez nie jesteś Weasleyu najbardziej
                              > typowym przykąldem eduakcjismile

                              Zapewne nie, podobnie zresztą jak Minerwa, natomiast oboje jesteśmy żywymi
                              dowodami, że edukacja zorganizowana od czwartego roku życia nie jest do
                              zbawienia koniecznie potrzebna - i tylko o to mi chodziło.

                              > jak pamiecią siegam zerówki byly przy przedszkolach,
                              <ciach>
                              > Ale nie sięgam pamięcią dostatecznie daleko?

                              Najpewniej nie. Zerówkę ze szkoły do przedszkola przeniesiono w roku 1991.
                              Znam taką rodzinę, gdzie średnia siostra *1983 poszła do I klasy w roku 1990,
                              najmłodsza, *1985, powinna była w rok później iść do zerówki (do przedszkola nie
                              chodziła żadna, znam wszystkie trzy i nie robią wrażenia upośledzonych
                              społecznie). W szkole rzecz jasna. Wyglądała tego jak kania dżdżu, ze starszymi
                              bawiła się głównie w szkołę, po czym okazało się, że zerówkę przenoszą do
                              przedszkola. Dziewczę zaparło się zadnimi łapami, że do przedszkola w tej
                              sytuacji za żadne ciastko nie pójdzie, chce do szkoły i szlus.
                              I faktycznie posłano ją do szkoły od 6 lat, bez przedszkola, bez zerówki, z
                              dobrym skutkiem.
                              • franula Re: pozwolę sobie 10.01.09, 12:05
                                cóż ja do zerówki chodziłam do przedszkola w roku 83 a kiedy poszlam
                                do szkoly z cała pewnością w tej skzole zerówka nie istniała zatem
                                widocznie zmiany istnaily w obie strony.
                                • minerwamcg Re: pozwolę sobie 10.01.09, 13:47
                                  A myśmy do zerówki nie chodzili wcale, bo za naszych czasów jeszcze
                                  takowych nie było. Poszliśmy do szkoły, gdzie nie było dywanów i
                                  pluszaków, tylko ławki i tablica - ale mieliśmy wtedy "aż" siedem
                                  lat...
                                  Pamiętam natomiast, że jak wprowadzono zerówkę, gdzieś pod koniec
                                  lat 70., to w mojej byłej podstawówce mieściła się ona właśnie w
                                  szkole. Miała osobne wejście, własną szatnię i klasy z zabawkami.
                    • a_weasley Re: pozwolę sobie 09.01.09, 22:04
                      Franula na słowa me:

                      >> Chyba żeby państwo mogło wcześniej przejąć
                      >> kontrolę nad wychowaniem dzieci.
                      >>Po moim trupie!

                      > mam nadzieję że obejdzie się bez ofiar w ludziach

                      Ja też mam nadzieję, że ten pomysł polegnie. Niech go sobie dalej realizują w Korei:

                      "Grupa młodsza, czterolatków, ma takie przedmioty jak: Dzieciństwo Wielkiego
                      Wodza, Dzieciństwo Ukochanego Przywódcy. Dzieci starsze, pięcioletnie, uczą się
                      życia Wielkiego WOdza, życia Ukochanego Przywódcy, języka koreańskiego, tańców i
                      piosenek.
                      Powiedzcie, dzieci, gdzie i kiedy urodził się Szanowny i Kochany Wielki Wódz,
                      towarzysz Kim Ir Sen?"

                      > Im wczesniej nadrabiane sa zaniedbania edukacyjne
                      > tym lepiej. W wieku lat siedmiu już jest troszkę
                      > późno.

                      Pięć to też późno. Najlepiej zacząć od żłobka!

                      > Zdecudowanie jestem wielbicielką przedszkoli.

