Jak UE likwiduje płeć

16.03.09, 18:05
UE zakazuje stosowania zwrotów "Pan" i "Pani"

Polityczna poprawność skłoniła liderów Unii Europejskiej do
zakazania stosowania sformułowań "Pan" i "Pani", ponieważ jak
twierdzą pomysłodawcy zakazu, są one zbyt seksistowskie –
podaje "Daily Mail".
Biurokracja brukselska wydała nowe wytyczne w celu
tworzenia "neutralnie płciowego" języka.

Nowe przepisy zakazują politykom zwracania się do kobiet za pomocą
sformułowania określającymi ich stan cywilny. Oznacza to, że formy
Madame i Mademoiselle, Frau i Fraulein oraz Senora i Senorita są
również zakazane – informuje "Daily Mail".

Zamiast używać standardowych form grzecznościowych, do kobiet należy
się zwracać po imieniu – głoszą nowe wytyczne.

Zasady te nie odnoszą się tylko do polityków. Dotyczy to również
wielu zawodów i tak np. nie można już używać słowa stewardesa, lecz
opiekun lotu. Policjanci i policjantki mają być zastąpieni przez
słowo funkcjonariusz policji.

Szkocki poseł do Parlamentu Europejskiego Struan Stevenson
stwierdził, że "polityczna poprawność została doprowadzona do
szaleństwa".

- To jest naprawdę śmieszne. Spotkaliśmy się już z instytucjami UE
dyktującymi kształt bananów, ale teraz wydają się zdeterminowani,
aby powiedzieć nam, które słowa mamy prawo do wykorzystania w naszym
ojczystym języku – dodał dla "Daily Mail" Stevenson.

    • f-olka Re: Jak UE likwiduje płeć 16.03.09, 18:49
      tak to jest jak ludzie mają za dużo czasu. Pograbili by liście i zaorali pole i
      od razu zrezygnowali by z głupot smile
      • nati1011 Re: Jak UE likwiduje płeć 16.03.09, 20:07
        Ale wiesz, ilu ludzi ma dzieki temu pracę? wink


        A mówiono, ze w socjalizmie był przerost zatrudnienia... wink))
        • verdana Re: Jak UE likwiduje płeć 16.03.09, 20:34
          No, przepraszam, jesli do kobiet po imieniu, a do facetow "Pan" to
          ja tu widzę autentyczna dyskryminację!
          Ale pamietam, ze jak bylam 20 lat temu we Francji, to tam już była
          wielka dyskusja i odgórny nakaz, aby do wszystkich kobiet, oprócz
          nastolatek zwracac sie "Pani", a nie "Panno". Chciałabym zauwazyc,
          ze forma "panno" w Polsce praktycznie zanikla i to bez żadnych
          zarzadzeń Brukseli.
          • maadzik3 Re: Jak UE likwiduje płeć 16.03.09, 21:04
            No ja tez zwatpilam z tym "po imieniu". Oczywiscie sa jezyki europejskie w
            ktorych form typu pan/ pani nie ma lub sie nie uzywa (angielski, hiszpanski w
            wersji hiszpanskiej - bo juz nie poludniowoamerykanskiej). Ale jesli w jezyku sa
            takie formy to wyrzucanie ich biurokratyczne jest absolutnym przegieciem.
            • nati1011 Re: Jak UE likwiduje płeć 16.03.09, 21:27
              No polskiego czy niemieckiego bez przydomka pan/pani sobie nie
              wyobrażam.

              To do prezesa mam od dziś móić: Ziutek? wink)
    • minerwamcg Re: Jak UE likwiduje płeć 16.03.09, 20:52
      A ja sobie kategorycznie nie życzę, żeby jakiś eurokretyn mówił do
      mnie po imieniu. Żadnej żywiny na unijnym pastwisku na ekologicznie
      dotowanej trawie z nim nie pasłam.
      • nati1011 Re: Jak UE likwiduje płeć 16.03.09, 21:29
        Ja jestem przywiązana do form grzecznościowych. I baaardzo mnie
        drażni zwyczaj tykania sobie na każdynm kroku - zwłaszcza wśród
        obcych sobie osób znacznie rózniących się wiekiem i stanowiskiem.
    • nikaa818 Re: Jak UE likwiduje płeć 16.03.09, 21:47
      nie no absurd zupełny! jak oni wpadają na te genialne pomysły to ja
      nie wiem.
    • a_weasley Re: Jak UE likwiduje płeć 16.03.09, 23:35
      Daily Mail donosi:

      > Nowe przepisy zakazują politykom zwracania
      > się do kobiet za pomocą sformułowania
      > określającymi ich stan cywilny. Oznacza
      > to, że formy Madame i Mademoiselle, Frau
      > i Fraulein oraz Senora i Senorita są
      > również zakazane.

      Poziom oderwania towarzyszy europejskich od mas wzrasta. Nie wiem, jak Francuzi
      i Anglicy, ale Niemcy już dawno się formy Fraulein pozbyli.
      Natomiast Frau i Herr, względnie Fr. i H., piszą wszędzie tam, gdzie my byśmy
      napisali inicjał z nazwiskiem; może to mieć związek z tym, że nasz język jest
      fleksyjny i albo nazwisko ma końcówkę demaskującą płeć, albo się u kobiet nie
      odmienia.
      • nati1011 Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 08:43
        > Natomiast Frau i Herr, względnie Fr. i H., piszą wszędzie tam,
        gdzie my byśmy
        > napisali inicjał z nazwiskiem; może to mieć związek z tym, że nasz
        język jest
        > fleksyjny i albo nazwisko ma końcówkę demaskującą płeć, albo się u
        kobiet nie
        > odmienia.

        A widzisz - o tym zapomniałam. To nie chodzi o zwroty
        grzecznościowe, tylko faktycznie likwidowanie różnic płciowych.
        Żadne licho sie nie rozpozna czy delikwent ubrany w spodnie, z
        makijażem i sianem na głowie to pan czy pani wink)

        • a_weasley Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 12:24
          Nati1011 napisała:

          > Żadne licho sie nie rozpozna czy
          > delikwent ubrany w spodnie, z makijażem
          > i sianem na głowie to pan czy pani wink)

          Jednakowoż imię go... ją... toto dekonspiruje. Ale i na to wymyślono →sposób.
    • mamalgosia Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 09:15
      Do mnie już kilka razy w zyciu zwrócono sie "psze pana", a ze dwa
      razy nawet "proszę księdza". Może powinnam się przyzwyczaićsmile
      • nati1011 Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 09:23
        Prosze ksiedza to nie, ale prosze pana , owszem zdarzało się - i to
        mimo iz naprawdę trudno - wizualnie uznać mnie za faceta. To wynika
        raczej ze stosunku rozmówcy - totalnie majacego w nosie wszystkich i
        wszystko.
      • sulla Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 09:25
        Proszę księdza? A to mnie zaintrygowało bardzo! Czy miałaś sutannę na sobie? smile
        • mamalgosia Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 11:05
          akurat wtedy niewink)

          Uczniowie sa tacy roztrzepani, że jak chcą szybko coś
          powiedziec, to różnie im wychodzi. No więc i to "proszę księdza" się
          zdarzyłosmile Najbardziej jednak rozśmieszyła mnie inna sytuacja.
          Zadałam zadanie na szóstkę, niektórzy siedzą i główkują. Między
          innymi trzecioroczny Karol (wyzszy i grubszy od wszystkich w klasie
          i ode mnie oczywiście też). I właśnie to on rozwiązał to zadanie, z
          radości wyskoczył z ławki, podbiegł do mnie i wrzasnął: "Mamo,
          patrz, zrobiłem to!"
          • sulla Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 12:06
            A to musiało być bardzo wzruszające smile
          • nati1011 Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 12:09
            mamalgosia napisała:

            I właśnie to on rozwiązał to zadanie, z
            > radości wyskoczył z ławki, podbiegł do mnie i wrzasnął: "Mamo,
            > patrz, zrobiłem to!"


