rachunek sumienia

03.04.09, 09:53
Rachunek sumienia jest bardzo delikatną sprawą. Stajemy w nim przed
samymi sobą i przed Bogiem.
I nic mi do czyjegoś rachunku sumienia. I nic komuś do mojego.
Ale...
Jutro mój Starszy przystąpi do pierwszej Spowiedzi. Wczoraj
zamknęliśmy się w sypialni, pomodlili do Ducha Świętego i pomogłam
mu w rachunku sumienia. Swój rachunek sumienia robię według
przykazań i grzechów głównych. Podoba mi się ujęcie katechizmowe.
Tak więc też zrobiłam z nim.

Ale Starszy ma książeczkę, skarbczyk zalecany dla dzieci
przystępujących do I Komunii w naszej parafii. I trochę chciał
według tego.
No wiec i ja zajrzałam. Przyznam, że do tego rozdziału po raz
pierwszy, choć i ja mam tę samą książeczkę już od 1999 r (jest to
chyba najpopularniejszy modlitewnik na Śląsku od wieeelu lat, wydany
przez Księgarnię św. Jacka, "Skarbiec modlitw i pieśni")

Taki długi wstęp (jak zwykle), dopiero teraz dochodzę do sedna.
Otóż bardzo zdziwiło mnie (na niekorzyść) ujęcie niektórych
grzechów, pewne sformułowania (przestarzałe). O ile przestarzałe
słowa jeszcze jakoś przełykam (choć 7-latkowi bym ich nie polecała),
o tyle niektóre grzechy mocno mnie zastanowiły. Wiem, że
kształtownaie sumienia jest bardzo ważną rzeczą, chcę widzieć grzech
tam gdzie jest on w rzeczywistości (co czasem przychodzi mi z
trudem) i chcę nie widzieć grzechu gdzie go nie ma (co również się
zdarza).
Czy więc patrzę źle? Proszę, przeanalizujcie ze mną poniższe:

"Ulegać depresjom i załamaniom po stratach i niepowodzeniach" -
rozumiem, że chodziło o zbytnie troskanie się, martwienie na zapas,
zaprzątanie swoich myśli problemami - rozumiem, bo to mój największy
grzech. Ale czy można napisać, że grzechem jest "uleganie
depresjom"? I co to są te "depresje"? Bo jeśli mówimy o depresji
jako chorobie, to nie raz już stwierdziliśmy, że nie można jej
podciągać pod grzech. A jeśli chodzi właśnie o martwienie się,
przygnębienie - to dlaczego użyto tej nazwy? Dla mnie to jakieś
lekkomyślne potraktowanie depresji. I dalej - czy naprawdę uleganie
załamaniu po stracie i niepowodzeniu jest grzechem? Czy tutaj chodzi
o to trwanie w załamaniu, nie podnoszenie się?

To mnie najbardziej uderzyło, a inne zaraz dopiszę.
    • mamalgosia inne 03.04.09, 10:19
      - tolerować nieporządek i bałagan w swoim domu, szafie, biurku
      - niszczyć zdrowie przez nieumiarkowany sport, odchudzanie
      się, "zabawomanię" (myślę, że odchudzanie sie czasem jest konieczne)
      - nadużywać palenia, napojów, pokarmów (co to jest "nadużywanie
      palenia"??)
      - nie starać się o poznanie nurtów myśli i kierunków rozwoju swojej
      epoki (???)
      - nie mieć ideału (wzoru) swej osobowości (nie wiem, czy chodzi o
      konkretną osobę?)
      - nie szanować osobowości drugiego człowieka, choćby to było dziecko
      lub zniedołężniaął babcia (nie, nie, broń Boże nie chodzi mi o
      odmawianie szacunku, ale jak można tak to sformułować?)
      - w sprawach wspólnoty małżeńskiej używac słowa "ja"
      zamiast "my", "nasze" (np "moje dziecko") (nie można
      powiedzieć "moje dziecko"??)
      - załatwiać oschle i zimno swoich interesantów (!)
      - żyć w niezgodzie (nie rozmawiać) i nie podejmować żadnych gestów i
      prób pojednania
      - z byle powodu opuszczać niedzielną Mszę św. (hmm. A jak już powód
      trochę lepszy, to można?)



