Dodaj do ulubionych

Wątek o przeklinaniu

27.03.09, 12:46
był taki kiedyś i go sobie poczytałam,ale dopisać się nie mogę bo
zarchiwizowany.

Ktoś napisał, że przeklinanie to objaw braku ogłady. Może i kiedyś
tak myslałam.

Generalnie jestem z tych bardzo grzecznych dziewczynek, niektórych
słów nawet długo nie rozumiałam, czerwieniłam się( i chyba dalej tak
jest) gdy ktoś przeklinał przy mnie.

Ale - sama przeklinam okropnie. Albo gdy jstem sama, albo w domu.
Niestety przy dzieciach. Mąż mnie napomina i stwierdził, że to się
zaczęło jak zmieniłam pracę.

Ale wiecie co to się nie wiąże z tym, że w nowej pracy przeklinają.
Raczej, że od tego czasu ( a raczej od momentu utraty poprzedniej
pracy) jestem w ciągłym stresie. Czuję się, jakbym cały czas była na
wojnie. I straszliwie łatwo wybucham.

Ale co zrobić, by przestać przeklinać? Możecie powiedzieć - uspokoić
sie wewnętrznie, ale z jednej strony niekażdy zestresowany człowiek
przeklina, z drugiej ja niby jestem spokojna, ale jak wybucham to
sama siebie zadziwiam.

Nie wiem napomnijcie mnie jakiś Bożym słowem, zachęccie jakąś
historią, bo sama jestem zadziwiona, że taka niby "porządna" osoba
może tak mówić...
Obserwuj wątek
    • madziaq Re: Wątek o przeklinaniu 27.03.09, 12:56
      Osobiście nigdy nie przeklinałam jakoś specjalnie. No dobra, jak mi sie
      wyślizgnie gar z gorącą zupą i utopię w niej pół kuchni, to mi się zdarzy wink Ale
      tak poza tym to nie, mimo że w pracy 90% facetów i nieraz klną jak w koszarach wink

      Odnośnie rad praktycznych to kiedyś jak się spowiadałam z używania brzydkich
      słów (jako dziecko/nastolatka i nie takich znów bardzo brzydkich wink) to ksiądz
      mi poradził, żeby sobie wymyślić jakieś powiedzonko i zamiast "o k..." mówić np
      "o psia noga". Przyznam się, że nie próbowałam wcielić tego w zycie wink Ale może
      jako sposób odzwyczajenia się od używania konkretnych słów mogłoby pomóc.
    • atama Re: Wątek o przeklinaniu 27.03.09, 13:18
      oooj tak...
      dobrze wiem (niestety) jaka to ulga jak sobie człowiek przeklnie pod
      nosem.
      zastępcze "przekleństwa" takiej ulgi mi nie dają.
      kiedyś ktoś powiedział, że przekleństwem przywołuje się zło - może
      takie myślenie pomoże, żeby się odzwyczaić??
      • verdana Re: Wątek o przeklinaniu 27.03.09, 13:40
        Przekleństwa w sytuacji adekwatnej do ich użycia toleruję, a nawet
        wydaje mi się, ze lepsze takie rozladowanie emocji niż warczenie
        cały dzień na dzieci, podwładnych czy w ogole wewnetrzne bulgotanie
        ze złości.
        Przekleństw jako przecinków nie toleruję. Nie toleruję też
        przekleństw zastepczych.
        • k_j_z Re: Wątek o przeklinaniu 27.03.09, 14:52
          Niesety lubę czasem.
          W pracy.
          w domu przy dzieciach nigdy.
          No dobra, raz czy dwa razy powiedziaąłm cholera ale nie do dziecka
          tylko właśnie przy "garze z zupą"
    • k_j_z Re: Wątek o przeklinaniu 27.03.09, 14:54
      a i jeszcze jedno
      matizka to wszystko jest w głowie.
      Ja w któryś adwent zrobiłam takie postanowienie, że nie będę.
      I nie zrobiłam tego anirazu.
      nawet w myślach.
      Musisz sie ustwić po prostu wewnętrznie
      • matizka Re: Wątek o przeklinaniu 30.03.09, 09:41
        Zszokował mnie pierwszy postsmile
        A raczej zszokowało mnie to, że to mnie szokuje.

        Oczywiscie jako dziecko spowiadałam się z mówienia "Kurczę" a teraz
        nie przyszło mi to do głowy.

        No więc dziękuję za rachunek sumienia
        • matizka Re: Wątek o przeklinaniu 30.03.09, 09:46
          Nie wiem czemu wysłałam

          Myślę, że może to mnie ciut otrzeźwi. Bo ja niestety nietylko nad
          garem, ale i tak, że córka zaczęła powtarzać. I to mnie najbardziej
          motywuje, ale chyba jeszcze niedostatecznie
    • mamalgosia Re: Wątek o przeklinaniu 30.03.09, 14:37
      Chyba nie ma innej metody jak stałe pilnowanie się, gryzienie w
      język itd. Akurat z przeklinaniem problemu nie mam, ale jest masę
      rzeczy, które powiedziałam, a powiedzieć nie musiałam, lub wręcz nie
      powinnam. Oj, panowanie nad językiem (własnym) to bardzo trudna
      sprawa.
      Może motywacja musi być silniejsza?
    • rycerzowa Re: Wątek o przeklinaniu 02.04.09, 14:21
      Ja jestem z tych, co to absolutnie nie rozumieją "potrzeby" przeklinania. W
      chwilach ekstremalnych (negatywnych) emocji wystarczy mi "ojej", "upss", oraz
      ochy i achy.

      Ale jest jeden wyjątek - dowcipy.
      Tu czasem bez mocnego słowa się nie obejdzie.
      No nie obejdzie się i już.

      Wyobraźcie sobie taką sytuację, w przededniu trzeciej poprawki z historii, a
      raczej w przednocy, w mieszkaniu Verdany rozlega się dźwięk telefonu. Wyrwana ze
      snu obywatelka podnosi słuchawkę i słyszy:
      - Tu akademik. Pani profesor...
      - Jest druga w nocy!!! Ja śpię!!!
      - A my się k....a jeszcze uczymy!!!
      • mamalgosia Re: Wątek o przeklinaniu 02.04.09, 19:43
        o, rycerzowo, tak
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka