matizka
27.03.09, 12:46
był taki kiedyś i go sobie poczytałam,ale dopisać się nie mogę bo
zarchiwizowany.
Ktoś napisał, że przeklinanie to objaw braku ogłady. Może i kiedyś
tak myslałam.
Generalnie jestem z tych bardzo grzecznych dziewczynek, niektórych
słów nawet długo nie rozumiałam, czerwieniłam się( i chyba dalej tak
jest) gdy ktoś przeklinał przy mnie.
Ale - sama przeklinam okropnie. Albo gdy jstem sama, albo w domu.
Niestety przy dzieciach. Mąż mnie napomina i stwierdził, że to się
zaczęło jak zmieniłam pracę.
Ale wiecie co to się nie wiąże z tym, że w nowej pracy przeklinają.
Raczej, że od tego czasu ( a raczej od momentu utraty poprzedniej
pracy) jestem w ciągłym stresie. Czuję się, jakbym cały czas była na
wojnie. I straszliwie łatwo wybucham.
Ale co zrobić, by przestać przeklinać? Możecie powiedzieć - uspokoić
sie wewnętrznie, ale z jednej strony niekażdy zestresowany człowiek
przeklina, z drugiej ja niby jestem spokojna, ale jak wybucham to
sama siebie zadziwiam.
Nie wiem napomnijcie mnie jakiś Bożym słowem, zachęccie jakąś
historią, bo sama jestem zadziwiona, że taka niby "porządna" osoba
może tak mówić...