aka21 Re: Intencje modlitewne cz. 3 06.01.10, 10:58 Kochani! Czas tak biegnie Proszę pomódlcie się za nas o dobry finisz, by dzidziuś urodził się szczęśliwie w terminie, abyśmy wszyscy się do tego przygotowali i przyjęli maluszka z radością. Póki co pracuję (i chciałabym wytrwać do końca stycznia, ze wzg na wysokość zasiłku macierzyńskiego), jest mi trochę trudno, wczoraj męczyły mnie skurcze. Aż mi się ciągle wierzyć nie chce, że jednak będziemy wielodzietni. Tak się cieszę! Odpowiedz Link
samboraga za mamę kolegi 06.01.10, 11:09 Proszę o modlitwę za mamę kolegi mojego syna, jest po dłuuugim leczeniu, niestety, bezskutecznym... Proszę za dzieci, dwóch chłopców w wieku szkolnym, za męża, za nią samą. O siły w tym wszystkim. Odpowiedz Link
samboraga za Wujka i Babcię 15.01.10, 08:48 Proszę o modlitwę za mojego zmarłego w nocy Wujka, od miesięcy pogrążonego już w swoim świecie wewnętrznym, i za moją Babcię, do której zaraz jadę, by powiedzieć o tym. Odpowiedz Link
samboraga Re: za Wujka i Babcię 19.01.10, 10:36 Pogrzeb jutro, o 10.30 zaczyna się msza św. Ja będę w tym czasie u Babci (jest schorowana, prawie się nie rusza z łóżka), posiedzimy razem, by nie była sama w takiej chwili... Dziękuję wszystkim za modlitwę. Odpowiedz Link
marzek2 Re: Intencje modlitewne cz. 3 16.01.10, 10:52 Proszę o modlitwę za naszą rodzinę. Jutro nad ranem mój mąż wylatuje do Stanów do pracy (delegacja) na 5 tygodni, zostaję sama z naszą trójką. To nasza pierwsza tak długa rozłąka w czasie 13 lat małżeństwa. Proszę szczególnie o siebie, żebym była cierpliwa, wyrozumiała dla dzieci i ogólnie dawała sobie radę. I nie próbowała zrobić wszystkiego sama tylko prosiła o pomoc Boga w każdej najmniejszej choćby sprawie. Odpowiedz Link
kasiagleb za Sion 2 19.01.10, 18:33 Bardzo proszę o modlitwę w intencji Kasi, szczególnie w dniu jutrzejszym O światło dla lekarzy, żeby mogła w końcu usłyszeć właściwą diagnozę i podjąć leczenie, które da ulgę w cierpieniu Kasia Odpowiedz Link
11.jula Za nasze forum 21.01.10, 17:35 Postanowiłam codziennie przez tydzień odmawiać koronkę w intencji naszego forum. Nie dzieje się ostatnio najlepiej, oby się wszystko pomyślnie udało zakończyć. Proszę, dołączcie do mnie, z Bożą pomocą pokonamy trudności Odpowiedz Link
sulla o wyjście z czarnej dziury 22.01.10, 09:30 Bardzo proszę o modlitwę - wiem, że już raz prosiłam, ale znów jestem w miejscu, z którego ledwo daję radę podnieść się sama. Znów nachodzą mnie straszne myśli, łącznie z tymi o najgorszymi z możliwych, znów się pogubiłam i nie wiem jak się podnieść, zaczynam wierzyć, że jestem tylko przykrą pomyłką. Chcę wytrwać, ale mam coraz mniej sił. Odpowiedz Link
sion2 O możliwosc wykonywania otrzymanej pracy 24.01.10, 20:19 Za mnie - od 1 lutego zaczynam pierwsza legalna prace od 7 lat. Na razie umowa na miesiac, 3/8 etatu za b. male pieniadze ale najwazniejsze ze bedzie sie odkladac na rente . Bo ja mam za malo okresu skladkowego zeby miec rente wyplacaną mimo niepelnosprawnosci. Tymczasem znowu mam doła z kregoslupem, boje się że nie dam rady pracowac przy kompie tych 2 godzin dziennie bo strasznie boli. Panie Jezu dales mi pracę, daj mi i siłę do jej wykonywania. Odpowiedz Link
nati1011 Re: o wyjście z czarnej dziury 25.01.10, 23:01 Sulla, pamietam. Sama byłam w bardzo czarnej dziurze, jeżeli chcesz napisz na priva. Może pomoże ci fakt, ze wiele osób przez takie próby przechodzi. Trzymaj się - bedzie dobrze. Odpowiedz Link
