mamalgosia 09.01.09, 09:55 Skąd to powiedzenie? co ono ma oznaczać? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mader1 Re: nadzieja matką głupich 09.01.09, 11:30 właśnie zauważyłam, że rzadko rozmawiamy o nadziei... ... jest jeszcze druga część tego powiedzenia " ... ale lepiej mieć matkę niż być sierotą" Odpowiedz Link
justyna.ada Re: nadzieja matką głupich 09.01.09, 12:12 I jeszcze, ja znam: "... a każda matka kocha swoje dzieci" Odpowiedz Link
malla.mi Re: nadzieja matką głupich 09.01.09, 16:02 justyna.ada napisała: > I jeszcze, ja znam: "... a każda matka kocha swoje dzieci" ale ładne, nigdy nie słyszałam Odpowiedz Link
thorper Re: nadzieja matką głupich 10.01.09, 07:17 Jan Pietrzak kiedyś śpiewał: "Matką głupich cię nazwali, nadziejo, ludzie podli, ludzie mali, nadziejo. Choć się z ciebie natrząsają, głośno śmieją, Ty nas jedna nie opuszczaj, nadziejo." Odpowiedz Link
mamalgosia Re: nadzieja matką głupich 10.01.09, 14:01 już poniżej śpiewałyśmy to sobie wczoraj z katriel Odpowiedz Link
mamalgosia Re: nadzieja matką głupich 09.01.09, 12:29 No ale całkiem poważnie. Mnie nadzieja nie raz utrzymała przy życiu. Utrata nadziei - czy jest coś gorszego? Dlaczego więc jest matką głupich? Może naiwność, a nie nadzieja? Odpowiedz Link
mader1 Re: nadzieja matką głupich 09.01.09, 14:10 o co im chodzi... może o to, że lepiej już coś realnie mieć, niż mieć nadzieję na to, że będzie się to miało ? że plan, planowanie to jakiś konkret ( który i tak potem może upaść), a nadzieja... to taka niekonkretna jest ? Ale jeżeli nadzieja trzyma przy życiu ? Jeżeli jedynie nadzieja pobudza do jakichś działań ? Czy to może być głupie ? Mądrzej byłoby się załamać , stracić nadzieję i nie starać się ? Odpowiedz Link
mamalgosia Re: nadzieja matką głupich 09.01.09, 15:39 No więc właśnie od zawsze to przysłowie wydawało mi się najgłupsze ze znanych mi. Ale ja rozumiem je trochę inaczej niż Ty (i Twoja interpretacja mnie zaciekawiła). Tak mianowicie: że głupotą jest mieć jakieś plany na przyszłość, łudzić się że coś się dobrze powiedzie. To dopiero straszne, prawda? Odpowiedz Link
mader1 Re: nadzieja matką głupich 09.01.09, 15:53 Tak mianowicie: że głupotą jest mieć jakieś plany na > przyszłość, łudzić się że coś się dobrze powiedzie. > To dopiero straszne, prawda? Nie wiem... jakoś od początku, w rodzinie uczyłam się, że nadzieja to cenna rzecz. Potem ( chyba w szkole, bo gdzieżby ?) usłyszałam o tej " nadziei to..." i traktowałam to raczej jako żart, nawet nie zastanawiałam się na tym, co on oznacza... No jasne... wiele zamierzeń się nie powiedzie... planujemy, krzątamy się i czasem nic z tego nie wychodzi. Ale to nie oznacza, że NIC nigdy nie wychodzi ? Czasem coś się udaje ? Odpowiedz Link
mamalgosia Re: nadzieja matką głupich 09.01.09, 17:47 mader1 napisała: > i traktowałam to raczej jako żart, nawet nie zastanawiałam się na tym, co on > oznacza... A ja właśnie się zastanowiłam. Przysłowia są różne, ale wbywa, że jest w nich jakaś ciekawa prawda. A to jest wyjątkowo popularne. Dlaczego? Przecież chyba nikt tak naprawdę nie myśli? > Czasem coś się udaje ? A nawet jeśli nie - czyż głupi jest ten, który ma na to nadzieję? Odpowiedz Link
mader1 o nadziei 09.01.09, 16:02 zajrzałam w wikicytaty, a tam dużo o nadziei : Nadzieja umiera ostatnia. * Autor: Halina Birenbaum albo Nadzieja – siostra lęku, matka prośby, kornej niemocy starca opiekunka. * Autor: Leopold Staff albo Nadzieje ludzi mądrych są pewniejsze niż bogactwo nieuków. * Autor: Demokryt Nigdy, nikomu nie zabieraj nadziei, bo możliwe, że to wszystko, co posiada. Nadzieja przychodzi do człowieka wraz z drugim człowiekiem. * Autor: Dante Alighieri Nadzieja chlebem biednego. Autor: Zbigniew Herbert Nadzieja jest dobrym śniadaniem, lecz kiepską wieczerzą. * Autor: Francis Bacon a z tego " nadzieja chlebem biednego" wydaje mi się najbardziej smutnym Odpowiedz Link
verdana Re: o nadziei 09.01.09, 16:26 Ja zawsze rozumiałam to przyslowie w takim duchu, ze nadzieja sama nie wystarczy, trzeba cos robić, aby się nadzieje spełnily. Uczeń może miec nadzieję, że nic nie robiac nie dostanie jedynki, ale mądre to nie jest. Można miec nadzieję, ze dziecko wyzdrowieje, ale do lekarza iść trzeba. Można mieć nadzieje, ze w małżenstwie kryzys minie, ale trzeba popracować nad zwiazkiem. Jesli będziemy liczyli tylko na nadzieję, to nie na wiele to się zda. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: o nadziei 09.01.09, 17:49 o, verdano, chyba Twoja interpretacja jest bardzo sensowna Odpowiedz Link
isma Re: o nadziei 09.01.09, 17:25 Dlaczego "nadzieja chlebem biednego" Ci sie nie podoba? Moze poeta mial faktycznie cos ponizajacego na mysli, ale... "Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj". Nie: "my sie o swoj chleb zatroszczymy i wiemy, ze bedziemy mieli", tylko: "daj nam". Pokladamy ufnosc w Kims poza nami. Mnie sie bardzo podoba )). Odpowiedz Link
mamalgosia Re: o nadziei 09.01.09, 17:48 mader1 napisała: > zajrzałam w wikicytaty, a tam dużo o nadziei : > > Nadzieja umiera ostatnia. > * Autor: Halina Birenbaum Ona chyba nie jest autorką tego cytatu. Napisała natomiast książkę pod tym tytułem - niesamowitą książkę... I jej nadzieja nie umarła... > > Odpowiedz Link
kasiagleb Re: nadzieja matką głupich 09.01.09, 16:32 ja to widzę tak - bez nadziei żyć się nie daje i często jest ona jedynym motorem działania, często uskrzydla, często ratuje w trudnych sytuacjach, i wtedy - no właśnie - wtedy taka matkę warto mieć ale czasem jest tak że człowiek łapie się tej nadziei na przekór wszystkiemu i brnie uparcie do przodu wbrew rozsądkowi, przez kolejne upadki i w końcu - w końcu dalej już nie może i tu - albo się pogrąży - albo zrozumie że tak właśnie miało być i zaufa Komuś kto wie lepiej jeśli zaufa to dobrze, ale jeśli ta nadzieja doprowadzi na skraj przepaści to już gorzej no bo właśnie - czy zawsze się nie udaje - nie ale może się nie udać, może się okazać że to był niewłaściwy kierunek Odpowiedz Link
mader1 Re: nadzieja matką głupich 09.01.09, 17:40 > ale czasem jest tak że człowiek łapie się tej nadziei na przekór wszystkiemu i > brnie uparcie do przodu wbrew rozsądkowi, przez kolejne upadki i w końcu - w > końcu dalej już nie może > i tu - albo się pogrąży - albo zrozumie że tak właśnie miało być i zaufa Komuś > kto wie lepiej > jeśli zaufa to dobrze, ale jeśli ta nadzieja doprowadzi na skraj przepaści to > już gorzej To dobry trop... ...bo ja teraz dużo nastolatków widuję i one często słowa "nadzieja "używają w kontekście nieodwzajemnionej miłości do kogoś... i wtedy, choć ona umiera ostatnia, mam wrażenie, że dobrze, jak już umrze, bo daje szansę na nowe życie. dobre życie, choć nieszczęśliwie zakochanemu wydaje się to końcem świata. Może " nadzieja jest matką głupich" nastolatki wymyśliły ? Odpowiedz Link