      • sulla Re: inne 03.04.09, 10:44
        Hmmm, może i jak by nad tym dłużej pomyśleć, to da się to zrozumieć, ale jakbym
        miała 7 lat to wpadałabym właśnie w depresję, popełniając grzech.
        Bo co to znaczy - wpadać w depresję po stracie - nie wolno np. czuć bólu po
        śmierci babci? że o noszeniu żałoby nie wspomnę?
        Albo - nie starać się o poznanie nurtów myśli i kierunków rozwoju swojej epoki.
        Tu już zdurniałam. Ja jestem protestantką, więc od razu mi się ciśnie na myśl
        pytanie: Jakie to ma podstawy biblijne? Dlaczego to miałby być grzech?
        Dalej -nie mieć ideału (wzoru) swej osobowości. Mieć ideał swej osobowości - to
        zadanie trudne dla dorosłego, a co dopiero dla siedmiolatka. I co to właściwie
        znaczy? Ja rozumiem - strać się walczyć z wadami charakteru - ale mieć ideał
        swojej osobowości? Czy to jest w ogóle wykonalne?

        ale tu np. "- z byle powodu opuszczać niedzielną Mszę św." Myślę, że jak się
        leży w szpitalu np. to jednak Bóg wybaczy, że się na Mszę nie poszło.
        • mamalgosia Re: inne 03.04.09, 16:04
          sulla napisała:


          > Albo - nie starać się o poznanie nurtów myśli i kierunków rozwoju
          swojej epoki.
          > Tu już zdurniałam. Ja jestem protestantką, więc od razu mi się
          ciśnie na myśl
          > pytanie: Jakie to ma podstawy biblijne? Dlaczego to miałby być
          grzech?
          Myślę, że o "podstawach biblijnych: to rozmowa katolika z
          protestantem mija się z celem. Ale prawda jest taka, że ja nie za
          bardzo rozumiem, o co tu w ogóle chodzi.


          > Dalej -nie mieć ideału (wzoru) swej osobowości. Mieć ideał swej
          osobowości - to
          > zadanie trudne dla dorosłego, a co dopiero dla siedmiolatka. I co
          to właściwie
          > znaczy? Ja rozumiem - strać się walczyć z wadami charakteru - ale
          mieć ideał
          > swojej osobowości? Czy to jest w ogóle wykonalne?
          No więc ja dlatego pytam - bo też nie rozumiem. Akurat mam taką
          osobę, którą uważam za ideał człowieka. Ale co z tego wynika?
          Naśladować jej nie sposób.


          >
          > ale tu np. "- z byle powodu opuszczać niedzielną Mszę św." Myślę,
          że jak się
          > leży w szpitalu np. to jednak Bóg wybaczy, że się na Mszę nie
          poszło.
          >
          No nie, oczywiscie. Bardziej mi chodziło o to, że między powodem
          uniemożliwiającym, a "byle jakim" jest jeszcze masa powodów innego
          typu, które utrudniają pójście na Mszę św, ale można je pokonać (i
          powinno się). Ale to moze akurat niuans językowy i niepotrzebnie sie
          czepiam

          >
      • nikaa818 Re: inne 03.04.09, 11:52
        Szkoda , że ktos sie nie przyłozył by napisać to zrozumiale dla
        dziecka . Mało tego-zrozumiale dla dorosłego to to tez nie jest
        napisane!
        > nie szanować osobowości drugiego człowieka, choćby to było dziecko
        > lub zniedołężniaął babcia

        nie no...sformuowanie nie do przyjęcia...

        >nadużywać palenia, napojów, pokarmów
        no nieeeeee sad

        Dobrze Mamalgosiu , że nie zostawilaś syna sam na sam z tym dziwnym
        rachunkiem sumienia.
        • ann_a30 Re: inne 03.04.09, 11:58
          Zacny, acz niedzisiejszym językiem modlitewnik napisany.
          • sion2 O Matko Boska i wszyscy swieci!! 03.04.09, 12:07
            Uwazam ze TAKI rachunejk sumienia upowaznia do wzywania imion
            swietych o odpowiedz z nieba.... sad normalnie szok mowiac po mojemu


            Kasiu ja bym ten rachunek sumienia wziela i zamknela w szafie i
            pokazala dziecku dopiero w wieku 18 lat i tylko pod przymusem smile

            tez ktos mial inwencje TFUrczą żeby cos takiego napisac... chyba nie
            myslisz powaznie zeby sie czym takim przejmowac?

            jak przygoptowywalmam Emilke do spowiedzi to poniewaz znalam ją od 2
            lat bardzo dobrze, wiele rozmow, wiele wspolnych chwil, wycieczek
            itd wiedzialam jak funkcjonuje w domu - sama jej ulozylam rachunek
            sumienia z pytaniami dzieciecym jezykiem napisanym i odnosnie
            konkretnych sytuacji z zycia wzietych i to zdalo egzamin... a twoj
            synek jeszcze 2 lata mlodszy jest...
            • mamalgosia Re: O Matko Boska i wszyscy swieci!! 03.04.09, 16:11
              sion2 napisała:

              > Uwazam ze TAKI rachunejk sumienia upowaznia do wzywania imion
              > swietych o odpowiedz z nieba.... sad normalnie szok mowiac po mojemu
              Myślisz, że aż tak? Wiesz, ja oburzona nie jestem. Tylko tak mi
              jakoś w środku przykro. Nie umiem tego wyjaśnić. Ale tego samego
              uczucia doznaję, gdy uczęszczam ze Starszym na katechezę dla dzieci
              wczesnokomunijnych. Salka z wystrojem jak sprzed 40 lat, słomiana
              gazetka, na niej brudny Pan Jezus niosący krzyż, pisakiem dorysowane
              jakieś łzy... Siotra posługuje się tylko dwiema metodami
              dydaktycznymi (wykład+kolorowanie obrazków)... No nie jest dobrze.
              Chcę pójść z nią porozmawiać, może w wakacje - tak jakoś w duchu
              wspólnego zastanowienia się nad lepszymi rozwiązaniami. To naprawdę
              zniechęca


              >
              >
              > Kasiu ja bym ten rachunek sumienia wziela i zamknela w szafie i
              > pokazala dziecku dopiero w wieku 18 lat i tylko pod przymusem smile
              Powtarzam, że tam nie jest napisane, że to rachunek sumienia dla
              dzieci - tylko, że tę książeczkę zalecono naszym dzieciom.
              Ale mnie - jako dorosłej - jakoś to też nie pasuje.
              Myślę, że bardzo trudno napisać dobre pytania do rachunku sumienia.
              Dla mnie wzorem jest KKK, tam jest to dobrze. Może jakieś
              streszczenie zrobić i byłoby ok


        • mamalgosia Re: inne 03.04.09, 16:06
          nikaa818 napisała:

          > Szkoda , że ktos sie nie przyłozył by napisać to zrozumiale dla
          > dziecka . Mało tego-zrozumiale dla dorosłego to to tez nie jest
          > napisane!
          Trochę w obronie: tam nie jest napisane, że to dla dziecka. Tylko,
          że ta książeczka obowiązuje dzieci w naszej parafii.
          Ale właśnie uważam, że i dla dorosłego trochę to dziwne


      • gagatek78 Re: inne 03.04.09, 12:22
        o ludzie, jak można coś takiego proponować dzieciom??? przecież to dla
        siedmiolatka kompletnie niezrozumiałe, nikt nie wpadł na pomysł przetłumaczenia
        na język dzieci?
        ja w tym wieku to, o ile pamiętam, się spowiadałam z niepójścia do Kościoła,
        obgadania koleżanki, pokazania języka babci i tego typu rzeczy... ale miałam
        chyba nieco inną książeczkę modlitewną, bardziej dziecięcą i rachunek sumienia
        też był dla kandydatów pierwszokomunijnych przystosowanysmile
        • mamalgosia Re: inne 03.04.09, 16:12
          tak, myśmy też mieli specjalne Skarbczyki dla dzieci. Dorośli mieli
          Skarbiec, a dzieci Skarbczyk. Oczywiście dobrze jest w pewnym
          momencie "wyrosnąć" ze Skarbczyka, a niektórym co od I Komunii to
          zostaje na zawsze - może dlatego teraz ten Skarbiec od razu dla
          dorosłych?
      • isma Re: inne 03.04.09, 12:31
        Nie no, ja zakladam, ze zalecanie tego wydawnictwa do samodzielnego korzystania
        dzieciom to jest jakies, ekhem, nieporozumienie. Chyba ze z obowiazkowa egzegeza
        rodzica, to wtedy czemu nie wink)).
        No ale zalozmy, ze chodzi o doroslego.

        Przy czym - ja odrozniam "rachunek sumienia" w ogolnosci od rachunku sumienia
        przed przystapieniem do sakramentu pokuty. I w przypadku tego pierwszego
        zupelnie spokojnie akceptuje i wieksza drobiazgowosc, i zaglebianie sie w sfery,
        ktore moze same w sobie z konkternym popelnionym grzechem sie nie wiaza, ale
        moga stanowic, no, powiedzmy, okazje do marnowania talentow, do zaniedbywania
        postepowania w dobrym.

        mamalgosia napisała:

        > - tolerować nieporządek i bałagan w swoim domu, szafie, biurku

        No, coz. Ja tu nie jestem obiektywna ;-(((, ale niewatpliwie balaganiarstwo
        chwalebne nie jest.