            Słodkie - choć raz dzieciak poczyuł się dowartościowany smile)
    • sulla Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 09:24
      Nie wiem, czemu takie ostrożne te zmiany, naprawdę. Czekam, aż UE zakaże
      noszenia piersi i penisów, bo to seksistowskie części ciała i niepotrzebnie
      podkreślają różnice, jak wiadomo, czysto kulturowe. Czekam także, aż UE nakaże
      mężczyznom rodzić dzieci i karmić piersią, bo to jednak jest ogromna
      dyskryminacja kobiet, że tylko one muszą to robić.
      Jak szaleć to szaleć, a jak!
      • nati1011 Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 09:52
        Pamiętam dyskusję nad zakazem pewnych prac dla kobiet zawartą w
        przepisach pracy. Jakaż to dyskryminacja dla kobiet, ze nie moga
        pracować w koplani czy w hucie. Żadnej z tych wyliniałych czarownic
        feministycznych nie przyszło to tego rozczochranego łba, ze tego
        typu ograniczenia słuzą ochronie kobiet, ich macieżyństwa i zdrowi a
        nie dyskryminacji. Teraz nawet urrlop macieżyński próbuje sie dać
        ojcu - oczywiście w ramach zrównania praw. I żekomej dyskryminacji
        kobiet.

        Darujcie uniesienie. Ale je nie chcę by ktoś walczył o moje prawa
        robiąc ze mnie faceta. To ja już wolę tą starą dyskryminację. I
        paczkę rajstop na dzień kobiet wink
        • sulla Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 09:58
          Ja mam nie mam nic przeciwko temu, żeby tata wziął razem z mamą urlop
          macierzyński. Niech posiedzi w domu i pomoże. Tu akurat widzę sens
          równouprawnienia bo dwie osoby są potrzebne do "zrobienia", więc i dwie do
          wychowania, na moją głowę.
          • sylwia0405 Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 10:04
            O ile się orientuję, to taki urlop może wziąć wyłącznie jedno z rodziców w danym
            okresie czasu. Równocześnie mama i tata nie mogą. A przyznam szczerze, że jakoś
            tak nie do końca ufam umiejętnościom większości mężczyzn. Choć to od jakiegoś
            czasu zmienia się na lepsze smile
            • sulla Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 11:02
              Ja nigdy nie bałam się zostawić męża z córką, dobrze sobie radzi. Natomiast
              macierzyński chyba jest nie tylko po to, żeby się dzieckiem zająć, ale też żeby
              dojść do siebie trochę po porodzie, więc taka opcja, ze tylko tata na
              macierzyńskim jest trochę bez sensu. Wec jak dla mnie równouprawnienie byłoby
              wtedy, gdyby i mama i tata mogli być na macierzyńskim. Sam tata w końcu dziecka
              nie urodził, i to nie dlatego, ze kultura mu zabrania, bynajmniej wink
              • sylwia0405 Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 11:37
                To jest tak, że pierwszą część macierzyńskiego, (niestety nie pamiętam ile to
                jest ustawowo tygodni) musi wybrać matka. Dopiero drugą część obligatoryjnie
                może wziąć tata, ale wtedy mama musi wrócić do pracy
              • nati1011 Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 12:14
                sulla napisała:

                > Ja nigdy nie bałam się zostawić męża z córką, dobrze sobie radzi.
                Natomiast
                > macierzyński chyba jest nie tylko po to, żeby się dzieckiem zająć,
                ale też żeby
                > dojść do siebie trochę po porodzie, więc taka opcja, ze tylko tata
                na
                > macierzyńskim jest trochę bez sensu. Wec jak dla mnie
                równouprawnienie byłoby
                > wtedy, gdyby i mama i tata mogli być na macierzyńskim. Sam tata w
                końcu dziecka
                > nie urodził, i to nie dlatego, ze kultura mu zabrania,
                bynajmniej wink

                Oczywiście - ale obecnie urlop macieżyński - płatny - to zaledwie 3
                miesiace. Wprowadzenie płatnego tacieżyńskiego to - równocześnie
                brak płątnego urlopu dla kobiet. A przecież 3 miesiące to za krótko.
                A tata, choćby najlepszy - piersi niemowlęciu nie poda. Więc z
                jednej strony namawia się - i słusznie - do karmienia piersią
                minimum 6 miesiecy, a z drugiej ogranicza urlop macieżyński. Skoro
                stać nas - jako kraj - na wiele róznych fanaberii i dopłąt, to
                powinno nas być stać na półroczne - płatne - urlopy macieżyńskie. A
                jeśli nie, to niech rodzice sami zadecydują, czy z maluchem ma
                zostać mama, czy tata.

                Możemy zakazać noszenia penisów, a nawet dyrektywą wprowadzić rozkaz
                noszenia piersi. Ale skutek juz jest nam znany.

                • minerwamcg Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 12:27
                  Nati... bo coś mi tu nie gra smile

                  > Oczywiście - ale obecnie urlop macieżyński - płatny - to zaledwie
                  > 3 miesiace.

                  Jako bezpośrednio zainteresowana już niebawem, oświadczam uroczyście
                  i tego będę bronić jak niepodległości, że urlop macierzyński w
                  Polsce w chwili obecnej wynosi 20 tygodni. Czyli efektywnie cztery i
                  pół miesiąca. Dla każdej kobiety, niezależnie, czy rodzi pierwsze
                  dziecko czy kolejne.
                  Dłuższy macierzyński przysługuje ponadto na bliźniaki i dziecko
                  niepełnosprawne.
                  • nikaa818 Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 12:34
                    minerwamcg napisała:
                    urlop macierzyński w
                    > Polsce w chwili obecnej wynosi 20 tygodni.

                    Tak, to prawda.Potwierdzam jako druga zainteresowana smile Tylko i tak
                    uważam , że to stanowczo za krótko.
                    • nati1011 Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 12:39
                      i z projektu wynika, że te 20 tygodni chcą ciachnąć o tacierzyński.
                      • minerwamcg Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 12:45
                        Wiem, wiem, jest to kretynizm monstrualny... i jeszcze jeden powód
                        do brania fikcyjnych rozwodów. Bo samotna matka pewnie cały urlop
                        bierze sama.
                        • nati1011 Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 12:48
                          doczytałam - tak naprawdę obowiązkowy urlop macierzyński wynosi 14
                          tygodni. Czyli niewiele - ponad 3 miesiace (stąd mi to chyba w
                          pamieci utkneło).
                          • nati1011 Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 12:49
                            nati1011 napisała:

                            > doczytałam - tak naprawdę obowiązkowy urlop macierzyński wynosi 14
                            > tygodni. Czyli niewiele - ponad 3 miesiace (stąd mi to chyba w
                            > pamieci utkneło).

                            Oczywiście po porodzie. Resztę można - lub jest sie zmuszonym -
                            wykorzystać przed, albo zrezygnować (bywały naciski pracodawców)
                            • minerwamcg Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 13:33
                              Z tym zmuszaniem do wzięcia przed albo rezygnowaniem to
                              niekoniecznie, zmusić nie mogą, a jak próbują, można skarżyć.
                              Osobiście nie znam nikogo, kogo by zmuszali; te dwie moje
                              psiapsiółki, które rodziły w ostatnim czasie odsiedziały już po
                              nowemu swoje 20 tygodni po czym wróciły do pracy i nikt im złego
                              słowa nie powiedział.
                              • nati1011 Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 13:43
                                Mnie zmuszono do wzięcia urlopu przed porodem. Jak pisałam leżałam w
                                szpitalu. W tym czasie skończyło sie zwolnienie wystawione przez
                                lekarza, a szpital odmówił wystawienia zaświadczenia o
                                hospitalizacji, tylko wypisał od dnia pobytu urlop macierzyński.
                                Zkolei leżąc w szpitalu nie mógł tego zwolnienia wystwić żaden inny
                                lekarz. I był to nakaz ZUS - bo przecież tylko ZUS na tym zyskał.
                                Szpital nic.

                                - to była granda ale trudno sie procesować gdy się ma maleńkie
                                dziecko w domu. Zwłaszcza, zę tam są krótkie terminy na
                                oprotestowanie. Nie miałam siły - zwłascza po tak cieżkiej ciąży.
                                Cieszyłam się, zę to już koniec i machnęłam ręką na ZUS.
                        • sulla Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 12:51
                          Czyli jak to ma byc dokładnie? Że tata będzie musiał obowiązkowo wziąć
                          tacierzyński, a mama obowiązkowo wrócić do pracy?
                          • minerwamcg Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 13:44
                            No chyba o to im chodzi... mama oczywiście postara się na tę okazję
                            o biust na rzepa, który będzie mógł sobie przypiąć tata smile
                            • sulla Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 15:40
                              Czyli jak zwykle - nie ma to jak wylać dziecko z kąpielą. Zamiast dać wybór
                              rodzicom - które z nich wróci szybciej do pracy, to się będzie zmuszać w drugą
                              stronę.
                              A rozumu jak brakło, tak braknie.
                              • mamalgosia Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 16:39
                                Mój Mąż brał 3 tyg urlopu po urodzeniu każdego z naszych Synów.
                                Jednocześnei z moim macierzyńskim on brał ten swój wypoczynkowy.
                                Szkoda, że nie musiał to być wypoczynkowy
                                • sulla Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 16:45
                                  No właśnie dobrze było, gdyby każde z rodziców mogło wziąć urlop po urodzeniu
                                  dziecka - jednocześnie. Wtedy nikt do niczego nie jest ustawowo zmuszany, a
                                  rodzinom to tylko na dobre może wyjść.

                                  Ale najwyraźniej nie da się, żeby za różowo przypadkiem nie było.
                  • nati1011 Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 12:38
                    Fakt - zapomniałam, ze przedłużyli o 2 tyg. Ja jeszcze się łapałam
                    na 16 i 18 tyg.
                    ALe... nie udało mi się wykorzystać tego urlopu w całości. Praktyka
                    jest taka, ze lekarze zmuszają kobietę do wziecia urlopu przed
                    porodem, odmawiając wystawienia zwolnienia. Ja leżałam przed porodem
                    z cieżkim zapaleniem oskrzeli w szpitalu i odmóiono mi zwolnienia,
                    tylko wypisano - pod przymusem - urlop. Tłumacząc, zę 2 tygodnie
                    przed terminem (planowym) urlopu trzeba wystawić urlop. W skrajnym
                    przypadku można tego urlopu "zmarnować" 4 tygodnie (gdy poród sie
                    opóźni).

                    Bliźniaki i neipełnosprawność to jednak wyjątki nie reguła (nie
                    słyszałam o dłuższym macierzyńskim na chore dziecko, był dłuższy
                    wychowawczy - ale już niepłatny)
                    • sulla Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 12:50
                      Praktyka
                      > jest taka, ze lekarze zmuszają kobietę do wzięcia urlopu przed
                      > porodem, odmawiając wystawienia zwolnienia.

                      A to już jest sprawa dyskutowana szeroko i nie wiem, dlaczego to się nadal
                      odbywa. Wszystko tu zależy od lekarza, ja miałam normalnie 2 tyg. przed porodem
                      zwolnienie i urlopu mi nie ciachnęło, a zmuszanie kobiet do wzięcia wcześniej
                      urlopu macierzyńskiego jest bezprawne. Kobieta może, ale nie ma obowiązku
                      wykorzystywać 2 tyg, urlopu przed porodem. I nie wiem, czemu nikt z tym do
                      cholery nie zrobi porządku.
                    • mamalgosia Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 12:52
                      Nie, nie zmuszają. Ja się uparłam, bez przegięć
                      • sulla Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 12:53
                        Ale czy ja napisałam, że nie zmuszają? Bo nie przypominam sobie?
                        • mamalgosia Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 12:56
                          nati napisała, że zmuszają, a w drzewku widac, że moja odpowiedź
                          jest do jej wypowiedzi
                          • sulla Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 12:57
                            a to pardon, oko mnie się omsknęło smile
        • sylwia0405 Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 10:01
          Zgadzam się z Tobą nati, a i przyznam szczerze, że przepuszczanie mnie przodem w
          drzwiach również mile widziane smile Choć tak szarmanccy mężczyźni to już są na
          wyginięciu. Obserwując jednak zachowania męża mego wnioskuję, że to jest
          niestety wina matek, które "chowają" synów na królewiczów i szacunku do kobiet
          nie nauczyły.
          • nati1011 Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 12:15
            Obserwując jednak zachowania męża mego wnioskuję, że to jest
            > niestety wina matek, które "chowają" synów na królewiczów i
            szacunku do kobiet
            > nie nauczyły.

            NO to niech mu ojciec wytłumaczy - skoro matka rozpieszcza wink
            • sylwia0405 Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 18:37
              Właśnie ojciec jest przykładem nie najlepszym, a matka pozwoliła siebie źle
              traktować i syna też tak chyba wychowali niestety. Nie żeby mój mąż był skrajnym
              despotą, ale czasem brakuje mi właśnie u niego szarmanckości. Wiem, że to
              staroświeckie - ale mnie urzeka smile
          • a_weasley Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 16:14
            Sylwia0405 napisała:

            > przepuszczanie mnie przodem w
            > drzwiach również mile widziane smile
            > Choć tak szarmanccy mężczyźni to
            > już są na wyginięciu.

