a_weasley
18.02.09, 20:13
Mecenas Jerzy Misiowiec, od 30 lat pracuje w Sztokholmie:
- Sprawa Wolskich jest typowa. Polacy przeżywają tu szok kulturowy. W całej
Skandynawii bicie dzieci jest zakazane i traktowane jak przestępstwo. Nie
toleruje się nawet klapsów. Nam się wydaje, że klepnięcie w pupę jest
niewinne, a w Szwecji za to staje się przed sądem."
Jeśli Szwedzi uznają, że dzieciom dzieje się krzywda, państwo przejmuje nad
nimi opiekę. Reguluje to specjalna ustawa o przymusowej opiece państwa.
Rodziców biorą pod lupę służby socjalne, które mają prawo tymczasowo odebrać
im dzieci. Szukają dla nich rodziny zastępczej na czas wyjaśnienia sprawy
przez sąd. Państwo zapewnia dzieciom bezpłatną opiekę prawną.
Mecenas Misiowiec:
- Rzadko takie sprawy kończą się powrotem do domu. Szwedzi dają państwu duże
przyzwolenie na interwencję w sprawy rodziny.
[...]
Mecenas Jerzy Misiowiec reprezentuje przed sądem Polkę, która walczy o córkę
od trzech lat. Dziś Agnieszka jest 17-latką. Kiedyś wykręciła numer policji i
zwierzyła się, że matka ją bije. Od tamtej pory zalicza kolejne rodziny
zastępcze. Tylko w jednej czuła się dobrze, ale tamto małżeństwo
przeprowadziło się do innego miasta.
W ubiegłym tygodniu szwedzki sąd nie zgodził się, żeby Agnieszka wróciła do
matki. Tym razem argumentem stała się ona sama: kopnęła kubeł na śmieci w
szkole, nie słuchała szwedzkich opiekunów, do domu wracała nad ranem.
Osobowość asocjalna.
Mecenas Misiowiec:
- Dawno wycofała się z dziecięcych opowieści: przyznała, że wszystko
wymyśliła, żeby dopiec matce. Sprawę o bicie umorzono. Lecz dla sądu
najwyraźniej to nic nie znaczy.
więcej