mamalgosia
30.01.09, 10:40
Może powinnam w wątku "smutno mi" wpisać dzisiejszy post, ale sprawa
jest trochę szersza, więc zdecydowałam się na nowy wątek.
Jak sobie radzicie z poczuciem goryczy? Z pytaniami: "dlaczego
akurat my/akurat teraz/akurat to"?
Zdaję sobie sprawę, że to forum jest specyficznym miejscem i dużo tu
osób, które w każdej chwili dnia widzą realizację wielkiego i
dobrego Bożego planu, więc zgoda na rzeczywistość jest jedyną
możliwą opcją.
Ale czy czujecie czasem żal i własnie tłumacząc sobie jak powyżej,
tłumicie go?
Czy w ogóle żalu nie czujecie?
Pytam, bo mój Mąż nie czuje goryczy w ogóle. Nie zastanawia się,
idzie czołgiem przez życie, co jest, to jest i tak to przyjmuje. On
nie musi walczyć z żalem, nie musi się z nim zmagać, stawiać mu
czoła. Bo go nie czuje. I z Bogiem to nie ma nic wspólnego.
Wiem, że porównywanie się z innymi nie ma sensu. Bo zawsze będą ci,
którzy mają gorzej i zawsze będą ci, którzy mają lepiej. No i co z
tego? Zupełnie nic.
Ale to na poziomie umysłu. Na poziomie czucia jest mi bardzo, bardzo
smutno.
W czasie roku szkolnego borykamy się z wielkimi trudnościami, jest
tak ciężko, że (o czym już pisałam) będe musiała zrezygnowac z pracy
w przyszłym roku, a nie wiem, jak do czerwca dotrwamy. Ale ferie...
Nie planowaliśmy żadnego wyjazdu np w Tatry, po prostu nie możemy
sobie na to pozwolić. A nie będę pisała, jak strasznie tęsknię za
widokiem ośnieżonych gór

(( Ale myślałam, że choć na jeden dzień
wyjedziemy na sanki. Że może do Bielska i na Szyndzielnię z
Chłopcami wjadę, że może do Wisły i z mader się spotkam... Żeby od
tego śląskiego powietrza, które jest przyczyną wielu naszych chorób -
żeby choć na kilka godzin wyjechać. Żeby dzieci zjechały choć raz z
górki na sankach! (Młodszy Synek NIGDY nie zjechał jeszcze na
sankach z górki, choć ma już 3,5 roku! Albo nie ma śniegu, albo -
jak śnieg jest - to on jest chory). Żeby poczuły, że ferie to nie
tylko siedzenie w domu

( Wczoraj wróciła kolezanka z Murzasichla.
Jak w bajce, Narnia wysiada. Dzieci radosne, rumiane, na zdjęciach
śnieg wzbija się spod płóz sanek
Wiem, nikt mi nie mówił, że będzie sprawiedliwie. I wiem, że są
dzieci, które mają gorzej.
Ale nie radzę sobie z tym smutkiem i złością. No bo dlaczego moje
dzieci nie mogą?

(
Zatytułowałam "mała" gorycz - bo obiektywnie to wiem, że to mały
problem. Ale dla mnie ta gorycz bynajmniej mała nie jest