A tak sobie zacytuje z jednej z ostatnich homilii metropolity:
"Święta królowa Jadwiga nie tylko podarowała teren i fundusze na budowę
kościoła, ale interesowała się postępem prac, odwiedzając nawet plac budowy.
Jak głosi legenda, te odwiedziny upamiętnił kamieniarz, który w piaskowcu
utrwalił ślad stopy królowej, jaki pozostawiła na kamieniu po oddaniu do
oczyszczenia zabrudzonego pantofelka. Dzieło kamieniarza przetrwało do dziś i
jest znane jako „stopka królowej Jadwigi”. Święta królowa Jadwiga pozostawiła
bardzo wiele tych dobrych śladów w Krakowie i w naszej Ojczyźnie.
Bracia i Siostry! Każdy z nas pozostawia ślad swojego życia, ślady swoich
czynów. Nie żyjemy w próżni, ale we wspólnocie rodzinnej, zawodowej,
narodowej. Spotykamy się z ludźmi. Każdy nasz czyn i każde słowo wywiera
wpływ na drugiego, pozostawia ślad w jego życiu.
Szczególną doniosłość, choćby z racji swego zasięgu, mają te ślady, które
pozostawiają sprawujący władzę lub pracownicy mediów. Niech te ślady będą
podobne do tych, które pozostawiła święta Królowa Jadwiga i tylu świętych
Krakowa. Niech to będą ślady miłości i dobra, ślady wewnętrznego piękna."
No.
PS. Wracajac ostatnio do domu po wysluchaniu innego wystapienia metropolity,
relacjonowalam towarzyszacemu znajomemu moje pytania, problemy i watpliwosci
okolokazaniowe - co to, pamietacie, wykoncypowalam sobie, ze homilia jest
integralna czescia liturgii, a jako taka, niezupelnie miesci sie w ramach
"przemowienia" i nie powinna byc jako "przemowienie" traktowana. Znajomy,
skadinad polonista i publicysta religijny, zasepil sie mocno: "No, Ismo,
jezeli mialabys w tej kwestii racje, to by oznaczalo, ze... ze biskupi powinni
sobie sami pisac kazania..

))"