isma
03.08.09, 23:22
„Proszę wejśc, pokażę kaplicę”.
Szlismy krętymi korytarzami internatu za mloda portierka, która wybiegla z
furty na pierwsze skrzypniecie uchylonych przez nas drzwi. W kaplicy murow
wlasciwie nie ma, sa tylko okna, od podlogi po sklepienie - całe z porannego
swiatla. Dziewczyna z zapalem opowiadała o dziwnej, przypominajacej ikony
dekoracji w tęczy prezbiterium. Po prawej stronie Zmartwychwstanie: zagadkowe,
w otoczeniu dziesiatkow twarzy naocznych swiadkow.
Zegnajac się zauwazylismy, zaskoczeni, ze przewodniczka jest niewidoma.
W pare godzin pozniej w pijalni wod leczniczych.
Krzyz na boazerii. Obok ogromny zawieszony pod sufitem ekran telewizyjny: film
biograficzny o cesarzowej Sissi z Romy Schneider. Cesarzowa wbiega lekko na
alpejski szczyt zwienczony krzyzem.
Wśród gwaru rozmow, brzeku lyzeczek o talerzyki – nie bylo slychac nic.
Jest taki fragment u Izajasza, jak to "przejrzą oczy niewidomych, a uszy
głuchych się otworzą".