            Na Trygława i Swaroga, gdzie? Bo wg moich obserwacji w Polsce jest to zachowanie
            nagminne...
      • mamalgosia Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 11:07
        Karmienie piersią można usunąć, zastępując butelką. A jednak nie
        robi się tego - przeciwnie: kobieta karmiąca butelką jest
        szykanowana.

        A co do zakazu noszenia penisów, to jestem za
        • sulla Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 12:12
          I tu mi się przypomina słynny kawałek Kur, którego jednakowoż nie zacytuję, żeby
          nie urazić niczyich oczu wyrazem kolokwialnym na literę j. Chodziło w każdym
          razie o zdradę w Babilonie i o tzw. męskie pierwszorzędne cechy płciowe.
        • a_weasley Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 13:50
          Mamalgosia napisała:

          > Karmienie piersią można usunąć,
          > zastępując butelką. A jednak nie
          > robi się tego -

          Opiekę rodziców nad małymi dziećmi można usunąć zastępując żłobkiem. Najlepiej
          całotygodniowym. A jednak nie robi się tego.
          • nati1011 Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 14:21
            a_weasley napisał:

            > Mamalgosia napisała:
            >
            > > Karmienie piersią można usunąć,
            > > zastępując butelką. A jednak nie
            > > robi się tego -
            >
            > Opiekę rodziców nad małymi dziećmi można usunąć zastępując
            żłobkiem. Najlepiej
            > całotygodniowym. A jednak nie robi się tego.


            Chwilowo - takie żłobki już były. I pewnie bedą, jak rodzice beda
            stawiać tak zdecydowany opór pomysłom z UE
            • a_weasley Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 16:06
              nati1011 napisała:

              >> całotygodniowym. A jednak nie robi się
              >> tego.

              > Chwilowo - takie żłobki już były.

              Doskonale o tym wiem. Pewnie nawet gdzieś są. Wynaleziono je w kraju, który jako
              pierwszy zaczął budowę ustroju powszechnej szczęśliwości.
              Wiele rzeczy szkodliwych już było.

              > I pewnie bedą, jak rodzice beda
              > stawiać tak zdecydowany opór pomysłom
              > z UE

              Jakim pomysłom i co ma jedno do drugiego?
              • nati1011 Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 17:22
                > > I pewnie bedą, jak rodzice beda
                > > stawiać tak zdecydowany opór pomysłom
                > > z UE
                >
                > Jakim pomysłom i co ma jedno do drugiego?

                Ano to, że na "bardziej" cywilizowanym zachodzie już zmusza się
                rodziców do posyłania dzieci na zajęcia z promocji różnych dewiacji -
                pod karą wiezienia prawie. Stąd już tylko krok do odebrania
                rodzicom dziecka, jako że rodzina nie zapewnia mu właściwych
                warunków rozwoju.

                To tez już było - głównie w DDR. Odbierano dzieci rodzinom
                opozycjonistów. politycznych sad
          • mamalgosia Re: Jak UE likwiduje płeć 17.03.09, 15:10
            Żłobek całodobowy jest takim złem jak karmienie butelką?
            • a_weasley Zło, dobro, surogat 17.03.09, 16:11
              Mamalgosia napisała:

              > Żłobek całodobowy jest takim złem
              > jak karmienie butelką?

              Jest takim samym pomysłem na zastąpienie czegoś, co jest dla dziecka dobre,
              czymś, co ewentualnie można zrobić i jakoś tam będzie działało.
              Można nakarmić dziecko z butelki i na pewno lepiej tak niż wcale.
              Można zastąpić opiekę w domu żłobkiem całotygodniowym i na pewno są gorsze
              pomysły. Można zastąpić łóżko kartonem na podłodze i gorsze rzeczy mogą
              człowieka spotkać.
              • mamalgosia Re: Zło, dobro, surogat 17.03.09, 16:37
                O ile w zdrowej rodzinie są sytuacje, kiedy karmienie butelką jest
                lepsze niż karmienie piersią, o ile takich sytuacji nie widzę w
                przypadku całodobowego żłobka.
                Porównywanie niedawania dziecku opieki i przede wszystkim obecności
                z podawaniem tego a nie innego rodzaju mleka uważam za tak
                absurdalne, że już mi się nie chce dalej gadać w tej kwestii
                • minerwamcg Re: Zło, dobro, surogat 17.03.09, 17:02
                  Mamałgosiu, odnoszę wrażenie, że od pewnego czasu nie czytasz tego,
                  z czym polemizujesz. Padło stwierdzenie, że butelka jest
                  rozwiązaniem awaryjnym, żłobek tygodniowy TEŻ, padło jeszcze kilka
                  innych przykładów rozwiązań awaryjnych - jako przykłady rozwiązań
                  awaryjnych, nie jako przykłady rozwiązań jednakowo czy porównywalnie
                  złych. Nikt nie twierdził, że butelka jest złem TAKIM SAMYM jak
                  tygodniowy żłobek, jest to wyłącznie Twoja nadinterpretacja.
                • nati1011 Re: Zło, dobro, surogat 17.03.09, 17:27
                  mamalgosia napisała:

                  > O ile w zdrowej rodzinie są sytuacje, kiedy karmienie butelką jest
                  > lepsze niż karmienie piersią, o ile takich sytuacji nie widzę w
                  > przypadku całodobowego żłobka.
                  > Porównywanie niedawania dziecku opieki i przede wszystkim
                  obecności
                  > z podawaniem tego a nie innego rodzaju mleka uważam za tak
                  > absurdalne, że już mi się nie chce dalej gadać w tej kwestii

                  No róznie to bywa.

                  Moja mama - by zapewnić nam utrzymanie - musiała iść do pracy na 3
                  zmiany. Na szczęście byli dziadkowie, którzy mogli wspomóc opieką
                  nad dziećmi. Ale potrafie sobie wyobrazić sytuację, gdy matka jest
                  zmuszona oddać dziecko na całą dobę do żłobka, bo w alternatywie ma
                  brak środków na utrzymanie rodziny. I nie dotyczy to tylko patologii
                  typu ojciec ma wszystko gdzieś. Może się zdarzyć np z powodu choroby
                  czy wypadku lub innych zdarzeń losowych.
                  • mamalgosia Re: Zło, dobro, surogat 17.03.09, 18:29
                    Tak, nati. Zgadzam się. przepraszam
    • mamalgosia Dzień Kobiet 17.03.09, 18:43
      też będzie zlikwidowany?
      • nati1011 Re: Dzień Kobiet 17.03.09, 19:00
        pewnie i nie tylko on
        dzień matki i ojca - zastąpi dzień opiekuna płci obojga
        dzień babci i dziadka zastai dzień emeryta a dzień dziecka zastąpi
        dzien maskotki
    • nati1011 czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 18.03.09, 08:51
      www.rp.pl/artykul/9132,277986_Malzenstwo__z_meska_metka.html
      No to już zaczyna być nudne. Bo śmieszne to nigdy nie było.
      • nati1011 Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 18.03.09, 08:55
        Nazwisko jest ważnym elementem tożsamości – tak twierdzą
        socjologowie. Jeśli tak, to większość polskich żon nie ma własnej.
        Decyduje za nie siła tradycji


        Ten nowy człon twojego nazwiska to po mężu? – zapytał znajomy, który
        jeszcze niedawno znał mnie jako Redlińską. – Nie, to nasz wspólny
        człon. Biorąc ślub, oboje z mężem dodaliśmy go do swoich nazwisk –
        wyjaśniłam. Znajomy, podobnie jak i inni, zareagował zdziwieniem.
        Gdybym umiała czytać w ich myślach, pewnie okazałoby się, że tkwi w
        nich głębokie przeświadczenie o tym, że kobieta w momencie zmiany
        stanu cywilnego powinna zmienić nazwisko. Oczywiście na nazwisko
        męża. Dlaczego? Ponieważ taka jest siła tradycji – słyszałam.