mamalgosia Re: nadzieja matką głupich 09.01.09, 17:51 Być może. Ale myślę, że chyba nie o to chodziło autorowi powiedzenia i tym, którzy je powtarzają. Jakoś wątpię, żeby osoba wierząca w jakiejkolwiek formie chciała obrazić nadzieję Odpowiedz Link
justyna.ada Re: nadzieja matką głupich 09.01.09, 17:13 A ja jeszcze pamiętam, bardzo dawno, jeszcze w czasach podstawówki, zdanie wyczytane w którejś książce x. Malińskiego: "Grzechy przeciwko nadziei są tak wielkie jak grzechy przeciwko miłości". i nie mogę się jakoś od tego uwolnić... Odpowiedz Link
mamalgosia Re: nadzieja matką głupich 09.01.09, 17:52 znam to zdanie - choć nie pamiętałam (lub nie wiedziałam), że Malińskiego. Bo odebrać komuś nadzieję, to trochę jakby zabić. Wielki grzech Odpowiedz Link
katriel Re: nadzieja matką głupich 09.01.09, 20:46 mamalgosia napisała: > znam to zdanie - choć nie pamiętałam (lub nie wiedziałam), że > Malińskiego. Bo ono chyba, ekhm, nie jest Malińskiego (choć mógł je Maliński cytować). To z wiersza innego księdza: Twardowskiego. Wiersz nosi tytuł "do kaznodziei", a inkryminowany dwuwiersz brzmi dokładnie tak: "i że grzechy przeciwko nadziei są tak ciężkie jak przeciw miłości". A skoro już się bawimy w cytaty, to jeszcze Pietrzak - taki refren, który mi się zawsze i nieodmiennie przypomina, gdy ktoś przy mnie użyje przysłowia "nadzieja matką głupich": "Matką głupich cię nazwali, nadziejo Ludzie podli, ludzie mali, nadziejo Choć się z ciebie natrząsają, głośno śmieją Ty nas jedna nie opuszczaj, nadziejo! Prowadź nas, nadziejo W ciemny czas, nadziejo W mrocznej mgle wyczaruj Iskrę wiary" Odpowiedz Link
mamalgosia Re: nadzieja matką głupich 09.01.09, 22:25 katriel napisała: > Bo ono chyba, ekhm, nie jest Malińskiego (choć mógł je Maliński > cytować). To z wiersza innego księdza: Twardowskiego. eee tam Księdza wszystkie takie same > A skoro już się bawimy w cytaty, to jeszcze Pietrzak - taki refren, > który mi się zawsze i nieodmiennie przypomina, gdy ktoś przy mnie > użyje przysłowia "nadzieja matką głupich": Ojej, ale się wzruszyłam! Jak ja to lubiłam śpiewać z gitarą! Zupełnie o tym zapomniałam, dzięki, katriel za przypomnienie! To ja sobie jeszcze pozwolę drugą zwrotkę (bo tę baardziej lubię ): Gdy fałszywych fanfar dźwięk Zgaśnie w dali tak, jak żagiel I wypełni głuchy jęk Zakamarki duszy nagie Gdy już tylko walić w mur Z dziką pasją pozostaje Nie rozpaczaj, odłóż sznur Ona istnieć nie przestaje > Odpowiedz Link
mamalgosia :) 09.01.09, 17:53 jak na zawołanie: republika.pl/blog_xa_1174741/2397056/tr/nadzieja_matka.jpg Odpowiedz Link
mamalgosia tylko na teraz 09.01.09, 18:00 Pewnie nic odkrywczego, ale nadizeja to tylko potrzebna nam tutaj na ziemi. Zresztą tak samo jak wiara, prawda? Na "tamtą stronę" przejdzie tylko miłość. To takie ułatwienia? Coś co ma sprawić, że w ogóle damy radę na tym świecie żyć? Czyżby sama miłość była niewystarczająca? Bzdury znowu gadam - ale dziś niech mnie usprawiedliwi fakt, że jutro do pracy, a w dodatku jestem po wizycie duszpasterskiej księdza z Malezji (Ciędzia tego osiadzienie w zieciwiśtości ziaiste moćne - "a te dwa to chopciki ci dziewcinki?") Odpowiedz Link
franula Re: tylko na teraz 09.01.09, 18:18 ksiadz mocny a mnie się przypomniało Dziewońskiego: "wprawdzie nadzieja jest matka głupich ale lepiej być głupim z nadziejąniż bez nadziei niemądrym. Człowiek się swobodniej czuje..." Odpowiedz Link
mamalgosia Re: tylko na teraz 09.01.09, 22:21 O, bardzo mi się podoba A mądry bez nadziei? Odpowiedz Link
minerwamcg Re: tylko na teraz 10.01.09, 00:18 Ojjj. To musi być strasznie zgorzkniały typ. Pesymista, mizantrop, znakomicie wykształcony, a zarazem mało ciekawy świata, bo jak tu być ciekawym czegoś, do czego jest się całkowicie rozczarowanym? Taki trochę świętej pamięci Stanisław Lem Aczkolwiek zastanawiam się, czy określenie "mądry bez nadziei" w pewnych okolicznościach nie pasowałoby też do diabła. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: tylko na teraz 10.01.09, 00:27 Ksiądz z Malezji zapytał niefortunnie: >"a te dwa to chopciki ci dziewcinki?" i kazał mi się zastanowić, co mógł pomyśleć ksiądz odwiedzający po kolędzie moją rodzinę dzieści parę la temu. No bo dzieci są, a jakże, dwoje. To starsze bez niedomówień chłopak, nie można się pomylić. Ale to młodsze? Obcięte na pazia, w portkach na szelkach i kraciastej koszuli, wydaje się, że też chłopak, ale jakiś mało ewidentny... "Ty pewnie jesteś Andrzej, a ty jak masz na imię?" Aaaa. Jednak dziewczynka. Cóż, dobrze było zapytać Odpowiedz Link
mamalgosia Re: tylko na teraz 10.01.09, 09:36 moi tez mają raczej długie włosy, zupełnie inny typ urody niż ksiądz, i niż jego ziomkowie. niech będzie - mógł sie pomylić. A, jeszcze pytał, co to jest zerówka Odpowiedz Link
malla.mi Re: tylko na teraz 10.01.09, 19:23 To tak a propos Bardzo znana bajka, ale wkleję(autora nie znam): "Cztery świece płonęły powoli. Było tak cicho, że prawie usłyszałbyś ich rozmowę. Pierwsza rzekła: - Ja jestem pokój! Jednak nikt nie troszczy się o to, abym płonęła. Dlatego odchodzę. Płomień stawał się coraz mniejszy, aż w końcu zupełnie zgasł... Druga rzekła: - Ja jestem wiara! Najmniej z nas wszystkich czuję się potrzebna, dlatego nie widzę sensu dłużej płonąć. Gdy skończyła mówić, lekki podmuch wiatru zgasił płomień... Trzecia ze świec zwróciła się ku nim i ze smutkiem rzekła: - Ja jestem miłość! Nie mam siły dłużej świecić. Ludzie odsunęli mnie na bok, nie rozumiejąc mojego znaczenia. Zapominają kochać nawet tych, którzy są im najbliżsi. I nie czekając ani chwili zgasła... Nagle dziecko otworzyło drzwi i zobaczyło, że trzy świece przestały płonąć. - Dlaczego zgasłyście? Świece powinny płonąć aż do końca. To powiedziawszy dziecko rozpłakało się. Wtedy odezwała się czwarta świeca: - Nie smuć się. Dopóki ja płonę, od mojego płomienia możemy zapalić pozostałe świece. Ja jestem nadzieja! Z błyszczącymi od łez oczyma, dziecko wzięło w dłoń świecę nadziei i od jej płomienia zapaliło pozostałe świece. Płomień nadziei nie powinien nigdy zgasnąć w Twoim życiu... Każdy z nas powinien podtrzymywać płomienie Pokoju, Wiary, Miłości i Nadziei!" Co prawda nie zgadzam się z tym, co mówi druga świeca, ale bajkę bardzo lubię. A ksiądz... o jejku:] Odpowiedz Link
mamalgosia Re: tylko na teraz 10.01.09, 21:00 Nie znałam tej bajeczki (co wcale nie oznacza, że nie jest ona znana). A taka fajna, że nic tylko na kazaniu ją wykorzystać Trochę nie widzę związku wiary, nadziei i miłości z pokojem. to równie dobrze można by tych świec kilkanaście poustawiać - radość, szacunek, wierność itd. Ale ciekawe jest to, że są ludzie, którzy wiary nie potrzebują, lub przynajmniej tak twierdzą. Słyszałam też jak ktoś mówił, że miłości nie potrzebuje (co być moze prawdą nie było, ale wypowiedziane zostało). Nigdy nie słyszałam ani nie czytałam, żeby ktoś nie chciał mieć nadziei Odpowiedz Link
malla.mi Re: tylko na teraz 10.01.09, 22:57 Z tym pokojem to się zgadzam. Bo dla mnie to w tym kontekście pokój bardzo wiąże się z miłością, ja to tak odbieram Odpowiedz Link
aetas Re: tylko na teraz 10.01.09, 23:03 co do tej nadziei i optymizmu, to się zgadzam z Mader, a przysłowie otwierające wątek, nie wiem, czy je dobrze rozumiem, dziwne jest, wymyslił je chyba jakiś bardzo mocno stojący na ziemi cżłowiek, który musiał mieć wszystko zaplanowane, poukładane i bez niespodzianek, dla mnie nadzieja jest takim troche lekarstwem na głowę, w sensie przysłania mi jakąś straszną perspektywe do tego stopnia, że dopóki fizycznie nie dostanę w łeb, nie dowierzam, że cos strasznego się dzieje, to pomaga nie zwariować, poza tym wydaje mi się, że myślenie z nadzieją o przyszłości, nawet jeśli nic nie zapowiada, że będzie dobrze, jakos "katalizuje" ruch spraw w dobrym albo chociaż trochę lepszym kierunku, a jak juz całkiem idzie źle, to taż jest gdzieś nadzieja, że przeciez to się kiedyś skończy i nawet jeśli nie będzie lepiej, to chociaż inaczej, to tez coś, zapętliłam się, myślę w kontekście obecnej mojej sytuacji o nadzie, która trzyma mnie przy życiu i chwilami wydaje się, że rzeczy niemożliwe okażą się prawdopodobne i może coś się jednak zmieni na lepsze? nie potrafiłabym żyć bez nadziei... chyba... dlatego mam nadzieję, że zawsze będzie sie gdzieś we mnie tlić, jakkolwiek się będzie działo, poza tym nadzieja w przypadku osoby wierzącej wydaje mi się też wypływać z jakiegoś wewnętrznego przekonania, że Bóg nie da nas skrzywdzić, czasem dzieją się nam złe rzeczy, któych nie rozumiemy, ale to jest tajemnica, Bóg nie chce dla nas źle, dlatego też chyba mamy nadzieję nawet w najtrudniejszych i najbardziej bolesnych sytuacjach już jestem cicho bo sama przestaję rozumieć, co piszę... Odpowiedz Link
mamalgosia Re: tylko na teraz 11.01.09, 12:25 aetas napisała: poza tym wydaje mi się, że myślenie > z nadzieją o przyszłości, nawet jeśli nic nie zapowiada, że będzie > dobrze, jakos "katalizuje" ruch spraw w dobrym albo chociaż trochę > lepszym kierunku, myślisz, ze tak jest rzeczywiście? Kiedyś mówiliśmy o pozytywnym myśleniu i wyszło nam, ze to pic na wodę Odpowiedz Link
minerwamcg Re: tylko na teraz 11.01.09, 12:39 > Kiedyś mówiliśmy o pozytywnym myśleniu i wyszło nam, ze to pic na > wodę Jak komu. Mnie nie wyszło )) Odpowiedz Link
mamalgosia Re: tylko na teraz 11.01.09, 12:51 tak ogólnie. Ale może maika powinna podliczyć procentowo Odpowiedz Link
aetas Re: tylko na teraz 11.01.09, 17:44 mamalgosia napisała: > aetas napisała: > > poza tym wydaje mi się, że myślenie > > z nadzieją o przyszłości, nawet jeśli nic nie zapowiada, że będzie > > dobrze, jakos "katalizuje" ruch spraw w dobrym albo chociaż trochę > > lepszym kierunku, > > myślisz, ze tak jest rzeczywiście? > > Kiedyś mówiliśmy o pozytywnym myśleniu i wyszło nam, ze to pic na > wodę Woesz, Kasik, może i tak nie jest, ale mnie to na głowę pomaga, więc wolę myśleć, że pomaga, zresztą mam jakąś taką skłonność w sobie, że z jednej strony boję się wsyzstkiego i co dzień myślę o śmierci, zwłaszcza bliskich, a z drugiej, jak przychodzi realne zagorżenie, to instynktownie do końca nie dopuszczam do siebie złych myśli, taka trochę schizofrenia, ale może własnie to pomaga mi całkiem nie sfiksować, ja w każdym razie jestem za pozytywnym myśleniem Odpowiedz Link