        > - niszczyć zdrowie przez nieumiarkowany sport, odchudzanie
        > się, "zabawomanię" (myślę, że odchudzanie sie czasem jest konieczne)

        To zdanie trzeba czytac tak, jak ma forme gramatyczna - lacznie. Nie w ogole
        odchudzanie, rozumiem, jest grzeszne (bo przeciez czasem jest medyczna
        koniecznoscia, z uwagi na zachowanie zdrowia wlasnie), tylko te dzialania, ktore
        "niszcza zdrowie przez...". Jesli niszczy je odchudzanie, to ono jest w tym
        danym przypadku grzechem. "Nieumiarkowany sport" brzmi jezykowo idiotycznie, ale
        zakladam, ze chodzi o takie rodzaj zafiksowania na wyniku, ze sie nie zwraca
        uwagi an konsekwencje w spostaci szkod na zdrowiu. Rozumiem i popieram (kuzynka
        zakonczyla przygode ze sportem wyczynowym jako juniorka, jak pojawily sie
        pomysly na stymulowanie hormonalne...)

        > - nadużywać palenia, napojów, pokarmów (co to jest "nadużywanie
        > palenia"??)

        Noooo, przy zalozeniu ze kazde palenie (poza paleniem w piecu) jest
        naduzywaniem, to da sie obronic wink)).

        > - nie starać się o poznanie nurtów myśli i kierunków rozwoju swojej
        > epoki (???)

        Hmmmm. Wyrazone jest kulawo. A ma jakis kontekst? To chodzi o to, ze nie nalezy
        sie separowac od bliznich? Jesli tak, to OK.

        > - nie mieć ideału (wzoru) swej osobowości (nie wiem, czy chodzi o
        > konkretną osobę?)

        Na okolicznosc spowiedzi to sie kupy nie trzyma. Natomiast tak w ogole, to nie
        jest glupio zaczerpnac conieco od madrzejszych i nie uwazac sie za jedyna miare
        i autorytet wlasnego zycia.

        > - nie szanować osobowości drugiego człowieka, choćby to było dziecko
        > lub zniedołężniaął babcia (nie, nie, broń Boże nie chodzi mi o
        > odmawianie szacunku, ale jak można tak to sformułować?)

        Doprecyzowanie faktycznie lopatologiczne nieco. A poniewaz zlosliwa jestem, to
        mi przyszlo wlasnie do glowy, ze przeciez noworodek (ba, nienarodzone dziecko)
        tez czlowiek, a z szanowaniem jego osobowosci moze byc pewna obiektywna
        trudnosc wink))

        > - w sprawach wspólnoty małżeńskiej używac słowa "ja"
        > zamiast "my", "nasze" (np "moje dziecko") (nie można
        > powiedzieć "moje dziecko"??)

        A to mi sie podoba. Nie w sferze praktyki, oczywiscie - bo jak czlowiek sie
        posluguje "predka mowa", to wiadomo, ze nie przywiazuje wagi do niuansow. Ale w
        sferze symboliki - super.

        > - załatwiać oschle i zimno swoich interesantów (!)

        Noooo. Brauje mi dodania "nieompetentnie". Bo co z tego, ze bede slodka jak
        miod, jak sprawe interesantowi merytorycznie zawale?

        > - żyć w niezgodzie (nie rozmawiać) i nie podejmować żadnych gestów i
        > prób pojednania

        Slusznie i zbawiennie.

        > - z byle powodu opuszczać niedzielną Mszę św. (hmm. A jak już powód
        > trochę lepszy, to można?)
        >

        Jak lepszy, to tak.
        • mamalgosia Re: inne 03.04.09, 16:23
          isma napisała:

          > Nie no, ja zakladam, ze zalecanie tego wydawnictwa do
          samodzielnego korzystania
          > dzieciom to jest jakies, ekhem, nieporozumienie. Chyba ze z
          obowiazkowa egzegez
          > a
          > rodzica, to wtedy czemu nie wink)).
          Wiesz, ismo, u nas na zebraniu rodziców dzieci pierwszokomunijnych
          padło pytanie, czy ta Komunia to nie mogłaby być bez Mszy - kto chce
          to sobie pójdzie na Mszę o innej godzinie, a tak to jest za długo,
          tyle gości i w ogóle... I teraz pomyśl o tym rodzicu jako o
          egzegeciesmile



          > Przy czym - ja odrozniam "rachunek sumienia" w ogolnosci od
          rachunku sumienia
          > przed przystapieniem do sakramentu pokuty.
          Ten rachunek sumienia jest zamieszczony w rozdziale o sakramencie
          pokuty, po modlitwie do Ducha Świętego i przed wyznaniem grzechów



          >
          > No, coz. Ja tu nie jestem obiektywna ;-(((, ale niewatpliwie
          balaganiarstwo
          > chwalebne nie jest.
          czyli wada jako grzech?