        Zdaniem psycholożki Joanny Roszak ze Szkoły Wyższej Psychologii
        Społecznej pozostawanie przez kobiety przy swoim nazwisku jest
        wyrazem aktualnych przemian w podejściu do konstruowania ról
        płciowych. – Kobieta nie definiuje się już tylko przez bycie czyjąś
        żoną, w pewnym sensie czyjąś własnością, ale zachowuje odrębną
        tożsamość w swoim związku. Pozostaje sobą – tłumaczy. A co z
        mężczyzną, który zmienia nazwisko? – To także wyraz zachodzących
        przemian. Kiedyś mężczyzna nie przyjąłby nazwiska żony – oznaczałoby
        to koniec jego rodu. Dziś można to potraktować na przykład jako
        wyraz jego uczuć, jak powiedzenie kocham cię – mówi Roszak.


        • sulla Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 18.03.09, 09:21
          Ja zostałam dwojga nazwisk, bo moje panieńskie było dla mnie jak drugie imię i
          źle bym się czuła bez niego. Ale jeśli rozsądzać tożsamość na podstawie
          nazwiska, to moje nazwisko oznacza tyle, że mam tożsamość swojego ojca i swojego
          ojca jednocześnie, którzy z kolei mieli tożsamość swoich ojców, a ci sowich etc.
          Jakbym miała nazwisko panieńskie mojej mamy, to bym miała jej tożsamość. Czyli
          gdzie nie spojrzeć, d... z tyłu.

          A zatem żeby mieć „własną tożsamość” należy sobie wymyślić własne nazwisko. To
          ja chcę być Księżniczka Konsuela Hamak-na-banana!

          A serio – naprawdę są na świecie poważne problemy, a niechże się każdy nazywa
          jak chce i nie ma co z tego robić ideologii.
          • sulla errata 18.03.09, 09:22
            oczywiście "mam tożsamość swojego ojca i ojca mojego męża jednocześnie",
            wybaczcie poranny lapsus.
          • a_weasley Wymyślić sobie nazwisko 18.03.09, 09:47
            Sulla napisała:

            > A zatem żeby mieć „własną tożsamość”
            > należy sobie wymyślić własne nazwisko.

            Znam takie małżeństwo. Jak ona była z domu, nie wiem, on miał nazwisko
            ośmieszające. Przyjęli nazwisko - anagram imion, nawet ładne.
          • mamalgosia Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 18.03.09, 11:54
            Mnie sie bardziej podoba Consuela, przez C. To jakoś bardziej oddaje
            MOJĄ tożsamośćsmile
        • a_weasley Tym gorzej dla faktów 18.03.09, 09:42
          Nati1011 zacytowała:

          > Zdaniem psycholożki Joanny Roszak
          > ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej
          > pozostawanie przez kobiety przy swoim
          > nazwisku jest wyrazem aktualnych przemian
          > w podejściu do konstruowania ról
          > płciowych.

          Brzmiałoby to nawet sensownie, gdyby parę akapitów wcześniej nie można było
          przeczytać:

          "Gdzie jak gdzie, ale w dużym mieście powinno być widać zmianę obyczajowości.
          Czy zjawisko promowania przez kobiety swojego panieńskiego nazwiska narasta?
          – Nie prowadzimy statystyk na ten temat, ale niczego takiego nie zauważyłem –
          odpowiada kierownik [USC w Krakowie] Olczak.
          – Na 4 tysiące ślubów rocznie ok. 10 proc. pań decyduje się na nazwisko
          dwuczłonowe. Pamiętam zaledwie kilka przypadków, kiedy kobieta pozostała przy
          swoim nazwisku – szacuje Krzysztof Konarski z poznańskiego urzędu stanu
          cywilnego. – Nie zauważyłem, by zmieniała się dynamika tych zjawisk. Są one
          raczej na stałym poziomie."

          Inakszy mówiąc, pani psycholog komentuje zjawisko, którego nie ma.

          Osobiście znam jednego mężczyznę, który przyjął nazwisko żony, i jednego, który
          dodał do swego nazwiska nazwisko żony (nawet ładnie to brzmiało, bo miał
          dwusylabowe nazwisko rzeczownikowe, a żona była trzysylabowa -ska). W obu
          przypadkach przez wzgląd na dzieci żony z pierwszego małżeństwa.
        • mamalgosia Re: czy nazwisko meża to też dyskryminacja? 18.03.09, 11:53
          Mam dwa nazwiska i bardzo mi to odpowiadasmile
        • isma Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 18.03.09, 16:50
          Podzielam zdanie Sulli co do tego, ze problem jest piatorzedny, a obie strony
          nadmuchuja go do przesady. Nie ma przymusu wyboru nazwiska meza, nie ma przymusu
          wyboru nazwiska zony, nie ma przymusu noszenia nazwisk podwojnych. Kazdy
          decyduje, jak mu wygodniej. I nie wydaje mi sie, zeby w majacej normalne, zdrowe
          relacje rodzinie, to o czyms glebokim swiadczylo czy jakies znaczace skutki
          powodowalo.

          Co do wypowiedzi kierownikow USC. No, coz, nie wiem, jak w Poznaniu, ale co do
          Krakowa, to, ekhem, wypowiedz pana dyrektora O. swiadczy literalnie o tym, co
          sie w niej mowi: ze dyrektorowi O. niewiele na ten temat wiadomo, a statystyk
          sie nie prowadzi. Owa deklaracja niewiedzy w temacie, choc sama w sobie z cala
          pewnoscia prawdziwa, bynajmniej jednak nie musi byc tozsama z rzeczywista
          sytuacja w aktach stanu cywilnego...

          My jestesmy przypadkiem absolutnie statystycznie kuriozalnym, albowiem 1) ja
          nosze swoje panienskie nazwisko, 2) nasze wspolne i jak najbardziej cywilnie
          poslubne dziecko rowniez nosi nazwisko moje panienskie, 3) slubny zas nosil do
          niedawna swoje nazwisko kawalerskie, a teraz nosi podwojne, przy czym to drugie
          nie jest bynajmniej moim nazwiskiem, tylko panienskim nazwiskiem mojej tesciowej
          (skadinad ladnym wink)) ;-O.

          Na pierwszy rzut ucha brzmi dosyc skomplikowanie, ale w naszym przypadku to byla
          opcja powodujaca stosunkowo najmniej perturbacji. Innostranne nazwisko slubnego
          przysparzalo mu tyle klopotow, ze uznalismy, iz unieszczesliwianie nim kolejnych
          dwoch osob nie ma sensu. Ponadto, nazwisko owo po polsku nie moze miec formy
          zenskiej (jak wszystkie podobne nazwiska na -ow), a slubny orzekl, iz nie zyczy
          sobie, azeby jego zona sie nazywala jak facet. Z kolei przyjecie prze zmojego
          slubnego mojego nazwiska nastreczalo trudnosc pt. koniecznosc wymiany jego
          innostrannych dokumentow, oczywiscie zalatwiana za granica.
          Po czym niedawno, zeby uczcic otrzymanie po dlugich a ciezkich polskiego
          obywatelstwa, slubny uznal, ze sobie doda do tego innostrannego nazwiska polskie
          nazwisko panienskie tesciowej, co i skutecznie uczynil wink)).

          A na koniec. Wiecie, ja sie troche nie dziwie tym, co by woleli pewne rzeczy
          uproscic i ujednolicic. Pewne zwyczaje jezykowe np. Jak sie wybieralam za maz, i
          prowadzilismy m.in. polzartem te debaty co do nazwiska, to odwiedzili nas nasi
          znajomi Litwini. Ja wtedy jeszcze powatpiewalam w to, ze rzeczywiscie dla
          rosyjskojezycznego ucha ta meska forma rosyjskopochodnego nazwiska kobiety w
          Polsce jest az tak razaca. No i onze Litwin mi zaczal klarowac, ze jak on
          slyszy, ze aktorka jest taka, Maria Pakulnis, to jego skreca, bo tak sie moze
          nazywac mezczyzna, a ona sie powinna nazywac jak Pan Bog po litewsku przykazal,
          Pakulnyte przeciez wink)). Tak jak jego dziewczyna sie nazywa Birute J...yte.

          Skupilam sie, i powiadam odkrywczo: "Czyli jak Birute wyjdzie za ciebie za maz,
          to bedzie sie nazywala L...yte?"
          "Nieeeee - zachnal sie znajomy, ktory swego czasu tlumaczyl mi, ze litewski jest
          latwy - mezatka by sie nazywala L...iene!"

          Po czym rozwinela sie dluzsza i chwilami dosc ostra dyskusja z watkiem
          nacjonalistycznym, albowiem ow nasz znajomy bywa wojujacym litewskim
          konserwatysta, ktory zatrzymywany przez drogowke w Poslce udaje, iz po polsku
          ani w zab wink)) i prezentowal zdanie, iz tym samym zasadom fleksyjnym powinny
          podlegac rowniez nazwiska polskie uzywane na Litwie... ;-(((.
          • a_weasley Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 19.03.09, 12:43
            > Pakulnyte przeciez wink)). Tak jak jego
            > dziewczyna sie nazywa Birute J...yte.

            > Skupilam sie, i powiadam odkrywczo:
            > "Czyli jak Birute wyjdzie za ciebie
            > za maz, to bedzie sie nazywala
            > L...yte?"
            > "Nieeeee - zachnal sie znajomy, ktory
            > swego czasu tlumaczyl mi, ze litewski
            > jest latwy - mezatka by sie nazywala
            > L...iene!"

            No i co za problem dla Polaka? Minerwa jest Weasleyowa, a Marysia będzie
            Weasleyówna. -iene = -owa, -yte = -ówna. Proste jak schemat ideowy gwoździa.
            • minerwamcg Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 19.03.09, 14:24
              Tak, z tym, że u nas te -owa i -ówna, tudzież -yna (-ina) i -anka
              zanikają. A szkoda, niektóre brzmiały bardzo szlachetnie. Taka np.
              Matylda Osterwina albo niedaleko szukając - Zofia Kucówna. Dziś już
              mało kto się tak podpisuje, jeszcze prof. Stachówna się ostała... Za
              moich studenckich czasów (Isma, nie mów kiedy!) profesor Ulewicz
              twardo wymagał, aby w indeksie mieć wpisane nazwisko z żeńską
              końcówką. Mnie nie dotyczyło, bo byłam -ska, ale koleżanka Zapała
              jako "Zapalanka" cierpiała okrutnie.
              A teraz może jeszcze o mnie ktoś powie kolokwialnie "Weasleyowa" a o
              Marysi "mała Weasleyówna" - ale we wszystkich papierach, tekstach
              oficjalnych, rozmowach mniej poufałych etc. występować będziemy jako
              Minerwa Weasley i Maria Weasley.

              I tylko gdybym sobie chciała za życia obstalować staroświecki
              nagrobek, taki z płaczącym aniołem trzymającym kartusz, na tym
              kartuszu byłoby wyryte czcionką vivaldi: "z McGonagallów Minerwa
              Arthurowa Weasleyowa" smile))
              • nati1011 Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 19.03.09, 16:10
                > I tylko gdybym sobie chciała za życia obstalować staroświecki
                > nagrobek, taki z płaczącym aniołem trzymającym kartusz, na tym
                > kartuszu byłoby wyryte czcionką vivaldi: "z McGonagallów Minerwa
                > Arthurowa Weasleyowa" smile))

                Minerwa! toż to czyste poddaństwo, mało że nazwisko meza to jeszcze
                piszesz żeś ty jego jest wink)) Wsópółczesne feministki pokazywałyby
                twój nagrobek z takim samym oburzeniem i zszokowaniem jak kiedyś
                wytykano palcem kobiete w spodniach. Fe!
                • minerwamcg Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 19.03.09, 17:57
                  Ojjjj! Nati, nie kuś, bo naprawdę kiedyś to zrobię smile Pokusa
                  zrobienia tym paniom... eee, nie paniom... obywatelkom... nie,
                  obywatelkom też nie może być... o, już wiem, tym PODMIOTOM na złość
                  jest naprawdę cudowna smile))
                  • sulla Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 19.03.09, 18:28
                    A ja bym to naprawdę serio zrobiła, nie na złość "feministkom" tylko dlatego, że
                    to ładne smile Minerwo, nie obrazisz się, jak i jak sobie taki zrobię napis? wink
                    • minerwamcg Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 19.03.09, 18:44
                      Tobie by jakiś w rzymskim stylu pasował... Tam też był patriarchat
                      aż miło smile
                      • sulla Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 19.03.09, 19:05
                        No za cesarstwa to już było gorzej z tym patriarchatem, raczej kto miał kasę ten
                        rządził, niezależnie od płci. Ale ja bym sobie tak w stylu wczesnej republiki,
                        romantycznie napisała, "Ubi tu Caius ibi ego Caia",ach!
                  • nati1011 Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 19.03.09, 19:08
                    własnie wczoraj czytałam zapis rekolekcji ojca Leona dla rodzin. I
                    przywołana scenka: rodzina polska w Szwecji i pytanie dziecka:
                    mamusiu dlaczego ja mam tylko jednego tatusia? Dzieci w klasie mają
                    po kilku tatusiów i mamuś, całe multum babć i dużo więcej prezentów
                    na urodziny sad(