aetas Re: tylko na teraz 11.01.09, 17:47 znaczy może jeszcze inaczej, może niekoniecznie wiem, że katalizuje, ale mnie pomaga myślenie, że katalizuje, czy tak jest naprawde nigdy się nie dowiem, bo to poza sferą możliwości mojego poznania, hybris jak wróżenie ze szklanej kuli, ale wolę myśleć, że katalizuje ... Odpowiedz Link
mamalgosia Re: tylko na teraz 11.01.09, 20:06 Właśnie zażywam to - jak to pięknie określiłaś - lekarstwo na głowę... Odpowiedz Link
mader1 ? 10.01.09, 12:36 no nie wiem, dlaczego głupich... i już Mogę zastanawiać się, ale tak naprawdę nie czuję tego. "Mieć nadzieję" - jest w tym coś optymistycznego, coś co pociąga za sobą aktywność, działanie... Zajrzałam do słownika. "obudzić czyjąś nadzieję" - to przecież piękne, to jakby pobudzić go do działania, do życia, tchnąć trochę optymizmu... "Karmić się nadzieją" to dla mnie bardziej smutne niż wesołe, coś jak herbertowskie " nadzieja chlebem biednych" - nie to, że nie lubię- ale wydaje mi się, że wtedy nadzieja jest zamiast właściwego pokarmu i że wtedy człowiek jest w gorszej sytuacji od innych... (Isma trochę mnie uspokoiła co do tego, ale nie całkiem ))) "ziścić nadzieję" - o ileż to jest bardziej cudownie, niż to, że coś się po prostu w naszym życiu wydarza.Albo "być przy nadziei" Ale dopiero jak się przeczyta antonimy słowa " nadzieja" czyli " rezygnacja", " zwątpienie", " beznadzieja", zrozumiałe jest, że dobrze jest ją mieć, tę nadzieję głupich... No chyba, ze "mądrzy" mają żyć tylko i wyłącznie tym, co jest tu i teraz i powinni zaniechać wszystkich spekulacji dotyczących przyszłości ? Odpowiedz Link
mamalgosia Re: ? 10.01.09, 14:02 mader zajrzała do słownika No, to dopiero budzi nadzieję)) A uważasz, że nadzieja = optymizm? Odpowiedz Link
mader1 Re: ? 10.01.09, 14:33 mamalgosia napisała: > mader zajrzała do słownika No, to dopiero budzi nadzieję)) )))) a żebyś wiedziała ))) > A uważasz, że nadzieja = optymizm? mam odczucie, że jakaś szczypta tego optymizmu jest, zwłaszcza gdy ma się nadzieję w rozpaczliwej sytuacji... To znaczy, że człowiek się jeszcze nie poddał Odpowiedz Link
mader1 ks.dr K. Stola o nadziei mądrych i głupich ;) 10.01.09, 12:43 Nawigacja nadziei „Głos wołającego na pustyni. Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego. Wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże” (Łk 3,5-6). Prawdopodobnie już nieraz słyszeliśmy z ust wielu sceptyków, iż nadzieja jest matką głupich. Jeśli mamy na myśli jedynie statyczną, duchową dyspozycję, która czyni z nas błędnych rycerzy, pomaga nam bujać w obłokach i konstruować nierealne światy, to chyba powiedzenie to nie rozmija się z prawdą. Marzycielstwo i rojenie niewiele mają wspólnego z chrześcijańską nadzieją. Bo jeśli uchyliliśmy jej odrzwia naszego serca i umysłu, na pewno będzie nas motywowała przede wszystkim do czynu. Mimo że w Liście do Hebrajczyków czytamy o nadziei jako bezpiecznej i silnej kotwicy duszy (Por. Hbr 6,19), to jednak autor używa takiego porównania, aby podkreślić, że nadzieja zapadła w stabilny i twardy grunt, którym jest królestwo poza zasłoną, gdzie rządy sprawuje