atama za Zosię 25.01.10, 17:12 Dostałam mailem prośbę o modlitwę za małą Zosię. Przesyłam również tu na Forum z prośbą, byście dołączyli ją i jej rodziców do swoich intencji. Przeczytajcie: List rodziców Zosi Jestem mamą 2,5-letniej Zosi. Miesiąc temu dowiedzieliśmy się z mężem, że jest chora na bardzo rzadką nieuleczalną chorobę genetyczną: stwardnienie guzowate (SG). Zosia ma guza łagodnego w mózgu (na dziś nieoperacyjnego), ale jej choroba generalnie polega na tym, że gen, który blokuje tworzenie się nowotworów u zdrowego człowieka, jest uszkodzony. Dlatego w jej organizmie powstają nowotwory - głównie łagodne - w różnych miejscach, najczęściej w mózgu, nerkach i na skórze. Można jedynie monitorować najważniejsze życiowo organy, by w porę operacyjnie usuwać guzy groźne dla życia. Świat zawalił nam się na głowę, chociaż staramy się trzymać, bo oprócz Zosi mamy jeszcze 6-letniego synka Krzysia. Dziś wiemy, że obecnie medycyna nie może uleczyć naszej córeczki. Jedyna terapia (w fazie badań klinicznych) leczy skutki (zmniejsza istniejące guzy), ale warunkiem zakwalifikowania się do badań jest to, by guz w główce Zosi powiększył się do wiosny... Myślę, że rodzice, którzy mają dzieci, rozumieją dramatyzm tych słów i naszą wobec nich bezradność i ból. Naszą jedyną nadzieję pokładamy w Bogu. Jeśli dziś jesteśmy w stanie żyć w miarę normalnie, to tylko dlatego, że ufamy Mu tak mocno, jak tylko jesteśmy w stanie. To nie jest oczywiście żadne "lekarstwo przeciwbólowe", bo trudno oddać w słowach to, co przeżywamy każdego dnia: strach o przyszłość, pytania: ile czasu nam pozostało, jak będzie rozwijać się Zosia i czy nie będzie cierpieć, czy udźwigniemy to wszystko za miesiąc, rok, pięć lat... Kiedy drżą mi ręce albo czuję, że się zaraz rozpłaczę, chwytam różaniec, chyba najlepsze koło ratunkowe przed rozpaczą. Kiedy łamie mnie strach staram się pamiętać o tym, że Zosia nie jest Moja - tylko Boga - i wyłącznie w Jego rękach jest całkowicie szczęśliwa, zatem to On sam wie najlepiej, jak ma jej życie wyglądać. U nas nasza córeczka jest tylko gościem, najdroższym nam - tak jak Krzyś - ale gościem. Gościem, o którego dbamy jak tylko jesteśmy w stanie, ale który nie należy do nas. Od początku czuliśmy oboje, że trzeba się modlić i prosić o tę modlitwę innych. Prosić o modlitwę Was, którzy czytacie tę wiadomość, bo dostaliście ją od ludzi, którzy pomyśleli, że możecie modlić się razem z nami o zdrowie dla Zosi. Dlatego też, chociaż długo wahałam się, czy wykorzystać tę drogę, którą rozsyła się tysiące maili-łańcuszków, dziś piszę w imieniu całej naszej rodziny prosząc wyłącznie o jedno: o modlitwę za Zosię. Modlimy się i prosimy o modlitwę o uzdrowienie Zosi wierząc, że Jezus jest najlepszym Lekarzem. Modlimy się i prosimy o modlitwę w intencji wszystkich rodziców, których dzieci są ciężko chore - wierzcie mi, nie macie słów, by nas pocieszyć. Tylko Bóg może wejść w nasze życie i przeniknąć je Swoją Mocą i Miłością, a także pomóc nam w rozeznawaniu Swojej Woli, także tej, którą przyjmuje się długo i na kolanach (czasem z bezsilności). Modlimy się i prosimy o modlitwę za tych, którzy prowadzą badania naukowe w celu odkrycia leków na choroby genetyczne oraz o przemianę egoistycznego myślenia koncernów farmaceutycznych, którym "nie opłaca się" inwestować w drogie badania nad lekami dla zbyt małej liczby potencjalnych pacjentów.. Modlimy się i prosimy o modlitwę za lekarzy, z którymi często musimy się spotykać, by widzieli w nas i w dzieciach chorych ludzi, a nie jednostki chorobowe lub ciekawostki medyczne. Jeśli możecie i chcecie - pomódlcie się z nami w tych intencjach, bo wierzymy w moc wspólnej modlitwy. Nie wiemy, czy wolą Boga jest, by Zosia wyzdrowiała, ale zostawiamy Mu pełną wolność decydowania o jej losie - to On jest jej Stwórcą. Chcemy jednak - pamiętając o słowach "Bądź Wola Twoja" - prosić jak natrętna wdowa sędziego, jak uparty przyjaciel w nocy, zgodnie z obietnicą Jezusa - "Proście, a będzie Wam dane". Gdybyście chcieli nam powiedzieć, że modlicie się razem z nami, możecie pisać na adres, ktory zalozylismy Zosi: *****. Postaramy się chociaż krótko odpowiedzieć na każdą wiadomość. Prosimy - przekażcie naszą prośbę o modlitwę dalej, do tych, którzy być może będą chcieli modlić się razem z nami. Możecie przetłumaczyć ten mail i wysłać tam, gdzie znajdzie się ktoś, kto pomodli się razem z nami. Wierzymy, że wytrwała modlitwa daje siłę nie tylko tym, za których jest wznoszona, ale i tym, którzy się modlą. Wierzymy, że może przemieniać i rzeczywistość choroby, i rzeczywistość ludzkich serc. Może to ludzkie (i pewnie bardzo kobiece) myślenie, ale na końcu załączam małe zdjęcia naszej Zosi, bo pomyślałam, że łatwiej jest modlić się w intencji kogoś, kogo można sobie wyobrazić, a nie tylko za osobę anonimową. Za każdą modlitwę z serca dziękujemy, obiecując również naszą modlitewną wdzięczność Anita i Szczepan, rodzice Zosi Odpowiedz Link
atama Re: za Zosię 25.01.10, 17:14 Adres mailowy wycięłam, bo to jednak strefa publiczna. Gdyby ktoś chciał dostać zdjęcia i maila do rodziców Zosi, niech napisze do mnie na priv. Odpowiedz Link
mamaanieli za zabieg mój 27.01.10, 08:51 ide do szpitala, jutro mam zabieg - narkoza pełna. no i prosze o modlitwę. raz ze się boję, dwa że się boję, trzy zę się nie obudzę się boję Odpowiedz Link
silije.amj Re: za moje opuszczone dzieci 07.02.10, 22:23 Proszę o modlitwę za mnie i za troje moich dzieci. Kilkanaście dni temu porzucił mnie mąż po 10 latach małżeństwa, odszedł do kochanki. Abyśmy mogli się z tego pozbierać, uleczyć nasze rany po takiej zdradzie, abym mogła dobrze wychować dzieci, abyśmy nie stracili domu... (Może jeszcze powinnam się modlić o to, żebym go nie zabiła). Odpowiedz Link
luna15 Re: za moje opuszczone dzieci 08.02.10, 06:40 Jestem. I nie martw się, będzie dobrze. Odpowiedz Link
nati1011 Re: za moje opuszczone dzieci 08.02.10, 08:24 Silije jestem. Może ci czego potrzeba? Napisz na priva jak możemy pomóc też bardziej materialnie. Odpowiedz Link
franula Re: za moje opuszczone dzieci 08.02.10, 08:53 za urodzonego w 29 tygodniu ciąży kilogramowego Frania. I jego rodziców. Bardzo was proszę. Odpowiedz Link
7sikoreczka7 za Anię i jej męża :-( 12.02.10, 22:04 kilka dni temu przedwcześnie urodziła martwą córeczkę..... ((((((((( Odpowiedz Link
neafilipowa Re: za moje opuszczone dzieci 09.02.10, 10:18 Pamiętam codziennie od pierwszego postu w ,,Książkach" Odpowiedz Link
dominikjandomin O zdrowie 18.02.10, 19:51 Proszę o modlitwę o zdrowie księdza z mojej parafii, dziś ze Mszy karetka go zabrała do szpitala. Odpowiedz Link
pelczarka prosze o modlitwe za męża o jego zdrowie 28.10.13, 21:23 O uleczenia kręgosłupa, który boli już od kilku miesięcy i jest coraz gorzej... Odpowiedz Link