                    Ja mam nadzieję, ze na moim nagrobku znajdzie się napis nie tylko,
                    ze byłam meżowa, ale przede wszystkim Chrystusowa. I będzie mógł nad
                    moim grobem stać znak krzyża. Bo jak na razie to ta tolerancja jakoś
                    coraz bardziej ogranicza MOJĄ wolność.
                    • minerwamcg Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 19.03.09, 21:55
                      "...oddała Bogu duszę, ziemi ciało, postępowcom figę - i dobrze się
                      stało." smile
                    • a_weasley Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 20.03.09, 10:11
                      Nati1011 zacytowała ojca Leona, który zacytował był:

                      > dlaczego ja mam tylko jednego tatusia?
                      > Dzieci w klasie mają po kilku tatusiów
                      > i mamuś, całe multum babć

                      To tak a propos tego równie dobrego społeczeństwa bez Boga.
                      • nati1011 Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 20.03.09, 11:04
                        Eeee Arthur, szowinizm przez ciebie przemawia wink

                        Przecież w kazdej gazecie piszą, ze jak maz/żona nie spełnia
                        WSZYSTKICH oczekiwań, to należy go/ją zmienić na nowy model. A
                        pozostawanie w związku z defektami jest objawem prawie masochizmu a
                        na pewno zacofania i ciemnogrodu wink)
              • a_weasley Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 19.03.09, 18:29
                > o mnie ktoś powie kolokwialnie "Weasleyowa"
                > a o Marysi "mała Weasleyówna" - ale we
                > wszystkich papierach

                To swoją szyną, niemniej faktem jest, że akurat dla Polaka litewskie kombinacje
                z końcówkami powinny być dość przejrzyste.
                • isma Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 19.03.09, 23:55
                  No coz, Arthurze, najwyrazniej moja opowiesc dowodzi, iz niestety nie jestem
                  nawet w dziesiatej czesci tak inteligentna, jak Ty.

                  Ne suprantu, po prostu.
          • mmb Re: czy nzawisko męża ..(na marginesie dyskusji) 20.03.09, 11:02
            > Po czym rozwinela sie dluzsza i chwilami dosc ostra dyskusja z watkiem
            > nacjonalistycznym, albowiem ow nasz znajomy bywa wojujacym litewskim
            > konserwatysta, ktory zatrzymywany przez drogowke w Poslce udaje, iz po polsku
            > ani w zab wink)) i prezentowal zdanie, iz tym samym zasadom fleksyjnym powinny
            > podlegac rowniez nazwiska polskie uzywane na Litwie... ;-(((.
            >

            I niestety tak się działo sad swojego czasu na Litwie odbyła się przymusowa akcja
            litwinizacji polskich nazwisk (czego ofiarą padła również moja tamtejsza
            rodzina). Co prawda Polska podpisała umowę z Litwą w sprawie wzajemnego uznania
            narodowej odmiany nazwisk ale wprowadzenie tego w życie odbywa się z dużymi
            oporami władz administracji terenowej.
            Po za tym jak komuś zmieniono administracyjnie nazwisko ileśtam lat temu to
            teraz ze względu na wypracowany dorobek nie koniecznie czuje potrzebę
            przywrócenia pierwotnej formy nazwiska sad
      • sulla Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 18.03.09, 11:59
        Swoją drogą tak sobie przypomniałam - jak byłam na studiach to silnie naciskano
        na to, żeby używać form żeńskich takich jak psycholożka, socjolożka, bo formy
        męskie są dyskryminujące. Teraz z kolei, parę lat później, zostałam
        uświadomiona, że formy socjolożka i psycholożka są dyskryminujące, bo
        niepotrzebnie podkreślają różnice między płciami. Ot, nowa moda.
        I jakem zawsze miała szacunek dla samej idei feminizmu, i wdzięczna jestem tym
        babkom dzięki którym mam prawa wyborcze mogę normalnie do pracy iść, to myślę,
        że to co się teraz dzieje przyprawia pierwsze sufrażystki o tzw. przewracanie
        się w grobie.
        • a_weasley Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 18.03.09, 12:26
          Sulla napisała:

          > Swoją drogą tak sobie przypomniałam -
          > jak byłam na studiach to silnie
          > naciskano na to, żeby używać form
          > żeńskich takich jak psycholożka,
          > socjolożka,

          ...krytyczka, polityczka...

          > bo formy męskie są dyskryminujące.
          > Teraz z kolei, parę lat później,
          > zostałam uświadomiona, że formy
          > socjolożka i psycholożka są
          > dyskryminujące, bo niepotrzebnie
          > podkreślają różnice między płciami.
          > Ot, nowa moda.

          Króliczek znalazł się w zasięgu ręki i nie byłoby kogo gonić.
      • anndelumester Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 18.03.09, 12:44

        cha cha cha tez mi odkrycie ;P Rzepa jak zwykle w awangardzie tematu
        <rotfl>big_grin
        Nowoczesne to może było w czasach babki mojego meza, ktora przed
        wojną wychodzac za maz została przy swoim nazwisku.
        Wsród moich kolezanek ze studiow , zdecydowana wiekszosc zostala
        przy swoim nazwisku, nieliczne mają dwa, malzenstwa zawierane 8-3
        lata temu, sa tez małzeństwa z dwoma nazwiskami.
        tekst prof. Brach-Czainy tez juz swoje lata ma....
        • nati1011 Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 18.03.09, 12:50
          a dzieci jakie mają nazwiska?

          Ja problem widze jeden. Skoro stanwimy rodzię, to wszyscy powinni
          mieć to samo nazwisko. Może to drobiazg, ale też troche tą rodzinę
          rozluźnia w wiezach.

          Moge jeszcze zrozumieć lekarkę czy dziennikarkę, która pracuje swoim
          nazwiskiem, że po slubie dodaje tylko nazwisko meza, by nie stracić
          wyrobionej marki.
          • sulla Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 18.03.09, 12:58
            > Ja problem widze jeden. Skoro stanwimy rodzię, to wszyscy powinni
            > mieć to samo nazwisko. Może to drobiazg, ale też troche tą rodzinę
            > rozluźnia w wiezach.

            Ja bym nie fetyszyzowała w żadną stronę. Ani przyjęcie nazwiska męża nie
            pozbawia kobiety tożsamości, ale też nie czyni jej lepszą, bardziej kochającą
            żoną niż kobieta, która pozostała dwojga nazwisk.
            Ja w każdym razie nie mam wrażenia, ze moja rodzina jest "rozluźniona w więzach".
            • nati1011 Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 18.03.09, 13:13
              oczywiście, ze nie nazwisko jest najważniejsze. Ale czy zupełnie nie
              ważne?

              Dotąd można było mówić: rodzina Iksińskich, ród Ygreków a tak?
              Rodzina pani X-Y pana Z i syna G?

              Czy to jedno - rodzinne - nazwisko naprawdę tak przeszkadza? Czy
              koniecznie trzeba niszczyć wszystko co funkcjonowało przez wieki?
              Czy to że tak było kiedyś automatycznie oznacza źle?
              • sulla Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 18.03.09, 13:28
                nati1011 napisała:

                > Dotąd można było mówić: rodzina Iksińskich, ród Ygreków a tak?
                > Rodzina pani X-Y pana Z i syna G?

                Nie no, przesadzasz. Mój mąż jest X, ja jestem Y-X, córka jest X, a razem
                jesteśmy rodzina X. I tyle. A czemuż by nagle syn miał mieć nazwisko odmienne od
                rodziców, to już nie wiem w ogóle.

                > Czy to jedno - rodzinne - nazwisko naprawdę tak przeszkadza? Czy
                > koniecznie trzeba niszczyć wszystko co funkcjonowało przez wieki?
                > Czy to że tak było kiedyś automatycznie oznacza źle?

                Dawniej mówiło się pani X z domu Y. I jakoś nikt nie miał z tego powodu kryzysu,
                ze "jak to z domu Y, to w końcu X czy Y, olaboga!". To chyba nie jest jakąś
                nowością, ze kobiety mają panieńskie nazwiska?
                • nati1011 Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 18.03.09, 13:42
                  ale ja odniosłam się do pomysłów z artykułu. Nazwisko 2-członowe
                  jest w użyciu od lat i nie widze tu żadnego problemu.

                  Problemem jest kolejna próba wmóienia kobietom, ze są dyskryminowane
                  na każdym kroku i powinny sie, wszelkimi sposobami przed tym (czym?)
                  bronić. I dziwnym trafem uwaga feministek coraz bardziej skupia sie
                  na sprawach 3-ciorzednych a nie tych waznych. Jak choćby ochrona
                  macierzyństwa, praw pracowniczych czy faktycznej przemocy rodzinnej.
                  • sulla Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 18.03.09, 13:53
                    No to jest niestety ogromny problem współczesnego feminizmu, który tak naprawdę
                    ośmiesza całą ideę równości płci. Obecnie feministką, a zatem prawdziwą kobietą,
                    może być jedynie socjolożka popierająca prawo do aborcji na życzenie. Inne
                    kobiety to już nie prawdziwe kobiety, więc generalnie można je olać.
                    A sufrażystki w grobach zgrzytają zębami.
                    • mamalgosia Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 18.03.09, 16:31
                      Właśnie. Feminizm kojarzy mi się z Kazimierą Szczuką i z Kingą
                      Dunin - a obie złośliwe, nieżyczliwe i zajadłe. Szkoda
          • anndelumester Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 18.03.09, 13:03
            Nazwiska dzieci w wiekszosci po tatusiu, ale sa tez przypadki po
            mamusiach. Jest kilkoro dzieci dwojga nazwisk.
            > Ja problem widze jeden. Skoro stanwimy rodzię, to wszyscy powinni
            > mieć to samo nazwisko. Może to drobiazg, ale też troche tą rodzinę
            > rozluźnia w wiezach.
            Nas jakoś nie rozluźnia wink)
            Imo o jedności rodzinny decydują zupelnie inne sprawy, na pewno nie
            nazwisko - bo nazwisk w rodzinie zazwyczaj jest duzo - no chyba, że
            facet ma z tego powodu kłopoty np. z samooceną i poczuciem wartości
            i to rzutuje na relacje. Roznie bywa.


        • a_weasley Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 18.03.09, 13:46
          Anndelumester napisała:

          > Wsród moich kolezanek ze studiow,
          > zdecydowana wiekszosc zostala
          > przy swoim nazwisku, nieliczne mają dwa,

          Jeśli rzecz się dzieje w Polsce, to zdaje się w nietypowym środowisku.
          Zawahałbym się, gdybym miał się odwołać tylko do swoich obserwacji, ale obaj
          panowie z USC je potwierdzają.
          • verdana Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 18.03.09, 14:38
            No, to u mnie jest inaczej - teściowa ma dwa, ja mam dwa,
            niewatpliwie narzeczona syna też chce mieć dwa. W moim srodowisku
            wiekszość kobiet ma dwa nazwiska, chyba, ze fonetycznie brzmi to
            jakos nie do przyjęcia. Czy ma cos wspólnego z feminizmem -
            niewiele. Może to, ze spora część kobiet jako panny publikowała i po
            przyjęciu nazwiska męża musi tłumaczyć wszystkim, ze jest autrka
            tego a tego. Moja doktorantka jest w takiej sytuacji i bardzo jej to
            utrudnia zycie.
            Ale dlaczego ma to rozlużnić wiezy rodzinne - nie rozumiem i nie
            zrozumiem.
            • mamalgosia Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 18.03.09, 16:29
              U mnie motyw był podobny - zbyt dużo miałam już papierów na
              panieńskie nazwisko. Wychodziłam za mąż w wieku 30 lat, to już
              naprawde niemały dorobek ma się na koncie. I chciałam być kojarzona
              z tamtą osobą.
              I uważam, że wiele spraw to ułatwia.
              Choć nie cierpię sie podpisywać 60 razy na świadectwach, bo imię mam
              długie i do tego jeszcze te dwa nazwiska...
              • verdana Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 18.03.09, 17:01
                A musisz oboma? - ja wszystkie urzędowe papiery podpisuję zawsze
                tylko jednym!
                • isma Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 18.03.09, 17:07
                  Nie musi. Nie ma definicji podpisu - przyjmuje sie, ze jest to unikalny znak
                  graficzny wlasciwy dla danej osoby. Podpis moze byc nawet zawijaskiem, tym
                  bardziej wiec albo zapisem jednego nazwiska, albo obu.
                  • maadzik3 Re: czy nzawisko meża to też dyskryminacja? 19.03.09, 11:49
                    Ja zostalam przy moim nazwisku. Z lenistwa (zeby nie wymieniac papierow) i
                    dlatego ze mi sie bardziej podobalo. Co to ma wspolnego z wiezmi rodzinnymi? Nie
                    wiem. Smiesznie bywa bo jak ktos zna tylko meza i poznaje mnie to uzywa w
                    stosunku do mnie nazwiska meza. Gdy jest odwrotnie meza okreslaja moim
                    nazwiskiem. Ale to w koncu normalne pomylkismile. Wskutek roznych zawirowan
                    dziejowych 3 kuzynow mego slubnego pochodzacych z tego samego malzenstwa ma
                    rozne nazwiska (kazdy inne) i rzadne nie jest ich oryginalnym (czytaj:
                    nazwiskiem ich ojca). Generalnie uwazam ze otwarte powinny byc wszystkie opcje
                    (zostanie przy swoim, zmiana, polaczenie). W Polsce sa. A wybor zawsze nalezy do
                    zainteresowanych.
                  • mamalgosia nie muszę???? 19.03.09, 12:52
                    Naprawdę na świadectwie szkolnym mogę się podpisać np pierwszą
                    literą imienia i jednym nazwiskiem??
Pełna wersja