anik801
05.08.09, 15:49
Wczoraj późnym wieczorem znalazłam się na pogotowiu(kuzyn roziął
rękę).Czekając na niego ponad 3godz.naoglądałam się różnych rzeczy.
Przywieziono więźnia.Był przykuty do noszy.Po jakimś czasie wyszedł
do dyżurki lekarz i zaczął rozmowę z pielęgniarką.Oczywiście ja
słyszałam każde słowo.Ten więzień zabił w Polsce 5 osób w tym
18latkę.Był płatnym zabójcą.W Polsce od 11lat(nie był
Polakiem).Lekarz wyzywał go do pielęgniarki od skurwiela,którego
powinno się zabić.Stwierdzili też,że symuluje on atak serca,by
zostać w szpitalu.Po ok.2godz.wyprowadzono go ze szpitala,by
przewieźć go do więzienia.Była to już godz.ok.12.00.Na korytarzu nie
było nikogo(tylko ja).Wyprowadzili tego człowieka(oczywiście skutego
i już na nogach.nawet nogi miał skute).Spojarzałam na niego(z
wyglądu normalny facet).Spojrzałam mu w oczy,on spojrzał na
mnie.Wtedy przeszły mnie ciarki i opuściłam głowę.Policja obstawiała
skrzyżowania żeby go nie odbili.Nie mogłam przestać o tym myśleć.kim
trzeba być,by podejść do kogoś wyciągnąć broń i zastrzelić.ludzie
dla kasy zrobią wszystko!Ile zabił ludzi w całym swoim życiu?Pewnie
więcej.Wiem,że lekarze nie staraliby się zbytnio go ratować,gdyby
miał naprawdę zawał.Czy uważacie,że ktoś taki zasługuje na pomoc?Czy
ratowałybyście mordercę,czy pozwoliłybyście mu umrzeć(mając przy tym
satysfakcję)?Ten człowiek szedł(a raczej posuwał się,bo był skuty)
wyprostowany,z głową uniesioną wysoko.Czy żałuje tego co zrobił?
Raczej nie-jeśli ktoś zabija dla kasy to chyba nie ma u niego czegoś
takiego jak sumienie.