                      Twoje prawo. A ja nie. Też moje prawo. Mam pierwszeństwo w wyborze wychowania,
                      jakie będzie dane moim dzieciom. Powszechna Deklaracja Praw Człowieka mi to
                      gwarantuje.
                      Jak dla mnie, pani Hall może posłać dzieci do piatidniowki nawet. Ale swoje. Od
                      moich niech się odkopuluje.
                    • mamalgosia Re: pozwolę sobie 09.01.09, 22:18
                      Chodzi mi o to, że jeżeli 6latek ma mieć obowiązkową zerówkę, to
                      dobrze byłoby mu dać rok jeszcze przed nauką na bycie z grupą, na
                      poznanie funkcjonowania grupy. Bo w domu jest przecież zupełnie
                      inaczej.
                      Ale jeśli przez to miałby weasley zginąć, to nie ma sprawy: edukacja
                      domowa foreversmile
                      • a_weasley Apetyt państwa rośnie w miarę jedzenia 09.01.09, 22:29
                        Mamalgosia napisała:

                        > Chodzi mi o to, że jeżeli 6latek ma mieć
                        > obowiązkową zerówkę, to dobrze byłoby mu dać
                        > rok jeszcze przed nauką na bycie z grupą, na
                        > poznanie funkcjonowania grupy.

                        Dlaczego w ogóle wprowadzono obowiązkową zerówkę? M.in. po to, by zapewnić
                        sześciolatkowi to, o czym piszesz.
                        Teraz okazuje się, że przed zerówką, która jest wstępem do szkoły, potrzeba
                        jeszcze wstępu do wstępu. Tym sposobem państwowa edukacja MUSI objąć już
                        pięciolatków.
                        Następnie obniżamy wiek szkolny do 6 lat. Do zerówki idzie zatem pięciolatek,
                        który, jako się rzekło, potrzebuje wstępu do wstępu, czyli już wiek poborowy
                        obniża się do lat czterech.
                        Ostatecznie wiadomo, że źródłem wszelkiego zła jest rodzina, a najgorszym
                        wrogiem dziecka ojciec i matka.
                        Co dalej?
                        • mama_kasia Re: Apetyt państwa rośnie w miarę jedzenia 10.01.09, 10:09
                          > Dlaczego w ogóle wprowadzono obowiązkową zerówkę? M.in. po to, by zapewnić
                          > sześciolatkowi to, o czym piszesz.
                          > Teraz okazuje się, że przed zerówką, która jest wstępem do szkoły, potrzeba
                          > jeszcze wstępu do wstępu. Tym sposobem państwowa edukacja MUSI objąć już
                          > pięciolatków.
                          > Następnie obniżamy wiek szkolny do 6 lat. Do zerówki idzie zatem pięciolatek,
                          > który, jako się rzekło, potrzebuje wstępu do wstępu, czyli już wiek poborowy
                          > obniża się do lat czterech.

                          Dokładnie tak to widzę.

                          Moje dzieci trafiały do zerówki jako wstępu do szkoły.
                          Zerówka zresztą przy szkole, ale w oddzielonym miejscu -
                          w suterenie. Mała sala, ale za to osobne wc, osobne wejście,
                          szatnia.
                    • a_weasley Boże, broń rodzinę od przyjaciół... 12.01.09, 16:29
                      Padło tu parę zdań o tym, że ktoś powinien się dziecku (zapewne domowi tyż)
                      przyjrzeć i ewentualnie zatroszczyć się o poprawę jego losu.
                      Minerwa właśnie w sąsiednim wątku zalinkowała piękny przykład troski państwa o dzieci. Tu akurat chodzi o objawienia. W
                      Wielkiej Brytanii chodziło (przy adopcjach co prawda) o
                      • a_weasley Boże, broń rodzinę od przyjaciół - c.d. 12.01.09, 16:42
                        homofobię.
                        Poczekawszy, i seksizm będzie problemem, np. jeśli się okaże, że gotuje zawsze
                        mama, a auto prowadzi zawsze tata (o tym, kto zmywa, jakoś się nie zgadało).
                        Zresztą, po co ideologia? Jak w co drugim autobusie można by przy odrobinie
                        twórczego podejścia zatrzymać dowód rejestracyjny, tak jeśli nie w każdej, to w
                        co drugiej rodzinie coś się znajdzie. Tu tata dał w ząbki, a tu nie chciał kupić
                        trąbki. Tu babcia ubiera dziecko za ciepło, a tu mama pozwala chodzić po
                        drzewach wyższych niż przewiduje norma. Tu dziecko ma źle leczoną alergię na
                        koty, a tu dziecko za dużo się bawi z kotami. Przykłady dotyczące relacji
                        emocjonalnych w rodzinie też by się znalazło, bo nie ma rodzin zdrowych, są
                        tylko niedokładnie zdiagnozowane... Boże, strzeż moje dzieci od przyjaciół!
                        Przed wrogami sam je obronię!
                        Oczywiście te wszystkie Children Protecty, Jugendamty i inne Środy kochają
                        dzieci i chcą dobrze. Proponuję powołać jakąś służbę złożoną z ludzi, którzy
                        dzieci nie znoszą i chcą dla nich źle, i żeby im też nie wychodziło.
                        • nati1011 Re: Boże, broń rodzinę od przyjaciół - c.d. 16.01.09, 21:59
                          No Arthur powinieneś przecież wiedzieć, ze jak nie da sie zniewolić
                          cąłego społeczeńśtwa to najlepiej zabrać rodzinom dzieci sad(