sam Jezus Chrystus. Dzięki temu, że nadzieja łączy się ściśle z wiecznością, nie ogranicza nas jedynie do ludzkich rozwiązań i możliwości oraz uzdalnia nas do podążania naprzód. Jednak Bóg nie każe nam zarzucać kotwicy na ziemi, osiadać gdzieś na mieliźnie lub płynąć z prądem, gdziekolwiek by nas wiatr nie poniósł. Czyż można sobie wyobrazić, aby jakiś okręt zacumował na zawsze w porcie i w ogóle się z niego nie ruszał? Cóż to za statek, który nie wybierałby się w rejs, nie sunął przed siebie w blasku wschodów i zachodów słońca, nie opierał się sztormom i wichrom, by ostatecznie dobić do zamierzonego portu? Czy można być marynarzem pozostając wciąż na brzegu? Jeśli naprawdę uchwycimy się Jezusa, to on ukazuje nam również zadania do wykonania. Zadania, których siłą napędową jest służba innym, a celem udoskonalenie siebie. Prawdziwa nadzieja nie zachęca do przeciętności, spoczywania na laurach i promowania gnuśności. Nadzieja jest także motorem działania, iskrą zapalną naszej twórczości, wiatrem, który dmie w żagle statku naszego życia i wzywa do wypłynięcia na pełne morze. Człowiek nadziei wie, że do czegoś zmierza, że na kogoś lub na coś czeka. Wpatrzony w cel, pomnaża jednak wysiłki, aby go osiągnąć. Kiedy Krzysztof Kolumb wyruszał w kierunku nieznanego Nowego Świata, większość uznała go raczej za mało rozgarniętego śmiałka, który postradał zmysły i wystawił siebie oraz innych na niechybną śmierć. Może niektórzy mówili: „To idiotyzm. Po co się wygłupiać? I tak nic z tego nie wyjdzie”! A jednak Kolumb zwyciężył, chociaż podczas długiej i męczącej podróży cała załoga prawie zwątpiła, była o włos od buntu, gdyż doświadczyła głodu i pragnienia. Gdyby nie nadzieja, która ożywiała odkrywcę, nie wybierałby się nawet w drogę i nie zdołał przekonać królowej Izabeli. Jan Chrzciciel zwiastuje ludowi bliskość Pana, który pragnie przejść po naszych drogach i zaprosić do podążania za Nim. Zarówno w skali całego życia, jak i jego krótszych okresów, nie robimy nic innego, jak przygotowujemy się na zbawcze wkroczenie Boga w naszą osobistą historię. Nie użyje on przemocy, aby wtargnąć do naszego serca. Nie wymusi na nas posłuszeństwa lub, co gorsza, nie zniewoli nas. Nie rozgości się tam, gdzie panuje nieład i duchowy zastój. (Ameryka również nie przyszła sama do Kolumba, lecz to on przeszedł żmudną drogę okupioną wysiłkiem, aby do niej dotrzeć). Prostowanie ścieżek dla Pana oznacza odpowiedzialne zaangażowanie w życie: szukanie własnego powołania; wierność obranym ideałom i wartościom; bycie w ciągłym odwrocie wobec naturalizmu i niezdrowej spontaniczności; docenianie i dobre wykorzystywanie danego mi czasu; równowaga pomiędzy pracą a odpoczynkiem; refleksja nad tym, co robię; przeciwstawianie się oportunizmowi itd. Takie życie zakłada ukierunkowany ruch. Wtedy jest ono podobne do okrętu, który przemierza morza i oceany z wytyczoną dla niego misją, a nie niszczeje zakotwiczony u brzegów, lub dryfuje, zdając się na ślepy traf. Ci, którzy na tej ziemi aktywnie zdążają ku wyraźnemu celowi, potwierdzają, że nadzieja jest matką mądrych, którzy nie tracą czasu na życzeniowe myślenie czy fantazjowanie, lecz biorą ster życia w swoje ręce. Odpowiedz Link
minerwamcg Arthur nie lubi tego określenia... 10.01.09, 13:21 ...bo jest strasznie staroświeckie, ale mnie się podoba: BYĆ PRZY NADZIEI, tzn. być w ciąży, spodziewać się dziecka Ileż wtedy w człowieku nadziei, rozmaitej... Odpowiedz Link
mamalgosia nadzieja a lęk 10.01.09, 14:13 Lęk nie może istnieć bez nadziei, ani nadzieja bez lęku. holenderski filozof 1632-1677 Baruch Spinoza A to co ma do rzeczy? Naprawdę: im dłużej żyję, tym mniej rozumiem i tym głupsza jestem. Nadzieja coraz bardziej zasługuje na miano mojej matki Odpowiedz Link
mader1 Re: nadzieja a lęk 10.01.09, 14:40 z lękiem ? z lękiem jej nigdy nie łączyłam, bardziej z lekiem )) może z lękiem, że się nie spełni ( choć nie spełni, to raczej dotyczy marzenia). Lepiej mi zdecydowanie pasuje "Powiadają, że nadzieja matką głupich, ale lepiej jest być głupcem i mieć nadzieję, niż być beznadziejnie głupim" ale pod tym nikt się nie podpisał ))) Odpowiedz Link
mamalgosia Re: nadzieja a lęk 10.01.09, 17:41 mader1 napisała: > z lękiem ? z lękiem jej nigdy nie łączyłam, bardziej z lekiem )) > może z lękiem, że się nie spełni ( choć nie spełni, to raczej > dotyczy marzenia). Może,. Ale tym bardziej wydaje mi sie twierdzenie odwrotne - że nie ma lęku bez nadziei. No zagmatwane to wszystko okrutnie > Lepiej mi zdecydowanie pasuje > "Powiadają, że nadzieja matką głupich, ale lepiej jest być głupcem i > mieć nadzieję, niż być beznadziejnie głupim" > > ale pod tym nikt się nie podpisał ))) To ja sie też pod tym nie podpiszę. Bo myślę, ze beznadziejnie głupim być i nie zdawać sobie z tego sprawy może być całkiem miło i wygodnie Odpowiedz Link
katriel Re: nadzieja a lęk 10.01.09, 15:46 Bo kto oczekuje, że będzie dobrze, ale nie jest tego pewien - ten ma nadzieję. A kto oczekuje, że będzie źle, ale nie jest tego pewien - tego dręczy lęk. A kto już niczego nie oczekuje - albo ma pewność, co będzie - w tym nie ma ani lęku, ani nadziei. Przynajmniej mnie się wydaje, że o coś takiego chodzi. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: nadzieja a lęk 10.01.09, 17:43 katriel napisała: > Bo kto oczekuje, że będzie dobrze, ale nie jest tego pewien - ten ma nadzieję. > A kto oczekuje, że będzie źle, ale nie jest tego pewien - tego dręczy lęk. No tak - czyli to znaczy, że lęk jest bez nadziei - czyli dokładnie odwrotnie niż w tych słowach > A kto już niczego nie oczekuje - albo ma pewność, co będzie - w tym nie ma ani > lęku, ani nadziei. Nie wiem. We mnie jest zawsze i lęk i nadziej. Faktycznie nieodłączne Odpowiedz Link
malla.mi Re: nadzieja a lęk 10.01.09, 19:12 Ja tam rozumiem to zdanie. Może dlatego, że generalnie pełno we mnie lęku? Dla mnie rzeczywiście lęk i nadzieja istnieją razem, nie tyle chodzi o to, że jedno jest konieczne dla drugiego(jak może wynikać z cytatu), tylko po prostu współistnieją, w jakiś sposób się "uzupełniają"(to nie do końca dobre słowo, ale tych mi ostatnio ciągle brakuje). No bo możemy mieć nadzieję, a równocześnie lękać się, że to tylko nadzieja głupich właśnie, takie marzycielstwo. A gdy się boimy życia, jakiś sytuacji, to... zawsze jest nadzieja. Wlaśnie ta Matka, co przytuli i pocieszy, powie, że wszystko będzie dobrze, na przekór wszystkiemu i wszystkim. Odpowiedz Link
synkowamama Re: nadzieja matką głupich 10.01.09, 19:00 a ja sobie zawsze mówie: "żywieni nadzieją zawsze są syci" bo skąd brać siły do walki jeśli nadziei brak..... Odpowiedz Link
mary_ann Teolog przy nadziei 13.01.09, 09:02 wyborcza.pl/1,75480,6147464,Teolog_przy_nadziei.html Odpowiedz Link