          >

          > To zdanie trzeba czytac tak, jak ma forme gramatyczna - lacznie.
          Acha, czyli "nadmierne odchudzanie". Ja to rozumiem oczywiście,
          tylko chyba jednak całość nie jest przemyślana tak do końca. A
          latami się to wydaje


          >
          > > - nadużywać palenia, napojów, pokarmów (co to jest "nadużywanie
          > > palenia"??)
          >
          > Noooo, przy zalozeniu ze kazde palenie (poza paleniem w piecu) jest
          > naduzywaniem, to da sie obronic wink)).
          No właśnie dlatego się nie da obronić! Bo to sugeruje, że jednak
          jest "używanie palenia" i ono jest ok, dopiero nadużywanie jest
          grzechem (czyli powyżej paczki dziennie)


          >
          > > - nie starać się o poznanie nurtów myśli i kierunków rozwoju
          swojej
          > > epoki (???)
          >
          > Hmmmm. Wyrazone jest kulawo. A ma jakis kontekst? To chodzi o to,
          ze nie nalezy
          > sie separowac od bliznich? Jesli tak, to OK.
          Zaraz zerknę w kontekst.
          Tytuł: "Przewinienia i zaniedbania wobec samego siebie", podpunkt:
          Małoduszność (ten sam, w którym jest "nie mieć ideału osobowości")

          A w ogóle to miło mi, że się odezwałaś w moim wątku, bo wiem, że
          przy Tobie to jestem przygłup
      • mmb Re: inne 03.04.09, 12:57
        Ostrzegam, będę się czepiać autora:
        1. Autor tego spisu mocno się zastanowić czy linia:
        "nie starać się o poznanie nurtów myśli i kierunków rozwoju swojej
        epoki"
        nie dotyczy również osób które do 7-latka piszą jak do dorosłego człowieka.
        2. Używanie zwrotu "zniedołężniała babcia" również nie daje dobrego świadectwa o
        nastawieniu autora do osób starszych.
        3. Jak rozumiem również w ramach nie oschłego "załatwienia" (nie znoszę
        sformułowania załatwić interesanta/klienta)
        interesantów autor postanowił zrezygnować z przeczytania i poprawienia
        stylistycznych kwiatków w tym tekście.
        • mamalgosia kwiatki 03.04.09, 16:31
          No, ale dlaczego tak jest? To XI wydanie tego Skarbca! A Wydawnictwo
          św. Jacka to nie byle co.

          Powiem szczerze, że wybrałam tylko te, które mnie interesowały pod
          względem merytorycznym. Bo tzw kawiatków jest o wiele więcej:
          - Separowac się od "niższych" i "głupszych"
          - Wyrażać pogardę słowami lub czynami ("dureń", "idiota" itp)
          - "Gasić" innych swoją przewagą umysłową
          - Oddawać się pasji "urządzania się" i "robienia pieniędzy"
          (ogólnie rzecz biorąc, cudzysłów jest lubiany)
          - Kombinować godziny nadliczbowe, a w godzinach pracy "obiijać się"
          - "Robić" pieniądze bez pracy
          - Kraść cudzą własność (to można ukraść swoją?smile) )
          - Straszyć drugą stronę "rozwodem" (rany, dlaczego to jest "rozwód",
          a nie rozwód? Moze to taki z przymrużeniem oka?)
          - Nigdy nie czytać Ewangelii (jak już raz przeczytasz, to oksmile )

          Więcej tego oczywiście

    • otryt Re: rachunek sumienia 03.04.09, 12:31
      W tym tekście razi mnie niechlujność i używanie potocznych,
      obiegowych sformułowań, np. nadużywanie palenia. Ktoś pisał to byle
      jak, na kolanie, bez zastanowienia. Po pewnej korekcie można się
      dopatrzyć sensu. Największym nieporozumieniem, moim zdaniem,
      zupełnie dyskwalifikującym ten rachunek sumienia, jest fragment o
      depresji, która jest bardzo ciężką chorobą. Ludzi dźwigających tak
      wielki ciężar próbuje się dodatkowo obciążać brzemieniem grzechu.
      Być może chodziło autorowi o chandrę lub zły nastrój (potocznie
      nazywany depresją) spowodowany np. zgubieniem empetrójki lub
      dostaniem jedynki w szkole, aby zbyt długo czy zbyt mocno nie
      rozpaczać lub nie rozczulać się za bardzo nad sobą.

      Niedawno przeczytałem książkę o. Jacka Krzysztofowicza OP „7
      sposobów na rozplątanie życia. Grzechy główne dziś”. Bardzo ją
      polecam. Autor pokazuje, ze ludzie spowiadają się ze spraw, które
      nie są grzechem, np. przeżywali bardzo silne emocje np, gniewu.
      Ważne jest co zrobiliśmy z tymi emocjami, czy kogoś nie
      skrzywdziliśmy. Gniew potrafi być wielką siłą napędową do dobrych
      działań. Ma w sobie ogromną energię, którą jak skierujemy, zależy
      tylko od nas. Autor pisze, że gniew skłonił go do napisania tej
      książki. Pisze dalej o pysze. Ktoś kto grzeszy pychą, nie spowiada
      się z tego. To taki paradoks. Jeśli ktoś się próbuje z tego
      spowiadać to to na pewno nie jest pycha. Samo zauważanie, że jest
      się w czymś lepszym od innych nie jest jeszcze pychą. Takie
      doświadczenie jest potrzebne do własnego rozwoju, że jest się w
      czymś dobrym, do posiadania zdrowego poczucia własnej wartości.
      Grzech pychy oczywiście też istnieje i autor wyjaśnia kiedy go mamy.
      Podobnie omawia wszystkie inne grzechy główne. Równolegle czytałem
      cykl w „Gościu Niedzielnym” na ten sam temat. Nieumiarkowanie w
      jedzeniu i piciu. Autor z „Gościa” pisze, że już samo zamieszczanie
      tak licznych przepisów kulinarnych (nierzadko wykwintnych potraw) w
      mediach jest niedobre, o sprzyja temu grzechowi. Można powiedzieć
      mocny kontrast między jednym i drugim podejściem do grzechów
      głównych.



      www.wpodkowie.osdw.pl/ksiazka/Krzysztofowicz-Jacek/7-sposobow-na-rozplatanie-zycia,45146502062KS


      „Opis książki 7 sposobów na rozplątanie życia :

      Człowiek współczesny przeświadczony jest, że grzechy główne to
      grzechy największe ze wszystkich. Doświadczenie autora jako
      spowiednika i duszpasterza oraz idący za tym wysyłek rozumienia
      człowieka doprowadziły go do wniosku, że obecność pojęcia grzechów
      głównych w naszej religijnej mentalności czyni wiele zła. Kształtuje
      ona obraz Boga nakładającego na swych wyznawców ciężar ponad siły.
      Dlatego właśnie autor przygląda się bliżej siedmiu grzechom głównym.
      Zadaje pytanie, na ile "katalog" ten jest dziś aktualny. Na ile
      wskazuje na rzeczywiste grzechy, a na ile wprowadza nas w błąd,
      sugerując grzeszność w tym, co wcale złe nie jest. Według autora nie
      wszystko o czym myślimy, że jest grzechem, jest nim w
      rzeczywistości. Książka jest zachętą, aby spróbować uwierzyć, że nie
      jestem zły, tylko po prostu, czasem nie radzę sobie z tym, co
      przeżywam, z tym, co jest we mnie obecne.”

      • atama Re: rachunek sumienia 03.04.09, 13:19
        yhym smile
        A o 10 przykazaniach słyszałeś?? Mam ogromną nadzieję na książkę na
        podstawie kazań o. Krzysztofowicza o przykazaniach właśnie. I tu w
        naszym potocznym rozumowaniu sporo jest do naprostowania.

        A fragmenty rachunku przytoczone przez mamalgosię... No cóż.
        Pozostaje liczyć na Ducha, który w Kościele działa i jakoś to
        wszystko prostuje. Ja samam wychowana na podobnych kwiatkach
        rachunkowych. Da się to potem poodkręcać, choć z mozołem.
        Też bym chciała, żeby moje dzieci nie musiały prostować w swoim
        życiu widzenia Boga skrzywionego przez (w tym miejscu można by wiele
        osób wpisać). Ale to chyba nie do uniknięcia.
        • otryt Re: rachunek sumienia 03.04.09, 13:54
          atama napisała:

          >A o 10 przykazaniach słyszałeś??

          To były wspaniałe kazania na jesieni zeszłego roku. Niestety tylko
          kilka z nich słyszałem. Byłem zachwycony i poruszony szczególnie
          omówieniem szóstego przykazania. Gdy pojawi się książka kupię na
          pewno.

          >Też bym chciała, żeby moje dzieci nie musiały prostować w swoim
          >życiu widzenia Boga skrzywionego przez (w tym miejscu można by
          >wiele osób wpisać). Ale to chyba nie do uniknięcia.

          Dlatego konieczny jest zawsze komentarz rodzica, który czuwa nad
          przygotowaniem swojego dziecka do spowiedzi, aby przynajmniej
          najgrubsze błędy sprostować od razu. Ja miałem w swoim dziecięcym
          rachunku sumienia takie kwiatki: „Czy miałem wątpliwości w wierze?”
          Na szczęście jako dziecko kompletnie nie wiedziałem o co w nim
          chodzi? Przecież wierzyłem w Boga, o co więc może chodzić? Dziś
          czytam u Halika, że wątpliwości najczęściej świadczą o tym, że wiara
          jest żywa, że są wręcz konieczne do rozwoju wiary, by nie zatrzymać
          się na poziomie dziecka. Były też pytania: „Czy wykonuję polecenia
          władz państwowych?” (rok 1965). Być może cenzura państwowa
          nakazywała, aby coś takiego znalazło się w książeczce, by mogła być
          wydana. Gdy nie poszedłem kiedyś na czyn społeczny w niedzielę
          zarządzony przez szkołę (rok 1968) miałem wątpliwości czy to grzech,
          czy nie grzech?


      • mamalgosia Re: rachunek sumienia 03.04.09, 16:33
        Bardzo dobrze prawisz, otrycie!

        A to, co cytuję, to nie wydanie I tylko XI
    • isma Ząbki zgrzytają, czyli... 11.08.09, 23:16
      Taaaa. Nabylam dzisiaj ksiazeczke do nabozenstwa dla dzieci. Wydawnictwo
      Apostolicum z Ząbek, pallotyni czyli.
      O, rety.

      Juz przy "Najwazniejszych prawdach katechizmowych" sie nieco zacukalam, no bo
      sie okazalo, ze tak niebo, jak i czysciec tudziez pieklo to sa "miejsca" (w
      ktorych... etc.). No zesz, a ja sie tyle dziecku w glowe nawkladalam, ze to nie
      miejsce, tylko stan (a nawet znam kaplanow, ktorzy prawie caly swoj
      katechetyczny wysilek na te kwestie skierowali!).
      Malzenstwo to jest "nierozerwalny zwiazek, w ktorym dwoje chrzescijan otrzymuje
      laski do wiernego wypelniania przyjetych obowiazkow" (jakich obowiazkow, to juz
      nie napisano - widocznie autor czul sie bardziej kompetentny w temacie
      kaplanstwa, bo przy tej okazji juz wymienil konkretniej, do czego laska
      sakramentalna delikwenta uzdalnia).

      Rachunek sumienia. No, coz. "Lekcewazylem kazania w kosciele i nie staralem sie
      cos z nich zapamietac " [no, ze dwa razy w zyciu zdarzylo mi sie zapamietac
      jedynie koszmarne bledy jezykowe. Ale naprawde inaczej sie nie dalo ;-(((].
      "Wstydzilem sie okazywac przy innych czesc... kaplanowi" [yyy]. "Skracalem swe
      modlitwy po przyjeciu Komunii swietej [tu autor sufluje: trzeba przynajmniej 10
      minut pozostac w kosciele po przyjeciu Pana Jezusa ;-O]". "Bralem udzial w
      hucznych zabawach w czasie Adwentu" [???]

      Rok koscielny: dzieci i mlodziez "powinny tez przypomniec sobie dobrze katechizm
      i pacierz, by nie zrobic wstydu sobie i rodzicom, gdy beda pytani przez ksiedza
      "po koledzie".
      Taaaa. W Wielka Sobote nalezy [wylacznie!] "odwiedzic w bliskich ci kosciolach
      groby Pana Jezusa [aaa!], a takze zaniesc do kosciola pokarm w koszyczkach, aby
      zostal poswiecony przez kaplana".

      A wsrod podziekowan w modlitwach przed snem jest takie: "Za piekne okna
      wystawowe, w ktorych ogladalem tyle rzeczy dobrych i uzytecznych".

      Dobranoc Panstwu wink)).
      • nati1011 Re: Ząbki zgrzytają, czyli... 12.08.09, 08:18
        No to ja już nie wiem, który modlitewnik lepszy wink)

        Jak o tych grobach i oknach przeczytałam to już wolę Mamamalgosiny ;-
        )

        A na poważnie, to jak ten wątek czytam to naprawde nie dziiwie sie
        że jednen z drugim "koloratkowy" (spodobało mi się to określenie)
        palnie co trochę jakieś głupstwo na kazaniu lub przy spowiedzi. W
        końcu uczas sie z takich właśnei ksiag, albo - o zgrozo - jeszcze
        gorszych wink


        A czytając o tej depresji, to pomyślałam, ze jakbym 6 lat temu to
        przeczytała, to już bym chyba faktycznie oknem wyskoczyła. Brakowało
        mi już tylko takiego sformułowania w rachunku sumienia by popaść w
        totalną rozpacz. Zgroza.
      • nati1011 Re: Ząbki zgrzytają, czyli... 12.08.09, 08:35
        > Juz przy "Najwazniejszych prawdach katechizmowych" sie nieco
        zacukalam, no bo
        > sie okazalo, ze tak niebo, jak i czysciec tudziez pieklo to
        sa "miejsca" (w
        > ktorych... etc.). No zesz, a ja sie tyle dziecku w glowe
        nawkladalam, ze to nie
        > miejsce, tylko stan (a nawet znam kaplanow, ktorzy prawie caly swoj
        > katechetyczny wysilek na te kwestie skierowali!).

        Ale jak ten stan połaczyć ze słowami: "uczynię nową ziemię" ziemia
        to jednak miejsce smile

        > Malzenstwo to jest "nierozerwalny zwiazek, w ktorym dwoje
        chrzescijan otrzymuje
        > laski do wiernego wypelniania przyjetych obowiazkow" (jakich
        obowiazkow, to juz
        > nie napisano -

        Postęp bo WSZYSCY chrześcijanie sa uznani za godnych małżeństwa,
        gorzej jak dzieicę przy jakiejś okazji wypali do cioci czy naszego
        szefa, że ich zwiazek to nie małżeństwo - moje dzieci pod takimi
        wzgleami bardzo skrupulatne bywały wink

        > Rachunek sumienia. No, coz. "Lekcewazylem kazania w kosciele i nie
        staralem sie
        > cos z nich zapamietac " [no, ze dwa razy w zyciu zdarzylo mi sie
        zapamietac
        > jedynie koszmarne bledy jezykowe. Ale naprawde inaczej sie nie
        dalo ;-(((].

        To co ja pamietam z kazan, to raczej nie to co chcieli przekazać
        kapłani smile) Np jednek kiedyś palnął, ze bycie szczęśliwym jest
        grzechem - do dziś to pamietam smile)))



        "Skracalem swe
        > modlitwy po przyjeciu Komunii swietej [tu autor sufluje: trzeba
        przynajmniej 10
        > minut pozostac w kosciele po przyjeciu Pana Jezusa ;-O]".

        W dzień powszedni to kłopot -ale w niedzielę ogłoszenia proboszcza
        są czesto dłuższe niż kazanie, i raczej lepeiej wtedy sie modlić niż
        słuchać, no problem. wink)

        "Bralem udzial w
        > hucznych zabawach w czasie Adwentu" [???]

        Eeee adwent dopiero od paru lat nie jest czasem zakazanym....
        czepiasz sie.

        > Rok koscielny: dzieci i mlodziez "powinny tez przypomniec sobie
        dobrze katechiz
        > m
        > i pacierz, by nie zrobic wstydu sobie i rodzicom, gdy beda pytani
        przez ksiedza
        > "po koledzie".

        Ten punkt to bym nawet rozbudowała jak sobie przypominam zachowanie
        niektórych rodziców prowadzących dziecko na msze przed komunią. Moze
        dzieciaki przy okazji czegoś rodziców naucza.

        > A wsrod podziekowan w modlitwach przed snem jest takie: "Za piekne
        okna
        > wystawowe, w ktorych ogladalem tyle rzeczy dobrych i uzytecznych".
        >

        ale chwile wczesniej był rachunek sumienia i coś o chciwości pewnie,
        wiec równowaga zachowana wink))

        Kto to dopuszcza do kolportarzu???

        • mamumilu Re: Ząbki zgrzytają, czyli... 12.08.09, 12:04
          Paść można ze śmiechu jak się to wszytko czyta a z drugiej strony ręce załamać -
          co ma zrobić takie dziecko czy już starsze dziecko, które chiałoby naprawdę
          dobrze przygotować się do spowiedzi a nie ma mu kto pomóc czy wytłumaczyć -
          dorośli zreszta też maja problem z rachunkiem sumienia i jak trafią na takie
          wykładnie, to na pewno więcej do tego nie wrócą.

          Ja uczę moja dwójkę - przy rachunku sumienia pomagałam sobie książką bp.
          Długosza "Moja pierwsza spowiedź". Pytań oczywiście pozostaje sporo, ale
          pracujemy nad tym smile Przydałaby się jakas sensowna książeczka do nabożeństwa dla
          dzieci - na razie korzystamy z mojej starej, bo nic odpowiedniego nie znalazłam
          - może ktoś zna taką, którą może polecić? Chciałabym im kupić jeszcze przed
          I-szą Komunią a to już za 2 mce - więc uśmiecham się pięknie o podpowiedź smile
        • isma Re: Ząbki zgrzytają, czyli... 13.08.09, 17:04
          Musze opuscic punkt dostepowy do internetu zaraz, ale na pytanie, "kto
          dopuszcza" odpowiedz brzmi: wladza duchowna.
          Przezornie wydawca nie podal, z ktorego roku zezwolenie wladzy duchownej jest,
          przypuszczam wiec, ze ma ono swoje lata ;-(((. Niemniej modlitewnik jest
          wznowiony w 2006 r., a sprzedaje sie go i owszem, w ksiegarni sasiadujacej z sw.
          kuria metropolitalna krakowska.
Pełna wersja