                          ALe spokojna głowa - obecnie ogłupianie społeczeńśtwa jewropy
                          następuje w takim tempie, ze - mam nadzieję - jeszcze jakiś czas nie
                          zabiorą nam dzieci. Prędzej nas zaczna zamykać w jakiś parkach
                          rozrywki obworząc po okolicy jako przykłąd zacofania i ciemnogrodu ;-
                          )

                          Swojego czasu mnie uspokajaliście - i chyba sama już się
                          przekonałam - jeżlei dziecko wyjdzie ze zdrowej, kochającej się
                          rodziny, to jest jakby zaszczepione na całą głupotę tego świata i
                          nawet jak na moment załapie jakiegoś "wirusa" to i tak zdoła go
                          pokonać.

                          Róbmy więc swoje. Jeżlei Bóg z nami to kto przeciwko nam.

                          Choć swoja drogą nie sądziłam, ze dożyję czasów, gdy dzieciom nie
                          bezie wolno mówić mama i tata tylko rodzic A i rodzic B. Chyba mimo
                          wszystko łątwiej było nawet w czasach wojny. Tam przynajmniej wróg
                          był oczywisty i właściwie określony sad
    • a_weasley Ja już głupieję 09.01.09, 15:23
      A powodem jest tainformacja.
      Na czym właściwie w tej chwili stoimy i na jak długo?
      • mamalgosia "można objąć" 09.01.09, 15:46
        I o to mi właśnie chodzi. Bo straszyli i projekt był, że 2005 już
        obowiązkowo, a teraz że za decyzją rodziców.
        O ten rocznik mi prywatnie chodzi.

        Natomiast co do całokształtu to nadal do bani.
        • franula Re: "można objąć" 09.01.09, 21:11
          prywatnie mnie interesuje rocznik 2004. I 2008 ale to jescze daleka
          przyszłość...
          • mamalgosia Re: "można objąć" 09.01.09, 22:41
            2008 to już na pewno ma przechlapane.
          • mamalgosia P.S. 09.01.09, 22:43
            proszę uzupełnić braki na fotoforum, Kasia tam już mocno
            przeterminowanasmile
            • franula Re: P.S. 09.01.09, 23:06
              Kasia nie tylko przeterminowan ale nawet zarchwizowanasmile

              a 2008 cóż. "Kiedyś tam będziesz spodnie miał na szelkach, kiedyś
              tam, kiedyś tam"
      • paszczakowna1 Re: Ja już głupieję 09.01.09, 21:40
        Coraz bardziej mnie frapuje, za co właściwie posłom płacimy, i to nieźle. Bo co
        ustawa (na obojętny temat), to większy gniot. Zupełnie niezależnie od
        dominujących partii w parlamencie. Nawet jak rzekomo chcą, to i tak nie potrafią
        sensownego dokumentu zrobić.
        • mamalgosia cnota stanu 09.01.09, 22:16
          Wierzę, że jak ktoś zostaje papieżem, to wraz z tym stanem dostaje
          bezustanną asystencję Ducha św. Taka łaska stanu. Może więc jak
          zostaje się posłem, automatycznie się głupieje?
          • minerwamcg Re: cnota stanu 10.01.09, 00:00
            W takim razie trzeba by to nazwać "wadą stanu" smile
            Potraktowałam to, co napisałaś, z całą powagą i zastanowiłam się nad
            kilkoma znajomymi, którzy zostali posłami. Czy zgłupieli?
            Cholibka, nienajlepiej to o nich świadczy, ale... tak. W większości
            wypadków tak.
            • mamalgosia Re: cnota stanu 10.01.09, 17:58
              ale ogólnie to smutne jest, no nie?
      • mama_kasia Re: Ja już głupieję 09.01.09, 21:55
        U nas posyłają teraz nauczycieli na szkolenia, aby potrafili
        wspomóc rodziców w decyzji, czy dziecko z rocznika 2003 posłać
        do I-ej klasy. Już się umówiłam z wychowawczynią szkolnej zerówki
        z rejonu, że pomoże mi "zdiagnozować" córkę - rocznik 2003, luty.
        Póki co pomalutku sobie w domu robimy to i owo zarówno z
        programu 5-latków jak i 6-latków - ale baaardzo powolutku smile
        • mamalgosia Re: Ja już głupieję 09.01.09, 22:20
          Mam nadzieję, że będzie można się tej diagnozie sprzeciwić - gdyby
          tak jednak okazało się, że mój Młodszy się będzie nadawał do szkoły
          w wieku 6 lat (choć raczej nie sądzę)
          • ekan13 Re: Ja już głupieję 09.01.09, 23:40
            To ja niniejszym uczepiam się słów "na wniosek rodziców" i tej wersji będę się z uporem maniaka trzymaćsmile
            • mamalgosia Re: Ja już głupieję 10.01.09, 13:55
              no i żeby wniosek nie był domniemamysmile
              W Klubie Książki jak nie wypowiesz umowy, to znaczy że ją
              podpisujeszsmile
    • lolinka2 Re: harmonogram obniżania wieku szkolnego 10.01.09, 19:56
      prawda jest taka, że my sami często przed dojrzałość emocjonalną 6-
      latka rozumiemy stan wyprzedzający o lata świetlne rzeczywiste 7-
      latki... mam w tym roku przykład. Moje, pozaburzane mocno dziecko, z
      IQ 126, przeszła badania w poradni, bo psycholożka uznała, że da radę
      bo komunikatywna jest, w szkole psycholog też ją badała i miała
      ogroooooomne obiekcje, w klasie jest najmłodsza (luty 2002) i akcje
      takie, dzieciaki przegrywając w coś - płaczą, odmawiają pracy w
      książkach, co niektóre chciały uciekać z klasy, mama się spóźni 5
      minut po dziecko - histeria... i to są dzieci uznane za grupę zdolną.
      Ja krzaczę.... Natalia przy nich wychodzi na najdojrzalszą mimo
      rozpoznań psychiatrycznych i innych akcji...
      • mamalgosia Re: harmonogram obniżania wieku szkolnego 10.01.09, 20:53
        Całkiem być może. Ja na przykład oceniam mojego 6latka za
        niedojrzałego do szkoły - emocjonalnie właśnie.
        Ale może wśród innych niedojrzałych okaże się w górnych wartościach
        przedziału?smile

        Dojrzały czyniedojrzały - chcę by jako 6 latki moje Dzieci bawiły
        się w naszym fantastycznym przedszkolu!
        • verdana Re: harmonogram obniżania wieku szkolnego 11.01.09, 12:54
          A ja się przekonałam, ze moja ocena starszych dzieci byla kompletnie
          do bani - jednak potrzebny byl pecjalista, aby ocenic, czy sa
          inteligentne, dobrze się rozwijaja, czy maja problemy - czy tez nie.
          I podejrzewam, że tak jest z wiekszościa rodziców - dopiero jako
          nauczycielka przekonałam się, ze widzac nawet sporo dzieci, ale z
          wlasneej grupy spolecznej, nie sposob ocenić jak rozwija się wlasne
          dziecko.
          Dlatego jestem zwolenniczka przedszkoli - aby ktoś obiektywnie
          popatzyl na rozwoj dziecka.
          • mamalgosia Re: harmonogram obniżania wieku szkolnego 11.01.09, 12:59
            Ja też jestem wielką zwolenniczką przedszkoli - aż tak wielką, że
            nie chcę posłać dzieci do szkoły, tylko chcę by w przedszkolu były
            jak najdłużejsmile
          • a_weasley Re: harmonogram obniżania wieku szkolnego 11.01.09, 14:12
            verdana napisała:

            > Dlatego jestem zwolenniczka przedszkoli - aby
            > ktoś obiektywnie popatrzyl na rozwoj dziecka.

            A bądź sobie, ja przecież nie apeluję, żeby zamknąć przedszkola.
            Ja się tylko nie zgadzam, żeby ktoś w zależności od swojej "obiektywnej" oceny
            podejmował decyzje dotyczące wychowywania moich dzieci.
            • verdana Re: harmonogram obniżania wieku szkolnego 11.01.09, 14:31
              Wiesz, to znaczy, ze z gory przyjmujesz, ze Tu wiesz najlepiej co
              Twojemu dziecku jest w życiu potrzbna i ze na 100% podejmiesz
              decyzje, ktore będa najlepiej slużyly Twojemu dziecku.
              ja bym nie miała tyle odwagi.
              • minerwamcg Re: harmonogram obniżania wieku szkolnego 11.01.09, 18:46
                Wiesz, gdybyśmy nie byli pewni, że potrafimy wychować swoje dzieci,
                to byśmy się o nie nie starali. Tu nie ma miejsca na loteryjkę -
                albo uważam, że wiem, co trzeba robić, żeby dziecko wyrosło na
                mądrego i dobrego człowieka, albo nie wiem i nie narażam go na
                eksperymenty.
              • a_weasley Re: harmonogram obniżania wieku szkolnego 11.01.09, 19:04
                verdana napisała:

                > Wiesz, to znaczy, ze z gory przyjmujesz, ze Tu
                > wiesz najlepiej co Twojemu dziecku jest w życiu
                > potrzebne

                Może wiem, może nie wiem. Instytucja rodziny opierała się na domniemaniu, że
                dziecko wychowują rodzice, a jakakolwiek ingerencja zewnętrzna może mieć miejsce
                albo na ich wyraźne życzenie, albo w sytuacji skrajnej. A skoro rodzice
                wychowują, to rodzice dobierają środki tego wychowania. Decydują, czy posłać
                dziecko i do jakiej szkoły względnie przedszkola, w jakiej religii je wychować,
                z jakimi kolegami ma się spotykać, a z jakimi nie.
                Można ten paradygmat zmienić i upaństwowić dzieci, dlaczego nie. Próbowano, w
                kibucach chociażby, ale eksperyment się nie powiódł.
                Czym innym jest dostępność pomocy, a czym innym jest narzucanie się z nią -
                niezależnie od tego, czy robią to rodzice obu stron, czy państwo.
                Można mieć wątpliwości, czy to, co zrobimy, będzie idealne. Najpewniej idealne
                nie, bo nikt nie jest doskonały. Ale równie nie ma gwarancji, że optymalne
                będzie to, co wymyśli taki czy inny funkcjonariusz, który dziś jest, jutro go
                nie będzie, a główny koszt - materialny i życiowy - całego przedsięwzięcia
                ponoszą rodzice.
                Chyba że państwo konsekwentnie upaństwowi dzieci, do Jugendamtu doda Lebensborn
                i stworzy nowy wspaniały świat.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka